borys314
12.04.12, 00:09
Mój syn kończy szóstą klasę i przed nami decyzja dot. wyboru gimnazjum. Jak dla mnie - decyzja poważna, bo może zaważyć na całej jego dalszej edukacji. Ze względu na swoje wyniki w konkursach matematycznych ma wolny wstęp do każdego gimnazjum przy liceum ogólnokształcącym, które wybierze. W szkole jest bardzo wysoko oceniany, ma duże zdolności do przedmiotów ścisłych. I wszystko byłoby świetnie, gdybyśmy na tym poprzestali.
Ale syn kończy też szkołę muzyczną I st. (w trybie popołudniowym). Kiedy miał 7 lat, zupełnie na luzie posłałem go na zajęcia muzyczne, żeby się nauczył bębnić na pianinie, a tu rewolucja – bardzo zdolny, może słuch absolutny, koniecznie posłać do szkoły muzycznej. Bardzo chciał, więc zaprowadziłem na rekrutację do PSM - diagnoza potwierdzona. Właściwie nie wiem, dlaczego byłem tak zaskoczony - jego matka studiowała na Akademii Muzycznej, chyba to wyparłem. Cała ta edukacja muzyczna toczyła się trochę obok mnie – chcieli zmienić instrument główny – zmienili, chcieli przesunąć rok wyżej – przesunęli, co miałem kupić, kupowałem, na zajęcia woziłem. A teraz jego nauczycielka gry lobbuje, żeby poszedł do ogólnokształcącej szkoły muzycznej II st. Mówi, że egzaminy to formalność i każdy rok poza takim system nauczania to dla niego strata, bo już teraz mógłby być jeszcze lepszy, gdyby chodził do podstawówki muzycznej. Ja mam duże wątpliwości, bo wiadomo, że takie szkoły nie są znane z wysokiego poziomu nauczania i byłaby to droga jednokierunkowa, tzn. gdyby chciał po gimnazjum zrezygnować i pójść do normalnego liceum, jego szanse byłyby już obniżone. Nauczycielka mówi, że ja nie rozumiem i nie doceniam talentu syna. I pewnie ma rację - nie potrafię go w tej dziedzinie ocenić, bo po prostu nie mam ku temu wykształcenia, a pewnie i możliwości.
Pierwszą instancją decyzyjną powinien być syn. Ale on pyta mnie o radę, mam wrażenie, że wolałby się zdać na mój wybór, bo sam jest trochę zagubiony i ciągle zmienia zdanie. Gdyby był przekonany, że jego życiem jest muzyka i tylko w tym widzi swoją przyszłość, to zgodziłbym się na OSM. Ale jak wymagać od 13-latka takiej deklaracji? Poza tym on ma bardzo wiele zainteresowań (również np. rysunek i języki obce) i pod tym względem łatwo ulega wpływom - zaangażowany nauczyciel jest w stanie wciągnąć go niemal we wszystko – a jego nauczycielka muzyki jest bardzo charyzmatyczna, syn jest pod jej wpływem, ja trochę też, i nie chcę, by takie czynniki decydowały.
Jak podjąć mądrą decyzję? Nie chcę stać na jego drodze do rozwijania zdolności muzycznych, ale też jestem świadomy, że to wczesny etap i pewnie jeszcze się okaże, kto jest bardzo zdolny, a kto tylko zdolny. Nie chciałbym postawić na złą kartę, za wcześnie za dużo zainwestować. Z drugiej strony widzę już u siebie porywy, by wciskać syna w swoje buty – ma predyspozycje do wykonywania mojego zawodu, a to oczywiście uważałbym docelowo za najlepszy wybór. Nie chcę tak myśleć i nie chcę, by mnie to zaślepiło przy tej decyzji. W każdym razie, ja wolałbym widzieć syna w gimnazjum przy dobrym liceum ogóln., ale mam obawy, że lekceważę jego zdolności muzyczne, bo to coś, na czym się nie znam.
Będę wdzięczny za wszystkie uwagi. Bardzo mi się przyda spojrzenie z boku, bo już straciłem dystans do tematu i chyba dałem się trochę zwariować. A może ktoś z Was ma doświadczenia z OSM? Pozdrawiam.