renag
11.08.07, 23:44
Najstarszy ma 10, młodsza siostra i brat. 10 latek ma ostatnio czas
wiecznego marudzenia, z niczego nie jest zadowolony. Komputer jest
do niczego, bo sie zawiesza, bo niektóre gry nie chodzą, deskorolke
ma najgorszą bo kółka nie takie, buty kiepskie, bo kolega nosi tylko
markowe i powiedzial, ze mój Młody nosi badziewie kupione w CCC,
komórke ma oczywiście najgorszą, a wogóle to dlaczego tylko MIX, a
nie abonament żeby co rok, dwa mieć nową. I tak dalej e wszystkim.
Rower też juz niedobry, bo kolega wlasnie dostal lepszy (a że
chłopak jezdził do tej pory na starym skladaku to już moj synus nie
pamięta).
Tlumaczę, rozmawiam, po pierwsze nas nie stać na wszystkie
zachcianki, po drugie nie wszyscy mają/muszą mieć wszystko markowe.
Lamenty nasilają się ostatnio bardzo, przyznaję, że czasami
wysiadam. Młody ma wielu kolegów, jest lubiany, koledzy przychodzę
też do nas do domu, większośc ekipy znam, jedzą u nas obiady,
podwieczorki, dziendobrują mi na ulicy. W mojej ocenie Młody bardzo
dobrze funkcjonuje wśród rówieśników. Ale w domu ciągle jęczy że coś
chce. Tak szczerze to trochę mi żle z tym, że nie okazuje więksżego
zadowolenia z tego co ma a tylko ciągle malo. Jezdzi z ojcem za
żużel, chodzą na mecze, itd. Ja poświecam Młodym chyba nawet za dużo
czasu- pewnie najwiecej młodszym, ale malkontenta te staram sie
dopiescic, ale i tak ciagle mu malo.Opowiesci o tym, ze najlepsi
sportowcy biegali boso, albo grali szmacianką Młody przyjmuje z
coraz większym rozdraznieniem.
Tlumaczenia że nie mamy kasy komentuje - ja będę dużo zarabial, chcę
mieć dom, wypasiona bryke itd. Tak jakby stwierdzal ja nie będę taką
ciamajdą jak wy.
Jak wychowac dziecko zadowolone z życia?