Dodaj do ulubionych

Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne?

31.01.06, 20:11
Wydaje mi sie że przerobilam już wszystkie metody i sposoby i niestety nic nie działasad
Nie poddałam sie zupełnie i ciagle widze światełko w tunelu ale potrzebuję porady/sposobu na dziś ,bo zaczynają sie grubsze lektury,czwarta klasa.
Każde namawianie do czytania wyznaczanie czasu objetoosci itd.zaczyna sie wielkim płaczem,potem lekką histerią typu nie bedę bo nienawidze ,potem czasem syn ZASYPIA(pewnie taka reakcja obronna na użytek własny),potem duka ze łzami w oczach i na końcu nic nie wie z tego co przeczytał.
Byłam w poradni i u psychiatry niczego niepokojącego nie widzą.(choć faktem jeste że nie upierałam sie szczególnie przy badaniach na ewentualną dysleksję,a oni tak chetnie nie robia bo teraz kazdy sie tym podpiera przy problemach w szkole).

Czy może powinam dac sobie spokój ,bo nie da sie na siłę przekonac do czytania i zakupić wszystkie lektury na kasetach do słuchania?
Zawsze mi sie wydawalo ze jak dziecko będzie miało "korzenie czytaczy" to sprawa jest oczywista-niestety zupełnie nieprawdasad
Obserwuj wątek
    • baba_ta_sama Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:17
      A czytasz dziecku regularnie? Na dobranoc np.?
      • lika13 Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:22
        Przyznaje ze teraz już nie tak regularnie jak kiedyś,bo to duży chłopak i wydaje mi sie ze powinien sam,ale ciągle czasem sie "łamie" i czytam ostanio na fali jest Narniasmile
        • ardzuna Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:27
          Dopóki sam nie będzie umiał czytać płynnie, powinnaś mu codziennie czytać.
          • lika13 Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:34
            Okay ja mam czytać i dzieki temu moje dziecko nauczy sie czytać płynie i polubi czytanie?
            Bo słuchac to on lubi bardzo i bez wiekszych wysiłków.
            W moim mniemaniu to trening czyni mistrza i wydaje mi sie ze zwykłe ludzkie wygodnictwo kaze mu dojść do wniosku ze lektury to ma czytać Mamusia.
            Już siebie widzę jak czytam 18letniemu koniowi który dalej duka!
            • baba_ta_sama Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:37
              Pesymistka z Ciebie wink Daj mu szanse i dalej czytaj smile
              Chodzi o zainteresowanie czytaniem. W koncu zlapie bakcyla smile
            • ardzuna Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:48
              lika13 napisała:

              > Okay ja mam czytać i dzieki temu moje dziecko nauczy sie czytać płynie i
              polubi
              > czytanie?

              Powinien jeszcze sam ćwiczyć czytanie, ale jeśli ty mu również nie będziesz
              czytać, to marne sa szanse, że złapie bakcyla. Czytanie to nie tylko
              odtwarzanie literek, ale też dobre rozumienie konstrukcji zdaniowych, a to
              ćwiczy się również słuchając. Tym bardziej że interpretacja głosem tekstu przez
              rodziców stanowi przykład dla dziecka.

              Z moim czytamy regularnie i czyta stopniowo coraz lepiej, ale czyta mu się też
              do snu (ma 7,5 roku), właśnie tata mu czyta smile
        • baba_ta_sama Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:30
          Moj przeczytal wszystko, co bylo "na fali" wink A zaczynalismy od Tolkienia smile
          I nadal czyta sam (ma niespelna 11 lat), ale ja i maz regularnie czytamy mu "na
          dobranoc" - 20-30 minut smile
          • lika13 Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:39
            Rozumiem ,ale sama piszesz ze sam czyta,a mój za Chiny Ludowe sam nie sięgnie po książke,a czytałam naprawde dużo,bo lubie i dla siebie i na głos tez mogęsmile
            • baba_ta_sama Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 20:42
              Dzieci niejadnakowe sa smile Twoj moze potrzebuje dluzszej stymulacji smile
    • glanka15 Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 21:39
      ja też to mam...
      u mnie proble molega na tym, że jak książka jest ciekawa i sama ją wybiore to
      przeczytam ją ale jak to jest lektura i musze to rzyeczytać to też zasypiam
    • roseanne znalezc ciekawa ksiazke! 31.01.06, 21:42
      i czytac na glos - kawalk ty, kawalek dziecko
      nie musi byc z listy lektur, nie musi byc do konca odpowiednia do wieku
    • agnieszka_azj Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 22:01
      lika13 napisała:

      > > Każde namawianie do czytania wyznaczanie czasu objetoosci itd.zaczyna sie
      wielk
      > im płaczem,potem lekką histerią typu nie bedę bo nienawidze ,potem czasem syn
      Z
      > ASYPIA(pewnie taka reakcja obronna na użytek własny),potem duka ze łzami w
      ocza
      > ch i na końcu nic nie wie z tego co przeczytał.

      Jako mama dwóch dyslektyczek i jednej pretendentki do tego miana wink))
      sugerowałabym jednak przebadanie pod kontem tego rodzaju problemów.
      Abstrahując od reakcji histerycznych dukanie i nierozumienie czytanego tekstu w
      tym wieku jest już niepokojące.
      • verdana Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 22:16
        Popieram w całej rozciągłości przedmówczynię!
      • ardzuna Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 22:19
        Miałam w czwartej klasie pelno dukających kolegów i koleżanek co najmniej 80
        procent z nich na pewno nie było dyslektykami. Jest to również w dużej mierze
        kwestia sposobu wychowania.
        • verdana Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 31.01.06, 22:53
          Ale tu nie wygląda to na sposób wychowania - dukające dzieci rzadko kiedy maja
          rodziców tak zainteresowanych czytelnictwem dziecka.
          • lika13 Dzięki Verdana 31.01.06, 23:23
            Własnie miałam sie oburzyćsmile

            Oczywiście pójdę sie jeszzce raz wykłócać o te badania ,a jak nie to zrobie prywatnie.Jeżeli jest choć minimalne prwadopodobieństwo ze moze być to dysleksja,to wole ją potwierdzić lub wykluczyć,bo cieżko jest nauczyć daltoniste rozróżniać kolorysmile
            Zwyczajnie nie byłam pewna czy są to symptomy przystajace do tej przypadłości,a psycholodzy zbywali mnie.

            Poza tym ktoś mi dziś powiedział ze panuje jakaś ogólna obsesja na czytanie książek i poglady że ten co nie czyta wyrasta na tłuka,analfabetę itp. może nieświadomie uległam jej?
            Pocieszam sie teraz ,ale są przecież ludzie bystrzy,inteligentni,odpowiednio wykształceni co nie przeczytali nigdy żadnej ksiażki(znam osobscie),a do pisania używają tylko Worda z autokorektą...
            Przecież często, to co stanowi dla nas źródło radości,relaksu,wiedzy dla innych jest drogą przez mękę.
            Czytam od trzeciego roku życia,półki mam pełne cudownych książek o najrozmaitszej tematyce, które zachowałam przez lata dla swojego dziecka,ale dla Niego to stos makulatury.
            Myślałam że kurs szybkiego czytania pomoże,bo był miedzy innymi tak rekamowany ze przez naukę tempa dla mózgu akcja zaczyna sie toczycsmile-nic z tego.

            Tak sie wyżalam sobie.
            • klaryma a czy 01.02.06, 10:45
              cytałaś te wszystkie wcześniejsze wątki na tym forum i na roum Ksiazki dla
              dzieci i młodzieży? Tam jest pelno rad. Moze coś zadziała. Nie ustawaj w
              wysiłkach, podsuwaj mu ciekawe ksiażki, komiksy, gazety chociaż (to też dobrze,
              cokolwiek. Może w końcu zaskoczy? No i czytaj mu. Moja córka ma już prawie 10
              lat, czytam jej ciągle bo lubię, nawet się boję tego momentu, kiedu już nie
              bedzie chciała słuchać.
            • ardzuna Re: Dzięki Verdana 01.02.06, 15:00
              lika13 napisała:

              > Własnie miałam sie oburzyćsmile

              O nic złego mi nie chodziło smile Sama nie wiem, jaki jest sekret wszczepienia
              zamiłowania do czytania i mam pobożną nadzieję, że mi się to uda, ale też dużo
              niepewności. Nie mam żadnych wzorców, bo sama umiałam czytać "od zawsze", tzn.
              bylam nauczona czytania gdzieś między drugim a trzecim rokiem życia, swojego
              synka nie nauczyłam czytać w tym wieku i teraz nie wiem, jak to się skutecznie
              robi żeby zainteresować czytaniem starsze dziecko. Tzn. w teorii wiem, ale
              teoria to za mało.
            • ardzuna symptomy dysleksji 01.02.06, 15:05
              lika13 napisała:

              Jeżeli jest choć minimalne prwadopodobieństwo ze moze być to dysleksja,t
              > o wole ją potwierdzić lub wykluczyć,bo cieżko jest nauczyć daltoniste
              rozróżnia
              > ć kolorysmile
              > Zwyczajnie nie byłam pewna czy są to symptomy przystajace do tej przypadłości,

              Symptomy dysleksji są bardzo charakterystyczne, uczyłam sie ich na studiach,
              więc ci napiszę. Nie jest to na pewno to, o czym piszesz, ale może jest coś na
              co nie zwróciłaś uwagi:
              1. dziecko stale myli litery podobne i lustrzane, jak m i n, p i b, b i d;
              2. dziecko ma problem z opanowaniem pisania w prawidłowym kierunku (tzn. w
              przypadku naszego alfabetu od lewej do prawej)
              3. dziecko pisząc zjada całe sylaby.
              Są to typowe i podstawowe błędy dyslektyczne.

              Poza tym wczesny sygnał ostrzegawczy, występujący jeszcze przed szkołą, ale
              świadczący tylko o ryzyku wystąpienia dysleksji, to to, że dziecko ucząc się
              wierszyków zastępuje słowa rymujace się słowami o tym samym znaczeniu, ale nie
              tworzącymi rymu.
              • verdana Re: symptomy dysleksji 01.02.06, 16:39
                Mam troje dzieci z dysortografią, przy czym w jednym wypadku to stan bardzo
                ciężki.
                Tez powinny zdradzać symptomy dysortografii - lustrzane pisanie, nieumiejetność
                i niechęć do rysowania i kilka innych.
                Symptomy nie wystąpiły. Dysortografia tak.
                • ardzuna Re: symptomy dysleksji 01.02.06, 19:22
                  verdana napisała:

                  > Tez powinny zdradzać symptomy dysortografii - lustrzane pisanie,
                  nieumiejetność
                  >
                  > i niechęć do rysowania i kilka innych.
                  > Symptomy nie wystąpiły. Dysortografia tak.

                  A jesteś pewna, że to dysortografia?
                  Kiedyś nie było dysortografii, a tylko sadzenie byków.
                  Samo robienie błędów ortograficznych jeszcze o niczym nie świadczy. Tak mnie
                  uczyli na studiach, a kończyłam pedagogikę na dobrym uniwerze, więc zakładam,
                  że raczej wiedzieli co mówią.
                  • verdana Re: symptomy dysleksji 01.02.06, 21:38
                    Kochana, chyba nie nauczyli cie na pedagogice, że pierwszym warunkiem terapii
                    jest nie obrażanie rodziców i nie podwazanie ich kompetencji " w pierwszych
                    słowach".
                    Mój syn (najstarszy) był diagnozowany czterokrotnie, przez cztery niezależne
                    ośrodki (wiązało się to ze zmianami szkoły, a więc zmianami poradni, oraz moją
                    troską - a więc także poradami u prywatnych psychologów). Wszyscy bez wahania
                    orzekli dysortografię i dysgrafię.
                    Na reedukację uczęszzczał drobne lat osiem + dwa lata liceum, gdzie już tylko
                    mówiono, jak powinien sobie poradzić z codziennym zyciem. Radą najbardziej
                    przydatną okazało się "Kup pan komputer".
                    Moją córkę, która mniej-wiecej wyszła z dysortografi diagnozowały już tylko dwa
                    ośrodki. Reedukację po dwóch latach odpuściłam, może dlatego pisze w miarę
                    ortograficznie.
                    Najmlodszy jest pod opieką poradni dysleksji i reedukatora szkolnego. Zarówno
                    poradnia dysleksji jak i państwowa stwierdziły poważną dysortografię i
                    dysgrafię.
                    Wszystkie moje dzieci nie maja cienia kłopotów z czytaniem - przeciwnie,
                    czytaja znacznie szybciej, niż przeciętne osoby. Znaja tez perfekcyjnie zasady
                    ortograficzne. Zapytane , jak co się pise, odpowiadają zazwyczaj prawidłowo, po
                    czym piszą co innego. Mój najstarszy, pechowo nazywający się Krzysztof,
                    jeszcze w liceum robił błędy we własnym imieniu.
                    Ale nie ukrywam- to wszystko psycholodzy. Ilekroć jednak natykałam się na
                    pedagoga czy nauczyciela słyszałam dokładnie to samo "Dziecko jest
                    niedopilnowane i leniwe. Jakby chciało, to by pisało poprawnie i ładnie. Nie ma
                    co mówić o dysortografii, bo to tylko błędy - jak dziecko ich nie poprawi, to
                    samo sobie winne". Takie opinie zrujnowały karierę szkolną mojego najstarszego
                    i wpędziły go w nerwicę.
                    Nie wystarczyły zaświadczenia z poradni, od psychologów - pedagodzy po dobrych
                    uniwersytetach wiedzieli - jak ktoś się uczy, to umie, jak się nie uczy - to
                    nie umie. Więc jak robi błedy - to znaczy, ze się nie uczy. I tyle.
                    Kiedys nie było dysortografi.No nie było. Bo dzieci z dysotografią nie kończyły
                    szkoły.
                    • ardzuna Re: symptomy dysleksji 01.02.06, 21:49
                      verdana napisała:

                      > Kochana, chyba nie nauczyli cie na pedagogice, że pierwszym warunkiem terapii
                      > jest nie obrażanie rodziców i nie podwazanie ich kompetencji " w pierwszych
                      > słowach".

                      Moja droga. Chyba nie jest właściwe, żebyś używała tego rodzaju elementów
                      manipulacyjnych w dyskusji. Aktualnie nie występuję w roli pedagoga, tylko
                      forumowiczki, i świetnie sobie z tego zdajesz sprawę. Zauwazylaś zapewne, że
                      nie jestem nauczycielką twoich dzieci. W związku z tym stosuję standardy
                      dyskusyjne, a nie standardy postępowania wobec rodzica dziecka, które jest moim
                      podopiecznym.

                      Po drugie, jako nauczyciel powinnaś wiedzieć, że "niepodważanie" pisze się
                      razem.

                      > Nie wystarczyły zaświadczenia z poradni, od psychologów - pedagodzy po
                      dobrych
                      > uniwersytetach wiedzieli - jak ktoś się uczy, to umie, jak się nie uczy - to
                      > nie umie.

                      Na ciekawych pedagogów trafiłaś. Jesteś pewna, ze pokończyli studia? Ale nie to
                      oczywiście jest clou sprawy, tylko to, że chciałaś mnie obrazić. Nie, nie
                      obraziłaś mnie, a jak łaskawie i bez zaperzenia przeczytasz to, co napisałam,
                      to zobaczysz, że nie neguję pojawiania się takich zaburzeń. Uważam jednak za
                      oburzajace tłumaczenia wszystkich problemów różnymi dys-, często
                      wyimaginowanymi. Ciebie zapytałam, czy jesteś pewna, ze to jest dysortografia.
                      Mogłaś spokojnie napisać prawie to samo, co napisałaś (o opiniach psychologów)
                      bez prób obrażania dyskutanta. Pozdrawiam.
                      • verdana Re: symptomy dysleksji 02.02.06, 14:38
                        Jesli powołujesz się na studia pedagogiczne to występujesz jako pedagog. To
                        jasne, bo po co inaczej byś chwaliła się ukończeniem "dobrego uniwersytetu".
                        Po drugie - nie jestem nauczycielem.
                        Mozna wywnioskować z wielu postów, ze wiem, czym jest dysortografia (choć
                        rozumiem, ze rodzice z natury rzeczy wiedzą niewiele), i ze chodziłam z dziećmi
                        do specjalistów. A opinia, ze kiedyś nie bylo dysortografii, tylko "sadzenie
                        błędów" świadczy o tym, że w ogóle podejrzliwie odnosisz qa
                        • verdana Re: symptomy dysleksji 02.02.06, 14:39
                          Kot wysłał.
                          dysleksji i dysortografi, traktując ją jako współczesny wymysł, ułatwiający
                          leniwym dzieciom życie.
                          • regata7 Re: symptomy dysleksji 02.02.06, 15:00
                            verdana napisała:

                            > Kot wysłał.

                            pozdrawiam kota

                            > dysleksji i dysortografi, traktując ją jako współczesny wymysł, ułatwiający
                            > leniwym dzieciom życie.


                            niestety, często tak jest - i takie właśnie przypadki powodują brak zaufania do
                            prawdziwych dyslektyków...
                            Znam dziecko, które jest ewidentnym leniem patentowanym, ale rodzice "dla
                            świętego spokoju" załatwili mu papier, że jest dyslektykiem i wobec tego Pani
                            ma mniej wymagać...
                            • ardzuna Re: symptomy dysleksji 02.02.06, 15:44
                              Otóż to. Nie miałam nic więcej ani nic mniej na myśli.
                        • ardzuna Re: symptomy dysleksji 02.02.06, 15:44
                          verdana napisała:

                          > Jesli powołujesz się na studia pedagogiczne to występujesz jako pedagog.

                          Nie, nie występuję jako pedagog. Napisałaś: "
                          > Kochana, chyba nie nauczyli cie na pedagogice, że pierwszym warunkiem terapii
                          > jest nie obrażanie rodziców i nie podwazanie ich kompetencji " w pierwszych
                          > słowach"."
                          Zapamiętaj sobie, ze nie prowadzę twojej terapii ani terapii twoich dzieci.

                          To
                          > jasne, bo po co inaczej byś chwaliła się ukończeniem "dobrego uniwersytetu".

                          Wiedza wyniesiona z uniwersytetu a występowanie jako pedagog to dwie różne
                          sprawy. Nigdy nie występuję jako pedagog w internecie, ponieważ nie prowadzę
                          nauczania, terapii czy czego tam jeszcze przez internet. Nie zmienia to faktu,
                          że konkretna wiedza nie znika mi z głowy na czas siedzenia na forach.

                          > Po drugie - nie jestem nauczycielem.

                          Przepraszam, myślałam że kiedyś o tym pisałaś, musiało mi się coś pomylić.
    • mammilaria Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 10:43
      Jesli syn lubi jak mu czytasz to juz polowa sukcesu.
      Czytajcie razem, tzn. on tytul rozdzialu i pierwszy akapit, ty reszte, itd.
      Potem zwiekszaj jego role.
      Nastepnie wybierz cos z krotkimi rozdzialami i gdy ty bedziesz zajeta, np
      szykowaniem kolacji popros, aby tobie przeczytal bo jestes ciekawa.
      Jesli ksiazka bedzie ciekawa powinnien sam sie wciagnac.
    • judytak Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 11:13
      musi znaleźć coś, co go na tyle zaciekawi, że koniecznie będzie potrzebował się
      dowiedzieć, i co jest na tyle "głupie", że mama stanowczo odmówi przeczytania
      tego, czy na głos dziecku, czy w celu zrelacjonowania mu treści ;o)

      mój brat nic nie czytał (oprócz podręcznika...) do piątej chyba klasy, lektury
      mu opowiadałam, bo jeszcze pamiętałam ;o)

      potem nastał w domu komputer, do komputera gry (na kasetach magnetofonowych,
      piszczało to, jak się wgrywało...), do gier opisy (w gazetkach)... jakbym ja
      lubiła grać, to brat pewnie dalej by nic nie czytał, a tak musiał ;o) ale i tak
      trwało jakieś dwa lata, zanim na tych gazetkach tak się nauczył czytać, że
      zechciało mu się brać też za inne rzeczy

      więc proponuję do czytania wszystkie praktycznie potrzebne rzeczy na początek
      (program telewizyjny, katalogi przed zakupami, przepis na ciasto, instrukcja
      obsługi jakiegoś sprzętu, listu od babci, itp. itd.) - najważniejsza jest
      praktyka!

      jeszcze mam taki pomysł: czytasz dziecku książkę, w trakcie (tam, gdzie
      widzisz, że będzie łatwa lub ciekawa strona) musisz wyjść (żeby wstawić pranie,
      zrobić herbatę, zadzwonić gdzieś itp.), z początku tylko na 5 minut, dziecko ma
      sobie dalej czytać, potem powiedzieć ci, co się w książce działo, żebyś nie
      straciła wątku (!), a ty czytasz dziecku dalej :o)

      a wszystkie te "wyznaczania czasu, objętości itp." należy zaniechać w trybie
      natychmiastowym, bo tylko obrzydzają dziecku czytanie!

      pozdrawiam
      Judyta
    • mrs_robinson Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 11:38
      ..tez mam ten problem( Opisywalam na tym forum i na forum ksiazki)..aczkolwiek
      z kazdym dniem mniejszy!!!
      Po pierwsze syn jest dyslektykiem i dukanie,niechec wynika wlasnie z tego w
      naszym przypadku..
      Nieoczekiwanie zaczal czytac -do poduszki HURRAA!! nie beletrystyke (kupilam mu
      mnostwo z listy ,ktora mi poradzono i nic..) ale albumy o II wojnie
      swiatowej,albumy o sztuce klasycystycznej (sic!!) i Egiptologie...Pewnie tu
      zachecajace jest dla niego,ze sa to krotkie teksty,duzo sie dowiaduje a potem
      nawet blyszczy wiedza...
    • dagbe Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 11:51
      Mój się przekonał sam na cyklu o małym czarodzieju wink
      Przedtem podczas wakacji miedzy I i II klasą pilnowałam, żeby czytał na głos pół
      godziny dziennie. Nie pamiętam tytułów, ale były to jakieś bajki dla dzieci.
      Pomogło o tyle, że już nie dukał przy czytaniu, rozumiał treść ale dalej nie
      lubił sad Ja miałam w dzieciństwie podobnie. W II klasie SP nie umiała czytać nic
      a nic. Mama nie mogła sobie ze mną poradzić i wysłała na wieś do Babci. Babcia
      mnie przypilnowała z codziennym czytaniem. Z początku były to dla mnie tortury,
      jednak po półtora roku uwielbiałam czytać. Czytałam wszystko, co miało literki
      wink Do tej pory mi zostało czytanie wszelkich karteczek, ogłoszeń, karteluszek...
      Uwielbiam czytać i nie rozumiałam, jak moje dziecko może tego nie lubić?????
      Parę lat temu zamówiłam sobie pod choinkę pierwszy i drugi tom Harry'ego
      Pottera. Pierwszy przeczytałam synowi (i mężowi wink na głos, za drugi już syn się
      wziął sam. Był wtedy w III klasie podstawówki. Obecnie nie ma problemów z
      czytaniem lektur szkolnych. Jednak dla przyjemności czyta tylko Harry'ego
      Pottera. Przeczytał już co najmniej po trzy razy każdy tom z wyjątkiem szóstego
      wink Jeszcze ewentualnie czasem sięgnie po Koszmarnego Karolka. Mam nadzieję, że z
      czasem rozszerzy się jego zakres lektur...
      Mój syn ma dysleksję potwierdzoną dwoma badaniami.
      Obecnie czytam na głos młodszemu synowi a starszy się przysłuchuje.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
    • regata7 Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 12:11
      Do tego, że czytanie może być fajne nikogo się na siłę nie przekona - dziecko
      albo dojdzie do tego same, albo nigdy czytanie nie będzie dla niego fajne.

      Jaki rodzaj dysleksji uniemożliwia czytanie?
      sorry, ale najłatwiej tłumaczyć wszystko dysleksją.
      Ja też miałam dysleksję, tylko wtedy nikt tego tak nie nazywał... ("diagnoza"
      wynika z analizy moich zeszytów i problemów szkolnych), a uwielbiam czytać od
      wczesnego dzieciństwa. Czytałam zawsze po cichu i nigdy nie miałam problemu ze
      zrozumieniem tekstu. Całkiem grube powieści "połykałam" po prostu już w
      pierwszej klasie.
      Książki były jedną z niewielu rozrywek - w telewizji byle co, komputerów nie
      było....

      A mój syn (10 l), który dysleksji nie ma, nie lubi czytania książek.
      Czytając na głos "robi błędy", przekręca albo zmienia wyrazy, może i nie duka,
      ale też połowy nie rozumie.
      Woli filmy, komputer, a do czytania komiksy. Twierdzi, że czytanie zabiera za
      dużo czasu - żeby poznać treść wolałby film albo żeby ktoś opowiedział...
      Tempo życia bardzo przyspieszyło, i dzieci też się spieszą... mają tyle
      bodźców, tyle innych propozycji spędzania czasu, że większości dzieciaków
      szkoda czasu na czytanie...
      A nas - rodziców - widzi z książką w rękach codziennie...

      Jestem wredna mama i jednak zmuszam młodego do czytania - codziennie
      przynajmniej kilka stron. Wie, że żaden płacz nie pomoże, a efektem może być
      tylko jedynka w szkole, którą i tak trzeba będzie poprawić!
      Czasem czytamy na zmianę - jeden rozdział ja lub mąż na głos, jeden on sam, a
      potem musi opowiedzieć co zrozumiał. Jak nie wszystko, to rozmawiamy o tym,
      tłumaczymy. W szkole polonistka (IV kl) sporo od dzieci wymaga i "nie ma
      zmiłuj" - przeczytać trzeba i zrozumieć, bo potem dzieci piszą wypracowania
      związane z każdą lekturą.
      Może kiedyś polubi czytanie nie tylko komiksów...

      Dobrze chociaż, że z matmy jest świetny smile
      • mrs_robinson Dysleksja jest przeszkoda.. 01.02.06, 14:26
        .. i chociaz niektorym trudno sie zgodzic -taka jest prawda(poczytaj watki
        verdany -ona jest tu ekspertem!)
        • ardzuna Re: Dysleksja jest przeszkoda.. 01.02.06, 15:07
          Dysleksja jest _utrudnieniem_, ale nie przeszkodą.
          • mrs_robinson Re: Dysleksja jest przeszkoda.. 01.02.06, 16:10
            ardzuna napisała:

            > Dysleksja jest _utrudnieniem_, ale nie przeszkodą.

            _________
            ??maslo maslane??
            • ardzuna Re: Dysleksja jest przeszkoda.. 01.02.06, 19:20
              Nie.
        • regata7 Re: Dysleksja jest przeszkoda.. 02.02.06, 13:56

          mrs_robinson napisała:

          > .. i chociaz niektorym trudno sie zgodzic -taka jest prawda(poczytaj watki
          > verdany -ona jest tu ekspertem!)

          czytałam. Nie kwestionuję jej wiedzy i doświadczeń z własnymi dziećmi, ale
          ekspert to chyba trochę na wyrost. Chciaż zawsze podziwiam jej zdrowy
          rozsądek smile
          Dzieci są różne. Ponadto dysleksja, podobnie jak każda inna choroba może
          występować w różnym nasileniu. Pojęcie dysleksji obejmuje przecież "podgrupy" -
          dysgrafię, dysortografię, etc. przynajmniej tak mnie uczono w pewnej szkółce...

          Moje szkolne zeszyty świadczą właśnie o tych dwóch dys..., a mimo tego
          nauczyłam się czytać bardzo szybko i bez problemów - bo chciałam, a chciałam,
          bo czytała moja starsza siostra (uzdolniona polonistycznie i plastycznie),
          będąca dla mnie wtedy wzorcem jedynym i godnym naśladowania smile
          Później przepisywałam jej wypracowania i w ten sposób nauczyłam się pisać nie
          tylko "na temat" (startowałam w konkursach "pisarskich", później skończyłam
          studia humanistyczne) ale i czytelnie, ponieważ papugowałam ją także w
          charakterze pisma smile
          Dlatego uważam, że i dyslektyk może nauczyć tego, czego chce - o ile chce!
          Problemem jest tylko, jak zmotywować, żeby chciał pokonać swoją słabość...
    • rycerzowa Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 12:26

      >potem czasem syn ZASYPIA(pewnie taka reakcja obronna na użytek własny

      Przypuszczam,że to nie jest reakcja obronna na użytek własny, ale po prostu
      koszmarne zmęczenie. Czytanie jest ogromnym wysiłkiem umysłowym dla kogoś, kto
      nie ma w tym wprawy.

      Ja np. czytam teraz po angielsku rzecz z dziedziny kosmologii i - ziewam po 4
      stronach a usypiam po 10 najdalej. Nie dlatego, że to nudne (inaczej nie
      czytałabym tego) ale że trudne straszliwie; i temat i obcy język. Ani w jednym
      ani w drugim orłem nie jestem.

      Jeśli wykluczysz dysleksję, pozostaje powolne i mozolne uczenie biegłości w
      czytaniu. Na zasadzie "trochę ja, troche ty", pilnując reguły, aby dziecko
      przeczytało jedną stroniczkę dziennie.

      Jeśli synek będzie miał świadomość, że nie bedziesz wymagać więcej, niż ta
      przysłowiowa stroniczka, łatwiej zaakceptuje codzienne czytanie.
      Byc może z czasem złapie bakcyla, gdy juz sam proces czytania przestanie mu
      sprawiać trudność. A może nie, nie każdy musi być molem książkowym..
      Ale ta stroniczka dziennie wystarcza, aby po kilku latach zwyczajnie umieć
      płynnie czytać.

      Zacznij jednak od badań w kierunku dysleksji.

      • verdana Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 12:44
        Nauczenie czytania, a nauczenie czrpanie przyjemności z czytania to dwie różne
        rzeczy, często niestety sprzeczne.
        Czytanie przymusowe, żeby w szkole nie było jedynki, może nauczyć dziecko
        płynnie czytać i obrzydzić czytanie na zawsze. Jeśli bardziej rodzicowi zależy
        na tym, by dziecko czytało płynnie, nawet bez przyjemnosci to jest zupełnie
        inna postawa, niż wtedy, gdy bardziej zależy, aby sięgało kiedyś po książki z
        przyjemnością, nawet jeśli miałoby teraz gorzej sobie radzić.
        Zmuszanie do czytania zachęci tylko pojedyncze dzieci do czytania - wiekszości
        obrzydzi książki. Będzie po nie sięgało tylko użytkowo.
        Dysleksja - kazda - utrudnia lub uniemożliwia czytanie. Jesli stwierzono
        dysleksję, a dziecko czyta, to znacy że diagnoza była błędna. I tyle.
        Zmuszanie dziecka z dysleksją do czytania i liczenie, że będzie to dla niego
        kiedyś przyjemność - to tak, jakby dziecku z niesprawnymi rękami kazać wyszywać
        skomplikowane wzory, a potem mieć nadzieję, że haftowanie zamiast zmory
        dziciństwa będzie jego ulubionym zajęciem. Może to rzeczywiscie usprawnić ręce -
        ale kosztem tego, ze dziecko zajęcie znienawidzi.
        • judytak Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 01.02.06, 13:24
          pozwolę sobie trochę się zgodzić, a trochę się nie zgodzić :o)

          z czytania (tak, jak z haftowania czy pływania) można czerpać przyjemność tylko
          i dopiero wtedy, kiedy sama czynność jest już automatyczna
          a ten automatyzm osiąga się tylko przez ćwiczenie
          jednemu potrzebne do tego więcej ćwiczenia, drugiemu mniej...

          więc systematyczne czytanie jest potrzebne, żeby osiągnąć ten stopień
          płynności, kiedy człowiek (dziecko) bez większych trudności poradzi sobie na
          przykład z przeczytaniem kolejnej lekcji z podręcznika przyrody czy historii

          i póki tego nie ma, nie można sobie darować ćwiczeń
          ale kiedy ten poziom zostanie osiągnięty, każde dodatkowe "zmuszanie", czy to w
          formie nakazów czy przekupstwa, nie prowadzą do większej zażyłości z książką

          jeśli chodzi o dysleksję, to specjalistą oczywiście nie jestem, ale tak jakoś
          mi się zdaje, że (nie licząc skrajnych postaci, zupełnie uniemożliwiających
          nauki czytania) oznacza ona trudności w opanowaniu umiejętności czytania, takie
          dziecko pracuje nad tym znacznie więcej, znacznie dłużej, i innymi metodami,
          ale w którymś jednak momencie osiąga taki stopień biegłości w czytaniu, że może
          z niej korzystać do zdobywania informacji, do nauki, i też dla przyjemności :o)

          diagnozowanie dysleksji powinno służyć właśnie temu, żeby umożliwić dziecku
          korzystanie z fachowej pomocy, z odpowiednich metod, a nie temu, żeby
          ztwierdzić, że "on nigdy się nie nauczy czytać"...

          pozdrawiam
          Judyta
        • regata7 Re: Jak przekonać dziecko ,że czytanie jest fajne 02.02.06, 14:31
          verdana napisała:

          > Nauczenie czytania, a nauczenie czrpanie przyjemności z czytania to dwie
          różne rzeczy, często niestety sprzeczne.

          zgadza się, ale czytanie jest niezbędne do dalszej edukacji.

          > Czytanie przymusowe, żeby w szkole nie było jedynki, może nauczyć dziecko
          > płynnie czytać i obrzydzić czytanie na zawsze.

          zależy jak pojmujemy ten "przymus". Przecież nie musi polegać na znęcaniu się
          nad dzieckiem, tylko na takiej, powiedzmy "manipulacji", żeby dziecko nie czuło
          się zmuszane - żeby rozumiało, dlaczego to robi.

          Działanie "żeby nie było jedynki" też jest bardzo ważne. I nie chodzi tu o
          wygórowane ambicje rodziców (przynajmniej w naszym przypadku), tylko o to, żeby
          dziecko nie czuło się gorsze od innych dzieci. Jeśli syn wraca ze szkoły i
          mówi "jestem głupi, jestem debilem - TYLKO JA dostałem jedynkę, wszyscy
          potrafili to zrobić, tylko nie ja..." i traci motywację do jakiejkolwiek nauki,
          to ja dziękuję. Wolę go troszkę "pomęczyć", przypilnować, a potem cieszyć się
          razem z nim i patrzeć jaki jest z siebie dumny.
          Nigdy nie był karany za słabe oceny, pretensje mieliśmy tylko jeśli taka ocena
          wynikła z lenistwa, z lekceważenia. Tłumaczymy mu, że nie uczy się dla stopni,
          tylko dla siebie, że to fajnie mieć wiedzę, znać się na czymś, ale stopnie w
          szkołach są i jest to, czy nam się to podoba, czy nie, wykładnik wiedzy i/lub
          pilności dziecka. Dla dzieci stopnie (czy inna forma oceny) są istotne, chcą
          być oceniane, chcą wiedzieć, kto zrobił coś najlepiej.


          Jeśli bardziej rodzicowi zależy
          > na tym, by dziecko czytało płynnie, nawet bez przyjemnosci to jest zupełnie
          > inna postawa, niż wtedy, gdy bardziej zależy, aby sięgało kiedyś po książki
          z przyjemnością, nawet jeśli miałoby teraz gorzej sobie radzić.
          > Zmuszanie do czytania zachęci tylko pojedyncze dzieci do czytania -
          wiekszości obrzydzi książki. Będzie po nie sięgało tylko użytkowo.

          dziwne, że mimo tego strasznego zmuszania syn sięga po książki, które go
          interesują, tylko przy lekturach ma problemy wink

          Cała szkoła jest przymusem. Większość dzieci wolałaby spędzić ten czas przed TV
          z chipsami w rękach, czy przy komputerze...



          > Dysleksja - kazda - utrudnia lub uniemożliwia czytanie. Jesli stwierzono
          > dysleksję, a dziecko czyta, to znacy że diagnoza była błędna. I tyle.

          przepraszam za pytanie: czy jesteś psychologiem, specjalistą od dysleksji?
          U mnie kilka osób potwierdziło dysleksję, a jednak od wczesnego dzieciństwa
          czytałam bez problemów.


          > Zmuszanie dziecka z dysleksją do czytania i liczenie, że będzie to dla niego
          > kiedyś przyjemność - to tak, jakby dziecku z niesprawnymi rękami kazać
          wyszywać>
          > skomplikowane wzory, a potem mieć nadzieję, że haftowanie zamiast zmory
          > dziciństwa będzie jego ulubionym zajęciem. Może to rzeczywiscie usprawnić
          ręce -
          > ale kosztem tego, ze dziecko zajęcie znienawidzi.

          ale będzie szczęśliwe, że dzięki sprawnym rękom może robić wiele innych
          czynności. Umiejętność czytania, nawet wymuszona, pozwoli mu pogłębiać wiedzę z
          różnych dziedzin i rozwijać inne zainteresowania.
          >
      • linka9 rozumienie tekstu 02.02.06, 15:24
        rycerzowa napisała:

        > Ja np. czytam teraz po angielsku rzecz z dziedziny kosmologii i - ziewam po
        > 4 stronach a usypiam po 10 najdalej. Nie dlatego, że to nudne (inaczej nie
        > czytałabym tego) ale że trudne straszliwie; i temat i obcy język. Ani w jednym
        > ani w drugim orłem nie jestem.

        I tak też jest z dziećmi; dla nich składanie literek to jedna praca, a
        rozumienie - to druga, czasami bardzo ciężka, a więc automatycznie powodująca
        zniechęcenie.
    • mrs_robinson Czasem warto troche "odpuscic"-i juz to dziala... 01.02.06, 14:35
      ...cuda!Po przeczytaniu niegdys bardzo fajnej rady Verdany (dzieki Verdana!!!)
      po prostu stwierdzilam,ze dla dziecka ze stwierdzona dysleksja nie ma co
      stawiac takich wymagan i przestac sie zalamywac, ze dom pelen ksiazek i
      czytajacych a dziecko tylko komiksy..I "odpuscilam".I zaczal czytac-teraz
      najchetniej wydawnictwa albumowe.Dodatkowo bardzo dobrze wplynela na syna
      zmiana szkoly -z prywatnej na bardzo dobra panstwowa,gdzie jest swietna
      polonistka ,taka starej daty (ogromnie przypomina mi moja dzieki ktorej
      wygralam niegdys ogolnopolska olimpiade polonistyczna).Pierwsze tygodnie
      koszmar!Po kilku tygodniach wespol zespol pojawily sie 5 i 6 i super zdany test
      z mitow greckich.I to dodalo skrzydel i jeszcze skierowalo go w kierunku
      albumow ze sztuka..
      I generalnie mysle,ze my wszystkie sie czasem za bardzo"napinamy" z roznymi
      wymaganiami i oczekiwaniami.I ze jak "odpuszczamy" to dopiero wtedy
      przychodzi...cos w tym jest!
      • verdana Re: Czasem warto troche "odpuscic"-i juz to dzial 01.02.06, 14:44
        Problem polega na tym, że zmuszanie dyslektycznego dziecka do czytania przez
        rodziców - do czytania go nie zachęci. Przeciwnie. Osiągniemy może po pewnym
        czasie płynne czytanie(a i to jest wątpliwe..)+obrzydzenie do książek i do
        siebie samego. A tu chyba nie o to chodzi. Czytanie, jesli ma byc miłe, nie
        moze się łączyć zze szkolnymi, uciążliwymi obowiązkami, egzekwowanymi
        bezwzględnie przez rodziców.
        Rodzicom dzieci, które mają niedyslektyczne kłopoty z czytaniem wydaje się, że
        dyslektyczne dziecko zmuszane do systematycznego czytania po pewnym czasie się
        nauczy, ze zależy to od jego pracowitości i woli. Niestety, dla takich dzieci
        każdorazowe przeczytanie "tej jednej strony" to upewnianie się, ze są głupie,
        że nie potrafią, że pracują, a jakoś nic z tego. Do tego dochodzą nerwy
        rodziców, rzadko kiedy przygotowanych do pracy z dzieckiem nie robiącym
        postepów.
        Terapia dzieci dyslektycznych musi być prowadzona przez specjalistów (rodzice
        moga tylko pomóc, a i to nie zawdze), i zaręczam, ze nie polega na płynnym
        uczeniu się czytania stad - dotąd.
        • rycerzowa Re: Czasem warto troche "odpuscic"-i juz to dzial 01.02.06, 17:18
          Ależ absolutnie wszyscy się zgadzamy, że jeśli dziecko ma dysleksję, to ani
          zachęcanie ani tym bardziej zmuszanie do czytania nie da nic!

          Jednak my mówimy o zwyczajnych dzieciach!
          Nie super-zdolnych, oryginalnych, którzy to przynoszą ze szkoły jedynki a potem
          zostają naukowcami!
          Którzy nie myją zębów, a mimo to nie mają ubytków!

          Owszem, to się zdarza, ale niezmiernie rzadko. W granicach błędu statystycznego.
          W rzeczywistości istnieje ścisła korelacja między niemyciem zębów a rozwojem
          próchnicy, tak samo jak między zadbaniem o rozwój intelektualny dziecka w jego
          wczesnym wieku a jego późniejszymi sukcesami szkolnymi.

          Mam na myśli dziecko przeciętne, w dobrym znaczeniu tego słowa. Sukces szkolny
          rozumiem jako brak kłopotów, które dziecku obrzydzają szkołę, które powodują
          lęk, poczucie mniejszej wartości.

          Uczeń powinien umieć płynnie czytać, aby zminimalizować czas poświecany na
          konieczną naukę. Aby mieć wiecej czasu dla siebie, na zabawę , na hobby , na
          leniuchowanie.

          Praktyka czyni mistrza, w czytaniu też. Z listu autorki postu wynika,że jej
          synowi czytanie sprawia ogromną trudność, stąd zmęczenie - ziewanie i senność.
          Zatem codzienne ćwiczenie wydaje się niezbędne, bo chłopiec jest już w IV
          klasie, ma już "zadawane" uczenie się z podrecznika.
          Na razie należy mu pomóc, czytać mu i zachecać do samodzielnego przeczytania
          choćby króciutkiego tekstu, ale codziennie.
          Na pewno nie należy zmuszać, na pewno nie należy marudzić,zrzedzic, porównywać
          z innymi, albo z sobą w tym wieku.

          Oczywiście, że można odpuścić, ale tylko dziecku z wysokim IQ, z pasją, z
          charakterem, i które ma odpowiedni background, bo ono idzie przez życie swoimi
          scieżkami, i wkrótce zjawi się w domu z pierwszym doktoratem albo z pierwszym
          zarobionym milionem.
          • mrs_robinson Do rycerzowej.. 01.02.06, 19:28
            Nie wiem ,czy dobrze zrozumialas moje "odpuscic"-nie oznacza to
            zaniechac,zrezygnowac,ale troche wyluzowac na dany temat,nie robic z czegos
            katorgi everyday.Takim dobrym przykladem "odpuscic"jest historia
            znajomych,ktorzy przez lata nie zaciazyli,MUSIELI miec dziecko i ich seks byl
            tylko temu podporzadkowany,liczeniem dni plodnych,budzeniem w nocy itp.Po kilku
            latach byli kompletnie znewricowani.Postanowili sie uspokoic,zaadoptowac byc
            moze,a w ogole spojrzec na siebie znow, i wyjechali na romantyczny week
            end ,gdzie na nic nie liczyli i od razu zaciazyli.Odpuscili wiec w pewnym
            sensie..

            Dodatkowo usmialam sie,ale tu juz jakies rzeczy ponad nami maja swoj udzial-
            musze go scigac z myciem zebow, a on nie ma prochnicy!(cyt> Którzy nie myją
            zębów, a mimo to nie mają ubytków!) i druga sprawa-pocieszasz mnie,bo
            piszesz "mozna odpuścić, ale tylko dziecku z wysokim IQ, z pasją, z
            > charakterem, i które ma odpowiedni background, bo ono idzie przez życie swoim
            > i
            > scieżkami, i wkrótce zjawi się w domu z pierwszym doktoratem albo z pierwszym
            > zarobionym milionem.
            IQ mial o 1 pkt mniej od maksymalnej,ma pasje ,mam nadzieje,ze dajemy mu
            background, wiec czekam na doktorat i milion!!
            Serdecznie pozdrawiam,
            • verdana Re: Do rycerzowej.. 01.02.06, 21:40
              problem w tym, ze dziecko które słabo czyta w IV klasie może mieć dysleksję -
              najpierw trzeba wykluczyć powazniejszy problem, a potem dopiro postępować z
              nim, jak z dzieckiem, które nie ma problemów.
              Odwrotna kolejność moze tylko zaszkodzić.
              • lika13 Wsio przeczytałam!:) 02.02.06, 14:27
                Wynika z tego co piszecie o dysgrafii i dysortografii,ze za słabo naciskałam poradniesad
                Przestawianie sylab,zamienianie m/n i o/a,p/b dziwne głedy ,bo najpierw pisze łóżko,potem w tym samym opowiadaniu łużko,a pare linijek dalej łuszko.
                Niechęć do rysowania a jak już to takie dziwne te rysunki bardzo szczególowe,ale i bardzo proste-takie techniczne.
                Brałam to za roztrzepanie,brak koncentracji,pospiech.....

                Kołatała mi sie ta dysgrafia po głowie ,ale skoro "na sucho "stwierdzono, że jej nie ma,to nie ma nie upierałam sie.

                Czytamy codziennie po kawłeczku do zmęczenia-znaczy jak zaczyna marudzic kończymy,ale wiedomo że nie sa to dwie linijkismile

                No cóż bycie Matką nie jest łatwe-dzieki!
                • linka9 Re: Wsio przeczytałam!:) 02.02.06, 15:21
                  lika13 napisała:

                  > Wynika z tego co piszecie o dysgrafii i dysortografii,ze za słabo naciskałam po
                  > radniesad

                  Mam pewne wątpliwości czy rzeczywiście jest sens naciskać na poradnię ( w jakim
                  celu diagnoza?). Jeżeli syn duka i ma inne problemy z podstawami pisania - to
                  tak. Ale są też przypadki w miarę płynnego czytania z jednoczesna niechęcią
                  (trudnością zrozumienia tekstu). I czasami musimy pogodzić sie z tym, że mimo IV
                  klasy dziecko jest w jakimś stopniu niedojrzałe do czytania.

                  > Brałam to za roztrzepanie,brak koncentracji,pospiech.....
                  Tak, to są istotne utrudnienia. Zamiast paniki, czy zrzędzenia przy dziecku
                  skorzystaj z podanych tu rad: konsekwentne, codzienne czytanie w małych
                  ilościach łatwego i ciekawego (dla dziecka!)tekstu.
                • ardzuna Re: Wsio przeczytałam!:) 02.02.06, 15:47
                  lika13 napisała:

                  > Wynika z tego co piszecie o dysgrafii i dysortografii,ze za słabo naciskałam
                  po
                  > radniesad
                  > Przestawianie sylab,zamienianie m/n i o/a,p/b

                  W takim razie masz najprawdopodobniej klasycznego dyslektyka w domu. Oczywiście
                  dobrze byłoby dostać diagnozę (to ułatwia życie w szkole), a jeśli chodzi o
                  terapię, to uważam za rewelacyjną metodę integrację sensoryczną; jeśli tylko
                  masz możliwosć, koniecznie z niej skorzystaj. To duży krok dalej w stosunku do
                  Denisona, którym pracuje większość poradni. Pozdrawiam!
          • linka9 Re: Czasem warto troche "odpuscic"-i juz to dzial 02.02.06, 14:33
            rycerzowa napisała:
            > Jednak my mówimy o zwyczajnych dzieciach!
            > Nie super-zdolnych, oryginalnych, którzy to przynoszą ze szkoły jedynki a
            >potem zostają naukowcami!
            > W rzeczywistości istnieje ścisła korelacja

            I znowu muszę się z Toba zgodzićsmile

            > Praktyka czyni mistrza, w czytaniu też.

            I dlatego, jak najbardziej zasadne jest pytanie: jak zachęcić aby nie
            zniechęcić, a nie czy odpuścić całkowicie.

            > Oczywiście, że można odpuścić, ale tylko dziecku z wysokim IQ, z pasją, z
            > charakterem, i które ma odpowiedni background, bo ono idzie przez życie
            >swoim i scieżkami, i wkrótce zjawi się w domu z pierwszym doktoratem albo z
            >pierwszym zarobionym milionem.

            smile
            • iga.ma Re: Czasem warto troche "odpuscic"-i juz to dzial 09.02.06, 23:18
              Witaj

              dla mnie czytanie zawsze było okropne, nie lubię czytać książek i koniec,
              ograniczam sie na życiowej konieczności, co zrobić nie wszyscy zaczytują się w
              epopejach

              co do Twojego syna sądzę ze musisz być stanowcza i rzeczywiście wymóc na nim
              systematyczne ćwiczenia głośnego czytania, ale może nie zaciągaj go do
              najgrubszych lektur ale np podsuń mu fajne komiksy, poproś go o przeczytanie
              programu czy gazety(bo Ty zmywasz naczynia), niech przeczyta sobie dany
              fragment najpierw po cichu a potem dopiero głosno, będzie czuł się pewniej,
              niech poczuje swobodę a wtedy może i chętniej zerknie do dłuższego tekstu

              przymus czytania odcisnął sie na mnie mocno i nawet dzisiaj niechętnie staje do
              publicznego odczytywania np referatu i to nie dlatego, jak co niektórzy
              pomyślą, ze dukam jak IV klasista

              aha jeszcze jedno, czy on niechętnie czyta na głos, czy ma tez problemy z
              śledzeniem i zrozumieniem tekstu w cichym czytaniu?
              popracuj też nad jego samooceną,, jestem przekonana ze jest świadomy że to jego
              słaby punkt i jeszcze bardziej się blokuje, zapewniaj go ze jest bardzo mądry,
              ze przy tobie nie musi się wstydzić bo go rozumiesz, i ze mu pomożesz

              trudna Twoja praca, ale na pewno wkrótce przyniesie porządny efekt, powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka