Mam taki problem. Mój syn ma 9 lat i pierwszy raz stwierdził, że chce jechać na obóz. Chodzi na karate i obóz jest sportowy właśnie przez klub karate organizowany. Ja jestem mamą nadopiekuńczą. Syn potrafi zrobić wszystko koło siebie ale ja ciągle mu pomagam, powieszę ręcznik po kąpieli, nałożę jedzenie na talerz i wiele innych rzeczy. Mąż mówi, że powinien jechać bo się bardziej usamodzielni a ja wg niego robię z niego maminsynka. Wiem, że na pewno uważacie, że powinnam go puścić i tak naprawdę też tak sądzę ale czy któreś mamy są tu takie nadopiekuńcze i posłały dziecko na obóz? Czy dziecko poradziło sobie? I jeszcze taka praktyczna sprawa, bo ja zaraz myślę o wszystkim jako o problemie. Jak z ciuchami, ile dać? Czy na każdy dzień np. komplet czyli spodnie długie, krótkie bo nie wiadomo jaka pogoda (obóz latem w lipcu) bo obleje się i musi mieć na zmianę, koszulek tyle ile dni itd. I w ogóle o wszystkie praktyczne rady proszę. Jeszcze parę miesięcy zostało ale chcę już wszystko zaplanować. Mam jeszcze starszą córkę 12 lat i ona nigdy na obóz jechać nie chciała, jakoś nie ma ochoty. Acha, mały poza domem bez nas nocował tylko u babci. Wiem, ze przesadzam ale tak już mam