madohora Re: Krzykawka 14.03.23, 16:54 PAMIĘCI POWSTANIA STYCZNIOWEGO - www.katowice.uw.gov.pl - 14.03.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 14.03.23, 16:55 FINAŁ PROJEKTU O POWSTANIU STYCZNIOWYM - www.tvp.pl - 14.03.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 17.03.23, 20:54 POWSTANIE STYCZNIOWE. NAJDŁUŻSZY ZRYW NIEPODLEGŁOŚCIOWY - www.kuratorium.pl - 17.03.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 28.04.23, 19:22 Powstanie styczniowe okazało się jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach dzisiejszych gmin Kocmy- rzów-Luborzyca i Igołomia-Wawrzeń- czyce. W zgodzie ze stwierdzeniem F. Kiryka warto zaznaczyć, iż ważnym, jeśli nie decydującym impulsem dla po- wstania lokalnych oddziałów powstań- czych na tych terenach było opuszczenie przez wojsko, w pierwszych dniach lute- go 1863 roku, posterunków granicznych od strony Galicji na całej długości ro- syjsko-austriackiej granicy w obwodzie miechowskim. Pierwszy taki oddział powstańczy sformowany w Proszowi- cach pojawił się na ziemiach gminy Igo- łomia-Wawrzeńczyce w lutym 1863 roku. Oddział ten – liczący około 20 osób – podążając w kierunku Tropiszowa do- tarł do Wawrzeńczyc i Igołomi 9 lutego 1863 roku. Po drodze powstańcy znisz- czyli napotkane symbole władzy carskiej, a w samej Igołomi – po opanowaniu ko- mory celnej – skonfi skowali znajdującą się w kasie kwotę 30 rubli. Ponadto po- wstańcy zabierali znajdowaną po drodze broń, a w Wawrzeńczycach przejęli broń ukrytą w podziemiach tamtejszego ryn- ku, pochodzącą prawdopodobnie jeszcze z czasów chłopskich wystąpień w latach 1846–1848. Pojawiły się także informacje o oddziale powstańczym działającym w tym samym okresie w rejonie Tropiszo- wa, Biórkowa i Wysocic. Oddział ten miał jakoby liczyć około 10–30 powstańców. Z kolei na ziemie sąsiedniej gminy Kocmyrzów-Luborzyca powstanie „za- witało” kilkanaście dni później. Dnia 6 marca 1863 r. do Goszczy przybył Ma- rian Langiewicz wraz z dowodzonym Powstanie styczniowe 1863–1864 na ziemiach dzisiejszych gmin Kocmyrzów-Luborzyca i Igołomia-Wawrzeńczyce przez niego oddziałem. Wśród dowód- ców wojskowych pierwszego okresu walk powstańczych Langiewicz wyróżniał się skutecznością prowadzonych przez nie- go działań. W przeciwieństwie do innych dowódców oddziałów powstańczych w pierwszym jego okresie posiadał przy- gotowanie wojskowe. Dała mu je m.in. służba w armii pruskiej i działalność u boku Garibaldiego we Włoszech. Dzia- łalność powstańczą rozpoczął na terenie sandomierskiego. Po pierwszych niepo- wodzeniach – m.in. pod Wąchockiem – Langiewicz skutecznie zebrał rozproszone oddziały i – pomimo rosyjskiego pościgu – prowadził je w kierunku Krakowa. Na przełomie lutego i marca 1863 Langiewicz skutecznie odparł Rosjan pod Małogosz- czą (24 lutego), Pieskową Skałą (4 marca) i Skałą (4 marca). Po tej ostatniej potyczce oddział Langiewicza dotarł do Goszczy. Powstańcom brakowało żywności, broni, odpoczynku. Wybór Goszczy na miejsce obozu – zdaniem H. Rzadkowskiej – za- proponował Langiewiczowi jego agent J. Mayzel. Zaletą Goszczy było dogodne położenie geografi czne. Miejscowość po- łożona była w bliskiej odległości od gra- nicy austriacko-rosyjskiej i zapewniała Langiewiczowi możliwość łatwej komu- nikacji z Krakowem, a właśnie stamtąd Langiewicz oczekiwał szybkiej i skutecz- nej pomocy materialnej szczególnie w za- kresie uzbrojenia. Pobyt w Goszczy miał umożliwić Langiewiczowi reorganizację i uzupełnienie stanu osobowego oddziału nie tylko w oparciu o ludność miejscową, ale głównie ochotników z Krakowa i Ga- licji. Warto pamiętać, iż przekroczenie granicy nie było w tym czasie szczególnie trudne wobec dwuznacznej postawy władz austriackich względem powstań- ców. Jeszcze w drodze do Goszczy Lan- giewicz wydał rozkaz-odezwę skiero- waną do oddziałów rozbitych wcześniej przez Rosjan. Liczył głównie na pokona- nych pod Miechowem powstańców z od- działu A. Kurowskiego, którzy po klęsce znaleźli schronienie w Galicji. I rzeczywi- ście spora ich grupa, pod dowództwem W. Winerta dotarła do Goszczy. Zjawiły się tu także oddziały płk. A. Waligór- skiego i T. Cieszkowskiego. Liczyły one około 150–200 powstańców. Liczną gru- pę nowych podkomendnych Langiewi- cza stanowili niezorganizowani ochotni- cy, którzy dotarli do obozu z Galicji. Był wśród nich również oddział zorganizo- wany przez dzierżawcę dóbr luborzyckich Alojzego Wende, który sam, ze względu na po- deszły wiek, nie wziął udziału w powstaniu. W ciągu kilku dni oddział osiągnął liczebność około 3000 ludzi. Spowodowa- ło to konieczność jego reorga- nizacji. Langiewicz utworzył składającą się z trzech pułków brygadę piechoty, której do- wództwo powierzył J. Śmie- chowskiemu. Dowództwo bry- gady kawalerii (dwa pułki) otrzymał J. Czapski. Uzupeł- nieniem oddziału Langiewi- cza były tabory i symboliczna artyleria składająca się z dwu małokalibrowych armatek. Go- rzej przedstawiała się sprawa uzupełnienia zapasów, przede wszystkim zaś uzupełnienia w nowoczesną broń. Jak podaje S. Kieniewicz w liczącym oko- ło 3000 tys. ludzi oddziale tyl- ko 1000–1200 uzbrojonych było w broń palną, często nie naj- lepszej jakości. W posiadaniu żołnierzy Langiewicza znalazła się tylko niewielka liczba nowoczesnych sztuce- rów belgij skich oraz pewna liczba kara- binów austriackich. Różna też była atmo- sfera w obozie i jej oceny, wahające się od euforii do dużej dozy krytycyzmu. Oto jak moment przybycia do Goszczy wspo- minał pochodzący z chłopskiej rodziny M. Rembacz ze Szczurowej: „Gdy przy- byłem do Goszczy, doznałem niezwykłe- go wzruszenia na widok obozu, w którym przy ogniskach wiara nasza nuciła pieśni patriotyczne. Trudno wyrazić słowami radość moją, że i ja należę do obrońców Ojczyzny, którą zamierzamy przy Boskiej pomocy oswobodzić z tyloletniej niewoli moskiewskiej”. Z kolei F. Gorczycki tak przedstawiał sytuację w obozie Langiewicza: „Oddział w Goszczy rósł z dnia na dzień, broń i ładunki przywożono codziennie z Krakowa. Placówki koło Goszczy były rozstawione prawidłowo. Wysyłano również rekonesanse. Lan- giewicz prawie nie wychodził z dworu, gdzie miał kwaterę. Nas najmłodszych najwięcej wysyłano na rekonesans, gdyż my młodzi byliśmy posłuszniejsi od star- szych. Pamiętam Jaszowskiego jak głoś- no mówił: Młodych wysyłać na pikiety, bo starzy nie głupi stać po kilka godzin”. Natomiast W. Bentkowski w liście do H. Cegielskiego z 10 marca 1863 r. tak przed- stawił przekrój społeczny uczestników obozu w Goszczy: „Chłopów w ogóle bardzo mało, mieszczaństwa porządnego di o, najwięcej różnych lagasów miej- skich dojrzałego wieku i młodzi wszela- kiej tak szlacheckiej jak i miejskiej, woj- skowych stosunkowo mało”. Powstańczy obóz w Goszczy żył nie tylko sprawami wojskowymi. Od chwili jego powstania polityka i konfl ikty pomiędzy powstań- czymi dowódcami odciskały na nim nie- zatarte piętno. M. Langiewicz był zapew- ne niezłym dowódcą wojskowym, choć metody, które stosował w swoich dzia- łaniach budzą dziś jeszcze kontrowersje. Politykiem jednak okazał się cokolwiek naiwnym. Rywalizacja pomiędzy po- szczególnymi orientacjami politycznymi pośród przywódców powstania, konfl ik- ty pomiędzy „Białymi” i „Czerwonymi”, na którą nakładał się jeszcze osobisty konfl ikt Langiewicza i Ludwika Miero- sławskiego utrudniały realizację celów powstańczych. W takiej sytuacji obóz w Goszczy nierzadko przypominał roz- politykowany sejmik szlachecki, a nie zagrożony przez Rosjan obóz wojskowy. Tak wspominał to obecny w Goszczy ksiądz S. Szulc: „Pokazały się zwiastuny nieszczęścia, różne fi gury, które nie o bo- jach, ale to o Mierosławskim, to o jakimś innym pryncypale swoim mówiły. Gdy partie w obozie zaczną się wyrabiać nic z takiego wojska nie będzie, a niestety ślady ich były zanadto liczne w „langie- wiczowskiej armii”. Na przełomie lutego i marca 1863 r., kiedy popularność Langiewicza była naj- większa pojawiła się koncepcja przekaza- nia mu władzy dyktatorskiej. Inicjatywa obozu „Białych”, według których Lan- giewicz był jedyną osobą, jaką na stano- wisku dyktatora mogłyby zaakceptować różne powstańcze partie i obozy. Rozmo- wy na ten temat prowadzone były w Kra- kowie już w pierwszych dniach marca. Langiewicz początkowo nie zajmował jednoznacznego stanowiska. Pomimo to, na spotkaniu w krakowskim hotelu „Saskim” 8 marca podjęta została decy- zja o zaproponowaniu mu objęcia funk- Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 28.04.23, 19:23 Wraz z Malczewskim granicę przekroczyć miał rów- nież konwój z bronią i amunicją, którym dowodził E. Petion, autor relacji z tejże wyprawy, do której jeszcze kilkakrotnie będziemy mieli okazję się odwoływać. Zgodnie z założeniami planu operacyjne- go – przygotowanego przez generała Mie- rosławskiego – oddział Malczewskiego, po przekroczeniu granicy miał się zatrzy- mać i okopać w Pobiedniku, i tam oczeki- wać na połączenie z głównym siłami „kor- pusu” Mierosławskiego. Siły te – według E. Petiona – liczyły około 3700 żołnierzy. Dane te, słusznie zresztą, kwestionuje E. Kozłowski, który w swojej pracy – do- tyczącej wypraw wojennych organizowa- nych w Krakowie w 1863 roku – ocenia je jako znacząco niższe. Po przekroczeniu granicy Malczewski całkowicie zignoro- wał rozkazy swojego dowódcy i popro- wadził oddział w kierunku Igołomi na- przeciw kolumny wojsk rosyjskich, które maszerowały od strony Nowego Brzeska. Trudno dziś jednoznacznie określić przy- czyny takiego postępowania. Być może kapitanem Malczewskim powodowała osobista ambicja, wzmocniona dodatko- wo łatwym odparciem oddziału rosyjskiej straży granicznej tzw. „objezdczyków”, który, jak tłumaczył po bitwie, zamierzał całkowicie rozbić. W każdym bądź razie swoją decyzją Malczewski doprowadził do odcięcia jego oddziału od granicy w wyniku zajęcia Pobiednika przez Ro- sjan, co spowodowało, iż znalazł się on w bardzo trudnym położeniu. W chwi- li kiedy Rosjanie zajmowali Pobiednik, gdzie Malczewski pozostawił dwa działa z niewielką obsadą, powstańcy rozloko- wywali się w Igołomi. Oto jak w opisie E. Petiona przedstawiał się ówczesny pałac i folwark w Igołomi: „Folwark Igołomia położony jest na płaszczyźnie dopierają- cej do Wisły. Pomiędzy walącymi się bu- dynkami folwarcznymi a rzeką jest duży angielski ogród, w środku którego znaj- duje się piętrowy murowany pałac o pod- stawie kwadratowej, pałac któren jest na- turalnym blokhauzem; ogród zaś porosły tylko przeźroczystymi krzakami stanowił wyborny plac broni. Folwark i ogród oto- czone były rowem. Wprawdzie na rogu folwarku, wystawionego właśnie na atak Moskwy z Opatowca dążącej wznosił się pochyły, zbutwiały, zgniłą słomą pokryty wielki budynek, któren nam najwyraźniej przeszkadzał i psuł całą obronę”. Na wiadomość o zajęciu przez Ro- sjan Pobiednika Malczewski podjął pró- bę jego odzyskania. Okazała się ona nie tylko nieskuteczna, ale i katastrofalna dla jego oddziału. W starciu, do jakiego do- szło w pobliżu folwarku w Igołomi, na drodze w kierunku Pobiednika oddział kapitana został rozbity przez Rosjan. Większość powstańców co prawda prze- kroczyła granicę, ale została tam uwię- ziona przez oddziały austriackie. W ręce Austriaków dostał się także praktycznie cały konwój z amunicją i bronią (w tym m.in. około 500 nowoczesnych karabi- nów belgij skich). W stoczonej 4 maja 1863 roku bitwie pod Igołomią śmierć ponio- sło 19 powstańców, a 20 zostało rannych. Według wspomnianego już E. Petiona tak oto wyglądały przełomowe momenty bi- twy: „Pomiędzy trzecią a czwartą nagle doniesiono kapitanowi Malczewskiemu, że Pobiednik jest zajęty, jak również, że Moskwa nadciąga od Proszowic i Opa- towca. Malczewski nakazał natychmia- stowy odwrót do Pobiednika. O godzi- nie czwartej zaledwie czoło kolumny wyruszyło z dziedzińca folwarcznego, gdy nagle cały oddział zatrzymał się na widok Moskali postępujących ku nam od Opatowca. Szerokim gościńcem posuwa- ła się dość wielka kolumna kawalerii...” i dalej: „Tymczasem Malczewski i Kle- pel, zapominając, że nie odstępuje się od nieprzyjaciela już rozwiniętego mając tył zajęty, od prawego mając zapowiedziany marsz Moskwy a od lewego Wisłę, bo wówczas zaciąga się tylko pętlę, którą nieprzyjaciel już założył, po chwilowym zatrzymaniu kolumny nakazali dalszy odwrót. Błąd to był ogromny”. Aż wresz- cie autor dochodzi do chwili ostatecznej klęski: „Zaledwie kawaleria nieprzyjaciel- ska zatrzymała się, kolumna nasza jakby lekceważąc ją, puściła się w dalszą drogę po gładkiej równinie ku Pobiednikowi. Wówczas pierwsze kule rozsypanego pół batalionu Moskwy syknęły koło uszów naszym, oddział maszerował jednak we wzorowym porządku. Dopiero gdy ob- jezdczycy dopadli zabudowań dworskich i ogień ze swoich janczarek skrzyżowali z gradem kul swojej, wówczas porządek się zmieszał i nic dziwnego, ogień był tak przeraźliwy, że wątpię czy czwartacy na- wet nie rzuciliby popłochu”. Polegli pod Igołomią zostali pocho- wani w specjalnie wykopanym grobie na cmentarnej drodze w Pobiedniku. Zgod- nie z rosyjskimi rozkazami ówczesny wójt Pobiednika – Nowak wraz z kilko- ma chłopami układał w nim warstwami zwłoki powstańców, które przykryte zo- stały tylko ziemią i darnią bez jakiegokol- wiek oznaczenia miejsca pochówku. Rok później wójt Nowak zasadził na czterech narożnikach kwatery czerwone klony oznaczając w ten sposób mogiłę powstań- ców. Kilka lat później na mogile został po- stawiony bezimienny drewniany krzyż. Również w maju 1863 roku w okolicach Igołomi działał oddział powstańczy do- wodzony przez J. Szwendowskiego-Ja- worskiego, w skład którego wchodzić mieli okoliczni chłopi. Ostatnią bitwą powstania stycznio- wego na terenach dzisiejszej gminy Igołomia-Wawrzeńczyce było starcie – dowodzonego przez pułkownika A. Ta- niewskiego-Tetery – oddziału powstańczego z Rosjanami pod Czernichowem, do którego doszło 15 sierpnia 1863 roku. Bitwa ta zakończyła się klęską powstań- ców, w której śmierć poniosło 28 z nich. Większość z poległych (21) została po- chowana w zbiorowej mogile na cmenta- rzu parafi alnym w Igołom Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 28.04.23, 19:25 Opisując dzieje powstania stycz- niowego na ziemiach dzisiejszej gminy Igołomia-Wawrzeńczyce nie sposób nie odnieść się do sprawy udziału mieszkań- ców tych ziem w najdramatyczniejszym polskim zrywie niepodległościowym. Z powodu braku znaczących źródeł trud- no nawet w przybliżeniu ustalić liczbę powstańców wywodzących się zwłasz- cza spośród ówczesnych włościan, czy też szczegółowo określić zakres wspar- cia, jakiego wieś udzieliła powstańcom. Dlatego też przypomnimy w tym miejscu sylwetki tylko dwóch mieszkańców tych ziem, którzy przyłączyli się do powsta- nia, a o których posiadamy możliwe do weryfi kacji informacje. Pierwszym z nich był Henryk Latała z Wawrzeńczyc, któ- ry za pomoc powstańcom z oddziału kapitana Stefana Malczewskiego został przez władze rosyjskie skazany na zsył- kę na Syberię. Drugim był Tadeusz Zim- ny «Beznogi» z Pobiednika. Informacje o jego życiu zawdzięczamy prawnukowi, komandorowi Marynarki Wojennej panu Stanisławowi Stępie: „Tadeusz Zimny «Beznogi» urodził się w roku 1836. Służył w wojsku rosyjskim, brał udział w woj- nie krymskiej. Podczas walk pod Sewa- stopolem był chorążym grenadierów. W bitwie chroniąc sztandar pułkowy został ciężko ranny i początkowo uzna- ny został za poległego. Utracił wówczas jedną nogę (stąd późniejszy przydomek – «Beznogi»). Za wykazane męstwo został odznaczony Krzyżem Świętego Jerzego, otrzymał wojskową rentę i zwolniony do domu. Wybudował dom w Pobied- niku, obok dworskich zabudowań. Gdy nadszedł czas powstania narodowego czynnie zaangażował się w patriotyczną działalność. Wykorzystano jego wiedzę wojskową i prowadził kilkutygodniowe szkolenia napływających ochotników – rekrutów z Galicji i Prus. Gdy Rosjanie dowiedzieli się o prowadzonym szkole- niu, zaatakowali dom Tadeusza Zimne- go. Obecni w nim już przeszkoleni po- wstańcy potrafi li się umiejętnie wycofać do Galicji, tracąc w nurtach Wisły dwóch towarzyszy broni. «Beznogi» został schwytany, wywieziony do Miechowa i postawiony przed sądem. Uwzględnio- no jednak wcześniejsze zasługi i otrzymał karę tylko czterech lat więzienia. W prze- kazach rodzinnych pozostały opowieści, jak to po zwolnieniu z więzienia Tadeusz Zimny udał się piechotą w półroczną wę- drówkę do Petersburga, aby dotrzeć do samego cara i odzyskać wypłatę renty wojskowej, która była mu zabrana przy uwięzieniu. Wyprawa była skuteczna – uzyskał wypłatę wojskowej renty, nawet z wyrównaniem za okres uwięzienia. Zmarł około roku 1905 i wraz z żoną Ka- tarzyną został pochowany na cmentarzu parafi alnym w Pobiedniku. Jego mogiła niestety nie zachowała się, stąd też jego nazwisko zostało umieszczone na mogile zbiorowej powstańców 1863 roku”. Pod- kreślmy, iż stało się to dzięki staraniom jego prawnuka komandora Marynarki Wojennej pana Stanisława Stępy. Epizody związane z okresem powsta- nia styczniowego na długo zapisały się w pamięci mieszkańców tych ziem. Zwy- kle przekazywane z pokolenia na pokole- nie w formie ustnych opowieści przyjęły w końcu postać ludowych legend i opo- wieści. Jedna z nich wiążę się z dwo- rem Stefanów znajdującym się wówczas w Stręgoborzycach. Otóż w niespokoj- nych czasach powstania styczniowego właścicielami Stefanowa było trzech braci szlachciców. Jeden z nich dołączył wówczas do partii (oddziału) powstańców Kality „Rębajły”. Po przegranej potycz- ce pod Wąsowem, blisko Igołomi, ranny próbował się dostać do swoich włości. Dopędzony przez oddział Kozaków zo- stał przez nich zakłuty na łąkach nieda- leko domu. Jego pies, duży biały bernar- dyn, który wyczuł śmierć swojego pana zerwawszy się z łańcucha pobiegł go szu- kać. Długo błąkał się po okolicznych po- lach i łąkach, a jego żałobne wycie słychać było daleko od Stręgoborzyc. Z czasem opowieść ta zmieniła swoją treść i stała się legendą o psie pilnującym legendar- nego skarbu ukrytego w tych okolicach. Inna z na wpół legendarnych opo- wieści łączy się z nieodległym dwo- rem w Tomaszowie, którego właścicielka w czasach powstania styczniowego Anna Olimpia Jankowska aktywnie włączyła się w działania powstańcze. Według po- wstańczej legendy niedobitki oddziałów powstańczych ukrywające się we dworze Tomaszów miały jakoby w parku ukryć skarb pochodzący z rozbitej wcześniej komory celnej w Igołomi. Legenda ta ma także swoją kontynuację, która opowiada o tym jakoby w latach trzydziestych XX wieku jeden z rolników, który pracował na polach dworskich położył się na chwilę pod dębem w parku dworskim. Po pew- nym czasie miała mu się przyśnić Matka Boska, która przemówiła do niego tymi słowami: ,,człowieku nie wiesz na jakim skarbie śpisz”. Przerażony chłop obudził się i natychmiast uciekł z dworskiego parku. Być może historie te mają zwią- zek z opowieściami o ukrytym gdzieś w Tomaszowie powstańczym sztandarze ocalonym po klęsce pod Czernichowem oddziału, którym dowodził pułkownik Aleksander Taniewski-Tetera. Inna z zachowanych w przekazach ro- dzinnych legend z tego okresu wiąże się ze znajdującą się w Wawrzeńczycach, na posesji Państwa Latałów, fi gurą św. Bar- bary. Według rodzinnej tradycji w miejscu tym około roku 1863 miała znajdować się drewniana kapliczka ku czci św. Barba- ry – Patronki Dobrej Śmierci. Zgodnie ze wspomnianym przekazem w jej pobliżu zakopany zostać miał w marcu 1863 roku z polecenia przedzierającego się do Gali- cji generała Mariana Langiewicza skarb, którym mogła być najprawdopodobniej kasa wojenna dowodzonego przezeń od- działu. Niestety kapliczka św. Barbary uległa w latach późniejszych zniszcze- niu, a podejmowane próby odnalezienia skarbu Langiewicza zakończyły się nie- powodzeniem. O przekazie rodzinnym związanym z kaplicą św. Barbary nie zapomniał na szczęście Grzegorz Latała, który w roku 1913 ufundował stojącą po dzień dzisiejszy fi gurę św. Barbary. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 29.08.23, 23:42 Feliks Wiktor Riedl (Szczęsny) (ur. 6 sierpnia 1850 w Dydni, zm. ?) – powstaniec styczniowy, zesłaniec, pamiętnikarz, jezuita. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 29.08.23, 23:42 Urodził się jako syn Kazimierza Riedla zarządcy majątku Trzecieckich, a następnie sekretarza starostwa Bohorodczany i Pauliny Schiller. Miał siostrę Annę oraz braci Stanisława i Kazimierza (1841-1898, pisarza jezuickiego). Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 29.08.23, 23:42 Feliks Wiktor Riedl walczył na Zamojszczyźnie i Lubelszczyźnie pod komendą Jana Żalplachty Zapałowicza, a następnie Marcina Borelowskiego. 6 września 1863 w bitwie pod Batorzem koło Kraśnika jego oddział został rozbity, a on sam odniósł rany i dostał się do niewoli. Prawdopodobnie jako najmłodsza osoba został zesłany na katorgę do Tomska, ale dzięki gubernatorowi dotarł tylko do Tobolska, skąd udało mu się wrócić. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 29.08.23, 23:43 Po powrocie z Syberii, mając 15 lat wstąpił w 1865 do zakonu jezuitów w Starej Wsi. Święcenia przyjął 16 czerwca 1869 z rąk biskupa Antoniego Monastyrskiego. Studia filozoficzne odbył w Śremie w latach 1871–1872, w 1873 w Tarnopolu. Był też studentem I roku teologii moralnej w Krakowie. Około 1880 spisał swoje wspomnienia powstańcze i zesłańcze. Pracę Wspomnienie z powstania 1863 roku i z drogi na zesłanie w 1864 roku, opublikował w 1981 roku w książce Zapomniane wspomnienia profesor Eligiusz Kozłowski. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 29.08.23, 23:43 Feliks Wiktor Riedl do stycznia 2023 uznawany był za najmłodszego uczestnika powstania styczniowego (jest natomiast najmłodszym zesłańcem) – wziął w nim udział w wieku 13 lat – jako uczeń I klasy szkoły realnej w Samborze, gdzie ojciec był kancelistą w urzędzie. W styczniu 2023 Genealogia Polaków – Fundacja Odtworzeniowa Dziedzictwa Narodowego odnalazła dokumenty w postaci aktu chrztu Ludwika Ruscha, który był o 12 dni młodszy (ur. 18 sierpnia 1850) od Riedla – co czyni Ruscha najmłodszym uczestnikiem wśród oddziałów powstańczych w latach 1863–1864 Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 26.11.23, 17:47 W ŻYWCU ODSŁONIĘTO POMNIK POWSTAŃCA STYCZNIOWEGO - www.gov.pl - 26.11.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 14.05.24, 15:27 Krzykawka, w. w woj. małopol., w pow. olkuskim (gmina Bolesław), na wschodnim skraju Garbu Tarnogórskiego, w pobliżu Sławkowa. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 14.05.24, 15:27 W czasie powstania styczniowego 5 V 1863 miejsce bitwy stoczonej między wojskiem ros. a oddziałem powstańczym, zakończonej zwycięstwem Polaków; w bitwie poległ F. Nullo. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 14.05.24, 15:51 Nullo FRANCESCO GIUSEPPE, ur. 1 III 1826, Bergamo, zm. 5 V 1863, pułkownik wojsk wł., generał w powstaniu styczniowym 1863–64; Odpowiedz Link
madohora Re: Krzykawka 14.05.24, 15:51 wraz z oddziałem ochotników wł., tzw. garybaldczyków, brał udział w powstaniu styczniowym w Polsce; mianowany przez Rząd Nar. generałem; zginął w bitwie z Rosjanami. Odpowiedz Link