Dodaj do ulubionych

Wypompowalam się...

06.06.07, 14:22
Tak się cieszę dziewczyny, że jesteście takie aktywne. Aż milo wejśc na forum
- aż się roi od nowych, ciekawych wątków. A ja ledwie żyję.
Mikolaj od poniedziałku ma gorączkę - non stop 39, nawet do 40 stopni. Wczoraj
zdiagnozowano anginę i podałam antybiotyk. Teraz, pierwszy raz od poniedzialku
temperatura spadła poniżej 38 stopni - Mikołaj odżył, zaczął się bawic, a ze
mnie uleciał cały stres i opadłam z sił. Czuję się jakbym góry przenosiła, a
tak naprawdę czuwam nad chorym maluchem, zmieniam okłady, podaje leki - niby
żaden wysiłek fizyczny, a jednak stres tak daje popalic, że się wypompowałam.
To pierwszy antybiotyk od początku jego kariery przedszkolnej, czyi od 10
miesięcy, więc nie choruje często, ale jak już to z grubej rury. Mój dzielny,
mały mężczyzna, nawet przy 40-stopniowej gorączce mówił - dobrze się czuję
tylko trochę zmęczony jestem:(
No trochę mi lepiej jak się Wam wyżaliłam...

Buziaki - Agata
Obserwuj wątek
    • aldona784 Re: Wypompowalam się... 06.06.07, 15:41
      Współczuję, ale widzę,że bardzo dzielnie się trzymasz, oby tak dalej. A w
      każdej wolnej chwili - odpoczywaj. pozdrawiam
      • magda7717 Re: Wypompowalam się... 06.06.07, 15:44
        Bidulek ale ma kochana mamusie ktora jest dzielna jak cholera ;-)
        dawno cie nie bylo..
        pozdrawiam z krakowa ;-)
        magda
    • ridibunda Re: Wypompowalam się... 06.06.07, 15:49
      Przerabiałam to w styczniu z Szymkiem. Przez tydzień gorączka 38-40 stopni,
      nietrafiony antybiotyk, potem drugi, nieprzespane noce, nic nie jadł przy tej
      gorączce. On strasznie lubi cukierki i nawet tego nie jadł bo tak go bolało
      gardło. Mi aż łzy raz w oczach stanęły jak trzymał w rekach czekoladkę, spytał
      mi sie czy może ugryźć, pozwoliłam, ugryzł i się aż rozpłakał tak żałośnie tak
      go chore gardło rozbolało. Jeszcze teraz mnie to rusza.
      Dobrze że u Was już lepiej. Pozdrowienia dla Ciebie i synków:)
    • ja-goda1 Re: Wypompowalam się... 06.06.07, 16:19
      Dzięki za miłe słowa:) Ja sobie tak myślę, że ta cała troska i strach o nasze
      dzieci to koszt macierzyństwa i ojcostwa. Każdy uśmiech, pocałunek i ta
      rozpierająca duma przy każdym nowym osiągnięciu to nasze zyski, nagrody, premie...
      A ten strach i żałośc jak maluch choruje, jakby się chciało wziąc to na siebie,
      a nie można... to taki koszt, ale i sprawdzenie się jako rodzica w sytuacjach
      trudnych.
      Teraz jeszcze bardziej doceniam moją mamę która siedziala w nocy przy naszych
      łóżkach i ze zmartwieniem w oczach sprawdzała nam gorące czoła. Doceniam tatę
      szukającego lekarza, który by przyszedł do domu i nam pomógł.
      A teraz my się musimy sprawdzic jako rodzice - zarówno w tej pogodnej stronie
      rodzicielstwa jak i tej trudniejszej.
      Po tych refleksjach życzę Wam dzielne mamy i sobie samej zdrowych maluchów,
      nigdy, albo prawie nigdy nie chorujących, odpornych na wszelkie mikroby.

      Pozdrawiamy:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka