zawisza777
06.06.05, 17:10
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2743273.html#dalej
Na forach dyskusyjnych największych polskich portali działają spece od rozmów
kontrolowanych. Jeśli wątek schodzi na manowce, wkraczają prowokatorzy i
podkręcają rozmowę
To specjaliści od dramaturgii i poławiacze trendów - oceniają rolę prowodyrów
sieciowych internauci. Znają ich dobrze, bo pojawiają się w stałych miejscach,
mniej więcej o stałej porze. Komentują wypowiedzi innych, dogryzają, dolewają
oliwy do ognia, kiedy ten gaśnie. - Oni piszą specjalnie takie bzdury, żeby
ludzi powkręcać - twierdzi Kosma, internauta. Zawsze są gotowi ludziom za coś
dowalić i odwrócić uwagę od niewygodnego wątku na forum.
Wielu użytkowników sieci nie wie o istnieniu grupy prowokatorów portalowych i
dają się nabrać. Mnożą dyskusje i wątki, a tymczasem licznik wejść na stronę
rośnie. Korzystają z tego portale, które za frekwencję zdobywają kolejnych
reklamodawców. Im więcej odwiedzających, im gorętsza dyskusja, tym lepsza
sprzedaż banerów reklamowych.
Prowokatorów firmy kupują w sieci - wyszukują najbardziej aktywnych
uczestników forów i czatów.
Osobną grupę prowokatorów stanowią trendstylerzy, czyli ludzie, którzy lansują
modę na określoną markę. Siedzą w sieci za pieniądze firm i nakłaniają ludzi
do zakupów. Niektórzy wybierają tylko określone fora, np. dla najmłodszych
użytkowników, i szukają nowinek. Potem takie nowe słówka czy zachowania
sprzedają agencjom reklamowym. Dzięki takiemu wywiadowi reklamy są naprawdę
"wiarygodne".
Łatwym łupem prowokatorów padają kobiety, zwłaszcza te, które się odchudzają
lub chcą wybrać specyfik na zmarszczki. Wypowiedzi rzekomo cudownie
odchudzonych kobiet piszą najczęściej przedstawiciele firm farmaceutycznych.
Prowokator pilnuje w sieci porządku, ale tylko takiego, który służy interesowi
portalu. Jeśli wątek na forum schodzi w niewygodne rejony, natychmiast do
akcji wkracza rozmówca, który odwraca czymś uwagę internautów.
- Prowokatorzy potrafią ludzi zaszczekać - przyznaje Lolka, bywalczyni forów.
- Robią tyle zamieszania, że ludzie zaczynają się brać za łby i już nikt nie
pamięta o jakiejś sprawie.
Podgrzewacze, sterowniki, siećwodzireje, czyli prowokatorzy zwykle określani
przez psychologów jako uzależnieni od internetu. Bez względu na stosunek do
nich trzeba pamiętać, że wchodzą w skład dziwnej sieciowej społeczności.
Ludzie im wierzą
Prof. Wojciech Sitek, socjolog z Uniwersytetu Wrocławskiego:
- O sieciowych prowokatorach w Polsce się nie mówi, ludzie nie są więc
przygotowani na taką formę kryptoreklamy lub prowokacji. Wierzą, że każde
słowo w necie jest prawdziwe, dlatego prowokatorzy są niebezpieczni. Nie ma
przecież żadnego dowodu, że są opłaceni lub wynajęci przez jakąś firmę. A
firmy robią sobie w ten sposób tanim kosztem kryptoreklamę, która udaje
wiarygodne źródło.