Tzw zmęczenie materiału

22.09.08, 21:48
Ostatnie noce były koszmarne. Zosia ma od tygodnia katar i trochę pokasłuje.
Do tego wychodzą jej czwórki. Trzy noce pod rząd miałam z głowy, tzn
przktycznie spałam może po 3-4 godziny. Byłam z Młodymi sama.
No i wczoraj mój organizm powiedział DOŚĆ!! Od rana temperatura 38,5. Nie
mogłam się wogóle ruszyć, bo bolały mnie wszystkie mięśnie i miałam potworne
dreszcze. Zadzwoniłam po mamę, mąż wrócił z pracy niewyspany i musiał zająć
się przychówkiem, a ja do łóżka na cały dzień. Trudno, powiedziałam, niech się
wali pali, ja leżę. No i dziś jest już lepiej. Tzn słabo mi jeszcze trochę,
ale już temparatura normalna.
Dziewczyny, ja bardzo kocham swoje dzieci i jestem w stanie dam im naprawdę
dużo, ale okres ciąży to dla mnie po prostu jakiś koszmar. Człowiek nie może
normalnie funkcjonować, nie mam na nic siły... Jeny, niech te 21 tygodni,
które mi jeszcze zostały minie szybko, bo ja już mam dosyć. Najchętniej
zapadłabym w sen zimowy na ten czas :)
-
Jan 26.11.2004, Zofia 22.07.2007, Niespodzianka 26.02.2009 :)
    • zabka11 Re: Tzw zmęczenie materiału 22.09.08, 22:25
      No bidulko, niezłe tempo sobie nadałaś:) Musisz troszczyć sie o
      dzieciaki,i jeszcze o maluszka pod sercem, a na siebie samą juz nie
      masz czasu:(
      Znam ten ból, ale w ciąży nie jestem i to mój plus:)........choć
      zazdroszczę, zazdroszczą brzuszka:):):)
      Rada jedna, mysleć troszkę o sobie, bo przed Tobą jeszcze dobrych
      naście tygodni, a brzuszek coraz większy i więcej od mamy
      potrzebuje, a mama na obrotach........zwolić trzeba:)

      Buziaki dla maluszków i zdrówka, katar akysz, a mamie dużo sił
      życzę:)
      Pozdrawiam
    • domatorka.amatorka Re: Tzw zmęczenie materiału 22.09.08, 22:26
      Przytulam baaardzo mocno, odpędzam hen daleko wszelkie choróbska,no i życzę żeby
      Jaś i Zosia odkryli,że najlepsze zabawy to te, w których mama nie uczestniczy :-))
      Będzie dobrze
    • anula_82 Re: Tzw zmęczenie materiału 23.09.08, 12:56
      przytulę Cię, bo sama jestem wykończona ciążą, choc mam na głowie
      tylko jednogo maluszka...mam tak dosc ze nie chce mi sie tej ciąży,
      i pragne by był juz kwiecień. ja mam do tego potrorne mdlości,
      wymioty... niby biorę czopki przeciwwymiotne ale i tak sobie nieraz
      gadac z kibelkiem.
      Tobie Zycze zdrówka, cierpliwosci i tez łatwego i szybkiego
      zakończenia. Pozdrawiam.
    • agatka_1979 Re: Tzw zmęczenie materiału 23.09.08, 13:02
      duuuzo zdrowka zycze!! no i zwolnij czasem... jak sie tylko bedzie
      dalo...
    • ridibunda Re: Tzw zmęczenie materiału 23.09.08, 20:12
      Rozumiem i przytulam:)
      Dla mnie ciąża to tez był koszmar, a jeszcze mały, którym trzeba się było
      zajmować... A Ty masz dwójkę, i w dodatku jesteś sama, naprawdę podziwiam
      szczerze. Zawsze zazdrościłam mamom, które pierwszą ciążę mogły przejść
      spokojnie, wysypiając się, leniuchując i czytając książki o dzieciach, bo ja
      mimo kłopotów nie mogłam sobie na to pozwolić.
      Już połowa, trzymaj się, i wykorzystuj męża, ile się da:)
      Pozdrawiam ciepło, dla mnie jesteś bohaterką:)
    • ridibunda Re: Tzw zmęczenie materiału 23.09.08, 20:15
      A i jeszcze zauważyłam, ze Twój Jaś jest starszy od mojego Szymka o 5 dni, a
      Zosia od Emilki o dzień! Tym bardziej podziwiam, ja przy mojej szalejącej dwójce
      kompletnie sobie siebie w ciąży nie wyobrażam. Szczere wyrazy podziwu, jesteś
      naprawdę wielka że dajesz radę.
    • lilka.k Re: Tzw zmęczenie materiału 23.09.08, 22:13
      Ja twierdze nadal, ze ciaza jest przereklamowana ;)
      Ale dzidzius to juz inna sprawa, wiec dbaj o siebie i wysylam ci moc mocy :).
      Dasz rade, bo matki takei są, ze dają radę :)
      • klarysa007 Re: Tzw zmęczenie materiału 23.09.08, 23:01
        Tak tak, przesyłamy mnóstwo mocy!
        Matka to takie stworzenie co wszystko zniesie więc i Tobie się uda :)
    • f3f Re: Tzw zmęczenie materiału 24.09.08, 07:44
      organizm wie co mói ;) zwolniiijjjj :) (oczywiście wiem, że to tak
      łatwo tylko powiedzieć) życze więc dużo zdrówka całej rodzince,
      Tobie duzo siły i żeby Zosia i Jaś jak najmniej "dokuczali" mamie ;)
    • lilianak1 Re: Tzw zmęczenie materiału 24.09.08, 07:48
      I bardzo dobrze że pomyślałaś w końcu o sobie. Dzieci, mąż, mama
      poradzą sobie. Twoje zdrowie jest teraz najważniejsze. Odpoczywaj
      ile się da i oszczędzaj się.
    • agusiajasia Re: Tzw zmęczenie materiału 24.09.08, 10:33
      Dzięki za słowa wsparcia.
      Już jest dobrze. Kilka dni przyjeżdżała rodzinka na zmianę, a ja leżałam ile się
      dało. Dziś już czuję się ok, bo świetnie to napewno za :)dużo powiedziane :)
      Ridibunda, ale numer z tymi naszymi dziećmi :) Nie zwracałam nigdy uwagi na daty
      urodzenia :) A Twój starszak chodzi do pzedszkola? Mój niestety nie załapał się.
      Jedynie na zajęcia przepołudniowe do Klubu Malucha na 4godziny. Zawsze to
      4godziny :) Chociaż zauważyłam, że Zosia bez Jasia zachowuje się gorzej tzn
      nudzi jej się po prostu. Jest marudna i ciągle chce żeby się z nią bawić.
      Wspólna zabawa wychodzi im coraz lepiej, choć nie jest to łatwe momentami
      (oddaj, moje!!) :)
      Jeszcze raz dzięki za wsparcie :)
      • ridibunda Re: Tzw zmęczenie materiału 24.09.08, 21:16
        Hej:)
        Ja też nigdy nie zwracałam uwagi na daty, wpisałam się, wysłałam odpowiedź na
        Twojego posta, i jeszcze z ciekawości zerknęłam na sygnaturkę, i dopiero wtedy
        zauważyłam jakich mamy rówieśników:) Fajnie:)
        Mój Szymek chodzi do przedszkola, ale nie było łatwo, oj nie, płacz był okropny,
        i nawet zaczęłam się już łamać i zastanawiać nad rezygnacją, ale nagle się
        poprawiło i idzie ku lepszemu. Już nie płacze i trochę się bawi, tylko że sam,
        nie z dziećmi. Na razie zawożę go ok. 8.30, a odbieram ok. 13.30, ale stopniowo
        będziemy przedłużać ten czas.
        Ja ci powiem, że dla mnie czas, gdy on jest w przedszkolu, jest ogromnym
        ułatwieniem. Mogę spokojnie uśpić małą, w tym czasie ugotować, trochę
        posprzątać. Przy nich dwojgu nic się nie da zrobić.Z ogromną zazdrością czytam,
        że Twoje już się zaczynają razem bawić. Moje co prawda też, ale ta zabawa
        wygląda tak, że albo się gonią, albo sobie coś wyrywają, albo Szymek udaje, że w
        nią czymś rzuca, albo w nią wpada całym rozpędem, albo za nią leci i klepie ją
        po głowie, po prostu idzie osiwieć.
        Moje dzieci są bardzo energiczne, a szczególnie Szymuś - on tak szaleje, że aż
        się boję czy przypadkiem nie jest jakiś nadpobudliwy. Niedługo idziemy nawet do
        specjalisty by go przebadać. Ciągle skacze, wrzeszczy, wyprawia różne
        cuda-niewidy, nie da się ich spuścić z oka gdy są razem. Ba, z oka - jak się
        "bawią" razem to chodzę za nimi krok w krok i łapię to kopiące nogi Szymka, to
        auta lecące w stronę Emilki, to głowę, którą usiłuje zrobić jej "buc" - po
        chwili takiej zabawy jestem mokra jak mysz. A Emilka bardzo lubi z nim szaleć,
        tylko to dla niej jest po prostu niebezpieczne - on w swoim pedzie mógłby jej
        zrobić krzywdę. A gdy go nie ma, ona się potrafi już sama zająć chwilkę, a
        najlepiej lubi bawić się autami - bierze traktor i jeździ po całym domu wydając
        stosowne dźwięki:) Przy Szymku tak się nie da, bo by jej go zaraz wydarł z ręki:)
        Ale lubią się oboje, jedno lezie do drugiego, tylko że zaraz jakiś konflikt
        powstaje.
        A jak Twój Jaś zachowuje się w stosunku do Zosi? U nas chwilę dobrze, a za
        chwilę wrzask, że on nic jej nie da i że wszystko jest jego, i on nie chce, żeby
        ona na niego patrzyła:) To chyba normalne, ale nasz Szymek wszystko robi z
        takimi emocjami, że czasem nie wiadomo, jak reagować. A najdziwniejsze, że w
        przedszkolu to całkiem inne dziecko, spokojne i zagubione, taki wystraszony
        kurczaczek, aż mi go żal jak na niego tam patrzę.
        U nas jest o tyle dobrze, że mamy na dole babcie, do której Szymek często
        schodzi, ale ostatnio dał się jej tak we znaki, że i babcia ma go dość:) A z
        dwójka zostanie max. 15 minut i tyle, mówi że to już ponad jej siły:)
        Gdybym do tego jeszcze była w ciąży, to już sobie kompletnie nie wyobrażam, jak
        bym sobie radziła, dlatego jeszcze raz napiszę, że naprawdę Cię PODZIWIAM:)
        Pozdrawiam gorąco i dbaj o siebie:)
        • agusiajasia Re: Tzw zmęczenie materiału 25.09.08, 12:59
          O jej! To faktycznie masz urwanie głowy :) Z tego co piszesz wynika, że Twój
          Szymek jest bardzo energicznym chłopcem. Jaś raczej należy do spokojnych dzieci.
          Lubi się bawić w różne zabawy tematyczne sam, układa sobie garaże, kolejki,
          szpitale itp.. i potrafi spędzić na takiej zabawie caly dzień.
          Dopóki Zośka nie chodziła było ok. Teraz ona oczywiście chce robić to samo co
          on. Często wynikają z tego kłopoty... Najpierw Janek przychodzi do mnie i mówi:
          "mamo, a może byś tak wsadziła Zosię do łóżeczka" :), potem jak na nadal go
          napastuje potrafi na nią krzyknąć, albo nieraz zamachnąć się z zamiarem
          uderzenia. Kiedyś spróbował ją popchnąć, ale moja reakcja była natychmiastowa,
          więc już więcej nie próbuje. Po prostu na cały dzień schowałam mu jego ulubione
          volvo. Wył jak opętany, ale ja była nieugięta. Zapamiętał to sobie i teraz zanim
          ją popchnie albo uderzy, pomyśli i jednak cofa rękę. Ale za to krzyczy :)
          Dziećmi rządzą silne emocje i trzeba brać na to poprawkę zawsze.
          Coraz częściej obserwuję, że potrafią jakoś się sami dogadać. Zawsze powtarzam
          Jaśkowi, że jak nie chce, żeby Zosia mu nie zepsuła czegośtam to niech jej
          zaproponuje coś innego. No i on teraz przynosi jej jakieś zabawki, które ona
          lubi a sam bawi się swoimi.
          Dziś rano bawili się świetnie ludzikami i placem zabaw. Naprawdę super, aż
          szkoda mi było im przerywać :) Zośka wsadzała ludziki do karuzeli, a Janek jej
          podawał różne postacie, wsadzał je do huśtawki, tłumaczył jej, np.:"ZOsia ten
          pan nie może się bujać, bo on ma złamaną nogę" :).
          W naszym duecie to raczej Zosia ma bardziej zdecydowany charakter i nieraz
          potrafi krzyczeć nawet jak Jasio jeszcze się do niej nie zbliży.. gdy jej na
          czymś zależy, albo po prostu chce coś Jankowi zabrać. Podchodzi wtedy do niego,
          zabiera co chce, ucieka i krzyczy.
          Tak, wychowanie dzieci to niełatwa praca..... :)
          • ridibunda Re: Tzw zmęczenie materiału 25.09.08, 21:05
            O kurcze, zazdroszczę Ci jeszcze bardziej:) U nas taka wspólna zabawa jest na tę
            chwilę nierealna, wczoraj bawiliśmy się razem (ja oczywiście też) samochodzikami
            przez minutę i potem zaczął skakać, wskoczył jej na rękę i dobrze, że się nie
            skończyło złamaniem. Dziś też się bawiliśmy tymi samochodzikami, pół minuty, i
            przyładował jej z czoła w twarz. On ma jakieś takie dziwne zbyt energiczne
            zachowania, ja już nie wiem, z czego to wynika. Kary nie skutkują, ukarany np.
            zabraniem czegoś wrzeszczy aż do wymiotów, ja jestem nieugięta, obiecuje poprawę
            i za chwilę robi to samo. Staramy się wszyscy, żeby traktować dzieci jednakowo,
            czasem nawet on ma fory. Jak oboje płaczą zawsze najpierw idę do niego, nigdy
            się nie zdarzyło, żebyśmy mu kazali oddać jakąś zabawkę, bo ona chciała, wiec to
            chyba nie zazdrość, tylko takie jakieś niedostosowanie. Zresztą Szymek nie umie
            się bawić z dziećmi, w przedszkolu bawi się najczęściej sam, mam nadzieję że
            wkrótce zacznie się to zmieniać i zaczną się wspólne zabawy jak u Ciebie.
            A ona też nie jest mu dłużna, czytając opis zachowań Twojej Zosi mam przed
            oczami moja Emilkę - to samo, czasem wrzeszczy na sam widok brata, gdy chce żeby
            jej coś dał, albo on jej nic nie zrobi, a ona udaje pokrzywdzoną i ryczy. Ona ma
            inny charakter niż Szymek, też jest energiczna, ale pogodna, wesoła, prawie nie
            płacze, żadnej sceny z wyciem jeszcze w życiu nie odstawiła (Szymek kilka
            dziennie:), nikogo nie bije...właśnie z wyjątkiem brata. Wczoraj on siedział
            grzecznie i oglądał bajkę, w ogóle nie zwracał na nią uwagi, a ta podeszła do
            niego , najpierw zaczęła wrzeszczeć, bo jej się nie podobało, że ma wyciągnięte
            nogi, on dalej nie zwracał uwagi, no to podeszła bliżej i trzepnęła go w łeb.
            Normalnie ręce opadają.
            Zanim oni dorosną, to ja z 5 razy osiwieję:)
            Ty masz o tyle lepiej, że chociaż jedno spokojne, u mnie obydwa chuligany:)
            Pozdrawiam, życzę siły i grzecznego trzeciego dzieciaczka, dawaj częściej znać,
            co u Was:)
Pełna wersja