Na oleandrach znalazłam kilka skorków, czyli tych koszmarnych "szczypawek" z
dzieciństwa. Powiedźcie, cieszyć się czy martwić? Podobno zjadają mszyce i
inne paskudztwa, prawda to? Jeśli tak, nie będę im bronić

Ale czy z braku
owadów przypadkiem nie podgryzają kwiatów?
Nie żebym chciała się ich od razu pozbyć, ciekawa jestem czym one się zywią na
tych oleandrach. Pomijam juz kwestię skąd się wzięły na balkonie na pierwszym
pietrze.