ole-na
03.05.16, 20:18
W tej ostatnio mocno promowanej i trzeba przyznać w wielu momentach trafnej publikacji Tomasza Lisa „A nie mówiłem” jednym z bardziej zaskakujących powracających motywów (choć może właściwsze byłoby słowo – „zapomnianych”, bo to wszystko jego felietony, czy editoriale z lat ubiegłych) jest ostra krytyka Tuska, ówczesnego premiera. Nie ma dla niego usprawiedliwień ani zrozumienia różnych uwarunkowań Realpolitik. To mi uświadamia, że tacy jak on i np. Balcerowicz swoją nie do końca przemyślaną krytyką Tuska i PO przybliżyli zwycięstwo PiS, nad którym tak strasznie teraz boleją.