Dodaj do ulubionych

po rozstaniu

31.08.07, 14:13
Jak ja sie ciesze, ze znalazlam takie forum. Bo wlasnie mam ochote
wypluc z siebie to, co mi na sercu lezy. 3 miesiace temu rozstalam
sie z chlopakiem. Mozna powiedziec, ze to ja odeszlam, ale raczej
jest to wynik tego, że on nie miał odwagi, zeby wykonac ten krok.
Nie kochał mnie juz, nie mielismy o czym rozmawiac, irytowałam go, a
wszelkie moje próby zmian w kierunku tego, jaką chciałby żebym była
konczyly sie jeszce większą irytacja. Ja jestem fajną dziewczyną,
normalna, ładną, zabawna, inteligentna, samodzielną kobietą. On jest
przystojnym facetem z trudnym charakterem i problemami ze sobą,
znosilam jego depresje, chodzilam z nim do lekarzy, moze to
zrozumiec tylko ten, kto wie, jak ciężko żyje się z osobami z
depresją. I naprawde byłam dla niego aniołem! Wiedzial o tym on i
wszyscy nasi znajomi, ktorzy sie dziwli, ze z nim jestem i zasługuję
na cos wiecej. Rozstalismy sie pokojowo - po 8 latach!Teraz ja
jestem sama, a on juz jest zakochany. No czy to jest sprawiedliwe??!!
To ja poświęciłam tak dużo dla niego, zrezygnowałam z siebie,
zgubiłam siebie, bo go kochalam i chcialam zeby byl szcesliwy! Wiem,
ze nikt nie obiecal, ze zycie bedzie sprawiedliwe, ale to , kurde,
boli! I nawet nie chodzi o to, ze ja go kocham, czy chce, zeby
wrócił, czy cokolwiek, bo tak nie jest, nie mam do niego żalu, ale
gdzies tam uwazam, ze to mi sie po tylu latach wyrzeczeń należy
szczęście! no to tyle!:)
Obserwuj wątek
    • demorgan Re: po rozstaniu 31.08.07, 16:23
      Sluchaj doskonale Cię rozumiem i wspólczuje. Bylem 6,5 roku z dziewczyną która
      miala stany depresyjno lękowe. Zjawisko bylo patologiczne rodzice zawalili
      sprawe karmili swoja corke psychotropami zamiast rozwiażywać jej problemy.
      Koniec końców ja zawsze dostawalem po glowie, kiedy ona miala swoje ataki.

      Nie bede sie rozpisywal jak przeciagalem ja przez liceum mature, jak pomagalem
      na studiach. Jak zrezygnowalem ze swoich bardzo dobrych studiow na renomowanej
      uczelni po drugim roku zeby być blizej, zeby byc kiedy bedzie mnie potrzebowac.

      Uwiez mi ze mozna byc glupim i zaslepionym do kwadratu.

      A potem kiedy skonczyla studia nie bylem potrzebny, nie miala nawet tyle
      lojalnosci zeby powiedziec dość. Zaczely sie jej zdrady oszustwa klamstwa, az w
      końcu zostawila mnie kiedy miala juz przygotowane zaplecze.

      Dzis jestem szczesliwym czlowiekiem wylizalem rany, kocham i jestem kochany i
      dopiero teraz widze jak chory byl tamten związek. Nie zaluj nie placz i nie
      pomstuj. Szczescie czeka na Ciebie, moze juz za progiem. Pozdrawiam i zycze duzo
      sily
      • lampkanocna5 Re: po rozstaniu 03.09.07, 12:19
        Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Przyznam szczerze, że na chwilę
        obecną czuję się tak zdewastowana psychicznie i emocjonalnie, że nie
        wyobrażam sobie nowego związku. Ale to smutne, że człowiek się star
        pomóc osobie, którą kocha, a potem sam się musi wylizywac z ran,
        żeby móc na nowo żyć normalnie, a tamta osoba żyje dalej jakby nigdy
        nic...hmm, niesprawiedliwe...
        • demorgan Re: po rozstaniu 04.09.07, 15:33
          A wierzysz w sprawiedliwość ? Bo ja po 28 latach na tym padole już wyleczyłem
          się już z tych mrzonek
          • lampkanocna5 Re: po rozstaniu 04.09.07, 15:38
            nie, no pewnie, ze nie wierze, mimo, ze dopiero 26 lat na tym
            padole:) ale kurde, nie ma co ukrywac, ze jestem zła i mimo bycia
            całkiem szczęśliwym człowiekiem po tym wszystkim, ciężko jest mi
            sobie wyobraziż życie w innym związku, po prostu, jakby to
            powiedziec, z jednej strony "nie chce" mi sie go budowac, a z
            drugiej tak bardzo chcialabym, zeby był juz zbudowany...
            • demorgan Re: po rozstaniu 04.09.07, 16:16
              Jest takie prawo, że maksymalne efekty uzyskiwane są z reguły z minimalnych
              nakładów pracy. Wiem że to dziwna ale w moim przypadku sprawdziło się w 100 %
              Szczęście wtargnęło w moje życie niejako bocznym wejściem. Tam gdzie dałem
              całego siebie i starałem się zdjąć z nieba księżyc poniosłem porażkę, i nagle
              dowiedziałem się że po prostu wystarczy być sobą bo w końcu ktoś to docenił.

              Złość żal i smutek to niestety naturalne uczucia po rozstaniu, ale zapomnisz o
              tym niedługo Czas na tym świecie jest najlepszym lekarzem.

              Jeżeli nie daje Ci to spokoju wyżyj się. Ja wsiadałem wtedy na rower w nocy i
              nabijałem godzinami dziesiątki kilometrów szosy :) Pomagało

              Pozdrawiam
              • lampkanocna5 Re: po rozstaniu 06.09.07, 13:10
                Nie, no ustalmy, że jestem świadoma tego, że nie jestem w najlepszej
                kondycji do budowania czegokolwiek, co miałoby szanse na dłuższe
                przetrwanie. Musi jeszcze sporo czasu upłynąć zanim się rany zagoją,
                a ja będę gotowa z kimkolwiek się związać. i racjonalnie ja to
                wszystko wiem i niczego nie szukam. Ale sa takie dni, kiedy trochę
                brakuje sił, kiedy się człowiek zastanawia, po co mu to wszystko
                było i czy coś jeszcze go czeka...
    • agi40 Re: po rozstaniu 31.08.07, 17:36
      Wez nozyczki i odetnij sie od przeszlosci...trudno poswiecilas mu 8 lat, dobrze,
      ze nie 18. Postaraj sie zamknac ten rozdzial i pozytywnie nastawic na
      przyszlosc, moze wlasnie to rozstanie sprawi, ze poznasz tego wlasciwego czlowieka.

      U mnie bylo tak: bylam bardzo zakochana i zaslepiona i z faciem, prz yktorym nie
      czulam sie soba i nie czulam sie akceptowana, ale nie chcialam tego dostrzec i
      przyznac sama przed soba, ze z jego strony uczucia nie ma. Zostawil mnie w
      sposob bardzo nieelegancki, mozna powiedziec dal sie przylapac na zdradzie.
      bylam zdruzgotana. Kolezanka zaprosila mnie wtedy na weekend do miasta w ktorym
      byla na stypendium (gdyby nie tamto, nigdy bym jej pewnie nie odwiedzila, bo to
      bylo daleko i nie chcialoby mi sie).
      Za uszy wyciagnela mnie na spotkanie, ktore miala z pewnym profesorem. Poszlam,
      bo i tak nie mialam co ze soba zrobic, calymi dniami ryczalam.
      Okazalo sie, ze profesor specjalizuje sie w dziedzinie, w ktorej chcialabym
      robic doktorat i moze pomoc w zalatwieniu stypendium. Chcialam oczywiscie
      opuscic moje miasto, by chociaz nie widywac exa z nexia...
      Kilka miesiecy pozniej bylam juz stypendystka i wyjechalam do owego miasta, w
      ktorym po kilku dniach spotkalam mojego obecnego meza - jestesmy ze soba od 12
      lat i baaardzo szczesliwi:-)

      Zdarzylo sie innym ludziom, zdarzylo sie mnie, moze zdarzyc sie Tobie - otworz
      sie tylko na przyszlosc...
      Bedzie dobrze. Wiem, ze teraz Ci ciezko, jestes rozgoryczona, ale wiesz...jak
      Pan Bog zamyka drzwi, to otwiera okno.
      Przezyj te uczucia, nie tlum ich w sobie, ale postaraj sie nie rozpamietywac, bo
      szkoda zycia.

      Trzymam kciuki:o)
      • annamarianna1 Re: po rozstaniu 01.09.07, 00:36
        nie bardzo podoba mi się to stwierdzenie-p"poświęcałam się, to teraz mi się
        należy coś za to" a co ma się należeć? Mam wrażenie,że żądasz "krwi"-chcesz,żeby
        on cierpiał, tak, jak Ty. A boli głównie to,ze on śmia ł być szczęśliwy. Tak
        naprawdę to nie wiesz, czy naprawdę jest-to,że kogoś ma, nie oznacza jeszcze
        pełni szczęścia. A może przestał Cię kochać,bo za "bardzo się poświęcałaś" W
        ogóle w prawdziwym związku nie ma takiego określenia. Może jemu to "poświęcenie"
        zaczynało ciążyć? jest się z kims, bo się tego chce, a nie musi. A może mu to
        poświęcenie już się czkawką odbijało?
        Pomyśl o tym na przyszłość. Pogrzeb przeszłość-dzisiaj masz czarne my sli, ale
        może już niedługo spotkasz kogoś cudownego. Ty już się nie poświęcaj, tylko
        kochaj. A jak ta miłość zacznie Ci ciążyć, to po prostu odejdź.Pozdrawiam
        • lampkanocna5 Re: po rozstaniu 03.09.07, 12:24
          Absolutnie źle mnie zrozumiałaś, ja nigdy nie myślałam o tych latach
          kiedy autentycznie poświęciłam bardzo wiele, jako o czymś, co kiedys
          musi mi zostac wynagrodzone. Robiłam to bezinteresowni i z
          prawdziwej miłości. I jesli mówię, że coś jest niesprawiedliwe, to
          nie dlatego, ze żądam czegos w zamian, ale po prostu jest to taka
          ogólna refleksja, że w życiu nie ma sprawiedliwości. Ale nikt niegdy
          nie gwarantował, że będzie, więc nie mam prawa myśleć
          kategoriami "coś za coś". Ale czasem jak się zagłebu w siebie to
          niestety takie mysli przychodzą, myślę, że każdemu i nie ma się co z
          tym kryć.
    • wredna_zmija Re: po rozstaniu 01.09.07, 16:16
      morał z tego taki, że obojętnie dla kogo, nie warto gubić siebie...
      • lampkanocna5 Re: po rozstaniu 03.09.07, 12:27
        I własnie to jest to, co mnie po tym wszystkim najbardziej boli!!!
        Kim jestem? Nie wiem, przez 8 lat byłam tworem chwili i
        okoliczności, teraz czas spojrzeć sobie prosto w ... wewnątrz:) i
        tylko niesamowite jest to, jak ktoś, o całkiem silnym charakterze,
        jak ja, mógł dopuścić do takiej sytuacji??? otóż mogłam...
    • desdemona27 Re: po rozstaniu 03.09.07, 13:43
      to przykre ale nikt nie powiedzial ze zycie jest łatwe.Trzeba pamietac ze w zwiazku trzeba dawac i czerpac i ma to byc 50/50.
      Teraz wez sie w garsc i pomysl ze to co najpiekniejsze jeszcze przed Toba i za rogiem czeka Twoj Ksiaze.
      Powodzenia
    • teodozja_z Re: po rozstaniu 03.09.07, 16:17
      Straciłaś 8 lat. To dużo. W dodatku podejrzewam, że nadal go
      kochasz, dlatego tak boli Cię to, że on się już zakochał w innej.
      Może to rozstanie to był z Twojej strony tylko taki akt rozpaczy?
      Ale mniejsza o to, stało się. Teraz po prostu musisz zacząć wszystko
      od nowa. I nie od myślenia "należy mi się", bo według losu nic Ci
      się nie należy. On nie wypłaca, on wali na oślep. Więc sama musisz
      sobie pomóc, szukać, bywać, starać się. I uda Ci się na pewno. Tylko
      nie zamykaj się w sobie i swoim żalu. Idź do ludzi, otwórz serce i
      czekaj na miłość.
    • stukam_kopytkami Re: po rozstaniu 04.09.07, 09:27
      Lampko Nocna napisałaś, że zgubiłaś się, zrezygnowałaś z siebie, bo kochałaś. No
      właśnie, zauważam pewną prawidłowość, że tylko! kobiety tak postępują. Nie znam
      mężczyzny, który by zrezygnował z siebie.

      Miłość nie polega na tym, że rezygnujesz ze swojego życia, żyjesz dla tego
      kogoś, tylko na tym, że żyjesz obok. Razem z tą drugą osobą.
      Byłaś po prostu za dobra dla Niego, w pewnym momencie przestał to zauważać. Nie
      szafuj swoją dobrocią, tylko rozdawaj ją racjonalnie.

      Mam "nauczkę" na kolejny związek. Bądź dla siebie, nie dla innych.
      Bo żyjesz dla siebie. I to wcale nie jest egoizm. I nie jestem feministką, gdyby
      ktoś tak pomyślał.
      • to-wlasnie-ja Re: po rozstaniu 04.09.07, 09:32
        Bardzo madra wypowiedz i zgadzam sie z Kopytkiem w stu procentach :)
        • stukam_kopytkami Re: po rozstaniu 04.09.07, 09:51
          "Właśnie Ja" ja tylko napisałam co myślę.
          Mam podobnie, też jestem za dobra dla ludzi. Albo frajersko naiwna. Kto woli. I
          dostaję za to po dupie. Ale tak to właśnie jest, gdy mam miękkie serce.
          • desdemona27 Re:dopisuje sie do frajersko naiwnych 04.09.07, 10:16
            bo zapewne tez mnie zycie nie oszczedza i jestem za dobra dla innych co oczywiscie niektorzy wykorzystuja
            • lampkanocna5 Re:dopisuje sie do frajersko naiwnych 04.09.07, 15:34
              Dziewczyny,
              ale powiedzcie, co tto za miłość w której nie mozna dawać
              wszystkiego, co sie chce dawac??a ustalmy, ze dajemy, bo kogos
              kochamy i dajemy z milosci, i... bez sensu to wszystko. jak ja mam
              teraz komus zaufac, jest mi dobrze samej, naprawde jestem
              szczęśliwym człowiekiem, ale kurde, przez 8 lat czlowiek sie jednak
              przyzwyczaja do pewnego stanu mozliwosci aplikacji sobie bliskosci
              drugiego czlowieka. I to jest takie ciężkie, właśnie te najbardziej
              przyziemne rzeczy, żeby ktos przytulił, zeby pogłaskał i pocałował,
              ehhh...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka