Dla odmiany, z innej beczki. Po dosc ciezkich przeprawach ze znalezieniem lokum tu we Frankfurcie, udalo mi sie podpisac kontrakt ze starsza babka, ktora jest tzw. glowna wynajmujaca i mieszka w mieszkaniu juz 30 lat. Po dwoch tygodniach, wczoraj, okazalo sie, ze bede miala z nia problem i najprawdopodobniej bede musiala sie wyprowadzic. Stwierdzila od czapy, ze powiedzialam jej, ze jestem studentka, a w rzeczywistosci nie jestem i ze ma z tym problem, podczas gdy dwa razy jeszcze przed podpisaniem kontraktu mowilam jej, ze studia juz ukonczylam. To dodala, ze pozwolilam jej sadzic, ze jestem studentka. I wez tu rozmawiaj. Moze ktos zechcialby zajrzec o co jej tak naprawde chodzi i jakiego typu jest osoba - w sumie zauwazylam juz, ze za bardzo nie respektuje granic, ale poniewaz wydawalo mi sie, ze sie wzajemnie lubimy, bylo to do zaakceptowania. Znowu bede musiala sie przeprowadzac a nie mam juz na to sily i nerwow. Chetnie sie odwdziecze, dziekuje Wam i zycze spokojnego dnia i dachu nad glowa

)