a090707
03.10.08, 11:33
Dziewczyny wczoraj bylam z malym u naszej lekarki, pokazalam krostki na
brzuszku i plecach synka i ona do mnie , ze to na pewno nie od jedzenia. Moze
to proszek do prania, czy nie wiadomo co tam i najlepiej kapac w krochmalu.
Dzis bylismy u znanego alergologa (nasi pedatrzy przezywaja go "doktor
refluks", bo zabiera im pacjentow i u wiekszosci wykrywa alergie ) Normalnie
plakac mi sie chcialo jak zaczal mowic, ze maly ma wiele oznak alergii, np.
krostki, sapka, podsinione oczka, zaczerwienione gardlo i odbyt, zle spi,
czasem nieswiezy oddech... no i kazal wyrzucic mleko NAN, kupowac mleko tylko
na recepte z apteki, zero nabialu, cytrusow, jajek, orzechow. Jego zdaniem
najgorsze sa danonki, biszkopty i chrupki kukurydziane- bo zawieraja chemie.
Musze scisle przestrzegac diety synka i jak najmniej kupowac rzeczy ze sklepu.
Mieso, owoce i warzywa tylko swojskie. Boze, jak mi sie to uda. Aha
najwazniejsze- kazal tak robic min. 1 rok. Poza tym przepisal kilka lekarstw,
no i zaraz ide do apteki.
Z jednej strony jak czlowiek nie jest doinformowany to jakos tam jest- krosty
sie smaruje i po jakims czasie bledna, maly zle spi (on zawsze zle i krotko
spal) skad ja mam wiedziec, ze to alergia ?
Kilka moich kolezanek leczylo dzieci u tego lekarza i scisle trzymajac sie
jego zalecen dzieciaczki nie maja zadnych problemow.
Smutno mi sie zrobilo i strasznie mi szkoda malego...