Dodaj do ulubionych

Asertywnosc a wychowanie

09.06.05, 19:46
Pracuje z ludzmi w roznym wieku. Wynikaja z tego rozne zaleznosci sluzbowe,
czasem powinnam sie wykazac asertywnoscia ale mam z tym problem - kiedy mam
czegos wymagac albo odpowiedziec negatywnie na nieuzasadnione wymagania osoby
w wieku mojej Mamy lub wzwyz, po prostu nie umiem. Ktos w takim wieku zadaje
mi pytanie o cos, co jest zupelnie nie jego sprawa i w ogole nie powinno go
obchodzic, a ja zamiast zapytac, dlaczego w ogole mialabym udzielac takich
wyjasnien, grzeczniutko odpowiadam. Odruch mam taki, bo wychowano mnie w taki
sposob - ktos starszy pyta to nie wnikac tylko uprzejmie odpowiadac. No i juz
te osoby dobrze wiedza, ze moga mi zwalic na glowe swoje sprawy, a ja ani
pisne. Czasem po fakcie miewam jakies refleksje, przychodza mi do glowy
uprzejme, ale odmowne odpowiedzi, ale co z tego, skoro kiedy sytuacja sie
powtarza, moj odruch Pawlowa znowu bezblednie dziala. A przeciez ja tez juz
jestem dorosla, mam prawo w uzasadnionych sytuacjach zachowac sie asertywnie,
a ciagle stawiam siebie w pozycji przedszkolaka - tak psze pani, oczywiscie
psze pani. Dzialam jak szczeniak, ktory sie przewraca na grzbiet w obecnosci
starszego psa. I pakuje sie w rozne glupie sytuacje, zamiast od razu
powiedziec, ze nie widze sensu w takim czy innym pomysle.
Obserwuj wątek
    • stephen_s Mam tak samo... 09.06.05, 19:49
      ... z tym, że - jako że w rodzinie byłem na końcu "łańcucha", nawet siostra
      stała wyżej - generalnie w ogóle nie jestem asertywny. Mnie tak wychowano, że
      nie powinienem nigdy odmawiać... Odbija mi się to ciągle, prawdę mówiąc.
      • monikaannaj Re: Mam tak samo... 09.06.05, 20:08
        Nigdy nie odmawiac? no stephan, jakies granice chyna sa? :D
        A tak serio - ja ostatni przeszłam w pracy szybki kurs asertywności - gdybym
        nie stała się bezwzględnie asertywna wobec wydzwaniajcych bez przerwy
        przedstawicieli banków, firm telekomunikacyjnych itp itd to zamiast pracowac
        bez przerwy siedziałabym na spotkaniach na ktorych przedstawiano by mi zalety
        peroduktów. Teraz mówię do słuchawki twardo " nie dziekuję. po drugim ""nie
        dziękuje " dodaje do widzenia i rozłaczam się. Innego sposobu nie ma - oni sa
        nieprzemakalni. To słuzbowo. Prywatnie asertywnośc jest o wiele trudniejsza i
        wcale nie wiem czy taka dobra... Czesto ludzie przeginaja, chca byc asertwni a
        staja się po prostu nieuzyci.
        • stephen_s Re: Mam tak samo... 09.06.05, 21:28
          > Nigdy nie odmawiac? no stephan, jakies granice chyna sa? :D

          Wiesz, parę dni temu odmówiłem kumplowi, gdy chciał u mnie skorzystać z sieci.
          Nie miałem tego dnia absolutnie ochoty ani czasu na wizyty znajomych, a mimo
          to - miałem wyrzuty sumienia... Generalnie odmawianie naprawdę sprawia mi
          trudnosć.
    • basia313 Re: Asertywnosc a wychowanie 09.06.05, 20:03
      Ja tez asertywnosci musze sie uczyc. Mysle, ze najlepiej porozmawiac z typowym
      Hindusem. Swego czasu pracowalam w hotelu i wlasnie Hindusi potrafia zadac
      szalenie bezposrednie pytania typu: ile sie zarabia, ile sie dostaje na
      godzine, ile sie zarabia na hotelu w ciagu roku i tym podobne.
      JA troche nauczylam sie po tym jak przez szczerosc wpadlam w tarapaty.
      Nic to mysle, ze trzeba po prostu probowac albo moze przecwiczyc ze znajomymi
      wlasnie takie drazliwe pytania udzielajac asertywnej odpowiedzi.
      Powodzenia
    • herbarium A ja mam trochę tak, trochę tak... 09.06.05, 23:53
      Ponieważ wychowano mnie w przekonaniu, że rodzicom, dziadkom i ciotkom
      sprzeciwiać się nie należy... natomiast nauczyciele są głupi, ale trzeba się
      ich słuchać. Przy czym, gdy chodzi o nauczycieli, w pewnym momencie zostało mi
      tylko ta pierwsza część wpojonego przekonania :)))
      Więc mam w wychowaniu jakieś podstawy do bezczelnego pyskowania starszym:)))

      Zostało mi natomiast tyle z tej grzeczności, że rozmawiając z osobą
      obdarzoną "dużym autorytetem" z racji wieku czy stanowiska, i sprzeciwiając się
      jej, robię minę grzecznej i dobrze wychowanej dziewczynki, spuszczam głowę i
      mówię łagodnie, powoli i stonowanym głosem, żeby nikt się do mnie nie mógł
      przyczepić. Zwłaszcza, jeśli udowadniam komuś, że opowiada kretynizmy;)
      • pelengajew Re: A ja mam trochę tak, trochę tak... 10.06.05, 10:06
        Wychowywano Cię w przekonaniu, że nauczyciele są głupi? Nie wierzę.
        Pozdr.
        • herbarium Re: A ja mam trochę tak, trochę tak... 11.06.05, 15:43
          No wiesz, to była kwestia nauczycieli, na których trafiłam... i zapewne, dzięki
          temu przekonaniu poszłam na studia nauczycielskie i bardzo chętnie pracowałabym
          w szkole, mając taką możliwość:)
          A czemu nie wierzysz?
    • isma Re: Asertywnosc a wychowanie 10.06.05, 10:30
      E-wok, ja mam odwrotnie. Generalnie jestem asertywna, no, chyba, ze czyjas
      bezczelnosc - najczesciej jest to bezczelnosc osob ode mnie te dziesiec lat
      mlodszych - mnie po prostu powali.

      Mam takiego stazyste. Uparl sie, ze bedzie u mnie pracowal, i na wszystkie moje
      liczne argumenty typu "nie mam gdzie pana posadzic" ("bede bral prace do
      domu"), "nie mam dla pana sprzetu" ("ale ja mam laptop") mial odpowiedz. A,
      przyznaje, przez gardlo mi nie przeszlo zdanie o zasadniczym znaczeniu, ze
      chociaz ma odpowiednie wyksztalcenie, to, no, po prostu, osobowosciowo
      kompletnie sie do tej roboty nie nadaje. No i meczymy sie z nim trzeci
      miesiac ;-(((.

      Ale w zasadzie uzywam metody zdartej plyty, albo odpowiadania pytaniem na
      pytanie: dlaczego uwaza pani, ze powinnam pani o tym powiedziec? Dobra szkola
      mojej sp. Babci, ktora na wszystkie moje dzieciece "nie zrobie tego czy
      tamtego" odpowiadala niezmiennie twardo: "uzasadnij!".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka