uhuhana
27.07.17, 14:27
Chcialam go zostawic, bo okazalo sie, ze nie byl wobec mnie w porzadku. Wyszlo jak wyszlo - "jestesmy" razem, ale ja nie widze z nim juz przyszlosci. On natomiast nie wyobraza sobie zycia beze mnie i kiedy sie klocimy mowi, ze jeszcze troche i zrobi cos glupiego, moze wtedy przejrze na oczy, jak on mnie kocha... Coz. Ja sie obawiam, ze z czasem znowu bedzie nieszczerym manipulantem (latwo jest sie kajac po przylapaniu na winie).
Jesli ktos kto juz wczesniej stawial mi karty znajdzie czas, np. beata, adoptowany, misboaa, prosilabym o odpowiedz na pytanie - czy ten gosc rzeczywiscie jest w stanie byc ze mna 100% w porzadku, czy jednak jego "popedy" (zdrady fizycznej jednak na razie nie bylo) ma we krwi i tego typa sie nie zmieni. Dzieki...