lampkanocna5
31.08.07, 14:13
Jak ja sie ciesze, ze znalazlam takie forum. Bo wlasnie mam ochote
wypluc z siebie to, co mi na sercu lezy. 3 miesiace temu rozstalam
sie z chlopakiem. Mozna powiedziec, ze to ja odeszlam, ale raczej
jest to wynik tego, że on nie miał odwagi, zeby wykonac ten krok.
Nie kochał mnie juz, nie mielismy o czym rozmawiac, irytowałam go, a
wszelkie moje próby zmian w kierunku tego, jaką chciałby żebym była
konczyly sie jeszce większą irytacja. Ja jestem fajną dziewczyną,
normalna, ładną, zabawna, inteligentna, samodzielną kobietą. On jest
przystojnym facetem z trudnym charakterem i problemami ze sobą,
znosilam jego depresje, chodzilam z nim do lekarzy, moze to
zrozumiec tylko ten, kto wie, jak ciężko żyje się z osobami z
depresją. I naprawde byłam dla niego aniołem! Wiedzial o tym on i
wszyscy nasi znajomi, ktorzy sie dziwli, ze z nim jestem i zasługuję
na cos wiecej. Rozstalismy sie pokojowo - po 8 latach!Teraz ja
jestem sama, a on juz jest zakochany. No czy to jest sprawiedliwe??!!
To ja poświęciłam tak dużo dla niego, zrezygnowałam z siebie,
zgubiłam siebie, bo go kochalam i chcialam zeby byl szcesliwy! Wiem,
ze nikt nie obiecal, ze zycie bedzie sprawiedliwe, ale to , kurde,
boli! I nawet nie chodzi o to, ze ja go kocham, czy chce, zeby
wrócił, czy cokolwiek, bo tak nie jest, nie mam do niego żalu, ale
gdzies tam uwazam, ze to mi sie po tylu latach wyrzeczeń należy
szczęście! no to tyle!:)