Dodaj do ulubionych

Tarot a dzieci

05.04.08, 15:01
Jak myślicie? Co powinno się mówić dzieciom na temat tarota jeśli
pytają? Zdarzyło Wam się już tłumaczyć do czego karty służą?
(Niektórym na pewno smile Moja siostrzenica pyta mnie ostatnio co robię
z kartami i nie wiem jak jej to wytłumaczyć (ma 7 lat). Z jednej
strony chciałabym oczywiście, żeby miała pozytywny stosunek, bo jest
dziewczynką bardzo rozmarzoną, która ma swój świat, swoje królewny i
koniki smile (dzisiaj powiedziałam, żeby wybrała sobie kartę
najładniejszą i najbrzydszą i wybrała księżyc i śmierc smile, ale z
drugiej nie wiem jak to zrobić. Może to po prostu za wcześnie smile Na
razie powiedziałam jej, że karty coś opowiadają, i że można z nich
ułożyć bardzo dużo historii i bajek, tylko, że to nie bajka tylko
realia tongue_out hehe.

Czekam na Wasze opinie smile
Pozdrawiam,
Aneta
Obserwuj wątek
    • czaszka00 Re: Tarot a dzieci 05.04.08, 19:30
      ja słyszałam że nie można wróżyć dzieciom do 18 roku życia.
      bo takie małe dzieci są "czyste" (nie mam pojęcia co to znaczy ale tak słyszałam
      i już)
      wyjątki są jako coś dziecku dolega - psychicznie czy fizycznie , czyli na stan
      zdrowia
      • flosruberum Re: Tarot a dzieci 05.04.08, 21:06
        tez tak slyszalam... nie wiem, nie wnikam. Chcialam tylko wiedziec,
        co byscie powiedzialy takiemu brzdacowi jak widzi Was z kartami smile W
        co grasz? smile hehe, w wojne tongue_out bije sie z wlasnymi myslami...
        • czaszka00 Re: Tarot a dzieci 05.04.08, 23:46
          ja po pierwsze nie stawiałabym kart w obecności dziecka...
          sama mam dziecko , ale stawiam karty jak już śpi ...

          po drugie nie rozprasza cię dziecko przy interpretacjach ??
          ja muszę mieć ciszę i spokój ...smile

          co ja bym powiedziała brzdącowi ??
          powiedziałabym że jak nadejdzie czas to opowiem historię o tych kartach - jednak
          teraz jest jeszcze na to za małe.
          i tyle ....
          • flosruberum Re: Tarot a dzieci 05.04.08, 23:55
            smile Wiec... karty stawiam dla siebie o kazdej porze dnia, kiedy po
            prostu mnie najdzie, czasem zanim je poloze siedze sobie z nimi w
            rekach, tasuje i mysle. Jesli wroze dla kogos to nigdy w obecnosci
            czegos co moze mnie rozpraszac.

            Ja rozumiem, ze jest za mala, zeby to pojac, ale nie lubie tez
            odprawiac dziec z kwitkiem mowiac, ze jestes za mala i nic nie
            rozumiesz, dla mnie to tylko wzbudzanie w dziecku poczucia
            nizszosci, oczywiscie dzieci sa za male na wiele rzeczy i same sobie
            z tego moga zdac sprawe, ale jesli chodzi o tlumaczenie rzeczy,
            ktorych nie rozumieja, jestem za tym, aby nie wyciszac ich
            ciekawosci, tylko ja wzbudzac, alebo jak w tym wypadku odroczyc...
            Tak, ze powiedziec cos o kartach... tak... tylko jak...

            pozdrowionka smile
            • romanticca Re: Tarot a dzieci 06.04.08, 15:29
              Osobiście uważam, że dzieciom można i powinno się mówić wszystko. Trzeba tylko dobrać odpowiednie do wieku środki przekazu.
              O kartach na pewno bym opowiedziała ubierając to w jakąś bajkę (skoro to taka rozmarzona dziewczynka) o wróżkach. Zaznaczyłabym jednak, że małe dziewczynki nie mogą się kartami bawić, bo one nie służa do zabawy i dopiero gdy będzie dorosła to będzie mogła przejść ważną "próbę" wink czy sobie poradzi. Coś takiego hehe. A można przy okazji zachęcić by narysowała sobie swoje. Niech wytnie kartoniki i rysuje na nich księżniczki czy co tam chce a potem układa. To przecież nie zaszkodzi.
              • anuszzka Re: Tarot a dzieci 06.04.08, 18:15
                mozna powiedziec,ze ukladam sobie pasjansa...z tymi historyjkami,to tez swietny
                sposobwink odradzalabym powiedziec dziecku,ze wroze ale ty nie mozesz,bo jestes za
                mala.raczej w stylu to sa moje karty a ty masz swoje(kupic,narysowac,piotrus
                itp),jak chcesz to mozesz takze je sobie poukladac..
              • okwilk Re: Tarot a dzieci 06.04.08, 18:23
                Osobiście miałem talię tarota(modyfikowanego) w rękach gdy miałem około 8 lat. Wygrzebałem ją gdzieś spośród zakurzonych książek moich rodziców. Była to dla mnie świetna zabawa, nic złego mi się nie stało. Karty po pewnym czasie zniknęły z mojego życia - by powrócić kiedy stałem się gotowy.

                Uważam, że nie powinno się okłamywać dziecka - ich wiedza, połączenie ze źródłem mogą być tak silne, że ich pociąg do pewnych rzeczy będzie dla nas wręcz zastraszający. Tak było w moim przypadku do ezoteryki. Nie uważam, że opowiedzenie dziecku o kartach wyrządzi mu krzywdę. Jeśli jednak nie jesteś pewna - poczekaj i zobacz czy dziecko po jakimś czasie powróci do tematu? Jeśli tak może powinnaś przemedytować swoje decyzje odnośnie rozwoju jaki możesz zaoferować swojemu dziecku? Dzieci nie bez powodu rodzą się w pewnych rodzinach. Być może dziecko miało już kiedyś kontakt z kartami i pragnie do tego powrócić?

                Ciężko jest dać jednoznaczną odpowiedź. Prawda jest tylko jedna - kłamstwo nigdy nie jest dobrym wyjściem. Jeżeli mój syn zapyta się mnie o karty - opowiem mu co to jest i do czego służy. Postaram się również by miał do tego należyty szacunek i wiedział, że tarot nie służy do zabawy. Kiedy dorośnie do tego by się tym zająć wróci do tematu. Jeśli jednak nie zapyta - nie będę niczego o tym mówił.

                Pozdrawiam,
                Oktawiusz.
              • flosruberum Re: Tarot a dzieci 06.04.08, 18:53
                Podoba mi sie ta bajka o wrozkach smile Dobrych wrozkach oczywiscie smile
                • okwilk Re: Tarot a dzieci 06.04.08, 18:59
                  flosruberum napisała:

                  > Podoba mi sie ta bajka o wrozkach smile Dobrych wrozkach oczywiscie smile

                  Z tego co pamiętam to złe były wiedźmy wink
                  Wróżki zawsze pomagały biednym kopciuszkom i być może jest gdzieś tam to ziarnko prawdy... wink
                  • flosruberum Re: Tarot a dzieci 06.04.08, 19:57
                    Trzy razy wpisywalam haslo do logowania, bo za kazdym razem pisalam
                    w miejscu na haslo hehe big_grin

                    Fakt, zle byly wiedzmy i czarownice, chociaz u Nas w logo forum tez
                    sie jakas tam miotla pojawia wink)) tak ze nie wiadomo w koncu czy to
                    strojem czy nazwa idzie smile moze lepiej jak kupie sobie talie z
                    wrozkami po prostu? hihihi
                    • 11kami Re: Tarot a dzieci 06.04.08, 22:54
                      Ja swoich synków nie nie okłamuję, ale prawdę dozuje im małymi
                      porcjami. Dzieci widzą mnie z kartami bo nie robię w domu żadnej
                      tajemnicy z moich zainteresowań, nawet tych "dziwnych";D Ale o ile
                      młodszemu synkowi(5l) wystarczyło wyjaśnienie, Ze to są karty, które
                      mama lubi układac, ale dzieciom nie wolno się nimi bawic, to starszy
                      syn(9l) zadaje więcej pytań na które staram się odpowiadac w miarę
                      rzeczowo, ale tak by jego dziecięcy mógł pojac o czym mowasmile I nie
                      staram się mu przekazywac więcej niż tylko odpowiedzi na jego
                      pytania. Nie sądzę abym mu wyrządzała tym jakąś krzywdę. Ale chyba
                      zależy to też o pewnej ogólej świadomości dziecka i od tego jak
                      dobrze je znamy.Bo załóżmy, że chodzi o dziecko koleżanki, które
                      zobaczyło nas z kartami i zadaje pytania, tutaj nie podejmowałabym
                      się tłumaczeń, bo w sumie nie wiem jak by zareagowało, byc może
                      mogłoby się przestraszyc.Dla moich dzieci widok mnie z kartami jest
                      naturalny, choc muszę przyznac że talia je fascynuje,młodszego może
                      ze względu na obrazki,którymi tylko mama się bawibig_grin Ale respekt do
                      mojej talii mają, choc czasem pod moim nadzorem pozwalam im obejrzec
                      karty, aby zaspokoc ciekawoscsmile)
    • ja-tekla Re: Siostrzenica... 07.04.08, 12:51
      Chyba powinnaś zapytac siostry,czy chce bys rozmawiała o tarocie z jej córką...To kwestia odpowiedzialności.A ty aż sie palisz,by małą zapoznawac z tymi kartami!Spotykam na tym forum wiele wypowiedzi przestrzegających prze lekkomyslnym poznawaniem tarota,przestrzegających DOROSŁYCH!A ty chcesz to robić z dzieckiem,i do tego nie swoim,hmmm...kwestia odpowiedzialności.A na marginesie,zanim na mnie napadnieciesmile)zajmuje sie tarotem prawie 30 lat i nie zamierzam demonizowac tych kart,spokojnie.Ale na wszystko jest odpowiednia pora,daj dziecku dorosnąć.
      • flosruberum Re: Siostrzenica... 07.04.08, 13:05
        A kto sie nie pali, zeby sie podzielic czyms co ich pasjonuje ze swoimi
        najblizszymi? I to tym bardziej z kims, kto wiesz, ze by Cie zrozumial smile Jasne,
        ze nie bede dziecka uczyc uzywania tarota, ale chcialam, zeby miala pozytywny
        stosunek, bo w domu (m.in. przez siostre) tarot jest widziany jako ciekawostka
        albo jedno z moich dziwactw (ta to sie zawsze jakimis czarami zajmuje i na
        dodatek w nie wierzy zamiast do kosciola co niedziele biegac tongue_out). Siostrze
        wrozylam kilka razy, ale stwierdzila, ze to wszystko mozna wziasc na logike...
        No jasne, ze mozna, przeciez jak ktos jest smutny bo mu sie cos zlego
        przydazylo, to bardzo prawdopodobne jest, ze nastepnego dnia tez bedzie smutny i
        nic mu sie nie bedzie chcialo... Powiedzialabym, ze co najmniej maja
        ambiwalentny stosunek, nie wiedza, czy sie bac czy wierzyc, czy po prostu
        obrocic w zart.
        Nie mam tez zamiaru demonizowac ani kart, ani nikomu potworkow w glowie hodowac,
        ale kwiatki, czemu nie?

        pozdrawiam.
        • ines113 Re: Siostrzenica... 07.04.08, 16:04
          Tez widze to troche inaczej. Jesli ktos rozklada karty w obecnosci
          dzieci, to na pewno nie po to, zeby na powaznie porozmawiac z
          Tarotem. Do tego trzeba odosobnienia i skupienia. Jest to wiec jasna
          prowokacja w kierunku dziecka, ktore jak wiadomo w takiej sytuacji
          zacznie zadawac pytania i sie interesowac. Proszenie go o wybor kart
          przypomina mi juz wrecz eksperymentowanie. To z pewnoscia musi byc
          fascynujace ogladac karty swiezym i niewinnym spojrzeniem dziecka.
          Jednak pewne rzeczy takie jak Tarot sa dla doroslych. Oczywiscie
          dziecku nie stanie sie tragedia gdy wipije lyk wina, ktory byl
          przeznaczony dla starszych, ani nie wyrzadzi mu krzywdy spojrzenie
          na Tarota, ale moze lepiej od razu to rozgraniczyc i swoimi pasjami
          czy upodobaniami przeznaczonymi dla doroslych dzielmy sie z
          doroslymi.
          Gdy ktos ma wlasne dzieci, to sam musi podjac decyzje co do tego,
          czy wciaga swoje dzieci w Tarota czy nie. Jednak wciaganie w to nie
          swoich dzieci jest warte przemysleniasmile
          To tyle jesli chodzi o moja opinie na ten temat.
          • flosruberum Re: Siostrzenica... 07.04.08, 16:57
            Jesli rozkladam wlasnie karty, a dziecko akurat przyjdzie do mnie do pokoju, aby
            dac mi buzi jak wychodzi do szkoly i przy okazji przykucnie, zapyta co robie i
            zacznie sie zachwycac jakie te karty sa piekne, to tez mam ja wyrzucic z pokoju
            ze slowami, ze przeszkadza, i ze to nie dla dzieci? No kochane nie
            przesadzajmy... Przynajmniej ja lubie spedzac czas z moimi siostrzencami i serce
            mi sie kraja jak musze je wypraszac a fakt czesto musze, bo przeszkadzaja mi w
            pracy.
            A eksperyment z wybieraniem podswiadomie kart przez dzieci ( i ludzi nie
            zaznajomionych z tarotem) przeczytalam gdzies w internecie lub w ktorejs z
            ksiazek i takze nie uwazam tego za cos niestosownego, w koncu stosujemy badania
            projekcyjne pochadzace z psychoanalizy takze na dzieciach (chociazby zwykly
            rysunek rodziny dzieciecy, lub rysunek drzewa) i z pewnoscia krzywdy im tym nie
            wyrzadzamy. Karte same w sobie, ani nie gryza, ani nie maja magicznej mocy, a
            tresci w nich nie wiecej niz w normalnym zyciu.
            Oczywiscie kazdy sam sobie odpowie czy chce pokazywac dzieciom ze swojego
            otoczenia karty czy nie i jaki sposob to zrobi, ja tylko pytalam o opinie tych,
            ktorzy to robili w jaki sposob to robili, za wszystkie cenne uwagi bardzo Wam
            dziekuje i zapewniam, ze swiadoma jestem za rowno zalet jak i niebezpieczenstw
            jakie niesie ze soba takie narzedzie jak Tarot.

            ps dla Ines. slowo "wciaganie" za bardzo kojarzy mi sie z czyms niestosownym co
            zabiera nam czas i wole decydowania, bardziej kojarzy sie ono z nalogami niz z
            pasja (hobby, zainteresowaniem, praca) jaka jest tarot.
            • ines113 Re: Siostrzenica... 07.04.08, 17:31
              Nikt Cie nie namawia do wyrzucania dzieci z pokoju, zawsze mozna
              zlozyc karty w kupke na ten czas i zajac sie rozmowa z
              siostrzencami. Wcale tez nie podwazam Twoich uczuc do dzieci.
              Mysle tez , ze jest spora roznica miedzy rysowaniem obrazkow przez
              dzieci, a zabawa z Tarotem, bo jak wiadomo Tarot do zabawy nie
              sluzy.
              Jesli chodzi o mnie nazwalabym dzieleniem sie swoja pasja z dziecmi,
              jakbysmy rozmawialy o budowaniu latawcow albo modeli samolotow.
              Jesli mamy do czynienia z Tarotem i dziecmi, to moim zdaniem
              slowo "dzielenie sie swoja pasja" jest nie na miejscu tak samo jak
              dla Ciebie slowo "wciaganie".
              Uwazam, ze jesli komus jest przeznaczone, aby kartami sie zajmowal,
              to bedzie sie nimi zajmowal w przyszlosci, ale nie w wieku 7 lat.
              Jeszcze raz powtorze to, co napisalam wczesniej: to nie tragedia gdy
              dziecko obejrzy karty i zaspokoi swoja ciekawosc, ale moim zdaniem
              na tym powinno sie skonczyc.
              Fakt, ze nie powiedzialas, ze planujesz rozpoczac nauczanie Tarota z
              tymi malcami, jednak czytaja to rozne osoby i moze warto jednak cos
              na ten temat napisac, nawet jesli to sie nie odnosi bezposrednio do
              Twojej sytuacji.
              Tak szczerze to nie rozumiem, co Cie tak zdenarwowalo w mojej
              wypowiedzi. Uwazam Cie za inteligentna i radosna osobe , ale akurat
              w tym punkcie sie z Toba nie zgadzam i nie sadze, abym Cie czyms
              urazila.


              • flosruberum Re: Siostrzenica... 07.04.08, 18:22
                Nie zdenerwowalo mnie smile jakkolwiek jestem bardzo emocjonalna i tego
                nie ukrywam, czasem tez mnie cos poruszy i szczerze to nie potrafie
                sie czasem wyrazic w sposob zrozumialy dla drugiej osoby, czytaj.
                asertywny. Chcialam skonczyc po prostu temat, w ktorym zaczely sie
                pojawiac emocje, przynajmniej moje smile dla dobra forum, bo wiem jak
                sie moje pogawedki czasem koncza. Nie tak jakbym chciala...

                To, ze nie mam zamiaru szukac sobie adeptow do szkoly tarota wsrod
                siedmiolatkow wink myslalam, ze jest jasne, ale masz racje, ze
                niektorzy poczatkujacy ludzie (chociaz sama jestem poczatkujaca)
                moga zle to zrozumiec.

                pozdrawiam i mam nadzieje, ze ktos cos niecos mogl wyniesc z tego
                watku i porownac to ze swoim podejsciem i swoimi przekonaniami, a
                przynajmniej przemyslec tak jak ja smile
                • ines113 Re: Siostrzenica... 07.04.08, 19:08
                  Wnioslas wazny temat na forum, wiec na pewno znajda sie osoby, ktore
                  przeczytaja caly watek z zainteresowaniem.
                  Zauwazylam, ze jestes uczuciowa i zwykle objawia sie to bardzo
                  radosnie. Wkladasz serce, w to co robisz i bardzo mi sie to podobasmile
                  • flosruberum Re: Siostrzenica... 07.04.08, 19:19
                    Dziękuję Ines.
                    • ines113 Re: Siostrzenica... 07.04.08, 19:26
                      nie ma za cosmile
                      • czaszka00 Re: Siostrzenica... 07.04.08, 23:46
                        ja tylko dodam jeszcze ...że karty tarota nasączone są różnymi energiami (przez
                        wróżby), one zostają po wróżbach na kartach
                        czasem wiadomo nie są to pozytywne energie , więc tym bardziej myślę
                        że dzieciom nie powinno się dawać kart do rąk do zabawy

                        wiadomo że karty czasem trzeba oczyszczać z energii...
    • staragadula Re: Tarot a dzieci 22.07.08, 16:49
      Witam.
      Czytam i tak sie zastanawiam nad tymi odpowiedziami, bo czuje sie w
      ogromnym zaklopotaniu. Bedac swiadkiem rozkladania kart przez pewna
      osobe, ktora ma dziecko- ponad 4lata, dziecko po zaprezentowaniu
      wszystich kart po kolei, po prostu w sposob blyskawiczny, wrecz
      idealny, perfekcyjny odgadnelo wszystkie karty. Nikt nie mogl pojac
      jak to jest ze bierze karty i robi samo rozklady i zaczyna gadac,
      ciagiem spokojnie. SzoksmileJuz nie wspomne,z e nauczylo sie przy tym
      zabojczo eksresowo matematyki, a byly takie problemy. Do tej pory
      obcuje z tarotem i ma sie dobrze. Mowi tylko, ze Smierc jest
      brzydka, ale kiedy znajduje sie w roznych sytuacjach, pyta, kojarzy,
      przypomina. Zachowuje sie bardzo spokojnie. Wierzcie mi. To jest
      dopiero orzech do zgryzienia i Najwyzszy raczy wiedziec, co z tego
      dzieciaka wyrosniewink Co Wy na to, drodzy?
      • kita32 Re: Tarot a dzieci 23.07.08, 00:21
        Tarot budzi w ludziach emocje. Jedni, w moim mniemaniu, demonizują karty. Ci
        przestrzegają aby dzieci nie miały kontaktu z tarotem.

        Dlaczego akurat z kartami tarota? Przecież zwykłe karty do gry mają związek z
        hazardem i jeżeli tak można określić karty, to bardziej demoniczne są te
        "hazardowe" karty do gry.

        Moi rodzice bardzo lubili grać w brydża i pilnowali, żebym ja w dzieciństwie nie
        zaczęła grać w brydża, bo to za bardzo wciąga. Powiedzieli - jak dorośniesz. Jak
        dorosłam, to nie chciało mi się grać i demon hazardu mnie już nie wciągnął wink))

        Nie należy wciągać dzieci w jakiekolwiek karciane sprawy - to opinia bardzo
        powszechna. Mój tata poczekał aż stałam się pełnoletnia, żeby zdradzić mi, że
        jego mama, czyli moja babcia, zarabiała wróżeniem z kart (zwykłych, nie tarota).
        Dlaczego nie powiedział mi o tym wcześniej? Myślę, że traktował to wróżenie
        trochę jak szarlatanerię i po prostu się tego wstydził.

        Kartami tarota zainteresowałam się właściwie dopiero parę lat temu, chociaż
        kontakt z tarotem miałam już wcześniej, bo mąż wróżył z tych kart (na potrzeby
        rodziny). Stawiam karty bardzo często, częściej niż raz dziennie. Nie chowam się
        z tym przed dziećmi. Niepełnoletni (15-cie lat) jest już tylko najmłodszy.
        Niedawno wyjechałam na spływ kajakowy z synem i jego 4-ema kolegami. Przed
        spływem syn mnie poprosił żebym kart z sobą nie brała. "Dlaczego?" - spytałam.
        "No bo co koledzy pomyślą." - odpowiedział. No, co pomyślą? A na spływ karty
        wzięłam, ale nie rozkładałam przy kolegach, tylko w swoim namiocie.

        Karty tarota wzbudzają emocje. Jedni boją się wpływu istot astralnych poprzez
        karty tarota, inni wiarę w przekaz poprzez karty traktują jak głupotę
        porównywalną ze średniowieczną wiarą w zabobony, a jeszcze inni traktują
        wróżenie jako oszustwo.

        Osobiście uważam, że dzieciom nic nie grozi od strony kart, a jedynie od strony
        ludzi w związku z ich emocjami w reakcji na informację, że mama wróży z kart...
        • staragadula Re: Tarot a dzieci 23.07.08, 02:22
          Dokladnie, mysle, ze dorosli znaja swoje dzieci i znaja swoje
          intencje oraz mysli. Kwestia podejscia, punktu widzenia i zaufania -
          obopolnego.
          • okwilk Re: Tarot a dzieci 23.07.08, 07:31
            staragadula napisał:

            > Dokladnie, mysle, ze dorosli znaja swoje dzieci i znaja swoje
            > intencje oraz mysli. Kwestia podejscia, punktu widzenia i zaufania -
            > obopolnego.
            >
            > To dziecko o ktorym raczylo mi sie Wam tu pisnac slowo, czeka na
            > wlasna Talie. Rodzic tego dziecka co? zawisnie pewnie na stryczku:-
            > ))))
            A martwi go to że zawiśnie?

            > A dzieciak jest bardzo powazny przy Tarocie, cholernie skupiony
            > i opowida. Fenomen. Zabijac cos takiego? A kto wie, co moze
            > wyrosnac? smile)))))))))) Pozyjemy, zobaczymy...
            Nie, nie zabijać. Jednak w takim przypadku rodzic powinien spędzać z dzieckiem
            bardzo dużo czasu by zaszczepić w nim pewien światopogląd.
            Osobowość dziecka jest bardzo delikatna, podatna na wszelkie skrzywienia. To
            właśnie rodzic Musi nauczyć swoje dziecko, że karty nie mogą służyć do
            krzywdzenia, że trzeba kierować się intuicja, że nie zawsze i nie wszystkim
            można wróżyć.
            Dziecko musi być bardzo pewne siebie by odmówić wróżenia tym którzy będą
            naciskać. A jak wszyscy dobrze wiemy są momenty kiedy się nie wróży, są rzeczy o
            które się nie pyta (sprawy prywatne osób trzecich) itd..

            Czy da rady więc zaszczepić dobro w sercu dziecka? Czy wolno nam pozwalać mu by
            wzięło na swoje barki ciężar wiedzy jaką niesie tarot? Czy możemy mieć pewność,
            że dziecko dorastając - wpadając w wiek zauroczenia, przelotnych miłości nie
            wpadnie w pułapkę kart? Czy nieświadome nadużywanie kart w takich momentach nie
            odbierze mu umiejętności podejmowania decyzji?

            Czy dziecko jest świadome tego że praca z tarotem, to coś jeszcze poza powagą i
            czytaniem z kart? Mówię tutaj o pracy energią, nawiązywaniu więzi energetycznej
            i potrzebie jej zrywania po każdej wróżbie?

            To są pytania na które rodzic musi sobie odpowiedzieć Przed wciągnięciem dziecka
            w świat Tarota. Ja osobiście daleki jestem od "demonizowania" kart, uważam że są
            świetnymi drogowskazami na drodze światła. Pomyślmy jednak czy jesteśmy gotowi
            by poświęcić bardzo wiele własnego czasu i energii na to by nauczyć nasze
            dziecko jak żyć z kartami.

            Pozdrawiam,
            Oktawiusz
            • kita32 to dziecko 23.07.08, 12:50
              Myślę, że to dziecko, o którym napisała Staragaduła, ma na pewno dobry
              "karciany" instynkt.
              Nie każdy wierzy w reinkarnację. Ja wierzę. Myślę, że to dziecko ma duszę
              obeznaną z kartami. Dar, którym jest obdarzone, jest talentem, który nie powinno
              się zagłuszyć, a pozwolić się rozwijać.

              Co do uczenia i kierowania dziećmi, to mam specyficzne doświadczenie życiowe -
              gdy starałam się, oczywiście w dobrej wierze, ingerować i przekonywać moje
              dzieci do konkretnych decyzji życiowych, to potem okazywało się, że były to
              błędne decyzje. Gdy zorientowałam się, że one wiedzą lepiej i mają lepszą
              intuicję dotyczącą ich życia, i przestałam ingerować, to widzę wyraźnie, że tak
              było lepiej - życie moich młodszych dzieci układa im się bardziej gładko. A
              nigdy nie ingerowałam na siłę.

              Człowiek dorosły ma większe doświadczenie życiowe, lepiej sobie radzi z życiem
              "zewnętrznym" i powinien pomagać swoim dzieciom w sytuacjach dla nich trudnych.
              Ale naprawdę trzeba uważać, żeby nie przekazać swoim dzieciom własnych fobii i
              uprzedzeń. Przesadziłam może mówiąc "fobii", ale wyjaśnię to na przykładzie
              dobrze znanym wszystkim z życia, a w każdym razie znanym właścicielom psów.

              Nie raz jestem świadkiem, jak rodzic, ale częściej babcia, mówi do dziecka "nie
              podchodź do psa, bo ugryzie". Dzieci są ufne i chętnie pobawiły by się z
              pieskiem - trzeba je ostrzec. Po kilku lub więcej takich ostrzeżeniach dziecko
              na widok psa zaczyna krzyczeć i ucieka. Ileż razy moja sympatyczna coker
              spanielka wzbudzała paniczny strach u małych dzieci... Czy dlatego, że kiedyś
              pies ich ugryzł? Wątpię. Strach jest większy, gdy go się nie przeżyło. Wiem,
              były przypadki pogryzienia dzieci i dorosłych przez psy. Ale strach wyuczony
              jest bezsensowny, wydaje mi się, że jest gorszy niż przestraszenie się dziecka z
              powodu szarpnięcia się psa na smyczy.

              Trzeba bardzo uważać, jak ostrzega się dzieci przed niebezpieczeństwami. Żeby
              nie zaszczepić im niepotrzebnego lęku. Co innego ostrożność i świadomość, że
              pies może ugryźć, a co innego paniczny lęk przed ugryzieniem, który tak łatwo
              dziecku zaszczepić.

              Myślę, że naturalność i szczerość jest najlepsza w przekazywaniu dzieciom swojej
              wiedzy.

              Można powiedzieć dziecku, że kiedyś, gdzieś pies kogoś ugryzł, ale nie uczyć, że
              pies gryzie dzieci. Podobnie z kartami. Starszemu dziecku, jeżeli jest
              zainteresowane kartami tarota, można powiedzieć, że gdzieś komuś się coś
              przytrafiło i trzeba być ostrożnym, a na młodsze (zainteresowane kartami) po
              prostu uważać. Myślę, że to wystarczy.
              • okwilk Re: to dziecko 24.07.08, 17:14
                Daleki jestem ani od straszenia dzieci ani dorosłych. Na końcu swojego posta
                zadałem pytania, na które każdy rodzic zajmujący się tarotem powinien sobie
                odpowiedzieć.

                Co innego dawać dziecku przykład, uczyć go pewnych zachowań - co innego straszyć.

                Zgadzam się z tym, że dzieci mogą mieć bardzo dobrze rozwiniętą intuicję,
                zapewne nawet o wiele lepiej niż my. Zgadzam się również z tym że nie powinno
                się straszyć dzieci, ale to już jest temat o metodach wychowawczych...


                Pozdrawiam,
                Oktawiusz smile
              • staragadula Re: to dziecko 24.07.08, 17:54
                Bingo.
                To stara dusza. Dzis dostanie swoja pierwsza Talie w tym zyciu.jutro
                Wam opisze jakie byly reakcje. Wybierala talie sama, nawet woreczek
                do Talii. Skad to dziecko to wie????ze tak trzeba???? nie boi sie
                kart, a je po prostu czyta, taki malolat a tak studiuje i to jest
                piekne, bo sie wycisza przy tym. Mysle, ze to dobry omensmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka