onka7
11.11.08, 21:16
Strasznie Wam dziękuję za gratulacje, jak zawsze stanęłyście na wysokości zadania:)
Eh,jesteśmy już z Franiem w domu i oswajamy elacje między braćmi. Jasiek jest jednak jak sie pewnie spodziewacie nieprzewidywalny i trzeba go mądrze izolować. Nie chcę dorowadzić do sytuacji kiedy Franek będzie mu się kojarzył tylko z zakazami i zdenerwowaniem.
No ale nad tym musimy popacować.
Przeżycia z porodu nadal we mnie żywe i chętnie się podzielę:)
Tydzieńtemu we wtorek po kilku godzinach rozkurczania poczułam że musimy jechać do szpitala. W samochodzie skurcze miałam co 3 min. Z nadzieją, ale dość płonną pojechaliśmy na żelazną. Warszawianki wiedzą jak trudno tam się dostać. Weszłam nieśmiało i chyba musiałam wyglądać dość kiepsko, bo przyjęli mnie natychmiast. Przemiła obsługa, wspaniali ludzie, cudowna położna, która pomogła mi przyśpieszyć jeszcze bardziej. Po 20min Franek był na świecie. Urodziłam go w pozycji kucznej, podtrzymywał mnie z tyłu mój mąż. To było cudowne, póżniej leżeliśmy z franiem jeszcze cały czas połączeni pempowiną. To było najpiękniejsze przeżycie jakie mnie w życiu spotkało. Mąż płakał jak dziecko. Ludzie mówią że nie ma cudów...
Teraz staramy się jakoś poukładać sobie wszystko i nauczyć się razem żyć we czwórkę.
Wkleiłam zdjęcie Franka do fotosika:)
--
www.jolexis.fotosik.pl
www.TickerFactory.com/]