Dodaj do ulubionych

jazda samochodem..

15.09.07, 09:28
Jak sobie radzicie jak musicie jechać gdzieś z maluchem samochodem?
chodzi mi o to że musze mała kłaść do tylu bo z przodu poduszka..
teraz jak jestem u rodziców to albo mama albo siostra z nią siedzi,
ale w Warszawie bede musiała radzic sobie sama i boje sie ze bedzie
sie darła, no i ze nie bede widziała czy wszystko jest ok w czasie
jazdy - a jak sie zakrztusi czy cos?
tramwajów nie znosze, bo koło mnie mało jest niskopodłogowych tylko
te najstarsze wysokie najczesciej, a autobusy jezdza przez grota
czyli w korkach czesto, wiec mała mi sie zapoci, a poza tym nie
lubie jak mi sie w tłoku 5 osób o wózek ciągle obija..
Obserwuj wątek
    • disno Re: jazda samochodem.. 15.09.07, 09:51
      ja kazałam mężowi wymontowaqć poduszkę z przodu u pasażera i wożę
      małą na przednim siedzeniu. na początku próbowałam z tyłu ale
      myślałam, że zeschizuję, denerwowałam się że jej nie widzę
      • shemreolin Re: jazda samochodem.. 15.09.07, 18:51
        Ja niestety jeżdzę z dzieckiem z tyłu, ale na szczęście mam w miarę blisko
        wszędzie, wiec to jest maks. 10-15 minut. Ale też nie lubię go samego zostawiać
        na foteliku. Pewnie czytałyście mojego posta o kryzysie małzeńskim... Otóż z
        fotelikiem i jazda z dzieckiem tez była niezła akcja. Myslałam, że będe musiała
        pojechać z dzieckiem po jego pesel na drugi koniec Warszawy, przez Wisłę. Na
        dodatek nie wiedziałam dokładnie gdzie jest urząd, a ja sie zawsze gubię, bo mam
        fatalną orientacje w terenie. Poprosiłam Nie-Męża by wziął wolny dzień i
        pojechał z nami. Nawrzeszczał na mnie, że przecież sama mogę i to żaden problem!
        Czy ja mam jakieś schizo czy jak? Podróż tam mogła by trwać nawet 30-40 minut
        jesli by byly np. korki, a gdyby dziecko płakało? A gdyby zaczął byc głodny? no
        i miałabym z nim jeszcze stać w urzędzie i sprawy załatwiać??? Powiedziałam, ze
        nie pojadę sama z dzieckiem, bo się boję. A on stwierdził, że jak zwykle
        stwarzam sobie problemy. Okazało sie na szczęście, że pesel sie odbiera w
        miejscu zameldowania i mogłam szybko skoczyć. Tak czy siak... nie rozumiem jak
        można byc takim tępym żeby nie móc zrozumieć, że taka podróz to okropny stres
        dla matki i byc może trauma dla dziecka, które bedzie wrzeszczalo z tyłu. To
        niebezpieczne jest, bo jak można prowadzic auto w takiej sytuacji?

        Chyba też poproszę o wyjęcie poduszki...
    • lilianak1 Re: jazda samochodem.. 15.09.07, 19:32
      Jeszcze się nie odważyłam jechać sama z małą i szybko to nie
      nastąpi. Moja mała niecierpi fotelika, mało kiedy zasypia w
      samochodzie, do tego krzyczy i zanosi się tak że muszę ją wyjmować
      albo dmuchać pod nosek żeby złapała powietrze.
      Ja zdecydowanie poczekam aż mała będzie jeździła przodem do kierunku
      jazdy, a teraz cóż ... jestem zdana na męża :)
      • gismol77 Re: jazda samochodem.. 15.09.07, 20:52
        ja jezdze z dwojka dzieci. obie siedza z tylu. jakos sie nie boje po prostu
        pakuje do auta i jedziemy, na ogół za miasto. ale rozumiem wasze leki przy
        pierwszej corce tez wozilam z przodu ale teraz mam w obu autach poduszki z
        przodu niestety

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka