maniulka_25 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 19:51 Czasami mam gorsze dni i wszystko mnie irytuje. Wtedy sąsiadka bierze Julkę na spacer (na około 2-3 godziny) a ja sprzątam ! Kiedyś był wątek o sprzątaniu i pamiętam jak dziewczyny mi dosrały że zatrudnienie sprzątaczki to fanaberia. Ale już nie mam pomocy, pani Tania wyjechała do domu, na Ukrainę. Sprzątanie (najchętniej bym sprzątała codziennie) sprawia że czuję się lepiej, wyładowuję złe emocje, cieszy mnie czyste mieszkanie i czuję pozytywne zmęczenie ! A i zawsze mam okazję potęsknić za Julką ;-) Odpowiedz Link
blanka0 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 19:59 maniula chcialabym tak sie relaksowac:-) niestetey czasem rykne i wstyd mi, ale baaardzo rzadko Odpowiedz Link
maniulka_25 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 20:09 Gdzieś muszę się wyżyć ! Bo jestem z Nią 24 na dobę a te spacery z sąsiadką bardzo mi pomagają. Płacę 7 zł za godzinę i mam pewność że Julka jest w dobrych rękach. Odpowiedz Link
azbestowestringi Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 20:20 tak. za czesto :( Odpowiedz Link
atenette Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 20:22 Zdarzyło mi się może dwa razy jak juz bardzo wyprowadziła mnie z równowagi. Odpowiedz Link
zuzaze_78 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 20:39 Zdarza mi się bardzo rzadko, bo i rzadko mam powód prawdę mówiąc. Wtedy mi strasznie głupio i zaraz ją bardzo przepraszam. Zauważyłam zresztą, że takie krzyczenie wcale nie pomaga - ani mnie, ani Idze, bo nie zaczyna się zachowywać, a wręcz przeciwnie, bo udziela jej się moje zdenerwowanie. Dużo lepsze efekty osiągam cierpliwością i spokojną konsekwencją. Odpowiedz Link
burdziaa Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 20:52 Tak- podnosze głos jak dzieje sie cos niebezpiecznego, Julek od razu reaguje. Odpowiedz Link
klarysa007 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 22:09 Ja tak jak Burdzia, głos podnoszę "ostrzegawczo". Za to niestety zbyt często krzyczę na starszaka :( Odpowiedz Link
kamsi Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 21:04 Ja podobnie jak Zuzaze - bardzo rzadko mi się to zdarza, w sumie w ogóle. Raz, że nie mam powodów zbyt często, dwa, że nawet jeśli miałabym powód, to mój krzyk tylko pogarszałby sytuację. Wypróbowałam to, i wiem, że to w zasadzie bez sensu, ani mi nie lepiej, ani Kostek się wtedy nie zaczyna zachowywać zgodnie z moim życzeniem, wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link
ooluchna Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 21:58 niestety tak:( Odpowiedz Link
kristin4 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 22:29 Czasami mi sie zdarza ale tak jak u Was nie działa, wręcz przeciwnie, zdenerwowanie sie udziela Niuni. Po czym mam wyrzuty sumienia że ona taka mała bezbronna nie potrafi jeszcze mówić, a mama zamiast zrozumieć to krzyczy.... ach, te nerwy czasami. Odpowiedz Link
olcia.kaktus Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 22:34 tak, choć raczej to można nazwać zdecydowanym powiedzeniem, że czegoś nie wolno robić. Tylko zdecydowany inny ton pozwoli jej odróżnić, że to jest nie dobre, tak nie wolno. Ale nie ma to nic wspólnego z moimi emocjami. Czasem bywam na nią zła, ale to też wiąże się z wypowiedzeniem, że czegoś nie wolno. Nie krzyczymy na małą tak ze złości. Odpowiedz Link
beetaa Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 09.11.08, 23:05 podnosze glos, kiedy broi, tylko podniesiony glos odnosi skutek i gagatek przestaje rozrabiac. A krzyknac tez sie zdarzy, kiedy sytuacja tego wymaga i jest niebezpiecznie... a zreszta on krzyczy (ew. piszczy) na mnie, wiec jestesmy kwita ;) Odpowiedz Link
chmurcia4 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 07:01 wczoraj ten temat był poruszony w superniani - matka z 2 dzieci, przy czym to starsze (3'letnie) książkowo zazdrosne o młodzse 3'miesięczne) i faktycznie: krzyk (a nawet uderzenie) nie zbyt służyło polepszeniu stosunków. mi się czasami zdarza (może nie krzyczeć ze złości) głośniej mówić - bo Olcia ma sposób na wymuszanie piszczeć w niebogłosy. A że głos ma ta dziewczyna (nawet na placu tylko ją słychać), to jak mówię do niej, to mnie po prostu nie słyszy - więc albo głośniej jej tłumaczę, albo wychdzę z pokoju, bo i tak nawet nie zauważy. staram się jednak kontrolować swój głos, bo z doświdczenia to wiem i z mądrych książek/programów, że podnoszenia głosu na dziecko (szczególnie przed 5-6 rokiem życia) niczemu nie służy, bo ono nic z tego nie rozumie i staje się zastraszone (co ma wpływ na przyszłą jego osobowość). Lepiej pokazać/wytłumaczyć jak powinno się zachowywać, a jak się jest zdenerwowanym - na chwilę wyjść i się uspokoić. Odpowiedz Link
babajagaa Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 09:12 Krzykne jak juz mi nerwy puszcza,albo jak w ogole nie slucha ,bo sa takie monenty ze wszystkich ma gdzies,lepsze to nic bicie a przeciez nic mu sie nie dzieje Odpowiedz Link
patrice7 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 12:00 Ja niestety krzyczę za często:( Wiem ,ze nic tym nie wskóram , ale nie wiem jak działać gdy Malwina dostaje szału i roznosi dom ,wszystko niszczy, wyrzuca z szafek,kopie, bije po twarzy.... Przecież nie powiem jej ładnie "Malwinko nie wolno", bo to nie dość ze nic nie da to jeszcze sama sobie takim tonem kopie dołek. Jak sobie z takimi sytuacjami radzicie? Odpowiedz Link
klaudia020707 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 12:20 Jak Klaudia miała okres bicia (krotko i malo dotkliwie) to trzymalam ja na dystans tak zeby mnie nie dala rady uderzyc, przytrzymywalam raczke i mowilam : nie wolno. Konsekwentnie w kolko powtarzalam i poskutkowalo. Kopac nigdy nie kopala ale chyba tez trzeba podobnie postapic ale jak otwiera szafki w kuchni i wyciaga co nieco to mowie rowniez ze nie wolni-niestety nie slucha tylko biegnie do drugiej szafki:) nie denerwuje sie tylko wynosze ja do lozeczka, robie co swoje w kuchni potem zamykam drzwi i zabieram mala z pokoju. Taką mam metodę bo w innym przypadku pewnie by mi nerwy puscily:) Odpowiedz Link
kamsi Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 12:38 Po pierwsze, wszytkie szafki, na których zawartości mi zależy (więc w zasadzie wszystkie możliwe w domu;)) mam zabezpieczone, więc Kostek nie może ich otwierać i nic wyrzucać, nawet jak dostaje szału:) Po drugie, Kostek trzy razy (dokładnie) w życiu próbował mnie uderzyć, okazałam wtedy taki szok, że sam się przestraszył tego, co zrobił - już od dawna to się nie powtórzyło. Wiele razy już na spokojnie i przy jakichś tam okazjach wyjaśniałam mu zresztą, że u nas w domu nikt nigdy nikogo nie bije. Jeśli wpada w szał i płacze i się wije, to nigdy go nie przytrzymuję ani nie uspokajam, szczerze mówiąc, staram się go tylko położyć na ziemi, tak, żeby rzucając się, nie zrobił sobie krzywdy, i odchodzę parę kroków spokojnie i czekam w milczeniu, aż mu przejdzie. Bardzo to szybko skutkuje:) Kiedy przestaje, pytam, czy już możemy porozmawiać - jeśli na moje słowa wpada w szał, to znowu czekam, aż mu przejdzie, zazwyczaj jednak się uspokaja już, przytulam go, mówię, że już wszystko w porządku, ale żeby pamiętał, że nie wolno czegoś tam - zależy, jaka była przyczyna wpadnięcia w szał:) Jeśli robi coś, czego nie wolno, np. akurat coś zrzuca albo co (bo wszystkiego w domu wszak się nie da zabezpieczyć), to najpierw mówię powoli, wyraźnie i bez uśmiechu: Kostek, nie wolno. Jeśli nie działa, podchodzę i przytrzymuję mu rękę czy tam jego całego (ale nie bardzo mocno ani brutalnie, bo tu nie chodzi o przemoc, tylko o znak) i powtarzam, że nie wolno. Kiedyś musiałam powtarzać to wiele razy, ostatnio działa coraz szybciej. Aha, i jak już jest po wszystkim, po sytuacji kryzysowej, to bez przesady oczywiście, ale łagodnie go chwalę - mówię np.: Teraz jesteś grzeczny, bardzo ładnie się zachowujesz, jestem z Ciebie dumna:) I on się bardzo cieszy:) Staram się też jak najczęściej coś z nim wtedy zrobić miłego, żeby czuł, że to się opłaca, takie grzeczne zachowanie:) Tak postępuję w 99 procentach przypadków, tak się rozpisałam, bo może akurat z czegoś skorzystasz, u nas nieźle skutkuje:) Odpowiedz Link
klaudia020707 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 12:14 Podnoszę głos tylko wtedy gdy robi coś co zagraża jej bezpieczeństwu, wiadmo że rozumie ale nie słucha:) Jak rozrabia to bardziej mnie rozczula niż denerwuje, szczególnie że przychodzi wtredy do mnie i tłumaczy coś po swojemu:) Jak mi nerwy puszczają albo musze coś zrobić w kuchni a ona strasznie szaleje to wynosze do łóżeczka i obie się wyciszamy w ten sposób. Odpowiedz Link
delfina7 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 12:51 Teraz jak zaczyna rozumiec i wykorzystywac sytuacje , że jest młodszy i ustępuje się jemu na koszt starszaka , trzeba podniesc głos. Odpowiedz Link
olus-ia80 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 13:05 Zdarza mi się ,ale często na moją starszą - a ona to potrafi wyprowadzić z równowagi Odpowiedz Link
lipiec_2007 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 13:48 czasami moj stanowczy ton przechodzi niepostrzezenie w zbyt "stanowczy". oba stopnie stanowcznosci i tak zazwyczaj nie skutkuja. trenuje cierpliwosc z roznym skutkiem... Odpowiedz Link
smolineczka Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 10.11.08, 22:01 nie tyle krzyczę, ile się denerwuję w sytuacjach, kiedy nie umiem szybko zorientować się jak postąpić, żeby wszystko szło zgodnie z planem. na ogół wtedy, kiedy córka czegoś nie chce (jeść, spać, opuszczać plac zabaw). jeśli krzyknę na nią, to czuję ogromne wyrzuty sumienia Odpowiedz Link
ab_78 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 11.11.08, 14:24 niestety tak, ja niestety potrafie sie szybko zdenerwowac. Ale w wiekszosci sytuacji zwiazanych ze swoim dzieckiem panuje nad soba, przynajmniej staram sie. Odpowiedz Link
dziunia27 Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 11.11.08, 17:24 krzycze, krzyczę, a jakże;/ tylko ona też wtedy krzyczy <chyba już mi pyskuje:P> i ten mój podniesiony głos mało skutkuje;/ Odpowiedz Link
lee_a Re: Krzyczycie/podnosicie głos na wasze dzieci? 11.11.08, 18:49 nigdy nie krzyknęłam, podnoszę głos tylko w sytuacjach niebezpiecznych dla niej i w momentach ustanawiania granic i zakazów. Ale Anka nie bije, nie roznosi domu i nie wywala wszystkiego z szafek - wręcz przeciwnie - łazi i zamyka wszystko co jest uchylone. Odpowiedz Link
patrice7 lee_a 11.11.08, 19:42 To Ty masz anioła nie dziewcko;) Ja znam takie dzieci tylko z opowiadan ;) No ale własnie tak jak pisałam Malwina potrafi dać czadu.... Odpowiedz Link