sowila Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 14.01.05, 12:48 Znalazlam sie tu zupelnie przypadkiem i nawet nie wiedzialam ,ze takie formu istnieje! Nawet nie przypuszczalam ,ze ten temat wzbudza takie zainteresowanie. Tez interesuje sie podswiadomoscia i wierze w jej moc. Bardzo milo bylo popczytac wasze wypowiedzi na ten temet. W jakims poscie byla poruszona sprawa stronki. Ja sie bardzo chetnie pisze do pomocy. Moge bardzo chetnie wam pomoc, bo temat jest naprawde inetersujacy. Moj e-mail sowila@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 18.01.05, 11:08 Dzięki :) Myślę, że skoro wiele osób jeszcze dołączy czy też dołączyło już do takiego tematu, to można zrobić niezłą stronę. Wydaje mi się że nawet jakiś miniportal (czymś takim już zaczynam się powoli interesować od strony technicznej). Osób do prowadzenia takiego portalu trzebabyłoby paru (moim zdaniem więcej niż 3) - wiadomo czasami urlopy, wyjazdy, chwilowe zniechęcenia (;-)), no i różne tematy poruszane. Przede wszystkim nie chce aby taka strona stała się monopersonalna. Tzn jedna osoba odpowiedzialna za wszystko pod względem merytorycznym i technicznym. W jakich dziedzinach robienia strony można na Ciebie liczyć? Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: 213.25.25.* 19.01.05, 09:14 czyta czyta i chce wiedzieć więcej szczególnie dziś i teraz Odpowiedz Link Zgłoś
7777777s Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 19.01.05, 22:58 dołączam do tematu (ów), jestem pod wrażeniem poziomu wątku, no,no, Odpowiedz Link Zgłoś
pola262 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 22.01.05, 23:35 Czesc Michałku!Swietny wątek ,podoba mi sie.Chyba się znamy,a raczej na pewno:)Ale to mało ważne teraz.Podciagam temat... Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 25.01.05, 20:07 Cześć pola262 Ja też winduje wątek wyżej ;-) A skąd sięznamy? :) Bardzo mnie to ciekawi ;-) Pozdrawiam :) Michał Ps. Zbieram się do pisania na temat... sportu... hmmm :) ciekawy temat Odpowiedz Link Zgłoś
eevvaa Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 25.01.05, 22:50 Michał moje gratulacje z powodu kolorku eksperta. Pozdrawiam serdecznie :))) ewa "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć" Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 26.01.05, 08:21 Dzięki ewa :) Dopiero teraz to zauważyłem... Komu zawdzięczam taki kolorek? delphine2 maczałeś w tym palce? :) Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
natali_ Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 26.01.05, 09:32 czekamy na ciag dalszy Twoich artykułów :) N. Odpowiedz Link Zgłoś
delphine2 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 26.01.05, 12:59 sc200 napisał: > Dzięki ewa :) > Dopiero teraz to zauważyłem... Komu zawdzięczam taki kolorek? > delphine2 maczałeś w tym palce? :) > tak jest :) postanowilem nadac Ci barwy eksperckie poniewaz bardzo .. sensownie sie wypowiadasz w tym poscie. Jak narazie sa to barwy nadawane recznie ale jak bedzie OK dostaniesz wiecej :P (bo juz do mnie sluchy doszly - cierpliwosci a zostanie Ci to wynagrodzone) > Pozdrawiam :) > Michał Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 08:39 Witam ponownie, Właściwie to nie wiem czym się podzielić w pierwszej kolejności. Czasami zdaje mi się, że chciałbym baaardzo dużo tematów poruszyć innym razem nie umiem sobie ich przypomnieć. Może to jest wynik działania mojej podświadomości? Może ona wątpi czy ktoś to przeczyta/popolemizuje/uzna za w miare prawdziwe? Wiadomo, że każdy z nas by chciał aby jego racje były powszechnie uznane. I u mnie się to również akcentuje. Akcentuje zbyt czasami mocno - stąd też pewnie wiele osób będzie miało wrażenie, że "zawsze dorzucam swoje pare groszy" albo że "lubie mieć ostatnie zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 13:29 No dobra do rzeczy. Zacznę od rywalizacji. Temat rywalizacji jest wszechobecny w obecnej literaturze, mediach... sporcie itp Rywalizuje się nie tylko w sporcie, ale także w pracy a i również zaszczepia się to młodym... i dzieciom. Robią to pegagodzy, wychowawcy, duchowni różnych religii, katecheci, pan od wf-u itd. Cubertin się w grobie przewraca. Nie to miał na myśli i nie to powstało. Rywalizacja jest błędem - o tym już mówiłęm. Bo nie ma o co rywalizować. Kto rywalizuje z innymi tak naprawdę jest słaby wewnętrznie - nie ma poczucia swojej godności, swojego połączenia z Bogiem, nie szanuje innych (tak tak! Bo niby po co mu ten złoty medal?) Jak słyszę znanych sportowców, to choć ich cenie jako zwykłych ludzi tak jak cenie wszystkich jednakowo to widze w jakim żyją wewnętrznej niespójności. Często tłumaczy się taki człowiek: "Chciałem się zmierzyć ze sobą". Wiecie, za "zmierzenie się ze sobą" odpowiada ta część podświadomości, która... nie wierzy w sukces i musimy ją do tego przekonywać. Ale nie ma to nic wspólnego z Bożą miłością i doskonałością każdego z Nas. "Błogosławieni Ci co wiedzą a nie zobaczyli" (fragment listu do Koryntian). Nic co pochodzi od Boga nie opiera się na rywalizacji z innymi. Mamy wystarczająco dużo dóbr na ziemi - i jak to kiedyś jeden uczony (nazwany później utopistą) obliczył: pieniędzy na świecie jest tyle, że każdy mógłby mieć spokojnie na koncie 10mln USD pod warunkiem, że to się _równo_ rozdzieli. Rywalizacja czy to w pracy czy w sporcie (prosze nie przekonujcie mnie że rywalizacja na arenie gdzie biega 10-sieciu biegaczy na 10km jest "lepsza" czy "wartościowsza" niż rywalizacja w pracy o lepszy stołek). Rywalizacja to rywalizacja i nie ma tu jakichś wyjątków. Tak jak to w teorii tu przedstawionej - wszystko jest banalne bo proste i nie da się zmanipulować. Nic dziwnego że rywalizacja w sporcie doprowadziła do rozkwitu... dopingu medycznego, do niszczenia organizmów ludzi (mam wrażenie że od kilkudziesieciu lat ostatnich ilość sportowców na Olimpiadzie czy innych zawodach nie biorących dopingu zmniejszyła się do strzelam 1% tam występujacych) Dla mnie doping to nie tylko sprawa tego co jest na liście zwiazków zatwierdzonych przez Międzynarodowe Organizacje, ale także związki sztucznie uzyskane celem podniesienia sprawności. Panowie trenujący na siłowniach wiedzą o czym mówię przykładowo Kreatyna, Monohydraty czy BCAA. Niby nie doping ale doping. Dlaczego tyle jest wypadków ze sportowcami? Dlatego że m.in. biorą wspomaganie. Dlaczego biorą wspomaganie? Bo chcą skutecznie RYWALIZOWAĆ z innymi. Dlaczego chcą RYWALIZOWAĆ z innymi? Bo... tak ich wychowano. Nie liczy się udział tylko miejsce w pierwszej 10-tce. Wychowano ich tak aby czuli się mało wartościowi i aby swoją wartość udawaniali sobie w oczach Boga (sic!). Boga którego tak naprawdę to nie interesuje. Bo w tym nie ma niczego interesującego, że większość mieszkańców naszej planety jest nidowartościowana wewnętrznie i zamknięta na "pogaduchy" z Bogiem. A może nie większość? No dobra zejdę z tematu sportu. Widzę taki świat... Świat nadchodzącej przyszłości. Likwidacja sportu zawodowego. Likwidacja medali czy rankingów (ciekawe kto będzie chciał oglądać takie zawody! i o to chodzi hehe ;-) - po co oglądać jak można w tym czasie samemu pobiegać :)), wyników np. w sportach zespołowych. Wychowanie młodych ludzi w wiarze w Miłość Boga, w to, że rywalizacja do niczego nie jest potrzebna, że każdy jest taką samą cząstką Boga (lub: ma taką samą cząstkę Boga) jak jego kolega, koleżanka z Bangladeszu, z Indii, USA czy z Kongo. Do tych wniosków ludzie dojdą sami jeśli każdy zacznie oddawać się pod opiekę Boga - bo pod tą opieką niejako "ulegają rozpuszczeniu" wszelkie nieprawdziwe histori, nawyki i mity skutecznie podtrzymywane przez media - nie mające niczego innego do zaoferowania (bo niby skąd miałyby wziąść wzór?) Rywalizacja to oznaka (wg mnie): 1. Brak wiary w Boga (takiej głębokiej wiary a nie klepania paciorków czy nazywaniu się dumnie wyznawcą jakiejś Religii) 2. Czucia się "lepszym" niż inni (np. po wygranej) - czyli poczucie.... niskiej wartości 3. Rozrywka dla zabicia czasu... 4. Brak poczucia Bożej opieki Nie pytajcie mnie czym zastąpić sport (oglądanie, sport zawodowy)... pewno się czymś da. Kiedyś sportu nie było i ludzie też dawali sobie radę :) To co piszę, jest dla mnie również trudne, ale nie mogę zagłuszyć czegoś co mi mówi że miałem to napisać. Trudne bo sam uprawiam sport (amatorsko) i często grając w piłkę wynik dla mnie ma wielkie znaczenie. Uwielbiam mecze piłkarskie w TV, kibicuję temu i temu... Ale czy nie warto powiedzieć co jest nieprawdziwe? A może tak nie jest? Zapraszam do polemiki. Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
natali_ Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 14:05 no dobrze, ale przeciez zdrowa rywalizacja, jesli takowa jest :) moze byc motorem napedzajacym nas do naszych wlasnych zmian, dobrych zmian, jesli np. bede chciala zdobyc lepsze stanowisko i bede dzialala w tym kierunku dla wlasnego dobra, to czy taka rywalizacja jest szkodliwa w tam znaczeniu o jakim piszesz ?? jesli uznam ze lepsze np. stanowisko przyniesie mi wieksze dochody itp itd to co w tym zlego ?? bez tego tkwilibysmy w jednym punkcie....a jak sie ma to co piszesz to np. podejscia pani Wandy Loskot "akademia sukcesu" www.akademiasukcesu.com/kursplanowania.html, tzn akurat nie jetsem jej zwolenniczkka ale jak ma sie to co piszesz do tego by realizowac swoje marzenia .... N. Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 14:25 Witaj natali_ I widzisz tu dochodzimy do tematu... pobudek rywalizacji. W wątku staram się aby każdy wiedział, że już jest osobą doskonała i jak to pięknie napisał pawpos nie trzeba nigdzie szukać, tylko pozwolić Bogu do siebie zapukać (On już tam był) Twoje starania o np. lepsze stanowisko w moim mniemani nie są rywalizacją. Po prostu starasz sie polepszyć swoją sytuację czy to materialną czy mentalną. Jeśli odbywa się to zgodnie z dobrem nie tylko Twoim ale i innych - to nie jest to moim zdaniem w ogóle szkodliwe. Wiec nie jest to coś co zaliczyłbym do rodzaju "zdrowej rywalizacji" tylko raczej skłonność do samodoskonalenia co mnieman każdy ma w sobie. Zresztą Wanda celowo nie porusza w tym kursie rywalizacji z innymi (tzn kurs znam i nie pamiętam aby coś tam takiego było) tylko mówi o osobistym doskonaleniu. Rywalizacja w sensie przeze mnie opisanym wydaje mi się... że wkracza w momencie jak się: 1. Do kogoś porównujemy 2. Z kimś o coś walczymy itp Jeśli afirmujesz, modlisz się, ROBISZ (działasz) w interesie swojego doskonalenia to nie ma w tym niczego zdrożnego. Ja w wątku Broń Boże :) nie nawołuje do wyrzeczenia się ambicji życiowych, wprost przeciwnie, nakłaniam do "powrotu do Boga" bo we dwóch jest bardiej raźniej to osiągnąć :) Co więcej powierzenie Bogu swoich intencji oraz działania, gwarantuje, że na pewno nikomu nie zaszkodzimy i że... nie jest to ...... rywalizacja. Pozdrawiam :) Michał Ps. Kurs Wandy jest rewelacyjny. Polecam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delphine2 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: *.olsztyn.mm.pl 27.01.05, 14:43 Michale a odpowiedz mi bo przyznam się Ci ze tylko szczątkowe watki czytalem i wielu masz oczywiscie racje zgadzam się, na reszte nie pozwala mi czas jednak nurtuje mnie jedno jedyne pytanie piszesz pieknie, skladnie etc. ale wszystkie Twoje odpowiedzi tudziez spostrzezenia opieoraja sie na weierze w Boga, a co Ty na to jesli ktoś np,. w niego nie wierzy bo zapewne wielu takich jest ludzi nie ma co ukrywac... oczywiscie ja wierze ale mowie Tu w imieniu innych ... jesli nie weirza w Boga bo to taka doskonalaosc etc. jak piszesz co wtedy ... przepis na szczesliwe zycie ich nie dotyczy czy sie myle bo jak juz wspomnialem nie przeczytalem wszystkiego do konca bo za wiele tego :) ale dobrze ze poruszasz tego typu watek tylko ze "teoria nie zawsze idzie z praktyka" co Ty na to :) ps. przepraszam jestem jako gość ale to ja :P Odpowiedz Link Zgłoś
natali_ Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 14:53 wlasnie, tez sie tak jak delphine2 nad tym zastanawialam , sa przeciez tacy , ktorym latwo wszystko przychodzi ....a jednak nie wierza w boga ?! pewnie odpiszesz ze jednak ich podswiadomosc ma inny plan i wierzy .... Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 15:20 Witajcie :) Wiara w Boga nie jest potrzebna do osiagniecia sukcesu. Nigdzie nie napisałem że jest odwrotnie :) Ale wiara w Boga daje możliwosć bezpiecznego osiągania sukcesu. Co to znaczy? Tzn daje pewność (przy powierzeniu) że sprawy do końca pójdą w dobrym kierunku, że nie krzywdzi się innych i że dla nas jest to najlepsze w takim momencie. Że rezultaty będą trwałe! i najlepsze w danym momencie!. Tylko Bóg ogarnia wszelkie skutki działań całego świata, więc On potrafi się nam w tym łatwiej odnaleźć z naszymi marzeniami i realizacjami. Afirmacje i tak będą działały i tak. To jest jeden punkt widzenia. Drugi punkt widzenia jest taki, że każdy człowiek posiada nadświadomość. I nie ma znaczenia czy wierzy w Boga czy też nie. Po prostu ma nad, pod i świadomość. Jeśli robi coś dla dobra innych, to nie oznacza że musi wierzyć w Boga. Dla mnie Bóg to dobro również. Bóg jest wszystkim. A nawet jeśli ateista mówi "nie wierzę w Boga" a działa dla dobra innych to tak jakby wierzył :) Wszystko co pionierskie, pozytywne, dobre, kochające, opiekuńcze, ambitne, nowatorskie, uczuciowe to Bóg się za tym kryje. Czy znacie jakieś osoby, które nie przejawiają przynajmniej jakiejś jednej pozytywnej cechy? Bo ja nie :) Dlaczego tak jest? Bo Bóg nie wymaga aby w Niego wierzyć. Mówił o tym m.in. Jezus i Budda. Jemu chodziło o wszystko co się nazywa pozytywne działanie dla siebie, dla innych, nie krzywdząc nikogo i nic. Na pewnym etapie każdy rozumie, że tak naprawdę każdy wierzy w Boga (bo od Niego pochodzi) - i nie jest istotne co wygłasza na ten temat publicznie. Nie ma innej drogi choćby niewiadomo jak się tego wypierał i jak bardzo schodził na dno aby temu zaprzeczyć. Poza tym natali_ jeszcze jedna sprawa, to że jak piszesz "są tacy, którym łatwo wszystko przychodzi i nie wierzą w Boga" to mówisz o tym co im się dzieje obecnie, w trakcie a nie widzisz bo nie mozesz ani ja ani Ty zobaczyć końcowych rezultatów. Co więcej nadświadomości nie da się oszukać. Niekoniecznie podświadomość wierzy w Boga :) Tego już nie wiem. Gdyby wierzyła... to byś nie zapytała się o takie pytanie w imieniu tych co niewierzą w Boga. Rozumiesz? Przewrotne to ale proste :-) Jeśli znacie osoby, które powiedziały "nie wierzę w Boga" i jednocześnie czynią zło i dalej osiągają sukces w życiu to w to nie wierzę ;) Sukces, ale okupiony prawem karmy. Z czasem przyjdzie im to zrozumieć i być może za to zapłacić. A tak poza tym czym jest dla Was wiara w Boga? Czym dla "niewierzących" jest to w co niewierzą? Ani ja ani Wy nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Dla mnie wiara w Boga to jest życie tu na ziemi i wszystko co doświadczam. I cała reszta... Jeszcze jedna ważna rzecz. Bóg przeze mnie przedstawiany nie steruje naszym życiem, daje nam pełną wolność a jeśli zapytacie się ateisty dlaczego nie wierzy w Boga to powie: "Bo to ja sam odpowiadam za swoje życie i Boga nie ma" No właśnie! ONI NIE WIERZĄ W BOGA TAKIEGO JAKIEGO PODAJĄ DEFINICJE RELIGIJNE!!! I mają 100% racje Podobno Einstein był ateistą nie wierzącym w Boga i co ciekawe napisał (tak ja uważam) najbardziej genialne myśli dotyczące właśnie Boga :) Często cytowane nawet i w tym wątku. Po prostu on nie wierzył w Boga... przedstawianego przez... zgadnijcie kogo.... Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
delphine2 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 17:18 sc200 napisał: > Witajcie :) > > Wiara w Boga nie jest potrzebna do osiagniecia sukcesu. Nigdzie nie napisałem ż > e > jest odwrotnie :) aha, no to sprawa sie wyjasnila :) > Ale wiara w Boga daje możliwosć bezpiecznego osiągania sukcesu. Co to znaczy? > Tzn daje pewność (przy powierzeniu) że sprawy do końca pójdą w dobrym kierunku, > że nie krzywdzi się innych i że dla nas jest to najlepsze w takim momencie. Że > rezultaty będą trwałe! i najlepsze w danym momencie!. > Tylko Bóg ogarnia wszelkie skutki działań całego świata, więc On potrafi się na > m > w tym łatwiej odnaleźć z naszymi marzeniami i realizacjami. no tu aqrat nie zgodze sie, poniewaz kazdy ma prawo decydoweac o swoim zyciu a nie powierzac zycia dodam swojego Bogu bo to jest chyba niebardzo w/g mnie :( kazdy ma jakies marzenia i plany i dazy dio jakiejs tam doskonalosci ale nie koniecznie musi to bycp owierzenie spraw absolutorium - kazda sekunda moze wprowadzic zmiane w naszym tzw wyzszym planie - bo kazda przyczyna rodzi skutek to jest caly lancuch przyczynowo-skutkowy ale nie ma on zadnego zwiazku z wiara badz nie wiara tylko karma, ale tu juz chyba wybiegam poza temat blee :) > Afirmacje i tak będą działały i tak. > jasne ze afirmacje dzialaja bardzo silnie z tym ze niewielu umie z nich korzystac a ze swojego dosiwadczenai wiem ze wielu robi sobie krzywde ! > To jest jeden punkt widzenia. > > Drugi punkt widzenia jest taki, że każdy człowiek posiada nadświadomość. > I nie ma znaczenia czy wierzy w Boga czy też nie. Po prostu ma nad, pod i > świadomość. > Jeśli robi coś dla dobra innych, to nie oznacza że musi wierzyć w Boga. momnet, dlaczego Ty nawiazujesz dobro czyli robienie dobra czy zla do tej wiary ui nadswiadomosci. Z doswiadczenai wiem ze nie ma czegos takiego jak dobre energie badz zle tylko intencja w jkakiej zostaly wyslane do danej jednostki. > Dla mnie Bóg to dobro również. hm... Dla Ciebie Michale Bóg to również dobro, a zastanów się dlaczego użyłes słowa "równiez" czyzbyś miał jakies inne powody? Bóg jest wszystkim. Michale, ale teraz to już wyrazasz opinie i starasz się wmówic ludziom nawet ateistom że tak własnie jest. Samo stwierdzenie JEST co dziala na podsiwadomosc "faktycznie on ma racje" jednak ja uwazam ze powinnismy opieorac sie na polemice daleko idacej an ie doslownie sugerowaniu (....) A nawet jeśli ateista mówi > "nie wierzę w Boga" a działa dla dobra innych to tak jakby wierzył :) hehe :) no nie koniecznie, ateista nie wierzy w Boga, tzn ze nie wierzy pewnie ma inne wyzsze absolutorium w ktore wierzy albo moze w siebie samego nie iwme, nie wnikajmy bo to treba by bylo rozpatrywac na poziomie danej osoby, natomiast nie zgodze sie z Toba, jak ateista skoro czyni dobro to znaczy ze wierzy w Boga :) czyni dobro bo tak cczuje w koncu jest czlowiekiem ale nie musi w niego wierzyc i zapewne nawet nie zastanawia sie nad dlaczego to robi, jest wiele przyczyn dlaczego robi dobro, bo najlepszy przyjaciel porposil go o coś, rodzina ma problemy i pomaga to takze jest czynienie dobra ale nie w imie Boga. Wszystko > co pionierskie, pozytywne, dobre, kochające, opiekuńcze, ambitne, nowatorskie, > uczuciowe to Bóg się za tym kryje. Michale wybacz ale narzucasz tu już swoja wole innym forumowiczom, nie mowie ze to jest zle - bo nie jestem ateistą ale wez pod uwage charakter wypowiedzi ! Czy znacie jakieś osoby, które nie > przejawiają przynajmniej jakiejś jednej pozytywnej cechy? nie, bo to jest wpisane w nas, juz mamy taki program ! :P Bo ja nie :) > > Dlaczego tak jest? j/w > Bo Bóg nie wymaga aby w Niego wierzyć. hm ... tego nie skomentuje bo za duzo by mi to zajelo miejsca :) Mówił o tym m.in. Jezus i Budda. Jemu > chodziło o wszystko co się nazywa pozytywne działanie dla siebie, dla innych, > nie krzywdząc nikogo i nic. Michale a dlaczego nie powiesz ze tym bogiem dla kogos moze byc i jest wogole kazdego z nas naweet i w Twoik przypadku NADSWIADOMOSC > > Na pewnym etapie każdy rozumie, że tak naprawdę każdy wierzy w Boga (bo od Nieg > o > pochodzi) - i nie jest istotne co wygłasza na ten temat publicznie. Sugerujesz ze jesli ktoś mówi "nie wierze w boga" tio jendnak w glebi duszy wierzy ? to w takim razie idac tym tropem powiedz mi skad to sie bierze z mysloksztaltow jakie panuja czyli kosciol etc czy z wzorcow przeniesiontych z domu czyli domu wierzacych ludzi nie wspomne sluchajacych Radia Maryja (bez skojarzen) Nie ma inne > j > drogi choćby niewiadomo jak się tego wypierał i jak bardzo schodził na dno aby > temu zaprzeczyć. > A ja uwazam ze jest :) aczkolwiek ja jestem wierxzacy i nie bede tego podwazac ale kazdy niewierzacy zaprzeczy Twoim slowom, > Poza tym natali_ jeszcze jedna sprawa, to że jak piszesz "są tacy, którym łatwo > wszystko przychodzi i nie wierzą w Boga" to mówisz o tym co im się dzieje > obecnie, w trakcie a nie widzisz bo nie mozesz ani ja ani Ty zobaczyć końcowych > rezultatów. hm... tu juz poruszamy calkiem inny w/g mnietemat ... dlaczego Natali uwazasz ze jesli ktos wierzy w Boga to ma pieknie i kolorowo a jesli nie wierzy to ma zycie beee ?? czyli nasuwa sie wnisoek ze co Bog msci sie na tych co w niegfo niewierza i nie daje im szczescia a skupia sie tylko na ludziach wierzacych ? z tego co mnie kiedys uczona na religii :) to nawet jesli nie woerzysz to Bog i tak zawsze Ci pomoze cokolwiek mialoby to oznaczac. > > Niekoniecznie podświadomość wierzy w Boga :) heh podsiwadomosc to male dziecko ... ona w nic nie wierzy dopoki nnie napchasz jakis mysloksztaltow do niej (sic!) Tego już nie wiem. Gdyby > wierzyła... to byś nie zapytała się o takie pytanie w imieniu tych co niewierzą > w Boga. Rozumiesz? no ja nadal nie :) Przewrotne to ale proste :-) proste jak "świński ogonek na wietrze" czyli zakrecone :) > > Jeśli znacie osoby, które powiedziały "nie wierzę w Boga" i jednocześnie czynią > zło i dalej osiągają sukces w życiu to w to nie wierzę ;) Noi tu JUZ SIE NIE ZGODZE NA MAXA - znam wielu takich - Sukces, ale okupiony > prawem karmy. w to nie wnikam :) ale uwazasz ze prawem karmy rzadzi BOG ? Z czasem przyjdzie im to zrozumieć i być może za to zapłacić. zaplacimy to my wszyscy, jedni mniej jedni wiecej ale to z czasem :P > > A tak poza tym czym jest dla Was wiara w Boga? szczerze, biorac pod uwage cywilizacje i jej postep to wyglada na to ze wiara w bohga sklania sie ddo chodzenia do kosciola dawania na tace etc. a zapomnialbym dodoac o kwestii politecznej poruszanej na ambonie :) Niestety, keidys wiem ze wiara i Bog byly odbierane inaczej, a teraz to czysty materializm - powiedz Michale jak wyglada kolęda .... wpada ksiadz - wytworzy wirtualny termat "co slychac" domownicy to pociagna albo i utna ... weznie koperte i do nastepnego ... czysta rutyna :) poza tym jak wygladaja pogrzeby .. jak nie dasz wl ape dla ksiedza (duzej sumy) to pogrzeb bedzie krotki i tresciwy .. odklepie swoje i papa ! zapytasz dlaczego to mowie ... a no dlatego ze Bog to kosciol a kosciol to kseiza i taka kwadratura koła :P wiecej nie napisze bo musze spadac na miasto :) ale temat rzeka jak to napisala "ewa.gs" zastanawiam sie nad zalozeniem tego typu watku hehe ciekawe co z tego wyniknie ale narazie brak czasu - nie dosc ze moderator 3 forum to administrator wiec czasu malo :( Czym dla "niewierzących" jest to > w co niewierzą? a myslisz ze oni sie zastanawiaja? taka instancja jka kosciol Bóg etc. nie istnieja omijaja wielkim łukiem i nie mysla o tym :) tka sadze Ani ja ani Wy nie znamy odpowiedzi na to pytanie. hehe czyzbym ja znal Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 19:05 sc200 napisał: >> Ale wiara w Boga daje możliwosć bezpiecznego osiągania sukcesu. Co to znaczy? >> Tzn daje pewność (przy powierzeniu) że sprawy do końca pójdą w dobrym >>kierunku, >> że nie krzywdzi się innych i że dla nas jest to najlepsze w takim momencie. >>Że >> rezultaty będą trwałe! i najlepsze w danym momencie!. >> Tylko Bóg ogarnia wszelkie skutki działań całego świata, więc On potrafi się >> nam w tym łatwiej odnaleźć z naszymi marzeniami i realizacjami. >no tu aqrat nie zgodze sie, poniewaz kazdy ma prawo decydoweac o swoim zyciu a >nie powierzac zycia dodam swojego Bogu bo to jest chyba niebardzo w/g mnie :( >kazdy ma jakies marzenia i plany i dazy dio jakiejs tam doskonalosci ale nie >koniecznie musi to bycp owierzenie spraw absolutorium - kazda sekunda moze >wprowadzic zmiane w naszym tzw wyzszym planie - bo kazda przyczyna rodzi skutek >to jest caly lancuch przyczynowo-skutkowy ale nie ma on zadnego zwiazku z wiara >badz nie wiara tylko karma, ale tu juz chyba wybiegam poza temat blee :) Ech delphine2 czytaj uważnie :) Ja nie mówiłem, że „każdy nie ma prawa decydować o swoim życiu” tylko, że powierzając się Bogu jest bezpieczniej. Najwyraźniej nie rozumiesz co to znaczy „powierzać swojego życia Bogu” i już Twoja podświadomość generuje dziesiątki linii buntu :) Skąd ja to znam. Piszesz „każdy ma jakieś marzenia i plani i dązy do jakiejś tam doskonałości ale niekoniecznie musi to być powierzenie spraw absolutorium” A gdzie ja piszę ŻE MUSI TO BYĆ POWIERZANE BOGU? Przeczytaj uważnie jeszcze raz. Piszę że z Bogiem jest łatwiej, co nie oznacza, że trzeba się jemu powierzać bo jest zasada wolnostojeństwa i Bóg ją również „przestrzega” Och źle pojmujesz przyczynę skutek. Tzn dobrze to tłumaczysz, tylko ja mówię o zaistnieniu przyczyny – czyli naszych świadomych i podświadomych dążeń a Ty piszesz już kompletnie o czymś innym czyli piszesz o skutkach (obiegu energii). Łańcuch przyczynowo skutkowy sam od siebie nie ma żadnego związku z wiarą oczywiście :) Ale powierzając Boskiej opiece nie wywołujemy negatywnych przyczyn a tym samym negatywnych dla nas i innych istot skutków. Rozumiesz? Po prostu „zmień idee a zmienisz świat” (Oswald Emmerson) >> Afirmacje i tak będą działały i tak. >jasne ze afirmacje dzialaja bardzo silnie z tym ze niewielu umie z nich >korzystac a ze swojego dosiwadczenai wiem ze wielu robi sobie krzywde ! Pierwsze słyszę :) Nie ma afirmacji negatywnych więc wyjaśnij ten fenomen I nie rób z tego jakiejś tajemnej wiedzy bo jest to prosta zasada wielokrotnie przedstawiana nie tylko tu ale przede wszystkim w necie i w różnych książkach >> To jest jeden punkt widzenia. >> >> Drugi punkt widzenia jest taki, że każdy człowiek posiada nadświadomość. >> I nie ma znaczenia czy wierzy w Boga czy też nie. >> Po prostu ma nad, pod i świadomość. >> Jeśli robi coś dla dobra innych, to nie oznacza że musi wierzyć w Boga. >momnet, dlaczego Ty nawiazujesz dobro czyli robienie dobra czy zla do tej wiary >ui nadswiadomosci. Z doswiadczenai wiem ze nie ma czegos takiego jak dobre >energie badz zle tylko intencja w jkakiej zostaly wyslane do danej jednostki. Oczywiście że nie ma dobra i zła :) Zawsze są tylko INTENCJE ze skutkami pozytywnymi i negatywnymi. A piszę o nadświadomości dlatego, że ten element Boski w nas właściwie potraktowany (tzn nie przefiltrowany) nie potrafi czynić umownie nazwijmy to: zła czyli nie dopuści do negatywnych naszych pomysłów. (Z pojęciem zła i dobra to wszedłeś dosłownie w kolejny temat jaki tu poruszę Ale powoli... nie róbmy zamieszania) >> Dla mnie Bóg to dobro również. >hm... Dla Ciebie Michale Bóg to również dobro, a zastanów się dlaczego użyłes >słowa "równiez" czyzbyś miał jakies inne powody? >Bóg jest wszystkim. Oczywiście że miałem powody :) Bo Bóg jest wszystkim tak jak napisałeś. Celowo tak napisałem i tu się zgadzamy >Michale, ale teraz to już wyrazasz opinie i starasz się wmówic ludziom nawet >ateistom że tak własnie jest. Samo stwierdzenie JEST co dziala na >podsiwadomosc "faktycznie on ma racje" jednak ja uwazam ze powinnismy opieorac >sie na polemice daleko idacej an ie doslownie sugerowaniu (....) No to właśnie polemizujemy :) No i ja nie wmawiam tylko próbuje się wczuć na podstawie rozmów z... ateistami z zatwardziałymi ateistami. Gdyby nie było rozmów moich z takimi ludźmi to bym się nie wypowiadał. A Ty takie rozmowy prowadziłeś? >>A nawet jeśli ateista mówi >>"nie wierzę w Boga" a działa dla dobra innych to tak jakby wierzył :) >hehe :) no nie koniecznie, ateista nie wierzy w Boga, tzn ze nie wierzy pewnie >ma inne wyzsze absolutorium w ktore wierzy albo moze w siebie samego nie iwme, >nie wnikajmy bo to treba by bylo rozpatrywac na poziomie danej osoby, natomiast >nie zgodze sie z Toba, jak ateista skoro czyni dobro to znaczy ze wierzy w >Boga :) czyni dobro bo tak cczuje w koncu jest czlowiekiem ale nie musi w niego >wierzyc i zapewne nawet nie zastanawia sie nad dlaczego to robi, jest wiele >przyczyn dlaczego robi dobro, bo najlepszy przyjaciel porposil go o coś, >rodzina ma problemy i pomaga to takze jest czynienie dobra ale nie w imie Boga. Ach czepiasz się :) Piszesz że „ateista nie wierzy w Boga tzn może wierzyć w inne absolutorium” Bawisz się w kotka i myszkę. Sam sobie zaprzeczasz bo.... wcześniej piszesz „Bóg jest wszystkim” a teraz mi wmawiasz że on wierzy w Absolutorium ale to niby nie wierzy w Boga... :) Poza tym co to znaczy że ktoś czyni dobro bo jest człowiekiem? Czy z tego należy wnioskować że Lew jest zły bo czyni zło zabijając inne zwierzęta? Wcześniej przedstawiłem linie ewolucyjną na ziemi. Linie wcielań. Proszę przeczytaj. Człowiek jest na końcu łańcucha rozwoju duchowego (oczywiście każdy człowiek indywidualnie różni się stopniem rozwoju od innych ludzi również). Człowiek tym różni się od zwierząt że jest na wyższej świadomości obecności Boga, jeśli jest ona niska to może się nazywać ateistą – ale nie zmienisz tego, że ta świadomość jest. Skoro ten człowiek w Twoim przykładzie „nawet się nie zastanawia” tzn. że myślisz że co? Lunatykuje? Nie Po prostu spełnia program jaki ma wgrany (urodzeniowy i nabyty) podświadomości. >> Wszystko co pionierskie, pozytywne, dobre, kochające, opiekuńcze, ambitne, >> nowatorskie, uczuciowe to Bóg się za tym kryje. >Michale wybacz ale narzucasz tu już swoja wole innym forumowiczom, nie mowie ze >to jest zle - bo nie jestem ateistą ale wez pod uwage charakter wypowiedzi ! Jesteś przewrażliwiony :) Nikomu nie narzucam. Piszę w tym wątku o swoich przemyśleniach. I się z nimi dzielę. Trudno żebym pisał za każdym razem „chyba”, albo „nie jestem pewien” skoro jestem pewien tego co piszę? Pytanie retoryczne >>Czy znacie jakieś osoby, które nieprzejawiają przynajmniej jakiejś jednej >>pozytywnej cechy? >nie, bo to jest wpisane w nas, juz mamy taki program ! :P Patrz wyżej :) Program świadomości Boga >Michale a dlaczego nie powiesz ze tym bogiem dla kogos moze byc i jest wogole >kazdego z nas naweet i w Twoik przypadku NADSWIADOMOSC Przeczytaj wątek dokładnie od początku. Wyjaśniam czym w moim mniemaniu jest nadświadomość. Dla mnie Bogiem może być fikus u mnie w pracy. Masz coś przeciwko? :) Skoro Bóg jest wszystkim, wszędzie (jest wiecznością również)? >> Na pewnym etapie każdy rozumie, że tak naprawdę każdy wierzy w Boga (bo od >>Niego pochodzi) - i nie jest istotne co wygłasza na ten t Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 27.01.05, 19:07 cd ... sc200 napisał: >> Na pewnym etapie każdy rozumie, że tak naprawdę każdy wierzy w Boga (bo od >>Niego pochodzi) - i nie jest istotne co wygłasza na ten temat publicznie. >Sugerujesz ze jesli ktoś mówi "nie wierze w boga" tio jendnak w glebi duszy >wierzy ? to w takim razie idac tym tropem powiedz mi skad to sie bierze z >mysloksztaltow jakie panuja czyli kosciol etc czy z wzorcow przeniesiontych z >domu czyli domu wierzacych ludzi nie wspomne sluchajacych Radia Maryja (bez >skojarzen) Z tego że KAŻDY CZŁOWIEK POCHODZI od BOGA. Bo wszystko od Niego pochodzi. Jeśli nie wyznajesz takiej teorii to nie ma o co polemizować :) Wiesz... nawet w jednej z encyklik obecnego Papieża (sic!) jest „wypracowanie o człowieku i wrodzonym dobru” A to czy słuchasz RM czy chodzisz do KK ma znaczenie dla tego czy umiesz do Boga zadzwonić czy wysłać maila :) Ale nie zmienia Twojego pochodzenia. >>Nie ma innej drogi choćby niewiadomo jak się tego wypierał i jak bardzo >>schodził na dno aby temu zaprzeczyć. >A ja uwazam ze jest :) aczkolwiek ja jestem wierxzacy i nie bede tego podwazac >ale kazdy niewierzacy zaprzeczy Twoim slowom, Też kiedyś sądziłem, że mamy tu WOLNY WYBÓR. Ale wolny wybór w tym przypadku oznacza to że tylko odwlekasz drogę i czas „powrotu”. Bo nigdzie indziej nie da się wrócić. >> Poza tym natali_ jeszcze jedna sprawa, to że jak piszesz "są tacy, którym >> łatwo wszystko przychodzi i nie wierzą w Boga" to mówisz o tym co im się >> dzieje obecnie, w trakcie a nie widzisz bo nie mozesz ani ja ani Ty zobaczyć >> końcowych rezultatów. >hm... tu juz poruszamy calkiem inny w/g mnietemat ... dlaczego Natali uwazasz >ze jesli ktos wierzy w Boga to ma pieknie i kolorowo a jesli nie wierzy to ma >zycie beee ?? czyli nasuwa sie wnisoek ze co Bog msci sie na tych co w niegfo >niewierza i nie daje im szczescia a skupia sie tylko na ludziach wierzacych ? z >eego co mnie kiedys uczona na religii :) to nawet jesli nie woerzysz to Bog i >tak zawsze Ci pomoze cokolwiek mialoby to oznaczac. >> Niekoniecznie podświadomość wierzy w Boga :) >heh podsiwadomosc to male dziecko ... ona w nic nie wierzy dopoki nnie napchasz >jakis mysloksztaltow do niej (sic!) I dlatego napisałem że niekoniecznie. Tak poza tym to z definicji mi znanej nie można myślokształtów napchać do podświadomości. Jedynie myśli są jej stałymi mieszkańcami. A myślokształty to... to co powstaje w przestrzeni nazwijmy to astralem i spływa do nas albo i nie w postaci materii Opisywałem to tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&a=17590133 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&a=17590279 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&a=17590369 >>Sukces, ale okupiony prawem karmy. >w to nie wnikam :) ale uwazasz ze prawem karmy rzadzi BOG ? Nie :) Bóg nie rządzi prawem karmy – karma jest prawem uniwersalnym tzn. obowiązuje wszystko we wszechświecie . Ale tak naprawdę definicja karmy jest zupełnie inna niż sądzisz że mówimy o tym samym. >zaplacimy to my wszyscy, jedni mniej jedni wiecej ale to z czasem :P Co to znaczy My wszyscy? Wypleń to ostatnie zdanie afirmacjami, bo Ci niezłego mentlika w życiu narobi. Ja za nic nie zapłacę. Jestem czysty jak łza :) I Ty też masz tak uważać! >Niestety, keidys wiem ze wiara i Bog byly odbierane inaczej, a teraz to czysty >materializm - powiedz Michale jak wyglada kolęda .... wpada ksiadz - wytworzy >wirtualny termat "co slychac" domownicy to pociagna albo i utna ... weznie >koperte i do nastepnego ... czysta rutyna :) poza tym jak wygladaja pogrzeby .. >jak nie dasz wl ape dla ksiedza (duzej sumy) to pogrzeb bedzie krotki i >tresciwy .. odklepie swoje i papa ! zapytasz dlaczego to mowie ... a no dlatego >ze Bog to kosciol a kosciol to kseiza i taka kwadratura koła :P wiecej nie >napisze bo musze spadac na miasto :) ale temat rzeka jak to napisala "ewa.gs" >zastanawiam sie nad zalozeniem tego typu watku hehe ciekawe co z tego wyniknie >ale narazie brak czasu - nie dosc ze moderator 3 forum to administrator wiec >czasu malo :( Nie narzekaj :) bo to wstyd. Ja moderuje kilka portali, administruje w kilku firmach, współautoruję książki informatyczne , w zeszłym tygodniu prowadziłem prelekcje w Wawie a za miesiąc w Krakowie z bezpieczeństwa sieci, robie certyfikat (znaczy się uczę ;-)), pinkam sobie muzykę w domu, chodze na fitness, popisuję sobie tu i mam na wszystko czas i jeszcze dużo wolnego :) Sądze że są osoby, które czytają to forum i mają jeszcze wiecej zajęć niż my i jeszcze lepiej zagospodarowują ten czas i mają czas na wszystko. To zależy tylko od nas indywidualnie. Temat już troche przerabialiśmy na temat „wpływ kościoła na jakość życia” Przeczytaj jeśli chcesz dokładnie cały ten wątek. Może jeszcze go nie wyczerpaliśmy – bo pewnie jest to ciężko zrobić Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delphine Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: *.olsztyn.mm.pl 27.01.05, 20:15 hehe :) ale jestes dobrym spamerem :) tyle napisac i to jeszcze zabraklo miejsca na ciag dalszy :) hehe odpisze Ci poznym rankiem :) 1-2 bo tak moge :( jednak chce zaznaczyc ze opieram sie tylko na Twoich wypowiedziach z tegoż wątku a nie calego postu bo go do konca nie skonczylem za malo czasu a druga sprawa nerwow bo tego jest wieeeeeeeeeele i mozna sie zgubic :P ale napewno cie nie neguje tylko w niektorych kwestiach sie nie zgodze :| zaluje ze nie uczestniczylem odp oczatku w dyskusji bylbym na bierzaco :( pozdrowienia :) ps. napisalem ci maila - moze zajrzyj na gazeta.pl albo podaj innego bo mialem pewna sprawe do wyjasnienia - w sumie wazna :O delphine Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 28.01.05, 08:38 Witajcie Coś przemyślałem. Pisałem: "Bóg nie rządzi prawem karmy – karma jest prawem uniwersalnym tzn. obowiązuje wszystko we wszechświecie " Dodałbym tu że w moim mniemaniu, Bóg to prawo chyba może zmienić. Bóg pojmawany jako całość. Ty daje "chyba" jest to dla mnie kwestia dyskusyjna. Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delphine Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: *.olsztyn.mm.pl 28.01.05, 09:26 Cześć :) Michale a) co do tej wypowiedzi co napisales o 8;14 nie ustosunkuje sie bo wszystkie pod-nad-miedzy :p swiadomosci spia a glupot n ie bede klepac ! :d b) dziekiza maila ! no wczesniesze nie dotarly jesli wyslales to zginely "magicznie" c) ale nie jestem/bylem w stanie odpisac na to co obiecalem - za dlugo walczylem z firewallem :/ d) jestem wykonczony a musze zbierac sie do wyjscia - postaram sie cos sklecic poza domem i odpisac :) pzdr ! delphine Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 28.01.05, 21:17 No to fajnie :) Delphine2 albo go nie ma albo zajął się czytaniem wątku od początku więc "mam go na razie z głowy" :-)) Byleby szybko nie skończył :) Tzn. mam nadzieję że zasłużymy się w tym aby miał więcej do czytania. Wkrótce temat który mnie fascynuje, choć pewnie wykracza poza trochę temat wątku ale jeśli pozwolicie to porusze sprawe pt. "Wszyscy jesteśmy tym samym". Będzie to krótki wywód Odpowiedz Link Zgłoś
delphine2 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 29.01.05, 10:13 sc200 napisał: > No to fajnie :) > Delphine2 albo go nie ma albo zajął się czytaniem wątku od początku więc "mam g > o > na razie z głowy" :-)) przykro mi Michale, przeliczyles sie, calyu czas mam kontrole nad tym co piszesz,i staram sie czytac, acZkowliek ciezko m ito wychodzi bo tego jest wiele i nie zawsze moge sie wypowiedziec nak azdy temat :) Byleby szybko nie skończył :) Tzn. mam nadzieję że > zasłużymy się w tym aby miał więcej do czytania. no jak narazie to Wam to nie wychodzi |:P bo jakos oprocz Twoeje wypowiedzi to sa puistki :P > > Wkrótce temat który mnie fascynuje, choć pewnie wykracza poza trochę temat wątk > u > ale jeśli pozwolicie to porusze sprawe pt. "Wszyscy jesteśmy tym samym". Będzie > to krótki wywód Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: *.mok.waw.pl / *.waw.pl 29.01.05, 10:41 Wrócę do tematu oczyszczania, bo wydaje mi się on ważny. Czy mógłbyś napisać jak Ty konkretnie to robisz. Każdego dnia poświęcasz10,15,30,60... minut na medytacje, analizę swojego myslenia. Napisz prosze konkretnie jakie praktyki stosujesz w tym celu, bo ja mimo, ze przeczytałem wszystkie posty tego wątku jakoś nie łapie... Odpowiedz Link Zgłoś
elijana Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 31.01.05, 10:38 Witam!! Śledzę wątek od początku i przyłączam sie do dyskusji .Tematyka nie jest dla mnie nowa .Czytałam "Potęgę podświadomości " troche innych publikacji w temacie pozytywnych afirmacji .Nowum jest dla mnie "religijne" podejście do tych aspektów ale to juz wolna wola. Jedno mnie tylko zastanawia i może tu znajde odpowiedź.Jeśli nasze czyny /wcześniejsze/ nie są zgodne z podświadomością a z rozumem /świadomością/ - jak to może sie odbić na dalszym życiu? Ponoć podświadomość nie zawsze działa dla nas dobrze więc działania zgodne z rozumem mogą byc ok,ale jeśli nie są zgodne z sercem ? Co jest sercem- świadomość ,nadświadomość? Wiele rzeczy można podświadomości wpoić ,ale miłości chyba nie ? Praca z afirmacjami wydaje się taka łatwa ,ale ja próbując to /wcześniej również/ zaczęłam czuć się gorzej psychicznie,popadałam w jakąś chandrę -oczywiscie wychodziłąm z tego ale problem jest nadal nie rozwiązany.W czym może tkwić problem? Numerologicznie jestem liczbą 33 .Wiem ,że trzeba zaczynać od przestawienia siebie,potem afirmować inne sprawy .Nie jest to łatwa praca .Może akurat coś pozytecznego wyłapię w tym wątku :) Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 31.01.05, 12:11 Witaj elijana, Piszesz: "Jeśli nasze czyny /wcześniejsze/ nie są zgodne z podświadomością a z rozumem /świadomością/ - jak to może sie odbić na dalszym życiu?" Nie rozumiem. Nasze czyny wszystkie ZAWSZE SĄ ZGODNE Z AKTUALNYM PROGRAMEM PODŚWIADOMOŚCI Nie ma możliwości aby działać nieświadomie. Tzn aby działać tylko zgodnie z świadomością pomijając programu podświadomości. Ale należy pamiętać że źródłem niepowodzeń nie jest działanie świadome, tylko właśnie te wzorce podświadomości dotyczące tego tematu. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jeśli 10 lat temu uważałem w podświadomości że mercedesy to nie dla mnie bo te samochody wszyscy kradną, to teraz nie mogę uważać inaczej (przeprogramowałem to poczucie w podświadomości). Oczywiście nie zawsze w świadomości pojawiają sie sygnały gdzie są te nieładne kwiatki w kochanej podświadomości :) Ale na pewno widać to międzyinnymi po tym co... przyciągamy do naszego życia. Lecimy dalej z tematem... Piszesz: "Ponoć podświadomość nie zawsze działa dla nas dobrze więc działania zgodne z rozumem mogą byc ok,ale jeśli nie są zgodne z sercem ? Co jest sercem- świadomość ,nadświadomość? " Nie wiem co to znaczy dla Ciebie pojecie "rozum" - i od tego zacznijmy. Dla mnie, rozum to część świadoma naszego umysłu czyli już ta przefiltrowana pozytywnie bądź negatywnie. A jak jest dla Ciebie to nie wiem. Co to znaczy więc zgodne z rozumem a niezgodne z sercem? Rozumiem, że pod pojęciem serca rozumie się hmmm no właśnie co? Mówi się potocznie, że jeśli coś płynie z serca to jest to dobre, szlachetne i wzniosłe i nikogo nie krzywdzące. Wiec zostane przy tej definicji Przy takim rozumieniu Serce = Nadświadomosć = Cząstka Boga w naszej duszy a Rozum = Świadomość. Jeśli to co wypływa z Świadomości nie jest zgodne z Nadświadomością... to wniosek jest znowu oczywisty. Doskonale filtrujemy nasząd Nadświadomość a te filtry są w podświadomości. Niestety jak wiadomo podświadomość odpowiada za nasze postawy życiowe a co za tym idzie to co rozumie ten Rozum (czyli działanie świadome). Odpowiadam dalej. Moim zdaniem "miłość również można podświadomości wpoić" Można to zrobić na conajmniej dwa sposoby: 1. Przez właśnie przekonywanie afirmacjami (i inne metody) podświadomości o miłości do siebie (celowo piszę TYLKO do siebie, bo miłość do innych wypływa z tego, czy kocha sie siebie - jeśli nie kocha się siebie, to nie ma czegośtakiego jak MIŁOŚĆ do innych - jest to dość moje kategoryczne twierdzenie, ale tak to czuje) 2. Poprzez otworzenie się na... Boga czyli na Nadświadomość. Czyli poprzez jak to piszesz ładnie "religijne" podejście. Po prostu znowu zmieniamy filtry w podświadomośći jak w punkcie 1 ale opieramy się na :)) zrzuceniu na naszego Kumpla pracy nad oczyszczaniem naszej podświadomości. Tylko nasz kumpel Bóg działa w sposób ekspresowy, ekologiczny, nie używa półproduktów a efekt jest doskonalszy niż najbielsza biel ;-))) a przede wszystkim trwały. Dlaczego piszę o "religijnym" podejściu? Dlaczego dla Ciebie jest ono nowum? Nie ukrywam, że tego właśnie mi brakowało u Murphego, Buzana czy Silvy itp. Opisuję to, ponieważ dotyczy to też mojego życia i jak to ładnie Pan pawpos napisał "Otworzenie na Niego najwiecej dało". Piszę o czymś co ZNACZĄCO PRZYŚPIESZA PROCES UZDRAWIANIA SWOJEJ PODŚWIADOMOŚCI a więc o modlitwie itp bo chyba o to wszystkim chodzi aby bezpiecznie i szybko przepłynąć na drugi brzeg? I wiedzieć co na nim można oczekiwać (z Bogiem zawsze jest bezpiecznie). Jeszcze dochodzi jeden wątek... Miłość każdy ma w sobie więc tak naprawdę jej chyba nie trzeba uczyć. Piszę o tym wyżej, ze jesteśmy na końcu (chyba?) łańcucha rozwoju duchowego (Rozwój Duchowy dla mnie to oznacza świadomość obecności Boga). Wystarczy ją obudzić wiec punkt 2 chyba będzie najprostszy Mam podać treść przykładowej modlitwy? Piszesz: "Praca z afirmacjami wydaje się taka łatwa ,ale ja próbując to /wcześniej również/ zaczęłam czuć się gorzej psychicznie,popadałam w jakąś chandrę -oczywiscie wychodziłąm z tego ale problem jest nadal nie rozwiązany.W czym może tkwić problem? Numerologicznie jestem liczbą 33 " Temat już się przewijał tu :) więc to wyraźnie powtórze DUżYmI LiTeRkAmI :) JEŚLI PISZESZ AFIRMACJE I OKAZUJE SIĘ ŻE MASZ CHOLERNE OPORY, CHANDRĘ LUB TEŻ NAGLE ZNAJDUJESZ TYSIĄCE SPRAW NIECIERPIACYCH ZWŁOKI DO ZAŁATWIENIA :) I ŻE NAGLE BRAKUJE CI CZASU to to oznacza, że AFIRMACJE DZIAŁAJĄ a TWOJA PODŚWIADOMOŚĆ UMIEJĘTNIE BRONI SIĘ :) (ona jest taka jak dziecko - dziecko broni się przed zmianami bo kto mu zagwarantuje, że bedzie lepszy świat?) Pamietajcie że podświadomość choć zna skutki swojego programu to NIEODRÓŻNIA DOBRA OD ZŁA. Wiec jeśli przycianie same choroby to dla niej jest to równie naturalne jak jeśli będziemy mieli domek na Bora Bora :-) i żyć w sposób jaki ktokolowiek sobie zamarzy. Zresztą nie wiem czy już wspominałem, ale pojęcie dobra i zła nie istnieje. No może z małą poprawką... Istnieje tylko DOBRO :) To jest wg. mnie tzw. Spóścizna Boska w podświadomości - co czuje nadświadomość jako element Boski w nas. No dobra reasumując. Jeśli przerywasz afirmacje to nic Ci to nie da. WÓWCZAS KIEDY CZUJESZ NAJWIEKSZE OPORY WŁĄŚNIE TRZEBA PRACOWAĆ I PISAĆ ŚWIADOMIE. Nawet nie masz pojęcia jakie tricki potrafi robić podświadomość abyśprzestała pracować nad sobą :) Potrafi nawet (znam osobiście taki przypadek!) uszkodzić całą linię energetyczną :)) (przypadek potwierdzony przez wielkie grono ludzi - w tym tzw. "niewierzących"). To tak jak ludzie otyli idą na siłownię i kiedy zaczynają sie "schody" tzn wysiłek to łatwo rezygnują. Czy osiagają jędrną i szczupłą sylwetkę? Odpowiedz sobie sama. Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
elijana Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 01.02.05, 08:22 Witaj! Wiesz pewne rzeczy mi rozjaśniłeś,tzn w pewnym sensie niby o nich wiedziałam ale nie byłam przekonana np. o tych schodach z afirmacjami .Parę rzeczy/marzeń/ sobie wyafirmowałam ,nauczyłam się przez to równiez asertywności ,staram się nie poprzestawać pracować nad swoim rozwojem duchowym ale może to się wyda śmieszne moja podświadomość broni się w ten sposób ,że podczas afirmowania po prostu zasypiam :) a afiramcje gdzies odlatują lecz nie zamierzam rezygnować będę moja podswiadomośc "układać" nadal. > Nasze czyny wszystkie ZAWSZE SĄ ZGODNE Z AKTUALNYM PROGRAMEM PODŚWIADOMOŚCI No tak ale np. robię coś i gdzieś tam czuję,że to nie jest słuszne ale robię to ,po prostu robię i już. Rozumiem,że robię to bo podświadomośc mnie ku temu pcha a świadmość czy nadświadomość chce temu przeszkodzić ? Chodzi mi o te związki pomiędzy tymi trzema jaźniami /jesli tak je można nazwać/ .Robimy zawsze to co chce podswiadomość.Czasem odzywa się głos nadswiadomości ,który chce temu zapobiec.Tak jak np. złodziej -kradnąc może /choć nie musi/ czuć niesłuszność czynu ale to robi .Podświadomie nie chce kraść a robi to świadomie? Zrozumienie tej współzależności jest chyba punktem wyjścia do kształtowania dobrej pracy nad własny rozwojem duchowym ? Sprawa Boga natomiast ,nie jest trudno czuć,wiedzieć iż jest jakaś wszechpotężna energia we wszechśwecie/wszechświatach/ tylko gorzej jest uwierzyć,że ona faktycznie te wszystkie drobinki ogarnia swoja mocą .Dobrze żeby tak było i od tego jest WIARA i tylko ona.A nie zaszkodzi uwierzyć :) No i wdzięczna byłabym za tę przykładową modlitwę :) Mam jeszcze takie jedno pytanko,może nie w temacie ale mnie nurtujace. Sprawa tzw:"wampirów energetycznych" Znam taka osobę,która wszyscy tak odbierają ,uwielbia ona wzbudzać w ludziach negatywne emocje ,nigdy pozytywne,a że mam mozliwośc na gruncie zawodowym więc dokazuje sobie. Wyczuwam od tej osoby jakąś złą energię ,po prostu czuję ,nie moge przebywać w jej otoczeniu ,choć ja jako jedna z nielicznych się jej opieram .To jest tak-jak ta osoba wchodzi do jakiegoś pokoju wszyscy w nim przebywający traca mowę i zamieniają się w robociki . Nigdy nie znałam takiego człowieka .I tu mi afirmacje dużo pomogły-przeciwstawianie się tej złej energii . pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
elijana Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 01.02.05, 08:24 że mam mozliwośc na gruncie zawodowym więc dokazuje sobie. - miało być,że to ta osoba ma mozliwości a nie ja :) żle wyszło . Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 01.02.05, 09:31 Witaj eljana :) Chyba nie wyraziłem się zbyt precyzyjnie, za co przepraszam. Właściwie miałem napisać "Nasze czyny są zgodne z aktualnym programem podświadomości, ale również świadomie na nie mamy wpływ i możemy je również zmieniać wbrew temu programowi" Bo faktycznie, z tego co napisałem można wyciągnać mylny wniosek, że nie mamy wpływu na nasze życie bez przeprogramowania. Więc wyjaśnie to dokładniej. Jest tak. Mamy dwie intencje (do czegoś tam...) jakby w sobie: 1. Świadoma 2. tzw. nieświadoma czyli dla mnie podświadoma :Pierwsza: Możemy decydować w życiu realnym czy pójdziemy w prawo, lewo czy prosto. :Druga: Ta część decyduje wówczas kiedy nie ma WOLI ŚWIADOMEJ, czyli że tak powiem jeśli płyniemy z tłumem. Ta część również odpowiada w pełni za WSZELKIE WYDARZENIA pozytywne czy też negatywne (oczywiście terminy w naszym (nieboskim) znaczeniu) jakie nas spotykają w życiu. Czyli jeśli nas ktoś pobije, okradnie, jeśli wyrzucą nas z bardzo dobrej pracy, jeśli wygramy jacht w konkursie itd itp Cała sztuka polega na tym, aby poprzez część 1 działać na część 2 Bo przecież jeśłi chodzi o część pierwszą to każdy chce być: szczęśliwy tj. zdrowy, kochający i kochany i bogaty. No dobra :) prawie każdy :) (dopuszczam, ze są osoby nie chcące tych przymiotów) I dlatego mówimy o programowaniu podświadomości i tu i wszędzie indziej (książki, Internet) Teraz przejde do tego co piszesz. To zasypianie z afirmacjami to skąd ja to znam :) Nie przejmuj się, tak działa to u bardzo wielu osób :) Głowa do góry. Pamiętaj aby się na afirmacjach skupiać!!! Nie pisz bezwiednie, że tak powiem automatycznie - podświadomość też zna ten trick :) tzn tzw. wyłączenie części myślącej. Ach te kochane sztuczki. Obserwując to u siebie, po jakimś czasie każdy zauważy że nawet jest to zabawne ;-)) No dobra lećmy dalej z Twoim postem :) Piszesz: "No tak ale np. robię coś i gdzieś tam czuję,że to nie jest słuszne ale robię to ,po prostu robię i już. Rozumiem,że robię to bo podświadomośc mnie ku temu pcha a świadmość czy nadświadomość chce temu przeszkodzić ? Chodzi mi o te związki pomiędzy tymi trzema jaźniami /jesli tak je można nazwać/ . " Widzisz... nadświadomość nigdy niczemu nie będzie chciała przeszkodzić. Z czego to wynika? Ano z tego że jest to cząstka Boga. A Bóg jak już tu wielokrotnie było opisywane, niczego od nas nie wymaga i kocha nas takimi jakimi jesteśmy nawet jak jesteśmy nieszczęśliwi np. materialnie :) to Jego miłość nie jest przez to mniejsza czy większa :) Nadświadomość porównałbym do tego w co wiele osób wierzy (ja też) - do takiego cierpliwego Anioła - Opiekuna Duchowego, który czeka aż poprosimy Go o pomoc w weryfikacji tego co robimy źle - i zawsze chce dla Nas jak najlepiej. Skąd więc u Ciebie takie występują wątpliwości? Jest to sprawka podświadomości. Tak jak to łądnie ktoś opisał w tym wątku: część kwiatków jest piękna i trzeba je w jej pięlęgnować i podlewać, a część po prostu przemalować na te piękne. Podświadomość (każdego z nas) jest pełna SPRZECZNOŚCI. Te sprzeczności wynikająz tego że tak jak już to wspomniałem (w tym wątku) nie działa ona w sposób logiczny :) Ta kochana podświadomość jak też już to opisałem działa jak uniwersalna kamera wszystko rejestrująca (całe nasze życie). A przyznajcie się przed sobą ile razy w życiu widzieliści sprzeczne ze sobą postawy i co wiecej nie umieliscie się dokładnie "opowiedzieć po czyjejś stronie"??? Weźmy taką aborcję... itp Nie wymagajmy od podświadomości logiczności, skoro nasz świat (ludzki) działa w sposób mało logiczny, z wieloma ukrytymi intencjami a ona biedna ma to przetworzyć. Idzie tu zgłupieć :) Stąd te Twoje odczucia. Masz zakodowane wiadomości w danym temacie na TAK ale z innych podobnych tematów na NIE. Dlatego tak ważna jest praca z afirmacjami, aby ugruntować jednolitą postawę. Nazwijmy to postawę życiową (zauważcie, że ludzie sukcesu to ludzie określani jako posiadacze SILNEGO EGO - mówi się na to: "Wie czego chce w życiu") Piszesz: "Tak jak np. złodziej -kradnąc może /choć nie musi/ czuć niesłuszność czynu ale to robi .Podświadomie nie chce kraść a robi to świadomie? " A cholera Go wie :) Nie wiem. Nie kradłem (przynajmniej nie w tej inkarnacji) wiec tych wzorców nie przeafirmowywałem. Ale... wydaje mi się że jest to zaprzeczalny program w podświadomosci. Zauważ, że wiele osób kradnie aby zapewnić chleb dzieciom. Sam poznałem takiego człowieka i naciągnąłem go na długą rozmowę przy piwie :) Kradnie na dworcu w dużym mieście. Myślałem że pieniądze wydaje na "dziewczyny", dyskoteki, alkohol. A tym czasem gosć wyciagnął z portfela zdjęcie całej rodziny (dwie córeczki kilkanaście lat) i opowiedział, że kiedyś miał pracę w Hucie. Hutę zamknęli, żona nigdy nie pracowała no to za coś musi utrzymać dom. Zdaje sobie sprawę że nie jest to dobre ale COŻ musi... Jak widać, mechanizmy przeciwstawne są zakodowane w podświadomości. Oczywiście pytanie: "Dlaczego ludzie kradną?" wymaga osobnego posta :) bo jest tu pewnie wiele mechanizmów. Temat wampirów energetycznych już jest poruszany na tym forum, choć wydaje mi się że troche płytko (takie mam odczucia). Może ja z głęboko sięgam? Ale wampirki to nie jest taki prosty temacik :) Jedno jest pewne. Jeśli ktoś zna taką osobę, a ta osoba nie chce zająć się rozwojem własnym (czyli przestać wampirować) to jeśli jest taka możliwość to należy się od tej osoby odciąć. Ja w ogóle jestem zwolennikiem ostrych cięć. W końcu to nasze życie (no chyba że ktoś woli być samarytaninem w życiu to proszę bardzo :) droga wolna). Zanim jednak podejmie się takie kroki, to należy ... pomodlić się do Boga o ukazanie i oczyszczenie SWOICH INTENCJI wobec drugiej osoby (domniemanego wampira energ.). Zwłaszcza o oczyszczenie. Jeśli nasze intencje są czyste (to się po jakimś czasie odczuwa jako spokój, błogosć) to często WE (wampiry energetyczne) nie mają wyjścia i albo szukają nowej ofiary albo zaprzestają swojej działalności (choć bez Bożego wsparcia, trochę wątpię czy to ostatnie jest realne). W modlitwie trzeba poprosić i zwizualizować Bożą Ochronę - taki pas najlepiej bardzo jasny otaczający naszą postać - jest to tzw. praktyka lustra magicznego. Co do treści przykładowej modlitwy no cóż każdemu najlepiej samemu ułożyć w końcu modlitwa do dialog z Bogiem - właściwie całe życie to jedna wielka modlitwa. No ale przykład: "Panie Boże powierzam Ci wszelkie intencje i oczyszczenie ich w moim ciele i w mojej duszy. Powierzam Ci opiekę nade mną. Dziękuje Ci za wsparcie, jakie dokonuje się we mnie każdego dnia. Dziękuje Ci za wolę i moc dokonywania wszelkich pozytywnych zmian w moim życiu. Ufam w rozbudzenie we mnie Twojej miłości w Jej oczyszczającą postać. Dziękuje Ci za każdy dzień mojego wzrostu na ścieżce. Niechaj tak się stanie" No może ta modlitwa nie jest jakaś wybitna ale skleciłem na szybko :) Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 01.02.05, 09:36 Hej xxx Chodzi CI o praktykę? Jest ona banalna. Naprawdę. Medytacja dla mnie to doświadczanie Boga we mnie. Jedni będą to dokonywali przez wizualizacje światła w sobie. Inni jeszcze przez rozmowe. Ja bardziej preferuje to drugie. Staram się rozmawiać z Gościem :) przynajmniej kilkanaście razy dziennie (nie licze tego) - kiedy mam chwile czasu, to staram się zwracać do Niego, opowiadając np. co zrobiłem i jak co mam rozwiązać. Co do analizy myslenia. Dokonuje tego ZAWSZE NA BIEŻĄCO. Bo narzucenie w tym przypadku czasu jest nieporozumieniem. Robie to tak. Jeśli np. wkurzy mnie ktoś w pracy (właściwie słowo to coraz rzadziej mi towarzyszy) to od razu robie przeciwwage w myślach. Myślę o tej osobie pozytywnie, ciepło, uśmiecham się do siebie. Pamiętaj: Pierwsza negatywna myśl = Od razu antidotum czyli pozytywna myśl Oczywiście ta pozytywna myśl musi dotyczyć TEGO SAMEGO TEMATU. Od tego warto zaczynać i to kontynuować zawsze. Po jakims czasie (afirmacje są równie ważne poświecam na nie jakieś półgodziny dziennie) wypleniamy z naszej podświadomości negatywne wzorce... powoli ale skutecznie Coś jeszcze? Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
delphine2 Re: :) 28.01.05, 10:08 prosba - wyrazajmy swoje opinie i poglady na zadany temat przez sc200 anie obrzucajmy sie blotem tak jak to niektorzy robia a dopieor to zauwazylem.:( Odpowiedz Link Zgłoś
eevvaa Re: :) 28.01.05, 20:55 Lepiej późno Delphine niż wcale. Ty też troche się czepiasz Michała, ale jak widzę wynika to tylko z tego ,ze dokładnie nie przeczytałeś wszystkiego co jest napisane. Najważniejsze, że masz szczere chęci :) Rozumię jednak, że w zaistniałej sytuacji nie bardzo masz czas - jest tu troche do czytania na Tym forum. Przyznam się, że czytam tylko ten wątek i jeszcze kilka w których zaintrygował mnie tytuł, albo autor :) Pozdrawiam :) ewa "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takajedna eee michale? IP: *.autocom.pl 31.01.05, 19:57 Witam. Podczytuję sobie Was :) Nie chodzę na żadne kursy, ale tak czytając to tu, to tam można troszkę wskazówek sobie pozbierać. Rok temu próbowałam afirmacji - trudno jednak nie czuć się skrajnym egoistą pisząc teksty w stylu "jestem piękna", albo "jestem pogodzona..." skoro mniszką jeszcze nie jestem, ani bryłą lodu też i szlag mnie czasem trafia :) Trochę marzeń w moim życiu się spełniło. Zauważam że dosyć często płacę za spełnione marzenia, czyli z różowej chmury gdzie pieją anieli strącana jestem w przepaść. Spełnione marzenie przestaje cieszyć, bo równolegle spada nieszczęście. Jak sądzę jest to zakodowane w mojej - i nie tylko - psychice że za sukces trzeba płacić, oraz że co się polepszy to się ... no wiadomo :) Aż się boję jak dzieje się dobrze w moim życiu - bo oczekuję ciosu od przeznaczenia /w sumie pewnie od siebie samej/. Jak się uwolnić od tego? Jak oczyścić łepetynę? No bo jeśli np. szukam "tego faceta" to lepiej żeby się nie znalazł, bo go zniszczę swoją podświadomością. Jak siebie nauczyć że się jest wartościowym człowiekiem, który na cokolwiek zasługuje - oprócz usługiwania chorym na trąd :) - skoro wokół słyszy się prawie same negatywne oceny? Skąd brać pewność siebie nie zostając nadętą egoistką? Proszę o jakąś podpowiedź - prostą :) Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: eee michale? 01.02.05, 09:48 Witaja takajedna :) Skoro zaczynasz od afirmacji tą przygodę to może nie szokuj od razu tak podświadomości skoro w swoje piękno nie wierzysz ;) Proponuje zacząć w tym temacie od: "Ja ...imie... akceptuje swój wygląd", "Ja ...imie... lubię i akceptuje siebie takąjaką jestem" To tak na początek. Zacytuje siebie :) "Acha przeafirmuj powiedzenie "kij ma dwa końce" bo to jest głupota a nie hasło :) Bo to nawiązuje do dni chudych i bogatych... do tego że raz pod wozem raz nad wozem. I później podświadomość świetnie koduje :) Np. raz siępowiedzie to musimy (ona tak myśli) coś przyciągnąć beznadziejnego aby przysłowiom stało się zadość. Są to pseudoprzysłowia. W ogóle to dajmy spokój takim przysłowiom. No chyba że ktoś chce inaczej :)" Właściwie sama sobie odpowiedziałaś na pytanie. Genialne :) Pewno oczekujesz na afirmacje na Twój problem? Bo modlitwę możesz ułożyć na podstawie afirmacji również Więc tak... "Ja ... jestem wartościowym człowiekiem" "Ja ... zasługuję ZAWSZE na WSZYSTKO co najlepsze w życiu" "Mnie ... spotykają zawsze najlepsze wydarzenia" "Każdego dnia i pod każdym względem jest mi lepiej i lepiej" "Ja ... jestem niewinna kiedy osiągam sukces w życiu" Zwłaszcza to ostatnie jest ważne, bo najwyraźniej masz tu poczucie winy (moim zdaniem) (W miejsce kropek wstaw imie) Tak btw. kiedyś usłyszałem pewnego mądrego człowieka w TV który powiedział "termin egoizm został wymyślony przez ludzi nie kochających siebie" I jeśli ktos mówi że za bardzo kochasz siebie tzn że jest wszystko ok :) Bo nie da się kochać innych nie kochając siebie, co wkrótce pokaże w pewnej tezie (pt. "Wszyscy jesteśmy tym samym") Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: 213.25.186.* 01.02.05, 15:16 Witam! Mam tylko jedno pytanko do sc200- czy czytales kiedys ksiazki Jamesa Redfield'a? "niebianska przepowienia, dziesiate wtajemniczenie, tajemnica shambali"? Pytam poniewaz wiele watkow, idei, mysli poruszonych w tych cudownych ksiazkach pojawia sie rowniez w Twoich postach<tu i na innych forach> :) Jesli tak -jaka jest Twoja opinia na ich temat, a jezeli nie - szczerze polecam,chyba zadne inne ksiazki nie wywarly na mnie takiego wrazenia i glebokiego wplywu:D A moze ktokolwiek z obecnych zetknal sie z nimi?? Pozdrawiam wszystkich poszukujacych prawdy!! Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 02.02.05, 12:33 Witaj m. Nie czytałem tych książek. Ale skoro piszesz, że doszedłem (inną drogą) do podobnych wniosków to muszę sobie pogratulować :-) Wydaje mi się, że jest bardzo wiele cudownych ksiażek pokazujących właściwe drogowskazy. Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 04.02.05, 10:55 Właśnie doczytałem 10wtajemniczenie i jest niezła :) Tzn. może za bardzo nic nowego się tam nie dowiedziałem, ale też jest to wspaniała opowieść o nowych czasach. Zdecydowanie polecam. Pozdrawiam :) Michał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: 213.25.186.* 04.02.05, 12:17 Ciesze sie ze przypadla Ci do gustu:) Ale mam nadzieje ze nie zaczales czytania calego ciagu tych ksiazek od " dziesiatego "..? Poniewaz to jest jakby w kolejnosci, i samo "10" jest wyrwane z kontekstu.. " Niebiaska przepowiednia " to pierwsze 9 wtajemniczen, "10 wtaj.." to chyba nie musze przedstawiac;) i " Tajemnica.. " kontunuacja ,rozszerzenie wtajemniczen w "rozwiniecia".. Dla przyszlych czytelnikow- takiej kolejnosci trzeba sie trzymac;) Goraco polecam jeszcze raz!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
sc200 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 04.02.05, 19:06 :)) Niestety zacząłem czytać od 10-tej. Może faktycznie powinienem zacząć w innej kolejności, ale niestety miałem dostęp tylko do tej książki że tak powiem online :) (z Internetu) Pozdrawiam :) Michał Rozwój Duchowy w praktyce ... forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25670 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ukulele Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe IP: *.chello.pl 05.02.05, 19:33 Witaj sc! Śledze ten wątek od początku, z zapartym tchem. Chce Ci za niego bardzo podziękować, więc ... dziękuję :))) Myślę i czuje bardzo podobnie jak TY, i podobnie też działam - afirmacje i totalne podejście do Gościa :) Nie pisałam do tej pory, bo trudno mi z Tobą dyskutować, skoro zgadzam się w całej rozciągłości :) Chcę tylko powiedzieć tym, którzy czytają ten watek i zadają przeróżne pytania, wyrażają wątpliwości itp. że to, o czym piszesz, naprawdę działa. Doświadczyłam tego w moim życiu i ciągle doświadczam. Do tej pory (2 lata "praktyk", bo jak to nazwać) urzeczywistniłam wszystkie (WSZYSTKIE) marzenia, nad którymi pracowałam a wierzcie mi, nie chodziło o zakup nowej pralki czy piątkę z egzaminu :) Były to marzenia z gatunku "niemożliwych". Tzn. inni tak myśleli, bo ja już wiem, że możliwe jest wszystko :). Pracuję dalej i wiem, że nastepne też się spełnią, bo tak chcę :) Czytajcie więc, mili i stosujcie w praktyce, bo SC mądrze gada :::) A Tobie jeszcze raz dziękuję za ten wątek. Stwórz osobne forum, a zrobisz dużo dobrego. Pozdrawaim serdecznie, ukulele Odpowiedz Link Zgłoś
eevvaa Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 05.02.05, 20:53 Witaj Ukulele! Bardzo dobrze,że napisałaś o swoich spełnionych marzeniach, bo właśnie do ludzi najbardziej docierają pzykłady wzięte z życia. Michał właśnie próbuje stworzyć takie forum wspólnie z Delphine pod nazwą Rozwój Duchowy. Link do tego forum jest na pierwszej stronie pod nazwą Wróżbiarstwo. Pozdrawiam :) ewa "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 13:09 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takajedna :) IP: *.autocom.pl 05.02.05, 22:22 Dziękuję Michale :) :) :) Przy okazji zapytam - bo to mnie ciekawi. Czasem miewam dni kiedy intuicja bardzo wiele mi podopwiada, ale bywa też, że często, kiedy spodziewam się po kimś czegoś złego, ten ktoś zaskakuje mnie byciem bardzo dobrym miłym człowiekiem, a kiedy wydaje mi się że ktoś jest miły i dobry - okazuje się naodwrót. Moja koleżanka ma to samo. Ona wręcz woli spodziewać się najgorszego, a ja sama nie wiem... Chyba powinnam rozwijać tą intuicję... a właściwie to intuicja, czy to co sami programujemy? Czy inni to programują? Jak to jest? Np czuję że ktoś będzie miał problemy, ciężką chorobę, albo spotka go coś pozytywnego, po czym to wszystko się sprawdza. To co? Moja wina, moja wina? Kto to "programuje"? To już ostatnie pytanie. Bo strasznie ich dużo :) Pozdrawiam Wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
delphine2 UWAGA (zmiana !!!! ) 05.02.05, 23:41 witam serdecznie, Drodzy forumowiczki i forumowicze, wspólnie z Michałem (sc200) doszliśmy do wniosku a szczerze mówiąc to bardziej Michał niż ja :) aby Wątek "Banalny.... " przenieść w całości na forum "Rozwój duchowy" - jednak nie ma takiej mozliwosci ale mozemy kontynuowac dalsza dyskusje na forum który znajduje się Pod nazwą "Rozwój duchowy" a więc tutaj : forum.gazeta.pl/forum/71,1.html? f=25670 Bardzo bylibyśmy wdzieczni gdybyście już tutaj nic nie dopisywali do tego wątku tylko na forum "Rozwój duchowy" Z górry serdecznei dziękujemy :) sc200 oraz delphine2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dante Całkowicie się z tobą zgadzam IP: 195.136.144.* 06.02.05, 20:54 Ludzie zrzucają wszystkie cierpienia na Boga,wyjaśnienie na czy polega to wszystko,zrozumienie praw rządzących tym światem przynosi ukojenie.W bili jest nawet coś c mogło by do tego nawiązywać"A prawda was wyzwoli".Polecam "Potęga Podświadomości" Josepha Murphiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sc200 Re: Całkowicie się z tobą zgadzam IP: *.zetokatowice.pl 11.02.05, 08:09 up :) Odpowiedz Link Zgłoś
eevvaa Re: Całkowicie się z tobą zgadzam 26.02.05, 17:22 :))) Pozdrawiam serdecznie :) ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takajedna uuu IP: *.autocom.pl 27.02.05, 21:15 Buu :( wszędzie trzeba sie logowac :( Poza tym smutno jest :( /tylko pogoda ładna/. A ja zadalam pytanie o to, co to jest intuicja? Na tym innym forum nie mogę go zadać bo trzeba sie logować. No to czym jest intuicja? To że zdarza mi się czasem coś wyczuć - co się ma zdarzyć. Dotyczy to mnie, jak i niektórych moich znajomych. Jak to jest? Hm? Odpowiedz Link Zgłoś
eevvaa Re: uuu 06.03.05, 17:34 Przejdź na to forum , do którego jest moja sygnaturka. :) Serdecznie Cię pozdrawiam :) ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rozwój duchowy Re: Uzdrawianie duchowe IP: *.chomiczowka.waw.pl 06.06.13, 14:01 polecam masaż energetyczny jako najlepszą terapię dla ciała i ducha, ale musi być on przeprowadzony przez specjalistkę najlepiej dyplomowaną. Takie uzdrawianie energetyczne poprzez tantra masaż oferowany jest dla kobiet, mężczyzn i dla par. Odpowiedz Link Zgłoś
agrentowy4321 Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 04.03.23, 15:11 Sporo czytałam na ten temat Odpowiedz Link Zgłoś
irona.sonata Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 24.04.23, 18:56 Bardzo to dziwne Odpowiedz Link Zgłoś
irona.sonata Re: banalny - PrZePiS nA sZcZęŚlIwE żYcIe 03.05.23, 00:16 To zadawane Odpowiedz Link Zgłoś