Dodaj do ulubionych

na kobiecie narzekają, że dzieci to hałaśliwe bach

IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 17:55
na kobiecie narzekają, że dzieci to hałaśliwe bachory itd. Ale mam wrażenie,
że większość tam piszących to dzieciarnia, czytelnicy Cosmo, którym bliżej do
ćwiczenia orgazmów niż wiedzy o życiu, a jak Szanowni rodzicie widzą ten
problem?

www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=16&w=4493772
kłaniam się
Obserwuj wątek
    • guadalahara Re: na kobiecie narzekają, że dzieci to hałaśliwe 03.02.03, 21:13
      Szanowny rodzic w mojej osobie (bo trudno jest mi wypowiadac sie w imieniu
      innych rodziców)uważa że dzieci są hałaśliwe, rozbrykane, nieznośne,
      kłopotliwe, męczące, absorbujące, wymagające, opryskliwe i trudne w
      wychowaniu. Jednocześnie dzieci są słodkie, cudowne, niesamowite, odkrywcze,
      wspaniałe, pełne niezwykłych pomysłów, czułe, kochające i pełne miłości. A co
      najdziwniejsze nie piszę tu o dwóch różnych gatunkach dzieci, gdyż istnieje
      tylko jeden. To te same istoty które tak kochamy i których czasami mamy
      serdecznie dosyć. To te same dzieci które potrafią nam powiedzieć że nic nie
      wiemy a za chwilę przychodzą się przytulić. To właśnie dzieci które rozrzucają
      klocki po całym domu, wylewają psu wodę z miski i rysują na
      ścianach "nikifory" swoimi nowymi kredkami, po czym usypiają zmęczone i
      bezbronne w naszych ramionach. No cóż.... dzieci jakie są każdy widzi
      Szanowna Rodzicielka
      • wadera2 Re: na kobiecie narzekają, że dzieci to hałaśliwe 03.02.03, 22:02
        Cóż...Może nie wypowiadasz się w imieniu innych rodziców, ale w moim możesz na
        pewno. Tak właśnie jest. Dodam tylko, że dzieci, to także przekonana o własnej
        nieomylności, wszechwiedząca dzeciarnia wypisujące te mądrości o dzieciach na
        kobiecie. Pewnie dali swoim rodzicom morze radości - i nieźle w kość smile)
    • Gość: Iza Re: na kobiecie narzekają, że dzieci to hałaśliwe IP: *.introl.pl 04.02.03, 09:55
      Moje jest słodkie, spokojne i najkochańsze na świecie. Nie wiem co to
      nieprzespane noce - jadło na śpiąco przy mnie czy hałas w domu. Niektórzy z
      własnego doświadczenia mnie straszą, że jak pierwsze anioł, to drugie łobuziak
      (albo odwrotnie). Pożyjemy, zobaczymy.

      Co do kobiety, to tam niemal na wszystko narzekają co z macierzyństwem lub
      ojcostwem związane, a co ciekawe przeważnie Ci co się pociech jeszcze nie
      dorobili (dziecko nie będzie ze mną spało, bo to niehigieniczne, nie będę
      karmiła piersią, bo będę miała obwisłe piersi, nie lubię dzieci, bo zajmują za
      dużo wolnego czasu - takie teksty tam m. in. wyczytałam).
    • Gość: mła Re: na kobiecie narzekają, że dzieci to hałaśliwe IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 11:34
      Dużo zostało napisane więc nie będę dublować. Jedno mnie zasmuciło ogromnie
      określenie "BACHOR" przewijające sie w wypowiedziach na omawianym forum. To
      słowo działa na mnie jak płachta na byka. Od razu przedsawia się przede mną
      obraz poniewieranego dziecka ze smutkiem w oczach. Jak jeszcze jestem w stanie
      zrozumieć negatywne nastawienie do dzieci u osób które nie mają z zagadnieniem
      nic wspólnego to nie mogę zrozumieć ojców i matek podchodzących do własnych
      dzieci na zasadzie Wychować = Wytresować... żeby tylko nie przeszkadzało. Tamte
      wypowiedzi są dla mnie groteską rodzicielstwa.
      • Gość: birma Re: na kobiecie narzekają, że dzieci to hałaśliwe IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 04.02.03, 15:04
        Gość portalu: mła napisał(a):

        > Dużo zostało napisane więc nie będę dublować. Jedno mnie zasmuciło ogromnie
        > określenie "BACHOR" przewijające sie w wypowiedziach na omawianym forum. To
        > słowo działa na mnie jak płachta na byka. Od razu przedsawia się przede mną
        > obraz poniewieranego dziecka ze smutkiem w oczach.

        A mi się to kojarzy z dzieciątkiem w stylu "Dennis rozrabiaka".

        Jak jeszcze jestem w stanie
        > zrozumieć negatywne nastawienie do dzieci u osób które nie mają z
        zagadnieniem
        > nic wspólnego to nie mogę zrozumieć ojców i matek podchodzących do własnych
        > dzieci na zasadzie Wychować = Wytresować... żeby tylko nie przeszkadzało.
        Tamte
        > wypowiedzi są dla mnie groteską rodzicielstwa.

        A ja jako matka dużych dzieci nie mogę pojąć jak niektórzy rodzice mogą
        wychowywać swoje pociechy bez żadnego względu na otoczenie, w którym przyjdzie
        im żyć. Odnosi się to np. do tych, którzy nie uważają za stosowne zwrócić
        swojemu dziecku uwagę na to, że jak się bawi np. na podwórku - studni, to można
        robić to równie fajnie nie drąc się na cały regulator pod czyimiś oknami. Może
        jestem staroświecka, ale to dzieci mają się dostosować do dorosłych, nie
        odwrotnie. Poza tym to, co niektórym się wydaje "wychowaniem" jest w zasadzie
        raczej chołubieniem "pępków świata". A miałam w rodzinie taką mamusię, która
        potrafiła obrazić się na ponad rok na teścia, który jej aniołka skarcił za
        bicie młodszej ciotecznej siostry. Według niej, dziecku się nie powinno zwracać
        uwagi, bo się stresuje. Zapomniała jednek o tym, że stres jest najnormalniejszą
        częścią życia i jak jej cherubinek poszedł do szkoły, to zaczął się dramat, bo
        dziecko nie mogło zrozumieć dlaczego nikt go nie lubi. Nie miał żadnych
        przyjaciół przez pierwsze 2 lata podstawówki, bo mama nie nauczyła go, że
        trzeba w życiu coś z siebie także dawać. Potem spokorniał.
        Reasumując - mnie przeraża ten nowy styl "wychowania" typu wszystko dla
        dziecka i pokolenie, któremu wszystko się należy jak psu buda i które nauczone
        jest wyłącznie brania, najpierw od rodziców, potem - prezentujące pełną postawę
        roszczeniową wobec życia i partnerów. Nie dajmy się zwariować. Dzieci potrebują
        nie tylko miłości, ale i ustalenia określonego porządku co wolno a co nie.
        Zdrowy rozsądek przede wszystkim!
    • Gość: chudyy uffff, ulżyło mi to co piszecie IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 04.02.03, 11:54
      bom się zafrasował strasznie, zatem szkoda z nimi tam gadać po raz nie pierwszy
      się przekonuję bo to dzieciarnia, muszą po prostu do paru rzeczy dorosnąć i
      chyba tyle,
      pozdrawiam doroślejszych forumowiczów
      • Gość: Pyzata Re: uffff, ulżyło mi to co piszecie IP: *.lech.kso.pl / 192.168.72.* 04.02.03, 12:48
        Zaczęłam czytsać ale nie dokończyłam, bo nie mam ochoty się denerwować. Powiem
        jedno sama zanim urodziłam dziecko denerwowało mnie że jakieś dzieciaki
        biegają, krzyczą, tupią nogami. Nie mogłam tego zrozumieć. Nie mogłam
        zrozumieć jak rodzice mogą na to pozwolić, jak to wytrzymują. A teraz? Mam
        dziecko i dużo cierpliwości. I własnie teraz zrozumiałam jak rodzice
        wytrzymują te wszystkie wrzaski.

        Pozdrawiam Pyzata
        • Gość: birma Re: uffff, ulżyło mi to co piszecie IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 04.02.03, 15:23
          Gość portalu: Pyzata napisał(a):

          > Zaczęłam czytsać ale nie dokończyłam, bo nie mam ochoty się denerwować.
          Powiem
          > jedno sama zanim urodziłam dziecko denerwowało mnie że jakieś dzieciaki
          > biegają, krzyczą, tupią nogami. Nie mogłam tego zrozumieć. Nie mogłam
          > zrozumieć jak rodzice mogą na to pozwolić, jak to wytrzymują. A teraz? Mam
          > dziecko i dużo cierpliwości. I własnie teraz zrozumiałam jak rodzice
          > wytrzymują te wszystkie wrzaski.
          >
          Rodzice muszą się przyzwyczaić, inni nie. I to jest ta zasadnicza różnica. Poza
          tym nie mówimy o patologii w stylu że ktoś robi awanturę z powodu kwilącego
          niemowlęcia. Mi osobiście chodzi o przypadki kompletnego nieliczenia się
          rodziców z innymi. Przykład? Proszę bardzo. Do mojej sąsiadki przychodzą wnuki.
          Mieszkania są małe, więc ona wystawia dwóch chłopaczków w wieku przedszkolnym
          na korytarz biegnący wzdłuż całego bloku, żeby sobie pograli w piłeczkę. I co?
          Wracam uchetana z roboty i zamiast odpocząć słucham mrożących krew w żyłach
          wrzasków, bo dzieci drą się jak opętane pod moimi drzwiami. No sorry, ale mi by
          nie przyszło do głowy pozwolić mojemu dziecku na takie zabawy. Przykład drugi.
          Lato. Sąsiadka z dołu ma dwóch synków, którzy wskają dzień w dzień przed 6
          rano. Paniusia każe im się bawić na balkonie, bo cieplutko, a ona chce jeszcze
          pospać. Tyle, że inni już nie mogą, bo jej dzieci do spokojnych nie należą i co
          chwilę z tego balkonu dobiega jekieś wycie, bo jeden drugiemu przyłożył.
          Generalnie chodzi o to, że rodzice powinni swoje pociechy wychowywać tak, żeby
          inni też byli w stanie z nimi wytrzymać.
      • fe_male Re: uffff, ulżyło mi to co piszecie 04.02.03, 20:15
        Odezwał się ten który jako dziecko:

        "...ja za to paliłem, przeklinałem, biłem się z kolegami, wagarowałem,
        groziły mi dwóje na koniec semestru, zdarzyło mi się okno wybić nielubianemu
        sąsiadowi, dawałem w kość sąsiadom..."

        Na prawdę uważacie, ze tak powinno wyglądać dzieciństwo Waszych dzieci.
        Gratuluję.

        Nieliczne są głosy rozsądku i zdrowego podejścia do sprawy w tym wątku, wierzę,
        że wychowacie swoje dzieci tak aby były pociechą Waszą i nie utrapieniem
        innych, ale chyba to Wam przede wszytkim na tym nie zależy

        PS Uwazam, że jeżeli ktoś chce wyrazić opinię na jakiś temat to powinien go
        poznać do końca. Wypowiedzi typu "nie przeczytałam bo nie chcę się denerwować
        ale swoje przyłożę" - tak to najlepiej świadczy o umiejętności dyskusji.
        • guadalahara Re: uffff, ulżyło mi to co piszecie 04.02.03, 21:45
          fe_male napisała:
          >
          > Nieliczne są głosy rozsądku i zdrowego podejścia do sprawy w tym wątku,
          wierzę,
          >
          > że wychowacie swoje dzieci tak aby były pociechą Waszą i nie utrapieniem
          > innych, ale chyba to Wam przede wszytkim na tym nie zależy
          >
          > PS Uwazam, że jeżeli ktoś chce wyrazić opinię na jakiś temat to powinien go
          > poznać do końca. Wypowiedzi typu "nie przeczytałam bo nie chcę się
          denerwować
          > ale swoje przyłożę" - tak to najlepiej świadczy o umiejętności dyskusji.
          >
          Chudyy zapytał, ktoś tam odpowiedział... Pytał rodziców co sądzą o tym, że
          niektórzy nazywają dzieci rozwrzeszczanymi bachorami. Chodziło o wyrażenie
          opinii, więc jakiego rozsądku i zdrowego podejścia się spodziewałaś? Odczucia
          nie podlegają podobno rozsądkowi a mimo wszystko nie za bardzo moge się
          zorientować o co Ci chodzi. Dyskusja na Kobiecie rzeczywiscie była bzdurna i
          od rzeczy ale tutaj żadnej dyskusji nie zaobserwowałam. Nie wiem poza tym co
          Cię naprowadziło na myśl, że nie zależy nam na tym aby nasze dzieci nie były
          utrapieniem innych. Może jakiś cytacik? Zdaje się że nie poznałaś tematu do
          końca smile
          PS Swoją drogą spodobało mi się, że dzieci powinny być nie utrapieniem!
          A może po prostu nie powinny być utrapieniem? Hmm...
          • fe_male Re: uffff, ulżyło mi to co piszecie 04.02.03, 22:22
            guadalahara napisała:

            > Chudyy zapytał, ktoś tam odpowiedział... Pytał rodziców co sądzą o tym, że
            > niektórzy nazywają dzieci rozwrzeszczanymi bachorami. Chodziło o wyrażenie
            > opinii, więc jakiego rozsądku i zdrowego podejścia się spodziewałaś? Odczucia
            > nie podlegają podobno rozsądkowi a mimo wszystko nie za bardzo moge się
            > zorientować o co Ci chodzi. Dyskusja na Kobiecie rzeczywiscie była bzdurna i
            > od rzeczy ale tutaj żadnej dyskusji nie zaobserwowałam. Nie wiem poza tym co
            > Cię naprowadziło na myśl, że nie zależy nam na tym aby nasze dzieci nie były
            > utrapieniem innych. Może jakiś cytacik? Zdaje się że nie poznałaś tematu do
            > końca smile
            > PS Swoją drogą spodobało mi się, że dzieci powinny być nie utrapieniem!
            > A może po prostu nie powinny być utrapieniem? Hmm...

            1. pytał w odniesieniu do konkretnego wątku, w którym używanie
            określenia „rozwrzeszczany bachor” dotyczy konkretnej sytuacji, a autor wątku
            nie ukrywa, że ma on charakter prowokacyjny.
            2. nie jest zdrowo kierować się w życiu tylko emocjami i nie korygować
            swojego zachowania rozsądkiem, nie sądzę, żebyś wyrażała swoje zdanie tylko na
            podstawie emocji, jeżeli tak jest no to szkoda, chyba się nie dogadamy.
            3. O co mi chodzi? O to, że część z Was dała się podpuścić chudemu i nie
            czytając do końca osądziła osoby, które brały udział w dyskusji, oraz samą
            dyskusję
            4. Moim zdaniem dyskusja na Kobiecie bzdurna nie była – ciekawe, również
            na stronie mojego osiedla pojawiły się tego typu dyskusje – i nie chodzi tu
            tylko o głośne podwórkowe zabawy, ale o to, że coraz mniej osób stara się wpoić
            swojemu dziecku jakieś ogólne zasady życia wśród ludzi. Tak jak ktoś napisał na
            Kobiecie – to nie społeczeństwo ma się uczyć żyć z dziećmi ale dzieci powinny
            być uczone życia w społeczeństwie. Nawet na waszym forum zastanawiacie się jak
            się nie dać tyranizować dziecku, więc jakiś problem jest.
            5. Tu wpadka – nie mam dowodu na to, że nie zależy Wam na tym żeby Wasze
            dzieci nie były utrapieniem.
            6. Nie lubię jak ktoś mi wytyka błędy w konstrukcji zdania (chyba, że
            zatraca ono swój sens, ortograficzne proszę bardzo).

            Tyle teraz
    • melinek A Chudyy rozstawia wszystkich po katach. 04.02.03, 19:33
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=16&w=4495165
      • vika411 Re: A Chudyy rozstawia wszystkich po katach. 04.02.03, 20:00
        melinek napisał:

        > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
        f=16&w=4495165"ta
        > rget="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=16&w=4495165</a>
        >
        Ciekawe czy sam ma dzieci?Melinku...my obie dzieci lubimy.Ale niekture to
        sadystyczne potwory.mam takie w rodzinie to wiemsad
        sa rodzice ,ktorzy swoje dzieci wychowuja na tyranow swoich i otoczenia.W koncu
        sami za to zaplaca.
        • melinek Re: A Chudyy rozstawia wszystkich po katach. 04.02.03, 23:33
          Dzieci sa takie, jak je rodzice wychowaja.
          Wychowanie dzieci polega na nie powtarzaniu bledow,
          jakie popelnili nasi rodzice i staraniu sie,
          by nie popelniac nowych.
    • Gość: chudyy ostro się zrobiło IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 05.02.03, 11:54
      Chudyy broni dzieci i ich naturalnej hałaśliwości, ruchliwości itd. ale miast
      się zastanowić czy rzeczywiście nie jest tak, że to my wymagamy od dzieci
      niemożliwego to lepiej wmówić Chudemu, że przestępcy i złodzieje wyrastają z
      dzieci chowanych wedle jego zaleceń. Dzieci się wychowuje miłością i
      współczuciem, a nie nakazami i zakazami, ale cóż behavioryzm jest prosty i
      przez to atrakcyjny.

      Koleżanka jedna cytuje tu mnie jak nie ukrywam, że grzeczny to ja nie byłem oj
      nie, i marychę paliłem i biłem się nie raz z kolegami i alkohol piłem, nie
      wracałem na czas do domu ...

      naturalnie jak wspomniałem, żem dobry uniwerek skończył i mam dobrą pracę to
      trzeba było coś nowego zasugerować, że pewnie jestem cham i prostak i ludzie
      uciekają przede mną na kilometr hie hie,

      pozdrawiam i kłaniam się
      obrońca dzieci,
      Chudyy
      • Gość: birma Chudyy IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 05.02.03, 12:55
        Gość portalu: chudyy napisał(a):

        > Chudyy broni dzieci i ich naturalnej hałaśliwości, ruchliwości itd. ale miast
        > się zastanowić czy rzeczywiście nie jest tak, że to my wymagamy od dzieci
        > niemożliwego to lepiej wmówić Chudemu, że przestępcy i złodzieje wyrastają z
        > dzieci chowanych wedle jego zaleceń. Dzieci się wychowuje miłością i
        > współczuciem, a nie nakazami i zakazami, ale cóż behavioryzm jest prosty i
        > przez to atrakcyjny.
        >
        Z jednej strony w innym wątku Chudyy leje łzy nad biednymi, zimno chowanymi
        maleństwami (ja mam raczej przeciwne zdanie, coraz częściej obserwuję
        nadopiekuńczość rodziców), i przejawia tęsknotę do starych dobrych czasów,
        kiedy rodziny były duże i wielopokoleniowe. Zapomina przy tym o jednym - w
        owych czasach podstawą procesu wychowawczego było wpajanie dzieciom od MAŁEGO
        pewnych zasad, które dziś niestety zdają się trącić myszką, ot np. szacunku dla
        starszych. Jeszcze 20 lat temu nie do pomyślenia byłoby, żeby dziecko
        przerywało, kiedy dorośli rozmawiają, albo zwracało się do kogoś "Ty", co teraz
        jest nagminne. Panuje teraz jakiś kult wychowania w miłości jakby to było
        odkrycie XXI wieku, na które jakiś amerykański psycholog właśnie wpadł z
        okrzykiem EUREKA, a tymczasem trwa to nieprzerwanie od stuleci. Od zawsze
        dzieci się kochało ale i wymagało od nich pewnego posłuszeństwa i poszanowania
        innych. Szkoda, że zgodnie z modą została pierwsza część a wyeliminowano
        resztę.

        Naturalna ruchliwość? Co to takiego? Miałam okazję być na wakacjach w ośrodku,
        gdzie było wiele małych dzieci. Różnice w zachowaniu są kolosalne, jedne drą
        się ludziom pod oknami (a rodzice dosypiają u siebie w domku), biegają
        potrącając wszystko i wszystkich, drugie potrafią (same z siebie?!) pobawić się
        równie wesoło a w miarę cicho i powiedzieć proszę czy przepraszam. Wszystko
        fajnie, o ile to nie przeszkadza innym. Starałam się wpoić mojemu dziecku
        jakieś mechanizmy empatii, np. w postaci tłumaczenia, że jak babcia źle się
        czuje, to nie należy koniecznie bawić się bębenkiem tuż koło jej głowy. Uważam,
        że trzeba takie rzeczy uświadamiać dziecku od małego, 2-latek może i nie
        rozumie tego w pełni, ale nie łudźmy się, że 7 latek nagle się sam z siebie
        ocknie i zacznie myśleć o uczuciach innych! I nie mów mi, że dziecko jest z
        tego powodu strasznie pokrzywdzone. A nawiasem mówiąc - czemu niby miałabym
        kultywować "naturalną hałaśliwość i ruchliwość" swoich dzieci? Ja
        jestem "naturalnie leniwa" ale musiałam się dostosować do realiów...

        • Gość: chudyy Re: Chudyy IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 05.02.03, 14:52
          A co to ma wspólnego z tym, że jakiemuś frustratowi wszystko przeszkadza i
          dzieci nie mogą po podwórku pobiegać? Czy normalne zabawy dzieci na podwórku i
          moje zrozumienie to pochwała i jednoznaczne stwierdzenie, że nie należy uczyć
          dzieci empatii? Uwielbiam jak wkłada mi się w usta nie moje słowa bo komuś
          pasują do jego układanki.

          Szacunek dla starszych? Mam w nosie starszych, dla mnie liczy się człowiek i to
          jaki on jest, a nie ile ma lat. Wśród starszych też jest całe stado głupców i
          zawsze się buntowałem przeciw czemuś takiemu. A ile było zwykłego okrucieństwa
          wśród tych tak wychwalanych starszych. A autorytet to nie goła siła.

          Ech, trochę mi ręce opadają...

          kłaniam się


          Gość portalu: birma napisał(a):
          > Z jednej strony w innym wątku Chudyy leje łzy nad biednymi, zimno chowanymi
          > maleństwami (ja mam raczej przeciwne zdanie, coraz częściej obserwuję
          > nadopiekuńczość rodziców), i przejawia tęsknotę do starych dobrych czasów,
          > kiedy rodziny były duże i wielopokoleniowe. Zapomina przy tym o jednym - w
          > owych czasach podstawą procesu wychowawczego było wpajanie dzieciom od MAŁEGO
          > pewnych zasad, które dziś niestety zdają się trącić myszką, ot np. szacunku
          dla
          >
          > starszych. Jeszcze 20 lat temu nie do pomyślenia byłoby, żeby dziecko
          > przerywało, kiedy dorośli rozmawiają, albo zwracało się do kogoś "Ty", co
          teraz
          >
          > jest nagminne. Panuje teraz jakiś kult wychowania w miłości jakby to było
          > odkrycie XXI wieku, na które jakiś amerykański psycholog właśnie wpadł z
          > okrzykiem EUREKA, a tymczasem trwa to nieprzerwanie od stuleci. Od zawsze
          > dzieci się kochało ale i wymagało od nich pewnego posłuszeństwa i
          poszanowania
          > innych. Szkoda, że zgodnie z modą została pierwsza część a wyeliminowano
          > resztę.
          >
          > Naturalna ruchliwość? Co to takiego? Miałam okazję być na wakacjach w
          ośrodku,
          > gdzie było wiele małych dzieci. Różnice w zachowaniu są kolosalne, jedne drą
          > się ludziom pod oknami (a rodzice dosypiają u siebie w domku), biegają
          > potrącając wszystko i wszystkich, drugie potrafią (same z siebie?!) pobawić
          się
          >
          > równie wesoło a w miarę cicho i powiedzieć proszę czy przepraszam. Wszystko
          > fajnie, o ile to nie przeszkadza innym. Starałam się wpoić mojemu dziecku
          > jakieś mechanizmy empatii, np. w postaci tłumaczenia, że jak babcia źle się
          > czuje, to nie należy koniecznie bawić się bębenkiem tuż koło jej głowy.
          Uważam,
          >
          > że trzeba takie rzeczy uświadamiać dziecku od małego, 2-latek może i nie
          > rozumie tego w pełni, ale nie łudźmy się, że 7 latek nagle się sam z siebie
          > ocknie i zacznie myśleć o uczuciach innych! I nie mów mi, że dziecko jest z
          > tego powodu strasznie pokrzywdzone. A nawiasem mówiąc - czemu niby miałabym
          > kultywować "naturalną hałaśliwość i ruchliwość" swoich dzieci? Ja
          > jestem "naturalnie leniwa" ale musiałam się dostosować do realiów...
          >
          • Gość: Iza Re: Chudyy IP: *.introl.pl 05.02.03, 15:23
            Gość portalu: chudyy napisał(a):

            > Szacunek dla starszych? Mam w nosie starszych, dla mnie liczy się człowiek i
            to jaki on jest, a nie ile ma lat. Wśród starszych też jest całe stado głupców
            i zawsze się buntowałem przeciw czemuś takiemu. A ile było zwykłego
            okrucieństwa wśród tych tak wychwalanych starszych.

            Masz rację, ludzi należy szanować nie przez wzgląd na ich wiek, ale jacy są.
            Niektórzy nie zasługują na szacunek. Jestem wściekła na tych wspaniałych
            dorosłych gdy np.
            - leją swoje dzieci, bo coś rozlały w czasie imprezy (nagminne u mojej ciotki
            i jej dzieci),
            - potrącają moje dziecko koszykiem w supermarkecie, a gdy zwracam uwagę, że
            przydałoby się przepraszam, patrzą jakbym urwała się z choinki,
            - wrzeszczą po swoich maluchach, a potem dziwią się skąd u dziecka takie
            zachowanie.

            Nie potrafię uczyć mojej córy, że ma szanować takich ludzi. I wcale nie chcę,
            by ich szanowała.

            Chcę zaznaczyć, że nie jestem za bezstresowym wychowaniem, bo pewne zakazy są
            potrzebne, choćby by zapewnić dziecku bezpieczeństwo czy nauczyć zasad
            współżycia z ludźmi. Nie pozwalam też córze wchodzić sobie na głowę. Ale
            jestem przeciwna karom fizycznym. I wcale nie chcę by moje dziecko było mi
            ślepo posłuszne we wszystkim. Chcę by wyrosło na myślącego człowieka,
            potrafiącego mieć własne zdanie i go bronić. Pomyślcie ile razy stawialiście
            na swoim, żeby tylko udowodnić kto ma rację i jest górą:
            - ubiorę zielone spodnie,
            - nie, ubierzesz brązowe,
            - nie... i kończy się płaczem).
            I po co?
            Przecież dziecko to też człowiek. Ma lepsze i gorsze dni, nie będę wymagała by
            zachowywało się spokojnie na spotkaniu towarzyskim gdy jest śpiące i marudne,
            tylko pozbieram się do domu.
          • Gość: birma Re: Chudyy IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 05.02.03, 15:42
            Gość portalu: chudyy napisał(a):

            > A co to ma wspólnego z tym, że jakiemuś frustratowi wszystko przeszkadza i
            > dzieci nie mogą po podwórku pobiegać? Czy normalne zabawy dzieci na podwórku
            i
            > moje zrozumienie to pochwała i jednoznaczne stwierdzenie, że nie należy uczyć
            > dzieci empatii? Uwielbiam jak wkłada mi się w usta nie moje słowa bo komuś
            > pasują do jego układanki.

            Zabawa a zabawa to czasem gigantyczna rożnica. Zależy w dużej mierze od tego, w
            jaki sposób dzieci są wychowywane - czy jest to "po moich dzieciach choćby i
            potop" czy opcja "żyj i pozwól żyć innym". Zdaje się, że i ty nie do końca
            rozumiesz o co niektórym z nas chodzi. Mianowicie nie o te "normalnie bawiące
            się dzieci" tylko o tę rozwydrzoną część, która jest przez "mądrych" rodziców
            nauczona, że wszystko im wolno. Poza tym chyba normalne jest że jak u sąsiadów
            przez 20 godzin na dobę płacze niemowlę, to nie mam do nich pretensji i nie
            lecę z awanturą ALE NIEKONIECZNIE MUSI MNIE TO OD RAZU USZCZĘŚLIWIAĆ. Zresztą,
            o ile nikt normalny nie ma pretensji o płacz niemowlaka, o tyle można
            oczekiwać, że rodzice choć zareagują, kiedy ich kilkuletnie dziecko wrzeszczy
            komuś pod balkonem.
            >
            > Szacunek dla starszych? Mam w nosie starszych, dla mnie liczy się człowiek i
            to
            >
            > jaki on jest, a nie ile ma lat. Wśród starszych też jest całe stado głupców i
            > zawsze się buntowałem przeciw czemuś takiemu. A ile było zwykłego
            okrucieństwa
            > wśród tych tak wychwalanych starszych. A autorytet to nie goła siła.
            >
            Przez starszych rozumiem tych, którzy mają więcej niż 15 lat. Jeśli nawet ktoś
            jest głupi, to nie usprawiedliwia to zatruwania mu życia np. hałasem i to
            niezależnie od źródła pochodzenia (rozwrzeszczane dzieci, wyjący pies czy
            muzyka na cały regulator).

            > Ech, trochę mi ręce opadają...

            Mi też, z trochę innych powodów.
            >
            > kłaniam się
            >
            >
            > Gość portalu: birma napisał(a):
            > > Z jednej strony w innym wątku Chudyy leje łzy nad biednymi, zimno chowanym
            > i
            > > maleństwami (ja mam raczej przeciwne zdanie, coraz częściej obserwuję
            > > nadopiekuńczość rodziców), i przejawia tęsknotę do starych dobrych czasów,
            >
            > > kiedy rodziny były duże i wielopokoleniowe. Zapomina przy tym o jednym - w
            >
            > > owych czasach podstawą procesu wychowawczego było wpajanie dzieciom od MAŁ
            > EGO
            > > pewnych zasad, które dziś niestety zdają się trącić myszką, ot np. szacunk
            > u
            > dla
            > >
            > > starszych. Jeszcze 20 lat temu nie do pomyślenia byłoby, żeby dziecko
            > > przerywało, kiedy dorośli rozmawiają, albo zwracało się do kogoś "Ty", co
            > teraz
            > >
            > > jest nagminne. Panuje teraz jakiś kult wychowania w miłości jakby to było
            > > odkrycie XXI wieku, na które jakiś amerykański psycholog właśnie wpadł z
            > > okrzykiem EUREKA, a tymczasem trwa to nieprzerwanie od stuleci. Od zawsze
            > > dzieci się kochało ale i wymagało od nich pewnego posłuszeństwa i
            > poszanowania
            > > innych. Szkoda, że zgodnie z modą została pierwsza część a wyeliminowano
            > > resztę.
            > >
            > > Naturalna ruchliwość? Co to takiego? Miałam okazję być na wakacjach w
            > ośrodku,
            > > gdzie było wiele małych dzieci. Różnice w zachowaniu są kolosalne, jedne d
            > rą
            > > się ludziom pod oknami (a rodzice dosypiają u siebie w domku), biegają
            > > potrącając wszystko i wszystkich, drugie potrafią (same z siebie?!) pobawi
            > ć
            > się
            > >
            > > równie wesoło a w miarę cicho i powiedzieć proszę czy przepraszam. Wszystk
            > o
            > > fajnie, o ile to nie przeszkadza innym. Starałam się wpoić mojemu dziecku
            > > jakieś mechanizmy empatii, np. w postaci tłumaczenia, że jak babcia źle si
            > ę
            > > czuje, to nie należy koniecznie bawić się bębenkiem tuż koło jej głowy.
            > Uważam,
            > >
            > > że trzeba takie rzeczy uświadamiać dziecku od małego, 2-latek może i nie
            > > rozumie tego w pełni, ale nie łudźmy się, że 7 latek nagle się sam z siebi
            > e
            > > ocknie i zacznie myśleć o uczuciach innych! I nie mów mi, że dziecko jest
            > z
            > > tego powodu strasznie pokrzywdzone. A nawiasem mówiąc - czemu niby miałaby
            > m
            > > kultywować "naturalną hałaśliwość i ruchliwość" swoich dzieci? Ja
            > > jestem "naturalnie leniwa" ale musiałam się dostosować do realiów...
            > >
            • _jana Re: birmo? 06.02.03, 11:22
              A co to?
              Mam wrażenie,że już się zaplątałaś. smile)
              Dokonujesz uogólnień kosztem dzieci.Twoje zarzuty dotyczą WSZYTKICH bez względu
              na wiek. Zawsze sie znajdzie cham i kulturalny.
              Dlaczego niby dzieci są pod specjalnym ostrzałem? Tylko z racji tego,że
              pozornie wyglada na brak dobrej woli, a naprawdę nad małym dzieckiem trudno
              czasem zapanować.Aby pojęło pewne rzeczy trzeba lat, bo wychowanie to proces.
              Tobie łatwo powiedzieć, bo jestes dorosła,ale przecież nie od razu znałaś
              wszystkie formy i na pewno popełniałaś gafy, rozrabiałaś.To jest naturalny etap.
              Ale o tym się wie,jak się ma samemu dzieci.I szybko zapomina, jak one
              podrosną. smile
              Niby dlaczego czlowiek dorosły jest od 15 lat?!?!?!
              Coś takiego.A gdzie są tacy piętnastolatkowie?Chciałabym ich poznać.smile))
              Chodzą zaczesani, z teczką pod krawatem i uprzejmie się uśmiechają do
              staruszek. ??

              Rizluźnienie obyczajów dotyczy wszystkich dziedzin życia.
              Więc polowanie akurat na dzieci jest tylko objawem złej woli kogoś kto nie ma
              dzieci w wieku piaskownicowym. smile
              • Gość: birma Re: birmo? IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 06.02.03, 12:46
                No trochę się nie zrozumieliśmy. To nie dzieci są pod ostrzałem, tylko
                NIEKTÓRZY dorośli tzn. rodzice. Autor wątku pisze akurat o dzieciach, więc nie
                ma co rozciągać tematu na całe aspołeczne towarzystwo, tych, którzy słuchają
                muzyki na cały regulator czy zostawiają w domu szczekającego cały dzień psa.
                Owszem trudno jest utemperować dziecko (sama jestem matką, więc doskonale o tym
                wiem), ale sęk w tym, że niektórzy nawet nie próbują! Nic się samo nie robi, i
                uważam, że NALEŻY zwracać uwagę na złe zachowanie nawet 2 latkowi. Raz do niego
                trafi, pięć razy nie, ale nie reagowanie W OGÓLE oznacza przyzwolenie na pewne
                konkretne zachowanie. Trudniej z tym później walczyć, jak się już pewne złe
                nawyki utrwalą. Zupełnie nie rozumiem argumentacji, że dziecko jest małe i nie
                zrozumie. A jak ma niby zrozumieć, jeśli mu się nie tłumaczy i nie zwraca uwagi?
                Na wakacjach było dwóch 4-latków. Jeden potrafił powiedzieć do
                matki "poproszę", drugi "daj mi to głupia babo". Jeden był grzeczny i rozumiał
                jak matka mu na coś nie pozwalała (zawsze tłumaczyła dlaczego), drugi dostawał
                histerii i wrzaskiem wymuszał to co chciał. Czy nie dlatego, że przyzwyczaił
                się, że wszystko mu wolno? Mam czasem wrażenie, że rośnie jakieś zdziczałe
                pokolenie, które jak jeden mąż uważa, że świat się kręci wyłącznie dla ich
                przyjemności. Ale to już inny wątek.
                • _jana Re: birmo? 06.02.03, 14:31
                  A to zmienia postać rzeczy. smile)
                  Ale ja to myślę,że jak świat światem są ludzie, którzy nie przekazują swoim
                  dzieciom kultury, empatii.I nie sądzę,że ostatnio jest to jakoś bardziej
                  nasilone.Chyba nie.
                  Myślę,że ma to związek z wszechobecnym luzem.
                  Skoro w tv słowo zajebiście robi zawrotną karierę, a pan prowadzący ubrany w
                  dres trzęsie się i macha rękoma, mówi bez składu i ładu...
                  O,akurat teraz słyszę reklamówkę bajki-"Odlotowa i pełna czadu" big_grin
                  Czytałaś zapis rozmwy michnika z rywinem? Ale kulturka,co??smile))
                  Ja też uważam,że dziecku trzeba zwracą uwagę,ale stosownie do wieku i
                  cierpliwie.Bo jak taki dwulatek wejdzie na trawę, to choćbym go zlała na kwaśne
                  jabłko to i tak będzie mi się śmiał w nos i...uciekał tam spowrotem. smile))
                  Ale nauka nie idzie w las.I dziecko wystraszone warunkami na podwórku, gdzie są
                  ciągłe awantury o trawę, pyta z niepokojem czy moze na placu zabaw (!) wejść
                  sie pobawić.I to chyba też nie jest dobre? Ale to jest wynik wychowywania babć
                  z podwórka i trochę starszych rodziców.Darcie się wyzwiska,podział na obozy-
                  tych z dizećmi i tych bez albo ze starszymi.
                  Bo ich dzieci były święte (jedzie mi tu czołg)
                  A najlepsze jest ta co najgłoścnie się drze-jej córka na 18 urodziny zrobiła
                  taką imprezę,że butelki przez okno fruwały łącznie z rzygami gości. smile))
                  Umiar to jest fajna rzecz. smile)
                  Pozdrawiam smile
                  • Gość: dodo Re: birmo :-) IP: 209.226.65.* 06.02.03, 17:13
                    klaniam sie birmo z uszanowaniem. podzielam twoje poglady i wprowadzilam je
                    w zycie na moich wlasnych trzech "kroliczkach doswiadczalnych" - niniejszym
                    zaswiadczam publicznie, ze sie da.
                    da sie wychowac radosne, szczesliwe, aktywne sportowo i energiczne dzieci,
                    ktore sluchaja, co sie do nich mowi, odpowiadaja grzecznie na pytania, ucza sie
                    przyzwoicie, nie drecza zwierzat ani sasiadow. ze trzeba w to wlozyc sporo
                    pracy, inwencji, czasu, energii, cierpliwosci? ano trzeba - samo sie nie zrobi!
                    ze trzeba zaczac od piewrszej sekundy z niemowleciem - ano trzeba - proces
                    wychowania ma poczatek w nas samych i trwa do poznej starosci - nie mozna sobie
                    powiedziec, ze zaczne wychowywac dziecko gdy skonczy 3 lata a skoncze je
                    wychowywac, gdy skonczy 19. cudow nie ma - ile sie wlozy (milosci, pracy i tej
                    calej reszty), tego jakas polowe moze dostanie sie z powrotem. dlatego
                    inwestowac w dzieci trzeba caly czas i w kazdych okolicznosciach. najlepszy zas
                    jest wlasny przyklad. ja, dodo, nie krzycze pod niczyimi oknami, nie wrzeszcze
                    na plazy, szanuje sen i odpoczynek innych ludzi (wlaczajac w to moje wlasne
                    dzieci), staram sie by zycie ze mna nie bylo droga przez meke tak dla moich
                    bliskich, jak i dalszych. moje dzieci maja wiec wzorzec postepowania. a ja
                    mam "wizje" jakiego czlowieka chce wychowac/wychowywac. 24 godziny na dobe.
                    na tym polega wychowanie.
                    jeszcze raz - uklony dla birmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka