brezly
05.07.04, 16:23
Na urlop. Mam absolutnie zystkiego dosyc, szczegolnie tutejszej pogody. Od co
pol godizny jest porzadna ulewa, a potem mzy. Pokazywli ze sie zanjdujemy w
jakims 'jet strema', ktory ne che sie posunac ani na polnoc ani na poludnie.
Musi mi sie to jakos odciskac na gebie i wygladzie. Oto wyjechalem sobie
troche sluzbowo na polnoc (piekna pogoda) i mielismy tam stolik zamowiony na
przez gospodarza sluzbowego spotkania. Z takim drugim kolega, bardziej od
Atlantyku niz ja poszlismy wczesniej do tej knajpy i mowimy ze ten i ten
zamowil to stolik, ale my szybciej jestesmz i chcemy piwa. To gdzies nas
prowadza do jakiejs malej salki, a tam jakis stol nakryty na siedem osob (nas
mialo byc 5) , w zlym guscie zreszta. Zamowilismy piwo, ale za chwile przyszla
panna kelnerka i mowi ze nas pomylila, bo nas wziela za adwokatow!!!!!! Kolega
Atlatyncki wyglada, fakt, jak emerytowany pulkownik IRA, dystyngowany i
godnosc nosi w sobie, ale zeby mnie wziac za adwokata? Musze naprawde isc na
urlop, znaczy. Chyba ze mnie wzieli za klienta w potrzebie:-))
No, to bawcie sie dobrze, ja bede gdzies za dwa tygodnie.
BreslY