o.matko
20.03.08, 20:56
na maluchy. Dzisiaj rano Kubuś obudził mnie o 7.00. Spojrzałam na zegarek i
sie ucieszyłam , że tak długo pospaliśmy. Wydaje mi sie , że byłam nawet
wyspana. Ale przysnęłam... nie wiem , tak nieświadomie. Nagle bum... i
straszny płacz. Zerwałam sie, nie było Kubulka, przeczołgał sie w nogi i spadł
z łóżka. Popłakał chwilkę . W sumie szybko sie uspokoił. Zachowywał się cały
dzień jak zwykle. Tylko bródkę ma obtartą od wykładziny. Przepłakałam chyba z
godzinę , nie mogłam sie uspokoić jak pomyślałam co mogło się stać. Mojego
taty kolegi z pracy roczny synek zabił się spadając z wersalki. Mój Boże... Od
dzisiaj Kubuś śpi tylko w łóżeczku , nawet gdybym miała go i pół nocy lulać.