Dodaj do ulubionych

Pomóż mi żyć

25.10.03, 20:30
Jestem rozwódką z małym dzieckiem (3l).Obecnie jestem związana z pewnym
mężczyzną, ale on nie jest dla mnie dobry. Nie wiem co robić, boję się go.To
jest jak koszmar, jestem od niego uzależniona psychicznie, finansowo. Mam
wrażenie,że jest w nim jakaś fatalna siła. On czasami mnie biL, wyzywał, ale
czasem jest bardzo dobry. Jakby siedziały w nim dwie różne osoby. Pracuję u
niego. Chciałabym żyć normalnie, znależć jakąś pracę. Boję się to wszystko
zmieniać, bo moja córeczka go bardzo kocha i jest do niego przywiązana.
Czuję, że nie ma wyjścia z tej sytuacji. Boję się tego co będzie dalej, gdy
się z nim rozstanę. Nie wiem co powiem mojej córeczce. Mam mało czasu. Nie
chcę się już nigdy bać.Proszę pomóż mi.
Obserwuj wątek
    • anja_km Re: Pomóż mi żyć 25.10.03, 20:36
      Aha ,urodziłam sie 31.10.1980r w Warszawie o 6:15 rano
      • megs Re: Pomóż mi żyć 25.10.03, 22:22
        witaj... to, co przeczytałam w Twoim liście prowadzi wg mnie do jasnych wniosków: jeśli jesteś z kimś, a
        związek ma w sobie cechy uzależnienia ( o czym sama wiesz, bo o tym napisałaś), osoba ta budzi w
        Tobie ambiwalentne uczucia, a co najważniejsz - stosuje wobec Ciebie przemoc! - to należy za wszelką
        cenę wyplątać sie z takiej relacji. Strach w związku nie rokuje niczego dobrego na przyszłość. A dziecko
        będzie szczęśliwe, jeśli będzie miało szczęśliwą mamę - uwierz!

        pozdrawiam
    • perse3 Re: Pomóż mi żyć 25.10.03, 22:31
      Podaj Wasze daty urodzenia!!!
    • mskaiq Re: Pomóż mi żyć 26.10.03, 07:22
      W kazdym z nas jest dobro i zlo. Wszystko zalezy od tego po co siegamy. Zwykle
      kiedy jestesmy pogodni i nic nas nie meczy siegamy po dobro. Wtedy kiedy
      jestesmy emocjonalni bez powodu albo powodem jest strach albo inna negetywna
      mysl ktora w nas siedzi wybieramy zlo.
      To mozna kontrolowac i mysle ze mozesz pomoc drugiej osobie pokonac ta zla
      emocjonalnosc. pierwszy krok polega na znalezieniu tego co jest powodem tej
      negatywnej emocjonalnosci. Nastepny krok to powolne usuwanie przyczyn. Tu
      potrzebna jest wielka cierpliwosc a takze twoja pozytywna emocjonalnosc.
      Awantura nie pomoze, wyrzuty rowniez bo to wszystko karmi zlosc ktora jest w
      nim. Jesli te negatywne dzialania nie sa spowodowane alkocholem to wtedy duzo
      latwiej jest pomoc drugiej osobie kontrolowac siebie. Jesli jest alkochol
      przyczyna to nalezy zmienic przede wszystkim.
    • aniarow Re: Pomóż mi żyć 26.10.03, 08:37
      Dzicko!( bo tak mogę do Ciebie powiedzieć, mam syna w wieku 34 lat).Czego Ty
      oczekujesz, od osoby , która Ciebie bije i poniża. Nie licz na to ,że się
      zmieni. Zacznij życ własnym życiem. Stań się niezależna. Szukaj pracy, pracy
      i jeszcze raz pracy.Piszesz, ze Twoje dziecko bardzo polubiło Twojego nowego
      partnera! Ale czy będzie dalej lubiło- kiedy bedzie widziało jak on Ciebie bije?
      Otrząśnij się! Jesteś młoda! Zycie przed Tobą.Masz dla kogo żyć!A Ty jako
      matka, chciałabys wychować dziecko na podobnego "Osobnika" do Twojego partnera?
      pewnie nie!!! Nie załamuj sie! Jak najszybciej zakończ Tą znajomość! Zobaczysz-
      jaka poczujesz się dowartościowana> Zyczę Ci ,abyś odzyskała wiarę w siebie, bo
      to jest najważniejsze w życiu, a szczególnie w życiu samotnej matki.
    • iza.podlaska Re: Pomóż mi żyć 26.10.03, 22:47
      Witam,
      tutaj wrozka nic nie pomoze, ale zdrowy rozsadek. Uciekaj kobieto, bo z kazdym
      dniem bedzie gorzej - i dla ciebie, i dla dziecka. I nie musze byc wrozka, zeby
      to powiedziec

      Pozdrawiam

      Iza Podlaska
    • korpor Re: Pomóż mi żyć 25.11.03, 21:34
      Witaj Anju.
      Nie łatwy problem przedstawiasz gwiazdom. Trudno jest tak wszystko ułożyć, abyś
      była szczęśliwa i by nie bolało. Tak naprawdę Ty dobrze już wiesz tam u
      siebie "w środku" co należy zrobić. Trochę się zapewne boisz, bo któż nie bałby
      się na kolejny tak radykalny krok. Ale sama wiesz, że na dłuższą metę tak się
      nie da.
      Jesteś osobą bardzo wrażliwą i delikatną - wynika to ze sposobu w jaki
      przedstawiasz swój problem. Widać że potrzebujesz bardzo poczucia
      bezpieczeństwa, stabilności i tego co każda kobieta: by czuć się potrzebną i
      kochaną.
      Niestety te obawy, które cię drążą i myśl - którą potwierdzają Ci inni w tym
      forum - trzeba zrealizować, by było normalnie.
      Masz prawo do tego, by w swoim życiu być szczęśliwą, radosną i się nie bać.
      Nie zamykaj się w sobie ze swoim problemem i nie zamykaj się z nim na forum.
      Napewno jak każdy człowiek, gdy się rozejrzysz wokół siebie, dostrzeżesz
      naprawdę tych którzy Cię zrozumią i pomogą. Czasami zdaje się nam że jesteśmy
      sami z problemem, a obok są Ci, którzy są otwarci by nam pomóc.
      Może czas by się przypatrzeć i ocenić kto Ci może "naprawdę" pomóc, na kogo
      możesz dziś liczyć. W podjęci tej ważnej decyzji oni będą ci na prawdę
      potrzebni.
      No cóż, nie łudź się, że ten mężczyzna z którym jesteś w związku cię kocha,
      albo że za kilka dni lub miesięcy zmieni się na lepsze. Niestey nie stanie się
      cud. A obawiam się, że przy takim Ciebie traktowaniu sytuacja może się jedynie
      pogarszać...
      On cię nie kocha, on po prostu nad Tobą zapanował, ułożył sobie Ciebie i jesteś
      mu poddana. Jego wpływ na Twoje życie i psychikę powoduje uczucie strachu i
      uzależnienia. Nie jest to nic co obiecuje życie szczęsliwe.
      Szukasz rozwiązania - prosisz o pomoc... wiesz sama - tam w "sercu" żę dalej
      nie ma sensu. Wszyscy Ci to potwierdzają. Ty sama dobrze wiesz co należy zrobić.
      Potrzeba Ci jedynie dużo siły i odwagi. Nie jest to łatwy krok. Ale jesteś w
      stanie zapewnić szczęscie sobie i swojemu dziecku. To nie prawda, że argumentem
      jest dobra relacja pomiędzy nim a twoim dzieckiem. Skoro Ciebie ponoć kocha, a
      bije i nęka psychicznie, co stanie się gdy urok dzieca przemini, lub gdy go
      zmęczy, albo znudzi? Aż strach pomyśleć - tyle jest dziś sytuacji, w których
      cierpią również dzieci.
      Nie ma innej drogi rozwiązania. Odważna i mocna decyzja zerwania tej znajomości.
      Pamiętaj, że:
      1. Musisz mieć oparcie w "bliskich" - napewno wokół siebie takich znajdziesz.
      Nie możesz być sama w tak poważnym kroku.
      2. Przestać się z nim widywać, kontaktować, nie dać się mu omamić prośbami czy
      obietnicami. (On zrobi wszystko by nie dopuścić do tego byś wygrała. - musisz
      być zdecydowanie silniejsza wewnętrznie).
      3. Nie możesz z nim mieszkać! Jeśli to twoje mieszkanie - po prostu usuń go z
      niego. Jeżeli ty u niego mieszkasz - wyprowadź się koniecznie. Tylko to zapewni
      Ci poczucie bezpieczeństwa i spokoju.
      4. Oczywiście musisz zmienić pracę. Pewnie, że masz obawy. O pracę trudno, ale
      pamiętaj o ludziach Ci życzliwych - każdy ma takich. Musisz mieć w sobie choć
      iskierkę optymizmu i nadziei.
      5. Pamiętaj to wszystko nie będzie na początku łatwe. On nie zrezygnuje tak
      szybko z "świata" który sobie stwożył. Może grozić, może straszyć, wyzywać,
      próbować brutalnie ingerować w twoje życie i decyzje. PAMIĘTAJ nie możesz być w
      tym wszystkim sama. Musisz mieć OPARCIE w innych. Nie wachaj się w chwilach
      trudnych poprosić o pomoc Policję - oni od tego są by Cię ochronić, a dodatkowo
      wpływają odstraszająco na intruza.
      Trudności które bedziesz musiała znieść, nagrodzą Cię spokojnym, szcześliwym,
      radosnym życiem - bez strachu i obawy. Jest na świecie i na pewno blisko Ciebie
      wielu Ci życzliwych - którzy Ci pomogą.
      Bądź odważna. Nie daj się sprowadzić do "lochu strachu i smutku" na resztę
      zycia. Masz naprawdę szansę być osobą cieszącą się w życiu szczęściem.
      Ufam, że Ci się uda. Trzymam za Ciebie kciuki za twoje dziecko i za wasze
      szczęśliwe dalsze życie. Odwagi. Spróbuj.
      korpor
    • irona.sonata Re: Pomóż mi żyć 30.04.23, 20:30
      Bardzo bardzo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka