mb1976
13.02.03, 09:34
Mam nadzieję, że dobrze trafiłem, intryguje mnie sen, który ostatniej nocy mi
się śnił.
Jest lato. Prowadzę samochód. Świeci słońce, jest ciepło, droga prowadzi
przez dość malownicze tereny wśród wzgórz, jazda sprawia mi przyjemność.
Dojeżdżam do pewnej miejscowości. Wiem, że jest to jakaś ogólnie znana
miejscowość; będąc w jej centrum zauważam ogólnie panując ład, spokój i
porządek. Spotykam znajomego, którego w rzeczywistości (na jawie) parę lat
nie widziałem. Rozmawiając z nim, nie wiem o czym, zobaczyłem dwóch
dwudziestolatków ubranych w garnitury, dowiedziałem się od znajomego, iż
obydwoje dzisiaj się żenią. Powiedziałem po zastanowieniu „jaki już jestem
stary”, i że ja też dzisiaj się ożenię. Po tym znalazłem się w kościele,
zauważyłem, iż marynarkę mam na lewej stronie, co szybko ubrałem poprawnie.
Idąc nawą znów spotkałem znajomego, który zwrócił mi uwagę na moje skarpetki,
spojrzałem, ich biel rażąco nie pasowała do ciemnych spodni i butów. Jednak
nie przejąłem się tym. Usiadłem w przednich ławach. I zatopiłem się w
myślach. Nie słyszałem niczego, nawet nie widziałem księdza. Oparty czułem,
że jakaś młoda kobieta głaska mnie po głowie, a nawet chciałby się przytulić,
co nie podobało mi się, nie z powodu, co by było to nieprzyjemne, co raczej
wydawało mi się, że jest za młoda i nie jest to odpowiednie miejsce. Jednak
cały czas czułem obecność, gdzieś w drugim rzędzie, kobiety, z którą w
rzeczywistości rozstałem się parę dni wcześniej. I znów znalazłem się poza
kościołem, mimo postanowień oczywiście nie ożeniłem się; szedłem jakąś
uliczką i spotkałem starszego brata. Nagle zaczął padać deszcz, wpierw nie
spodobało mi się to, ale po momencie pragnąłem go. Padające krople były tak
ciepłe, że upajałem się nim; stałem na środku ulicy unosząc głowę ku niebu,
jakbym chciał, by każda kropla obmywała mi twarz. A niebo było cudownie
błękitne. Później szliśmy z bratem dalej tą ulicą, znów świeciło słońce, i
nagle zobaczyłem leżące na ziemi kasztany. Podnosiłem je, rozłupywałem, a
wnętrze dawałem bratu do zjedzenia, przy czym wnętrze okazywało się słodką
czekoladą. Kilka z tych kawałków również ja zjadłem.
Jeśli ktoś z Was wie, cóż można o powyższym śnie powiedzieć, będę wdzięczny.
Jako, iż jestem w okresie dość dużych zmian życiowych, szczególnie w sferze
emocjonalno uczuciowych, jak i po jakimś tam, może nie najlepszym okresie
swojego życia, nadmienię, iż urodziłem się 20.05.1976 r. o godz. 16.20 w
Jeleniej Górze, a może okaże się, że sen ten związany jest w jakiś sposób z
przyszłością.
Bardzo proszę o pomoc w powyższym.