Dodaj do ulubionych

BRONIE MOTYKI

17.12.07, 17:07
Na liscie czytam wiele atakow na tego historyka. Uwazam, ze na to
nie zasluguje - zwlaszcza na nazywanie go "banderowskim
historykiem"...Moim zdaniem jest to jeden z nielicznych historykow,
ktorzy probuja dojsc do prawdy o konfliktach polsko-
ukrainskich...jeden z nielicznych, ktorych na palcach mozna
policzyc...
Moze czasem Motyka popelnia bledy, ale polsko-ukrainska historia to
przeciez gaszcz klamstw (w roznych barwach) i wyciagniecie z niego
prawdy jest rzecza trudna...ale oczywiscie mozliwa...uwazam, ze
Motyka na pewno probuje dojsc do prawdy...w dzisiejszych czasach to
wiele...
Obserwuj wątek
    • pole78 Re: BRONIE MOTYKI 17.12.07, 18:24
      pisz_pan_na_berdyczow napisał:
      > wiele...

      to Motyka ma jakąś Bronię wink
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: BRONIE MOTYKI 18.12.07, 13:08
        pole78 napisał:

        > pisz_pan_na_berdyczow napisał:
        > > wiele...
        >
        > to Motyka ma jakąś Bronię wink

        Ty taki madry nie badz i uwazaj, bo Bronia przewaznie wali motyka W
        POLE!wink))
        • pole78 Re: BRONIE MOTYKI 18.12.07, 14:46
          pisz_pan_na_berdyczow napisał:

          > pole78 napisał:
          >
          > > pisz_pan_na_berdyczow napisał:
          > > > wiele...
          > >
          > > to Motyka ma jakąś Bronię wink
          >
          > Ty taki madry nie badz i uwazaj, bo Bronia przewaznie wali motyka W
          > POLE!wink))

          żeby się tylko nie spurtała
    • liberum_veto Re: BRONIE MOTYKI 18.12.07, 18:15
      Za dużo szumu wokół tego Motyki. To młody historyk na dorobku.
      Rokujący nadzieje na przyszłość. Rozwija się w dobrym kierunku.
      Zadałem sobie trud sprawdzenia hasła "Grzegorz Motyka" w wikipedii.
      Wychodzi na to, że na razie to historyk niemal zupełnie nieznany smile
      pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Motyka_%28historyk%29
      Grzegorz Motyka (ur. 1967) - historyk polski.
      W 1992 ukończył studia historyczne na KUL i rozpoczął pracę w
      Instytucie Studiów Politycznych PAN oraz Biurze Edukacji Publicznej
      IPN.
      Na razie pozostaje w cieniu piłkarza ligowego smile
      pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Motyka_%28pi%C5%82karz%29
    • mat120 Re: BRONIE MOTYKI 18.12.07, 19:34
      Czytałem ostatnią pracę G. Motyki - "Ukraińska partyzantka..."
      i muszę stwierdzić, że to nie ten sam Motyka co jeszcze kilka lat
      temu, kiedy mówił o "konflikcie" polsko-ukraińskim na Wołyniu czy
      też gdy zastanawiał sie publicznie jak przedstawiać historię by
      pogodzić pamięć polską i ukraińską. Widać, że G. Motyka znacznie
      poszerzył swoją wiedzę i sprawy choć dość powierzchownie to jednak
      przedstawia w miarę obiektywnie. Oczywiście można mieć sporo
      zastrzeżeń np. co do przedstawiania np. sprawy "Istribitielnych
      Batalionow" lub przesiedleń Polaków z Kresów. Ale wszystko przed
      nim.
    • liberum_veto motykowanie historii 19.12.07, 07:04
      Prezes Kurtyka w wywiadzie był uprzejmy poinformować, że w zaciętych
      dyskusjach o tym, jakie dokumenty mają wejść do danego tomu, bierze
      udział dr Grzegorz Motyka, którego teksty zamieszczane w prasie
      zmierzają w sposób jawny lub pokrętnie zakamuflowany do wybielenia
      OUN-UPA. Dr Motyka nie liczy się z faktami, wymyśla własne historie,
      na przykład pisze: "Są podstawy, aby przypuszczać, iż właśnie
      prowokacje partyzantki sowieckiej doprowadziły do dezercji
      ukraińskiej policji (będącej na usługach Niemców - przyp. M.Ś.) do
      UPA - dało to początek napadom na polskie miejscowości". Sam fakt
      wysunięcia takiej tezy wskazuje na braki w edukacji historycznej i
      niechęć do badań zasobów archiwalnych. Jak takie brednie mają się do
      faktów? Otóż w moim domu w powiecie kowelskim na strychu
      przechowywali się Ukraińcy, którzy nocą odchodzili do radzieckich
      oddziałów partyzanckich, działających na północnym Wołyniu. Było to
      wczesną wiosną 1943 r., gdy trwała perfidna akcja propagandowa
      prowadzona przez popów i "prowodyrów" pochodzących głównie z
      Małopolski Wschodniej, wzywająca do "rizania Lachiw", tym Ukraińcom
      taka perspektywa nie odpowiadała. Wielu Polaków, jeśli zdążyli uciec
      spod banderowskiej siekiery, biegło kresową drogą śmierci do tychże
      oddziałów radzieckich bądź polskich, podległych Radzieckiemu
      Sztabowi Partyzanckiemu, bo tylko tam mieli szansę na ratowanie
      życia. Natomiast na południowym Wołyniu przed zagrożeniem napadów
      ukraińskich faszystów spontanicznie powstawały bazy samoobrony, one
      dały początek powstawania oddziałów partyzanckich Armii Krajowej.
      Wołyń w tym czasie już płonął.
      Tenże "badacz" G. Motyka miał wpływ na umieszczenie w podręcznikach
      do historii niezgodnego z prawdą przebiegu zdarzeń. Bojówkarzy-
      morderców kobiet, dzieci i starców nazywa armią narodowo-wyzwoleńczą
      lub partyzantami. Dlaczego wobec tego upowcy nie zostali przyjęci do
      Międzynarodowej Federacji Kombatantów? Nie ma więc żadnych podstaw,
      aby nazywać ich żołnierzami, weteranami lub partyzantami. Dr Motyka
      stawia znak równości między AK i UPA. Działania UPA na terenie
      powojennej Polski przedstawia jako "walki podziemia
      antykomunistycznego", co jest ewidentnym kłamstwem, gdyż miały one
      na celu oderwanie od Polski ziem zwanych przez UON Zakierzonią. Na
      wszystkich konferencjach i w swoich publikacjach "znawca" problemów
      polsko-ukraińskich posługuje się terminologią przyjętą w ukraińskiej
      literaturze nacjonalistycznej, mianowicie "konflikty polsko-
      ukraińskie" lub "walki polsko-ukraińskie". Była też "wojna polsko-
      ukraińska" a ostatnio "antypolska akcja", podczas gdy rzecz należy
      nazwać po imieniu. Było to ewidentne ludobójstwo dokonane przez
      stronę banderowską, a nie, jak ciągle mówi G. Motyka, "stronę
      ukraińską". Czy taki historyk może uczestniczyć w zespole Komitetu
      Redakcyjnego IPN? Jeśli w takim kierunku będzie szedł dialog, to
      spór nigdy nie zostanie zakończony.
      Historyk Motyka zastanawia się, jak pogodzić pamięć polską i
      ukraińską. Mógłby raczej wymyślić receptę na to, jak pogodzić pamięć
      polską i upowską, gdyż istotnie są dwa rodzaje pamięci
      - w naszej pozostał krzyk mordowanych bliskich, obraz nieba
      rozświetlanego łunami, widok odnalezionych ciał z odciętymi
      kończynami i rozprutymi brzuchami. A jak upowiec Siromacha wspomina,
      był w ochronie głównodowodzącego kata Wołynia Kłyma Sawura - "Jestem
      produktem wojny", oświadczył, "człowiekiem zupełnie przytłoczonym
      pamięcią. W epoce rzezi UPA wydawało mi się, że świat oszalał i
      będzie trwał w tym szaleństwie bez końca... i w tym sensie jestem
      człowiekiem bardzo nieszczęśliwym" (E. Prus, "Bluff XX wieku").
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=11143

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka