Dodaj do ulubionych

Wyrodna matka....

IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.03, 09:16
Obserwuj wątek
    • Gość: Barborka Wyrodna matka.... IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.03, 09:31
      Mam wielki,przynajmniej dla mnie problem i bardzo bym Was wszystkich tu
      obecnych prosila o szczera odpowiedz i rade. Otoz:
      Z poczatkiem kwietnia przyjdzie mi leciec na tydzien do Kanady.Podroz
      zorganizowal moj maz,w wielkiej tajemnicy jako prezent na moje 30 urodziny.
      Zobaczyc Kanade bylo zawsze moim ogromnym marzeniem,moj Maz o tym wiedzial i
      prosze....Ucieszylam sie bardzo,nieziemsko! Ale teraz zaczynam miec
      watpliwosci.Bo....Nie jestesmy na swiecie sami.Mamy dwojke dzieci,wprawdzie juz
      w wieku szkolnym / 3 i 1 klasa / ale jeszcze malych i niezaradnych.Pociechy
      zostana u dziadkow,tez zaden problem.Uwielbiaja tam przebywac a i ja jestem
      spokojna,bo wiem ze sa w dobrych rekach. Co mnie martwi,to: ogromna
      odleglosc,godziny lotu samolotem, niemoznosc zjawienia sie w razie czego w
      domu. Gdyby nam sie cos przytrafilo,to dzieciaki zostana same..... Wiem,ze to
      glupie tak fatalistycznie na wszystko patrzec,ale takie wlasnie mysli chodza mi
      po glowie,jestem przejeta i zmartwiona i czuje sie wyrodna matka,ktora tylko i
      wylacznie dla wlasnej przyjemnosci naraza sie na takie ryzyko.
      Najlepiej wszystko bym odwolala i nie leciala wogole.Ale przeciez moj Maz zadal
      sobie tyle trudu zalatwiajac wszystko i myslac,ze spelnia mi marzenie zycia.
      Nie chce go zranic! I ja sama gdzies tam w glebi serca nadal sie ciesze,
      podnieca mnie mysl o tak wielkim przezyciu....
      Wiem,ze nikt mi wprost nie powie ; dziewczyno lec,albo nie lec !!!! Ale moze
      macie podobne doswiadczenia??? i dylematy???? Podzielcie sie ze mna.....prosze!
      • Gość: Iza2 Re: Wyrodna matka.... IP: *.k.mcnet.pl 06.02.03, 10:07
        Doskonale cie rozumiem, ja tez mialam wakacje popsute
        przez tego typu mysli. Ale wrocilismy cali i zdrowi i
        bardzo dobrze wspominam wspolny z mezem, i tylko z nim
        pobyt. Dla mnie najgorszy byl lot samolotem, potem sie
        rozluznilam, no i potem powrot! Z drugiej strony, nie raz
        sama z mezem jade samochodem i mysle sobie, ze gdyby
        mialo nam sie cos stac, to mozemy rownie dobrze zginac w
        wypadku na drodze. Prawda jest, ze zostawilam numery
        wszelkich kont bankowych itp mojej Mamie. Trudno jest
        doradzac, ja sie przezwyciezylam i pojechalam i bardzo
        sie z tego ciesze. Trzeba niewatpliwie starac sie myslec
        pozytywnie.
      • Gość: Iza Re: Wyrodna matka.... IP: *.introl.pl 06.02.03, 10:08
        Twoje obawy nie są mi wcale obce. I doskonale Cię rozumiem. U mie dochodzi
        dylemat małego dziecka na cycusiu, tak, że na razie nigdzie sama się bez córy
        nie ruszam.

        Ale:
        - przed porodem rozmawiałam z mężem, że gdyby mi się coś w trakcie porodu
        stało to nie wiń dzidzi za to, zajmij się nią dobrze, wychowaj... Mąż mnie
        pocieszał, że wszystko będzie dobrze, było do następnego złego snu i płaczu w
        nocy
        - obawiałam się, żeby dzidzia była zdrowa (o dziwo, wiele koleżanek w ciąży
        przyznaje się w otwartej rozmowie do podobnych obaw - a myślałam, że jestem
        ewenementem)
        - gdy wyjeżdżamy na wakacje, najbardziej boję się podróży, bo gdyby nam się
        coś stało Mała będzie sama na świecie (babcia już nie jest taka młoda),
        - przed wyjazdem do Włoch ubezpieczyliśmy się od: kosztów leczenia, awarii
        samochodu, rezygnacji z wyjazdu.
        - jechaliśmy do Lido di Jesolo, więc najpierw sprawdziłam w internecie gdzie
        jest najbliższy szpital pediatryczny, zadzwoniłam i spytałam czy w razie
        choroby dziecka mogę z nim przebywać 24 godz. na dobę (dlatego m.in. nie
        pojechaliśmy do Chorwacji, bo w tym "dzikim" kraju matka nie może przebywać z
        dzieckiem nawet malutkim w szpitalu - sprawdziłam w ambasadzie).
        Przykłady mogę mnożyć. Niektórzy uważają, że przesadzamy, ale większość moich
        znajomych robi tak samo, tylko... nie przyznają się do tego otwarcie by nie
        być krytykowanym. Tak, że Twój punkt widzenia jest jak najbardziej naturalny.
        Pytanie co zwycięży, lęk czy też go pokonasz. Spróbuj spisać wszystkie obawy,
        porozmawiać z mężem i uspokoić się sama. Robię tak zawsze:
        - przed porodem: jestem w ciąży, więc poród i tak mnie czeka, gdybym umarła -
        mąż zajmie się dzieckiem, ufam mu, że dobrze je wychowa.
        - robiłam wszystko by dzidzia była zdrowa, ale na niektóre rzeczy po prostu
        nie mamy wpływu. Zmieniałam kanał telewizora jak tylko było coś na ten temat.
        - przed podróżą: lubię zwiedzać nowe okolice, cieszę się z wyprawy, codziennie
        jeżdżę samochodem więc i wtedy może mi się coś stać, jakby co jest babcia, są
        chrzestni, zajmą się córą
        - przed wyjazdem można się właśnie ubezpieczyć, znaleźć punkt gdzie w razie
        potrzeby pomogą dziecku zgodnie z wymaganiami itd.

        Odpowiadając na Twoje wątpliwości uspokajałabym się tak:
        - spełni się moje marzenie, samolot to jeden z najbezpieczniejszych środków
        transportu, tysiące ludzi lata każdego dnia (byłam na kilku lotniskach gdzie
        samoloty startowały i lądowały co 1 min i 50 sekund).
        - mam już samodzielne dzieci, które sobie poradzą u kochających dziadków, dla
        nich to też będą pewnego rodzaju wakacje u dziadków
        - porozmawiałabym o swoich obawach z mężem
        - jakby była potrzeba powrotu wrócicie w ciągu powiedzmy 20 godzin
        i pojechałabym. Pozdrawiam i życzę udanej podróży zycia.
      • Gość: Paola Re: Wyrodna matka.... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.02.03, 10:17
        Myślę, że to przejaw ogromnej odpowiedzialności, że myślisz o tym w takim
        kontekście. Jeśli jesteś pewna, że dzieci będą miały dobrą opiekę - to na pewno
        tak będzie. W końcu to Ty wiesz najlepiej. Prawdopodobieństwo, że w czasie lotu
        coś się wam stanie jest bardzo, bardzo małe, w ogóle samolot to najmniej
        kolizyjny środek lokomocji. JJeśli bardzo cię męczy ta kwestia - możecie
        przeloty wykupić oddzielnie. To tylko parę godzin. Ale myślę, że to duża
        przesada, a tydzień rozłąki to naprawdę nie jest bardzo długo. A dizeciaczki
        nie są już takie zupełnie bezradne smile. Pozdrawiam serdecznie i życzę śweitnego
        wypoczynku
      • Gość: brenda Re: Wyrodna matka.... IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 06.02.03, 10:32
        Dziewczyny! Skąd się bierze to poczucie winy, jeśli raz na parę lat ośmielimy
        się pomyśleć O SOBIE?! Czy rodzicielstwo naprawdę ma oznaczać, że rezygnuje się
        raz na zawsze z własnych marzeń? Dzieci są małe i niezaradne? W wieku szkolnym?
        Nie jesteś czasem nadopiekuńcza? Sorry, ale moja od 2 klasy wstaje i
        przygotowuje się do szkoły, robi sobie śniadanie. Czy ty nie jesteś z tych
        matek co to dostają histerii jak dziecko sobie guza nabije? Co ma się im stać?
        Katar złapią, a ty już będziesz wsiadać w najbliższy samolot?
        Daj sobie spokój, jedź i ciesz się, że mąż po tylu wspólnych latach chce nadal
        dbać o wasz związek! MUSISZ pomyśleć od czasu do czasu także o WAS dwojgu jako
        partnerach a nie tylko jak o rodzicach. Wydaje się, że jesteście fajnym
        małżeństwem, skoro twój mąż przygotował ci taką niespodziankę (ewentemnt moja
        droga, Pana Boga za nogi złapałaś!), nie odtrącaj faceta, bo za parę kolejnych
        lat może się okazać, że dzieci podrosły, mają własne życie, a wy coraz częściej
        jesteście sami i nie macie sobie noc do powiedzenia, bo koncentrowałaś się na
        dzieciach a nie na budowaniu związku.
        • Gość: Barborka Re: Wyrodna matka.... IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.03, 10:40
          Meza to mam naprawde wspanialego!!! Wiem to i potrafie docenic! Nie jestem tez
          nadwrazliwa mamuska,co to dzeci nie odstepuje na krok.Wrecz przeciwnie! daje
          moim duzo szans na wykazanie sie samodzielnoscia.
          Jestesmy bardzo udanym malzenstwem moze i wlasnie dlatego,ze przynajmniej raz w
          roku staramy sie spedzic tydzien gdzies sami a i niektore weekendy naleza tez
          tylko do nas.Wiec tego typu wyjaz nie jest dla nas zadna premiera ani problemem
          dla naszych dzieci.One to rozumieja i ciesza sie rowniez!
          Ja sie tylko tak potwornie boje tej odleglosci,ze nam sie z mezem cos stanie a
          dzieci zostana same na swiecie.Wiecie o co mi chodzi.....
          Choc z drugiej strony staram sie mocno wierzyc w przeznaczenie i fakt,ze przed
          wlasnym losem sie nie ucieknie....Co Cie ma spotkac,to Cie nie ominie....
          No,cos w tym rodzaju!
          Dziekuje WAM wszystkim za mile slowa! Od razu stalam sie spokojniejsza.....
          Prosze o wiecej!!!!
          • Gość: brenda Re: Wyrodna matka.... IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 06.02.03, 11:30
            I tak trzymać! Myślę, że wiele małżeństw miałoby się jakościowo lepiej gdyby
            kobiety pamiętały, że mają być nadal również właśnie KOBIETAMI, a nie tylko
            matkami. Pozdrowienia
        • Gość: Iza Re: Wyrodna matka.... IP: *.introl.pl 06.02.03, 11:08
          Nie wydaje mi się, aby Barborka zaliczała się do mam nadopiekuńczych. Przecież
          nie poczucie winy nią kieruje! tylko troska o przyszłość dzieci, jakby coś się
          stało, to co z nimi będzie. Takie myśli dręczą człowieka czy tego chce czy
          nie. Od momentu pojawienia się dzidzi zmieniają się priorytety i dla mnie
          małżeństwo to żona i mąż, a rodzina to mama, tata i dzieci. Masz prawo spełnić
          marzenie życia, ale to normalne, że martwisz się o dzieci, świadczy to o
          poważnym podejściu do życia i odpowiedzialności. Popieram jak najbardziej
          pomysł z zostawianiem nr kont dziadkom, sami też tak robimy przed wyjazdem na
          wakacje.
      • Gość: Maryla Re: Wyrodna matka.... IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 06.02.03, 11:52
        Nie czytałam wzystkich wątków ,przyznaje sie. Nie wiem co inni radzą,ale
        ja powiem Ci leć. Bądź pewna świat sie nie zawali. Zawsze miałam
        podobne wrażenie,że jak tylko sie odwrócę to zaraz coś runie. Wcale tak
        nie jest ,świat toczy sie dalej.Wszyscy doskonale sobie radzą nawet
        gdy mnie nie ma, a może nawet bardziej doceniaja moją obecność kiedy
        wracam? smile Leć i uwierz ,że nic sie nie stanie. POstaraj sie odpocząć i
        zobaczyc to o czym marzyłaś, nie myśl o sobie ,że jesteś wyrodna matką.
        Jesteś też człowiekiem i masz swoje marzenia ,które dzieki męzowi, mozesz
        spełnić i SPEŁNIAJ !!!!!
        Zyczę udanej wycieczki.
      • jotembi Re: Wyrodna matka.... 10.02.03, 05:29
        a ja ci współczuję, szczerze mówiąc, i innym paniom z tego wątku też
        i podziwiam odporność nerwową
        jakbym ja się tak wszystkim przejmowała na zapas, to dawno bym już zwariowała
        albo szlag by mnie trafił ze zdenerwowania
        a tak - proszę bardzo, nie przejmuję się, nic się złego nie dzieje i żyję
        sobie spokojnie ku zadowoleniu mojego dziecka hehe
    • Gość: zmija10 Re: Wyrodna matka.... IP: proxy / 213.77.42.* 06.02.03, 11:07
      Barborko,
      moge się wczuć w Twoje emocje doskonale, bo też należę do matek, które mają
      tendencję do przedkładania potrzeb swojego dziecka na pierwsze miejsce, a
      daaalleko za nimi swoich. Niby pamiętam, że dzieci chcą mieć szczęśliwych
      rodziców, bo wtedy i same sa szczęśliwe, ale w życiu codzienym raczej skupiam
      się na potrzebach mojej córki.

      Uważam jednak, że powinniście wybrać się z mężem w tę zaplanowaną, wymarzoną
      podróż. Nie można rezygnować z własnych przyjemności. Być może kiedyś
      podświadomie byłabyś zła na dzieci, że z ich powodu nie spełniły sie Twoje
      marzenia. A wypadki wcale nie musza zdarzać się w "wielkim świecie". Przecież
      najczęściej zdarzają się właśnie niedaleko domu.
      Postaraj sie jednak uspokoić przed wyjazdem, bo szkoda byłoby go zatruć tak
      dużym niepokojem i strachem. Ważne jest również to, że dzieci będa miały bardzo
      dobrą opiekę (a często to jest problem, który uniemożliwia wyjazd).

      Życzę Ci wspaniałego wyjazdu
      pozdrawiam
      agnieszka
      • Gość: Barborka Re: Wyrodna matka.... IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.03, 13:44
        Jakie Wy jestescie wspaniale,zyczliwe i wyrozumiale! Jak ja Was bardzo
        wszystkie za to kocham!!! Nawet sobie nie wyobrazacie, o ile mi teraz lzej!
        Postaram sie zastosowac do wszystkich Waszych rad! Prosze o wiecej!
        Kazde slowo to swoisty balsam dla mojej starganej duszy wink !
        • Gość: ela Re: Wyrodna matka....NIE!!!! IP: 132.198.175.* 06.02.03, 14:40
          jedz kochana, jedz. Wiem co przezywasz. Ja mialam prace ktora rozdzielala mnie
          z dziecmi 7 i 2 lata wtedy. Musialam jezdzic na 2 tygodnie co miesiac do US.
          Wszyscy wkolo sie dziwili ze sie nie ciesze z wyjazdow a ja nie wiedzialam jak
          tlumaczyc ze "nie chcem ale muszem". Dzieci zostawaly pod opieka babci (maz byl
          w US wtedy). Boze co ja przezywalam. Nawet sie z panem ze znajomego sklepu
          umowilam ze jakby mama po zakupy nie przyszla to zeby sie zainteresowal i
          zajrzal. I wszystko bylo dobrze. Jedz i nie mysl o sobie zle - odpocznij,
          zobacz cos i przywiez dzieciakom wspanialego miska albo cos co lubia.
          daj znac jak bylo
          Ela

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka