W nowej pracy:(

23.10.08, 08:49
Zastanawiam się czy taka jest natura ludzka i ja byłam taka sama czy
tylko mam pecha. Ale w nowej pracy generalnie czuje niechęć ludzi do
mnie, a już zwłaszcza faceta, z którym powinnam dość blisko
współpracować.

I wiecie co mam takie poczucie, że to się wiąże z moim wiekiem.
Facet na oko jest już po 30-tce; moze ciut młodszy od mnie (ja mam
35 lat), ale czy to jest takie najważniejsze. Zresztą druga osoba
też mi dała to odczuć - tuż po przyjściu do pracy zaczepilo mnie
takie babsko i mówi, a powiedz mi ile masz lat. Trochę mnie to
wkurzyło, ale pytam a ty ile. To niegrzecznie odpowiadać pytaniem na
pytanie, ale jak ty mi powiesz to ja też. Powiedziałam, a ona na to,
że 43 (tak myslałam, w 90% przypadków jednak ludzie wygladają na
swoje lata). I zaraz a masz rodzinę; w końcu jak wypytała mnie o
wiek dzieci o to późno zaczęłaś (pani ma jedno 20 lat, a drugie 8 to
później ode mnie skończyła, ale cóż jakoś trzeba było mnie
skomentować). A najbardziej mnie wkurzyła jak wszyscy żartowali
sobie z mojego szefa, że ma oryginalne drugie imię, więc pytam
jakie, a znowu ona nie mów jej. No kurczę, a wypytywać mnie o
szczegóły zycia rodzinnego to mozna było.
A eracając do faceta to on się do mnie nie odzywa, ale widać, że np.
gapi się na mnie i szepce...

No powiedzcie mi po co ludzie tacy są; przecież ja im nic nie
zrobiłam i tym sposobem juz tak mi się ta praca nie podoba.

jedyna nadzieja w tym, że ja tam chodzę pracować i nie muszę się z
nimi przyjaźnić, ale przecież lepiej by było jak by było milej

M
    • lilka.k Re: W nowej pracy:( 23.10.08, 08:56
      Nie spotkalam sie z takim zachowaniem w zadnej firmie. I nie wiem co ci
      poradzic. Mozna kogos trzymac na dystans, bo nowy itd...ale zeby az tak?
      No coz ci pozostaje? robic swoje i juz. Jak najlepiej :)
    • zabka11 Re: W nowej pracy:( 23.10.08, 09:07
      Wyluzuj kochana, i nie bierz tego do siebie!!! Ludzie zawsze gadają,
      jak nie znaja, a nie mają odwagi spytać wprost. Rób swoje, pracuj, a
      sami sie przekonają, jaka jesteś. I nie staraj się za wszelką cenę,
      im przypodobać, i grać na ich nutę i być im podobną!!! Wiesz co masz
      robic i bądź sobią. Zawsze jak się wchodzi w nowe towarzystwo, to ma
      się poczucie "wyalienowania" to oczywiste, ale grunt to nie dac tego
      po sobie poznać i być pewną siebie. Ci ludzie nie powinni Cię
      oceniać, bo nie mają do tego potrzebnej wystarczającej wiedzy na
      Twój temat, więc pomyśl sobie, że cokolwiek oni myśla, i tak myślą
      źle, bo Cie nie znaja. Ale nie wyprowadzaj ich z błędu, na siłe,
      sami sie przekonają. Acha i Ty też ... nie wyciągaj pochopnych
      wniosków i też ich nie oceniaj!!!(bo właśnie to zrobiłaś). To działa
      w dwie strony!!!
      A facet z którym współpracujesz, może z natury jest małomówny, albo
      Cię bada i czeka na rozwój sytuacji, żeby Cię poznac. Dobra cecha,
      to milczenie i obserwowanie, na początku, jak poznasz "teren" to
      wtedy możesz działać. I nie daj sie wciągnąć i sprowokować, bądź
      uprzejma, ale pewna siebie.!!!
      Ojej, ale Ci napisałam, ale mój m właśnie 2 tyg temu zaczął nową
      prace, więc przerabiam z nim ten temat codziennie:)
      Pozdrawiam i życze powodzenia
    • dmgr Re: W nowej pracy:( 23.10.08, 09:55
      To się wydaje błahostką ale dla mnie jest ważne. ja raz miałam taką sytuację, że
      pracowałam w zespole, gdzie 70% kobiet (bo tam były same baby) to były typowe
      plotklary, bez poczucia humoru i wazeliniary straszne. Pracowałam tam 4 miesiące
      bo poza tym było jeszcze wiele innych niefajnych rzeczy. Może na Twoim
      stanowisku wczesniej pracowała osoba, którą bardzo lubili i teraz Ciebie od razu
      osądzają? A może robią tylko takie wrażenie? A może jakaś plotka chodzi (czasem
      tak jest, że to znajoma szefa czy co)? Niestety z doświadczenia wiem, że kiepska
      atmosfera w pracy może doprowadzic do sytuacji, kiedy robi Ci się niedobrze z
      rana i wstawac się nie chce ale nie chcę Cię tu załamywac bo u Ciebie pewnie to
      kwestia czasu i się dogadacie. A może oni czekają na wkupne co? Haha w
      niektórych firmach to jeszcze jest sprawa smiertelnie poważna (w tamtej mojej
      firmie tak właśnie było, po wypłacie MUSIAŁAM stawiac ciasto, kawę i ogólnie
      całą imprezę), szkoda gadac bo nie chce wracac myślami nawet do tej stretnej firmy.
      Życzę wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że się ułoży i jeszcze będziesz się z
      tego posta śmiac.
    • qwoka Re: W nowej pracy:( 23.10.08, 10:38
      U mnie w firmie na samym moim piętrze pracuje kilkadziesiąt osób,
      wiec nawet jak pójdziesz do łazienki to na bank spotkasz kilk osób.
      Pracuje tu 2,5 roku i na początku było strasznie wszyscy dziwnie sie
      na mnie patrzyli, niby usmiechali, ale mam wrażenie mało szczerze a
      niektórzy nawet prosto w twarz pytali: od kogo jestem (z czyjego
      polecenia dostałam ta pracę). Troche mnie to denerwowało, ale
      starałam się ignorować, bo nie miałam się czego wstydzić, bo z
      żadnego polecenie nie byłam. A jak byłam w ciaży to w ogóle było
      wesoło,bo nie dość, że nie wygladam na swoje lata(27) to nie byłam
      mężatką wiec było o czym plotkować:) Jak stałam np na korytarzu przy
      xero to kazdy kto mnie mijał wpatrywał się czy ten mój brzuch widać
      czy nie. Bawiło mnie to ale i wkurzało, nie powiem. Jedna kobieta do
      mojej kolezanki (o mnie) wypaliła: widze, że dzieci mają
      dzieci..szkoda gadać. Ale ja mam i tak chyba olewczy charakter bo mi
      nie specjalnie zalezy na tej pracy, cały czas szukam czegos nowego,
      wiec też łatwiej mi ignorowac takie rzeczy.
      Ale tak to jest jak w duzym skupisku pracuje duzo osób i rzadko
      przychodzi ktos nowy i jeszcze się nudzą - to plotkują.
      Ale fakt, że tearaz po tych 2 latach juz jest lepiej. Było pare
      imprez integracyjnych, ludzie sie przyzwyczaili i juz nikt jakos tak
      nie robi sensacji z byle g.
      Zobaczysz ty tez sie przyzwyczaisz, bo w wiekszości przypadków
      ludzie na poczatku sa tacy nieufni, a potem się przekonują i
      atmosfera się zmienia. A diametralnie sie zmienia jak coś od ciebie
      bedą chcieli-np jakięs informacje, albo pomoc:)
    • kamsi Re: W nowej pracy:( 23.10.08, 12:27
      Matizka, gdzie Ty pracujesz?:) Nie widziałam jeszcze, żeby dorośli
      ludzie się tak zachowywali, szczerze mówiąc.
    • narttu Re: W nowej pracy:( 23.10.08, 12:59
      ja w takim przypadku wale prosto z mostu np do faceta ktory szepcze
      cos patrzac sie na mnie "czy ty mnie tam czasem nie obgadujesz?" z
      usmiechem na ustach. Skoro tak sie zachowuja to graj poze " nie mam
      nic do ukrycia" ale niekoniecznie masz ochote gadac o swoich
      sprawach typu rodzina. Na pytanie ile masz lat mozna powiedziec ze
      18 i sie nie powinni obrazic ze nie chcesz wyjawic swojego wieku a
      pytanie "a masz rodzine" powiedziec "mam, corke i syna". I tyle. A
      do zartow z szefa sie nie przylaczac :)
      • matizka Re: W nowej pracy:( 24.10.08, 08:34
        No cóż moze wyolbrzymiam, ale poczytałam sobie na goldenline o
        atmosferze w mojej firmie i wychodzi na to, że tu często ludzie się
        nie lubia. Po szefie wydawało mi sie, ze mimo tego, że to moloch to
        atmosfera jest już 'normalnie korporacyjana" (mnie taka odpowiada),
        ale widać jest tu trochę takiej "biurwowości" rodem z peerelu

        ale ok, olewam i biorę się za wykazywanie:) - jak mnie koledzy tak
        sobie przyjęli to tym łatwiej będzie mi się skupić na wykazaniu się
        wobec szefów:)
        • becik_l79 Re: W nowej pracy:( 24.10.08, 16:59
          Na pocieszenie powiem Ci, że jak przyszłam do mojej obecnej pracy (teraz w zawieszeniu bo jestem na urlopie wych,) to miałam przechlapane - o wiele gorzej niż Ty, bo u mnie były złośliwości bez owijania w bawełnę. Chodziło o to, że weszłam na miejsce panny, którą bardzo lubili i byli przeciwni jej zwolnieniu, a po drugie moją bezpośrednią przełożoną była kobitka, która brała udział w rekrutacji i była przeciwna zatrudnieniu mnie.
          Efekt? po 2 tygodniach już mnie lubili współpracownicy, do dziś się kumplujemy. Z panną na miejsce której przyszłam też, a moja ówczesna kierowniczka też mnie polubiła. Stworzyliśmy super zespół bez wyjazdów integracyjnych itp. Po prostu byłam sobą i nie wchodząc w dyskusję robiłam swoje.
          Życzę Ci tylko takiego obrotu sprawy
          Bo ja teraz naprawde tesknie za tymi laskami. Szkoda, że w żdna z nich już nie pracuje w mojej firmie i że jakbym wróciła to w dziale same nowe gęby...
Pełna wersja