Dodaj do ulubionych

Mama nauczycielka

14.05.11, 09:59
Oświećcie mnie,bo juz sama nie jestem pewna,czy mama nauczycielka,która pracuje w szkole,do której chodzi jej córka może tą swoją córkę uczyć?Ja cały czas żyłam w przekonaniu ,że nie może,ba,nawet nauczyciel uczący nie może dawać swojemu uczniowi korepetycji.
Dodam,że chodzi,o szkołę prywatną.Nie wiem czy one rządzą się swoimi prawami?Orientujecie się może jak to jest?
Od września w klasie córki będzie taka sytuacj,że mama będzie uczyć swoją córkę.Dodam,że matka wredna,córka tez niewiele od niej odbiega,straszy tą swoją mamą wszystkie dzieciaki w klasie,bo jak coś ktoś jej powie to ona zaraz: bo powiem mamie,albo bo jak mama bedzie miała z nami lekcje to jej powiem,że jesteś taki owaki i da ci jedynkę.
Dlatego pytam,czy to normalna sytuacja czy nie?Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • estragonka Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 10:29
      jak chodzilam do liceum to w jednej klasie byla taka sytuacja - klasa profilowana mat-fiz,a co za tym idzie musial byc konkretny nauczyciel fizyki. tyle ze ta nauczycielka byla naprawde swietna - pamietam ze uczniow do odpytywania losowala rzucajac kostkami do gry, zeby nie bylo ze sie z synem umowila smile
      • thaures Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 10:40
        Mój mąż uczył w podstawówce zarówno starszego, jak i młodszego syna. Ale to chora sytuacja, jak dziecko nauczyciela uczy się w szkole, gdzie on pracuje. My ,niestety, nie mieliśmy innego wyjścia.
      • k1234561 Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 10:41
        A jak było ze sprawdzianami?Syn też nic nie wiedział co będzie?Sorry,ale jakoś nie mogę w to uwierzyć,ze mama nie powiedziałaby dziecku,które sama uczy,jakie będą pytania na sprawdzianie.
        • estragonka Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 10:47
          k1234561 napisała:

          > A jak było ze sprawdzianami?Syn też nic nie wiedział co będzie?Sorry,ale jakoś
          > nie mogę w to uwierzyć,ze mama nie powiedziałaby dziecku,które sama uczy,jakie
          > będą pytania na sprawdzianie.

          wiesz co, nie wiem jak to bylo, bo to nie byla moja klasa. akurat ta nauczycielka mysle, ze by nie powiedziala, znam ja dosc dobrze.

          ale ogolnie to sytuacja niezdrowa i nie powinna miec miejsca.

          czy u Was nie jest tak ze musi uczyc te klase? u mojej corki w szkole tez moga byc takie sytuacje, bo szkola jest mala i np tylko jeden nauczyciel danego przedmiotu, wiec fizycznie nie ma mozliwosci zeby klase uczyl ktos inny.
        • asia_i_p Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 22:27
          A ty byś swojemu dziecku powiedziała?
          No daj spokój, przecież trzeba byłoby być idiotką.
    • angazetka Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 10:45
      Pamiętam, że takie sytuacje się zdarzały. Pamiętam też, że nauczycielskie dziecko, jeśli było faworyzowane przez rodzica, spotykało się z ostracyzmem i dużą niechęcią grupy.
    • morekac Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 11:47
      no dobrze, ale jeśli ta mama jest jedyną nauczycielką tego przedmiotu w szkole, to chyba nie można wymagać od niej rzucenia pracy lub wysyłania dziecka do innej szkoły (zwłaszcza, że zapewne ma jakieś ulgi w opłatach)? Nie tak często się zdarza, ale bywa. Zwłaszcza w małych szkołach albo w mniejszych miejscowościach.
      Oprotestowałabym, gdyby pani była wychowawczynią klasy, w której uczy się dziecko.
      Znasz tę nauczycielkę, że piszesz,że taka wredna? Jeśli dziecko straszy swoją mamą dzieciaki w klasie, to chyba poszłabym do nauczycielki i powiedziała jej o tym. Tylko nie szłabym z tezą: obie jesteście wredne, tylko z zatroskaniem, co będzie, jeśli dziecko zostanie znienawidzone przez kolegów i koleżanki z klasy.
      • dorcia1234 Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 11:57
        u nas jest wiele takich dzieci
        babcia uczy wnuczkę <młoda babcia > w nauczaniu początkowym
        historyczka ma syna
        anglista miał swoją córkę
        biologiczka (?) będzie swoją uczyć za jakiś czas
        w-fista ma syna
        ja mam swoją w świetlicy
        Nie zauważyłam, aby dzieci miały z tym jakiś problem
        • thaures Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 12:37
          Mój starszy syn nie miał żadnego stresu z tego powodu, że tata go uczył. Młodszy narzeka, że tata mu zwraca uwagę, że np. chodzi brudny. Zwraca mu uwagę oczywiście na osobności.
          Mąż przeprowadza m.in egzamin na kartę rowerową- starszy syn oblał pierwsze podejście, więc na pewno pytań mąż mu nie podał. Za to przypominał nieraz w domu co należy przynieść na następną lekcję. Ale jak już pisałam-dla mnie to niezdrowa sytuacja, gdy dziecko uczy się w szkole, w której pracuje rodzic. Ja cały czas miałam problem, by zaakceptować dobre oceny starszego syna-bo nie wierzyłam,że dostaje je za wiedzę, a nie za to, że jest synem kolegi... Przy młodszym problemu już nie mam, bo mały wiecznie o czymś zapomina i dostaje banie. Ja chodzę normalnie na wywiadówki, konsultacje i wysłuchuje. Syn przed semestrem zachorował, a miał coś poprawiać-mąż sam poprosił, by ocena nie była podwyższona. Ale kiedyś jakaś koleżanka powiedziała mężowi, że w stosunku do swoich dzieci zachowuje się bardzo ok, więc może to nie jest normalne.
          W mojej szkole, w której pracuję- nauczycielka miała syna- ta matka przechodziła samą siebie broniąc swoje dziecko. Potrafiła szantażować nauczyciela, który chciał mu wstawić kiepską ocenę. Gdy chłopak przystąpił do matury-odeszła do innej szkoły. Do tej pory zastanawiam się jak można się tak zachowywać.
    • nangaparbat3 Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 12:39
      Chora sytuacja, zwłaszcza dla dziecka nauczycielki. Do mojej klasy chodziła w podstawowce corka naszej wychowawczyni i matka traktowała ją chyba surowiej niż inne dzieci - przynajmniej tak to zapamietałam.
      Jednak w małych miejscowościach moze być niemożliwe unikniecie takiej sytuacji - współczuje wszystkim stronom.
      • iin-ess Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 13:44
        u nas to normalne. mała miejscowośc jedna szkoła i większość nauczycieli tutejszych a ich dzieci tez musza się uczyćsmile Sytuacja chora ale bez wyjścia. dzieci dyrektorskie tez sie w tej szkole uczyły. To dopierowink
    • tijgertje Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 14:07
      Bylam dzieckiem nauczycielki i kilkoro innych dzieci nauczycieli znalam. Zawsze jest to chora sytuacja, choc relacje bywaja rozne. Ja bylam tzw "biednym dzieckiem" ktore na kazdym kroku musialo udowadniac, ze umie wiecej niz wymagano na ocene, zeby nie bylo gadania, ze mi oceny zawyzono. Zle sie czulam w klasie, zwlaqszcza na lekcjach mamy, gdzie mialam z gory latke tepaka i nieuka . Innego wyjscia nie bylo, mama byla jedynym nauczycielem 2 przedmiotow w malej wiejskiej szkole. W tej samej szkole byly inne dzieci nauczycielskie i chyba na podstawie ich doswiadczen ja zbieralam ciegi. dzieciaki byly izolowane w klasie, rodzice ich faworyzowali, naciagali oceny albo robili awantury u innych nauczycieli, ze krzywdza ich dzieciatka, inne dzieci w klasie bywaly przesladowane, jesli np przezwaly czy dokuczyly, albo nie spelnily zachcianki rozwydrzonego dzieciaka nauczycielki. Staralabym sie uniknac takiej sytuacji, pogadac wczesniej z dyrekcja i nauczyclielka, wyrazic obawy i domagac sie deklaracji, ze nie dojdzie do ww sytuacji. Dyrekcja moze sie zdeklarowac, ze w razie obaw rodzicow bedzie regularnie wizytowac lekcje nauczycielki w klasie corki, wowczas nie bedzie mowy o niesprawiedliwym traktowaniu jakiegokolwiek dziecka.
      • verdana Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 14:55
        Uczyłam w szkole, do ktorej chodził syn, ale do jego klasy nie wchodziłam nawet na zastępstwo.
        Syn był traktowany tak samo, jak inni uczniowie - i przez nauczycieli i przez kolegów. Jedyny problem, jaki miał, to niemożność ukrycia ocen.
    • jusytka Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 15:51
      Może - sama znam takie przypadki, ale uważam że raczej nie powinna. Jednak są szkoły, w których nie ma innego wyjścia.
    • polifonia1983 Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 18:23
      Nie może
      • k1234561 Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 19:11
        Gwoli wyjaśnienia,szkoła jest mała,prywatna.Pani owa uczy jako jedyna tego przedmiotu.Jest wstrętna i paskudna,nie mówi,a wrzeszczy do dzieci.Wiem,to od szwagierki,której dzieciakki również chodziły do tej szkoły i miały z nią lekcje.Ogólnie jest nielubiana.
        W dodatku,chyba tez przewrażliwiona na punkcie swego dziecka.Bo jak ostatnio jakiś chłopiec w klasie śmiał się z jej córki,że ma śmieszną sukienkę.Panna się obraziła,poleciała do matki,matka przyszła,na przerwie zwymyślała tego chłopca i kazała na drugi dzień przyjść jego matce do szkoły.Normalne to?Za taką pierdołę?To strach się bać co będzie jak zacznie ich uczyć.
        • mariela1987 Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 20:30
          nie ma takiego przepisu który by to zabraniał. Jestem oczywiście przeciwna takim praktykom ale nic na to nie poradzisz...
          • polifonia1983 Re: Mama nauczycielka 16.05.11, 11:44
            No wiem, że nie ma. Ale pomijając małe miejscowości, gdzie nie ma wyboru, uważam, że jest to niedopuszczalne.
        • srebrnarybka Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 20:30
          po kiego grzyba płacisz ciężkie pieniądze za taką szkołę? Nie lepiej posłać do publicznej, darmowej? Gorzej nie będzie, może będzie lepiej, a przynajmnie za darmo, a zaoszczędzone pieniądze można wydać inaczej, z pożytkiem dla dziecka.
          • k1234561 Re: Mama nauczycielka 14.05.11, 21:54
            Płacę za ta szkołe,bo to gwarancja spokoju dla mojego dziecka.Szkoła mała,po jednej klasie z rocznika,w klasach mało uczniów 18 to max,są klasy po 8 uczniów,większość pań zaangażowana w to co robi i bardzo skupiona na uczniach,w szkole panuje dość spokojna i przyjazna atmosfera. Lekcje codziennie zaczynają się o 8:00,a kończa najpóźniej o 14:30.Wszyscy się znają.Nie ma pobić,kradzieży.Starsze dzieci bawią się tez z młodszymi.Ogólnie jest spokój.Natomiast pozostałe szkoły w moim mieście to osiedlowe molochy,wielkie i ogromne,dzieci chodzą na rózne godziny,zdarza się,że i 12:30,dzieciaków w szkole mnóstwo,wszyscy anonimowi,zdarzają się kradzieże,wymuszenia,pobicia,dzieciaki na przerwy wychodzą z plecakami,żeby im nic nie zginęło,w szkole u córki wszystko zostaje w szkole w szafkach.Dlatego za cenę świętego spokoju dałam córkę do prywatnej szkoły.
            • zebra12 Re: Mama nauczycielka 15.05.11, 13:49
              U nas w szkole tak jest, że nauczyciele uczą swoje dzieci. Ale widzę, że nie ma z tym problemów. Twoja szkoła nie jest mała. Mała to jet np moja, gdzie w klasie mamy od 7 do 18 osób. Zwykle około 10. Szkoła państwowa, darmowa, świetnie wyposazona. Od września uczniowie otrzymaja laptopy, internet przez WiFi. I rodzice nic za to nie płacą. Bogata oferta zajeć pozalekcyjnych, wyjazdów i wycieczek. Uczniowie sa traktowani indywidualnie.
        • morekac Re: Mama nauczycielka 15.05.11, 01:06
          Czy przedmiot, którego uczy owa pani jest w jakiś sposób kluczowy? Bo jeśli to tylko muzyka to jedną godzinę tygodniowo dziecko przeżyje.
        • iin-ess Re: Mama nauczycielka 15.05.11, 10:23
          k1234561 napisała:

          > Gwoli wyjaśnienia,szkoła jest mała,prywatna.Pani owa uczy jako jedyna tego prze
          > dmiotu.Jest wstrętna i paskudna,nie mówi,a wrzeszczy do dzieci.Wiem,to od szwag
          > ierki,której dzieciakki również chodziły do tej szkoły i miały z nią lekcje.Ogó
          > lnie jest nielubiana.

          to po co płacić za taką szkołę? do prywatnych chyba sie dzici posyła bo lepsze niby a nie gorsze..
      • morekac Re: Mama nauczycielka 15.05.11, 01:02
        myślę, że nie ma takiego przepisu. Inaczej nauczycielka np.muzyki z Pipidówki Dolnej nie mogłaby posłać dziecka do rejonowej szkoły w tejże Pipidówce.
    • canuck_eh Re: Mama nauczycielka 15.05.11, 05:57
      CZasami jest syt. ze nie ma innego wyjscia.Ale jak dzieciak straszy swoja matka to ja bym gdzies to zglosila.
      U moich dzieciakow w szkole jest nauczyciel ktory za rok o ile sie nie myle bedzie musial odejsc bo najstarsze dziecko przyjdzie do jego klasy a nie moze byc tak ze bedzie uczyl wlasne dziecko.
      A szkoda bo nauczyciel naprawde doskonaly.
    • dziewczyna-szamana Re: Mama nauczycielka 15.05.11, 17:20
      Matka ucząca swoje dziecko - chore sad. Jestem córką nauczycielki i zawsze uczyłam się w innej szkole, niz uczy moja mama.
      Często jest tak, że dziecko nauczyciela uczacego w danej szkole jest faworyzowane.
      Miałam kolezankę, jej matka była nauczycielką w szkole, do której chodziła córka. Jej własna matka jej nie uczyła, no ale koleżanka i tak miała naciągane wszystkie oceny (bo mama była bardzo szanowana wśród nauczycieli)...Dziewczyna skończyła podstawówkę z czerwonym paskiem, prawda o jej wiedzy, wyszła na jaw w liceum, kiedy zabrakło mamy. Już nikt jej nie naciagał ocen, jechała na samych najniższych. Matury z polskiego koleżanka nie zdała sad.
      • aagata4 Re: Mama nauczycielka 15.05.11, 23:17
        W szkole podstawowej miałam dwoje rodziców nauczycieli w wiejskiej małej szkole. O ile lekcje z mamą były w porządku, bo umiała zachęcić wszystkich do nauki, omówić oceny w taki sposób, że wszyscy byli zadowoleni i zgadzali się z tym (to pedagog z prawdziwego zdarzenia) , to przez ojca miałam kupę problemów.
        Uważał, że jako jego dziecko powinnam mieć same najlepsze oceny i oczywiście po każdej klasówce przepisywałam zeszyt od początku aby mieć najlepsze oceny. Pamiętam jak płakałam bo się go bałam i przepisywałam, bojąc się przyznać, że muszę tak zostawić bo ktoś sciągał ode mnie. Tym bardziej, że często dawałam ściągać (a jak wychodziłam w oczach rówieśników - możecie sobie wyobrazić - jak się okazywało, że miałam co innego w zeszycie po sprawdzeniu sprawdzianu niż podczas pisania). Zależało mi na tym aby w oczach rówieśników wyjść dobrze. A tutaj czy dałam ściągać czy nie - zawsze było źle. Każda klasówka była okupiona morzem łez i nic nie mogłam na to poradzić. Do dzisiaj nie mogę udarować ojcu jak można tak dziecko wykorzystywać dla zaspokajania własnych ambicji.

        Rodzice wpajali mi, że nie wolno mówić nikomu co się dzieje w domu. Również ojcu nie powiedziałam o tym, że inni ściągali ode mnie. Tak więc dzieci nauczycielskie nie zawsze mają dobrze. Byłam traktowana bardzo ulgowo przez prawie wszystkich nauczycielki chcących się podlizać moim rodzicom. Więc aby nie zawieść zaufania uczyłam się najlepiej jak potrafiłam i zawsze miałam odrobione lekcje. Efekt? W podstawówce czułam się bardzo samotna a w szkole średniej nie radziłam sobie z ocenami i psychicznie, kiedy byłam numerem w tłumie.

        Uważam, że to wszystko zależy od nauczycieli, czy dziecko będzie problemem. Ale może się trafić dziecko nauczycielskie wykorzystujące ten fakt bez wiedzy swoich rodziców. Taką koleżankę też miałam w klasie, która wszystko kablowała a potem opowiadała w klasie, że jej mama mówiła, że wie to od mojej. O tym się dowiedziałam, gdy już skończyłam szkołę.

        tak to wyglądało - ale wtedy nikt nie mówił o przemocy w rodzinie, prawach ucznia itd
        pozdrawiam

        Agata
    • janeczka_287 Re: Mama nauczycielka 16.05.11, 10:36
      W klasie mojego syna jest chłopiec, którego mama jest nauczycielką. Uczy w innych klasach. Jak są jakieś wydarzenia w szkole to na każdym apelu bierze udział. Mówi wiersz niewyraźnie i śpiewa strasznie fałszując. Nie odrabia prac domowych nie ponosząc żadnych konsekwencji. Wiem, bo jak syn miał ospę to chodziłam do niego po lekcje. Na palcach u jednej ręki mogłam policzyć ile kartek miał zrobione w ćwiczeniach w porównaniu z moim synem. W naszej szkole takie dzieci traktowane są ulgowo.
    • asia_i_p Re: Mama nauczycielka 16.05.11, 11:04
      Nauczyciel może uczyć swoje dziecko - nie ma zakazu.
      Ja uczyłam się w tej szkole, w której pracowała moja mama, ale w innej części szkoły (to był moloch na 3000 uczniów). Nie byłam faworyzowana, ale trudno wyczuć, dlaczego, może kwestia tego, że się uczyłam dobrze i nie było żadnej potrzeby naciągania ocen - nie wiem, co by było, gdybym się nie uczyła.
      Nie lubiłam być w tej szkole co mama, bo zdarzało mi się palnąć na lekcji coś górnolotnego, a la
      Ania z Zielonego Wzgórza, i miałam potem wrażenie, że mama się o tym natychmiast w pokoju nauczycielskim dowiaduje.
      No ale mojemu dziecku zafunduje ten sam los - jeżeli się dostanie do gimnazjum w moim zespole szkół, to pójdzie do niego, bo opowieści o tym drugim gimnazjum włos jeżą na głowie. Na szczęście nie uczę w gimnazjum, więc raczej nie będziemy się stykały. A liceum wybierze już sama, choć przyznaję, że już w liceum miałabym z nią bardzo konkretny problem administracyjny pod koniec trzeciej klasy - nie mogłabym pytać ani klas, które uczę, ani mojej córki (czyli praktycznie klasy, w której uczy się córka, bo pytani są klasami). Tak, że o ile dla matematyka czy dla biologa dziecko w liceum nie jest specjalnym problemem, to dla polonisty i językowca jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka