Dodaj do ulubionych

koszmar rodzeństwa

22.04.14, 12:14
Witam,
Syn 7 lat, nie lubi 3 letniej siostry. Wyrywa zabawki z ręki, krzyczy na nią jeśli jest coś nie po jego myśli, nie ma mowy o wspólnej zabawie, jest agresywny w stosunku do niej, niczego jej nie tłumaczy, poza domem dla niego nie istnieje, empatii zero; zdarza się, że mówi: szkoda, że jest, nie chciałbym mieć siostry; na placu zabaw opowiada kolegom, że nie da się pobujać siostrze (wszystkie huśtawki zajęte, syn buja się pół godziny) bo siostra traktuje go jak debil uncertain Czas mu poświęcamy, czytamy mu książki, na basen jeździmy tylko z nim, dodatkowo wożony na inne zajęcia. Syn jest przytulany i wydaje mi się, że nie ma poczucia iż nie jest kochany. Rozmowy od serca zawsze były, choć teraz rzadziej ze ze względu na ścisły plan dnia. Babcie wnuka uwielbiają. Od zawsze zapewniany , że jest świetny, mądry i kochany (może stąd ten egoizm?). Teraz syn jest w trudnym wieku, ale ile można go tłumaczyć.
Córka przez postępowanie brata robi się krzykliwa, na placu zabaw postępuje jak jej starszy brat np. odpędza inne dziewczynki robiąc złe miny i mówiąc: uciekaj stąd. Nie jest ideałem. Jak brat podchodzi do jej zabawek to wydziera się. Potrafi gadać i zamęczyć nas i brata. Jak są oddzielnie jest miło, spokojnie. Lubię być w domu tylko jednym z dzieci. Jak są razem to koszmar. Krzyki, czasem płacz córki (bo płacz jest reakcją na wiele rzeczy), wyrywanie, straszenie siostry, bycie napastliwym w stosunku do siostry..Jest nerwowo i zazwyczaj każde popołudnie do niczego. Książki pt.: Rodzeństwo bez rywalizacji - przeczytane (może jeszcze raz?)

Czy tak wygląda rodzeństwo?? Czy źródłem problemu jest syn, a może jakieś spotkania z psychologiem?
Zaczynam żałować, że mam dwoje dzieci.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 12:34
      Opowiadała mi kiedyś znajoma, teraz matka już dorosłych dzieci, że jej córka nigdy nie lubiła młodszego brata. Nie lubiła, nie kochała, denerwował ją, źle reagowała nawet, gdy ją dotknął. Reagowała niechętnym "ałaaa", jakby ją to wręcz bolało. Malec - zanim nauczył się wymawiać jej prawdziwe imię - nazywał siostrę "Ała". Kompletny brak tolerancji, nie i koniec. Tak więc - zdarza się.

      Życzę Ci, aby u Was jednak było trochę lepiej. Może "wmawiaj" synowi, że siostra go bardzo kocha i podziwia? Może to sprawi, że spojrzy na nią przychylniejszym okiem? Może kupuj z nim prezenty dla niej, a z nią - dla niego? I potem podkreślał, co kto dostał od kogo.
      • betty842 Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 20:42
        Ja z kolei mam dwóch synów w wieku 7 i 3 lata. Raz na jakiś czas mam takie myśli jak ty,że lepiej było jak było jedno dziecko ale ogólnie nie jest najgorzej. Fakt, też jest płacz (zazwyczaj młodszego) bo któryś coś zabrał bo któryś uderzył ale zgodnie bawić też się potrafią.Powiedziałabym,że jest tak pół na pół (kłotni i dobrej zabawy). W sumie to niewiele ci pomogę.Ja sama czasem nie wiem jak dotrzeć do starszego syna.U mnie nagminnie jest płacz starszego po przyjściu do domu z przedszkola i odkryciu,ze młodszy bawił się "jego" farmą (zwierzątkami). Farma jest ich wspólna (kupiliśmy dwa zestawy ale starszy zarządził,że połączą zestawy bo wszystkie zwierzęta muszą być razem). I tak starszy poukłada farmę a kiedy jest w przedszkolu młodszy się nią bawi.Nic nie burzy tylko się nią bawi,przestawia zwierzątka itd. Starszy przychodzi z przedszkola i jak widzi ,że zwierzęta poprzestawiane albo zaczyna płakać albo w złości walnie młodszego brara bo "rozwalił mu farmę". No i nic nie da tłumaczenie,ze zwierzątka są wspólne,że młodszy nic nie rozwalił tylko po prostu sie bawił.Wiem,że kiedy kupię kolejny zestaw (dla młodszego) to starszy i tak go dołączy do swojej zagrody tak wiec jest to bezcelowe. Tłumaczę,grożę że jeśli tak dalej bedzie to rozdzielimy ich na dwa osobne pokoje i każdy bedzie miał swoje zabawki,ale to nic nie daje...Tak wiec nie pomogę...
        • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 20:57
          Wyobraź sobie, że masz z mężem na spółkę zestaw klocków lego - układasz je sobie po swojemu, a ten drań ci coś zawsze przestawi. Przychodzisz i masz nie tak poukładane, jak chciałaś. Denerwujące, nie?

          Albo rozdzielasz zestawy i pilnujesz, żeby ich nie mieszać i żeby jedno dziecko nie bawiło się zabawkami drugiego, albo dokupujesz młodszemu jego zestaw i wtedy nie pozwalasz na ich mieszanie. I tłumaczysz dzieciom, dlaczego "bo jeden z was był zły, kiedy ten drugi się bawił jego zabawkami, a drugi nie mógł się pobawić farmą". Pomysł z oddzielnymi pokojami i zabawkami też jest bardzo dobry - wtedy ustalasz, że jedno dziecko nie może wchodzić drugiemu do pokoju i bawić się jego zabawkami bez pozwolenia [niech się dogadają] i masz spokój.
        • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 23:12
          Starszy przychodzi z przedszkola i jak widzi ,ż
          > e zwierzęta poprzestawiane albo zaczyna płakać albo w złości walnie młodszego b
          > rara bo "rozwalił mu farmę".

          W takiej sytuacji nie zważając na protesty starszaka rozdzieliłabym zestaw, jeżeli starszak nie potrafi się dzielić zabawkami ani wspólnie bawić to jak jest sens tworzenia wspólnego zestawu zabawek. Za waszym przyzwoleniem starszak przywłaszczył sobie zabawki młodego.

          " No i nic nie da tłumaczenie,ze zwierzątka są wspól
          > ne,że młodszy nic nie rozwalił tylko po prostu sie bawił.

          Tu nie ma co tłumaczyć, tylko oddać młodszemu dziecku jego zabawki.
          Ciekawe czy sama akceptowałabyś sytuację gdy razem z mężem masz wspólne konto ale ty masz tylko prawo do dokonywania wpłat, bo za jakąkolwiek wypłatę dostaniesz od męża po gębie.
          Co to w ogóle jest aby pozwalać starszemu dziecku na kradzież zabawek.

          • betty842 Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 21:56
            makurokurosek napisała:
            > Co to w ogóle jest aby pozwalać starszemu dziecku na kradzież zabawek.

            Kradzież to raczej nie była...Starszy spytał młodszego czy może "zbudować" dużą farmę z udziałem jego zwierzątek a mały ochoczo się zgodził.Aha,starszy "wspaniałomyślnie" dał młodszemu zwierzątka których nie chciał i zrobił mu małą farmę ale oczywiście mały woli bawić się tą większą,którą brat zrobił....Zestawów rozdzielić nie mogę bo starszy twierdzi ,ze "wszystkich zwierzątek potrzebuje i wszystkie mają być razem". Jak kupię kolejny zestaw to znów powie to samo i zrobi jedną gigantyczną farmę...Chyba faktycznie jedynym rozwiązaniem byłoby rozdzielenie na dwa pokoje ALE kiedy mówię,że rozdzielimy ich na dwa pokoje to jest bunt bo oni chcą być razem...Na razie planuję zakup dodatkowego zestawu zwierzątek i zobacze czy bedzie tak jak przewiduję czy jednak powstaną dwie farmy.
            • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 23:04
              No ale młodszy jest zadowolony z tej sytuacji, czy wolałby mieć swoją farmę? Bo jak jest zadowolony i jest skłonny nie bawić się farmą bez wiedzy brata, to po co cokolwiek zmieniać? Wg ciebie [i obiektywnie] to niesprawiedliwe względem młodszego, ale może obojgu tak pasuje?

              .Zestawów ro
              > zdzielić nie mogę bo starszy twierdzi ,ze "wszystkich zwierzątek potrzebuje i w
              > szystkie mają być razem".

              Możesz, możesz. wink Tylko zastanów się, czy to na pewno konieczne.
              • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 08:21
                Gdyby był zadowolony to by nie bawił się cała farmą prawda i nie dostawałaby za tę zabawę od starszego brata batów.
            • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 08:19
              "Kradzież to raczej nie była...Starszy spytał młodszego czy może "zbudować" dużą farmę z udziałem jego zwierzątek a mały ochoczo się zgodził.Aha,starszy "wspaniałomyślnie" dał młodszemu zwierzątka których nie chciał i zrobił mu małą farmę ale oczywiście mały woli bawić się tą większą,którą brat "

              Czyli pójdę do starszej osoby wyłudzę kasę ale "wspaniałomyślnie" zostawię jej drobne.
              To co zrobił twój syn za całkowitą twoją aprobatą to wyłudzenie i kradzież.
              W całym tym opisie razi twoje zachowanie, gloryfikacja jednego dziecka.
              Ciekawe czy tak bardzo nie chciałaś mieć drugiego, czy może tak bardzo ci kogoś przypomina że traktujesz go jak śmiecia.


              "..Zestawów ro
              > zdzielić nie mogę bo starszy twierdzi ,ze "wszystkich zwierzątek potrzebuje i w
              > szystkie mają być razem".

              Ty jesteś matką jednego dziecka czy dwóch, bo widać że dla ciebie młodsze dziecko to jakieś popychle pozbawione praw.
              • betty842 Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 21:37
                makurokurosek napisała:
                > Ciekawe czy tak bardzo nie chciałaś mieć drugiego, czy może tak bardzo ci kogoś
                > przypomina że traktujesz go jak śmiecia.

                Po pierwsze drugie dziecko jest "chciane i planowane". Po drugie nie traktuję go jak śmiecia a wręcz przeciwnie,czasem wyrzucam sobie że faworyzuję młodszego...

                > W całym tym opisie razi twoje zachowanie, gloryfikacja jednego dziecka.

                Którego? Starszego? Jeśli tak to jesteś w błedzie.Tak jak już pisałam,mam wrażenie,ze młodszemu pozwalam na wiecej a od starszego więcej wymagam tłumacząc sobie,ze przecież jest starszy to powinien już pewne rzeczy zrozumieć.


                > Ty jesteś matką jednego dziecka czy dwóch, bo widać że dla ciebie młodsze dziec
                > ko to jakieś popychle pozbawione praw.

                Jak, na podstawie jednej sytuacji możesz stwierdzić,że dla mnie ważniejsze jest starsze dziecko??? To śmieszne! Twoim zdaniem tłumaczenie starszemu,ze albo ma się podzielić farmą albo oddać młodszemu jego zwierzątka (ale młodszy nie chce swojego zestawu,podoba mu się ta farma którą stworzył brat) i grożenie (starszemu),że rozdzielimy ich na dwa pokoje to faworyzowanie starszego???
                • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 22:38
                  Po drugie nie traktuję g
                  > o jak śmiecia a wręcz przeciwnie,czasem wyrzucam sobie że faworyzuję młodszego.

                  Kupowane mu zabawek, a następnie odbierane ich i przekazywanie starszemu oraz pozwalanie na to by starszy bił młodszego za każdą próbę bawienie się SWOIM zabawkami nazywasz faworyzacją.


                  "> Którego? Starszego? Jeśli tak to jesteś w błedzie.

                  Czyżby to starszy przecież dostaje wszystkie zabawki, a młody najwyżej kuksańca.
                  Młodszemu dajesz do potrzymania "cukierka" który i tak przeznaczony jest dla starszego. Jest to jak dla mnie wyjątkowo perfidne zachowanie.

                  "> Jak, na podstawie jednej sytuacji możesz stwierdzić,że dla mnie ważniejsze jest
                  > starsze dziecko???

                  Jeżeli starszy syn na twoich oczach i z twoją aprobatą przywłaszcza sobie zabawkę młodszego tak iż ten drugi nie ma prawa do zabawy SWOJĄ zabawką to po pierwsze jest to zwyczajna kradzież, po drugie twoja akceptacja takiego zachowania świadczy albo o zaburzonym odczuciu moralności albo o faworyzacji pierwszego dziecka.

                  "Twoim zdaniem tłumaczenie starszemu,ze albo ma
                  > się podzielić farmą albo oddać młodszemu jego zwierzątka (ale młodszy nie chce
                  > swojego zestawu,podoba mu się ta farma którą stworzył brat) i grożenie (starsz
                  > emu),że rozdzielimy ich na dwa pokoje to faworyzowanie starszego???

                  Tylko, że z twojej wcześniejszej wypowiedzi nie wynika iż ty cokolwiek w tym temacie robisz, ba z twoich wypowiedzi wynika, że kompletnie z tym nic nie robisz bo w zachowaniu starszaka nie widzisz problemu, nie rozmawiasz z nim w kontekście jego winy i jego złego zachowania , rozmawiasz z nim w kontekście złego zachowania młodszego brata który popełnił błąd bo bawił się SWOIMI zabawkami. Jeżeli wiesz, że twój syn nie potrafi się dzielić, to zabierane zabawek młodszego syna i stworzenie " wspólnych" które są zabawkami tylko starszego dziecka jest zwykłym świństwem.

                  ". Starszy przychodzi z przedszkola i jak widzi ,że zwierzęta poprzestawiane albo zaczyna płakać albo w złości walnie młodszego brara bo "rozwalił mu farmę". No i nic nie da tłumaczenie,ze zwierzątka są wspólne,że młodszy nic nie rozwalił tylko po prostu sie bawił."
                  • betty842 Re: koszmar rodzeństwa 26.04.14, 15:25
                    makurokurosek napisała:
                    > Kupowane mu zabawek, a następnie odbierane ich i przekazywanie starszemu oraz
                    > pozwalanie na to by starszy bił młodszego za każdą próbę bawienie się SWOIM zab
                    > awkami nazywasz faworyzacją.

                    Czytaj ze zrozumieniem bo widzę,ze masz z tym kłopot. Nikomu zabawek nie odebrałam i nikomu ich nie przekazałam. Młodszy chętnie się zgodził na połączenie farm! Problem nie polega na tym,ze młodszy nie może się tą farmą bawić bo MOŻE,tylko,ze razem z bratem. Problem tkwi w tym,ze młodszy nie może się nią bawić podczas nieobecności starszego (zdaniem starszego). Podałaś przykład ze wspólnym kontem bankowym ale źle go zinterpretowałaś.To tak jakbyśmy z mężem mieli wspólne konto bankowe i ja mogę z niego korzystać wspólnie z mężem (i on wspólnie ze mną) ale nie poza jego wiedzą.

                    > Tylko, że z twojej wcześniejszej wypowiedzi nie wynika iż ty cokolwiek w tym te
                    > macie robisz, ba z twoich wypowiedzi wynika, że kompletnie z tym nic nie robisz

                    Jak nie? A to co jest:
                    > No i nic nie da tłumaczenie,ze zwierzątka są wspólne,że młodszy nic nie rozwali
                    > ł tylko po prostu sie bawił."

                    Czyż nie napisałam,że "nic nie da tłumaczenie"?? Nie wiem skąd ci przyszło do głowy,ze nic z tym nie robię? Miałam napisać słowo w słowo jak tłumaczę starszemu,że źle się zachowuje?
                    Ja mu całe kazanie robię i nie rozumiem,że do niego kompletnie nic nie dociera. Starszy jest mądrym chłopcem,zazwyczaj wszystko można mu wytłumaczyć i przekonać do pewnych rzeczy ale akurat w tej kwestii po prostu nic do niego nie dociera,mogę prosic i grozić a on dalej nie widzi problemu w swoim zachowaniu.


                    > bo w zachowaniu starszaka nie widzisz problemu, nie rozmawiasz z nim w kontekś
                    > cie jego winy i jego złego zachowania , rozmawiasz z nim w kontekście złego zac
                    > howania młodszego brata który popełnił błąd bo bawił się SWOIMI zabawkami.

                    Ha,ha! Jak ty dobrze wiesz o czym ja rozmawiam ze starszym synem,no naprawdę nie mogę!Tak,tak i jeszcze głaszczę starszego po głowie i mówię,że ten jego młodszy brat to taki niedobry jest bo pobawił się farmą!
                    • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 26.04.14, 20:50
                      To tak jakbyśmy z mężem mieli wspólne
                      > konto bankowe i ja mogę z niego korzystać wspólnie z mężem (i on wspólnie ze m
                      > ną) ale nie poza jego wiedzą.

                      Jak już to mogę wypłacać tylko za zgodą i przy obecności męża. Głupi zakup podpasek podczas gdy mąż jest w pracy zakończy się awantura i pobiciem.

                      "> Ja mu całe kazanie robię i nie rozumiem,że do niego kompletnie nic nie dociera.
                      > Starszy jest mądrym chłopcem,zazwyczaj wszystko można mu wytłumaczyć i przekon
                      > ać do pewnych rzeczy ale akurat w tej kwestii po prostu nic do niego nie docier
                      > a,mogę prosic i grozić a on dalej nie widzi problemu w swoim zachowaniu.

                      Raczej nie jest mądrym chłopcem skoro nie potrafi zrozumieć tego co do niego mówisz. Albo ty nie potrafisz mówić tak by dziecko zrozumiało, albo twoje dziecko ma problem ze słuchem tudzież zrozumieniem tego co się do niego mówi, a w tym wieku to już raczej świadczy o opóźnieniu a nie o mądrości. Pytanie tylko kogo twoim czy twojego starszego syna.
                      • mama_dorota Re: koszmar rodzeństwa 28.04.14, 09:22
                        makurokurosek napisała:

                        > Raczej nie jest mądrym chłopcem skoro nie potrafi zrozumieć tego co do niego mó
                        > wisz. Albo ty nie potrafisz mówić tak by dziecko zrozumiało, albo twoje dziecko
                        > ma problem ze słuchem tudzież zrozumieniem tego co się do niego mówi, a w tym
                        > wieku to już raczej świadczy o opóźnieniu a nie o mądrości.

                        Czy nie przesadzasz? Czy twoje dziecko (dzieci) ma tylko umysł, czy także wolę? Moje dzieci mają bystre umysły, ale mają też wolę i niejednokrotnie zrozumienie o co chodzi nie wystarcza, ponieważ nie chcą przestać czegoś robić.
                        • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 28.04.14, 13:42
                          > Moje dzieci mają bystre umysły, ale mają też wolę i niejednokrotnie zrozumieni
                          > e o co chodzi nie wystarcza, ponieważ nie chcą przestać czegoś robić.

                          I tu winien wejść rodzic, bo to rodzic odpowiada za dzieci . Dziecko wiele rzeczy może chcieć ale to nie oznacza, że rodzic ma się tym zachciankom podporządkować. W chwili gdy rodzeństwo otrzymuje takie same zabawki, a starszy wykorzystując naiwność młodszego wyłudza zabawkę brata , a próba zabawy młodszego SWOJĄ zabawką kończy się pobiciem , obowiązkiem rodzica jest zareagować i przekazać młodszemu dziecku JEGO WŁASNOŚĆ.
                          W tej sytuacji po prostu nie ma dyskusji, wyłudzenia, kradzież i agresję należy piętnować, a nie tłumaczyć. Skoro przedmówczynie tego nie rozumiem to albo jej system moralny jest zaburzony albo ona jest osobą zaburzoną.
                          • mama_dorota Re: koszmar rodzeństwa 28.04.14, 22:02
                            Jasne, że rodzic musi być skuteczny, ale wychowanie jest procesem. Nie od razu uda się dziecko do wszystkiego przekonać, są sprawy, w których pójdzie gładko i takie, gdzie walczy się latami. Rodzic też eksperymentuje na swoim dziecku, choćby się nie wiem ile naczytał.

                            A tutaj matka pyta o radę, a ty piętnujesz to, że coś jej nie wychodzi ... Wobec własnych dzieci też jesteś taka ostra? Piętnujesz, gdy im nie wychodzi?
                            • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 28.04.14, 22:48
                              Ja nie twierdzę, że wychowanie jest łatwe i szybkie ale dziecko autorki wypowiedzi ma 6 lat i młodszego brata który nie urodził się wczoraj. Sorry ale dzieci traktuje się równo z poszanowaniem praw obydwu, a nie tylko wybranego dziecka. Dla mnie opisana sytuacja i nieudolność rodziców w jej rozwiązaniu jest niedopuszczalna. Wybacz ale co znaczy, że starsze dziecko nie chce oddać zabawki należącej do młodszego ( tym bardziej, że ma swoją taką samą ) , a rodzice zamiast bronić praw młodszego dziecka rozczulają się nad wizją wpadającego w histerię i czarną rozpacz sześciolatka.
                              Jeżeli ktoś nie potrafi w tak podstawowych sprawach traktować własnych dzieci na równi , to co tu mówić o poważniejszych sprawach.

                              "> A tutaj matka pyta o radę, a ty piętnujesz to, że coś jej nie wychodzi ... Wobe
                              > c własnych dzieci też jesteś taka ostra? Piętnujesz, gdy im nie wychodzi?

                              Jestem ostra przede wszystkim w stosunku do siebie, dlatego dla mnie niedopuszczalna jest opisana tu sytuacja faworyzacji jednego dziecka.
                            • betty842 Re: koszmar rodzeństwa 29.04.14, 16:11
                              Nie ma sensu dyskutować z makurokurosek...Ona jest duchem świętym,który jest w moim domu i lepiej ode mnie zna moje dzieci,wie jak je wychowuję,wie czy mam dzieci bystre czy "upośledzone" i czy jedno z nich faworyzuję a drugie odtrącam. Nie będę któryś raz z rzędu opisywać sytuacji i mojej reakcji na nią bo makurokurosek i tak bedzie widziała to co chce widzieć. Pisałam,że młodszy nie chce swojego zestawu bo lubi bawić się połączoną farmą to ona uparcie karze mi "oddać młodszemu jego zabawki". Z resztą nie bedę się już rozpisywała na ten temat bo od kilku dni chłopcy jakoś stracili zainteresowanie farmą i kłótni nie ma żadnych.Więc w sumie problem sam się rozwiązał.Ja uważam dyskusję za zakończoną a makurokurosek niech sobie wypisuje co chce.Nie zna mnie,nie zna moich dzieci wiec nie ma prawa mnie oceniać na podstawie JEDNEJ sytuacji,którą ona i tak zrozumiała po swojemu.
                              • mama_dorota Re: koszmar rodzeństwa 29.04.14, 17:08
                                betty842 napisała:

                                > Nie ma sensu dyskutować z makurokurosek...

                                Też doszłam do takiego wniosku. To jej zaangażowanie emocjonalne jest doprawdy niezrozumiałe.
                • morekac Re: koszmar rodzeństwa 26.04.14, 06:37
                  Jak, na podstawie jednej sytuacji możesz stwierdzić,że dla mnie ważniejsze jest starsze dziecko???

                  Bo Makurokurosek jest młodszą siostrą?
                  • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 26.04.14, 20:51
                    raczej starszą
                    • morekac Re: koszmar rodzeństwa 29.04.14, 18:08
                      Myślałam, że wczuwasz się tak strasznie w niedole młodszej z powodu posiadania rodzeństwa w opisanym typie...
                      • morekac Re: koszmar rodzeństwa 29.04.14, 18:09
                        Starszego rodzeństwa, rzecz jasna
    • melancho_lia Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 12:46
      A tak było od zawsze? jak zareagował jak była maleńka? Pozwalaliście mu się nia zajmować? Poświęcaliście mu wtedy czas?
      To co opisujesz to dla mnie jakiś kosmos jest. Moi to by w ogień za sobą skoczyli (8 lat i 5 lat) co nie znaczy, że się nie kłócą.
    • jan.huzariusz Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 12:56
      Pamiętaj, że to duża różnica wieku.
      Sam mam brata 5 lat młodszego i w dzieciństwie zawsze się z nim tłukłem. Relacje poprawiały się wraz z wiekiem.

      Dzisiaj mam 2 dzieci, gdzie różnica jest 2 lata i czasami dochodzi do scysji.
      Wygląda na to, że nie da się tego całkowicie zniwelować.
      Ważne, aby nie pozwolić na ... rękoczyny i rosnącą agresję słowną.

      Zwróć też uwagę czy jako rodzice lub inni dorośli nie "załatwiacie" mimowolnie małej "przywileje" mówiąc "ustąp jej bo jest młodsza...", "pozwól jej na to, bo przecież ona taka mała, a ty taki duży...".
      Starsze dziecko wtedy doszukuje się prostej zależności "ona ma fory", więc trzeba działać bardziej przekornie.

      Pytanie czy są sytuacje, gdzie syn potrzebuje akurat tego co ma w tym momencie córka.

      Wtedy warto podpowiedzieć córce jak ma się zachować.
      Niech mali ludzie zaczną załatwiać swoje sprawy między sobą, bo interwencja rodzica (zwłaszcza po stronie córki) przyniesie odwrotny efekt.

      J.

      -----------------------
      "Jak Mysz wychowuje Słonia - to powinien wiedzieć KAŻDY Rodzic!
      • ewazmiasta Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 13:52
        Na urodzenie się córki syn większej uwagi nie zwrócił. Był normalnym, fajnym 4,5 latkiem mającym własne sprawy i zabawy. Nie był też zainteresowany niemowlęciem i późniejszą zabawą z nim. Siostra nie interesowała go właściwie nigdy. Raczej była przeszkodą w zabawie. Do tej pory drażni go nawet zadawanie pytań przez siostrę np. w co się bawi, co to jest i dlaczego tak. Nie okazywał nigdy siostrze uczucia.

        ..dzięki wielkie za odpowiedzi...
    • zana781 Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 13:48
      Miedzy mna,a starszym bratem jest 6 lat roznicy, brat nigdy mnie lubil, niepamietam czy dokuczal, ale na pewno nie wspieral itp.Teraz mamy rzadki kontakt i dalej odczuwam, ze mnie nie lubi, dla mnie on jest neutralny.rodzice nie wyrozaniali zadnego z nas.
      • ewazmiasta Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 13:54
        No właśnie. Na dzień dzisiejszy ja tak właśnie widzę ich losy. Mój syn jest zimny w stosunku do siostry. Tylko czy można to zmienić.
    • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 13:56
      Książki przeczytałaś, ale czy zrozumiałaś?

      Syn NIE MUSI się bawić z siostrą, nie musi jej lubić, nie musi chcieć się z nią bawić, nie musi się dzielić z nią swoimi zabawkami. Nie możesz tego od niego wymagać. Jak to zrozumiesz, to wszystkim będzie łatwiej.

      Ustal w domu podział zabawek - na te należące do starszaka i te należące do młodszej. Ustal zasady, że jeżeli ktoś chce się pobawić cudzą zabawką, to musi zapytać właściciela o pozwolenie. Jak właściciel nie pozwala, to nie można zabrać tej zabawki [i to egzekwuj].

      Podkreślaj, że starszy syn ma z racji wieku większe przywileje - może chodzić później spać, oglądać więcej bajek itp. Nie zmuszaj go do interakcji z siostrą. I przeczytaj jeszcze raz może te książki wink
    • kanna Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 14:05
      "Rodzeństwo bez rywalizacji" jest świetne, ale nie wystarczy przeczytać. trzeba te zasady stosować.

      Na szybko najbardziej pomoże PODKREŚLANIE pozycji starszego i pokazywanie dystansu (4 i pół roku) jaki dzieli dzieci.
      Celem tego nie ma być "ustawianie" syna, żeby był milszy dla siostry (bo starszy), tylko pokazanie mu szczególniej pozycji, jak zajmuje. jak będzie wiedział, ze jest starszy, więcej mu wolno to nie będzie musiał tak z małą walczyć.
      Jest najstarszy, jest pierwszym dzieckiem, ma najwięcej przywilej (pokaż mu, jakie ma).

      Poza tym, trzeba go chronić przed napastliwością i jazgotliwością siostry (czy ma miejsce, gdzie małej nie wolno wchodzić, a on może spokojnie zając się swoimi sprawami?).
      • berdebul Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 14:56
        Ale bujanie przez pół godziny, żeby siostra się nie mogła pobujać jest świństwem i to należy ukrócić. Huśtawki na placu zabaw są wspólne, jeżeli jest kolejka to trzeba się zmieniać. Może poza wzmacnianiem jego pozycji, należałoby też pokazać że NIE jest pępkiem świata? I wymagać elementarnej kultury w odzywaniu się do siostry. Bo siostra też jest człowiekiem.
        • ewazmiasta Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 15:35
          Książkę przeczytam jeszcze raz. Zapewne już nie pamiętam wielu kwestii.
          Dzieci mają podzielone zabawki, gorzej z pilnowaniem "które czyje wzięło". Oddzielne biurka, miejsca do zabawy. Pokój wspólny.
          Do myślenia dało mi to "wzmacnianie pozycji". Nie wiem czy przypadkiem nie o to chodzi - że on właśnie nie jest pępkiem świata.
          • verdana Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 15:40
            Pierwsza sprawa - w tej sytuacji pokój nie może być wspólny. Ja nie dziwie sie, ze starszy brat nie znosi siostry, skoro musi mieszkać z dużo młodszym dzieckiem, które mu zwyczajnie bez przerwy przeszkadza. Pokój, o ile nie da sie wygospodarować dwóch, trzeba podzielić - ja podzieliłam 12 metrową klitkę na dwa oddzielne pokoje i dzieci odetchnęły z ulgą. To musi być jakiś koszmar dla obojga dzielić pokój z osobą nielubianą - nie wydaje mi sie, by bez rozdzielenia dzieci były jakieś szanse na lepsze kontakty.
            Druga - to dla mnie jakieś totalne nieporozumienie - brak czasu na rozmowy "od serca" ze względu na napięty plan dnia. Na rozmowy z dzieckiem nie trzeba godzin. Poza tym jeśli nie ma czasu na rozmowy, to trzeba zmienić plan, a nie zrezygnować z rozmawiania. Równie dobrze może nie starczyć czasu na posiłki dziecka, bo ma zbyt napięty plan i wobec tego jeść już nie musi.
          • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 15:45
            > Dzieci mają podzielone zabawki, gorzej z pilnowaniem "które czyje wzięło".

            Więc trzeba wprowadzić zasadę, że jedno nie ma prawa wziąć zabawek drugiego bez jego zgody. Jak któreś bardzo chce, to niech negocjuje z drugim - może uda się wymiana zabawka za zabawkę? A jak nie, to trudno - własność jest święta. wink

            > Do myślenia dało mi to "wzmacnianie pozycji". Nie wiem czy przypadkiem nie o to
            > chodzi - że on właśnie nie jest pępkiem świata.

            Nie chodzi o to, żeby wychowywać starszaka na pępek świata, ale o to, żeby uznać jego naturalną "wyższość" nad młodszą siostrą - jest starszy, silniejszy, mądrzejszy, więcej wie, więc naturalnym jest, że może więcej niż młodsza siostra [dłużej nie iść spać, oglądać więcej bajek, wejść na wysoką drabinkę, sam iść do sklepu po zakupy itp.]. Siostra kiedyś też do tego dorośnie, a na razie jest mała i może mniej. wink
        • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 15:37
          Huśtawka - żaden problem. Zabieramy minutnik na plac zabaw, ustawiamy go np. na 5 minut i dziecko się huśta do czasu, aż ten nie zadzwoni. A potem te 5 minut się huśta drugie dziecko.

          A co do kultury w odzywaniu się do siostry - owszem, tego należy wymagać. Od drugiego dziecka też. Natomiast nie można wymagać, by dzieci się lubiły, bo wywrze się skutek odwrotny.

          No i tutaj wydaje mi się, że cała sytuacja wynika raczej z tego, że starszy dzieciak jest pacyfikowany zwrotami "daj jej się pobawić, ustąp jej, nie hałasuj, daj jej tę zabawkę - ona jest młodsza" i że siostra dostaje to, co chce - wystarczy, że zapłacze. Ale może się mylę...
          • an.16 Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 16:34
            Jeżeli jest to normalne, że dzieci w rodzinie się nie lubią, nie chcą miec ze soba nic wspólnego, to rzeczywiści można sobie zadać pytanie po co dwoje? To naprawdą przykre co piszesz. Syn wydaje sie być zajęty wyłącznie sobą. Ja bym jednak wymagała przestrzegania elementarnych zasad współżycia zamiast ciągłego schlebiania i wynajdywania mu zajęć tylko dla niego. U mnie między dziećmi jest 7 lat różnicy i choć często dochodzi do scysji to zawsze wzajemnie sie bronią i mimo dużej różnicy wieku, potrafią czymś wspólnie sie zająć. Ale mój syn bardzo chciał brata lub siostrę, przezywał moją ciążę, cieszył się że dziecko dobrze sie rozwija (mimo chwilowego zawodu, że dziewczynkasmile
            • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 18:25
              Syn wydaje się być zajęty głównie sobą, bo - biedakowi - wrzucili do pokoju młodsze dziecko, zupełnie nie dostosowane do niego wiekiem. Miał swój pokój, już go nie ma, a mały "potwór" podbiera mu i niszczy jego zabawki. Dodatkowo matka się przyznała, że ma dla niego mało czasu, że młodsza siostra jest uciążliwa [a ja podejrzewam, że nawet bardzo jest uciążliwa - może starszy musi ustępować młodszej, bo "młodsza"? postawione na głowie wink ].

              Ja się naprawdę nie dziwię temu chłopcu, szkoda mi go. Też byłam starszą siostrą, której młodsza właziła do pokoju, niszczyła mi zabawki i nikt mi tych zabawek nie oddał. Też przez kilkanaście lat szczerze się z siostrą nie znosiłyśmy, a polubiłyśmy się niedawno - zjednoczyłyśmy się przeciwko matce. tongue_out
              • nitka111 Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 19:23
                Mam 10 lat młodszą siostrę, kłóciłyśmy się owszem, to były dwa światy jeszcze do niedawna, ale nigdy nie uważałam, że przez nią nie mam już swojego pokoju, po prostu w mieszkaniu 2 pokojowym w jednym są rodzice w drugim my i to było naturalne.
                Teraz mam dzieci z różnicą 5 lat, bywa różnie czasem mam ochotę do nich wejść i któregoś złapać na gorącym uczynku ( np. jeden szczypie drugiego czy coś takiego), ale wtedy okażę się, że to była tylko zabawa i nikt do nikogo nie ma pretensji i w ogóle: o co Ci chodzi mamo!
                Kłócą się, czasem poszturchują, przezywają, ale to jest między nimi, na zewnątrz: to mój brat i nie rusz ( zwłaszcza starszy ma opcję: "starszy brat" - nie pozwoli nikomu skrzywdzić brata)
                Zareagowałam raz: trenowali w tym samym klubie piłkarskim, w różnych grupach wiekowych, przy czym starszy jeździł na obozy, młodszy wtedy 5-cio latek jeszcze nie, a trenował ze starszymi. Kiedyś młodszy poskarżył się, że mu dokuczają, starszy znając tych chłopaków właśnie z obozów, chciał się odegrać za brata - udaremniłam próbę, tłumacząc co i jak.
                Ewidentnie starszy jest dla młodego wzorem i to mu imponuje.
                Ostatnio prowadziłam taką rozmowę z młodszym:
                Młody - Mamo, a Ty lubisz małe dzieci?
                Ja = Tak, a dlaczego pytasz?
                M = ja nie lubię, bo ciągle krzyczą i niszczą zabawki
                J - ale Ty też byłeś mały...
                M - noooo, ale X( starszy) powiedział, że ja byłem spoko i nie niszczyłem mu zabawek

                zrobiło mu się miło, nie powiem, bo wiem jak tak naprawdę było smile
    • jakw Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 19:04
      1. Nie kazać mu bawić się z siostrą
      2. Nie kazać mu nic tłumaczyć młodszej siostrze
      3. Nie kazać mu świecić siostrze przykładem
      4. Nie twierdzić , że to przez zachowanie brata siostra robi się wredna/krzykliwa itp
      5. Nie pozwalać siostrze zamęczać brata
      6. Nie podejrzewać, że źródłem problemu jest syn czy córka.
      i jeszcze pewnie parę rzeczy typu "Ustąp jej, ona taka malutka"
    • aleksandra1357 Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 19:36
      A może ten 7-latek ma zbyt napięty plan zajęć? Po co tyle zajęć dodatkowych, że aż nie ma czasu być w domu? Może gdyby był w domu dłużej, życie rodzinne byłoby łatwiejsze?

      I jeszcze jedno: pozwól dzieciom samodzielnie rozwiązywać konflikty. Biją się, płaczą, kłócą - nie wkraczaj jako rozjemca, tylko nawet mów do jako WY: "widzę, że jesteście na siebie źli, że się pokłóciliście." Niech czują, że robią coś razem, nawet jeśli to kłócenie się. Niech zbudują swój dziecięcy wspólny świat bójek i głupich zabaw, które nie podobają się im, a podobają się mamie.

      I jeszcze ostatnie: ja mam dzieci z różnicą 2,5 roku. Biją się bez przerwy, kłócą się, płaczą, krzyczą, że się nienawidzą, przezywają się. Ale jednocześnie są bardzo zżyci, bawią się zawsze razem, mimo kłótni. Te bójki i kłótnie to etap rozwojowy, są potrzebne i nie świadczą o tym, że rodzeństwo się nie lubi. Dużo bardziej niepokojący byłby brak jakichkolwiek kłótni i interakcji.
    • asia_i_p Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 19:52
      A zawsze tak było?
      Ja jestem ogromną zwolenniczką teorii o okresach równowagi i nierównowagi (że dziecko co pół roku jest na przemian słodkie i upiorne - u mojej córki jak dotąd się sprawdza).
      U ciebie, jeśli wiek dzieci podałaś dokładnie, problem polega na oko na tym, że są zbieżne w fazie, i jak są w "trudnym wieku", to obydwoje.

      Skoro opiekujesz się obydwojgiem i starszy nie jest odstawiony, to niewiele nowego możesz zrobić. Ja bym się chyba ograniczyła do interwencji w razie fizycznej agresji i przede wszystkim przestała się obwiniać i załamywać i traktowała te kłopoty jako przejściowe.
    • kanna Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 21:55
      Jak człowiek ma 4 i pół roku jest EGOISTYCZNY z natury. (Chyba, że ma młodsze rodzeństwo, to mu naturalnie, można powiedzieć, egoizm się zmniejsza).
      I takiemu dzieciakowi wrzuca się do pokoju siostrę. To przeraźliwie trudne.

      Naturalny odruch - wyrzucić intruza, usunąć, pobić.

      Jedna dziewczyna napisała kiedyś: jak przyszłam do domu z niemowlakiem, starsza córka z marszu, natcymiast dostała tików. Oddałam niemowlaka tacie,zamknęłam się ze starszą w pokoju i siedząc na podłodze (2 doby po porodzie) grałam z nią 40 minut w kucyki.
      Tiki przeszły.


      Musisz zrobić coś takiego dla swojego syna: pokazać (nie mówić, POKAZAĆ), że jest najważniejszy, bo najstarszy.

      Co pomoże:
      1. Podzielenie pokój - jak nie ma miejsca, to łóżko piętrowe, BEZ drabinki, z górą dla starszaka.
      (ja kupiłam używany kojec - żeby syn mógł się spokojnie bawić bez ingerencji siostry)
      2. NIE oczekiwać od starszego miłości do siostry, zajmowania się nią, ustępowania, "bo jest młodsza" ale wprowadzić i egzekwować zasady - ok, ty się bujasz, 7 minut bo jesteś starszy, potem ona, 5 minut. Potem znów zmiana. Huśtawka jest dla wszystkich.
      3. Znalezienie czasu, który spędzasz tylko z synem, bez małej - w tym czasie robicie tylko to,na co syn ma ochotę. (wystarczy 40 minut raz w tygodniu, ale regularnie). Ważne, aby w tym czasie nie robić NIC innego (czyli np.nie wolno odbierać telefonów).

      A teraz rozwojowo:

      Najstarsze dziecko ma zwykle największe zapotrzebowanie na uwagę (bo pamięta czas, kiedy było samo, i brak rodzeństwa nasila rozwojowy egocentryzm). Może tolerować, nawet lubić młodsze rodzeństwo, ale to zwykle młodsze jest zakochane w starszym.
      Dla następnego dziecka świat od początku liczy 3 osoby - w tym jedną podobną gabarytowo.
    • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 22.04.14, 23:23
      Może zacznij od przedzielenia większego pokoju na dwa mniejsze i przeniesienia córki do ciasnego ale własnego pokoju . Wcześniej czy później i tak będziesz musiała ten krok zrobić, bo raczej trudno wyobrazić sobie aby miesiączkująca nastolatka czuła się swobodnie w pokoju ze starszym bratem.
      Zapewne gdy starszy brat przestanie czuć oddech młodszej siostry na karku częstotliwość ich kłótni się zmniejszy, odpadnie również problem z zabieraniem zabawek i może twoje dzieci w chwili gdy przestaną być zmuszane do wspólnego przebywania zaczną chętniej się ze sobą się bawić.
      • kanga_roo Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 08:40
        ja bym nie "dopieszczała" ani jednego ani drugiego. natomiast stanowczo bym ich rozdzieliła, jeśli można - osobnymi pokojami, a na pewno w ciągu dnia. skoro nie lubią się razem bawić i wspólnie spędzać czasu, to niech tego nie robią po prostu, zamiast drzeć koty. żadnych wspólnych zabaw. żadnego wkręcania się w sytuacje "on/ona ma i ja też chcę"
        i zdecydowanie tępiłabym wszelkie złośliwe, wredne zachowania, jak to z huśtawką czy zabieranie zabawek. wymagałabym kulturalnego zachowania i szanowania odrębności brata/siostry.
        u mnie radykalne akcje są baaardzo rzadkie, bo brat i siostra dogadują się dobrze, no ale czasem muszę im uświadomić, że nie ma nakazu wspólnego spędzania czasu, wspólnej zabawy, i że mają dać sobie spokój, jeśli nie potrafią się porozumieć.
        • kanna Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 10:18
          a bym nie "dopieszczała"

          Chodzi o ustawianie pozycji starszego. Jeśli rodzice nie ustawiają starszego dziecka wyżej (w sensie - starszy=ma więcej przywieli), to musi sam walczyć o ta pozycje.

          złośliwe, wredne zachowania,

          Nie idźcie ta drogą wink Siedmiolatki nie bywają intencjonalnie złośliwe (koło 10 roku życia się taki kawałek w mózgu pojawia).
          Wszystko, co dzieciak przedszkolny/wczesnoszkolny robi, ma sens i czemuś służy (z jego punktu widzenia). jak odkryjesz, czemu - masz płowe roboty zrobionej.

          Proste etykietkowanie zachowań jako "złośliwe" niczego nie zmienia.
          • kanga_roo Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 10:49
            kanna, generalnie zgodziłabym się z tym, co piszesz, ale z pierwszego postu autorki wyłania się naprawdę niefajny obraz starszaka, nie dziecka, o które się nie dba, ale takiego, który uważa, że ma prawo na wg mnie nieakceptowalne zachowania, i moim zdaniem wzmacnianie w nim przekonania, że jako starszy może więcej będzie dla niego sygnałem, że może sobie na więcej w stosunku do młodszej pozwalać.
            zgadzam się z uwagami powyżej, że młodsza prawdopodobnie nie jest zbyt ograniczana, i często bratu przeszkadza, ale dlatego właśnie napisałam, że ja bym ich celowo rozdzielała. bo to młodsza, jako trzylatka, może nie zdawać sobie sprawy z tego, że jest męcząca, i trudno z nią wytrzymać.

            btw, ja dzieci generalnie nie posądzam o złe intencje, ale jak najbardziej uświadamiam moim, i ośmiolatkowi i pięciolatce, kiedy zachowują się złośliwie i wrednie - że tak się nie robi. podobnie, jak uświadamiam ich, jakie zachowania są odbierane jako zarozumiałe, niewłaściwe, dziwne. kto im to powie, jeśli ja będę stwierdzała, że jest git, bo dzieci nie robią tego intencjonalnie?
            • kanna Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 11:51
              ale jak najbardziej uświadamiam moim, i ośmiolatkowi i pięciolatce, kiedy zachowują się złośliwie i wredni

              No ale ja właśnie uważam, że małe dzieci, z definicji, NIE zachowuja się złosliwie ani wrednie. smile
              Kazde zachowanie ma sens i czemuś słuzy.

              Jak zakladam, syn autorki walczy o nalezne mu miejsce - używa więc różnych srodków. warto mu uświadamiać, ze nia ma zgody na dane zachowania, ale jak się nie zaspokoi potrzeby, która za tym zachowaniami stoi - to nic sie nie osiagnie.

              Bo np. jak młody będzie karany za obrazanie sisotry, to nauczy sie to robić cichcem. Warto raczej ustalic DLACZEGO ja obraza, co mu to daje i od tej strony działac.
    • obasic Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 10:17
      U mnie jest 9-latka i 6-latek. Relacje między nimi są różne, często niestety nienajlepsze.
      Jedynie co mogę doradzić i to jest ważne i działa: nigdy nie upominaj dziecka w obecności rodzeństwa. Czyli przykładowo jedno z rodzeństwa robi coź źle w stosunku do brata/siostry. Bierzesz winowajcę na bok / do osobnego pokoju i go pouczasz. Ważne by pokrzywdzone dziecko tego nie słyszało!!!! bo wtedy ono "triumfuje", a winowajca czuje się "przegrany".
      Poprostu staraj się pouczać dzieci w cztery oczy. To naprawdę przynosi pozytywne efekty.
      Pouczanie przy wszystkich dzieciach powoduje że ty jesteś " sędzią" a rywalizacja między nimi wzrasta.
      Jeśli nie chcesz by dzieci się kłóciły to staraj się mówić nie tylko o nich, tylko ogólnie. "W domu/rodzinie ma być zgoda i basta!!!!! I nie ma innej opcji!!!!." Wówczas jest to zasada, która dotyczy nie tylko dzieci ale również mama-tata, rodzice - dzieci. Oczywiście wówczas trzeba tej zasady się trzymać i dać dobry przykład wink
      • ewazmiasta Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 11:14
        Syn ma wysokie poczucie wartości siebie, zdaniem wychowawczyni w szkole również. Chce być zawsze naj. Matematyka, wiedza o świecie, kosmosie to jego atuty. Długo był jedynakiem, któremu rodzina poświęcała mnóstwo czasu. Obecnie na brak uwagi nie może narzekać. Babcia, podsuwająca smakołyki, czytająca książki i grająca w planszówki (druga, która spędza tylko z nim 3 tyg. wakacji nad jeziorem), a przede wszystkim tata - wspólny basen, wspólne tankowanie samochodu, myjnia, wspólne słuchanie muzyki i granie. Jednakże odnoszę wrażenie, że ten jego egocentryzm bywa powodem nieakceptacji siostry.
        Jednak:
        - wspólny pokój musi być- za ok. 3 lata będzie możliwość rozdzielenia dzieci
        - łóżko piętrowe - to świetny pomysł i może być pomocny wychowawczo -jest w trakcie realizacji, za ok. miesiąc łóżko będzie
        - ustalenie i egzekwowanie zasad musi być - "jeśli moje to zapytaj czy wolno"
        - od córki również wymagamy i nie ma tak, że jak płacze to ustępujemy np. w sytuacji jego kredka, oddaj mu, masz swoje.
        - tata, nie zawsze jest sprawiedliwy w stosunku do syna- np. ustąp jej, bo jesteś starszy itp.

        Poza tym dziękuję Wam, Mamy, za tak fajne wypowiedzi. Są tym, czego tak naprawdę oczekiwałam. Innego spojrzenia na taką sytuację, a jest to podstawowa rzecz by w domu żyło się miło i w zgodzie. Ale to nie jest tak proste..
        • jan.huzariusz Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 11:20
          zrób jeszcze jeden "test".
          Zabierz syna w jakieś miłe miejsce (np. lody, McDonald, co tam lubi).
          Bądźcie tam tylko we dwoje, tak aby wiedział, że ma mamę "na wyłączność" w danej chwili.

          Zapytaj go wtedy, dlaczego "nie lubi swojej siostry".
          Nie zawsze się to udaje, ale czasami dzieci "pękają" w takich momentach i być może dowiesz się co leży u podstawy takiego zachowania.

          J.

          ------------------------
          "Jak Mysz wychowuje Słonia" - to powinien wiedzieć KAŻDY Rodzic!
        • joxanna1 Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 11:35
          Tak, ten scenariusz wygląda obiecująco.

          Zastanowiłabym się jeszcze nad takim pogrywaniem - żeby siostra miała coś, co będzie też atrakcyjne dla starszego brata. Żeby miał powód do pokojowego kontaktu, że chce pożyczyć, być dla niej miły - ale też, żeby ona miała możliwości "nacisku"smile. Coś typu super hulajnoga, nie wiem. Niedługo dzień dziecka - może uda się tak zagrać prezentami?
        • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 13:29
          > - wspólny pokój musi być- za ok. 3 lata będzie możliwość rozdzielenia dzieci

          Przenieś może na ten czas mała do waszego pokoju. Ciężko się mieszka z wrogiem.

          > - łóżko piętrowe - to świetny pomysł i może być pomocny wychowawczo -jest w tra
          > kcie realizacji, za ok. miesiąc łóżko będzie

          Łóżko piętrowe jest fajne ale nie liczyłabym na jakieś walory wychowawcze, za to w przypadku takiej niechęci rodzeństwa może być źródłem wypadku. Nie licz na to że mieszkaniec dołu nie będzie wchodził na górę, a czym skończy się szarpanina na górze nie trudno przewidzieć.

          "> - ustalenie i egzekwowanie zasad musi być - "jeśli moje to zapytaj czy wolno"

          Trudno to wyegzekwować gdy dzieciaki nie mają własnej przestrzeni

          "> - tata, nie zawsze jest sprawiedliwy w stosunku do syna- np. ustąp jej, bo jest
          > eś starszy itp.

          Człowiek nigdy nie jest do końca sprawiedliwy, a w przypadku spraw dotyczących takich pierdół które spokojnie mogłyby być wspólne tym bardziej trudno o sprawiedliwość. Może warto nauczyć dzieci dzielić się, bo czym innym są zabawki, a czym innym przedmioty z których każdy korzysta. To tak jakbyś dla każdego kupowała osobny papier toaletowy.
          • kanna Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 11:55
            Nie licz na to że mieszkaniec dołu nie będzie wchodził na górę, a czym skończy się szarpanina na górze nie trudno przewidzieć.

            Od tego jest dorosły, żeby nie pzowolić maluchowi wchodzić na góre. koniec, kropka.
            • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 12:23
              > Od tego jest dorosły, żeby nie pzowolić maluchowi wchodzić na góre. koniec, kro
              > pka.

              A niby jak tego dopilnuje, skoro dziecko MIESZKA w tym pokoju? Ten dorosły ma siedzieć z tym dzieckiem 24 godziny na dobę w pokoju? Można sobie powtarzać do upojenia "nie pozwalam", ale w tym przypadku nie ma jak tego wyegzekwować.
            • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 15:33
              Jak zamierzasz to egzekwować?
              Nie sadzę aby autorka siedziała non stop w pokoju dziecięcym.
            • jakw Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 18:52
              kanna napisała:
              > Od tego jest dorosły, żeby nie pzowolić maluchowi wchodzić na góre. koniec, kro
              > pka.
              Ale w ten sposób dorosły nie będzie w stanie zrobić nawet obiadu
              • kanna Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 10:56
                Może mam dziwne dzieci, ale bez problemu potrafię wyegzekwowac różne rzeczy.

                Trzylatek to kumaty dzieciak, mówie "To łózko brata. Tylko jemu wolno wchodzić na górę. Ty możesz wchodzić, jak ja jestem obok i kiedy Ci pozwolę".
                Trzylkatek próbuje. Sciągam. Próbuje znów. Ściągam. Mówie "jeśli jeszcze raz to zrobisz, to nie będziesz się bawić w tym pokoju/nie będzie bajki/będziesz siedziec na kanpie/pójdziesz do innego pokoju itp."
                Egzekwuję to.
                Pozwlam starszemu wołać mnie (ale nie ruszac jej!) , kiedy siostra próbuje włazić.

                Całość zajmie mi max 2 dni.

                Serio nie macie w domu rzeczy, których dzieciom NIE WOLNO robic?
                U mnie nie wolno, np.: grzebać w mojej torebce i sekretarzyku. Włazić pod moją kołdrę w łóżku, póki sie nie obudzę. Nosić jedzenia na górę. Wychodzic z domu bez informowania. Włączac komputera bez pytania. Wyciągac słodyczy z szafki ze słodyczami bez pytania.
                • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 11:20
                  Owszem, trzylatek to kumaty dzieciak, ale nie na tyle, żeby sobie trwale przyswoić tę zasadę. A nie można go wiecznie pilnować, przecież są momenty, w których jest sam w tym pokoju. To nie to samo co grzebanie w torebce czy włażenie pod kołdrę, bo to nie są rzeczy niebezpieczne. Natomiast ewentualny upadek z łóżka piętrowego może się nieciekawie skończyć.

                  Przypominam: te dzieci się nie znoszą. Jest szansa, że na łóżku dojdzie do szarpaniny i młodsze dziecko spadnie albo zostanie zepchnięte. Naprawdę trzeba aż tak ryzykować?

                  Aha:
                  > Trzylkatek próbuje. Sciągam. Próbuje znów. Ściągam. Mówie "jeśli jeszcze raz to
                  > zrobisz, to nie będziesz się bawić w tym pokoju/nie będzie bajki/będziesz sied
                  > ziec na kanpie/pójdziesz do innego pokoju itp."

                  Czyli w tym wypadku należałoby wyrzucać to młodsze dziecko z jego własnego pokoju? tongue_out
                  • kanna Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 23:01
                    Czyli w tym wypadku należałoby wyrzucać to młodsze dziecko z jego własnego pokoju? tongue_out

                    tak, na kilka minut, póki nie załapie zasady.
                • makurokurosek Re: koszmar rodzeństwa 25.04.14, 12:45
                  Rozumiem, że do czasu gdy ten trzylatek nie przyswoi sobie tej wiedzy matka ma zanim łazić krok w krok. Rozumiem, że w sytuacji gdy ten trzylatek mimo zakazu wejdzie na łóżko piętrowe i z niego spadnie winę ponosi trzylatek bo jest nieposłuszny, a nie matka.

                  "> Serio nie macie w domu rzeczy, których dzieciom NIE WOLNO robic?

                  Oczywiście, że są takie rzeczy których moim dzieciom bawić się nie wolno ale dla bezpieczeństwa dzieci te przedmioty znajdują się w miejscach dla nich niedostępnych. Tak samo nie zostawiam furtki i bramy otwartej licząc na to, że dwu czy trzylatek będzie pamiętał aby samemu nie opuszczać posesji.
        • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 14:45
          > - wspólny pokój musi być- za ok. 3 lata będzie możliwość rozdzielenia dzieci

          Weź młodszą do siebie do pokoju, jest za mała, żeby mieszkać ze starszakiem - będzie zabierać mu rzeczy i je niszczyć.

          > - łóżko piętrowe - to świetny pomysł i może być pomocny wychowawczo -jest w tra
          > kcie realizacji, za ok. miesiąc łóżko będzie

          Nie boisz się, że dojdzie do wypadku? Dzieci się nie lubią.

          > - tata, nie zawsze jest sprawiedliwy w stosunku do syna- np. ustąp jej, bo jest
          > eś starszy itp.

          Tata musi przestać.
      • betty842 Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 20:55
        obasic napisała:
        > Jedynie co mogę doradzić i to jest ważne i działa: nigdy nie upominaj dziecka w
        > obecności rodzeństwa


        Hmmm...musiałabym to spróbować ale tak na mój rozum to nie do końca bym się z tym zgodziła...Ja własnie upominam dziecko przy rodzeństwie-zarówno starszego i młodszego i szczerze mówiąc zauważyłam,że starszy syn lepiej się zachowuje kiedy słyszy,że młodszego syna też upominamy kiedy coś przeskrobie. Gdybym odciągała starszego syna na bok i go upominała tak,zeby młodszy nie widział a z koleji innym razem młodszego upominałabym kiedy starszy nie widzi to mam wrażenie,ze każdy z nich odnosiłby wrażenie,że tylko on jest upominany. Kiedyś jak młodszy był dużo mniejszy i upominanie go trochę mijało się z celem to starszy miał pretensje,zapytał:"Dlaczego tylko mnie upominacie a Igora nie?"Tak wiec teraz jeśli któryś coś przeskrobie to upominam go przy bracie-traktuję obu tak samo i zarówno jeden i drugi to widzi.No ale może faktycznie powinnam na osobności załatwiać takie sprawy?Nigdy mi to do głowy nie przyszło....
    • mama_dorota Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 13:30
      Między moimi dziećmi są 2 lat różnicy, świadomie, gdyż różnica 3,5 roku między mną i siostrą to było za dużo. Teraz mamy znacznie lepszy kontakt, ale aż do czasu moich studiów/jej liceum była dla mnie dzieciakiem, który własnie zajmuje się czymś, co mnie dawno znudziło, dzieciakiem uczepionym mnie i tym, które było młodsze, któremu musiałam ustępować. Stąd świadomie zaplanowana mała różnica wieku.

      I nie było lepiej. Syna bawiło dokuczanie siostrze, gdy była niemowlęciem nawet idąc do toalety musiałam ich odseparować z obawy, żeby jej np. paluszka nie odgryzł, bo próbował. Strasznie to było frustrujące.

      Przełom nastąpił wtedy, gdy zauważyłam, że ja mam jakieś nieuświadomione, nienazwane poczucie skrzywdzenia go. Gdzieś tam w środku wydawało mi się, że stała mu się krzywda, bo nie ma już rodziców tylko dla siebie, choć staraliśmy się poświęcać mu czas, nie wymagaliśmy oddania siostrze swoich starych rzeczy np. łóżeczka, tylko poczekaliśmy, aż sam zechciał itp. Gdy to zrozumiałam miał około 5-6 lat. To zmieniło moje podejście i to tak w zasadzie subtelnie. Przestałam odczuwać poczucie winy i przestałam go przekonywać, że nie jest pokrzywdzony, co przybierało wcześniej formę nadmiernego tłumaczenia mu oczywistych rzeczy, które już rozumiał, ale nie chciał zastosować np. "nie wolno jej bić". Przestałam też ją tak ochraniać i zaczęłam świadomie pozwalać na sytuacje, w których kiedyś bałam się ich zostawić np. razem w pokoju beze mnie, zaczęłam mu bardziej ufać i podkreślać to. Przestałam też biec na każdy jej płacz i zauważyłam, że reaguje płaczem nie tylko na krzywdę, tylko na wszystko, co jej się nie podoba.

      Byłam zaskoczona, gdy kiedyś wychodząc od znajomych, kiedy to córka nie chciała się ubierać i żartując machaliśmy jej na pożegnanie usłyszeliśmy od syna "ale nie zostawiajcie jej tutaj, bo mi będzie smutno".

      Często się kłócą, ale mają ze sobą dużo wspólnego. Jej koleżanki go bardzo lubią, jego koledzy ją tolerują wink, pewnie niedługo to się jeszcze zmieni na plus smile. On czasem jeszcze próbuje mnie przekonywać, że mu się krzywda dzieje np. gdy ona dostaje więcej kieszonkowego (to jest związane z wynikami w nauce, przy różnym podejściu do obowiązków), ale tego nie kupuję. Od niej, gdy coś takiego sugeruje z innych powodów, też.

      To takie moje doświadczenia. Może się przydadzą.
      • mama_dorota Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 13:34
        I jeszcze jedno. Niektóre dzieci są przekorne. Mój syn jest. To jest dla niego zabawne. Gdy wie, że oczekuję od niego czegoś tam, to zacznie od tego, że spróbuje odwrotnie. Dużo już wyegzekwowaliśmy od niego w tej mierze, ale i tak próbuje.

        No i ważne, żeby go słuchać i pozwolić mu powiedzieć (na osobności), że siostra go wkurza. Młodsze siostry i bracia często wkurzają rodzeństwo starsze o kilka lat. Moja siostra młodsza o 12 lat nigdy mnie tak nie irytowała, jak ta średnia. Wzbudzała we mnie niemal macierzyńskie uczucia.
    • mruwa9 Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 19:18
      jedna rzecz: chronic terytorium starszaka. Jesli sie da- osobne pokoje.
      TY nie pozwalasz corce ruszac rzeczy starszego brat bez jego wyraznej zgody. Jesli mloda zabiera mu zabawki- TY je odbierasz i bierzesz frustracje corki na swoja klate. Mala ma sie nauczyc, ze absolutnie nie wolno ruszac rzeczy brata bez pytania o zgode.
      To IMHO podstawa.
      • k1234561 Re: koszmar rodzeństwa 23.04.14, 20:53
        Ja też się zgadzam żeby ich rozdzielić,ale przede wszystkim zaakceptować ich odrębne osobowości.Naprawdę nigdzie nie jest powiedziane,że absolutnie rodzeństwo musi się kochać i iść za sobą w ogień.To tylko takie nasze,matek pobożne życzenie i utarty schemat,że brata,siostrę TRZEBA kochać.A właśnie,że nie trzeba.Wystarczy tolerować,żyć w symbiozie że tak powiem,nie wadzić sobie,nie robić sobie złośliwości itd.Niestety rodzicom bardzo trudno zaakceptować ten fakt.
        Nie trzeba szat nad tym rozdzierać.Ot,po prostu zaakceptować ten fakt.Kochać równo dzieci i nikogo nie wyróżniać,ale nie nakazywać im się bawić razem czy cokolwiek robić razem.Nie tolerują się póki co,więc po co jeszcze eskalować ten konflikt.Postaw się w sytuację syna.Nagle w Twojej pracy pojawia się nowy pracownik,kolega,z którym masz dzielić pokój,siedzieć biurko w biurko.Bo szef tak zdecydował.Macie wszystko robić razem,bo szef tak chce.Tymczasem gość kompletnie do Ciebie nie przemawia,totalnie nie Twoja bajka,nie lubisz go i koniec,ale musisz robić z nim wszystko razem i z uśmiechem na twarzy.Tylko,że po 8 godzinach idziesz do domu,a syn jest z nielubianą osobą niemal 24h.
        Znajoma mojej mamy miała niemal identyczny problem z rodzeństwem.Chłopak starszy,dziewczyna młodsza różnica wieku 3 lata.Chłopak wręcz wściekłością reagował i reaguje na siostrę.Ona nawet nie może do niego się odezwać,nic kompletnie nic.Teraz to już starsze nastolatki oboje studiują.Nadal się nie trawią.Z tym że dziewczyna bardziej ugodowa,zawsze starała się do brata rękę wyciągać ale on tą ręke jakby mógł to by jej złamał.I tez nie wiadomo dlaczego.Rodzice zawsze równo traktowali dzieci,ale on po prostu jej nie znosi.Jak jest i był sam na sam z rodzicami to anioł nie chłopak.Przy tej jego ogromnej niechęci do siostry bardzo kocha swoich rodziców,na punkcie matki ma przysłowiowego hopla.Kocha babcie i dziadków.Ma dziewczynę itd.Tylko siostry znieść nie może.A ile to się owa znajoma napłakała do mojej mamy,opowiadając jak to u nich koszmarnie święta wyglądają i inne uroczystości rodzinne.Ileż to rozmów przeprowadzili z tym synem i u psychologów byli,ale nie ma mocnych na to.Trzeba zaakceptować.On po prostu powinien zostać jedynakiem,jest osobą która nie powinna mieć rodzeństwa,ale ponieważ stało się inaczej,więc taki jest efekt.Jakby mógł to by zagryzł tą siostrę.Siostra najpierw bardzo to przeżywała,tak mniej więcej do okresu gimnazjum,potem się z tym pogodziła i żyli tak sobie obok siebie,jakby byli przezroczyści. W tej chwili nie rozmawiają ze sobą,w domu się mijają itd.On żyje tak jakby jej nie było,jakby ją wyrzucił ze swojej świadomości.
        • zlosliwooka Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 00:25
          Dziwią mnie trochę wypowiedzi, jak to 3,5 roku to taka straszna różnica wieku, że córka nie może być z synem w pokoju. Powiem z własnego doświadczenia, mój brat jest starszy o 8 lat, mieliśmy wspólny pokój odkąd ja miałam 4, a on 12, tylko na to pozwalały warunki lokalowe. Każde miało swój kąt, swoje łóżko, swoje biurko, ja na tablicy korkowej kucyki, on nad swoim łóżkiem plakaty Chicago Bulls. I nie ruszałam jego rzeczy bez pozwolenia, nawet jako raczkujące niemowlę - podobno raz zabrałam jakiś model samolotu, ale zostałam ,,uziemiona" i więcej rzeczy brata bez jego pozwolenia nie brałam, do tego stopnia, że nie dotykałam nawet maskotek, które leżały na jego tapczanie. I fakt, że po kilku latach miałam miesiączkę, będąc w jednym pokoju z bratem też nie był niczym strasznym, przecież podpaski zmienia się w toalecie, pomijając fakt, że jest to czysta fizjologia i nie wiem, czemu dla chłopca-nastolatka miałoby być to coś egzotycznego. To nie jest kwestia wspólnego pokoju, różnicy wieku, tylko najwyraźniej starszy młodszego nie lubi, a jego hołubienie przez Was i dziadków może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Syn powinien być stawiany córce za autorytet - np. ma mieć jasno powiedziane, że gdy Was z mężem nie ma w pokoju, a on np. powie jej, że ma nie robić czegoś niebezpiecznego/niemądrego (typu mazanie pisakami po podłodze) to jego zdanie jest równie ważne, co wasze i ma się go słuchać. I nie uważam, że zabieranie starszego na basen bez siostry było dobrym pomysłem - byłoby tam masę okazji, by mu pokazać, że jest ważny. Ot, siostra nie może pływać w dużym basenie, tylko jest w brodziku dla maluchów, bo jest mała a on jest duży i umie pływać, więc może być pod kontrolą taty na prawdziwym basenie. Brat może pokazać siostrze, jak się pływa, można go też (oczywiście, w sposób kontrolowany, nie spuszczając tak naprawdę wzroku z dzieci) poprosić, by przez chwilę przypilnował siostry.
          • nevada_r Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 09:25
            > Dziwią mnie trochę wypowiedzi, jak to 3,5 roku to taka straszna różnica wieku,
            > że córka nie może być z synem w pokoju. Powiem z własnego doświadczenia, mój br
            > at jest starszy o 8 lat, mieliśmy wspólny pokój odkąd ja miałam 4, a on 12, tyl
            > ko na to pozwalały warunki lokalowe.

            Ale ty jesteś tym młodszym dzieckiem i patrzysz na to z perspektywy "młodszej". Uwierz, że z punktu widzenia starszego rodzeństwa to NAPRAWDĘ inaczej wygląda. wink

            >I nie ruszałam jego rzeczy bez pozwolenia, nawet jako raczkujące niemowlę -
            > podobno raz zabrałam jakiś model samolotu, ale zostałam ,,uziemiona" i więcej r
            > zeczy brata bez jego pozwolenia nie brałam, do tego stopnia, że nie dotykałam n
            > awet maskotek, które leżały na jego tapczanie.

            Widocznie byłaś chlubnym wyjątkiem. Jednak w przypadku autorki wątku młodsza zabiera starszemu zabawki i je czasami niszczy.

            >Brat m
            > oże pokazać siostrze, jak się pływa, można go też (oczywiście, w sposób kontrol
            > owany, nie spuszczając tak naprawdę wzroku z dzieci) poprosić, by przez chwilę
            > przypilnował siostry.

            To niezbyt dobry pomysł, bo brat niekoniecznie musi mieć na to ochotę. I to trzeba uszanować.
            • an.16 Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 10:15
              Całkowicie piopieram Zlosliwooka. Różnieca wieku nie ma nic o rzeczy, a schlebianie starszakowi, poprzez organizowanie akrakcji wyłącznie dla niego przyniesie opłakane skutki. Między mna a bratem jest 16 miesięcy róznicy i nasze relacje były przez wiele lat oglednie mówiąc, trudne. Obiecałam sobie nie zafundować tego własnym dzieciom i między moimi jest 7 lat różnicy. Mają ze sobą b. dobry kontakt, w zasadzie codziennie cos razem robią. Starszemu zdarza się usłyszeć, żeby ustąpił małemu uparciuchowi i jakoś to rozumie, korona mu z głowy nie spada. Ale jest też autorytetem, a pod nasza nieobecność, opiekunem.
            • zlosliwooka Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 10:20
              Ale w życiu też nie zawsze robimy to, na co mamy ochotę. A w momencie, gdy później chłopiec byłby pochwalony (cieszę się, że mogę na Tobie polegać, że jesteś odpowiedzialny) zobaczyłby, że z siostrą wiążą się też fajne momenty, a nie tylko koszmarne typu niszczenie zabawek. Mój brat, jako dziewięciolatek, gdy byłam chora - chodził z receptami do apteki, po drobne zakupy. Zresztą, jako dwunastolatek odbierał mnie z przedszkola, zostawaliśmy sami w domu i było oczywiste, że mam w tym czasie się go słuchać, a on z drugiej strony musiał np. zrobić mi kanapkę czy pomóc umyć ręce. I potem był chwalony przy rodzinie, że rodzice mogą na niego liczyć, że jest dobrym starszym bratem, że się ładnie ZAJMUJE (nie bawi) siostrą itd. Nie podkreślano tylko i wyłącznie, że ach, jak pięknie napisał dyktando czy rysował.

              Z bratem rozmawiałam kiedyś z ciekawości na ten temat, skrzywdzony i straumatyzowany się nie czuje, a na pewno np. w liceum miał więcej oleju w głowie, niż jego koledzy, którzy w żaden sposób nie zajmowali się młodszym rodzeństwem (np. urodziło się im ono zbyt późno, albo wcale). Dla niego to było oczywiste, że rodzice nowego pokoju nie wyczarują. Zawsze miał przywileje jako starszak, np. batonik był dzielony nie po równo, a dla niego 2/3 a dla mnie 1/3, on mógł obejrzeć dwa odcinki swojej bajki, ja jeden i rodzice tego bardzo przestrzegali. I mamy ze sobą dobre relacje w życiu dorosłym. Zresztą, przecież jeszcze stosunkowo niedawno cała rodzina mieszkała w jednej, maksymalnie dwóch pokojach, jakoś wysypu nieszczęść z tego powodu nie ma. W życiu nie zawsze jest nam tak super i komfortowo, jakbyśmy chcieli, zajmowanie wspólnej niewielkiej przestrzeni uczy np. umiejętności dogadywania się, kompromisów, a nie myślenia wyłącznie o sobie i swoich potrzebach (ot, zachowujmy się cicho, bo starszy brat idzie do szkoły na 10tą i niech sobie pośpi). Na studiach dokładnie było widać w akademiku, kto mieszkał w pokoju z rodzeństwem, a kto sam smile
    • daga_j Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 10:43
      Współczuję, coś jest nie tak w tym domu, że przez 3 lata syn nie zaakceptował siostry...
      Ja mam dzieci z różnicą wieku podobną, 3 lata i 4 mies., córka starsza. U mnie jest bardzo dobrze, z krótkimi chwilami kłótliwości. Kłótnie w rodzeństwie są naturalne, jeśli nie trwają non stop. Dobrze by było aby dzieci umiały bawić się ze sobą w cokolwiek, czasem starszak musi zwolnić w berka dla młodszej siostry, dać się złapać, ustąpić huśtawki po 5 minutach a potem siostra odstąpić mu też tę huśtawkę po 5 min. W tej sytuacji, w której jesteście powinniście przeprowadzić rozmowę z synem, że od tej pory zmieniacie zasady w domu i nie pozwalacie na złe traktowanie młodszej siostry, dzięki czemu i ona wyrośnie na spokojniejsze i milsze dziecko. I pilnujcie tego, specjalnie daj coś synowi by musiał podać również siostrze - np. proszę tu są 2 czekoladki, jedna dla Ciebie, druga dla siostry, daj jej. I na odwrót. Na dwór syn nie chodzi sam z siostrą prawa, bo jest ona za mała, więc jesteś blisko i możesz pilnować tych relacji. Niech jej brat zrobi babkę w piaskownicy, niech jej pokaże jak to się robi, jak syn poczuje, że może czymś zaimponować siostrze to może pomyśleć, że warto mieć taką małą istotkę "wpatrzoną we mnie", integruj ich, próbuj!
    • jdylag75 Re: koszmar rodzeństwa 24.04.14, 11:40
      Syna i córkę dzieli 3,5 roku, mój syn nie ucieszył się z pojawienia siostry, chciał ją po miesiącu odwieźć do szpitala. Potem kilka razy mówił, ze jej nie lubi, a generalnie ignorował.
      Niemal od początku pracowaliśmy nad ich relacją. Córce nie pozwalaliśmy na szarpanie brata i zabieranie mu zabawek, syna prosiliśmy o zwracanie uwagi na małą. Przez 3, 5 roku stosunki były lodowate, ale niestrudzenie pracowaliśmy nad nimi. Dzieciaki maja teraz 5 i 8,5 i bawią się ze sobą, pomagają sobie, oczywiście są sprzeczki, ale bez rękoczynów, od zawsze nie pozwalam na wzajemne donoszenie, nie rozsądzam sporów, jeśli jedno zasadnie obraża się na drugie nie godzę na siłę, ma prawo się obrazić. Nie zmuszam do wspólnej zabawy, na siłę do pomocy czy wyrozumiałości względem drugiego, po zimnej wojnie ich obecne stosunki są fantastyczne. Ale bardzo nad nimi pracowaliśmy, kilka lat. Izolowanie dzieci ich nie zbliży. Tłumaczenie jednemu i drugiemu, nauka wzajemnego szacunku da pozytywne rezultaty, wspólne przygotowywanie posiłków, wspólne sprzątanie, układanie puzzli czy gry mogą pomóc, 3 latka nie jest za mała na taką pracę a 7 latek za duży.
    • gopio1 Nie rozdzielaj - łącz 24.04.14, 14:23
      A mnie denerwują tak liczne tu głosy, że trzeba dzieci rozdzielić i każde MUSI, po prostu MUSI mieć własny pokój. Ja rozumiem, że żyjemy w dobrobycie oraz to, że na porządku dziennym jest, że dzieci ma się jedno-dwoje, ale naprawdę posiadanie własnego pokoju przez każde dziecko to nie jest żadna reguła i wymóg do bycia szczęśliwą rodziną. Czy rodziny wielodzietne, z czwórką dzieci powiedzmy - muszą od razu kupować mieszkania 6-pokojowe??? To bzdura jakaś.

      Mnóstwo ludzi wychowuje się wspólnie z siostrą/bratem w jednym pokoju - bez względu na różnicę wieku. Brak własnego pokoju wcale nie jest przeszkodą w dobrych relacjach między rodzeństwem. Jest to ogromy komfort mieć swój własny kąt, ale na pewno nie jest to warunek koniczny, do tego, żeby rodzeństwo się lubiło i szanowało.

      Do autorki - w Twojej sytuacji zadbałabym o to, żeby dzieci spędzały ze sobą dużo czasu na przyjemnościach. Wspólne czytanie, oglądanie (szczególnie komedii lub jakiś śmiesznych bajek), wyprawy, poszukiwania, zabawy zorganizowane, gdzie muszą współpracować. Miło spędzony czas w swoim towarzystwie na pewno zadziała na korzyść. Jeśli Twój syn to co lubi robić, robi zawsze bez siostry, to przyjemność będzie mu się kojarzyła z jej nieobecnością. A jej obecność z brakiem przyjemności.
      • nevada_r Re: Nie rozdzielaj - łącz 24.04.14, 15:59
        > Mnóstwo ludzi wychowuje się wspólnie z siostrą/bratem w jednym pokoju - bez wzg
        > lędu na różnicę wieku. Brak własnego pokoju wcale nie jest przeszkodą w dobrych
        > relacjach między rodzeństwem. Jest to ogromy komfort mieć swój własny kąt, ale
        > na pewno nie jest to warunek koniczny, do tego, żeby rodzeństwo się lubiło i s
        > zanowało.

        Ale widzisz - w tej sytuacji są z tym ogromne problemy, bo rodzice od początku nie zadbali o właściwe wychowywanie dzieci, wzmacniając ich antypatię. Teraz będzie to bardzo trudno odkręcić, tym trudniej, że dzieci mieszkają w jednym pokoju [więc starszak jest wystawiony na niszczycielską i denerwującą działalność młodszej - i pewnie jeszcze pamięta, jak było fajnie, kiedy jej nie było w pokoju]. Dlatego wg mnie lepiej, żeby w tej sytuacji dzieci rozdzielić.
        • verdana Re: Nie rozdzielaj - łącz 24.04.14, 18:30
          Nie każdy musi mieć pokój - moje dzieci przez 7 lat miały wspólny. Ale jeśli dzieci sie nie znoszą, to muszą mieszkać oddzielnie.
          • k1234561 Re: Nie rozdzielaj - łącz 24.04.14, 19:35
            A czy to naprawdę tak trudno zaakceptować i przyjąć do wiadomości,że każde dziecko jest indywidualnością.W związku z tym jedne będą tzw.samotnikami inne nie.Dla tych pierwszych lepiej aby nie miały rodzeństwa ,dla tych drugich wręcz przeciwnie.Ale u nas pokutuje przekonanie,że absolutnie i koniecznie na siłę trzeba mieć 2 dzieci.Bo jak jedynak to egoista wyrośnie.Jak dziecko,nie będzie chciało pałać miłością do siostry czy brata,to jest piętnowane.
            A w praktyce potem niestety większość rodzeństw,kiedy osiągną wiek dorosły nie trzyma się razem.
            To tak jakby od małego każdemu dziecku wmawiać,że ma słuch i absolutnie każdego człowieka uczyć grać na pianinie bo tak trzeba,tak wypada.Nie ważne że jeden jest do tego stworzony,a drugiemu słoń na ucho nadepnął i koszmarem jest dla niego taka nauka.Katowany taką wiedzą,zmuszany do grania taki dzieciak,nastolatek,kiedy wreszcie staje się pełnoletni i ma prawo o sobie decydować,rzuca w diabły instrument,przedmiot męki jego całego dzieciństwa.Odwróćcie to i przełóżcie na usilne zmagania rodziców aby rodzeństwo się kochało i wspierało itd. dostaniecie odpowiedź dlaczego potem te rodzeństwa tak wyglądają,ze spotykają się u rodziców na święta a i to nie zawsze.
            • sonrisa06 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 08:03
              Przeczytałam cały wątek i odetchnęłam z ulgą. Boże, jak to dobrze, że mam tylko jedno dziecko! Czytając przypomniał mi się cały koszmar mojego dzieciństwa. Mam siostrę młodszą o 8 lat, czyli przez 8 lat byłam jedynaczką, małym dzieckiem. Z chwilą gdy w domu pojawił się noworodek nagle - z dnia na dzień stałam się DUŻYM dzieckiem (a jeszcze wczoraj byłam małym). Do tej pory mam olbrzymi żal do rodziców. Kompletnie nie poradzili sobie z ta sytuacja nie tylko na początku, ale przez całe lata. Dopiero teraz kiedy obydwie jesteśmy dorosłe, mamy swoje dzieci, rodzice już tak nie faworyzują mojej siostry.
              Wiele razy pytałam mamę dlaczego zdecydowali się na drugie dziecko. Odpowiadała: bo nie miałaś się z kim bawić. I tak nie miałam, różnica wieku była za duża. Mojej siostrze w wieku 10 lat mama sznurowała buty, ja w wieku 8 miałam nagle stać się dorosła, odpowiedzialna itd.
              Miałam zawsze zrozumieć i zawsze ustąpić. Do siostry nie mam pretensji, do rodziców pretensje mam ogromne.
              Moja córka jest jedynaczką i jedynaczką pozostanie, nie skrzywdzę jej rodzeństwem. Nie będzie musiała ustepować i dzielić się. Będzie miała rodziców tylko dla siebie. Teraz ma prawie 8 lat, a ja mam dla niej mnóstwo czasu. Czas tylko dla niej, uwagę tylko dla niej. Moja córka jest bardzo lubiana w szkole, ma mnóstwo koleżanek, potrafi się dzielić, jest bardzo wrażliwa, empatyczna, ale ma też świetne poczucie humoru, którym zjednuje sobie ludzi.
              Tak naprawdę dziecko nie pragnie rodzeństwa, dziecko pragnie mieć mamę i tatę dla siebie oraz mieć rówieśników - towarzyszy zabaw. Dorośli ludzie decydujący się na drugie dziecko powinni wiedzieć, że robią to dla siebie, a nie dla swojego pierwszego dziecka. Jeśli ktoś nie czuje potrzeby posiadania dwójki dzieci, to nie powinien decydować się na drugie tylko ze względu na "dobro" pierwszego dziecka.
              Ja bycie jedynaczką wspominam bardzo dobrze, rodzice mieli dla mnie czas, jeździliśmy razem na wakacje, wycieczki. Kiedy urodziła się siostra wszystko się skończyło. Nie wyjeżdżaliśmy już bo siostra za mała, na spacery, wycieczki jeździłam tylko z jednym rodzicem. Materialne rzeczy tez szły na połowę, a nic w zamian nie dostałam.
              • kanga_roo Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 08:38
                sonrisa, ale Ty de facto pozostałaś jedynaczką, bo rzeczywiście przy takiej różnicy wieku - i takim podejściu rodziny trudno mówić o wspólnym dzieciństwie. uwierz, posiadanie rodzeństwa może być czymś fajnym, kiedy patrzę na moje dzieciaki, na ich zabawy, na interakcje między nimi, i porównuję ze sobą w ich wieku to strasznie im zazdroszczę
                • sonrisa06 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 09:16
                  kanga_roo napisała:

                  > sonrisa, ale Ty de facto pozostałaś jedynaczką,
                  być może, nie będę polemizowała

                  > uwierz, posiadanie rodzeństwa może być czymś fajnym,
                  nie, nigdy w to nie uwierzę, mnie na słowa "brat", "siostra", "rodzeństwo", od razu cierpnie skóra

                  kiedy patrzę na moje dzieci
                  > aki, na ich zabawy, na interakcje między nimi, i porównuję ze sobą w ich wieku
                  > to strasznie im zazdroszczę
                  a ja kiedy patrzę na moją córkę, to jej zazdroszczę, widzę, że jest szczęśliwa
                  bardzo chciałabym mieć takie dzieciństwo jak ona

                  Napisałam ten post, nie dlatego żeby zniechęcić Was do posiadania dwójki dzieci, ale żeby pokazać, jak rodzice swoim głupim zachowaniem mogą zniszczyć coś, co w założeniu miało być fajne.
                  Ostatnio w przychodnianej poczekalni obserwowałam z nudów tatę z dwoma synkami. Jeden chłopczyk miał ok. półtora roku, drugi około trzech lat, może trzy i pół. W poczekalni stały plastikowe krzesełka, małe, dla dzieci. Dwa krzesełka. Młodszy chłopiec wziął jedno krzesełko i chodził z nim jak z pchaczem - popychał je przed sobą, powodowało to straszny szum - szuranie krzesełka po podłodze. Kiedy starszy chłopiec to zobaczył wziął drugie krzesełko i zaczął identycznie z nim "jeździć". Co zrobił tata? jak myślicie? Otóż tata zabrał starszemu synkowi krzesełko i powiedział "nie wolno, jesteś już DUŻY, twój brat nie rozumie, jest jeszcze MAŁY". Boże jak ja współczułam temu starszemu chłopcu! Jak ja doskonale wiedziałam jak on się czuje! Musiałam z całych sił się powstrzymywać, żeby się nie odezwać i nie zwrócić uwagi. Starszemu ojciec zabrał krzesełko i odstawił w kąt, młodszy dalej "jeździł" ze swoim krzesełkiem. Starszy podszedł do krzesełka młodszego i kopnął je z całej siły, za co oczywiście też dostał opieprz. Usiadł ze spuszczoną głową.
                  Widzicie jak łatwo skrzywdzić dziecko? I dlatego nie, nikt mnie nie przekona, że fajnie mieć rodzeństwo, bo większość rodziców jest za głupich, żeby umieć dobrze wychować rodzeństwo, tak żeby nie skrzywdzić żadnego dziecka.

                  • mama_dorota Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 09:26
                    Sonrisa, świetny przykład.

                    Pamiętam, jak szwagier mojego męża (ich syn jest starszy od córki o półtora roku), gdy byłam w drugiej ciąży powiedział, że urodzenie się drugiego dziecka zmienia stosunek do pierwszego. Wydawało mi się wtedy, że w moim przypadku tak nie będzie i że będę potrafiła zachować świadomość, że jest mały, bo był, przecież miał wtedy około półtora roku. Ale kiedy w szpitalu przez kilka dni zajmowałam się tylko córką, a synka widziałam w tym czasie przez kilka chwil, a potem wróciłam do domu i nadszedł moment zmiany jemu pieluchy, to sama pupa wydawała mi się bardzo duża, bo przecież kilka razy większa, niż jej. Wtedy to do mnie dotarło i odtąd starałam się, jak tylko byłam w stanie robić wszystko, żeby nie traktować go jak dużego, starałam się mieć dla niego czas, jak tylko córka zaśnie, to spędzać czas z nim, ale takie dziecko tego nie ceni, nie rozumie, syn widząc, że małej oczy się kleją zaczynał celowo wykrzykiwać jakieś odgłosy, żeby ją obudzić i wtedy moja dobra wola była wystawiana na próbę, ale starałam się dalej, popełniając mnóstwo błędów.

                    Z kolei po latach starania się, aby nikt nie był pokrzywdzony doszłam do wniosku, że próbuję wychować dwoje jedynaków, a przecież nie o to chodzi.
              • mama_dorota Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 09:08
                sonrisa06 napisała:
                > Tak naprawdę dziecko nie pragnie rodzeństwa, dziecko pragnie mieć mamę i tatę d
                > la siebie oraz mieć rówieśników - towarzyszy zabaw.

                Niezupełnie. Każde z moich dzieci przez ostatnie lata pragnęło mieć rodzeństwo własnej płci. Gdy jadą do moich rodziców w wakacje na wieś, to od ładnych paru lat nikt nie jest im potrzebny do towarzystwa. Włóczą się razem, kłócą, a nieraz potem z tego śmieją, gdy ktoś próbuje ich godzić. Te kłótnie to taka nieodzowna część życia rodzeństwa. Trzeba to przekuć na trening rozwijania umiejętności dogadywania się z ludźmi w konfliktach.

                Podoba mi się rodzina mojego męża, w której rodzeństwa jest ośmioro. Na rodzinnych spotkaniach jest naprawdę ciekawie, tylko trudno o odpowiednią ilość miejsca smile. Może nie ma w niej wielkich przyjaźni, ale życzliwość i wzajemna pomoc w potrzebie tak. Zresztą u mnie też.

                Co do mnie, to jest mi dużo lżej z myślą, że teraz, gdy rodzice są już po 60-ce i oboje schorowani, choć stale samodzielni, nie mam na tylko swojej własnej głowie ich przyszłości. Wprawdzie siostry urządziły się w Anglii, a ja zostałam w Polsce sama, ale świadomość, że jeszcze komuś na nich zależy i ktoś oprócz mnie chce o nich zadbać jest bardzo pomocna.

                Synowi czasem przypominam, że to, jak traktuje siostrę będzie miało wpływ na szczęście własnej rodziny, bo żadna relacja w jego życiu nie będzie tak podobna, jak ta, którą ma z nią. Sama byłam zaskoczona, jak po ślubie z moim mężem poczułam się częściowo tak, jakbym miała brata, którego mi zawsze brakowało.

                Córka, która wiele razy się na brata złościła, niedawno odkryła, że w porównaniu z braćmi koleżanek to on jest całkiem całkiem. Ale mam mu tego nie mówić wink.

                W tym wątku wojna ideologiczna "mieć jedno dziecko czy więcej" nie ma sensu. Dzieci już jest dwoje. Za mało wiemy o sytuacji autorki, aby pomóc, ale na pewno mogą być pomocne różne opisy, aby znalazła to, co sprawdzi się w jej rodzinie.
                • an.16 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 10:23
                  Senrisa, to nie rodzice są winni twojemu poczuciu krzywdy, ale ty sama. Zamiast wejść w rolę starszej siostry, która przecież byłaś kultywowałaś i kultywujesz zazdrość i ciągłe porównywanie. Matka miała ci buty wiązać mając noworodzka w domu? Żałujesz pieniędzy wydanych na sostrę, bo przecież gdyby nie ona to wydaliby je na ciebie? Żadna krzywda cie nie spotkała, sama niepotrzebnie robisz z siebie ofiarę i rozpamiętujesz rzekome krzywdy. Przykład dzieci z krzesełkami jest beznadziejny. Tak, młodsze mogło traktować je jako chodzik i szurać nim po podłodze, a starsze już nie! Popieram ojca i nie wyznaję zasady równego traktowania dzieci, które przecież nie są bliźniakami. I nie jest prawdą, że nikt nie chce rodzeństw, bo mój syn marzył o bracie lu siostrze i gdyby nie jego pragnienie nie zdecydowałabym sie na 2 dziecko.
                  • mama_kotula Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 15:53
                    Cytat
                    Przykład dzieci z krzesełkami jest beznadziejny. Tak, młodsze mogło traktować je jako chodzik i szurać nim po podłodze, a starsze już nie!



                    Dziecko najstarsze moje kiedyś wypaliło tekstem: bo Maryśka nie ma żadnych obowiązków, to nie jest fair!... a Maryśka miała, bagatela, półtora roku, on - 10 lat. Musiałam wyjaśnić, że owszem, Maryśka ma obowiązki na miarę swoich możliwości, czyli np. odnosi talerze po jedzeniu, ale nie myje ich. Że wrzuca papier do pojemnika na recycling, ale nie idzie wynieść śmieci do kontenera. I tak, w tym wieku sporo rzeczy się robi ZA NIĄ, ponieważ ona się uczy dopiero tego, co wy już umiecie, pewnych rzeczy nie ogarnia jeszcze swoim małym móżdżkiem, w pewnych rzeczach trzeba jej pomóc, w innych ona pomoże nam. I tak, jak ty miałeś 2 lata, to też byłeś traktowany jak dwulatek i nie wymagałam od ciebie mycia garów, robiłeś to wtedy, kiedy chciałeś, i tak, mogłeś sobie wybrać obowiązki, jakie ci się podobają.

                    Podkreślam RÓŻNICE, wynikające z wieku, wskazuję korzyści bycia starszym/młodszym, ale i ograniczenia z tego wynikające. Nie mówię, że jest prosto.

                    Przykład z krzesełkami nie jest do końca beznadziejny, jest to po prostu niewłaściwie rozwiązany problem. Potrzeba starszego dziecka nie jest zaspokojona (potrzeba uwagi? zabawy? naśladowania) - rodzic to źle rozwiązał po prostu. Natomiast rozwiązanie pt. pozwólmy starszemu dziecku szurać tak jak młodszemu, aby było równe traktowanie, jest najgorszym z możliwych rozwiazań. Na tej zasadzie powinnam pozwolić 2,5-latce czyścić oczko wodne, bo jej bratu pozwalam, a ona ma wtedy baaardzo smutną minkę (choć fakt, że jest za mała i jest to dla niej niebezpieczne, akceptuje).
                    I nie bardzo ogarniam, jak sytuacja krzesełkowa ma być argumentem przemawiający za tym, że posiadanie rodzeństwa to dramat życiowy.
                    • sonrisa06 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 16:35
                      mama_kotula napisała:


                      > I nie bardzo ogarniam, jak sytuacja krzesełkowa ma być argumentem przemawiający
                      > za tym, że posiadanie rodzeństwa to dramat życiowy.

                      Nie rozumiesz. Nie o rodzeństwo chodzi, ale o głupich rodziców. Głupi rodzice nie umiejący rozwiązywać takich konfliktów to dramat życiowy.
                      • mama_kotula Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 17:07
                        Cytat
                        Nie rozumiesz. Nie o rodzeństwo chodzi, ale o głupich rodziców. Głupi rodzice nie umiejący rozwiązywać takich konfliktów to dramat życiowy.


                        Nie rozumiesz. Głupich rodziców może mieć i jedynak.
                        • sonrisa06 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 17:24
                          mama_kotula napisała:

                          > Cytat
                          > Nie rozumiesz. Nie o rodzeństwo chodzi, ale o głupich rodziców. Głupi rodzice n
                          > ie umiejący rozwiązywać takich konfliktów to dramat życiowy.
                          >

                          >
                          > Nie rozumiesz. Głupich rodziców może mieć i jedynak.

                          To prawda, ale to się nijak nie odnosi do nieumiejętności rozwiazywania konfliktów między rodzeństwem. Rodzice jedynaków nie rozwiązują takich konfliktów, bo ich nie mają.
                          • joxanna1 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 18:01
                            No nie mają. To wygodne dla rodziców,ale czy korzystne dla dziecka? Rodzeństwo daje szanse w miarę wcześnie i bezboleśnie przejść takie napięcia. Ma szanse być gotowe na radzenie sobie z różnorodnością świata później samo. Jedynak będzie sobie musiał radzić bez tego treningu.
                          • mama_kotula Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 19:18
                            Cytat
                            Rodzice jedynaków nie rozwiązują takich konfliktów, bo ich nie mają.


                            Mają za to inne problemy, związane z wychowywaniem jednego dziecka. Których nieumiejętnym rozwiązywaniem tak samo można spieprzyć, jak przy rozwiązywaniu konfliktów. Nie? smile

                            Myślę, że nie da się porównywać i wartościować, co jest lepsze - bo każdy ma swoje racje, doświadczenia i przekonania.
                  • morekac Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 19:53
                    Matka miała ci buty wiązać mając noworodzka w
                    > domu?
                    Chyba nie o to chodziło - tylko o to, ze starsze dziecko często traktuje się jakby było starsze niż jest (stąd te "ustąp, jesteś starszy/mądrzejszy/ zrób to sam itp.), zaś to najmłodsze - jakby było młodsze niż w rzeczywistości. Stąd Sonrisie odmówiono pomocy przy butach w wieku lat 8, zaś jej siostra była obsługiwana jeszcze jako 10-latka. Trudne, bo nawet dwulatek jest ogromny w porównaniu z noworodkiem.
                    A przykład z krzesełkami wcale nie był beznadziejny - to było dwoje małych, nudzących się dzieci... Rok czy 1,5 różnicy wiekowej to żadna różnica. Taką różnice możesz spotkać w jednej szkolnej klasie. Postępowanie tatusia z lekka beznadziejne. Ostatecznie - czy szurał jeden czy dwóch było to tak samo wkurzające.

                    , bo mój syn marzył o bracie lu siostrze i gdyby nie jego pragnien
                    > ie nie zdecydowałabym sie na 2 dziecko
                    A gdyby zmienił zdanie po zapoznaniu się z sytuacją, co byś zrobiła? A jakby zażyczył sobie jednak psa zamiast brata czy siostry, to wzięłabyś psa?
                    IMO: rodzice mają dzieci dla siebie, mówienie , że ma się dzieci z powodu chciejstwa starszego jest po prostu nieuczciwym zwalaniem winy na niewinne osoby, nie zdające sobie sprawy z zagrożenia.
                    • sonrisa06 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 20:33
                      Morekac właśnie o to mi chodziło. Tylko nie chciało mi się już tego tłumaczyć. Dzięki za zrozumienie.
              • joxanna1 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 10:29
                Nie skrzywdzisz swojego dziecka rodzeństwem - ale też nie wzbogacisz go rodzeństwem.

                Trudna sprawa - dziecko dopiero w wieku kilku lat trochę się wyrabia i widać na ile jest społeczne. A o rodzeństwo czasem warto postarać się wcześniej. I może się okazać, że dziecko, które z natury jest raczej samotnikiem ma rodzeństwo. Ale może się też okazać, że dziecko z natury towarzyskie - nie ma rodzeństwa. Wtedy może być "skrzywdzone" brakiem rodzeństwa. Super, że Wy się dopasowałyście - ale to nie jest recepta dla wszystkich.

                Zresztą nie jestem przekonana, czy to od charakteru dziecka powinna zależeć decyzja o tym, czy rodzimy kolejne dzieci, czy nie. To jednak rodzice decydują o kształcie rodziny.

                Szczerze mówiąc mnie trochę zmroził Twój post. Może nieprawidłowo go odebrałam, ale dla mnie to zabrzmiało, jakbyś programowo wychowywała córkę z totalną koncentracją na niej - ona się na sobie tylko koncentruje i rodzice na niej się koncentrują. I my później z takimi osobami musimy stykać się w normalnym życiu....

                "Nie będzie musiała ustepować i dzielić się." "Czas tylko dla niej, uwagę tylko dla niej." Nie bardzo wiem jaką chcesz ją wychować - ale to jest zupełnie sprzeczne z moimi wartościami, które chciałabym wpoić moim (umiejętność życia w społeczeństwie, empatia, realny kontakt z innymi ludźmi, umiejętność samoograniczania, dzielenia się i współpracy, nawet działania dla wyższych celów, niż własny interes, ale także samodzielność - zdolność do zajęcia się sobą, wyzwolenia własnej kreatywności).

                Nie mówię, że do tego jest konieczne rodzeństwo - bo i mając rodzeństwo można wyrosnąć na patologicznego egoistę. Ale jakoś rodzeństwo daje szanse na więcej interakcji, różne relacje. Twoi rodzice akurat popełnili duże błędy, jeśli to wyglądało tak. Nie przygotowali Cię (swoją drogą 8letnie dziecko JEST duże....), z jakichś względów wpoili Ci przekonanie, że rodzice mają wokół Ciebie wiecznie skakać. Zamiast nauczyć negocjować - wymuszali ustępowanie. W takiej sytuacji rodzeństwo faktycznie nic Ci nie dało. Ale to wina tych konkretnych rodziców.
                • kanna Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 10:59
                  Nie skrzywdzisz swojego dziecka rodzeństwem - ale też nie wzbogacisz go rodzeństwem.

                  Nie zgadzam sie. Rodzeństwo to zasób.

                  Nie ma lepszego sposobu na rozwijanie społeczne dziecka, niż rodzeństwo. A kompetencje społeczne są tym, co odpowiada za sukces w dorosłym zyciu.
                  • kanga_roo Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 12:39
                    ja też uważam, że im więcej relacji w rodzinie, tym lepiej. do tego rodzeństwo (ewentualnie kuzynostwo) pozwala na relacje na tym samym poziomie, jak równy z równym, czego nie będzie w rodzinie z jednym dzieckiem. niezależnie od tego, jak bardzo rodzice chcą być przyjaciółmi swojego dziecka.
                    • nevada_r Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 14:22
                      >do tego rodzeństwo
                      > (ewentualnie kuzynostwo) pozwala na relacje na tym samym poziomie, jak równy z
                      > równym, czego nie będzie w rodzinie z jednym dzieckiem.

                      Szczególnie "równe" relacje mają na przykład dwulatek i dziesięciolatka. wink Nie ma tak dobrze: starsze dziecko ma wyższy status niż młodsze, co wynika z samej fizjologii - jest większe, silniejsze, mądrzejsze, wie więcej i więcej może zrobić.

                      Relacje na tym samym poziomie mogą mieć bliźniaki. Albo koledzy w tym samym wieku.
                      • kanga_roo Re: Nie rozdzielaj - łącz 30.04.14, 08:57
                        nie rozumiesz, na tym samym poziomie oznacza, że oboje są dziećmi w rodzinie. chyba, że zakładasz, że starsze dziecko ma być opiekunem młodszego. jeśli nie - w strukturze rodziny oboje są dziećmi, tyle, że w zależności od różnicy wieku kontakt mogą złapać wcześniej lub później. fajnie, jeśli wcześniej. ale życie nie kończy się w wieku 10 lat, i znam rodzinę, w której dorosłe dzieci (różnic wieku 4 i 7 lat) całkiem fajnie funkcjonują - na tym samym poziomie smile
                        u autorki wątku nie ma, z tego, co pamiętam, tak dużej różnicy wieku pomiędzy dziećmi
                • sonrisa06 Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 15:19
                  Wychowawczyni mojej córki kiedyś mnie zagadnęła (uczy już moja córkę drugi rok) była bardzo zdziwiona i ciekawa. Chciała wiedzieć czy moje dziecko zawsze takie było i czy w domu zachowuje się tak jak w szkole. Powiedziała mniej więcej tak: Pani córka nigdy się z nikim nie kłóci, nie krzyczy, nie przezywa. Nigdy nikomu nie zrobiła przykrości. Wszystkie konflikty rozwiązuje pokojowo, tłumaczy, rozmawia, idzie na kompromis, podsuwa rozwiązania problemów. Ponadto powiedziała mi, że większość dzieci pytanych pojedynczo kogo najbardziej lubi w klasie wymieniało moją córkę. Wychowawczyni chciał wiedzieć, czy moje dziecko takie było zawsze. Odpowiedziałam, że tak, zawsze taka była, jakoś szczególnie nad nią nie pracowałam, taki ma charakter. Oprócz tego jest bardzo wrażliwa, nie znam bardziej empatycznej osoby, wszystkim się podzieli, każdego pocieszy, zaopiekuje się.
                  Jednocześnie lubi ciszę i spokój, lubi pobyć czasem sama ze sobą w ciszy, odpocząć zwłaszcza po intensywnej zabawie i wygłupach z rówieśnikami.
                  Moja córka po prostu taka jest, taki ma charakter. Ja jej tego nie nauczyłam, a społecznie radzi sobie lepiej niż ja, wiec tym bardziej nie wiem skąd jej się to wzięło (na pewno też nie po tatusiu).
                  Empatia, umiejętności społeczne, samodzielność, wrazliwość to nie są cechy, które przychodzą wraz z rodzeństwem. Albo dziecko takie jest, albo nie, to kwestia charakteru.
                  A jeśli chodzi o wpatrzenie, to ja owszem jestem wpatrzona w córkę (która matka nie jest), ale ona w siebie nie.
                  • verdana Re: Nie rozdzielaj - łącz 26.04.14, 14:01
                    Dokładnie tak samo miał mój najstarszy i najmłodszy z trojga rodzeństwa. Innymi słowy, nie ma tu znaczenia posiadanie rodzeństwa.
                  • mruwa9 Re: Nie rozdzielaj - łącz 29.04.14, 22:47
                    tak, jest wrazliwa, ugodowa, delikatna i pokojowo nastawiona do swiata.
                    Ale przy okazji nie ma okazji (bo nie musi), sprawdzac w sytuacjach konfliktowych, stresujacych, gdy przyjdzie jej sie spiac z brutalnym zyciem. I to zycie ja zmiazdzy, a mloda wpadnie w depresje, wypali sie, albo bezie brutalnie wykorzystywana przez otoczenie. Bo trzymana pod kloszem nie zostanie zaszczepiona na stres, ktory jest nieodlacznym elementem zycia. Bo nawet te klotnie o glupia zabawke miedzy dziecmi ucza dzieci radzenia sobie ze stresem, na poziomie dziecka, na poziomie adekwatnym do wieku i mozliwosci uporania sie z nim dziecka. I ten trening jest niezbedny, aby w doroslym zyciu radzic sobie ze znacznie wiekszym stresem w zyciu codziennym.
                    Mnie by osobiscie przerazalo, gdyby moje dziecko bylo taka deikatna lelija, ktora boi sie konfrontacji i z wszystkimi zyje w zgodzie, bo balabym sie, ze byle wiatr taka lelije zdmuchnie.
                    To, co ty uwazasz za zalete, ja uwazam za bardzo niepokojace objawy.
                    Wole dziecko z charakterem, dziecko ktore potrafi tupnac, wkurzyc sie i ktore wie, czego chce. I czego nie chce.
              • asia_i_p Re: Nie rozdzielaj - łącz 28.04.14, 16:08
                Smutne, że tak u was się skończyło.

                Mnie wymarzona siostra urodziła się po 10 latach, najpierw było zakochanie, potem docieranie się, potem matkowanie, a od jej nastolatkowego okresu jest moją najlepszą przyjaciółką. Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz miałyśmy do siebie pretensje, ale ostatni raz, jaki mogę sobie przypomnieć, jest chyba sprzed 20 lat. Poza mężem, z nikim innym nie mogę rozmawiać tak szczerze i tak swobodnie, z poczuciem absolutnego bezpieczeństwa i zaufania.

                Moja córka jest rówieśniczką twojej i czeka na brata - a my staramy się troszeczkę temperować jej entuzjazm. Chciała się dzielić pokojem, powiedzieliśmy, że jest jej i już, mały kiedy dorośnie do pokoju, dostanie naszą sypialnię. Ale mimo to aż rwie się do pomocy, marzy, że jak ona będzie w gimnazjum, a on w przedszkolu, to będzie odbierała go z przedszkola i wierzyć mi nie chce, kiedy jej mówię, że wtedy być może już nie będzie chciała. Przytula się do mnie, czule wygłaszając "Kocham cię", a kiedy po raz enty dam się nabrać i odpowiadam "Ja ciebie też kochanie", rzeczowo zaznacza "Nie do ciebie mówiłam".

                Ale ona, tak jak ja, od zawsze chciała mieć rodzeństwo i od zawsze chciała mieć zwierzątko. Każde młodsze od niej dziecko w rodzinie brała pod opiekę, kiedy zajmowałyśmy się córką kuzynki, odsyłała mnie, mówiła, że da sobie radę. Serce mi się ściskało, bo nie zanosiło się, że jeszcze będę mogła mieć dzieci, już za nią byłam wdzięczna.

                Tak, że nie uogólniaj, są także dzieci, które chcą rodzeństwa. Oczywiście taką sytuację rodzice mogą też schrzanić i my już stajemy na rzęsach, żeby jednak nie schrzanić - największym wydarzeniem w domu w trakcie ciąży był remont pokoju córki, w zasadzie ilekroć jechałam kupować ubrania małemu, kończyłam z ubraniami dla córki (choć, co symptomatyczne, ja grzebałam w ubraniach dla starszych dziewczynek, a ona zaczynała od ubranek dla maluszków). Uprzedzamy lojalnie, że na początku będzie mega nudny, nie będzie od razu taki atrakcyjny jak mój półtoraroczny siostrzeniec, który za każdym razem, kiedy się widzą, entuzjastycznie rzuca jej się na szyję. Ale mam wrażenie, że staramy się ubiec zazdrość i poczucie krzywdy, których nie ma.
            • daga_j Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 11:59
              Nie porównywałabym zdolności muzycznych do możliwości kochania swojego rodzeństwa. Miłość każdy dzieciak ma, jak ten "słuch muzyczny", a wychowując się od małego w towarzystwie rodzeństwa w ten sam sposób wychowywani, w tych samych warunkach materialnych, z tymi samymi rodzicami - tworzy się silna więź i wspólnota, jeśli nie jest to źle prowadzone przez rodziców, to ta wieź jest bardzo silna i w dorosłym życiu. Czasem ma się lepsze stosunki z rodzeństwem niż rodzicami, których błędy w dorosłości zauważamy i jako rodzeństwo wspieramy się w tym, żebyśmy sami nie popełniali tych błędów - przykładowo.
              • mama_dorota Re: Nie rozdzielaj - łącz 25.04.14, 12:11
                A to ciekawe z tym słuchem muzycznym. Język chiński jest językiem tonalnym, czyli to samo słowo wypowiedziane wyżej lub niżej może mieć inne znaczenie, a kazde dziecko chińskie, które słyszy, jest w stanie nauczyć się mówić. Sinici Suzuki, japoński skrzypek zastosował ten fakt do gry na instrumentach, w szczególności skrzypcach. Stąd właśnie te małe dzieci grające na maluśkich skrzypeczkach. Powtarzają po dorosłych, bo każde dziecko, które ma słuch fizyczny, ma też słuch muzyczny, ale nie każdy ma pasję w graniu na instrumencie. Kształcony w ten sposób od maleńkości słuch muzyczny pozostaje ponoć na zawsze jako słuch absolutny. Tylko niektórzy z tych, którym z tych, co nie są kształceni w najmłodszych latach słuch absolutny pozostaje.

                To taka mała dygresja smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka