IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.05.02, 23:21
Czy podajecie swoim dzieciom Zymafluor?
Pytani lekarze odradzali mi jego stosowanie. Pediatra w przychodni stwierdziła,
że jest przeciwna przepisywaniu czegokolwiek, co podaje się stale, czy choćby z
małymi przerwami - nawet witamin.
Dentystka, której ufam, też powiedziała, żeby lepiej z tego pomysłu
zrezygnować. Fluor bowiem bardzo łatwo przedawkować, a zbyt duże jego ilości we
krwi utrudniają wiązanie wapnia i paradoksalnie może nastąpić pogorszenie stanu
zębów spowodowane ich odwapnieniem.
Poza tym działa tylko na zawiązki zębów, więc na te, które już wyrosły, nie ma
wpływu.
Poleca natomiast lakierowanie. Oraz oczywiście metody tradycyjne.
Obserwuj wątek
    • Gość: AniaSK Re: Zymafluor IP: *.katowice.agora.pl / *.kato.gazeta.pl 08.05.02, 09:51
      Poszukaj, o zymafluorze już był post.
      Ja podaję dziecku od 6 tyg. życia (w wodzie kranowej jest u nas fluoru b.mało,
      sprawdziłam w sanepidzie). Podaję w porozumieniu z kilkoma pediatrami, którzy
      twierdzą, że działa nie tylko na zawiązki ale i na zęby już wyrżnięte (chyba na
      ulotce też tak jest). Z innej beczki: jeśli Twój pediatra mówi, że jest
      przeciwnikiem podawania czegoś stale to znaczy, że pasty do zębów też człowiek
      nie powinien używać??? Jest w niej przecież fluor. Nie atakuję go bynajmniej,
      tak mi się tylko skojarzyło.
      W każdym razie uważam, że jeśli podaje się stosowne dawki, wziąwszy pod uwagę
      wodę kranową i pastę do zębów to nie grozi przedawkowanie.
      Ania
      • Gość: anma Re: Zymafluor IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.05.02, 16:09
        Zgadzam sie z tym co napisała AniaSK. Ja też podaję mojemu dziecku
        Zymafluor,ale zaczęłam później, ok. 8 m-ca życia bo wtedy sie o nim
        dowiedziałam. Pediatra z przychodzni też mi odradziła, ale nie bardzo umiała
        uzasadnić dlaczego, przebąkiwała coś o przebarwieniach na zębach w skutek
        przyjmowania dużych ilości fluoru...A inna pediatra przepisuje mi kropelki
        stale, oczywiście z przerwami - czasem nawet dłuższymi niż zalecane w ulotce
        bo u nas w kranach płynie woda fluorowana, tylko że mój synek pija głównie
        Zywiec Zdrój, więc co z tego że w kranie jest fluor?? Daję małemu po 4 krople
        i podobno ta ilość nie jest w stanie spowodować przedawkowania.
        Pozdrawiam.
        • Gość: ja Re: Zymafluor IP: 172.186.207.* 18.06.02, 22:36
          Ja tez podaje.Mieszkam we Francji.Tu zalecaja.
          • aka10 Re: Zymafluor 18.06.02, 23:10
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > Ja tez podaje.Mieszkam we Francji.Tu zalecaja.

            Ja nie podaje,nie mieszkam w Polsce.Tu nie zalecaja.

            • Gość: Insomnia Re: Zymafluor IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 19.06.02, 00:04
              Powiem szczerze, że jeszcze o tym nie słyszałam, ale ciekawa jestem jak długo
              już podajecie ten środek i jak to faktycznie działa na ząbki dziecka. Po
              kilkutygodniowym użyciu pewnie niewiele można powiedzieć, ale mam nadzieję, że
              Wasze doświadczenia są już dłuższe. Pozdrawiam.
              • anma Re: Zymafluor 19.06.02, 00:11
                Moj synek ma teraz prawie trzy latka, więc od początku podawania Zymafluoru
                milęły ponad dwa lata. Z tym, że teraz dostaje go nie tak często jak kiedyś
                (kiedyś prawie codziennie z małymi przerwami, teraz odwrotnie). Nie wiem na
                ile to zasługa Zymafluoru, ale synek ma wszystkie ząbki całe, a trzeba
                przyznać ze jest łasuchem na słodycze, nie przepada za mlekiem i jego
                przetworami. Z myciem ząbków bywa różnie, choć oczywiście myjemy ząbki to nie
                zawsze pastą, czasem po prostu wodą. Tyle moge powiedzieć o ząbkach mojego
                zażywającego Zymafluor synka. A ile w tym zasługi kropelek?? Nie mam pojęcia...
                • Gość: mamusia Re: Zymafluor IP: *.proxy.aol.com 19.06.02, 11:14
                  moja dostaje odpowiednik zymafluoru od piewrszej wizyty u pediatry - najpierw
                  wpolaczeniu z wit. D teraz juz bez.
                  mamy swietna wode w kranie (niemcy), mineralna dostaje tylko taka bez zwiazkow
                  fluoru. zeby myje 2 razy dziennie, pasta z fluorem (uzupelnienie dawki w
                  tabletkach). pije w ciagu dnia tylko wode, sok tylko do posilku. slodycze z
                  rzadka.
                  uwarunkowania genetyczne . ja mam bardzo slabe zeby, moj maz niesamowicie mocne
                  (ma 33 lata i 2 plombki wielkosci glowki od szpilki)

                  efekt moich staran o zeby malej: trzy latka ani jednego ubytku, dentysta badal
                  jej zeby
                  • Gość: mewag Re: Zymafluor IP: *.stofanet.dk 19.06.02, 11:45
                    W Danii natomiast nie polecaja. Co kraj to obyczaj. Moja dunska dentystka
                    twierdzi, ze to co w pascie do zebow to wystarczy. W Polsce ok.1 rok temu
                    zaczelam podawac za namowa innej dentystki (fakt, ze dziecko ma zeby straszne,
                    prawdopodobnie po wziewnych srodkach antyalergiczych). Widac wiec, ze brakuje
                    jednoznacznych badan leku, ktore moglyby okreslic wplyw/brak wplywu na
                    zeby/zawiazki zebow. Pozdrowienia Ewa
                    • mary_ann Re: Zymafluor 05.09.02, 11:06
                      Gość portalu: mewag napisał(a):

                      > (fakt, ze dziecko ma zeby straszne,
                      > prawdopodobnie po wziewnych srodkach antyalergiczych

                      Ojej, przestraszyłaś mnie! Moja corka (6 l.) dostaje okresowo Flixotide i
                      Berodual, przewlekle Tilade. To naprawdę moze miec coś wspólnego z zębami?!
                      Myslalam, ze ewentualnie tylko z grzybicą (drożdżycą) jamy ustnej? Jesteś
                      pewna?

                      (Przepraszam resztę za dopisek nie na temat zasadniczy, ale musialam się
                      dopytać)
                  • elela Re: Zymafluor 04.09.02, 14:28
                    a moja corka ma 3 latka i rowniez zadnego ubytku, zadnego fluoru jej nie
                    podawalam, zeby myje od czasu do czasu, slodycze czasem je czasem nie, ma
                    piekne zdrowe zabki podczas gdy synek siostry ciotecznej (ona podawala mu
                    zymafluor moze od 5 miesiaca) ma dwa plombowane zabki i jest mlodszy od mojej
                    malej o 4 miesiace.
                    wniosek jest taki: on jest dzieckiem alergicznym i wiele rzeczy jesc nie moze,
                    jego dieta jest uboga - zeby slabe,aden zymafluor nie pomoze. Moj pediatra
                    rowniez odradzal stosowanie.
    • Gość: goś Re: Zymafluor IP: 62.233.163.* 19.06.02, 12:46
      Ja podaje swoje córce odkąd skończyła rok. Najpiew 4 kropelki, teraz (córka ma
      prawio 3 lata) 8 kropelek. Zymafluor przepisała denstystka, pediatra się
      wzbraniał, podając argumenty "ekologiczne". Odbyłam długą rozmowę z dentyską i
      oto mniej więcej jej argumentu:
      - nie ma zadnych udokumentowanych badań, które mogą świadczyć o nieporządanym
      działaniu Zymafluoru, skutkatach uboaczny itp.
      - przedawkowanie fluoru to naprawdę sporadyczne przypadki - dziecko musi dość
      długo zażywać duże dawki ( w Polsce podając zalecone dawki raczej trudno
      przedawkować)
      - są dowody na pozytwne działania Zymafluoru - jak pokazują badania na dużych
      populacjach w krajach, gdzie długo już podaje się Zymafluor są zauważalne
      pozytywne skutki.
      - argument osobisty - moja dentystka podaje swoim nastoletnim już dzieciom
      Zymafluor od lat(początkowo sprowadzała go po znajmości z zagranicy) - żadnych
      skutków ubocznych, dzieci nie wiedzą, co to próchnica. Fakt, że pewnie ich
      mamusia bardzo dba o pielęgnację i higiene zębów.

      Jeśli chodzi o moje doświadczenia to w tej chwili trudno mi powiedzić, czy
      Zymafluor działał na mleczaki mojej córki. Córka musiała przez długi czas
      zażywać silne sterydy, które spowodaowały znaczne odwapnienie i osłabienie
      zębów. Efekt: próchnica w jedynkach, borowane ząbki, lakierowanie co trzy
      miesiące. Ale Zymafluor podaję myśląc o stałych zębach. Wszystko pod kontrolą
      lekarza.
      Pozdrawiam
      • aka10 Re: Zymafluor 19.06.02, 19:01
        Nie podaje Zymafluoru,gdyz go tu stanowczo odradzaja.Sa tabletki z fluorem,ale
        zapisywane tylko przy np.braku emalii na zebach mlecznych itp.
        Dziecko-lat 10-nie ma wcale prochnicy,ani jednego plombowanego zeba mlecznego
        (zdrowe wypadaja).Obydwoje z mezem mamy beznadziejne zeby od dziecka.
        Uwazam,ze lepsze od Zymafluoru jest szczotkowanie zebow jeszcze przed
        pojawieniem sie tego pierwszego (dla wyrobienia nawyku),totalny zakaz jedzenia
        slodyczy na co dzien i zredukowanie cukru do minimum.
        U nas w domu slodycze dzieci jedza w soboty po obiedzie,zeby czyszcza 2-3 razy
        dziennie,z tym,ze wieczorem szczoteczka elektryczna,a ostatnio 10-cio latek
        uzywa nawet sznurka do zebow 2-3 razy w tygodniu.Tak dentysta polecil,jako
        profilaktyka.
        Mysle,ze jezeli dziecko nie myje zebow regularnie 2 razy dziennie,slodycze
        wsuwa codziennie i o kazdej porze, popijajac herbata z cukrem czy tp.,to ani
        Zymafluor ani inny cudowny srodek nie pomoze w walce z prochnica.Pozdrowienia.
        • Gość: goś Re: do aka10 Zymafluor IP: 62.233.163.* 20.06.02, 11:02
          aka10 napisał(a):

          > Nie podaje Zymafluoru,gdyz go tu stanowczo odradzaja.Sa tabletki z fluorem,ale
          >
          > zapisywane tylko przy np.braku emalii na zebach mlecznych itp.
          Cóż - co kraj to obyczaj - nie jestem fachowcem, tzn stomatologiem. Trudno mi
          podejmować merytoryczna dyskusję na ten temat. To, co wiem, przedstawiłam w
          poprzednim poście. Argumenty mojego stomatologa przekonały mnie
          > Dziecko-lat 10-nie ma wcale prochnicy,ani jednego plombowanego zeba mlecznego
          > (zdrowe wypadaja).
          Szczerze gratuluję

          > Uwazam,ze lepsze od Zymafluoru jest szczotkowanie zebow jeszcze przed
          > pojawieniem sie tego pierwszego (dla wyrobienia nawyku),totalny zakaz jedzenia
          > slodyczy na co dzien i zredukowanie cukru do minimum.

          Chyba do końca się nie zrozumiałyśmy - być może niezbyt prezyzyjnie wyraziłam
          się w swoim poprzednim poście. Tematem wątku był Zymafluor a nie higiena jako
          taka. Moje dziecko również ma myte ząbki, od pierwszego wyrżniętego mleczaka.
          Mycie zębów traktujemy bardzo poważnie i zęby muszą zostać dwa razy dziennie
          wyszczotkowane. Słodycze córka dostaje okazyjnie. Zgadzam się z Tobą co do
          jednego - absolutnie nie można "zamiast" mycia zębów szprychować dziecka
          Zymafluorem.
          > U nas w domu slodycze dzieci jedza w soboty po obiedzie,zeby czyszcza 2-3 razy
          >
          > dziennie,z tym,ze wieczorem szczoteczka elektryczna,a ostatnio 10-cio latek
          > uzywa nawet sznurka do zebow 2-3 razy w tygodniu.Tak dentysta polecil,jako
          > profilaktyka.
          > Mysle,ze jezeli dziecko nie myje zebow regularnie 2 razy dziennie,slodycze
          > wsuwa codziennie i o kazdej porze, popijajac herbata z cukrem czy tp.,to ani
          > Zymafluor ani inny cudowny srodek nie pomoze w walce z prochnica.Pozdrowienia.

          Zgadzama się z Tobą w 100%. Ale z drugiej strony są również i takie sytuacje,
          kiedy mimo wielu starań i starannych zabiegów higienicznych próchnica może się
          pojawić. Tak było - moim zdaniem - w przypadku mojej córki. Dziecko spęłdziło
          wiele tygodni w szpitalu dostając końskie dawki sterydów. Później dostawała te
          sterydy i doustne preparaty zawierające żelazo jeszcze przez wiele miesięcy w
          domu. Oprócz zespołu Cushinga jako efekt ubczny pojawiło sie odczuwalne przez
          córkę odwapnienie ( ból kości, niechęć do chodzenia), które miało również wpływ
          na jej zęby. Tak więc niestety córka ma w tej chwili ubytki i osłabione zęby. Mam
          nadzieję, że podawany jej Zymafluor wzmocni stałe zęby i później będzie mieć
          śliczne zdrowe ząbki. Będzie to o tyle łatwiejsze, że odpowiednie nawyki
          żywieniowe i higieniczne już są.
          Z drugiej strony nasuwa mi się taka refleksja, że znam kilkoro rowieśników mojej
          córki, których rodzice niezby dbają o zęby swoich pociech (słoycze, sproadyczne
          czyszczenie zębow)a dzieci nie mają zadnych ubytków. I jakie wnioski? Moim
          zdaniem takie, że oprócz odpowiedniej higieny i żywności naprawdę spore znaczenie
          mają geny i być może jeszcze jakieś inne czynniki.

          Pozdrawiam

          PS. Skoro interesujesz się ząbkami swoich dzieci to polecam Ci ciekawą stronę
          nt. stomatologii: republika.pl/dentystyka/
          • Gość: patra Re: do aka10 Zymafluor IP: 195.116.54.* 20.06.02, 14:35
            Mój synek ma 3 lata, żadnych ubytków. Zymafluor podawałam kilka dni, bo mały
            nie umiał ssać tabletki, ajak połknie, to nie ma działania. Przestałam.
            Zymafluor stoi w szafce. Dziecko je słodycze w rozsądnych ilościach, ale
            codziennie, pije "kubusia" namiętnie i na okrągło, ale oczywiście 2x dziennie
            myje ząbki. Ja i mąż mamy zęby średnio mocne (ja nawet miałam niedorozwój
            szkliwa). Nie jestem przeciwana specyfikowm takim jak Zymafluor, ale chyba jego
            znaczenie i działanie jest nieco wyolbrzymione. A witaminki podaję dziecku w
            zimie
            • Gość: goś Re: do aka10 Zymafluor IP: 62.233.163.* 20.06.02, 15:10
              Jeśli w dalszym ciągu chciałabyś podawać synkowi Zymafluor to może spróbuj
              kropli - ja podaję tylko krople. Co do ssania tabletki - z tego co wiem, to
              zymafluor działa endogennie czyli - znacznie upraszczając - musi przede
              wszystkim znaleźć się w brzuszku dziecka, a dopiero później działa jak należy
              (również na zawiązki zębów)i dociera tam, gdzie trzeba. Zresztą gdyby było tak,
              ze ma działać miejscowo, to chyba wtedy przy Zymaflorze nikt rozsądny nie
              zalecałby pasty z fluorem i lakierowania zębów. Swoją drogą, myślę że trudno
              oczekiwać, że małe dziecko będzie ssać taką maciupeńką tabletkę. Tabletki sa
              przewidziane dla starszych dzieci, i to nie dlatego, że umieja je ssać, ale
              dlatego, że umieją je połknąc. Moja córka dopiero niedawno nauczyła się tej
              sztuki, tj połykanie tabletki.
              • Gość: Anka Re: do aka10 Zymafluor IP: *.tnt3.b2.uunet.de 20.06.02, 16:45
                Moja piecioletnia corka od 6 mies. dostaje fluor w tabletkach. Wszystkie znane
                mi dzieci znajomych biora fluor i nikt nie ma ubytkow.
                • Gość: mamusia Re: do aka10 Zymafluor IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 18:11
                  az tak dobrze nie jest - corka znajomej brala fluor jak wszystkie dzieci tutaj
                  niemal od urodzenia, niestety nie tylko je duzo slodyczy ale tez caly dzien
                  popija wode z sokiem : w efekcie ma trzy spore ubytki w jedynkach. dziecko
                  znajomej z krakowa w podobnych warunkach ale bez fluoru ma przednie zeby
                  zjedzone juz do polowy.
                  • aka10 Re: do GOS Zymafluor 20.06.02, 21:20
                    Moj post napisalam moze nie jako odp. na Twoj,ale jako ogolna informacje
                    przede wszystkim dla tych,ktorzy uwazaja,ze Zymafluor to cudowny sposob na
                    zdrowe zeby.Niestety tak nie jest,a problem ubytkow w zebach mlecznych jest wg.
                    mnie spowodowany jedzeniem slodyczy w kazdych ilosciach i brakiem higieny
                    ustnej dziecka.Winni sa tylko i wylacznie rodzice,nie dzieci.Nie mowie tu
                    oczywiscie o przypadkach wyjatkowych,gdy dziecko zmuszone jest brac leki przez
                    dluzszy czas,bo wiadomo,ze to negatywnie wplywa na zeby.
                    Uwazam takze,ze trwalosc zebow jest czesciowo sprawa genetyczna.Byc moze,gdyby
                    moje dzieci jadly slodycze non-stop i do tego nie szczotkowaly zebow jak
                    nalezy,to by dzis mialy dziury.
                    Dodam jeszcze,ze dziury w zebach mlecznych u dzieci tutaj, to rzecz prawie
                    niespotykana (bez wzgledu na geny) i jestem calkowicie przekonana,ze zalezy to
                    od ekstremalnego przestrzegania zasady "slodycze w sobote" i minimalnego
                    uzywania cukru.Mycie zebow robi oczywiscie swoje. Pozdrowienia.
                    • Gość: mamusia Re: do GOS Zymafluor IP: *.proxy.aol.com 21.06.02, 19:21
                      czyli ty piszesz ze szwecji (a moze norwegii) - zgadlam ? slyszalam o tym
                      narodowym zwyczaju slodyczy w sobote, ktory blogoslawia dentysci.
                      fajny sposob. niestety trudny w realizacji "w pojedynke".
                      i chyba liczy sie caloksztalt profilaktyki, w koncu plaque uwielbia nie tylko
                      slodkie weglowodany. mysle tez, ze wielkim postepem jest uswiadomienie
                      wszystkim, ze rozwodniony sok owocowy, lub tylko troche slodki napoj, sa dla
                      zebow tak samo ryzykowne jak 100% sok i bardzo slodka herbatka. a juz
                      katastrofalne jest popijanie nawet lekko zabarwionej sokiem wody przez caly
                      dzien co kwadrans. jesli jz sok to raz a dobrze, a potem tylko woda (zasada ta
                      sam co slodycze w dowolnej ilosci ale tylko w sobote).
                      no i warto zwiekszyc efektywnosc mycia zebow poprzez odpowiednia technike.
                      • aka10 Re: do mamusi -Zymafluor 21.06.02, 20:47
                        Z tymi sokami,to masz calkowita racje.Oczywiscie,jak sok,to raz,a dobrze,a
                        potem woda.Tutaj woda z kranu jest do tego stopnia czysta,ze nawet niemowlakom
                        sie jej nie przegotowuje.Podstawa w upalny dzien jest woda,a nie soki,a do
                        obiadu mleko.Pozdrowienia.
                        Ps.Zgadlas!
                        • Gość: mamusia Re: do mamusi -Zymafluor IP: *.proxy.aol.com 22.06.02, 16:50
                          o jeszcze jednej sprawie zapomnialam - prochnica to choroba zakazna !!!!!!!!!
                          wiec nie oblizywac smoczusia, ktory spadl na podloge przed podaniem go dziecku.
                          mniej mu zaszkodzi troche kurzu niz ladunek bakterii plaque.
                      • Gość: Insomnia Re: do GOS Zymafluor IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 21.06.02, 21:57
                        Piszecie o tym, żeby dawać dzieciom słodycze tylko w sobotę. To naprawdę
                        świetny pomysł tylko troszkę mało realny w polskim społeczeństwie. Też chciałam
                        wprowadzić taką zasadę, ale nie do końca mi się to udało. Po wielu bitwach z
                        babciami w końcu udało mi się je przekonać, że miłość do wnuczki można okazywać
                        w inny sposób niż szpikując ją niezliczoną ilością słodyczy. Ale są sytuacje,
                        np. w przedszkolu, kiedy dziecko częstowane jest cukierkami (lub słodycze
                        podawane są na podwieczorek) i jeśli moja córka ma odmówić to jest jej
                        przykro, że inni jedzą, a ona nie i dlatego nagięłam zasadę na czas właśnie
                        przedszkola.
                        • aka10 Re: do Insomnia -przedszkole 22.06.02, 10:27
                          Slodycze w przedszkolu,to tu zupelnie sprawa nie do pojecia.Wiekszosc
                          dzieci,szczegolnie tych ponizej 3 lat,nigdy nie miala cukierka w ustach i
                          rodzice zrobiliby awanture,gdyby sie dowiedzieli,ze w przedszkolu daje sie ich
                          dzieciom slodycze.Nie wiem,jak to wyglada w Polsce,ale zastanawiam sie,czy np.
                          na zebraniu rodzicow nie mozna by ustalic,ze dzieci NIE jedza cukierkow w
                          przedszkolu.Dlaczego personel nie mialby sie do tego stosowac,skoro np.mozna
                          wyeliminowac wolowine z jadlospisu (wiem,ze wiele przedszkoli to zrobilo jak
                          wyszla sprawa ze "wscieklymi krowami").Pozdrowienia.
                          • Gość: Insomnia Re: do Insomnia -przedszkole IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 22.06.02, 12:01
                            Niezły pomysł. Choć taki prosty, ale nie przyszedł mi do głowy smile)) Spróbuję
                            coś zadziałać w tej sprawie. Podwieczorki nie są dla mnie osobiście takim
                            problemem, bo i tak dziecko zabieram z przedszkola prawie zawsze (poza
                            sporadycznymi przypadkami) wcześniej. Większym problemem jest to, że często
                            dzieci same przynoszą do przedszkola cukierki i częstują swoich kolegów - na co
                            oczywiście muszą mieć zgodę rodziców (w końcu oni te cukierki kupują). Dlatego
                            myślę, że to kwestia mentalności polskiej i braku świadomości co do
                            szkodliwości takiego podjadania (zwłaszcza, że wcale nie kończy się ono myciem
                            ząbków). Nic dziwnego, że niechlubnie przodujemy w próchnicy!!! Ale spróbuję
                            coś zrobić w tej sprawie, może się uda.
                            • aka10 Re: do Insomnia -przedszkole 22.06.02, 12:26
                              Masz racje,od czegos trzeba zaczac.Po co dzieci maja potem cierpiec u
                              dentystow,a rodzice wraz z nimi.Gdyby to rodzicom robily sie dziury w
                              zebach,jak ich dzieci jedza slodycze,to by pewno inaczej zaczeli myslec.
                              Pozdrowienia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka