Dodaj do ulubionych

mój poród

01.01.08, 23:59
równo półroku temu, położna przyszła do mnie i powiedziła, że
zaczynamy rodzić. Jak ten czas szybko leci.
Obserwuj wątek
    • shemreolin Re: mój poród 02.01.08, 00:03
      Ja wiedziałam już, że będe mieć cesarkę za 5 dni i grałam jak najęta w Syberia
      2. Wiedziałam, że potem sobie nie zagram. Do tej pory nie skończyłam gry, ale
      mam save'y i zamierzam niedługo wrócić do przygody. hehe
      • izamig Re: mój poród 02.01.08, 00:12
        Mój poród był 2 tygodnie przed czasem więc się nie spodziewałam.
        Rano jak wstałam to pomyliśmy z mężem okna, zawiesiliśmy nowe
        firanki, pomyliśmy podłogi, wyczyściliśmy kabinę prysznicową, potem
        zdążyłam ufarbować odrosty, pojechać nad wodę na grila. Nic nie
        zapowiadało się na poród. Na godzinę 17 umówiłam się ze swoją
        położną, bo chciała mnie sobie obejżeć i wtedy właśnie stwierdziła,
        że mam 3 cm rozwarcia i żebym na 20 była w szpitalu, i że do 1 będę
        po porodzie i o 00:15 urodziłam :-) Kocham Bardzo Moje Maleństwo.
      • narttu Re: mój poród 02.01.08, 06:13
        hehe.. ja to samo. Namietnie gralam na kompie (no dobra..tez
        pracowalam) albo lezalam na permanentnie rozwalonej sofie i
        ogladalam wszystkie odcinki Przyjaciol.. skonczyly mi sie tydzien
        przed porodem bo Ida spoznila sie 7dni :)
    • dziunia27 Re: mój poród 02.01.08, 10:17
      a ja urodzilam 12 dni po terminie..
      najlepsze jest to, ze kazali mi sie stawic w poniedzialek o 8.oo
      rano na porodowce, bo juz dluzej niemozna czekac.. przypuszczam, ze
      podaliby mi kroplowki na wywolanie.. ale niezdazyli ;)))
      bo w niedziele wypadl mi czop i dostalam skurcze.. pojechalam do
      szpitala o 1.oo w nocy, jak skurcze mialam co 3 minuty i rozwarcie
      na 4.. szlo mi nawet dobrze, ale julka byla odwrocona twarzyczka i
      polozna stwierdzila ze sie udusi i nieda rady tak wyjsc - CESARKA- i
      o 4.o5 byla na swiecie ;)))

      potem pojawily sie inne problemy, bo malutka niekrzyczala i ...
      dostala tylko 1 punkt ;((( ale to juz inna historia..
      najwazniejsze ze teraz jest wszystko dobrze, rozwija sie prawidlowo
      i zaden doktor niema do niej zadnych zastrzezen ;)))
      jest szczesliwym brzdacem a ja szczesliwa mamucia ;)))

      szok.to juz pol roku.
    • hadete Re: mój poród 02.01.08, 11:00
      Dokładnie pół roku temu 2 lipca pojechałam do szpitala na ktg
      (termin miałam na 1.07). Po badaniu lekarz powiedział żebym wróciła
      do domu, spakowała się i do szpitala. Ja oczywiście pojechałam
      jeszcze na zakupy (kupiłam sudoku, gry logiczne i smaczną przekąskę)
      i dopiero na położniczy. 3.07 Dominika przyszła na świat :).
      • asia19813 Re: mój poród 02.01.08, 21:27
        dobre, ja miałam wizytę 18 lipca u lekarza, akurat wrócił z urlopu,
        przed którym powiedział że po jego urlopie rodzimy. Okazało się że
        mam 4cm rozwarcia i kazałjechać doszpitala, powiedział że na drugi
        dzień rodzimy. Pracuje w szpitalu gdzie tez miał urlop. W nocy spac
        nie mogłam bo słyszałam płacz dzieci,cieszyłam się że jutro o tej
        porze będę już tulić Zuzię. 19 lipca po obchodzie :poszłam" rodzić.
        Zaczęło się o 10 a o 14.35Zuzia pojawiła się na świecie, potem nie
        było lekko, łożysko nie chciało się oderwać i miałam zabieg dzięi
        Bogu pod narkozą, bo bym umarła z bólu chyba..... Jaksię ciesze że
        Zuzia jest znami...
        • izamig Re: mój poród 03.01.08, 00:49
          Mimo tego, że na porodówce mówili o mnie pacjentka wyjątkowo nie
          odporna na ból (zęby leczę w narkozie), to poród wspominam dobrze,
          rodziłam ze znieczuleniem ZO i do szycia mnie uśpili (lekarze co
          niektóre wyjątkowo nieodporne na ból pacjentki usypiają). O 00:15
          urodziłam, a o 00:56 leżałam już z moim dzidziusiem cała szczęśliwa
          przy piersi
          • effka_81 Re: mój poród 03.01.08, 17:02
            Ja dostalam lekkie skorcze ktore nie przechodzily ok 17tej, wiec pojechalismy do
            szpitala z moja ciocia polozna, lekarz mnie zbadal i stwierdzil ze do rana nie
            urodzie i ze maz spokojnie moze jechac do domu i ciocia rowniez. No to
            posiedzieli troche ze mna i pojechali do domu spac.Ja wsciekla nie moglam sobie
            miejsca znalezc przeciez przyjechalam rodzic a nie przespac sie w szpitalu,
            postanowilam to przyspieszyc i chodzilam po korytarzu tam a spowrotem i
            poskutkowalo o drugiej w nocy dzwonilam po meza a o 5.40 Oliwcia juz byla z
            nami. Dobrze wspominal porod,moge jeszcze isc rodzic da sie przezyc hihi.Ale
            przed porodem to mialam pelne gacie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka