kami-danielito
04.12.06, 12:58
Od piatku lamie mnie grypsko, najpierw migdaly, teraz mi zeszlo na zatoki i
oskrzela, nie chce nic brac, wiec dogorywam. Mam stan podgoraczkowy tylko,
wiec chyba nie jest tragicznie, ale wczoraj zasnelam okolo 18.00, a dzis rano
nie moglam wstac taka bylam slaba i zmeczona. Normalnie ZERO energii, rano
niemaz musial podac mi do reki witaminy, bo mi sie nie chcialo po nie siegnac
(a byly na stole przy ktorym siedzialam). Nie wiem czy ja pozwalam sobie na
takie slabostki bo wiem ze on mi pomoze, czy naprawde jestem juz slaba jak
roslinka?! No i nie poszlam do pracy, szef powiedzial Ok, ale glosem w
tonacji grobowej, to juz drugi raz w przeciagu trzech tygodni( jeszcze nic
nie wie), ale lac na szefa, bobasek najwazniejszy. Napiszcie cos laski moze
mi ulzy :))))
I nie wiem czemu rycze jak bobr, wystarczylo ze niemaz powiedzial "Boze
kochanie jakie worki pod oczami" a ja w ryk, lzy jak grochy, szloch nie do
opanowania. Tragedia!!!