e_wok
09.06.05, 19:46
Pracuje z ludzmi w roznym wieku. Wynikaja z tego rozne zaleznosci sluzbowe,
czasem powinnam sie wykazac asertywnoscia ale mam z tym problem - kiedy mam
czegos wymagac albo odpowiedziec negatywnie na nieuzasadnione wymagania osoby
w wieku mojej Mamy lub wzwyz, po prostu nie umiem. Ktos w takim wieku zadaje
mi pytanie o cos, co jest zupelnie nie jego sprawa i w ogole nie powinno go
obchodzic, a ja zamiast zapytac, dlaczego w ogole mialabym udzielac takich
wyjasnien, grzeczniutko odpowiadam. Odruch mam taki, bo wychowano mnie w taki
sposob - ktos starszy pyta to nie wnikac tylko uprzejmie odpowiadac. No i juz
te osoby dobrze wiedza, ze moga mi zwalic na glowe swoje sprawy, a ja ani
pisne. Czasem po fakcie miewam jakies refleksje, przychodza mi do glowy
uprzejme, ale odmowne odpowiedzi, ale co z tego, skoro kiedy sytuacja sie
powtarza, moj odruch Pawlowa znowu bezblednie dziala. A przeciez ja tez juz
jestem dorosla, mam prawo w uzasadnionych sytuacjach zachowac sie asertywnie,
a ciagle stawiam siebie w pozycji przedszkolaka - tak psze pani, oczywiscie
psze pani. Dzialam jak szczeniak, ktory sie przewraca na grzbiet w obecnosci
starszego psa. I pakuje sie w rozne glupie sytuacje, zamiast od razu
powiedziec, ze nie widze sensu w takim czy innym pomysle.