kelnerpodpalma 05.06.07, 10:41 Helga zainspirowała mnie do stworzenia specjalnego wątku na temat dobrych manier w pracy. Napiszmy co nas najbardziej wkurza i bulwersuje. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kelnerpodpalma Re: nie-dobre maniery w pracy 05.06.07, 10:46 Można zacząć od przywitania. W mojej firmie wygląda to bardzo dziwnie. Widzę że mężczyźni pierwsi wyciągają rękę do kobiet, nawet tych starszych od siebie wiekiem i stanowiskiem. Często obserwuję że witają się nie wstając z krzesła? Ciekawi mnie co sądzicie o tym? Jak powinno wyglądać prawidłowe przywitanie? Odpowiedz Link Zgłoś
skorpionica11 Re: nie-dobre maniery w pracy 05.06.07, 11:04 hmm z ta reka to ja zawsze mam problemy ,choc kiedys czyt.zasady witania sie ,ale zapomnialam ale ja wole poprostu sie slownie przywitac i nie lubie podawania reki za bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
fantka Re: nie-dobre maniery w pracy 05.06.07, 16:50 Zasady niby są proste, starszy podaje rękę młodszemu, mężczyzna kobiecie. Skorpi napisała ze odczuwa niechęć do podawania ręki. Ten sam problem widzę na gruncie zawodowym. Istnieje ogólna niechęć kobiet do podawania ręki. Przyznam się, że ja także tego nie lubię ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tysia131 "roozplaszczyc sie" 06.06.07, 10:38 Mnie normalnie rozgrzewa do czewonosci tekst mojoej starszej kolezanki, ktora notorycznie do gosci w okresie zimowo-jesiennym mowi "prosze sie rozplaszczyc"!!! Nosz k* mac! ;) Zgrzytam zebami jak to slysze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fantka Re: "roozplaszczyc sie" 09.06.07, 13:40 hihi a przed kim mają się rozpłaszczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
screen Re: "roozplaszczyc sie" 15.06.07, 23:01 Trzeba go wbyło "uwypuklić";-))) Wczoraj własnie miałam bardzo nieprzyjemny incydent w pracy. W drodze powrotnej aż się popłakałam. Przyjęto nowego pracownika. Jakis taki niemrawy- ani cześć ani dzień dobry- do widzenia. Nie zwracałam na niego uwagi. Dzisiaj w naszym biurze stał dyrektor i on wychodził z firmy, bo skończył pracę. Pan dyrektor z tekstem w moja stronę, że mamy nowego pracownika, fajnego kawalera, ma dużo kasy na koncie, bo 5 lat był w Anglii. Wkurzyłam sie jak cholera i zaczełam pyskować, że ja nie jestem panną do wziecia ani harpią, która leci na stan konta i żeby sobie takie uwagi zostawił dla siebie. A on uciekł mówić, że mam za dużą buzię a oni chcą mnie "ożenić", bo to taki wspaniały stan. No i znowu wypaliłam, że jest mi dobrze tak jak mam i nie potrzebuję swatów a jak jemu jest tak dobrze to po co kombinuje jak tu wrócic do domu kiedy żona już śpi. Okropnie mnie to uraziło i do tej pory jest mi przykro. Miałam ochote napisac do niego wieczorem maila, że nie życze sobie takich uwag i sytuacji albo powiedzieć wprost przy prezesie, że czuje sie obrazona i poniżona. No ale... przemyślałam i nie chcę mieć przerąbane. A co sobie tamten gburek o mnie mysli to już jego sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
fantka Re: "roozplaszczyc sie" 15.06.07, 23:07 Takich sytuacji nie należy rozdmuchywać, postawiłaś się i wystarczy, dyrektor a także inni, na drugi raz się zastanowią zanim coś takiego powiedzą. Drążenie tematu niepotrzebnie skieruje uwagę na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
screen Re: "roozplaszczyc sie" 15.06.07, 23:20 Dlatego właśnie sobie odpuściłam a jeden pozytyw z całej tej sytuacji to, że "mój" (ciągle ten sam) powiedział, że musi kiedyś przyjść po mnie do pracy i pokazać im wszystkim, że nie muszą mi nikogo szukać. No... miłe to było nie powiem:) Tak mnie troszke popieściło;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
fantka Re: "roozplaszczyc sie" 20.06.07, 09:39 ...może faktycznie to byłaby dobra metoda? Odpowiedz Link Zgłoś