Dodaj do ulubionych

Książka dla dałnów.

15.05.06, 02:44
Od jakiegoś czasu uważnie śledzić forum mogę tylko w niedzielne noce. Inne
fora przybierają mniej gwałtownie, można sie dopisać w każdej chwili, ale TWA
jest kompletnie nieprzewidywalne, w ciągu dwu dni przyrasta kilkaset postów,
które koniecznie trzeba przeczytać. Dopiero co przedarłam się przez wszystkie
nieczytane wątki. I choć to bez sensu, chcę opowiedzieć historie sprzed lat,
która wciąż we mnie siedzi i komponuje sie bardzo z tym, co dane mi było tu
przeczytać.

Przez wiele miesięcy byłam wolontariuszem w hospicjum dla dzieci.
Nieświadomie uciekałam w opiekę nad dziećmi ze zdiagnozowanym zespołem Dawna
a jednocześnie chorobami nowotworowymi. Uciekałam, bo dzieci te (młodzi
ludzie) mając świadomość odchodzenia, zachowywali wciąż pierwotną radość
życia. Zresztą to nieważne, istotne jest to, że darzyłam ich nie tylko
ogromną sympatią, ale też podziwem i szacunkiem. I pełną świadomością jak
ludzcy są, jak wymagający są, jak świadomi są i jak mądrzy są.

Pierwszą baaaardzo ważną pracę dostałam dwa lata później. Pracowałam z
Heńkiem (imię prawdziwe), strasznie fajny młody chłopak. To był mały zespół,
w ciągu kilku miesięcy zżyliśmy sie mocno. Znaliśmy przynajmniej z opowiadań
swoje rodziny świetnie. Jak dziś pamiętam rozmowę przed świętami o wyborze
prezentów dla najbliższych, ktoś rzucił tytuł książki, ja odparowałam, że
to "książka dla dałna". Heniek uśmiechając się zauważył: - świetnie, przecież
moja siostra jest dawnem, trzeba jej dużo obrazków i mało treści.

Wcale nie przeprosiłam wtedy, nie wyjaśniłam, pamiętam, że zaplątałam się w
jakieś agniowe (czytaj: krańcowo głupie wyjaśnienia). Zachowałam się jak
skończonony dawn? nie! zachowałam sie jak przeciętny człowiek. Dopiero
następnego dnia, po nieprzespanej nocy, miałam śmiałość przy wszystkich.
nawet nie przeprosić Heńka, jedynie wyjaśnić, że dałam popis własnej
bezmyślności i kompletnej niewrażliwości. Heniek klepnął mnie w łopatkę i
powiedział "nie martw się, staruszko, wystarczyło, że się jąkasz i wyraźnie
czerwienisz wczoraj".

Siedzi to we mnie do dziś. Dlatego rozumiem wszystkie "pedalskie ryje" w
wypowiedziach i dlatego szlag mnie trafia każdorazowo przy tłumaczeniu takich
zachowań, zamiast prostego - "tak, dałem dupy".

W poniedziałki jestem pedałem, we wtorki dałnem, w czwartki murzynem, we
środę sobą i wszystkim innym (by lubie.pomponiki), mam całkiem fajną twarz,
trudno ją nazwać pedalskim ryjem. Naprawdę. Mimo to...
Obserwuj wątek
    • obly Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 08:52
      mały psztyk:
      danie dupy jest wtedy gdy sie robi z tego problem, zaden post ostatnio taka
      popularnoscia sie nie cieszył jak ten o ped.ryju, (sam to teraz nakręcam)
      o tyle nie rozumiem ze tutaj nagminnie sie w ten sposób nikt nie wyraża,
      kazdemu z powodzi słów wytknie łeb czasem takie dwa czy trzy słowa i nie ma
      potrzeby nadmuchiwac takich sytuacji. gdyby nikt nie zwrócił uwagi na pierwszy
      zwrot nie pojawiłby sie on ani razu potem jestem tego pewien. ;)))

      nie powinno sie przepraszac za to ze ktoś coś mógłby wziaść do siebie tylko ze
      o tym nie pomyslelismy. Fakt ze sporo rzeczy jest branych do siebie personalnie
      co jeest najwiekszym blędem w komunikacji miedzy ludzkiej: człowiek mówi do
      innych w sume najczesciej o sobie a słucha innych jakby mówili o nim. stąd jest
      mega najwiecej nieporozumien.



      Koń był chory
      • ash3 Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 09:18
        obly napisał:

        >
        >
        > nie powinno sie przepraszac za to ze ktoś coś mógłby wziaść do siebie tylko ze
        > o tym nie pomyslelismy.

        No nie wiem. Powinno się zwracać uwagę na czyjąś wrażliwość. Bo w imię czego
        komuś ma być przykro?
        Wiem, że urazić może nawet niewinne z pozoru sformułowanie. I oczywiście w
        sytuacji, gdy np ktoś powiedzialby przy mnie "jak rudy to fałszywy" a ja akurat
        miałabym rude włosy, to lepiej byc ponad to i puszczać mimo uszu takie rózne
        drobne przytyki. I tak w sumie większość z nas robi na co dzień, bo inaczej
        obracanie się wsród ludzi byłoby niemozliwe do zniesienia.
        Agni opisała, jak wymsknął jej się taki niezbyt elegancki zwrot, akurat w
        sytuacji, gdy to mogło kogoś osobiście dotknać (w innej sytuacji nie byłoby
        pewnie problemu) i zrobiło jej sie z tego właśnie powodu głupio i wstyd. To
        normlana rekacja. Normalnie i z klasą zareagował też Heniek.
        Staram sie zwracać uwagę na wrażliwość innych takze dlatego, że moja wrażliwość
        wtedy nie cierpi.
      • mamarcela do Obłego 15.05.06, 09:34
        A więc sory. OK. Dałam dupy.
        To ja mamarcela zwróciłam uwagę na pierwszy post. Zrobiłam z tego problem.
        Pewnie tym zrobieniem problemu uraziłam czyjąś wrażliwość, ograniczyłam wolność
        wypowiedzi i w ogóle bez sensu.
        Swoja ciotkowatą moherową nauczycielską pedalską i jeszcze co tam chcesz
        wrażliwością zepsułam dobrą zabawę.
        Tak już niestety mam, że łatwiej we mnie urazic cudzą niż moja własną
        wrażliwość. Nazywam się milijon itd.
        Juz sie pokajałam o tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=41544653&a=41675727
        Dałam dupy. To jest moja dupa. Zdarza mi sie jej dawać. I zawsze się do tego
        przyznaję.
        P:-)
        • obly Re: do Obłego 15.05.06, 09:41
          nie eeeeeeee stop stop stop!!!
          przepraszam ze mogłas cie poczuc urazona po tym jak piszę o innych urazonych
          którzy nie powinni całkowicie czuć sie urazonymi gdyż nikt ich nie chciał
          naprawdę urazić a ich urazenia są nikomu niepotrzebnymi zawirowaniami na tej
          zwariowanej planecie.

          zdążyłem?
          hue hue
          • mamarcela Re: do Obłego 15.05.06, 09:55
            Drogi i sympatyczny kolego Obły,
            nie, nie poczułam się urażona. Wcale nie tak łatwo mnie urazić. Naprawdę.:-)

            A teraz zanim zużyjesz następne miriady słów na podsycanie problemu, który
            powinien byc zgaszony w zarodku i ytakim wydawał mi sie być, zastanów się:
            1. KTO tak naprawdę zrobił z tego problem?
            2. DLACZEGO to zrobił?

            Odpowiedź na punkt drugi mogę Ci podpowiedzieć: dla jaj, dla zabawy, dla
            zadymy, z nudów, żeby poćwiczyć retorykę, erystyke, sofistykę i inne jeszcze -
            yki.

            I to jest wszystko, co miałam na ten temat do powiedzenia.
            pozdrawiam
            • obly Re: do Obłego 15.05.06, 10:18
              ja chciałem własciwie powiedziec ze nie znam odpowiedzi na 1 ani na 2 punkt.
              ale faktem jest ze ciut nakrecam znowu to co chcialem by przyschło.
              w sumie chciałem pogadac o niezrozumieniu w komunikacji i to chciałem pociagnąć.
              bo tak sporo rzeczy bierzemy w rozmowie do siebie bezposrednio. a ludzie i tak
              czesto mówia tylko o sobie. i to jest w tym smieszne i sraszne.poza tym Ciebie
              nie znam m. wiec w sumie nie mam powodów pisac rzeczy ci niefajowych bo to
              niepotrebne.
              zastanowilem sie jedynie ze JA GDY KTOS COS SIE RĄBNIE I ZROBI NIBY MI PRZTYKA
              SŁOWNEGO ALE NIECHCACY to jestem zazenowany na maxa tym ze ktos potem mnie
              przeprasza. cos jakby mnie mial za nadwraziwego ktorego mozna byle czym urazić.

              stad całe moje zamiatanie po burzy tutaj.

              moze napisze teraz wiersz o niedzieli mej tej co była wczoraj


              chcialem na rower wyjsc
              i zrzucic tłuszczu troche
              ale imieniny mamy mojej są
              a zwą moją mame: Zochę

              polazłem tam i chciałem siaść
              w ogrodku pod orzechem
              siadam lezaczek pode mna trzasł
              co niosło sie sporym echem

              morał jak włócznia przebił sie
              ustami mojego sąsiada:
              "ale ty bracie spasłeś się
              na rower powinienes wsiadac"

              tak o to siedze w pracy ja
              zmartwiony jak kurs złotego
              nie chce by rower załamał sie
              pod poteżna postura obłego
              • obly Re: do Obłego 15.05.06, 10:29
                to tylko nuda, drugim okiem czytam o kibicach legii. sie zastanawiam czy fakt
                ze 54 policanów rannych a 12 kibiców ma jakies znaczenie symboliczne.
                a o belfrach nie zartowałem, to naprawde potrafi byc cieżki odcinek frontu.
                • mamarcela Re: do Obłego 15.05.06, 10:39
                  obly napisał:

                  > to tylko nuda, drugim okiem czytam o kibicach legii. sie zastanawiam czy fakt
                  > ze 54 policanów rannych a 12 kibiców ma jakies znaczenie symboliczne.
                  > a o belfrach nie zartowałem, to naprawde potrafi byc cieżki odcinek frontu.
                  >
                  >
                  Reasumując:
                  1.forumowicz Obły zaczął pieprzyc nieco bez sensu i nie na temat, podsycając
                  problem, który powinien byc zduszony w zarodku.
                  2.forumowicz Obły chciał personalnie pojechać mamarceli po belferstwie jej
                  domniemanym
                  3. forumowicz Obły w wyżej zacytowanym poscie przyznał się, że jego działania
                  wynikały z wszechogarniającej nudy i świądu klawiatury. Tym samym forumowicz
                  Obły przyznał się między wierszami, że w tym wątku akurat trochę "dał dupy".
                  I o takie coś właśnie chodziło. :-)

                  C.B.D.O. (albo U.)
                  pozdrawiam najserdeczniej
                  • obly Re: do Obłego 15.05.06, 11:56
                    smiem sie kompletnie nie zgadzac z twoją reasumacją ;))
                    magnetycznie zdanie twe innym biegunem zdaje sie być. nuda? racja! ale
                    - szczególnie z "pieprzę bez sensu" bo akurat wiem co pieprzę i nawet jesli
                    ktos tego sensu nie widzi nie znaczy ze jego tam nie ma ;) moze jest malutki,
                    szary i drży z zimna jednak ja jestem pewien ze on tam jest, tylko sie schował.
                    ZE STRACHU ;))) z tym sensem jest tak trochę bez sensu ze jest on wszędzie i
                    nigdzie. i trzeba go skubańca umieć podejsć.
                    - F.O.B. (Froumowicz O`Bły) nie chciał pojechać personalnie bo m. sama
                    przyznala się w zartobliwem kajaniu sie ze jest belfrem na a wiec skłamała!!! i
                    to w żartach!!! moze i beretu moherowego tez nie ma? ha? ;))
                    - F.O.B. ubolewa ze uminejsza się znaczenie juz samych wierszy a podkresla
                    tylko to co miedzy nimi.
                    - moje danie dupy dopiero nastąpi, co ty wiesz o dawaniu dupy!!

                    tak by the way(kompletnie zupełnie by the way): ostatnio mam nadkojarzenie:
                    widze jakis napis i zanim go przeczytam wiem juz co tam jest napisane. i po
                    przeczytaniu tego powolutku nie wiem skąd zauważam wczesniej słowa w prasie
                    typu: analny poniedziałek (czyzbym był krypto gejem? unikam krypt!!)

                    wyjasnienie do wyjasnienia do wyjasnienia: w gruncie rzeczy chce zwrócić uwagę
                    na fakt (3 raz) iż wiekszosć rzeczy jest branych do siebie personalnie choć w
                    zamysle takie zdarzają się bardzo, ale to bardzo rzadko.

                    disclaimer 1
                    nie mówie do nikogo personalnie nigdy nic, bo personalnie do nikogo nigdy nic
                    nie mam, a jak mam to staram sie załatwić to w 1 minute na małym solo albo
                    ignoruje całą postać i to dla dobra zarówno jej jak mojego. (po cóz grzać nerki)
                    disclaimer 2
                    niestety niezbyt wyraźnie żartuje, co gorsza żarty mam kiepskie, co najgorsze
                    wcale mi to nie przeszkadza, a mega zawstydzajace jest ze wrecz przeciwnie.
                    disclaimer 3
                    chciałbym być wielką pełną ciepla górą milości i promieni rozszczepiajacego
                    światła który zamienia wszelkie problemy ludzkosci w smakowite eklerki i
                    najnowsze telefony komórkowe. ale mi nie wychodzi.


                    audiotele:
                    co ciebie bardziej uraża?
                    - że pieprzysz bez sensu?
                    - że dziwisz ma p.ryj?
                    - że jestes skorodowanym sutkiem wilczycy w podpłomykach? i to w stereo!
                    - nic mnie nie uraża, bo to bez sensu
                    • mamarcela Re: do Obłego 15.05.06, 12:01
                      Nie chce mi się czytać tego, co napisałeś
                      Też Cie lubię :-)
                      • eeela Re: do Obłego 15.05.06, 15:49
                        Audiotele jest warte lektury :-D
                    • 3promile Re: do Obłego 15.05.06, 18:59
                      Boshe, O'Bły - ty tak na czeźwo? Poważnie?
                      • eeela Re: do Obłego 15.05.06, 19:03
                        Przeciez to jest swietne! Byleby sie tylko krotkiej formy trzymal, bo kilkunastu
                        stron bym juz nie dala rady pojac...
                        • 3promile Re: do Obłego 15.05.06, 19:06
                          Przecież wyraziłem kurna zachwyt!!!
                          "Skorodowany sutek wilczycy w podpłomykach i w stereo" - toż to czysty Głos Pana!
        • obly Re: do Obłego - na motywach 15.05.06, 09:48
          ... i wtedy Alfonsjo podszedł do okna i widzał jak Aleksis odjeżdza swoim
          czerwonym kuguarem a mina jej juz nie wyrażała tej skruchy tylko pewnego typu
          rozkosz zwycięstwa, Alfonsjo postanowił działać, zebrał sie w sobie i potarł
          czoło starą gazetą, słowa jeszcze raz przemielił w swoich opasłuch
          ustach. "przepraszam" powiedziała, ale potem wyjechała czerwonym kuguarem, co
          to mogło znaczyć? alfonsjo juz wiedział. Aleksis wie jak powiedzieć meżczyźnie
          że ma małego. Alfoncjo sie wsciekł, zadzwonił do Cartmana i ten poradził mu co
          robić.
          Dwie godziny później dom Aleksis plonął..
        • obly do mamarceli 15.05.06, 10:01
          jestes belfrem? belfrem? takim co to uczy? i musi uważać na kazdy szelest
          nadlatujacego papierka? taki co to zycje na niewybuchach i kazde zdanie ucznia
          moze okazac sie mega dowcipem? takim belfrem co to nie moze swojej kawy
          spuszcac z oka? liczy ilosc kredy? albo krzesło wzrokiem omiatać aby z pinezka
          na d. potem nie wstać? albo szuflade ze spokojem otwierac gdyż martwe myszy
          wiadomo ze tam mają spoczynek? muszą uważać również na to co mówią? wystarszy
          lapsus jeden i do końća życia nowa ksywka? pod domem uważac na wycieraczki a
          samochodem bron borze do szkoły gdyż rysunki naskalne pojawia sie wraz z
          napisami? pewnie niezadko na scianach flamastrem ksywę swoją szlachetną
          dojrzałas? heh to ty frontowa
          TERAZ JUZ WSZYSTKO JASNE
          • mamarcela Re: do mamarceli 15.05.06, 10:11
            Nie, nie jestem belfrem. Nigdy nie byłam i pewnie nie będę belfrem.
            Nie byłam także u komunii.
            Nie byłam, nie jestem i juz prawdopodobnie nie będę gejem (aka pedałem).
            I wolę, że by dzieci z rodziny mówiły do mnie po imieniu, a nie ciociu.
            Mylisz się i wybacz w tym kawałku mało zabawny jesteś. :-)
            A tak w ogóle to musisz to ciągnąć?
            Taki imperatyw z tych bardziej kategorycznych, czy może znowu nuda
            wszechogarniająca?
            Wierszyk jakis napisz, czy cuś?
            pozdrawiam :-)
    • mamarcela do Agni 15.05.06, 09:25
      dziękuję :-)))
      (czuj sie pomiziana, gdziekolwiek lubisz byc miziana :-))
      • obly Re: do Agni 15.05.06, 09:39
        tzn zwracac uwage tak, wrazliwosc jak najbardziej, empatia i te rzeczy...
        ale przepraszac i przejmowac sie jak ktos mógłby tym sie przejąc gdyby wziął to
        do siebie to juz nie. bo mamy serial oda razu tasiemcowy. tzn krtókie sorki tak
        i klepniecie w ramie ale od razu i na smiechu. natomiast wyznanie winy przy
        wszystkich i kajanie sie ze dalem dupy - jest smieszne ;))) i w sumie jesli
        relacje są w porządku nieco dziwne. i dla potencjalnego obrazonego
        nienajszczesliwsze również. bo zakłada ze autor rzeczywiscie MÓGŁ miec takie
        intencje.
        A przeca nie chciałem zrobic przykrosci? gdybym chciał to bym to zrobił lepiej
        celniej i poprawił jeszcze ciosem w krocze albo wykręcil rękę z całej siły. to
        jest clear.

        chciałbym powiedzieć ze nadmuchuje sie jakies mało istotne sytuacje jak balon i
        wtedy rzeczywscie są problemem. dla wszystkich.
    • blue.berry Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 09:35
      wiesz co agni - mam dla Ciebie duzy szacunek - podoba mi sie to co i jak
      piszesz no i oczywiscie jak myslisz. jakby powiedzili ziomale - duzy respekt:)))
    • skajstop Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 10:41
      Poruszające...

      Tak, mnie się też zdarza, że coś kłapnę bez sensu dziobem. I nawet jeżeli nikt
      nie zauważy, to gdy sie na tym złapie, czuje się jak skończony kretyn.

      Ale pamietanie o takich rzeczach pozwala jednak w nastepnych rundach lepiej
      traktować bliźnich :)

      ----------
      Aha, i to nie jest głos w sprawie słów z innego wątku, bo ja uważam, że tamta
      dyskusja powinna była dawno temu uschnąć :)
    • nienietoperz Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 11:36
      Agni,
      szacunek i uklony.
      Jak zazwyczaj.

      Nn
      • monikate Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 20:51
        Myślę, że agni wyjaśniła to, co powinno być wyjaśnione.
        A że wywiązała się obok dyskusja... TWA tak ma!
        • obly Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 21:10
          nie no ale przecież nikt nie ma żadnych uwag
          mnie się podoba bardzo
          wszystko mi sie podoba

          a tripromil sie czepia bo ma czepialski stosunek do swiata
          gdybym był admirałem tobym podtopił Orunie
          gdzie pewnie tam dorastał jako skrzypek na dachu
          dopóki dachy nie zaczeły przeciekać

          a względem form to zatrudniłem dwie stażystki
          • obly Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 21:13

            www.chrabja.pl/powodz/orunia/po_wodzie10.jpg
            tak wygląda panorama orunii z perspektywy ofiar pobicia ;))
            dzielnica z historią
          • 3promile Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 21:17
            A gówno, waćpanie! Trójpromil cię kocha, choć stara lesba z niego!
            • obly Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 21:40
              no jasne
              kolega trójpromil wykazał teraz technikę negocjacyjną pt "hehehe cmok"
              jest zajebiscie skuteczna bo nie wiadomo co powiedziec

              z innej beczki wiersz do wojujacych smoków o nieustalonej linii zaplecza

              niemniej mam taki sen
              walczy ze mna smok
              smok zionie pyskiem
              a ja umykam w bok
              tak jak swiety Jerzy
              duszę go udami
              smok dusi sie parska
              i szepcze "ejj ja jestem z wami"
              i prosze ja publiki
              tulić tego smoka?
              czy włosy mu utrefić
              i zawiązać koka?
              czy w czoło pocalowac?
              czy mu podać winko?
              eee lepiej nie całować
              bo pobrudzi szminką
              smoka biorę na rower
              wkręcam mu pysk w szprychy
              i zawijam w paczkę
              adresuję: "tychy"
              smoki lubię bardzo
              a w Tychach szczególnie
              piszemy sobie listy
              i w ogóle jest cudnie
    • quarantina Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 21:30
      A co mi tam. Też walnę czołem przed ołtarzykiem dla agni.
      Jesteś wspaniała! Jaka mądra! Jaka skromna! Masz gdzieś kawałek tkaniny do
      ucałowania?
      • obly Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 21:42
        ze spowiedzią chyba ci ten.. no teges...
        a ja tam szanuje agni za wolentariat
        serio całkiem i krył sie z tym nie będę
        • quarantina Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 21:47
          A ja nie lubię samochwał. Gdybym się dowiedziała z piątej ręki o wolontariacie
          agni, albo gdybym ją o to zapytała i ona by mi o nim opowiedziała, byłabym ją
          szanowała. A tak, jakaś ckliwa opowiastka wyszła z tego. Co w zasadzie miała
          ona obrazować? Cudowność charakteru agni? Czy jakąś forumową patologię?
          • skajstop Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 22:05
            Oj, dajcie spokój... nigdy nie zdarzyło się wam wyjść na kretyna i wiedzieć o tym?
            • skajstop cd do samego siebie 15.05.06, 22:06
              Aha, i to jest odwaga, coś takiego napisać.
              • staua Re: cd do samego siebie 15.05.06, 23:17
                Quarantina, czyli nie chodzi Ci o to w tej historyjce, ze Agni cos glupiego powiedziala i sie tego
                wstydzila (co bylo, wedlug mnie, tematem) tylko, ze wspomniala o wolontariacie? Sa osoby i grupy
                osob, dla ktorych wolontariat jest czyms absolutnie naturalnym, kazdy cos takiego robi (tu, gdzie
                mieszkam na przyklad juz dzieci w szkole maja zawsze jakis wolontariat), wiec moze to nie musiala byc
                przechwalka? Zupelnie tego tak nie odebralam. Ani tez jako powodu do chylenia czola - ot, historia do
                zastanowienia sie w nawiazaniu do innego watku.
                • agni_me Re: cd do samego siebie 16.05.06, 00:33
                  Myślę, stauo, że quarantina ma rację, iż fakt wolontariatu nie musiał być
                  podawany. Mogłam inaczej zaznaczyć, że akurat mnie nie powinna się przytrafić
                  taka "wpadka" z racji kontaktu z dziećmi i ogromnego szacunku do nich. Nie
                  przyszło mi do głowy, że kogoś akurat to ugryzie.

                  (swoją drogą ileż o ludziach potrafi powiedzieć to, jak oceniają motywy działań
                  innych) :)
                  • staua Re: cd do samego siebie 16.05.06, 03:23
                    Nadal nie widze w podaniu go nic zdroznego...
                  • quarantina Re: cd do samego siebie 16.05.06, 07:44
                    Pamiętam Twoje agni występy na forum, kiedy nie odpuściłaś prawie żadnej
                    okazji, żeby komuś dopiec. Opowieść o ogromnym szacunku do bliźniego w tym
                    kontekście jest po prostu nieautentyczna. Ten szacunek jest jakiś wybiórczy?
                    • agni_me Re: cd do samego siebie 16.05.06, 09:48
                      Szacunek do bliźniego, miła, nie oznacza, że szanuje się każdą napisaną przez
                      niego głupotę i akceptuje w milczeniu każde zachowanie.

                      Rozmową na mój temat, imputowanych mi cech charakteru i moich pobudek nie
                      jestem - oczywiście przy całym szacunku dla ciebie - zainteresowana.

                      • quarantina Re: cd do samego siebie 16.05.06, 10:03
                        Zgadzam się z Tobą, co do szacunku. Sądzę jednak, że w skład szacunku wchodzi
                        także sposób w jaki okazuje się brak akceptacji.

                        Szkoda, że nie jesteś zainteresowana.
                        Dziękuję za szacunek.
                        • agni_me Re: cd do samego siebie 16.05.06, 12:57
                          Rozmowa o tym, co myślisz o cechach mojego charakteru, pobudkach, które mną
                          kierowały i jak to się ma do moich wyobrażeń na własny temat, byłaby tyleż
                          głupia co śmieszna, zwłaszcza, że nie czuję najmniejszej potrzeby wyjaśnień.
                          Twoją opinię dane mi było poznać. Jest ona równie uprawniona jak każda inna
                          podjęta na forum.

                          Pozostająca w szacunku itd
                          • quarantina Re: cd do samego siebie 16.05.06, 13:54
                            I to właśnie w tej rozmowie byłoby najfajniejsze: że jest głupia i śmieszna.


                            dzięki za szacunek, nieustająco
          • formaprzetrwalnikowa Re: Książka dla dałnów. 15.05.06, 23:34
            po namysle i przeczytaniu kilku postów i ja się dołączę.
            myślę, że co miała obrazowac to jedno, a co wyszło to drugie.
            wyszło własnie to drugie.

            a swoją drogą: bajka o Nowych szatach cesarza chyba bedzie wiecznie aktualna.
            no, chyba ze w czasach wszechpanującej nam poprawnosci politycznej zakażą jej.
            ;)
          • agni_me Re: Książka dla dałnów. 16.05.06, 00:40
            quarantino, czy jak powiem, że w hospicjum odpracowywałam wojsko, był to rodzaj
            resocjalizacji więziennej za znęcanie się nad staruszkami, albo sposób
            zbierania punktów na medycynę, to ci się polepszy?

            Bo mogę. :)
      • nienietoperz Re: Książka dla dałnów. 16.05.06, 12:15
        Kwarantynko,
        mozesz mi wierzyc, lub nie, ale kawalka o pracy Agni w hospicjum prozaicznie nie
        doczytalem. Nie rozumiem tez zwiazku miedzy sklonnoscia do dopiekania innym
        (ktory wystepuje u Agni niewatpliwie w stopniu wysoce zaawansowanym), a
        trafnoscia wypowiedzi.

        Uklony,
        Nn
        • daria13 Re: Książka dla dałnów. 16.05.06, 14:20
          Może jestem naiwna, możę wolniej myśląca i kojarząca, ale nawet po głebszym
          zastanowieniu (naprowadzona wypowiedzią Kwarantynki) nie dostrzegam jednakowoż
          chęci autokreacji w wypowiedzi Agni. Zobrazowała swój pogląd na temat
          nieodpowiednich wypowiedzi i odpowiedzialnego ponoszenia ich konsekwencji,
          konkretnym przykładem ze swojego życia, nakreślając jego tło i nie widzę
          powodu, dla którego miałaby to tło ukrywać. Wtedy ktoś mógłyb powiedzieć z
          kolei o fałszywej skromności. Przecież to nie jest nic wstydliwego.
          Choć wierzę, że nie o to Agni chodziło, też pozwalam sobie wyrazić słowa
          szacunku, bo choć bardzo bym chciała, nie wiem, czy byłabym wystarczająco silna
          emocjonalnie do tego typu pracy.
          Pozdrawiam
          Ps. Myślę, że będąc zbyt czujnymi i podejrzliwymi w ocenie innych, zabieramy
          sobie część radości życia, Kwarantynko:)
          • quarantina Re: Książka dla dałnów. 16.05.06, 14:34
            Jestem w tym wątku wredna i o tym wiem.

            Tło wydarzyło się po okresie wolontariatu, który zresztą był odrabianiem czegoś
            tam, więc nie wiem czy mozna go tak zakwalifkować. Mniejsza o to.

            Wyrażam niniejszym szacunek tysiącom anonimowych wolontariuszy i tym pozwolę
            sobie zakończyć mój wywód.
            • obly Re: Książka dla dałnów. 16.05.06, 14:54
              odrabiała jasyr..
              turecki ;))
              • obly Re: Książka dla dałnów. 16.05.06, 14:55
                quarantina podoba ci sie south park?
                ale serial..?
                • braineater Mentalny ping-pong 16.05.06, 14:57
                  Ja ci tak
                  Ty mi tak
                  oni nam
                  a my wam
                  wszyscy wszystkim
                  każdy z każdym
                  bo tu trzeba
                  byc poważnym
                  i wbrew sobie
                  czasem zrobić
                  dziurę w głowie

                  <tribute to O'Bły>

                  P:)
                  • obly Re: Mentalny ping-pong 16.05.06, 15:27
                    "aj em super-duper serious!!!"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka