Dodaj do ulubionych

Dyrektor Mróz w sprawie dr Barbie

17.04.07, 22:38
Mąż Małgorzaty Adamczyk szantażował byłego dyrektora szpitala w Gryfinie - tak
przynajmniej wynika z wczorajszych zeznań Macieja Mroza, który w połowie lat
90. kierował placówką. Groził mu. Żądał, by ten - za pieniądze - poświadczył,
że lekarka odbywała w gryfińskim ZOZ-ie staż podyplomowy.

- Zadał mi pytanie bez owijania w bawełnę: „Ile pieniędzy potrzebujesz ty i
twoi ordynatorzy za załatwienie sprawy?" - wyznał wczoraj przed sądem Maciej
Mróz. - Przy okazji powiedział, że wie, że mam rodzinę i że wszystko może się
zdarzyć. Groził jak mafia. Teraz żałuję, że go nie zwaliłem na ziemię i nie
przytrzymałem do czasu aż przyjedzie policja. Ja go wtedy po prostu wyprosiłem
z gabinetu. Kazałem wprawdzie sekretarce zadzwonić do prokuratury, ale on uciekł.

Wczorajsze zeznanie Macieja Mroza nie pozostawiło złudzeń - Małgorzata
Adamczyk nie odbyła stażu w szpitalu w Gryfinie. Skąd więc dokument
potwierdzający pracę lekarki w tamtejszym ZOZ-ie?

- Został sfałszowany! - zapewnił zapytany dyrektor. - Ten, kto go podrobił,
nie wiedział jednak, że w tym czasie posługiwałem się inną pieczątką, była na
niej inna nazwa szpitala. A podpis? Przecież mówię, z całą pewności sfałszowany.

Zdaniem dyr. Mroza, każdy stażysta, aby odbyć staż, musiał złożyć podanie,
codziennie podpisywać listę obecności, odbierać wypłatę... Takich dokumentów w
szpitalu brak. A w tamtych latach nie było wolontariatu. Na dodatek jego
informacje pokrywają się z zeznaniami kolejnego świadka - Iwony Mędzik,
ordynatora oddziału anestezjologii i reanimacji gryfińskiego szpitala.

- Nie znam pani Adamczyk - zapewniła wczoraj. - Nigdy jej nie widziałam, a
musiałabym, gdyby u mnie pracowała. Ta pani nie odbywała stażu na moim
oddziale, choć na dokumencie pieczątka jest oryginalna, a podpis podobny do
mojego.

Przypomnijmy, że Małgorzata Adamczyk jest oskarżona o spreparowanie
zaświadczenia o odbyciu stażu lekarskiego w gryfińskim ZOZ-ie. Ponadto
prokurator jest zdania, że lekarka sfałszowała 16 podpisów swoich wykładowców.
Dzięki temu otrzymała dyplom lekarza. Z tego powodu wczoraj przesłuchiwany był
przez sąd kolejny profesor PAM. Prof. Janusz Fydryk zapewnił, że Adamczykowa
nie zaliczyła u niego bloku z pediatrii. Nie mogła więc podejść do egzaminu.
Tym samym nie mogła go zdać.

Oskarżona lekarka nie przyznaje się do popełnienia przestępstwa. Od początku
procesu dowodzi, że od przeszło dziesięciu lat trwa na nią nagonka. Została
oskarżona z powodu spisku dziennikarzy, zazdrosnych lekarzy z PAM i Okręgowej
Izby Lekarskiej, prokuratorów i sędziów.
/kurier.szcz/
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka