Dodaj do ulubionych

Kino,Zycie,Wydarzenia

    • elissa2 "Medea" 27.07.09, 16:14
      z 1969 roku w reżyserii Passoliniego
      z rewelacyjną Marią Callas w roli głównej
      świetny film o niesamowitym, baśniowo hipnotycznym klimacie
      kapitalne kostiumy z niezwykłych tkanin a do tego przepiękne ozdoby, "biżuteria"
    • shachar Henry Poole is here 29.07.09, 12:33
      warty zobaczenia. HP(Luke Owen) postanawia zapic sie w przypadkowo
      kupionym domu, ale przez jego trawnik zaczynaja przewalac sie watahy
      sasiadow i modla sie do ukladajacej sie na ksztalt twarzy plamy na
      scianie,. Nastepuja cudowne ozdrowienia, ale co z Poolem, czy jego
      tez ozdrowi? nie zdradze konca, aczkolwiek jest slabszy niz
      poczatek, za duzo siugaru.Przypuszczam, ze dlatego,zeby moc
      zakwalifikowac ten film jako spiritual ,zeby ktos po niego siegnal
      na polke, bo gdyby Poole tylko snul sie z flasza, to nie byloby
      wychowawcze.Pomijajac to calkiem fajny kawalek kina, calkiem
      klimatyczny i nakrecony dobrze.A jak Esperanza rozprawiala w kuchni
      przy zdjeciach to nawet sie lekko wzruszylam ,wiec niektorym moga
      sie polac powazne lzy smilezapraszam do wypozyczalni
      • elissa2 Re: Henry Poole is here 29.07.09, 13:03
        Hihihi ...
        A jak Ci się podobała ta scena (zaraz na początku) z pośredniczką?

        Kocham ten film!
        A Owen jako Henry Poole jest kapitalny, niesamowity, genialny, prawda?
        • elissa2 Re: Henry Poole is here 29.07.09, 13:54
          elissa2 napisała:

          > Hihihi ...
          > A jak Ci się podobała ta scena (zaraz na początku) z pośredniczką?
          >
          > Kocham ten film!
          > A LUKE WILSON jako Henry Poole jest kapitalny, niesamowity, genialny, prawda?
          >
          Aleś mnie Schaharko skołowała z tym Lukiem Owenem! smile
          (też się tak ciągle mylę choć za jednym /Lukiem/ przepadam a za drugim /Owenem/
          nie za bardzo)
          smile
          • shachar Re: Henry Poole is here 29.07.09, 14:26
            pozniej pod prysznicem podrapalam sie w glowe, ze cos nie tak
            napisalam, ale co tam, i tak wiadomo o kogo chodzi smile
            fajnie ze ogladaliscie,podobala mi sie tez ta dziewczynka dopoki nie
            zaczela mowic wink, i okularnica na kasie

            a co poza tym u Was?
            ostatnio troche wiecej mysle o smierci in general, tak sie jakos
            sklada
            przegladalam swoje nieliczne posiadane tu fotki, przygladam sie im,
            calkiem kontenta na nich mine mam, zaskoczylo mnie to bardzo, bo
            odkad siegne pamiecia, to prawdziwe wydaje mi sie stwierdzenie ze
            gniota jakiegos holubi/lam/e?
            ciekawi mnie jednoczesne spojrzenie na przeszlosc terazniejszosc i
            przyszlosc, na tyle na ile moge to uczynic
            szczescie jest wszedzie, i nieszczescie tez, i jest kwestia wyboru,
            niczego innego, tak mi wychodzi z rachunkow,

            sluchajcie, a tymczasem Luty, ten co wiecie, na psycholo bierze na
            spytki Solarke nt jej jak grom z nieba doznan,

            to wszystko co mi chodzilo po glowie, w jednym watku udalo mi sie
            zmiescic, ot sztuka.
            • jan_stereo Re: Henry Poole is here 29.07.09, 17:17
              Ty no, Szaszka, przeciez tam powyzej, dwie strony wczesniej jest moj
              wpis odnosnie tego wlasnie filmu :"))

              poza tym robota i robota, a tu by sie przydalo polenic tak z tydzien
              gdzies, sekw tym, ze wszedzie jakies obstrukcje sie pojawiaja,i albo
              je zbagatelizuje,albo na urlop nie poleze...
              • shachar Re: Henry Poole is here 30.07.09, 14:23
                kurcze, rzeczywiscie. A juz myslalam, ze cos swiezego zapodam,
                co bylo jak widze wielkim naiwniactwem smile

                ciesze sie ze sie wszystkim trzem spodobal, mi,mimimimi do zajawki,
                pomyslalam, ze Luki fajnie i klimatycznie sie snuje,do taktu tej
                muzyczki, ktora wlasnie sobie puszczam. Pozdrowienia.
              • elissa2 Re: Henry Poole is here 30.07.09, 16:15
                jan_stereo napisał:

                > Ty no, Szaszka, przeciez tam powyzej, dwie strony wczesniej jest moj > wpis
                odnosnie tego wlasnie filmu :"))
                >
                Hihihi ...
                A ja nawet pognałam (nie po tym tutaj wpisie Twoim, wcześniej smile ) sprawdzić czy
                może i Ty się pomyliłeś z tymi Wilsonami ...
                Ale niestety ... sad

                big_grin
      • jan_stereo Re: Henry Poole is here 29.07.09, 13:17
        To dobrze, ze ktos jeszcze ma podobne do moich wrazenia z tego
        filmu :"))
    • shachar Julie&Julia 08.08.09, 14:02
      alleluja! bylam wczoraj w kinie..
      nie wiem, co mam napisac o tym filmie bo byl troszku nudnawy
      momentami ale i fajny jednoczesnie
      dwa przeplatajace sie zyciorysy-sprzed pol wieku, kultowej kuchary
      amerykanskiej Julii child i w terazniejszosci,mlodej dziewczyny
      zainspirowanej jej ksiazka. Mloda jest na zakrecie pracowniczym i
      zeby odreagowac rozliczne niepowodzenia na tym polu postanawia w
      ramach hobby wyprobowac wszystkie przepisy z ksiazki Julii i
      opatrzec stosownymi komantarzami na swoim blogasku
      (blogaska tego nawet znalazlam wczoraj po kinie ale nie byl on tak
      ciekawy jak to sugerowal film )

      co jest interesujace w tym filmie? nie wiem, na pewno ma on wiecej
      appealu dla ludzi ktorzy mieszaja w garach maniacko (nie zebym ja
      mieszala,ale ach, scena na poczatku wyfiletowania ryby na talerzu
      przez jakies zreczne palce uzbrojone w narzedzia)
      poza tym Meryl Streep jako Julia, nie wiem jak bardzo udane bylo
      nasladownictwo ale o ile pamietam z tv to dosyc dosyc, kto raz
      widzial Julie nie mogl jej zapomniec, mi od razu skojarzyla sie z
      paskudna szkapa,na tyle paskudna ze bylam przekonana ze to Brytyjka,
      na dodatek widzac w niej podobienstwo do Susan Boyle, gwiazdy naszej
      ostatniej )
      poza tym Amy adams calkiem udatna, wczoraj od poczatku ogarnelo mnie
      lubienie, co mnie sama zaskoczylo, bo do tej pory mniemalam, ze Amy
      juz nic innego nie wybzdzi jeno niepiekna jakajaca sie siostre
      zakonna z nierowna podsufitka, a tu prosze, normalna dziewczyne tez
      moze zagrac
      ogolnie film do obejrzenia, ale niekoniecznie az na wielkim ekranie,
      wielki ekran mozna sobie zarezerwowac na bardziej bombastyczne
      zdjecia, JuliE&Julia wystarczy w 40 calach
    • elissa2 "Narodziny" 09.08.09, 16:46
      "Birth" z 2004

      Choć momentami dziwny a niektóre reakcje głównej bohaterki (Nicole Kidman)
      trochę irracjonalne, choć - moim skromnym zdaniem - scena w łazience, w wannie
      to niewypał bardzo podobał mi się ten film.
      Cameron Bright świetny w roli Seana.
    • elissa2 "Czarna Dalia" 10.08.09, 15:24
      De Palma coś przekombinował.
      Nudnawy, chaotyczny, sztuczny jakiś ten film.
      Ale klimat końca lat czterdziestych(kostiumy, charakteryzacja, muzyka) robi
      wrażenie. I, moim zdaniem, świetna Mia Kirschner. I Scarlett Johansson, którą
      bardzo lubię.
      • jan_stereo Re: "Czarna Dalia" 11.08.09, 21:39
        Ja tej Hilary Swank jakos nie trawie, taka sobie byla, dobry wypadl Josh Hartnett, natomiast o Scarlett (sympatyczna z wygladu,ale jako aktorka totalna beznadzieja, no nie moge sie do niej przekonac) to bym rzekl, ze w tym filmie dala sie wreszcie ogladac :"))
    • elissa2 "Znachor" z 1981 10.08.09, 15:31
      Jerzego Bińczyckiego kocham w każdej roli!
      Bożena Dykiel rewelacyjna.
      Śliczna Anna Dymna.
      I za każdym razem oczy mi się pocą podczas końcowej sceny.
    • elissa2 Jesse James 12.08.09, 19:34
      "Bandyci" czyli "American Outlaws" z 2001 roku

      Bardzo fajny film!
      smile
      • shachar Coraline 13.08.09, 02:20
        kiedy juz mialam dosc wiadomosci o poranku, doogladalam ten film.
        Co by tu powiedziec...jak zwykle ostatnio w filmach animowanych
        fajna grafika, pare arcyprzyjemnych patentow na osobistosci
        zamieszkujace te bajke ( ruski cyrkowiec MR. Bobinsky i dwie
        pulardy, siostry czy co, jako sasiedzi Coraline), ale przeslanie dla
        dzieciakow nie wiem jakie jest, ze niby jak cos jest idealne, to pod
        tym czai sie zasadzka?
    • elissa2 Tajemnice Kurska 13.08.09, 15:52
      Niemiecki dokument z 2002, "Der Untergang der Kursk"
      wczoraj minęło 9 lat od tej tragedii

      W 2001 roku holenderscy fachowcy z rotterdamskiej firmy Smit Tak rozpoczęli
      odcinanie części kadłuba, tej w której znajdowała się większość ciał. Z początku
      nieufność Rosjan bardzo utrudniała przygotowania. W 2002 przy współudziale
      Anglików i ich barki "Giant 4" przetransportowano wrak do stoczni w Rosłakowie
      koło Siewieromorska. Tam rozpoczęto wydobywanie ciał oraz dochodzenie w celu
      rozwikłania zagadki, przyczyny tragedii.

      Potwierdziły się przypuszczenia, że marynarze umierali straszną śmiercią.
      Szczególnie grupa 23, którym udało się dotrzeć do przedziału 9 skąd mieliby
      szansę na ewakuację gdyby nie to, że właz ewakuacyjny został zdeformowany
      wybuchem. Stłoczeni jak sardynki w puszcze, w pomieszczeniu o wiele za małym dla
      tylu osób ...

      "23 marynarzy pracujących w przedziałach od szóstego do dziewiątego ocalało i
      zgromadziło się w dziewiątym przedziale czekając na pomoc. Ponieważ reaktory
      atomowe samoczynnie się wyłączyły, a akumulatorowe zasilanie awaryjne wkrótce
      się wyczerpało, ludzie pozostawali w całkowitych ciemnościach i z coraz mniejszą
      ilością tlenu. Być może mieli szansę wydostać się na powierzchnię przez właz
      ewakuacyjny, jednak było to bardzo ryzykowne.

      Nie wiadomo, jak długo żyli uwięzieni ludzie - według niektórych teorii zginęli
      bardzo szybko, według innych przetrwali kilka dni. Mogłyby o tym świadczyć
      odnalezione przy nich po wydobyciu wraku chemiczne zestawy służące do
      oczyszczania powietrza z dwutlenku węgla i wzbogacania go w tlen. Prawdopodobnie
      pożar wywołany zamoczeniem takiego zestawu stał się ostateczną przyczyną śmierci
      ocalałych z wybuchu marynarzy.

      Jeden z trzech oficerów, którzy przeżyli wybuch, Dmitri Kolesnikow, zanotował
      nazwiska 23 ocalałych, a przed śmiercią zostawił ostatnią notatkę:

      Jest zbyt ciemno, ale spróbuję pisać po omacku. Chyba nie ma szans, 10-20
      procent. Mamy nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta. Poniżej jest lista ludzi z
      załogi innych przedziałów, którzy zgromadzili się w dziewiątym i będą próbowali
      wyjść. Pozdrowienia dla wszystkich, nie trzeba rozpaczać. Kolesnikow."

      Przyczyna:
      Już z portu wypłynął jako "tykająca bomba". Podczas załadunku torped, jedna
      uległa uszkodzeniu, pomimo to została załadowana.
    • shachar Re: Kino,Zycie,Wydarzenia 15.08.09, 23:21
      uwaga, ogladam 'For a few dollars more', van Cleef patrzy brzydko na
      Eastwooda....
    • shachar District 9, Inglorious basterds 30.08.09, 01:22
      no wiec tak: dzis w miescie mial grasowac tajfun Danny, wiec
      wsystkie zajecia na powietrzu zostaly odwolane. Pikniki i te rzeczy
      musza poczekac az wroce z kina. A w kinie grali dzis dwa filmy,
      pierwszym moim wyborem byl District 9, nie umiem powiedziec co mnie
      podbechtalo, bo nawet zadnej zajawki nie widzialam, wiedzialam tylko
      ze to s-f, ze Peter Jackson maczal w tym palce i na rotten tomatoes
      tez katem oka zobaczylam 89% pozytywnych opinii...tak ,to chyba te
      zgnile pomidory zadecydowaly i powiem tyle, ze niech Was reka boska
      broni...Nie dosc ze niewygodny do ogladania bo krecony kamera 'z
      reki', zeby bylo wrazenie reportazu na zywo, to jeszcze kolosalnie
      glupie wymysly o statku obcych ,ktory przytoczyl sie nad
      Johannesburg i tak zawisl na 20 lat, dobrzy rpanczycy przygarneli
      obcych,zbudowali im getto, dokonywali z nimi handlow rozlicznych bo
      obcy bardzo lubili kocie zarcie,a mieli bardzo zaawansowana
      technologicznie bron.
      ciekawe dlaczego majac te bron zebrali o puszki kociny, i dlaczego
      zaden z handlarzy nie wpadl na pomysl skaptowac obcego do swojej
      bandy , zamiast urywac im lapska i je jesc.
      i dlaczego obcy nie powiedzieli ludziom ze potrzebuja paliwo i wtedy
      sobie poleca, zamiast robic burdel w rpa i knuc pod ziemia tajne
      statki kosmiczne.
      serio, nie opyla sie marnowac oczu przez 2 godziny a i za 12.50
      mozna kupic calkiem zacnego wegrzyna i saczac sobie milo wybzdyczyc
      fajniejsze glupoty .
      no ciec po tym glupolu poszlismy na margerite, zeby odreagowac i
      poltorej godziny przebimbac ,a potem na Inglorious Basterds, ktory
      okazal sie bardzo fajnym filmem.
      Troche sie balam, ze mi sie cos nie spodoba, ale to byly plonne
      obawy. Film jest dowcipny i jajcarski w bardzo powaznym stopniu,
      jesli mialabym porownac go do czegos to jest gladki zabawny i
      rozkoszny jak czekoladowy mus tongue_out
      Ja nie wiem jak Tarantullo to robi ale, ujecia skladaja sie do
      taktu, a widz, czyli ja , doznaje mikrorozkoszy patrzac na
      poszczegolne zdjecia, kadry, aktorow,tlo, wszystko razem do kupy
      harmonijne. godne polecenia zaiste.
      troche zamykalo mi sie oko podczas fragmentu z niemiecka aktorka,
      ale to nie wina filmu tylko mojego znuzenia, nie umiem siedizec na
      dwoch senasach pod rzad.
      acha, oba filmy maja w sobie duza dawke rzniecia i dosadnego
      urywania czlonkow, wiec czasami trzeba nalozyc sobie woalke z palcow.
      • shachar Re: District 9, Inglorious basterds 30.08.09, 02:14
        mam wyrzuty sumienia, ze nie napisalam tak do konca rzetelnych
        lekkoocen, no bo glowni bohatrzy gdzies umkneli
        w District 9, warto przyhaczyc tego gamonia, ktory ganial za
        alienami, boze jakie to bylo nieszczescie, polaczenie komisarza
        Cluseau z DeNiro, calkiem udane.
        No a w Inglouriousach na plan pierwszy wysuwa sie charakter Jew
        Huntera, fajnie sportretowany to nawet zle wyrazenie, fajnie
        wcielony. Na sam koniec, kiedy zanadto sie smial podczas negocjacji
        z aliantami wydal mi sie troche przejechany, no ale cala reszta, 99%
        to brylancik.
    • elissa2 "Zło czai się wszędzie" 30.08.09, 18:15
      z 1982 roku
      www.filmweb.pl/f34706/Z%C5%82o+czai+si%C4%99+wsz%C4%99dzie,1982
      Lato, Adriatyk, humor, świetne dialogi ... z fantastycznym Peterem Ustinovem w
      roli Herculesa Poirot. Jak dla mnie to pyszna recepta na letnie, trochę senne,
      niedzielne popołudnie.
    • elissa2 "Osada" 23.09.09, 13:11
      "The Village" - z 2004
      Bardzo mi się podobał ten film.
      A puenta zaskoczyła.

      No i plejadą gwiazd obsadzony
      • shachar Two lovers 25.09.09, 00:45
        z Gwynetom Paltrow i Joaquin Phoenix, jakis czas temu
        reklamowany,potem zapomniany przeze mnie, nagle zapragnelam go
        obejrzec, ale co nagle to po diable, przelezal u mnie poltora
        miesiaca ,zanim cos z tego wyniklo.
        Czy warto bylo go holubic na polce az tyle czasu? nie wiadomo..
        niby tak i niby nie, co Wam powiem...lubie tego Joaquina, bo jest
        dobrym aktorem po prostu, doskonale potrafi odzwierciedlic, tak ze
        ma sie wrazenie , ze on sam jest tym ,tu akurat, doroslym_przy
        tatusiu_gamoniem...czego chciec wiecej?
        Gwyneta jak to Gwyneta, wiadomo, ze nie na nia chodzi sie do kina, i
        nie z jej powodu wypozycza filmy
        sama historia powaznie typowa bzdzina , przy samym koncu widz nawet
        cieszy sie ze az tak typowa, sami zobaczycie... ja nie wiem, czy to
        jest happy end, ale przynajmniej on sie glupio nie utopil.
        ps. prosze sie nie wybzdyczac na zdradzenie zakonczenia, to nie byl
        film kryminalny.

        acha, i jeszcze cos, nie jestem pewna, ale czy to nie byl ostatni
        film Phoenixa przed wystepem u Lettermana, gdzie powiedzial, ze od
        tej pory bedzie rapperem?
        • shachar the soloist 27.09.09, 20:43
          z naszymi ulubionymi Jamie Foxx i RDJ. Od razu przyznam sie, ze do
          tej pory zobaczylam tylko pol filmu, wiec bedzie to recenzja
          polowiczna. Po polowie filmu nastapily inne wydarzenia, a to wyscig
          F1 w Singapurze na ten przyklad... i jesli doogladam to napisze
          wiecej, ale nie jest to pewne.
          A wiec tak: RDJ pracuje w redakcji gazety, z tego wycinka jego
          zycia mamy typowe zdjecia kuchenne: przegadane kadry, ludzie w
          redakcji napierdalajacy do siebie slowami.. typowe bzdziarstwo,
          zeby pokazac ze srodowisko gazetowe jest intelektualno-zabsorbowane.
          RDJ jak to rasowy reporter ma we zwyczaju, codzienie na ulicach
          szuka materialu do swojej kolumny w LA Times, znajduje ulicznego
          grajka, wirtuoza dwustrunowych skrzypiec..Okazuje sie ze to byly
          uczen wielce prominentnej Julliard School (kto porobowal swych sil w
          instrumentach, wie co to jest Julliard school). Gosc niestety jest
          wielce popierdolony, znaczy nie umie sie wpasowac w schematy
          ludzkie, mieszka pod mostem.
          to na razie tyle
          ciekawe-nieciekawe, na razie nie moge sie zdecydowac
          • shachar Re: the soloist 28.09.09, 12:05
            doogladalam i szczerze polecam, bo to bardzo ciekawy film, jeden z
            niewielu, w ktorych o cos nareszcie chodzi.
            Wiecie RDJ staral sie wyciagnac tego bezdomnego z jego mizerii,
            pomoc mu powrocic do zycia. W tej pomocy, ze szczerych chceci
            przeciez, wiecej mial swoich koncepcji co bedzie dla grajka lepsze,
            za pomoca kija i marchewki chcial go jakos tam nastawic na swoje
            kopyto, i w pewnym momencie , i to bylo w tej calej historii
            najcenniejsze, naszlo go zrozumienie, ze drog do osobistego
            szczescia jest tyle, ile ludzi, kazdy ma swoja.

            historia na faktach autentycznych,opowiedziana subtelnie,bez lzawego
            przejechania tematu, naprawde jestem pod wrazeniem.
            • elissa2 Re: the soloist 30.09.09, 12:39
              Melduję, że już je mam! Oba dwa! smile
              Teraz nabierają "mocy prawnej" i czekają żebym do nich przysiadła.
              smile
            • elissa2 Re: the soloist 21.07.10, 16:19
              Świetny, poruszający ...
              A wiecie, że to na faktach autentycznych?
              A sceny, że tak powiem ... muzyczne
              Gdy mu przywiózł ten instrument tam do tunelu, darowaną wiolonczelę
              Napięcie rośnie ... wiadomo, ze za chwilę zachwyci słuchacza
              No i ta scena w sali koncertowej, synestezja
              • jan_stereo Re: the soloist 23.07.10, 22:02
                A ja tego filmu raczej juz nie ogladne, sam plakat mnie odrzucil na
                starcie i owa dramaturgia, jakas taka wyrezyserowana w moim odczuciu
                bedzie i mnie nie ruszy, geby z postera mi to mowia.
                • shachar Re: the soloist 24.07.10, 03:21
                  bo to jest film amerykanski, wobec tego ma wszelkie przywary filmu
                  amerykanskiego, ale z tego co pamietam, nie konczy sie totalnym
                  happy endem.
                  ja sie zastanawiam w tym momencie nad swoim onegdajszym ulubieniem
                  Downeya Jr. Chyba jak bylam znacznie mlodsza imponowal mi jego
                  wykreowany imidż, strzelajacego wicami z biodra gościa, chyba juz mi
                  przeszlo.
                  Lubie za to Jamie Foxxa, tez za jego piosenki, to jest łebsszy facet
                  od DJa
                  • jan_stereo Re: the soloist 24.07.10, 03:30
                    Uwielbienia Downeya Jr nie kumam w zadnej postaci, aktor to jest taki
                    sobie (ze wskazaniem na maly plus), a i specjalnie niczym nie
                    przyciaga, Chaplin w jego wykonaniu byl spoko, natomiast Jamie schodzi
                    na psy z kazda kolejna rola (najlepszy swoj wystep zanotowal w
                    Collateral), takie mam wrazenie, rozplynal sie chlopak w powazaniu jego
                    osoby, nie jest juz naturalny tylko taki wydymany holywoodzko...
                • elissa2 Re: the soloist 24.07.10, 11:30
                  jan_stereo napisał:

                  > A ja tego filmu raczej juz nie ogladne, sam plakat mnie odrzucil na
                  > starcie i owa dramaturgia, jakas taka wyrezyserowana w moim odczuciu bedzie i
                  mnie nie ruszy, geby z postera mi to mowia.
                  >
                  Ojejku sad
                  A taka byłam ciekawa Twoich wrażeń ...

                  Plakatem się sugerujesz? sad
                  Może autor plakatu nawet nie obejrzał dokładnie tego filmu?
                  • shachar Re: the soloist 24.07.10, 19:38
                    ja Downeya polubilam w " home for the holidays", strasznie stary
                    film, pewnie mi sie spodobalo, ze doprowadzil siostre do histerii smile
                    no ale ten jego imidż sie zuzył, a jużto talne zmeczenie poczulam w
                    Zodiaku. Iron man -bez komentarza. Holmes- szkoda idei Holmesa,
                    szkoda ze nie powstal jakis rzetelny film o dedukcji.
          • elissa2 Re: the soloist 21.07.10, 16:02
            shachar napisała:

            > ludzie w redakcji napierdalajacy do siebie slowami.. typowe bzdziarstwo, zeby
            pokazac ze srodowisko gazetowe jest intelektualno-zabsorbowane.
            >
            Do szału doprowadzająca ta scena w redakcji big_grin
            I choć główny bohater też ma słowotok to jego nawijanie jednak o niebo
            znośniejsze ...
            Hihi, żeby nie powiedzieć ... normalniejsze big_grin
    • elissa2 "Jasne błękitne okna" 30.09.09, 12:42
      w reżyserii B.Lindy
      Strasznie nierówny, momentami świetny, momentami przekombinowany.
      Jednak uważam, że warto go obejrzeć.
      • shachar Blade runner 11.10.09, 23:01
        bardzo smialo sobie poczynam biorac na tapete Blade runnera, bo
        wszystko o tym zostalo juz napisane, ale nie moge sie powstrzymac,
        paluszki same przebieraja po klawiaturze w nadziei ze ktos przeczyta
        i sie zgodzi, i nastanie wtedy porozumienie ponad komputerami
        otoz wczoraj natrafilam na przesluchanie androida, zahaczono go w
        sprawie zolwi...
        juz wiedzialam skad znam ten fragment, jeszcze wahalam sie czy przy
        calosci pozostac, juz bylo mi smutno ,ze w tak przewidywalny sposob
        spedze wieczor, ale nie moglam sie oderwac...
        potem nastapily cudowne momenty przesluchania Rachel, mgielka dymu
        papierosowego spowijala dalekie plany komnaty, sztuczna sowa
        przefruwala od czasu do czasu i dokonywala kropki nad i...muzyka
        Vangelisa znakomicie podnosila klimat do wysokosci niespotykanych..

        i ten deszcz, deszcz, deszcz..
        i te chiny, chiny ,chiny..

        ja nie wiem jak to mozliwe, ale zaden z filmow s-f nie trzyma tak
        jakosci jak ten, a zrobiony byl w latach 80-tych, czyli lata
        swietlne temu, jesli chodzi o te kategorie

        wiecie co, ja juz chyba cos uscibolilam o Blade Runner w tym watku,
        ale to co.

        ps. ciuchy Rachel troche sie zdezaktualizowaly
        https://www.samizdata.net/~pdeh/rachel_bladerunner_sml.jpg
        • shachar 40-latek nr 9,pt'Rodzina czyli obcy w domu' 12.10.09, 01:09
          wiecie,zamowilam sobie tv Polonia na internecie ale malo korzystam,
          w zasadzie w ogole, ale dzisiaj wziela mnie chetka na dawne klimaty,
          wybralam przypadkowy odcinek Czterdziestolatka. padlo na nr 9.
          ten jest o przyjezdzie Tescia (Hancza)i Antka (Gajos) do
          Karwoskiego, Antek bedzie kupowal nowy samochod, ale nie sprzedaje
          starego(!), poza tym nie przywiazuje sie do asortymentu, przerzucil
          sie z hodowli krolikow na kurczaki, bo kurczak od razu nazywa sie
          chicken. smile)
        • jan_stereo Re: Blade runner 12.10.09, 20:00
          Blady to jeden z nielicznych takich filmow, drugim jest Odyseja 2001,
          gdzie sie wszystko tak rozgrywa niepospiesznie, a doglebnie, ladnie
          wizualnie, a jednoczesnie bez odczucia, ze cos sie wlecze. W Bladym
          warto dodac jeszcze kilka innych momentow, kiedy Rutger podaje dlon
          naszemu wiszacemu nad 'przepascia' lowcy...no i pozniej, kiedy kamrat
          Forda po fachu, zostawia w jego mieszkaniu mala figurke orygami, dajac
          znak ze wie, ale nic z tym postanowil nie robic...
          • shachar Jane Eyre 29.10.09, 23:34
            no wiecie, zamowilam sobie. 4 godziny, 2 dyski, produkcja
            Masterpiece Theater, BBc czy cos..jesli BBC, to bedzie Theatre
            z 2006 roku, podaje detale bo takich produkcji bylo pewnie z
            dziesiec.
            Bardzo ladne, w sam raz na jesien.To nic ze Jane wyglada jak kaczor
            donald, to nic ze wczoraj usnelam na jej slubie z Rochesterem, jak
            sobie puszcze ten slub od nowa to nie pozaluje.
            • shachar Re: Jane Eyre 30.10.09, 12:00
              ladny gips, tym razem usnelam od razu kiedy Jane zdjela kiecke
              slubna! big_grin wiec nie oczekujcie jakichs mega sexi obrazkow.
              ale co wam powiem, i tak bardzo lubie kostiumowe filmy z tej epoki,
              blota, wzgorza, zla pogode, wietrzysko rozwiewajace peleryny tak, ze
              az czuje sie podmuch na twarzy.no i rumaka hrabiego Rochestera

              nastepny bedzie 'From hell', tez kostiumowy, o Kubie Rozpruwaczu,
              niestety nie przyjedzie na jutro z powodu tej Jane.
              • elissa2 Re: Jane Eyre 30.10.09, 13:39
                Ta wersja z 2006? Sama już nie wiem czy oglądałam czy nie ...
                Ale czy to możliwe, że nie obejrzałabym? Uwielbiam ekranizacje Jane Eyre,
                wichrowych wzgórz itepe

                Hihihi, Ruth Wilson faktycznie robi minę jak Kaczor Donald! big_grinDD
                • shachar Re: Jane Eyre 15.11.09, 13:48
                  Elisko, dysk #2 to byly dozynki. o ile pierwsza czesc mi sie
                  podobala, bo bardzo ladne zdjecia i Jane cierpiaca , to w drugiej
                  oswoiwszy sie z uroda wsi angielskiej przyjrzalam sie warstwie
                  obyczajowej, a tam same pierdoly. Zeby zrownac poziomy Jane dostaje
                  spadek od nieznanego wujka, a Rochester slepnie i juz nie jest taki
                  fafarafa..a moze nie mialam juz humoru ogladac to.

                  w miedzyczasie, jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci w tv puscili
                  ten film o Kubie rozpruwaczu z Jaskiem Guembokimm,ktory mialam
                  zamowic, okazalo sie ze Kuba rozpruwaczem byl dziadek Froda z 'Lord
                  of the Rings'
                  • elissa2 Re: Jane Eyre 15.11.09, 14:39
                    shachar napisała:
                    >
                    > w miedzyczasie, jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci w tv puscili
                    > ten film o Kubie rozpruwaczu z Jaskiem Guembokimm,ktory mialam
                    > zamowic, okazalo sie ze Kuba rozpruwaczem byl dziadek Froda z 'Lord of the Rings'
                    >
                    smile))

                    Gdyby to przeczytał (jak mu tam ... Ian Holm) to by się pewnie trochę podłamał.
                    Aktorzy tak cierpią, gdy się do ich wizerunku jedna rola trwale przyklei smile
                    • shachar Re: Jane Eyre 15.11.09, 15:16
                      wygooglalam Holmsa, tak to ten sam, Bilbo Baggins smile))
                      • elissa2 Re: Jane Eyre 15.11.09, 16:27
                        A co Ty myślałaś, że ja tak z głowy rzuciłam jego imieniem i naźwiskiem? smile
                        Oj, no miejże troszku zaufania do ludziów!
                        • shachar Revolutionary Road 17.11.09, 14:06
                          czyli co najprawdopodobniej przytrafiloby sie parze z Titanica,
                          gdyby sie nie potopili smile)
                          a serio to calkiem dobry film, na pewno nie najwybitniejszy
                          aktorsko, ale nastrojowy, ze smutno plimkajaca muzyczka, o tym, czy
                          zeby zycie mialo smaczek trzeba wyniesc sie do Paryza( tu niech
                          kazdy sobie wstawi, czym dla niego jest paryz).
                          Pewna para nie moze sie pomiescic w ramkach zyciowych jakie sa
                          udzialem ludzi ktorzy maja domy dzieci i zawody. zwlaszcza ona miota
                          sie neurotycznie, on tylko bzyka obce baby.
                          Ona wie, ze sama nie jest w stanie wygenerowac w sobie niczego
                          ekscytujacego, wiec stawia na niego, bo przeciez to on jest ten
                          madry i z polotem, 'poplynmy do Paryza'-mowi, ja bede pracowac ,a ty
                          bedziesz dumal co chcesz robic w zyciu, bedzie cudownie.'
                          Moze dlatego tak powiedziala ze byly to lata 50-te, dzis pewnie
                          zabralaby sie sama i czesc.
                          Cale napiecie filmu to ten brawurowy pomysl wywolujacy elektrycznosc
                          w ich umyslach i glowach ich znajomych,majacych typowe zaplanowane
                          juz do smierci zycie, kazacy wszystkim zastanowic sie czego chca od
                          zycia, na jakie poszli kompromisy i czy slusznie.
                          Film jest troche tendencyjnie sklecony moim zdaniem, bo okazuje sie
                          ze wszyscy jak jeden maz wygladaja na ofiary swoich zyciowych
                          wyborow, nawet jeden megaprawdomowny wariat, ktory wystepuje w tym
                          filmie w roli choru antycznego.Zadnych szczesliwych twarzy.
                          tym niemniej film wart obejrzenia, przypomnial mi sie moj paryz wink
    • jan_stereo He Was a Quiet Man 09.11.09, 13:58
      Gdzie bardzo udanie pokazal sie Christian Slater.

      Co do samego filmu, aby duzo nie zdradzic a wszystko powiedziec, nie
      potrzebowalem nawet byc specjalnie wyrozumialym by uznac go za dobry
      obraz, jego mega niska budzetowosc tez jakos nie razila, a to za
      sprawa samego pomyslu, i tutaj mam pewne obiekcje. Tak gdzies do 2/3
      slicznie ciagnie sie to, co wyszlo ze wstepnego pomyslu, natomiast
      koncowka, mimo ze absolutnie nie po holywoodzku zla, jakos jednakze
      zabila moim zdaniem swego rodzaju rodzaca sie lekkosc, blyskotliwosc
      i prostote fabuly. Zakonczenie wydalo mi sie nieco nieprzystajaca do
      reszty, zwlaszcza, jesli chodzi o nastroj, ktory sie juz wytworzyl.

      Co jest fajnego w tym filmie ?

      Jak z pozornego badziewia (mam tu na mysli budzet i czesciowo nasze
      poczatkowe przeczucia odnosnie samego filmu, widzac durnowato
      gadajaca rybke akwariowa do swego wlasciciela) wylania sie bardzo
      fajna historia (to sie naprawde dobrze oglada), tak swiezo pokazana,
      nieco schizofreniczna, troche ciezka, ale idaca ku pozytywnemu w
      bardzo latwy (zupelnie nie wysilony sposob), no a potem....
      • shachar Re: He Was a Quiet Man 27.11.09, 14:38
        bo Jasiek, jesli to skonczyloby sie pozytywnie, to mielibysmy do
        czynienia albo z zewnetrznym hollywoodem, albo z wewnetrzna
        naiwnoscia. w zasadzie podobala mi sie prawda bijaca z postaci tej
        paralityczki i tego co wokol niej, za najpierw na niego naplula,
        potem mu dziekowala,potem nie wykrztusila ze go kocha, co jest
        zrozumiale jak najbardziej, bo jej terefere ze nareszcie kogos ona
        interesuje i to docenia mozna wrzucic do kibla, ona oczywiscie chce
        czuc sie doceniona, ale nie przez pierdole biurowego.
        on troche za bardzo szczurowaty jak dla mnie, mysle ze to bylo
        raczej takie wylegajace sie na zewnatrz wnetrze jako koncepcja
        filmowca(pewnie to ma swoj termin, ale nic w tym momencie nie
        przychodzi mi do glowy)
        co ciekawe , w tym filmie sa momenty niezalezne, fajne same w sobie,
        jak muzyczka, dzwiek bicia serca, czy scenka ladujacych samolotow.

        w miedzyczasie poszlam do kibla
        i tam pomyslalam o calym zjawisku masowych zabojstw biurowych.
        zobaczcie, ze tak naprawde, to sa delikatne uczuciowe sprawy, nie
        wypruwanie flakow kozlu koniec ramadanu.
        • shachar Fracture 12.12.09, 21:23
          dzis w nocy wlaczylam tv i przypadkowosc polaczyla mnie i 'Fracture'.
          Thriller sadowy, pisze te notke nie ze wzgledu na Anthony Hopkinsa,
          ktory na mnie nigdy nie zrobil wrazenia jako Hannibal lecter albo
          inny morderca (serio, nie mam pojecia co w nim ludzie widza w tych
          rolach, mi raczej pasuje jako posluszny majordomus)
          no wiec nic mnie on nie obchodzi, za to jego oskarzyciel, Ryan
          Gosling fajowy jest. Jej, jak ja lubie tego Ryana jako aktora.On
          jest taki jak....muslin gladki. Tu gral ambitnego szczawia, pamietam
          pare sezonow temu gral nauczyciela w szkole, tez byl bardzo ok.
          nominacje chyba tez dostal wtedy
          film jak najbardziej do obejrzenia
          • jan_stereo Re: Fracture 13.12.09, 16:24
            Ja mysle, ze to zwyczajnie Hopkins Ci sie juz opatrzyl, a Gosling
            jeszcze nie,mnie przykladowo obaj juz mecza wizualnie. Goslinga tez
            mam rozpracowanego, te jego wszystkie tricki aktorskie, 'cochwila i
            natychmiastowe': zaczesywanie wlosow, pocieranie nosa, czola,
            usmiech, pewna niedbala nonszalancja w ruchach, blysk oka, po czym
            znow gest reka (czolo, nos, mierzwienie grzywy do tyl) i od nowa,
            tak w kolo Macieju, faceta to irytuje, dziewczynom sie spodoba. A
            film faktycznie daje sie ogladac.

            • shachar Re: Fracture 16.12.09, 05:21
              ojej, myslisz ze Gosling to gogus po kursie NLP? pytam, bo ja sie
              nie znam, albo to musial byc jakis dobry kurs, lykam bez zmruzenia
              oka smile a po jakim kursie jest Jamie oliver, lubie jak oblizuje swoje
              duze wargi majchrujac lapom w misce, ciagle to robi.
              Jasienty, masz jakies sposoby na dziewczyny?
              • jan_stereo Re: Fracture 16.12.09, 12:24
                nawet jesli Gosling to nie gogus, to ja go tak jakos odbieram, swoja
                gestykulacja nie potrafi (w moich oczach) wytworzyc wrazenia, ze
                faktycznie czuje to, co mowi i robi.No widze, ze zwierzchu fajnie
                wszystko wyglada,ladnie sie dzieje (dostrzegam jego pomysl na dana
                role itp., a nie powinienem tego widziec w czasie ogladania, jesli
                wiesz o co mnie biega), tylko jakos mnie to zupelnie nie przekonuje,
                Di Caprio miewa te sama doleglosc, sporo wytwarza mimicznie,ale nie
                zawsze idzie to w parze z wiarygodnoscia psychologiczna... Tego
                Olivera to znam z samych okladek jeno, koles niczym noblista
                literatury tlucze te swoje poradniki do garkuchni.

                Znam sposob na Alcybiadesa ;')) A skad to pytanko dzieuszko ?
    • jan_stereo Avatar 22.12.09, 11:08
      kto sie wybiera niech wezmie z soba jakis termos z herbata i kilka
      kanapek, no chyba ze lubicie zrec pocorn w kinie i zapijac colka,
      film jest bowiem dlugi, bite 162 minuty plus tradycyjnie 30 minut
      reklam, zarem ponad 3 godziny gniecenia dupska i nawet Premier Seat
      moga nie pomoc.

      Co do filmu, nie wiem co ten Cameron ma z ta Sigourney Weaver, juz
      sie ludziska napatrzyli na nie we wszystkich czterech Alienach i
      jeszcze tu, musialem sie chyba z godzine przestawiac z jej
      wizerunku, a i tak mi sie to nie udalo, zle posuniecie, psujace
      swiezosc obrazu. A mamy tutaj kilka naprawde slicznych widoczkow
      samej planety i tamtejszych zyjatek, bardzo ladne, zwlaszcza ze
      pokazane w 3D, chociaz nie byly to jakies nazbyt sugestywnie
      wyskakujace na nas obrazy, jednak to wlasnie dla nich warto sie
      wybrac na Avatara. Jedyny problem, ze to jest fabula dla 12 latka i
      mnie strasznie zaczelo nuzyc po pierwszej godzinie kiedy juz sie
      nasycilem obrazkami. Po drugiej czekalem juz niecierliwie konca,
      zdecydowanie za dlugo, jak dla mnie. Koniec z lazeniem na ladne
      obrazki do kina, z poprzednich dwoch filmow wyszedlem, ten jakos
      wysiedzialem.
      • shachar Sherlock Holmes. the Imaginarium of dr Parnassus 26.12.09, 20:42
        troche sie obruszylam onegdaj przeczytawszy ze nie bedziesz chodzil
        na filmy z ladnymi obrazkami, no bo wyzszosc kina nad tv dla mnie
        polega na lepiej widocznych fajnych obrazkach
        tak bylam obruszona do wczoraj, az nowego Holmesa obejrzalam
        a jeszcze dzisiaj Parnassusem poprawilam.
        ja mysle ze jestem troche zakuty leb, a przy okazji zakuty w
        dwojnasob, bo przy swietach tradycyjnosc mnie pochlania, ale Holmesa
        to ja lubie klasycznie podanego.Tzn takiego, ktory tropi, a ja
        tropie z nim, bo malo w zyciu rzeczy mnie tak rajcuje ,jak tropienie
        z Holmesem. A tu bach! Holmes jest znacznie szybszy,potrzebuje do
        niego subtitles, jak do kazdego flicka Guya Ritchie zreszta.
        Co jest z tym Guyem, bo tak sobie mysle ze teoretycznie powienien
        mnie on i jego filmy niezwykle frapowac, a tak sie nie dzieje.
        no jakos nie moge sie zaangazowac( co jest glupia kalka na polski
        stwierdzenia ze jego filmy nie sa engaging)
        a Imaaginarium, to jeszcze co innego, tez fajne zdjecia, ale
        myslalam, ze to bedzie innego rodzaju film. Przeslanie jego jest
        niejasne po prostu. Ja kompletnie jestem fanem Gilliama
        charekterystycznej plastycznej wyobrazni, tego przystylizowanego
        glupolstwa i dziwactwa, ale ech! czasami warto tez powiedziec dobra
        historie. Jabberwocky nie pamietam, Fisher King ma u mnie dwa kciuki
        do gory, a dr Parnassus trzyma sie tylko na powierzchni
        charakteryzacja aktorow i otoczenia, jak dla mnie. Glowni bohaterzy
        w tym filmie mieli fantastyczny wozek ciagniety przez konie, i show
        nie z tej ziemi, tak piekny, tak klasycznie wyciagajacy najwyzsze
        rejestry, ale poza tym historia z diablem i w ogole historia
        jakakolwiek w tym filmie to troja z minusem.
        co by tu jeszcze powiedziec
        the taking of Pelham 123, wczoraj obejrzane, wspomne tylko dlatego,
        ze jakies 2 lata temu sie sikalam z ekscytacji, ze pod moim mostem
        krecili film, byl wybuch, taksowka wyleciala w powietrze, Gandolfini
        sie gapil, ja za nim, okazuje sie ze to byl ten pelham123, strasznie
        typowy flick nowojorski tym razem, ale tak odnotowuje, bo fajnie mi
        bylo zjarzyc, ze o, widzialam jak to krecili.
        a jesli chodzi o 'Avatar' to boje sie ze mnie zeby rozbola, kiedy
        bede patrzyla na tych niebieskich ludzi, bo zajawki animacji nie sa
        obiecujace, ale pojde, no cos musieli zrobic porzadnie za te 300
        milionow.
      • shachar Re: Avatar 28.12.09, 22:21
        wlasnie wrocilam z Avatara. Fajnie, ze technologia 3D idzie do
        przodu, chociaz w moim kinie nie ma klasycznego ekranu do 3D, jest
        tylko '3D capability', ale to nie to samo.
        na poczatku ni z tego ni z owego zachcialo mi sie spac, a na koncu
        rozbolala glowa, ale to chyba nie wina samego filmu.
        Zauwazylam oczywiscie pompatycznosc pewnych scen i ogolna
        lopatologie, ale Jasiek w tym kraju inaczej sie nie da. Ja uwazam,
        ze stopien wszechobecnego infantylizmu w usiech jest tak daleko
        posuniety, ze zeby zrobic jakis przekaz, trzeba go podac w formie
        bajki lub komiksu. Jakby go tutejszym nie wkladac, idzie nowe.
        Antykolonializm, antykonsumpcjonizm, antypustostan we lbie, pod
        przewodnictwem milosciwego Obamy smile
        ku mojemu zaskoczeniu moze wszystko zacznie isc w dobrym kierunku?
        czego wszystkim zyczy jakos pozywytnie nabuzowana Shachar od Chleba

    • jan_stereo Law Abiding Citizen 07.01.10, 16:31
      Jeden bolo (Butler) co ma zonke i dzieciaka plci zenskiej w wieku
      jakichs lat 5 zostaje napadniety w swym domu przez dwoch
      bandzierros, gdzie jeden z nich jest zlejszy niz ten drugi i zabija
      sadystycznie na oczach owego bola reszte rodziny. Potem adwokat
      grany przez Jamie Foxxa dbajacy o swoje statystyki namawia na jakas
      tam ugode prawnicza z przyczyn 'liberalnego' prawa w Usie. Umowa ta
      nie daje naturalnie satysfakcji poszkodowanemu.

      Jak sie mozna latwo domyslic nasz bolo bierze sprawy w swoje rece i
      sam wymierza wedle wlasnego gustu okrutna kare zlym przestepcom, po
      czym wdaje sie w efekciarska rozgrywke z adwokatem i systemem
      prawniczym. Okazuje sie jeszcze szybciej, ze bolo jest wielkim
      mozgiem od dokonywania kar i przemocy no i generalnie geniuszem
      intrygi i strategi, ktoremu Napoleon moglby herbate co najwyzej
      robic. Nawet jak by bolowi rece i nogi odciac to on i tak by to
      przewidzial piszac instrukcje dla innych co maja robic dalej
      wlacznie z transplantacja nowych konczyn, gdzie dawca bylby
      oczywiscie ten, co mu te konczyny chcial odciac. Bajdurzenie takie,
      ze sie zupelnie nie chce w to wierzyc, napiecie spada, a same motywy
      moralne roztrzasane w tle wydaja sie swiecic patetyczna
      naiwnoscia....no i aktorsko to tez nikt tu sie nie poci, takie jazdy
      na slizgawce dla gawiedzi kinowej z popcornem i colka.
    • jan_stereo Up In The Air 08.01.10, 15:39
      Sie znowu filmik z Clooneyem trafil. Kluni lata tutaj niemalze rok
      caly, czujac sie w hotelach jak w domu, a bedac w domu teskni za
      hotelowym zyciem, z rodzina ma raczej dosc oschle relacje, z racji
      jej nie widzenia. Klunek gra tu wiecznego kawalera z zyciowego wyboru
      (co mu pewnie latwo przyszlo,bo nie musial tego grac)z duzym
      doswiadczeniem w masowym zwalnianiu na zlecenie roznych zbednych
      pracownikow, co to im wlasny szef nie ma odwagi spojrzec w takiej
      sytuacji w oczy.

      No i tak sie akcja toczy od jednego miasta/hotelu/lotniska do
      nastepnego, pewnie i jakos tam powstal ten film pod wplywem
      ostatniego kryzysu , ale nie odnosi sie on do tego tematu nazbyt
      ciezka psychoanaliza, dzieki czemu oglada sie go latwo i nie meczy
      on psychiki. Z drugiej strony nie ma tu przewalonej aktorki w
      czyimkolwiek wykonaniu, co rowniez sprawia, ze opowiesc nie drazni,
      jest opowiedziana z wdziekiem. Fajnie sa wplecione tresci z zycia
      rodziny naszego zwalniacza, no i te tresci tez sa fajne, dajac mila
      odskocznie od motywu przewodniego.

      A dobre jest tez i to, ze sie nie dal rezyser poniesc obowiazkowemu
      lukrowaniu calosci i dryfowaniu ku niebianskim holywoodzkim
      zakonczeniom, jest wiarygodnie chociaz nie dokumentalnie, wywazenie,
      ze tak powiem.

      bardzo dobry film i naprawde udany wystep Clooneya, byl jakis taki
      nieco bardziej oszczedny w swym zazwyczaj przesadnie blyszczacym
      usmiechu i spojrzeniu ;'))
      • shachar Re: Up In The Air i Freedomland 08.01.10, 19:30
        tak, ten film byl bardziej przytomny od innych tego typu, gdzie
        najprawdopodobniej zakonczenie i happy end polegalby na tym, ze
        Vedze udaje sie nareszcie przekabacic Clooneya i 'otworzyc go na
        swiat cieplejszy uczuc miedzy ludzmi'. Ale koniec jest taki, ze w
        zasadzie K. mial swoje racje, ze cynicznie sobie pofiukiwal po
        lotniskach.
        moze moral jest taki, ze i tak przyjdzie dzien, kiedy bedziesz do
        zwolnienia i chodzi o to zeby to przyjac stylowo na klate, a nie
        srac ze strachu po katach ? smile
        no ale ta jego pomocnica po psychologii, pewnie nie takie chcialaby
        dobre wiesci na poczatek zycia.

        wlasnie skonczylam ogladac Freedomland, calkiem zwawy film z
        Samuelem l Jacksonem i Julianne Moore, Julia miala moim zdaniem
        baardzo dobra role powaznie niezrownowazonej matki malego
        chlopca,nic wiecej nie dodam, bo sie wszystko wyjasni. Samuel tez
        jej dobrze akompaniowal swoim preachingiem. Julia na koniec mu
        powiedziala 'kocham cie za to jak do mnie mowisz'. no, ja tez go
        kochalam za to.

    • jan_stereo All About Steve 12.01.10, 12:50
      Babeczka znana, bo to Sandra Bullock.Ja jej nie trawie na ekranie,
      jest dla mnie przesadnie zdystansowana do swej roli, jakby sie
      wstydzila i wychodzi to sztucznie ugrzecznione,takie zachowawcze
      jakies granie. Z drugiej strony moze takie role dostawala,
      ulozonych/nijakich/modelowych kobietek, jak ja wiec widzialem w
      danej produkcji to obchodzilem duzym lukiem. Tym wieksze moje
      zdziwienie, ze tak gladko przesiedzialem przy tym obrazie gdzie ona
      grala glowna role, i teraz nie wiem czy bardziej to ta jej
      odmiennosc wzgledem wczesniejszych wystepow tak mnie zaciekawila,
      czy tez ona sama sie pokazala z duzo ciekawszej strony, bardziej
      wyzwolonej. Film ogolnie rzecz biorac jest dosc slaby, chociaz moim
      zdaniem i tak lepszy od 'Pamietnika Bridget Jones', ktory jakos
      wydal mi sie tu najblizszy swym charakterem.

      Tej Renee nie trawie juz po calosci, nie mozna byc dobrym aktorem
      majac wyraz twarzy jakby sie jadlo na raz mega kwasnia cytryne i dwa
      kartofle.

      Tak wiec, wracajac do Bulki, wypadla tutaj bardzo sympatycznie (ale
      absolutnie nie glupkowato, i wlasnie to bylo takie intrygujace)
      musze przyznac, choc nie na tyle aby uratowac calosc i aby
      komukolwiek ten film polecac ;')) Ot taka ciekawostka aktorska z jej
      strony.
    • elissa2 Vicky Cristina Barcelona 07.02.10, 10:19
      Wydawało mi się, że ktoś tu o tym filmie już pisał, ale nijak znaleźć nie mogę;
      wyszukiwarka też ...

      Jak dla mnie, przezabawny, relaksujący ... To nic, że trochę cukierkowy. Nawet
      fajnie jak na poprawiacza nastroju.
      A Penelopa Cruz rewelacyjna!
    • elissa2 Adam 07.02.10, 10:25
      jest kolejny na liście ...
      Coś czuję, że dostarczy mi intensywnych wrażeń.

      Ktoś już oglądał go może???

      Pewnie nie, bo przecież byłby wpis tongue_out
    • jan_stereo The Informant 07.02.10, 13:50
      Najfajniejsza (nie zeby najlepsza, ale wlasnie najciekawsza) rola Matta Damona, idealnie posluzylo mu kilkanascie dodatkowych kilogramow, oraz te wasy (moim zdaniem powinien miec je jeszcze wieksze), prawie jak nowy aktor ;'))

      Od samego poczatku cos mnie zastanawialo w jego grze, byl taki zgrzyt z tym co sie dzialo, a tym jak on do tego podchodzil, na koniec wszystko sie wyjasnilo i jego aktorstwo bylo idealnie trafione. Caly film (a w zasadzie to Mateusz) zrobil na mnie wraznie wyjatkowo zatobliwe, czego glowna zasluga Damona, byl znakomity w tym swoim zakreconym (i swiadomie rezyserowanym) swiecie kombinacji fikcji z prawda/polprawdami, az sie wierzyc nie chcialo ze sie taki gosc nie urwal z choinki w realnym swiecie i to na takiej pozycji.

      Zrobil tutaj dla mnie caly film i nie widze rownie dobrego aktorskiego zamiennika dla jego osoby.

      Cale 90 minut siedzialem i sie tylko usmiechalem, zadnego rzenia, ale wlasnie usmiech...
      • elissa2 Re: The Informant 07.02.10, 14:02
        jan_stereo napisał:
        >
        > Zrobil tutaj dla mnie caly film i nie widze rownie dobrego aktorskiego
        zamiennika dla jego osoby.
        >
        Edward Norton???
        smile

        (i żeby nie było ... jednego i drugiego ... kocham!)

        > Cale 90 minut siedzialem i sie tylko usmiechalem, zadnego rzenia, ale wlasnie
        usmiech...
        >
        O, ja też tak lubię!
        • jan_stereo Re: The Informant 07.02.10, 14:13
          elissa2 napisała:

          > Edward Norton???

          Kompletnie by sie nie nadal, za smutna ma gebe, taki kozi wyglad i te wory pod oczami, no chyba ze tez by przytyl ze 20 kilo, kto wie, ale raczej nie...
          • elissa2 Re: The Informant 07.02.10, 14:17
            Acha!

            Tak tylko rzuciłam ...

            "Intryganta" jeszcze(!) nie widziałam smile

            Właśnie postanowiłam, że wobec tego chyba "Adam" będzie musiał chwilkę poczekać
            ... smile
            • shachar Up 09.02.10, 14:04
              a widzieliscie bajecke pt 'Up'? zobaczcie sobie, slicna bajecka smile
              • jan_stereo Re: Up 09.02.10, 14:48
                shachar napisała:

                > a widzieliscie bajecke pt 'Up'? zobaczcie sobie, slicna bajecka smile


                alez oczywiscie, w kinolu na niej bylem, nawet do konca wysiedzialem.


                ps. wyszedlem kilka dni temu z The Book of Eli
              • elissa2 Re: Up 09.02.10, 19:02
                shachar napisała:

                > a widzieliscie bajecke pt 'Up'? zobaczcie sobie, slicna bajecka smile
                >
                Nie widziałam!
                Chcę zobaczyć!
                Dzięki!
                smile
                • jan_stereo Inne bajki 09.02.10, 20:04
                  Zamiast tego Up proponuje obejrzec sobie dwie inne pozycje, ciekawsze moim zdaniem i nieco mniej lukrowane:

                  The Tale of Despereux - bardzo fajne charaktery szczurze i mysze (zwlaszcza myszy) ;"))

                  The Secret of Kells - niezwykla bajka, zwlaszcza poprzez swoja wyjatkowo surowa ale oryginalna zarazem grafike, i ten klimat, niemal czuc wieki dawne, owa tajemniczosc, strasznosc nieodkrytego jeszcze swiata, no i maluczkosc czlowieka...
                  • elissa2 Re: Inne bajki 10.02.10, 13:17
                    Acha!
                    smile

                    Dzięki!
                    kiss
                  • elissa2 Re: Inne bajki 10.02.10, 13:30
                    The Tale of Despereaux

                    Ale cudny ten Despero!

                    4.bp.blogspot.com/_hOImVOiGPo8/SWUDlwgRywI/AAAAAAAAArA/stqVVtMCfrQ/s400/taleofdespereaux.jpg
                  • shachar Re: Inne bajki 10.02.10, 15:27
                    Up mial sliczny poczatek, potem tez nie wydal mi sie strasznie
                    lukrowany, powiem wiecej, moje ogladanie obfitowalo w wiele
                    tramatycznych sytuacji, bo film zacinal sie, najczesciej w momentach
                    kiedy ktos mial tuz, tuz spasc w przepasc.
                    a Desperaux wspominam tak sobie, bo mysz po myszy, czyli po
                    Ratatuille, az musialam zajrzec do google bo nie pamietam o czym to
                    bylo.acha, ksiezniczka nie podobala mi sie z urody smile

                    Kellsow zaraz wpisze w kolejke, lubie strasznosc, duzy las i malo
                    ludzi big_grin
                    • jan_stereo Re: Inne bajki 10.02.10, 15:34
                      Kells jest dla mnie najlepsza z tych powyzszych bajek, i jedyna
                      warta uwagi tak naprawde :'))
                      • shachar Re: Inne bajki 10.02.10, 20:03
                        Kells u nas jeszcze nie ma. poza tym widzialam film' Schultze gets a
                        blues' ale wstydze sie napisac wink wzielam go bo chcialam popatrzec
                        na europejczykow. film byl zaiscie europejski, snul sie jak
                        maloktory.Kurde, jak ja jestem juz oderwana od takiego snucia, ale
                        to niedobrze.
    • jan_stereo The Book of Eli 09.02.10, 16:07
      Mialem nie pisac nic o tym filmie, ale jak juz wspomnialem o nim w
      innym poscie to trza dokonczyc...

      Taki Mad Max, tyle ze z Denzelem i Oldmanem, mamy tutaj swiat
      kilkanascie/dziesiat lat po zagladzie (przypuszczalnie jakiejs
      wojnie atomowej) i wedrujacego po roznych malo przyjaznych
      pustynnych zadupiach Denzela z Biblia, ostatnim egzemplarzem na
      swiecie. Facet udaje sie na zachod, tak mu powiedzial glos w glowie,
      znaczy sie sam Bog. Po drodze na ow zachod, wpada do jednej zaplutej
      miesciny, gdzie tylko najbogatsi(czyt. czlonkowie gangu demonicznego
      Oldmana, chociaz wolalem Denzela) chlepca beztrosko czysta wode, bo
      to naturalnie rarytas, tak samo jak moznosc umycia sie czyms innym
      niz nawilzanymi chusteczkami z Burger Kinga. Pomysl na reszte filmu
      jest taki, ze wspomniany szef gangu, jeden z nielicznych umiejacy
      czytac, bo tez i niewiele sie ostalo do czytania, szuka owej Biblii
      aby moc za jej pomoca omamic ocalalych, zostac panem ich umyslow i
      dusz. Zatem nic odkrywczego, jedyny problem taki, ze ciezko dostac
      owa 'ksiazke'. Kazdy sie domysla pewnie, ze tutaj nastapi jakies
      starcie pomiedzy glownymi aktorami. Przyznac trzeba, ze obaj
      weterani Holywoodu przyzwoicie graja, robiac film niejako.
      Rezyserowi udalo sie tez zadbac o wiarygodna charakteryzacje, nosza
      wiec ludzie mocno zdarte ciuchy, a ipod wyglada jak ze smietnika, co
      ma sens. Nie wiem tylko jakim cudem ocalaly ptaki, skoro czlowiekowi
      udalo sie to tylko dlatego, ze skryl sie pod ziemia.

      Film jest jak najbardziej akceptowalny, ja nie wysiedzialem jednak
      do konca i opuscilem kino po okolo godzinie, przekonany ostatecznie,
      ze niczym mnie dalsza fabula nie zaskoczy...
      • elissa2 Re: The Book of Eli 09.02.10, 19:03
        Łeee, to nie chcę!
        smile
        • jan_stereo Re: The Book of Eli 09.02.10, 20:05
          elissa2 napisała:

          > Łeee, to nie chcę!

          Co leee, Tobie akurat moglo by sie spodobac ;D
          • elissa2 Re: The Book of Eli 10.02.10, 13:17
            jan_stereo napisał:

            > elissa2 napisała:
            >
            > > Łeee, to nie chcę!
            >
            > Co leee, Tobie akurat moglo by sie spodobac ;D
            >
            No cóż ... Dzięki ...
            sad

            Nie cierpię tej tematyki a scenerii w szczególności ...
            Ale obejrzę skoro tak twierdzisz, choćby po to by sprawdzić czy faktycznie znasz
            mnie lepiej niż ja siebie samą. big_grin
    • jan_stereo The Lovely Bones - Invictus 12.02.10, 10:48
      Nie bedzie zadnej recenzji, zmusilem sie aby odnotowac istnienie
      powyzszych filmow w obliczu pojawiajacych sie zajawek na ich temat
      typu:

      Terrific...., Gripping, One of the best films of 2010,
      Wow..Astounding, incredible, Heartbreaking, 2 Bafta Nominations, 1
      Academy Award Nomination.

      A ja mowie tak:

      Oba fimy to dla mnie, jak nie jedne z wiekszych smutow roku (Bones)
      to ziejace z drugiej strony straszna powtarzalnoscia aktorska
      (Invictus),ja probowalem, strasznie chcialem wejsc w klimat obu, i
      ni cholery nie dalo sie, tak toporne to byly produkcje, zadnego z
      nich nie doogladalem do konca, ba gdzie tam konca, do polowy nie
      dotrwalem. Niby wszystko z nimi w porzo, od strony wizualnej,
      aktorzy tez niczego sobie, a mimo to wieje padlina na kilometr.
      Czlowiek sie patrzy i mysli co chwila i natychmiast, no i chuj z
      tego, lepiej sie na spacer wybrac do parku...
      • shachar Moon 12.02.10, 12:58
        Moge sie tylko podpisac i dopisac do Twojej listy tytul 'Moon'.
        Po rozczarowaniu District 9 wygrzebalam Moona w sieci jako
        najbardziej ciekawy film s-f roku,ba dziesieciolatki calej. Bafta
        Śmafta, British Independent Movie Avard smile ,Sundance tez.
        rotten tomatoes 89%
        thoughtful, intelligent, out of this world ktos osmielil sie
        napisac smile
        bardzo dobrze, let's see..
        filmowi temu nie mozna odmowic pewnej dozy klimatu wczesnego s-f,
        dopelnionego bardzo dobrze plimkajaca muzyczka. Wydaje mi sie ze
        naklady byly mniej wiecej takie jak w Kosmos 1999, bo jedynymi
        nowoczesnym elementem scenografii byly rozsuwane drzwi
        samotny Sam Rockwell błąka sie po stacji ,czekajac az go stamtad
        zabiora po wypelnieniu kontraktu, w miedzyczasie marzy o zonie i ma
        1 zwid troche jak w solaris, ze jakas baba mu siedzi w pokoju, ale
        nie wiadomo do konca, bo scena nie zostala pociagnieta w zadnym
        kierunku potem, tak jakby znalazla sie tam przypadkowo.W sumie
        okazalo sie ze Sam na stacji wypelnia ktorys tam z kolei kontrakt,
        jak juz ma sie ku koncowi, czyli jak Sam sie zuzywa, to wyciagaja z
        komorki pod schodami nastepnego Sama z pamiecia Sama oryginalnego.
        Czyli Sam jest na wieki uwieziony w stacji. ot i koniec historii.
        zdradzilam zakonczenie, bo nie ma tam jakiegos specjalnego story,
        przez pol filmu czeka sie, az cos sie zacznie dziac, w polowie
        wiadomo, o co chodzi i czeka sie na koniec.

        a swoja droga ciekawe, czy mozna jeszcze cos oryginalnego
        scenariuszowo wymyslec, zaczyna sie robic coraz trudniej

        • jan_stereo Re: Moon 12.02.10, 15:16
          Looo matko, wygrzabalas Moona ;')) Tak, to byla tez mega klapa
          (zdjec tylko mi szkoda, bo byly w deche takie zimne, mam na mysli
          krajobraz zewnetrzny), ktos tu probowal nasladowac Odyseje Kosmiczna
          Kubricka, a wyszedl gniot, bo ten Rockwell to straszna cienizna
          aktorska, moze grac kolesi robiacych poboczne scenki w filmach,
          jakiegos drugoplanowego barmana, albo gangstera niosacego piwo
          bossowi itp. Tutaj sie nie sprawdzil (delikatnie mowiac), nie wiem
          czemu jego wybrali do takiego zadania, moze byl tani ;'))

          ps. dzieki za opis koncowki, ja przeskakiwalem po 10 minut (jak juz
          mi wyszlo, ze nic z tego) do przodu, nawet nie pamietam jak to
          wyjasnili.
          • shachar the hurt locker 14.02.10, 21:29
            smilea wiesz ze ja Odysei nigdy nie zmeczylam? niezrozumiale wydaly mi
            sie jakies bloki granitowe i kosc piszczelowa czy gruby patyk, jako
            symbole nie wiem czego, ale to bylo tak dawno temu, kiedy to
            ogladalam ze juz nic nie pamietam.
            dzis na ruszt poszedl 'the hurt locker'. po ogloszeniu nominacji do
            Oskarow szybko wklepalam paluszkami tytuly, ktore wyszly na dvd, a
            ktorych jeszcze nie widzialam
            nie wiem co powiedziec,to bardzo hermetyczna tematyka, czlowiek jest
            na wojnie, a drugi czlowiek, nie na wojnie, nie jest w stanie sie z
            tym pierwszym zidentyfikowac. to znaczy jest w stanie po trosze, ale
            bardziej to jest takie entelektualne pitolenie
            nie jest to bardzo odkrywczy film, ale tu czyli w Usa moze zdobyc
            nagrody, bo ludzie sa podwrazliwieni jesli chodzi o bitwe nasza
            iracka.
            a jak sie akcja placze? glownie wokol amerykanskich usilowan
            prawowitego rozbrajania bombowych zasadzek irakijskich. Arabom
            chodzi o to zeby zabic jak najwiecej jankesow, wszelkimi sposobami,
            oni sa tam obcy i nikt ich nie kocha. a oni w imie sluzby patroluja,
            kazdy tubylec to bomba samobojcza, trzeba do takiego od razu' stoj i
            sie nie ruszaj, bo ci leb odstrzele, pokaz co masz pod koszula' co
            jest bardzo sluszne, taki jeden psycholog, co wybral sie na
            rekonesans, bo juz go dupa bolala od siedzenia w biurze od razu
            naiwniacko dal sie rozerwac na kawalki.no i w zasadzie to caly film.
            • jan_stereo Re: the hurt locker 15.02.10, 13:22
              Pamietam, ze podobal mi sie wystep tego chlopaka co rozbrajal bomby,
              kiedy przyszedl na zastepstwo nieszczesnego kolegi, no i tak fajnie
              pokazane, ze tu trzeba byc chyba z lekka pogodzonym (a przynajmniej
              o niej nie myslec) ze smiercia na tej pozycji.Kiedy na samym koncu
              idzie on zwawym krokiem, wrecz sie usmiechajac, bo nic juz innego
              nie pozostalo (nie da sie caly czas zyc w napieciu, bo mozna by
              zwariowac) i idzie do kolejnej pulapki, jak na spotkanie z
              ukochana....
              • shachar Re: the hurt locker 15.02.10, 21:02
                a ja trzymalam sztame z tym murzynem, ktory go ochranial,
                nakopalabym bialemu do tylka, albo puscila go, zeby poszedl i sie
                zabil. tak mi sie przynajmniej zdaje z fotela przed komputerem.
                a dzis bylam na 'Crazy heart' z Bridgesem, calkiem fajnie i milo mi
                sie ogladalo. Scenariusz troche na kolanie napisany pewnie po
                sukcesach filmow o muzykach i zużytych wrestlerach smile ale Bridges
                calkiem fajowy, niby bankrut ale pieniadze do fontanny wrzuca, niby
                pijak, ale idzie do AA i wychodzi jak nowy, znaczy wieje optymizmem.
                Moze dlatego ze rzecz dzieje sie w slonecznym stanie, w NJ zawsze
                bylo synonimem chujni i mrokow sredniowiecznych.
                udana rola
                a moze ja udana dzis, nie wiem smile
                • jan_stereo Re: the hurt locker 15.02.10, 21:15
                  shachar napisała:

                  > a ja trzymalam sztame z tym murzynem, ktory go ochranial,
                  > nakopalabym bialemu do tylka, albo puscila go, zeby poszedl i sie
                  > zabil. tak mi sie przynajmniej zdaje z fotela przed komputerem.

                  Eee..ze co ? Chodzi Ci o to, ze zdjal sluchawki podczas rozbrajania ladunku ? Mnie jego postac duzo bardziej sie podobala, nie sral w gacie egoistycznie jak reszta i to w slusznym celu zazwyczaj, jak chociazby chcac dowiedziec sie kto zabil tego dzieciaka od kaset porno.


                  To jeszcze za pamieci skrobne, ze widzialem jakis czas temu Brothers, nie podobal mi sie specjalnie calosciowo, rola Portman tez taka kurza,a moze to Portman w takiej roli malo blyszczala, no zona zolnierza niby, ale ona rzadko gra, predzej pokazuje ze doskonale rozumie co sie dzieje, a widz to odczytuje z jej twarzy. Udana role zaliczyl zdecydowanie Tobey Maguire, dobrze zagral swoj obled wojenny przeniesiony do zycia cywilnego...Gylenhal, tez ok. Nie brala mnie jednak ta tematyka, jakos rezyser nie byl wstanie wzbudzic we mnie tym obrazem specjalnego wzruszenia. Mimo wszystko dobry film ;"))
                  • shachar Re: the hurt locker 15.02.10, 22:10
                    chodzilo mi o to, ze pewnie gdybym tam byla z nimi, to nie
                    chcialabym zeby mi ktos dupe odstrzelil. Ta jego grupa miala jakies
                    zasady dzialania, nie chodzilo o egoizm ale o zdrowy rozsadek, jak
                    oni mieli go chronic, kiedy on pakowal sie w sytuacje lekko
                    ryzykowne i lał na to czy stwarza niebezpieczenstwo dla reszty.
                    jak na dragach, co zreszta bylo mottem filmu
                    wzial i polecial gdzies po nocy ganiac Arabow miedzy budynkami, ja
                    bym sie w to nie wdawala, zwazywszy jak nawet za dnia oni z
                    balkonikow swoich tylko czekali, az jakiemus zolnierzowi leb
                    odpadnie.
                    A w tej scenie z bomba czasowa na czlowieku to juz myslalam, ze on
                    da sie rozwalic z tym facetem i bedzie koniec filmu, w zasadzie
                    przez 3/4 filmu czekalam ,az to sie tak skonczy i jak w pewnym
                    momencie uslyszalam ze on rozbroil 800+ bomb to uszom nie wierzylam.
                    Guya Pearce tak szybko zalatwili, a jego nie. A jeszcze mam pytanie
                    takie, po co oni w ogole rozbrajali te bomby zamiast doprowadzac do
                    wybuchu z odleglosci po oproznieniu placu z ludzi? bo tez nad tym
                    sie zastanawialam
                    • jan_stereo Re: the hurt locker 15.02.10, 22:46
                      ja mam troche inne wymagania odnosnie aktorow/akcji filmowej w tego typu filmach, musza mnie czyms zajac, jakby sie koles caly czas poprawnie zachowywal, to nie wiem czy by mi sie az tak chcialo ogladac podrecznikowe,koniecznie bezpieczne akcje, a tak bylo mniej sztampowo ;'))

                      A tych (niektorych) bomb nie wysadzali raczej z takiego powodu,ze ciezko jest oszacowac jak sie 'zachowa' fala uderzeniowa z tych bomb, czy zwyczajnie nie poleca budynki na okolo, a po jakims czasie nic by tam pewnie nie zostalo tylko gruzy..
                      • shachar Re: the hurt locker 16.02.10, 13:18
                        film w mojej rezyserii wygladalby tak: przyjechali ,zobaczyli bombe
                        i zwiali za ekran, koniec smile)
                        • shachar (500) days of Summer 18.02.10, 15:24

                          byc moze jest to wybitny film, ale pierwsze 15 minut zmusilo mnie do
                          wylaczenia go
                  • shachar Brothers 23.10.10, 12:35
                    To jeszcze za pamieci skrobne, ze widzialem jakis czas temu Brothers, nie podobal mi sie specjalnie calosciowo, rola Portman tez taka kurza,a moze to Portman w takiej roli malo blyszczala, no zona zolnierza niby, ale ona rzadko gra, predzej pokazuje ze doskonale rozumie co sie dzieje, a widz to odczytuje z jej twarzy. Udana role zaliczyl zdecydowanie Tobey Maguire, dobrze zagral swoj obled wojenny przeniesiony do zycia cywilnego...Gylenhal, tez ok. Nie brala mnie jednak ta tematyka, jakos rezyser nie byl wstanie wzbudzic we mnie tym obrazem specjalnego wzruszenia. Mimo wszystko dobry film ;"))

                    Wczoraj obejrzałam ten film. Dla mnie Portman to był najsłabszy element tego filmu, jej specyficzny typ urody mało nadaje się na wcielenie sie w typową żonę wojskową w Ameryce, wydaje mi się, ze aktorka powinna wygladac raczej jak młoda Tipper Gore. Tobey bardzo ok, w ogole ta historia ma wartość, dobrze pokazuje unikalnosc i nieprzekladalnosc pewnych doswiadczen. Podobał mi się ten kontrast miedzy tym co trzeba robic na wojnie, zeby przezyc, a tym czego nie trzeba w bezpiecznym, niewystawiającym na próby świecie.
                    • shachar Greenberg 27.10.10, 19:16
                      wypożyczyłam ten film, ze względu na dotychczasowe umiarkowanie rozweselajace walory Stillera, ktory robi podobne filmy jeden po drugim. Meet the parents, Along came Polly itp ( Dustina Hoffmana jako tatę Fockera to nawet kocham.)Wiecie o co chodzi, o to ze Stiller potrafi ogólnie zrelaksowana atmosfere zageścic swoimi strachami poważnie. Znajduje tu pewne pokrewienstwo z nim, no ale do rzeczy. Film Greenberg taki nie był, tzn byl , ale znacznie mniej smiieszny , moze to dlatego ze Stiller sie zestarzal, a moze to jesgo kolaboracja z Jennifer Jason Leigh ktora jest tak samo brzydka, jak dziwna. Teoretycnie maja tu byc elementy przyjazne - sympatyczna managerka domu i pies Szarik, ale po kolei nie wypalaja, bo Stillera psy nie lubią, a dziewczyny to chyba ida z nim do lozka bo w USA kazdy wariat byle singiel ma wzięcie. I tak toczyl sie film, az rezyser powiedzial stop i pokazal czarny ekran.
                      Nie powiem, w pewnym momencie zachcialo mi sie przeniesc do Kaliforni, ktorą wyobrazam sobie jako stan ducha i sposob na zycie, ora podobala mi sie jedna piosenka, też chyba very Californian, ale ogólnie nie polecam.
                      www.youtube.com/watch?v=mz02WTsiFow
                      • jan_stereo Re: Greenberg 27.10.10, 22:47
                        To wcale nie byla komedia jak na moj gust. Niektore sceny nawet i dobre (orbitowanie bez cukru, tu bym szukal wspolnych cech, tez Stillera), ale calosciowo strasznie nierowne..mnie ta panienka wymeczyla swoim apatycznym podejsciem do wszystkiego...
                        • shachar Re: Greenberg 28.10.10, 03:12
                          Stiller zrobil to orbitowanie, niewiarygodne, czego mozna sie dowiedziec smile
                    • elissa2 "Bracia" contra "Bracia" 27.11.11, 17:14
                      Brødre, reż. Susanne Bier, Dania 2005

                      Brothers, reż. Jim Sheridan, USA 2009

                      tamaryszek.blox.pl/tagi_b/8350/kino-amerykanskie.html
                      No to poszukam duńskiego
                      • shachar "adopt a sailor" i "it's kind of funny story" 27.11.11, 18:26
                        a ja obejrzałam ostatnio w/w filmy i jakoś tak zachciało mi isę o nich wspomnieć, bo niby nic takiego, ale jednak coś. Pierwszy o kaprysie pewnej pani z bardzo bogatych rewirów NY, żeby w ramach kontrybucji dla spoleczenstwa ugościc jednego z marynarzy, ktorych masowo wypuszczają na przepustkę w miasto podczas tzw Tygodnia Marynarki Wojennej. No i kiedy ów zaproszony marynarz zjawia się na wycieraczce, powoduje on teatralnie dramatyczne sceny między panią a panem domu. Ciekawe, że gość wiele nie mówi, tylko "dziękuje, przepraszam, gee-whizz!" ,a powoduje tyle spięcia.
                        W sumie ciekawie zagrany kawałek.
                        A drugi to komedia o pewnym młodzianie, ktory nie wytrzymuje ciśnienia obowiązków społecznych jaki na siebie nałożył, więc z tego stresu postanawia się zabic. Ląduje on na oddziale psychiatrycznym dla dorosłych i ,jak to w takich filmach na ogół dzieje się, odnajduje na koniec sens życia ,zaprzyjaźnia się z rezydentami, niektórym życie uprzyjemnia ...miłe na weekendową północ smile Trochę moje rekomendacje spowodowane są prywatą, bo obecnie lekko nie wyrabiam tutaj, więc każda rada, nawet z telewizora, jest dobra smile
    • elissa2 "Zaklęci w czasie" 18.02.10, 17:39
      to polski tytuł "The Time Traveler`s Wife" (2009)

      jako że lubię taką tematykę obejrzałam chętnie
      momentami świetny, momentami czegoś mi tam brakowało

      Chyba nie powinnam pisać tego, co przychodziło mi do głowy w trakcie oglądania
      ... Pytań, które zadałabym reżyserowi, autorowi scenariusza, książki, głównym
      bohaterom ... Oraz pytań, które zadałabym bezpośrednio po obejrzeniu filmu bo
      wyjawiłabym tu całą esencję.

      Ale mimo tego wszystkiego, co powyżej, moim skromnym zdaniem, wart obejrzenia
      • jan_stereo Re: "Zaklęci w czasie" 18.02.10, 21:02
        elissa2 napisała:

        > Chyba nie powinnam pisać tego, co przychodziło mi do głowy w trakcie
        oglądania..... bo wyjawiłabym tu całą esencję.

        Smialo Elisska nawijaj w tajemnicy, ja postanowilem juz jakis czas
        temu, ze nie bede tego filmu ogladal, wiec jesli o mnie idzie nie ma
        problema ;'))
        • elissa2 Re: "Zaklęci w czasie" 19.02.10, 15:35
          Hihihi, nawet nie musiałeś tego pisać. Byłam prawie pewna! smile

          Ale są przecież jeszcze tabuny innych forumowiczów ...
          smile
    • jan_stereo Filmow kilka... 25.02.10, 20:39
      ...sie uzbieralo, wiec trza to wydalic z siebie:

      Agora

      historyczno-kostiumowy, chyba pierwsze wieki po Jezusie, Aleksandria jak dobrze pamietam, glowne skrzypce gra tutaj Weisz, jako Hypatia, slawna filozofka. Film idealnie by sie nadawal do przyblizania mlodszym uczniom tamtych czasow, takie w sam raz dla szkol podstawowych, pokazuje z grubsza slepa niechec chrzescijan do wiedzy wszelakiej i generalnie do myslenia.Poza tym, wiekszych zalet(poza dydaktycznymi) tego filmu nie zdiagnozowalem, traci bowiem straszna prostota w pokazywaniu tamtych, wczesnych wiekow, no tak dla dzieci wlasnie. Mnie to momentalnie znuzylo....

      Old Dogs

      Travolta potwierdza tutaj tylko, ze marny z niego aktor, a Robin Williams, mimo ze zdolniejszy, sprawia identyczne wrazenie, choc generalnie bardziej za sprawa slabego scenariusza. Film dobry dla psow, najlepiej starych, idealnie sie przy tym powinno i zasypiac.

      The Man Who Stares at Goats

      Specyficzny film, bardzo sympatyczny, smieszny wrecz Clooney, film chyba zrobiony dla zgrywu przez paczke kumpli z planu, ja mialem takie wrazenie, trudno go komukolwiek poleca, bo trzeba miec wyjatkowo dobry nastroj aby sie odnalezc w tych humorze na temat technik wojennych, ja mialem klopot poza paroma momentami. Pomysl calkiem fajny tylko nakrecone to wszystko tak jakby na 'odwal sie', bez wyrafinowania, Coenowie by potrafili to zrobic jak nalezy.

      The Invention of Lying

      Po zobaczeniu Ghost Town, zapragnalem obejrzec i ten film Ricka Gerwaisa..sama idea filmu wydaje sie byc wrecz genialna, tyle tylko ze realizacja strasznie prymitywna. No tak, jakby ktos chcial pokazac idiocie jakby to moglo wygladac, a i idiota potrafilby sobie pewnie wyobrazic ow (w taki sposob jak pokazano to w filmie) swiat. Naturalnie zawsze fajniej zobaczyc sobie to na ekranie niz we wlasnej glowie ;')) Nie zasmialem sie ani razu, mimo kilku fajnych scenek, ale nie byla to komedia ktora by mnie o rzenie przyprawila, czy tez jakos blyskotliwie lechtala umysl.

      The Village Barbershop


      Cholera, tytul zapamietalem, ale o czym byl ten film ni cholery nie moge sobie przypomniec, ciagnal sie i ciagnal..az wylaczylem ;'))

      The Children of Huang Shi

      Rhys Meyers cos tu pogrywa, film sprawiajacy wrazenie wielkich ambicji i na tym wrazeniu sie to konczy, takie pseudopitolenie o dramatach wojny poprzeplatana durnowatym romansem...bleee

      Ice Twisters

      Fajne pola byly pokazane, ale efekty jakies ubogie, o dziwo, jak na tego typu film, lepsza juz byla gra aktorow i sama fabula.. mimo wszystko szmira..


      Brat

      Film stary, bo z 1998 roku chyba, jak dla mnie wybitny w kazdym calu i calince, choc moze fabula sie nie wszystkim sposoba (troche gangsterski),ale bardzo realistyczny psychologicznie. Prawie jakbym sie znalazl ponownie we wczesnych latach 90-tych w Polsce, i tyo w okolicach stadionu 10-lecia, choc to Petersburg byl.

      Drag Me to Hell

      Horror, mimo ze horrory sa z reguly kiepsko robione, ten sie nawet dal ogladac, a to za sprawa sprawnej rezyserki i kilku dobrych chwytow, glowna starucha byla bowiem momentami tak obrzydliwa, ze musialem odlozyc swoj obiad na bok, a to juz sukces ;'))

      Legion

      Tez niby horror, ale duzo slabszy od raczej przecietnego Drag me to...szkoda czasu, wieje banalem i brakiem wyobrazni, anioly ze skrzydlami, chyba dziecko to krecilo...


      i to tyle, reszty nie chce mi sie opisywac chwilowo ;'))
      • elissa2 Re: Filmow kilka... 26.02.10, 14:27
        Z tych wszystkich, przez Ciebie wymienionych, tylko "Brata" - a właściwie to
        Braci - oglądałam. Bardzo mi się podobał ten film a "Brat 2" jest chyba jeszcze
        lepszy.

        Coś mi się wydaje, że ten Bałabanow to bardzo dobry reżyser.
        Chyba bardzo dobrą czarną komedię zrobił - zajęta czymś innym, zerkałam tylko,
        gdy moi domownicy ją oglądali.

        Natomiast "poluję" na jego film "Mnie nie boli" - romans smile
        • jan_stereo Re: Filmow kilka... 26.02.10, 16:09
          elissa2 napisała:

          > Z tych wszystkich, przez Ciebie wymienionych, tylko "Brata" - a
          właściwie to Braci - oglądałam. Bardzo mi się podobał ten film
          a "Brat 2" jest chyba jeszcze lepszy.

          Akurat ja odebralem Brata 2 jako wyraznie gorszego (choc wciaz
          bardzo dobry), tak juz po amerykansku byl zrobiony, na wesolo. Czesc
          pierwsza byla bardziej surowa, a przez to sugestywniejsza
          emocjonalnie. Nie bedzie juz jednak kolejnych, bo glowny odtworca
          zginal podczas krecenia zdjec, chyba lawina go przysypala.

          • elissa2 Re: Filmow kilka... 26.02.10, 17:08
            A wiesz ...
            Coraz częściej łapię się na tym, że (szczególnie gdy tv na wszystkich kanałach
            serwuje jakieś amerykańskie badziewie) chyba tęsknię za dobrym rosyjskim lub
            czeskim kinem. Nigdzie, ani w tv, ani w kinach, ani na dvd ... Nie ma! Tak jakby
            tamta kinematografia przestała istnieć.

            www.rosjapl.info/rosja/film.php
            A kino serbskie? Irańskie?
            • shachar Precious 18.03.10, 12:08
              nareszcie film murzynski wart obejrzenia, bo nie wiem, czy wiecie, ale tu
              kroluje Tyler Perry, taki pan, ktory jak Dick tworzy rzeczywistosci
              alternatywne, u niego Murzyni przemieszczaja sie rollsami ze swoich
              palacow do kurortow. "why did I get married" to straszny film

              no ale do rzeczy. Precious jest wielka, gruba i jakby opozniona, drepcze
              codziennie po brudnych rejonach NY,czasami dostaje w paszcze, czasami sama
              komus przyfasoli.. w domu jeszcze wiekszy syf, w domu dostaje w czapke
              rowno, od matki, nalogowej palaczki papierosow, nie wspominajac jej innych
              wad.
              Po Precious jej polozenie zyciowe splywa jak po czarnej dobrze naoliwionej
              skale, no bo co mozna zrobic,kiedy czlowiek urodzil sie pod zlym adresem.
              Tylko czasami, jak juz zycie jest dramatycznie nie do wytrzymania,
              Precious wyobraza sobie siebie w sytuacjach bajkowych, ze jest krolewna,
              boa z pior na ramionach, ze tanczy w swietle jupiterow, ze po uchu caluje
              ja mlody jasnoskóry chlopak. CZasami wyobraza sobie, ze sama jest biala
              chuda nabzdyczona blondynka, co wydaje jej sie szczytem pieknosci.
              Film toczy sie w kierunku takim, ze ona idzie do alternatywnej szkoly, i
              odtad zaczyna sie szczesliwy obrot, bo okazuje sie, ze rozni ludzie z
              opieki spolecznej to nie urzednicy tylko idealisci, pomagaja Dużej jak
              moga wykaraskac sie pomalu. A Precious jak w 'wystarczy byc', turla sie
              dalej w zyciu, tym razem nie dostajac od nikogo telewizorem w kark.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka