matizka
05.03.08, 22:09
Pracuję na pół etatu głównie 8-12. Właśnie przyjechał mój szef do
Polski i obawiam się, że będzie pytał kiedy chcę/mogę więcej. Był
kiedyś pomysł, że od kwietnia 3/4 etatu. Mój mąż wymyslił, żebym
powiedziała, że chcę laptopa z dostępem do sieci i mogę 4 godz. w
biurze i 2 wieczorem w domu.
I się przeraziłam, bo jak po 20-tej dwójka śpi (ostatnio wszystko
poza posiedzeniem przy starszej) robię sama wieczorem bo mąż w pracy
to ja biorę się za obiad na następny dzień, prasowanie itd.
Dodatkowo mały budzi się co godzinę dopóki nie pójdę spać i nie
wezmę go do siebie. Potem z godzinę mnie ssie, potem budzi się o 4-
tej, potem wstajemy po szóstej.
Kiedy ja cokolwiek zrobię jak znikna mi jeszcze te 2 godziny?
Muszę przyznać, że mąż mówi zrobisz jak chcesz, to tylko moja
sugestia, ale to mnie boli bo to znaczy, że on tego oczekuje.
Najgorsze, że ja za te 2 godziny dostałabym całkiem fajne pieniądze,
tylko, że i bez tego nie głodujemy (choc pół pensji zmusza do
pewnych zmian przyzwyczajen).
I co ja mam zrobić? Skusić się na pieniądze i liczyc, że jakoś to
będzie czy powiedzieć, że te pieniądze nie sa warte mojego kolejnego
poświęcenia. I boję się, że jak się zdecyduję to będę miała straszny
żal do m...
Wy dałybyście rady; dodam, że mały niewiele śpi w dzień i to głównie
do południa.
M.