Dodaj do ulubionych

przechowywane "skarby"

18.11.04, 09:36
znalazłam jeden "skarb".. gdzie ciekawe litery są ukryte..
w tym miejscu "tajemnym"..wiele ciekawych opowieści się mieści..

jedna z nich:

.."Kupiłem wczoraj "Życie", którego nie kupuję zresztą, ale kupiłem dlatego,
że CD podpięli "...jak zwyciężać mamy. Artyści polscy w hołdzie Mazurkowi
Dąbrowskiego". I Kazik jest i Dudziakowa i Trebunie i Kangaroz i jeszcze
kilka łącznie z nagraniem z roku 1927 Dygasa Ignacego niejakiego, niech mu
zresztą ziemia lekką będzie.
Ale po raz czwarty załączam nr 14. I będzie piąty!
Waglewski.
Jaki on polski hymn na swoim fenderze wyprodukował, to drżyjcie osobno i
drżyjcie w drużynie!
U Waglewskiego w hymnie jest wszystko: afera FOZZ, łuk zgiętego łokcia
najukochańszej kobiety na poduszce dostrzeżony w nocy w trakcie przebudzenia
się, zepsuty tramwaj i wyzwiska na motorniczego, pytania głupiego szefa,
przedarty paszport, Ostrów Lednicki, masło "Prezydent", smak wody w Bałtyckim
Morzu, wdrapywanie się na Czerwone Wierchy, Kaczmarski, uniwersytety i
zawodówki, chleb przez uszanowanie, nawet jest ten brodacz, co to mi
sprzedaje marchewki i włoszczyznę (z ziemi włoskiej do Polski) na ryneczku
moim. I tyle..."

a gdyby tak..swoje "skarby"..gdzieś ukryć..
to co w "drzewie dziupli"...
..najważniejszego chcielibyście przechować..?


Obserwuj wątek
    • oldpiernik Re: przechowywane "skarby" 18.11.04, 11:32
      Dla kogo przechować?

      OLDPRZEKORNY
      • halina501 Re: przechowywane "skarby" 18.11.04, 14:22
        "Tam skarb mój,gdzie serce moje".

        A w sercu wszystkie moje skarby noszę :))
        • yoanna Re: przechowywane "skarby" 08.12.04, 13:06
          chowam gdzieś blisko serca wspomnienia... :)
          Takie malutkie , a ciepłe
          Wyszperałam ze wspomnień dedykację muzyczną...
          "Niech całują Cię oczy moje..."
          tak poprostu, krótko
          a jaśnieje wkoło
      • urszulka_ma dobrze mają ukryte.... 18.11.04, 17:54
        ..ani pary puścić nie chcą.. z ust!:)
      • urszulka_ma takie znaleziska.. 18.11.04, 18:19
        ..ukrytych "skarbów" mogą się okazać..
        po jakimś czasie..ciekawym przypomnieniem/wspomnieniem minionego czasu...:)


        "Skarby Toulci"
        .."Zlewozmywak ma ujście wody w każdej z dwóch komór, a wanna - jedno.
        Wszystkie odpływy mają tej samej wielkości dziurę odpływową, stąd też kuchnię
        obsługiwał jeden korek, a wannę drugi.
        Jak się czasem zamieniły, to też nie był problem. Aha - żaden z korków nie
        wisiał na przepisowym łańcuszku, ani też nie zastosowano korka integralnego z
        wanną czy umywalką, takiego na wajchę nowoczesną.
        Problemem okazała się Toulcia, a raczej jej irracjonalne i maniakalne
        zainteresowanie się wspomnianymi korkami.
        Korki w domu zaczęły ginąć, ale dopóki ginęły solo, dopóty jakoś sobie
        radziłem. W wannie od biedy odpływ wody można zatkać piętą. Nie jest to
        komfortowe, ale skuteczne.
        W tym czasie naczynia moczyć się mogą przy pomocy korka-który-został.
        Dziś plan był na stereo.
        W ogóle plan był i na sprzątanie i na mycie i w ogóle na higienę.
        Toulcia wróciła z dachu, minę miała jaką miała, trochę mnie tknęło, że coś
        zdziałała, bo nasypałem jej rano suchego żarcia na wagę z elementami królika, a
        ona nie przepada.
        Wydało się: nie ma żadnego korka! Nigdzie. Ani jednego.
        - Chodź no tu darmozjadzie - cytuję, a ona, oczywiście, hyc, siedzi.
        - Korek - mówię. - KO- REK! Taki okrągły. CZAR-NY. Chociaż jeden...
        Ona nic.
        Położyłem się na podłodze, policzkiem do desek i lustruję.
        Gdzie tam. Nie ma. Łazienka - nie ma.
        Sypialnia - nie ma. Kuchnia - nie ma.
        "Czas odsunąć łóżko na dole..." - myślę sobie
        - "...tam jest taki prześwit, którym ona lubi biegać".
        Odsuwam, stękam, Toulcia zadowolona, bo coś się dzieje.

        W prześwicie po odsunięciu odkryto:
        masę zwałkowanego kurzu, moją legitymację studencką sprzed lat (to doprawdy
        znalezisko), pojemnik po dezodorancie "douce a croquer grains de beaute, doux
        pour la peau", baterię typu paluszek, bułkę z "Żabki" suchą i nadgryzioną, liść
        rośliny jakiejś suchy również, młotek, ustną harmonijkę "Hohner International",
        zapałki, sześć pinesek, plakat (wstyd się przyznać jaki), skarpetę czarną jedną
        z dziurą na palcu wielkim, kadzidełko chyba waniliowe, bilet na Lecha z Gieksą,
        gąbkę do mycia naczyń, szczotkę specjalną do butów z nubuku, jedną "strzałkę"
        do gry w dartsa, herbaty tetley saszetkę jedną, dyskietkę z napisem "Private" i
        banknot 50 zł.
        A korka nie było!.."


        • oldpiernik Re: takie znaleziska.. 19.11.04, 08:25
          korki pojawiają się i znikają bez uprzedzenia
          może Twoje korki przeniosły się na moją drogę do pracy?
          albo na tę z powrotem ;)

          OLDPOMIĘDZYKORKAMI :)
          • urszulka_ma Re: takie znaleziska.. 20.11.04, 00:14
            oldpiernik napisał:

            > może Twoje korki przeniosły się na moją drogę do pracy?

            wszystko możliwe z takimi korkami..:)
            ale..to nie moje korki..
            zacytowałam znalezisko z ciekawego bloga.. autorstwa Oranje
            oranje.blox.pl/html
            czasem bezsensowne się wydaje przechowywanie różnych "skarbów"
            a jednak lubię przechowywać..nawet znalezione kamyki:)


            • oldpiernik Re: takie znaleziska.. 20.11.04, 08:53
              znaleziska, jak znaleziska
              a blog całkiem, niczego...
              tylko co z tymi korkami?

              OLD ;)
              • halina501 Re: ..co z korkami? 20.11.04, 18:48
                korek+<a href="www.barman-polski.com.pl/modules.php?
                name=News&file=article&sid=2">korek+</a>
                • halina501 Re: ..co z korkami? 20.11.04, 18:57
                  To była próba wklejania linków.
                  Jak widać ,nie powiodła się, niestety...;((


                  Korek - zwierciadło wina
                  Autor: ResVini artykuł z dnia: 03-08-2001

                  Zaraz po winie, najważniejszym elementem każdej butelki jest korek. Można się
                  od niego wiele nauczyć, wyczytać ważne informacje dotyczące obecnego stanu wina
                  oraz tego, jak było przechowywane.


                  Aby korek spełniał swoje funkcje musi być elastyczny i wytrzymały. Powinien on
                  chronić przed niepożądanymi zapachami, wilgocią i, przede wszystkim, tlenem,
                  głównym wrogiem dobrej konserwacji. Butelka wina powinna być przechowywana w
                  pozycji horyzontalnej tak, aby korek był stale wilgotny i aby nie dopuścić do
                  jego wysuszenia. Jeśli straci on wilgotność, czy to pod wpływem zbyt wysokiej
                  temperatury czy w wyniku braku kontaktu z winem, przestanie być elastyczny,
                  popęka i może dojść do fatalnego w skutkach dostępu powietrza do butelki.

                  Surowce i produkcja
                  Najczęściej używanymi surowcami do hermetycznego zamknięcia butelki z winem są
                  korek i plastyk. Korek jest uzyskiwany bezpośrednio z dębu korkowego poddanego
                  procesom suszenia, wyrównywania i cięcia. Dwie trzecie światowej produkcji
                  wytwarzane jest przez Hiszpanię i Portugalię. Najlepsze korki powinny być
                  zrobione z czystego surowca z jak najmniejszym dodatkiem drewna aby nie
                  dopuścić nieprzyjemnego "zapachu korka" i zwiększyć jego elastyczność.
                  Popularnością cieszą się korki wytwarzane na bazie wiórek korkowych,
                  szczególnie dobrze sprawdzają się one do zatykania win młodych i krótko
                  dojrzewających w beczce.
                  Plastyk został wprowadzony na rynek winiarski ze względu na stale rosnącą
                  liczbę produkowanych butelek i stagnację produkcji korka naturalnego. Zatyczki
                  plastykowe nadają się do win przeznaczonych do szybkiego spożycia, nie
                  gwarantują dobrej długowieczności z powodu problemów z hermetycznością i
                  koniecznością przechowywania tych butelek w pozycji pionowej. Ich zaletą jest
                  jednak to, że nie znajdziemy w winie zatkanym plastykiem tego stęchło-
                  gorzkawego zapachu korka. Konsumenci z przyzwyczajenia wolą jednak zatyczki
                  korkowe, być może wynika to również z estetyki, ale wcale nie wypada pogardzać
                  winami młodymi z plastykowymi zatyczkami, gdyż są one, w tym wypadku, jak
                  najbardziej odpowiednie.

                  Typy korków: liczy się długość
                  Do każdego rodzaju wina niezbędny jest taki korek, który pasuje do jego cech
                  charakterystycznych. Współcześnie nie przez przypadek do win musujących używa
                  się korki w kształcie przypominającym grzybek. Został on zaprojektowany w XVII
                  wieku przez mnicha Dom Perignona. Do takiego korka dodaje się
                  aluminiową "klatkę" aby na trwałe był przymocowany do butelki. Poza tym, korki
                  do win musujących wytwarza się łącząc ze sobą wiele warstw korkowych okręgów
                  tak aby pory nie dopuściły do ucieczki gazu.
                  Inny rodzaj korka używany jest do win andaluzyjskich, porto itp. Składa się on
                  z plastikowej lub drewnianej główki i korkowego korpusu, jest on idealny do
                  win, które się otwiera i ponownie zamyka pozostawiając do późniejszej
                  konsumpcji.
                  Bardzo ważną cechą zatyczki wykonanej z korka jest jej długość. Korek długi
                  (4,5-5cm) umożliwia wieloletnie przechowywanie wina. Korki krótkie, natomiast,
                  są używane do win młodych nie przeznaczonych do starzenia się w butelce.

                  Czytanie z korka
                  Korek najczęściej nas nie okłamie, wyczytamy z niego jaki rodzaj wina zawiera
                  butelka, ile czasu i w jakich warunkach była przechowywana, a poza tym, czy
                  dobrze się zestarzało w butelce.
                  Pierwszą informację otrzymamy jeszcze przed odkorkowaniem wina po zdjęciu
                  kapsla. Jeśli na korku znajduje się warstwa pleśni, oznacza to, że butelka była
                  trzymana w wilgotnym miejscu. Nie wynika z tego jednak, że wino jest zepsute,
                  ponieważ właśnie powinno być ono przechowywane w miejscu o stałej wilgotności
                  wynoszącej około 70 procent.
                  Podczas odkorkowywania możemy sprawdzić elastyczność korka, jeśli pęka (ale nie
                  w wyniku niepoprawnego otwierania), to oznacza, że stracił swoją wilgotność i
                  dlatego prawdopodobnie powietrze dostało się do środka przez szczeliny
                  utleniając wino. Zazwyczaj jest to spowodowane niewłaściwym składowaniem
                  butelek w miejscu suchym i ciepłym. Korek wyjęty z butelki nie powinien rozpaść
                  się na części, jeśli jest twardy i przeważają na nim ciemne tony to jest to
                  korek stary, natomiast korek jasny i giętki wskazuje na swoją młodość i
                  pochodzi z wina młodego albo starego przekorkowanego.
                  Płaską część korka od strony środka butelki uważa się za prawdziwe zwierciadło
                  wina. Musi ona nabrać koloru i im wino czerwone starsze tym ten kolor powinien
                  być bardziej intensywny, w przeciwnym wypadku, wino musiało przebywać zbyt
                  długo w pozycji stojącej. Niektóre rodzaje winogron bardziej kolorują korek niż
                  inne, np. Cabernet Sauvignon jest silniejszy niż Grenache (w winach z tego
                  samego rocznika i miejsca pochodzenia). Małe kryształy (azotan wapnia i potasu)
                  przylegające do tej części korka tworzą się w winach nie ustabilizowanych
                  poddanych nagłym zmianom temperatury (z wyższej do niższej).
                  Po tym krótkim badaniu wzrokowym nadchodzi czas na sprawdzenie korka zmysłem
                  węchu. Zwierciadlana jego część musi intensywnie pachnieć winem. Jeśli czujemy
                  drewno, jest bardzo prawdopodobne, że wino nie nadaje się do konsumpcji.
                  Czasami korek ma wady lub defekty, które sprawiły, że wino źle się zachowało.
                  Jeśli butelka przebywała w perfekcyjnych warunkach a wino jest zepsute z winy
                  wadliwego korka należy udać się do miejsca, w którym to wino zostało kupione i
                  ta butelka musi zostać wymieniona.

                  Długość życia korka
                  Życie korka nie jest wieczne. Przechowywany w optymalnych warunkach korek może
                  spełniać swe funkcje przez 12 do 15 lat. Jeśli chcemy przechowywać nasze
                  butelki przez dłuższy okres powinniśmy odesłać je do producenta, aby ten w
                  odpowiednich warunkach (bez dostępu tlenu do wina) wymienił korki. W ten sposób
                  zostanie zapewniona nieingerencja w proces rozwoju wina w butelce.

                  Korek przy winie
                  Zarówno w restauracji jak i w domu powinniśmy odkorkować butelkę w obecności
                  osób, które będą piły wino. Jeśli po wyjęciu korka na powierzchni wina lub na
                  szyjce butelki znajdują się kawałeczki korka pierwsze krople wina muszą zostać
                  wylane, w żadnym razie nie powinny się one znaleźć w czyimś kieliszku.
                  Powinniśmy dać korek do sprawdzenia osobom pijącym wino. Podczas kosztowania
                  wina korek leży cały czas przy butelce tak, aby w wypadku jakichkolwiek
                  wątpliwości był w zasięgu ręki.

                  : ))))


                • oldpiernik Re: ..co z korkami? 22.11.04, 12:59
                  korek+


                  teraz lepiej?
                  • halina501 Re: ..co z korkami? 22.11.04, 13:20
                    Teraz idealnie wprost..
                    Dziękuję :))
                    • oldpiernik Re: ..co z korkami? 22.11.04, 14:42
                      korek, to nie wszystko...
                      hmmmm
                      dobrego wina łyk się marzy, a korkociąg gdzieś przepadł...

                      OLDZDYLEMATEM ;)
        • urszulka_ma Re: takie znaleziska.. 28.11.04, 17:36
          korki całkiem przepadły..
          ale wyrzucone listy się znalazły..
          listy jak ukryte skarby..
          lubicie je przechowywać?:)



          "Zaginiony list"
          .."Został też Jurek, który popadł w niewolę. Zdaje się, że nie zapłacił za
          kwiecień i maj i nie miał kasy, żeby uregulować. A honor nie pozwalał mu
          zniknąć.
          Mądra kierowniczka akademika zaproponowała mu barter czyli bezgotówkową wymianę
          świadczeń. Już następnego ranka nasz bohater podźwignął się z wyra i zniknął.
          Minęło kilka dni i okazało się, że ma wyszuflować zatkany zsyp w DS Jagienka.
          No i urządził sobie w zsypie prywatny gabinet. Wstawił biureczko i lampkę,
          popijał browary nad głową mając siedem pięter rury fi-100 zatkanej przede
          wszystkim podpaskami, bo akademik był żeński.
          Zachodziliśmy do niego bardzo często, nawet zdaje się trochę pomagaliśmy, bo
          kumpel był w porządku. Pewnego razu zastałem go w gabineciku (poziom śmieci
          obniżył się gdzieś do piątego piętra) pochylonego nad jakimiś papierami.
          - Co tam czytasz?

          - Czego te baby nie wyrzucają do śmieci! Pojęcia nie masz.

          - Ale co to jest?

          - Stary, ja tu się czuję jak archeolog i psycholog na raz. Zobacz.

          Wyciągnął z biureczka teczkę i otworzył. Wewnątrz leżało ok. 50 zapisanych
          różnym charakterem pisma kartek.

          - To listy tych durnych bab. Od ich jeszcze durniejszych facetów.

          - A nie uważasz, że to głupio tak cudze listy czytać?

          - To nie są cudze listy tylko śmieci! I to one tak potraktowały tę pisaninę!

          Nie do końca mnie przekonał...."
          Oranje


          • gatta13 Re: takie znaleziska.. 28.11.04, 21:08
            Listów mam ogromne pudło, i bardzo żałuję, że już ich nie piszę, ciągnie mnie do papeterii, pięknych papierów czerpanych, ech... Właśnie kilka dni temu dostałam obiecany "na magistra" baaardzo firmowy długopis, zastanawiałam się mocno nad piórem, ale takie czasy, że piórem nie ma gdzie pisać...

            Te komputery...
            • oldpiernik Re: takie znaleziska.. 29.11.04, 12:00
              otóż to
              mnie sie ostatnio przyśniło, że dostałem pióro z mareń
              i nie umiałem nim pisać, straszne...

              OLDKRÓTKOPIS
              • gatta13 Re: takie znaleziska.. 08.12.04, 21:07
                Zapatrzyłam się dziś w sklepie na wszytskie te Parkery, Watermany i całą resztę. Ech... I znów kupiłam wkład do Pilota, który, jak to pilot, jest najszybszy. ;))

                gatta_piśmienna
                • kocibrzuch Re: takie znaleziska.. 08.12.04, 21:35
                  Ja kiedyś pióro znalazłem. W starej księdze ręcznie pisanej.
                  Miało ze sto lat, albo i dwieście.
                  Pióro to za dużo powiedziane, piórka były tylko na końcówce, została zaostrzona rurka. I ślady czarnego atramentu.
                  Ten który nim pisał, już nie oddycha... Ech, życie...
                  Zostawiłem je w środku. I, oczywiście, nie zapisałem, co to była za księga i na której stronie. Tak pewnie być powinno.

                  A kiedyś znalazłem też nożyczki! Ale miały tylko kilkanaście lat.
                  • oldpiernik Re: takie znaleziska.. 10.12.04, 07:09
                    Czarny atrament sprzed dwustu lat... ciekaw jestem, z czego wtedy robiono
                    atrament. Powinienem pamiętać, bom się tego uczył...

                    OLDZAPOMINACZ
                    • urszulka_ma Re: takie znaleziska.. 13.12.04, 07:48
                      atrament..hmm
                      a ręka, ktora trzymała takie pióro..?
                      wzruszające są takie odkrycia skarbów..:)
            • urszulka_ma Re: takie znaleziska.. 13.12.04, 07:53
              gatta13 napisała:

              > Listów mam ogromne pudło, i bardzo żałuję, że już ich nie piszę, ciągnie mnie
              d
              > o papeterii, pięknych papierów czerpanych, ech...

              stare kartki i pocztówki..
              symbole Bożonarodzeniowe są takie same..
              a ileż różnych odmian i pomysłów ilustrowania świątecznych kartek..
              dobrze jest znaleźć..w skrzynce takie skarby..:)
    • oldpiernik Re: przechowywane "skarby" 13.12.04, 15:57
      znalazłem zdjęcie swoje...
      ktoś z rodziny zapytał:
      "Co to za dziewczynka?"
      Schowałem, bardzo schowałem.
      • urszulka_ma Re: przechowywane "skarby" 14.12.04, 07:42
        pamiątki, wspomnienia..
        oranje, wczoraj przypomniał..o drukowanych, ukrywanych ulotkach:


        "było nas trzech+Irek
        Ach – 13 grudnia, to dziś rzeczywiście mogę sobie pozwolić. Historyjka jest
        taka, że drukowałem kiedyś ulotki. Pod Szczecinem. Było nas trzech. Cała noc
        drukowanja zakończyła się fiaskiem: cztery czytelne egzemplarze! Jeden z nich
        przykleiliśmy butaprenem na witrynie księgarni "Pegaz" w tamtym, rodzinnym
        zresztą, moim mieście. Z poczuciem fiaska zabraliśmy do kieszeni po jednej z
        pozostałych ulotek. O 9.00 byliśmy w Szczecinie. O 13.00 przyszedł na uczelnię
        taki ubek, Piękny Irek, jak to się na niego mawiało, zwinął mnie i ni z tego ni
        z owego u siebie w gabineciku wyjął z szuflady JEDNĄ Z POZOSTAŁYCH TRZECH!
        Oczywiście zbaraniałem i zwątpiłem sam w siebie.

        Mam teraz na pulpicie wypełnione podanje do IPN-u. Bym się wreszcie dowiedział,
        ale to tyle lat! I jakoś nie wysyłam.

        Oczywiście wtedy się okazało, kto z nas swoją ulotkę "zgubił", ale i tak nie
        wiem, czy wysyłać czy nie.
        Nu charaszo, kakij eta mołodiec!.."

        • oldpiernik Re: przechowywane "skarby" 15.12.04, 09:59
          Kiedyś, chyba w osiemdziesiątym piątym, poddano mnie procedurze werbunku.
          Nie ma pamiątek... może gdzieś istnieje moja teczka?
          Wszystko trwało godzinę, może dwie.
          Dziwne wspomnienie.


          OLDNIEZWERBOWANY
          • urszulka_ma Re: przechowywane "skarby" 26.12.04, 10:24
            ta..
            mnie też kiedyś próbowano wmówić..
            że zły przykład daję..
            nie będąc w .....
            ale nie udało się..:)))
            • yoanna Re: przechowywane "skarby" 26.12.04, 19:15
              a ja dałam się ZSMP wciągnąć... przyznaję się ;)
              z tego też powodu w czasie wakacji jeździłam budować NRDowo ...:)))
              tak bywało :)
    • urszulka_ma Re: przechowywane "skarby" 26.12.04, 10:29
      .."maki aż pod brodę
      Pamiętam swoje łzy rozpaczy i rozczarowania i poczucie oszukaństwa wielkiego,
      kiedy to spod choinki wyjąłem prezent dla mnie, dużą paczkę, kiedy rozpakowałem
      w emocjach wyczekiwany przez cały rok pakunek. I kiedy zobaczyłem, że wewnątrz
      jest – teraz wiem, że piękny i zapewne z wielkim trudem zdobyty – sweter.
      Niebieski z tyłu, a z przodu w rosnące aż pod brodę maki czy coś.
      I jeszcze, żeby nic nie mówili, to bym przełknął, by swoim bólem nie robić im
      przykrości.
      Ale oni się widocznie domagali mojej akceptacji i kazali przymierzyć, co już
      zupełnie zwichrowało mi życie, bo się zaciąłem i przymierzyłem, a zaprawdę
      powiadam wam – koszula Dejaniry splamiona krwią Nessosa była atłasem.
      A teraz z oddalenia jadę tam ponownie...
      ...jadę być może po raz ostatni, jadę z wyostrzoną pamięcią dobrego, bo złego -
      widzę - nie było. Jadę ze wspomnieniem rozsuwanego, owalnego stołu, rywalizacji
      z bratem kto pierwszy zobaczy gwiazdę, zapachu karpia, smaku kutii, która już
      nigdy nie będzie ta sama, bo nie ma już dłoni, które ją przygotowywały.
      Siądziemy przy tym stole we dwóch, zaprosimy psa. Puste krzesła, modlitwa,
      opłatek, milczenie. Mój ojciec i ja."...


      Wspomnienia innych świąt..prezentów..smaków potraw..
      Osób, których już nie ma z nami przy wspólnym stole..
      Każde święta niby jednakowe..w zwyczaju swoim...
      a jednak jakże różne się wydają...

      wspominacie z łezką w oku jakieś otrzymane, szczególne prezenty..a może w tym
      roku, Gwiazdor coś przyniósł..wyczekiwanego?:)
    • oldpiernik Re: przechowywane "skarby" 04.01.05, 09:18
      Przybyło kilka.. znalezionych pod choinką.
      Czytam jeszcze...

      OLD
    • urszulka_ma czasem niektóre "skarby"... 05.02.05, 13:57
      ..po latach znalezione..mogą stać się bardzo niebezpieczne..


      "oranje lustrowanje"

      "Lepiej się przyznam od razu.
      Było tak, było tak:
      Coś mi tam kiedyś do głowy strzeliło, żeby sobie wieczorem biegać. Biegałem
      wokoło akademika w mieście portowym, zazwyczaj wieczorami. Lata były tzw.
      osiemdziesiąte; druga ale połowa.
      TrasaBiegu wytyczoną była obok innego akademika, obok klubu studenckiego co się
      mieścił weń.
      Tknęło mnie, zachodzę w dresiku do wnętrza, kumpel na bramce mnie wpuszcza,
      sunę do baru w nadziei, a tu nadzieja spełniona! Carmeny i Caro stoją jak gdyby
      sobie nigdy nic! Na półeczce.
      Macam się. Macam się cały, ale co wymacasz w dresie?!

      A Carmeny 80 zł!

      Rozglądam się po sali, tańce trwają, ja z innej dresowej bajki, na parkiecie
      panki kurwy terroryści, nie ma od kogo ośmiu dych pożyczyć, a jak pobiegnę do
      akademika po kasę i wrócę, to już po fajkach smród pozostanie i nic więcej.

      Kumpel na bramce wpuścił to wpuścił, nie będę jeszcze pogłębiał zależności.

      Raptem. Widzę.

      Otoczony jakimiś blondezami, podrygujący do rytmu "jekke jekke" (moricante czy
      jakoś) siedzi kto?!
      Siedzi Piękny Irek.

      (Piękny Irek raz na miesiąc aresztował mnie na 3 godziny, wiódł na tę swoją
      Kaszubską czy nie pamiętam jaką, do SB-Siedziby i wciskał mi kity, że ulotki
      drukuję (prawda), że dolary fałszywe sprzedaję (nieprawda), takie tam
      historie. - Też jestem po studiach, nie myśl sobie - powiedział jakiegoś razu
      obrażony...).

      Patrzy, bo dostrzegł.
      Ja wytrzymuję wzrok i brew podnoszę jedną, a potem drugą.
      Piękny Irek wstaje, tryumfalna morda, idzie..., a gdzie tam: idzie! Kroczy!
      Dokroczył.
      - Słuchaj no - mówię ja korzystając, że nie jestem "u niego na Kaszubskiej"
      tylko on jest "u mnie w klubie studenckim". - Carmeny są. Dawaj osiem dych. I
      tak kurwa ze mnie żyjesz!

      On spojrzał, rozejrzał się, wpuścił dłoń w przepaść kieszeni, wyciągnął stówę,
      dał mi, ja wziąłem, kupiłem Carmeny i pobiegłem dalej.

      Tyle lat minęło, a ja nie wiem, czy w teczce IPN-u nie mam tej stówy
      zapisanej."..

    • pelna_gwiazd Re: przechowywane "skarby" 11.02.05, 14:26
      Stała na skraju lasu. Ciemnego i ponurego. Ludzie bali sie do niej podejść.
      Mówiono, że ten kto zajrzy w głąb studni i wrzuci kamień na szczęście traci je
      na zawsze.

      Pewnego dnia postanowiłam zajrzeć w nią. Podeszłam na drżących nogach, ale
      spokojna spokojem człowieka, który niewiele ma do stracenia. W dłoni trzymałam
      kamyk. Mały, biały, gładki, wyszlifowany czasem i biegiem rzek.
      Nachyliłam się, wpatrzona w ciemność, powoli wyciągnęłam rękę.

      Ujrzałam swoje odbicie w tafli wód…


      czy mam kamień czy nie?
      • oldpiernik Re: przechowywane "skarby" 12.02.05, 10:11
        Przypomniałaś mi, były kiedyś w okolicy studni, spotkania przedziwne.
        Fragment tamtego wątku przytaczam, rozsentymentalniony trochę...

        • Re: altana i nie tylko...
        oldpiernik 29.01.2004 07:38 + odpowiedz


        Ściągam z wątku rusha, cytowanie nie wychodzi mi dobrze, więc ściągam gotowca,
        który mnie poruszył z całym kontekstem wątku... (a wątek na FOC)

        "U studni"



        Spotkamy się kiedyś u studni
        Wkoło będzie zielono
        Nasze żony będą odświętne
        Nawet wódkę wypić pozwolą


        Spotkamy się kiedyś u studni
        Takiej zwykłej - z kołowrotem
        Woda w niej będzie chłodna
        W świat uwierzymy z powrotem

        Spotkamy się u studni
        Być może że na drugim świecie
        Bóg przecież jest łaskawy
        I pewnie da nam tę pociechę


        Spotkamy się kiedyś u studni
        Z wiecznie żywą wodą
        Bellona też zaprosimy
        On przecież będzie polewał


        Spotkamy się u studni
        I będziemy znów tacy młodzi
        Nasze żony będą piękne
        Nam wódka nie będzie szkodzić

        słowa: Adam Ziemianin


        i dalej trochę kontynuacja rusha

        Przypomniałem sobie ładny tekst śpiewany przez Tomka Kamińskiego (Tomasz Żółtko
        to śpiewa, rozpędziłem się z tym Kamińskim... <korekta rusha>) , ale czy to
        Jego - nie wiem.... Myślę, że zatrzymać się nad nim warto, ale nie warto
        nurkować....
        Radości i uśmiechów wiele dla wszystkich :)


        Biedni, bogaci i Ci nijacy,
        Jedni jesienią, inni wiosną,
        Wszyscy znikamy z powierzchni ziemi
        Odlatujemy......
        Czy tego chcemy, czy nie chcemy
        Odlatujemy, odlatujemy....

        Strzępią się na nas stare ubrania,
        Maleje w oczach siła i wiara,
        Podobni chwilom, które czas zmienił,
        Odlatujemy....

        Czasem zrobimy coś dobrego,
        Być może w zgodzie z samym sobą,
        Lecz to za mało, to nic nie zmieni,
        Odlatujemy....


        i jeszcze dalej wpis white_caps`a:


        Teksty J Jacek Kaczmarski Włóczędzy

        Wchodzimy z twarzami zdrowymi od mrozu,
        Siadamy przy ogniu tańczącym z radości.
        Ścieramy z nadgarstków odciski powrozów,
        Wołamy o wino i chleb i tłustości,
        Spod ścian patrzą na nas w milczeniu miejscowi
        Napięci, na wszystko gotowi.

        Wchłaniamy łapczywie wielkimi kęsami,
        Łykamy alkohol aż warczy nam w grdykach,
        Bekniemy czasami, pierdniemy czasami,
        Aż z ław w ciepło wzbija się woń wędrownika
        I płynie pod ściany miejscowych, jak ręka
        Co mówi - przestańcie się lękać.

        Śpiewamy piosenki o drodze i pracy,
        O braku pieniędzy i braku miłości,
        Podnoszą się ze snu miejscowi pijacy,
        Słuchają oczami rozumnej przeszłości,
        Ktoś wstanie, podejdzie, zapyta - kto my?
        - My dzieci wolności, bezdomne my psy.

        Przysiada się stawiać i pytać nieśmiało
        Gdzie dobrze, gdzie lepiej, a gdzie pieniądz rośnie?
        I plączą się cienie pod niską powałą
        I coraz jest ciaśniej i duszniei i głośniej,
        Bo oto włóczędzy z przeszłością swą mroczną
        Dla ludu się stają wyrocznią.

        Mówimy o wojnach w dalekich krainach,
        Zmyślamy, bogactwa zdobyte, stracone,
        Słuchają, jak mszy, dolewają nam wina,
        I dziewki przysiada się też, ośmielone,
        Do ognia dorzuci przebiegły gospodarz:
        Noc długa korzyści mu doda.

        Rozgrzani, snujemy niezwykłą opowieść
        Zazdroszcząc im tego, że tacy ciekawi,
        Choć mają, co każdy powinien mieć człowiek,
        A za - byle co - już gotowi zastawić
        By włóczyć się, szukać i błądzić, jak my
        I żyć bez pór roku, bez nocy i dni.

        Pijemy i każdy już ma coś na oku -
        Ten nocleg w piekarni, ten pannę piersiastą;
        Świt znajdzie nas znowu za miastem na stoku.
        Gdzie nikt tak naprawdę nic nie ma na własność,
        A im pozostanie piosenka i sny:
        "My dzieci wolności, bezdomne my psy"...

        ************


        Ta studnia wciąż powraca i niepokoi.
        Może dlatego studnia w moim ogrodzie jest taka, jaka jest?
        A może jednak ławeczkę?
        • urszulka_ma czas zadumy.. 02.11.05, 18:39
          ..czas wspomnień..


          > Ta studnia wciąż powraca i niepokoi.
          > Może dlatego studnia w moim ogrodzie jest taka, jaka jest?
          > A może jednak ławeczkę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka