belefegor
07.10.05, 17:52
Byłem wychowywany przez dwie ciocie, siostry. Były twarde jak stal, przeżyły
Syberię, potrafiły strzelać luku i procy - do dzisiaj posiadam tą mało
przydatną umiejętność. Wybudowały samodzielnie dom. Wychowywały mnie na
twardziela, zero mazgajstwa, facet ma być waleczny, ale i honorowy. Trudno im
było, bo byłem dzieckiem wrażliwym i sporo z tego zostało. Jak cos
przeskrobałem zamykano mnie w ciemnej
piwnicy. Nie bylo to dla mnie straszne, hi hi. Wychodziłem na podwórko,
przez okienko. Ciotki byly bardzo mądre i nie robiły mi krzywdy. Wiedziały,
ze to dla mnie żadna kara. Nauczyły mnie cieszyć się małymi rzeczami i nie
przejmować wielkimi problemami.
Ciotki nie za bardzo lubiły tatę. Czasem przyjeżdżał, robił cos na podwórku.
Brały mnie na rece, stawały przy oknie i mówiły – patrz synku tak nie należy
to robić. Piękne to były czasy.