Wydaje mi sie że przerobilam już wszystkie metody i sposoby i niestety nic nie działa

Nie poddałam sie zupełnie i ciagle widze światełko w tunelu ale potrzebuję porady/sposobu na dziś ,bo zaczynają sie grubsze lektury,czwarta klasa.
Każde namawianie do czytania wyznaczanie czasu objetoosci itd.zaczyna sie wielkim płaczem,potem lekką histerią typu nie bedę bo nienawidze ,potem czasem syn ZASYPIA(pewnie taka reakcja obronna na użytek własny),potem duka ze łzami w oczach i na końcu nic nie wie z tego co przeczytał.
Byłam w poradni i u psychiatry niczego niepokojącego nie widzą.(choć faktem jeste że nie upierałam sie szczególnie przy badaniach na ewentualną dysleksję,a oni tak chetnie nie robia bo teraz kazdy sie tym podpiera przy problemach w szkole).
Czy może powinam dac sobie spokój ,bo nie da sie na siłę przekonac do czytania i zakupić wszystkie lektury na kasetach do słuchania?
Zawsze mi sie wydawalo ze jak dziecko będzie miało "korzenie czytaczy" to sprawa jest oczywista-niestety zupełnie nieprawda