Dodaj do ulubionych

Wrozko Joanno...

10.09.08, 14:28
Witam... czy istnialabym mozliwosc udzielenia odpowiedzi na kilka
pytan. Ur. sie 29.01.1983. Jakis czas temu poznałam chlopaka ( ur
13.12.1980). Tragicznie sie w nim zakochalam. Rodzice sa bardzo
przeciwko, gdyz widzieli ile przez niego plakałam... teraz, gdy
dalej o niego walczylam rodzice stwierdzili, ze powinnam sie
wyprowadzic i nei chca ze mna rozmawiac. Zostalam kompletnie sama,
bo nawet ten chlopak nie bardzo pomaga, mimo ze mowi, ze kocha.
Pytanie: czy w koncu spotkam szczesliwa milosc, by nie czuc sie tak
bardzo opuszczona. Czy moze on zrozumie, ze wiele traci? Czy z
rodzicami tez jakos sie pouklada?? Bardzo prosze o pomoc... niczego
tak nie potrzebuje jak prawdy, mam tak namieszane w glowie.
Obserwuj wątek
    • joooooooana Re: Wrozko Joanno... 30.09.08, 22:16
      Bo w tym związku to Pani ma dawać, ten Pan jedynie 'umie brać'. Znajomość dość
      niefortunna, bo taka która miała w Pani życiu jedynie namieszać i nic tak
      naprawdę do niego nie wnieść.
      To taki 'łobuz', nieodpowiedzialny, niepoważny osobnik.
      Związek malo 'przyszłościowy'
      • kropka_25 Re: Wrozko Joanno... 03.10.08, 09:57
        dziekuje bardzo za odpowiedz...
        jesli ta znajomosc miala tylko namieszac to namieszala i to sporo.
        Ciagnie sie to juz rok a ja nie potrafie sie pozbierac. Czy on
        kochal w ogole czy to bylo tylko wykorzystanie?? czy pojawi sie ktos
        w najblizszym czasie, kto pomoze mi zapomniec o nim? To co sie ze
        mna dzieje ostatnio bardzo mnie przeraza...
    • agrentowy4321 Re: Wrozko Joanno... 05.03.23, 22:18
      Ciekawe
    • irona.sonata Re: Wrozko Joanno... 26.04.23, 10:07
      Ile dołożysz tyle wynik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka