madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 11:04 Przeczytałem artykuł "Filmowego Śląska jest coraz mniej" cjg.gazeta.pl/CJG_Katowice/1,104386,10213442,Filmowego_Slaska_jest_coraz_mniej.html A co my jesteśmy jednym wielkim skansenem istniejącym tylko po to aby różnego rodzaju artyści mieli dla siebie miejsce na różne swoje przedsięwzięcia a potem pisali jakieś beznadziejne komentarz (patrz następny link) nie wkładając w swoje przedsięwzięcie chociażby tego, że porozmawiają z ludźmi albo dowiedzenia się tego dlaczego jest tak a nie inaczej. Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 11:54 W katowickim Szybie Wilson rozpoczął się Art Naif Festiwal, czyli IV Międzynarodowy Festiwal Sztuki Naiwnej Festiwal podczas którego prezentowana jest sztuka naiwna z całego świata zawitał na Nikiszowiec już po raz czwarty. Na uroczystym otwarciu imprezy obecny był m.in. prezydent Katowic Piotr Uszok. Nie mogło również zabraknąc gospodarzy galerii - Johanna Brosa i Moniki Pacy, a także twórcy festiwalu Jacquesa Dubois oraz artystów, których prace były wystawiane. Wernisaż połączony z koncertem zespołu Melao odwiedziło kilkaset osób. Sztuka naiwna, która prezentowana jest w Galerii Szyb Wilson w ramach festiwalu Art Naif, ma przełamywać granice między kulturami, językami i światopoglądami, odwołując się do tego, co wspólne dla wszystkich ludzi. Efektem tej twórczości są dzieła niezwykle barwne i oryginalne, nawiązujące do wrażliwości dziecięcej. Na wystawie zaprezentowano dzieła artystów m.in. z Polski, Włoch, Francji, Kuby, Brazylii i Mongolii. Nagrodę Grand Prix na tegorocznym festiwalu zdobyła francuska artystka Sylvie Marcel za obraz, na którym możemy podziwiać namalowany przez nią Nikiszowiec. Festiwal potrwa dwa miesiące, a w jego ramach odbędą się takie wydarzenia, jak warsztaty salsy, seanse filmowe, koncerty, konkursy czy otwarty plener artystyczny. Źródło: InSilesia.pl insilesia.pl/aktualnosci/artykul/7935/5/Sztuka_naiwna_z_calego_swiata_w_Katowicach_czyli_czwarta_edycja_festiwalu_Art_Naif -- Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 12:12 06.09.11, 23:28 Tomasz Wiech, gdy został laureatem konkursu World Press Photo za zdjęcie z cyklu prezentującego życie w wielkich korporacjach, sam rzucił pracę w jednej z nich i ruszył w Polskę. Dzięki stypendium ministra kultury powstał kolejny cykl, tym razem o przemianach zachodzących w kraju. Znowu doceniony, tym razem w Leica Oskar Barnack Award Jeździłeś przez rok po Polsce i przywiozłeś zdjęcia krasnali ogrodowych, wiejskich festynów i dziwnych malowideł na ścianach. A miało być o przemianach w Polsce. - Polska, którą fotografowałem, to kraj obchodzący 20. rocznicę transformacji ustrojowej. Krasnale, festyny, reklamy są dla mnie wizualnym świadectwem przemian, jakie tutaj zaszły. Cały ten materiał jest o naszych polskich marzeniach. Marzeniach o byciu bogatym, o byciu najlepszym, o posiadaniu lasu na pustkowiu, gór nad morzem i największego dinozaura w historii świata na własnym podwórku. Zaczynając fotografować Polskę, zakładałem, że nie będę robił zdjęć w prywatnych przestrzeniach. Bardziej ciekawiło mnie to, co na zewnątrz, to, w jaki sposób jesteśmy ze sobą w miejscach publicznych, jak się bawimy, spędzamy czas, jak żyjemy. Zrobiłem sobie nawet harmonogram miejsc, w których chciałbym być, i imprez, które chciałbym zobaczyć. Szukałem absurdów i kontrastów. Co cię zdziwiło w Polsce, jaką zobaczyłeś? - Trudno mówić o zdziwieniu, bo w zasadzie szukałem miejsc i wydarzeń, o których wiedziałem, jak będą wyglądać, to bardziej fascynacja. Fascynacja wielką puszką piwa stojącą na polach Grunwaldu podczas obchodów 600-lecia słynnej bitwy, głową dzika powieszoną wśród tłumików i rur w zakładzie mechanicznym, zamkiem rycerskim z płyty OSB wybudowanym nad pięknym jeziorem czy wesołym miasteczkiem rozłożonym na podwórku wiejskiej chałupy. Reklamy na twoich zdjęciach mogłyby się doczekać osobnej wystawy. - To mnie fascynuje - zalew reklam, którego nie obserwuję na przykład w Czechach. Prawdziwym apogeum tego zjawiska jest chyba droga z Nowego Targu do Zakopanego. Miejsc z reklamami jest tyle, że przestają pełnić swoją funkcję, ponieważ nie sposób przeczytać, co na nich jest, kiedy jedzie się samochodem. Kicz? - Kicz to coś niedopasowanego do reszty, coś, co zgrzyta. Rzeczy, które fotografowałem, są moim zdaniem raczej próbą upiększenia rzeczywistości. Tak można odczytać te krasnale, ale też Chrystusa ze Świebodzina czy mnogość baloników, peruk i waty cukrowej na wszelkiej maści festynach. Albo szczyt Kasprowego Wierchu. Tłok, beton i ogródki piwne. A przecież tysiące turystów wjeżdżają kolejką dla pięknych widoków. Piękna w Polsce brakuje? - Nie, wydaje mi się, że Polska jest w gruncie rzeczy ładnym i bardzo ciekawym krajem. Choć oczywiście bardzo zróżnicowanym. Wschód i zachód Polski bardzo różnią się od siebie estetycznie, ale wydaje mi się, że to wschód jest piękniejszy. Czyli estetycznie jest Polska A i Polska B, tyle że odwrotnie, niż mogłoby się wydawać? - Tak bym nie generalizował, ale jeśli zakładamy, że wschód to Polska B, to muszę powiedzieć, że jest bardzo zadbany, uporządkowany i bardziej szczery. Nie widziałem tam dziwnie zaprojektowanych domów ani żadnego dinozaura, co już o czymś świadczy. A pocztówką z zachodu Polski jest dla ciebie - Gubin i Guben - dwa miasta w dwóch krajach, które kiedyś były jednym organizmem. Po polskiej stronie, patrząc od granicy, jest morze reklam, potem kościół bez dachu, a na koniec zdezelowane ławki. Po niemieckiej - ławki są pięknie zaprojektowane, a ludzie spacerują po zadbanych deptakach i mają czas dla siebie. Kościół jest cały, a w nieczynnej fabryce powstał między innymi dom kultury. Co byś w Polsce zmienił? - Sam nic bym nie zmieniał. Wolałbym samoistną, naturalną zmianę w stronę większego ładu w przestrzeni. Więcej umiaru. Więcej osobistego zaangażowania w to, co się dzieje dookoła. *** Zdjęcia zostały zrobione dzięki stypendium Ministerstwa Kultury oraz stypendium "Młoda Polska" Narodowego Centrum Kultury. *** Cały projekt będzie można oglądać w październiku na Opolskim Festiwalu Fotografii Źródło: Duży Format Więcej... wyborcza.pl/1,76842,10216143,Tomasz_Wiech__Proba_upiekszenia.html#ixzz1XD5LeEAG Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 12:19 27.11.10, 21:27 Tego nie było! Jarmark na Nikiszu! Jak wychodzi się z biedy i marazmu, a z zapomnianego osiedla robi perłę Katowic. Dowiecie się na świątecznym Jarmarku w Nikiszowcu. Tego nie wolno przegapić! Justyna Przybytek Dziennik Zachodni 26.11.2010 Pierwsza niedziela po Barbórce w Nikiszowcu, choć wypada różnie bo w zeszłym roku 6 grudnia, dwa lata temu 7 a tego roku 5 grudnia, od trzech lat jest podobna - uroczysta, radosna i świąteczna. Tego dnia w Nikiszowcu ludzie z pomocą Centrum Aktywności Lokalnej (program uruchomiony przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej) organizują Jarmark Świąteczny. Jarmarczne budki staną na rynku i placu Kościelnym. Choć pogoda zazwyczaj jest grudniowa, jest gorąco, gwarno i przyjemnie. Mieszkańcy Nikisza - ponad 100 letniej koloni robotniczej - sprzedają domowe ciasto, ręcznie robione ozdoby świąteczne, swoje obrazy pokazuje też Grupa Janowska. Na rozgrzewkę są specjały kuchni śląskiej - żur, moczka i makówki. W tym czasie między familokami z czerwonej cegły, ceglanymi bramami i podcieniami przewijają się tysiące ludzi, którzy chcą zobaczyć "cud Nikisza". Bo jarmark to cud, który przed trzema laty ożywił zapomniane i zdegradowane osiedle. Niewielu dziś, kiedy o Nikiszowcu jest głośno, jeszcze pamięta że przed kilku laty strach tu było wyjść na ulicę, a dzielnica zajmowała niechlubne, wysokie miejsce w statystykach policyjnych. Jarmark to jedna z tych inicjatyw, które mają aktywizować mieszkańców, że Nikisz nie jest dla wandali, a dla ludzi. - Jarmark jest symbolem potencjału tkwiącego w małych społecznościach, które jak się okazje, potrafią rozwiązywać problemy dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu swoich zasobów i możliwości - tłumaczy Waldemar Jan, koordynator Centrum Aktywności Lokalnej w Nikiszowcu I tak powoli się udaje. tego roku na Jarmarki atrakcji będzie najwięcej. Zamówiliśmy wiktoriańską karuzelę z Bielska - Białej - chwali się Jan. Karuzela stanie na wyremontowanym przed kilku tygodniami rynku. Co ciekawe po raz pierwszy, bo w Nikszu nie pamiętają żeby taka karuzela przyjeżdżała tu przed kilkudziesięciu laty. Owszem były, ale łańcuchowe. - Nie szkodzi. Usłyszeliśmy, że taka będzie fajnie pasowała do klimatu Nikisza - dodaje Jan Oprócz jarmarcznego handlu będzie też na osiedlu rozrywka. Gala królików rasowych. kraina zabaw dla dzieci połączona z warsztatami ceramicznymi dla młodzieży. Zagrają zespoły z dzielnicy, tradycyjnie wystąpi orkiestra dęta z kopalni Wieczorek, zobaczymy interpersonalny teatr uliczny w wykonaniu formacji Studio47, a gwiazdą Jarmarku będzie grupa Beltaine grająca muzykę celtycką. Zabawę kończymy dużym, plenerowym widowiskiem Teatru 4 Żywiołów, który pokaże nietypowe Jasełka z pokazami ognia i nie tylko - zapowiada Jan. Będzie też okazja zapozować do zdjęcia w stroju górniczym lub...hokejowym. Z odbitek wykonanych tak zdjęć powstanie album prezentujący uczestników Jarmarku. Tradycyjnie też przy okazji Jarmarku odbędzie się zbiórka pieniędzy. To inicjatywa mieszkańców. Podczas dwóch poprzednich imprez uzbierali pieniądze na montaż na osiedlu systemu monitoringu o który nie mogli doprosić się władz miasta. Tym razem mają inny plan. Chcą odnowić rzeźbę na placyku przy ulicy Szopienickiej, naprzeciw osiedla. Rzeźba jest nietypowa - to rybka. Znajduje się w betonowej niecce. Placyk wokół rzeźby z ławkami, jeśli takie tu były, mógł być ulubionym miejscem spacerowiczów. Dziś nikt tu nie zagląda, rzeźba jest zniszczona, placyk zaniedbany a niecka wypełniona deszczówką i śmieciami. Nikiszowianie chcą ze zdegradowanego placyku zrobić miejsce zabaw dla dzieci. Jarmark rusza 5 grudnia. Od godziny 10:00 na rynku będą już stały jarmarczne budki. Około 13:30 na scenie wystąpią dzieci ze Szkoły Podstawowej Nr 53 i zespół Trans z Gimnazjum Nr 14. Na tej samej scenie o godzinie 15:00 zagra Orkiestra Kopalni Wieczorek a o 16:30 grupa Beltaine. Piętnaście minut przed 18:00 ogniami rozbłyśnie Plac Kościelny to teatr 4 Żywiołów rozpocznie spektakl. Udział we wszystkich zabawach jest bezpłatny i to kolejny z powodów, dla którego Jarmarku nie wolno przegapić. Złotówkę na zbiórkę na rewitalizację rzeźby i placyku nie skąpcie - osiedle od niedawna należy di elitarnego grona Pomników Historii czyli zabytków o szczególnej wartości historycznej, naukowej i artystycznej. Nikisz to jedyny obiekt z Katowic na tej liście - o który katowiczanom nie wypada nie zadbać. Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 14:34 06.09.12, 18:12 Niedziela. Odpust u babki Anny. Anna jest świętą, patronką nikiszowieckiego kościoła, ale dla nikiszowian przede wszystkim starką, czyli babcią. Na Śląsku starzik i starka na życiu się znają jak mało kto, więc to do nich się idzie z problemami. Na miejsce, gdzie karuzela i występy, piosenki o Nikiszowcu na ludową nutę, niesie nas zapach klusek śląskich i rosołu. Dobiega z każdego uchylonego okna. W niedzielę Śląsk inaczej nie pachnie. Godka festynowego wodzireja: „Zapraszamy na zwiedzanie osiedla z naszym przewodnikiem. Goście z zagranicy niech się nie martwią. Zapewniamy tłumaczenie”. Zagranica to oddalony o dziesięć kilometrów Sosnowiec. Samochodu z rejestracją SO lepiej tu nie parkować. Na odpuście nie ma tandety. Plastikowych samochodów ani pistoletów, tylko rzeczy własnoręcznie wykonane w nikiszowieckich domach. Wystawiają się stowarzyszenia, piekarnie, restauracje, malarze i rękodzielnicy. Stanowisko Ruchu Autonomii Śląska jest oblegane. Jest też kolejne pokolenie nikiszowian, które zamiast chodzić na gruba (do kopalni), sprzedaje koszulki i parzy kawę. Odpust to jedna z największych organizowanych tutaj imprez. Święto tej siedmiotysięcznej dzielnicy Katowic. Nikisz ma już ponad sto lat. W 1905 roku Anton Uthemann, nowy dyrektor generalny górniczej spółki Georg von Giesche’s Erben, zadecydował o budowie dwóch osiedli – Giszowca i Nikiszowca. To pierwsze miało służyć górniczej klasie kierowniczej i nawiązuje do koncepcji miasta-ogrodu Ebenezera Howarda, do której niedawno Katowice odwoływały się w boju o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Pobliski Nikiszowiec został zaprojektowany jako osiedle robotnicze, a powód jego budowy był prosty: w związku z dynamicznym rozwojem górnictwa władze kopalni nie mogły sobie pozwolić, by górnicy do pracy nadal maszerowali pieszo i tracili siły (robotnicy pokonywali wtedy nawet kilkanaście kilometrów, a szychta trwała nawet do dwunastu godzin). Zaprojektowanie osiedli Uthemann zlecił braciom Emilowi i Georgowi Zillmannom z podberlińskiego Charlottenburga. Kompleks tworzy dziewięć zamkniętych pierścieniowo bloków (trzy kondygnacje), połączonych za pomocą nadwieszeń ponad wylotami ulic. Wszystko z czerwonej cegły, czerwone są też okiennice. O zdobiące je rabatki dba dzisiaj lokalne Stowarzyszenie „Razem dla Nikiszowca”. Dzięki pruskiemu prawu osiedle odznaczało się wysokim standardem sanitarnym, miało też elektryczne oświetlenie. Równie kompleksowe było otoczenie: szkoła, szpital dla zakaźnie chorych, pralnia, łaźnia, sklepy, kościół…Każdy z bloków ma własne podwórze. Kiedyś mieściły się tu gołębniki i piece, biegały świnie i kozy – czyli kwitło życie proletariatu wyrosłego z klasy ludowej, który do bloków wprowadził obyczaje rodem ze wsi. Jednym z najważniejszych momentów w życiu wspólnoty było świniobicie. Urodzona na Nikiszowcu profesor Dorota Simonides w swojej autobiograficznej książce Szczęście w garści. Z familoka w szeroki świat osobny podrozdział poświęciła wypiekaniu chleba. – Przy piekarnikach kolejne rodziny miały dyżury. To czekanie na swoją kolej, a potem łamanie się chlebem wytwarzało specyficzną więź – mówi mi, podpisując książki na nikiszowieckim odpuście. Profesor Simonides, etnolożka i polityczka, tylko na Nikiszowcu jest naprawdę u siebie. Tutaj spędziła dzieciństwo. – Korzenie człowiek ma w jednym miejscu. Moje korzenie to robotnicze osiedle, na którym wszyscy się znali po imieniu. Nigdy więcej czegoś takiego nie doświadczyłam. Ze świata pozanikiszowieckiego najbardziej przerażają mnie wielopiętrowe bloki z windą, w których sąsiedzi nic o sobie nie wiedzą – mówi. Magia osiedla tkwiła w osadzonej na silnych fundamentach wspólnocie lokalnej. – Mieszkaliśmy w takich samych blokach, chodziliśmy do tej samej szkoły, na nabożeństwa do tego samego kościoła, do tych samych konsumów (sklepów), a wszyscy nasi bracia i ojcowie pracowali w tej samej kopalni. Ta wspólnota miała swoje obyczaje i rytuały, rozpinające się między kopalnią i kościołem. Między bliską ciału Ślązaka górniczą flanelową koszulą, czyli kulturą materialną, i życiem duchowym, sięgającym zdecydowanie wyżej, niż sięgają szyby kopalni „Wieczorek”. Między żywotem Józefa Wieczorka, miejscowego komunisty, bohatera nikiszowieckich strajków, i żywotami świętych. Składniki, na których wyrosła nikiszowiecka społeczność, to szczególny etos pracy górnika, ugruntowana w robotnikach wiara w sprawiedliwość, tradycja i kultura ludowa.„Największym wydarzeniem, które nam […] uświadamiało poczucie wspólnoty, było tzw. tąpnięcie. […] Obszar trwogi, strachu i lęku o swoich bliskich. […] Swoiste trzęsienie ziemi. Żony, siostry i dzieci oraz emerytowani górnicy czekali przy szybie na jakiś sygnał od swoich zagrożonych bliskich […]. W takiej sytuacji nie budzi zdziwienia, że wszystkie dzieci pochodzące z typowo górniczych rodzin, w których i dziadkowie, i ojcowie, starsi bracia oraz wujkowie byli górnikami, wchłaniały tę podstawową zasadę – zasadę górniczego kamractwa: jeśli stało się nieszczęście, to ojcowie nasi, bracia i inni krewni spieszyli na pomoc w poszukiwaniach zasypanych kamratów. Świadomość, że istniała solidarność między górnikami, a także niesłychana więź pomiędzy rodzinami, towarzyszyła nam przez całe nikiszowieckie życie. Dobrze było z tą wiedzą żyć ” – pisze Simonides. Ale nikiszowanie nie tylko w obliczu śmierci byli razem. Razem byli też, a może przede wszystkim właśnie wtedy, gdy dopominali się o lepsze warunki pracy. W 1918 roku, ryzykując skazaniem na front albo więzienie, wywalczyli sobie ośmiogodzinną szychtę. Protestowali w latach dwudziestych (to wtedy Józef Wieczorek stanął na czele Komitetu 21, organizacji strajkowej), a po wybuchu kryzysu w 1929 roku strajkowali już na potęgę. W 1932, 1933, 1935 i 1937. Ten ostatni strajk miał szczególnie dramatyczny przebieg. „Niechcących dopuścić urzędników do pracy demonstrantów rozpędziła policja, na którą posypały się kamienie rzucane przez protestujących z okien dyrekcji i łaźni. Strajk został zakończony w czwartym dniu głodówki, w wyniku obietnicy przedstawicieli Giesche SA, że spełnione zostaną postulaty strajkowe, podwyżki zarobków o 8% i obniżka norm pracy w przodkach o 5 – 9%” – pisze Joanna Tofilska, autorka książki Katowice Nikiszowiec: miejsca, ludzie, historia. Zakochana w Nikiszowcu, przeniosła się tu przed paroma laty. www.krytykapolityczna.pl/Transformacja-20latpozniej/LaciakOsiedlenaczerwono/menuid-227.html O strajkach dużo się mówiło w rodzinie starszego pana, który zaczepia mnie, gdy fotografuję pomnik Wieczorka. Właśnie wraca z odpustu. Pod pachę włożył „Magiel. Niecodziennik Nikiszowiecki”, numer czasopisma wydawanego przez młodzieżowe Stowarzyszenie Pyrlik Stalowy. Ożywia się, gdy pytam o Wieczorka. Mówi wzniośle: – To był nasz ludowy trybun, rewolucjonista! Popiersie ludowego trybuna jakiś czas temu spadło z postumentu. Sprawcy nieznani, podejrzenie padło na kibiców. Janusz Zalewski, mąż wnuczki Wieczorka, próbował interweniować, ale w magistracie dali mu do zrozumienia, żeby sobie darował. Wtedy po dzielnicy rozniosła się plotka, że zrobią tam parking. To oburzyło Józefa Wróbla, związkowca i działacza koła emerytów i rencistów. „Nie po to 38 lat temu osobiście walczył, by kopalnia dalej nazywała się Wieczorek, a nie Janów, jak chcieli w górniczym zjednoczeniu”, napisała „Gazeta Wyborcza”. W końcu pomnik udało się odrestaurować, choć nie w pierwotnej postaci. Na postumencie wyrosła otwarta dłoń z palcami w różnych kolorach. Zdaniem autora projektu, rzeźbiarza Pawła Orłowskiego, ma s Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 16:31 Urzędnicy jednak do czegoś się zmobilizowali. Otwarty został wreszcie punkt informacji turystycznej, zgłoszono wniosek, by osiedle wpisać do rejestru pomników historii... - Proszę już nie wyliczać. To jakieś niewielkie, śladowe przykłady wykonane pod presją "Gazety". Kiedy powstał film "Angelus", moi studenci oszaleli. Większość myślała, że to fikcja, że malarze naiwni zostali wymyśleni. Kiedy pojechałem z nimi do Nikiszowca, nigdzie nie można było obejrzeć obrazów Grupy Janowskiej. W Muzeum Historii Katowic prezentowano w tym czasie wystawę "Lalki świata". Lech Majewski swoim filmem lepszej reklamy zrobić nie mógł, tylko co z tego? A książka Małgorzaty Szejnert? Obsypany nagrodami "Czarny ogród" to kolejny moment przespany przez miasto. Zresztą o czym tu mówić. Urząd nie radzi sobie ze sztandarową inwestycją, jaką jest przebudowa centrum, nie opracował do tej pory spójnej wizji rozwoju Katowic, więc peryferyjna dzielnica tym bardziej nie będzie go obchodzić. Najważniejsze, że bez względu na działania władz mieszkańcy sami się skrzyknęli i zaczęli coś robić. Pojawiają się znani artyści, właścicielka hotelu na brak zainteresowania też nie narzeka. - Miasta przyciągają klimatem. Dlatego tak lubimy Kraków czy Wrocław, bo jest gdzie spacerować, co chwilę coś się dzieje. Na szczęście oprócz tych, dla których sobota w hipermarkecie jest obowiązkiem, są też ci dużo bardziej wymagający. Jeśli przyjadą do Katowic, to wolą się zatrzymać w śląskim mieszkaniu z widokiem na ulicę z czerwonej cegły, a nie w oszklonym klocku gdzieś w centrum. Sporo ludzi szuka czegoś innego, nieoczywistego. Dlatego Nikiszowiec tak bardzo może się podobać. Jestem przeciwny głosom, że to powinna być dzielnica artystów, galerii. Po pierwsze, to zniweczy jej pierwotny charakter, po drugie - nic na siłę. Dzielnica jest teraz na dobrej drodze. Zainteresowanie jest duże, grupa lokalnych liderów zawiązana, media chwalą i sprzyjają. Po prostu trzeba pracować dalej, a efekty przyjdą same. Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 16:50 Spytaj Ani, spytaj Zdzisia Czy poprawki są do dzisiaj Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 16:55 Ogromne emocje wzbudzają też pytania i odpowiedzi udzielane przez ankietowanych. Firma produkująca "Familiadę" zatrudnia pracowników przeprowadzających ankiety w całej Polsce. Najlepiej, gdy 30-40 osób odpowie identycznie na zadane pytanie. - W przeciwieństwie do Niemców czy Amerykanów Polacy odpowiadają nadzwyczaj zgodnie - opowiada Ryszard Krajewski. - Bywa tak, że na jakieś pytanie 90 na 100 odpowiedzi jest identycznych i wtedy to się nie nadaje do programu. Pytania do polskiej edycji układa 40 autorów. - Dobrze, jeśli wymyślą dwa, trzy tygodniowo - mówi producent. - Prawie wszystko już było. Wystarczy sprawdzić w naszej bazie danych. Dlatego niektóre pytania pochodzą z zagranicy, ale nie wszystkie nadają się do wprowadzenia na nasz rynek. W USA można poprosić o wymienienie dnia tygodnia. Polacy uznaliby takie pytanie za idiotyczne. Kiedyś padło pytanie: "Jaka rzecz nie może być dziurawa?". Odpowiedzi były zwyczajne: buty, garnek, parasol, aż jedna z pań powiedziała, że prezerwatywa. Następnego dnia redaktorzy programu odbierali telefony z wyzwiskami: "Wy zboczeńcy". Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 17:08 To już było pytanie za dość wysoką kwotę, ale nie chcę cię wprowadzić w błąd, bo ja się skupiałam na facecie a to dlatego że gdzieś go już spotkałam w realnym świecie i kojarzył mi się z kimś bardzo zarozumiałym (chyba że wówczas grał) A pytanie brzmiało: Z czego słynie Nikiszowiec 1. Z basenu olimpijskiego 2. Z zabytkowych familoków 3. Tu było chyba coś o kopalni I niestety czwartego pytania też nie pamiętam Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 17:29 ŚWIATOWY UNIKAT Nikiszowiec to zabytkowe, stuletnie górnicze "miasteczko". Unikatowa w skali światowej i najbardziej niezwykła dzielnica Katowic. Została wybudowana w latach 1908-1919 przez spółkę górniczą Georg von Giesche's Erben jako osiedle robotnicze przy kopalni Giesche. Jego projektantami byli twórcy sąsiedniego Giszowca Emil i Georg Zillmanowie. Obecnie Nikiszowiec obchodzi swoje 100 lecie, nie jest już tylko osiedlem typowo robotniczym i powoli wkracza w nowy etap swojego istnienia. Gertruda Hornik mieszka tuż obok rynku, jak potocznie nazywa się plac Wyzwolenia. Nie ma tu drugiej takiej Nikiszowianki. Pani Gertruda w listopadzie skończy 96 lat. Wszystkie 96 lat spędziła na Nikiszu. Od zabytkowej dzielnicy ulokowanej na terenie obszaru dworskiego Gieschewlad jest tylko pięć lat młodsza. Tu doczekała się dwóch synów, czwórki wnuków i szóstki prawnucząt. Przeżyła siódemkę rodzeństwa i męża, który w kopalni "Wieczorek" pracował jako cieśla. - Jerzy pochodził z Szopienic. Zapoznaliśmy się w trzydziestym drugim. Od trzydziestego szóstego zaczęliśmy "chodzić" a w czterdziestym pierwszym ślub. Jerzy zakochany był a jaki zazdrosny! Nigdzie mnie nie puszczał. Tylko jak dziś patrzę jak ludzie się całują na ulicy, to mi się przypomina, że mnie mój nigdy tak nie pocałował. Ale wtedy to by była sensacja na cały Nikisz - opowiada energiczna 96 latka, pokazując swoje ślubne zdjęcie wykonane u Niesporkam którego potomkowie do dziś prowadzą tu studio fotograficzne. Pani Gertruda przy stole w salonie standardowego, dwupokojowego mieszkania w familoku wspomina powodzenie, jakie miała u mężczyzn jeszcze długo po tym jak wyszła za mąż. Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 18:12 ŚWIATOWY UNIKAT Nikiszowiec to zabytkowe, stuletnie górnicze "miasteczko". Unikatowa w skali światowej i najbardziej niezwykła dzielnica Katowic. Została wybudowana w latach 1908-1919 przez spółkę górniczą Georg von Giesche's Erben jako osiedle robotnicze przy kopalni Giesche. Jego projektantami byli twórcy sąsiedniego Giszowca Emil i Georg Zillmanowie. Obecnie Nikiszowiec obchodzi swoje 100 lecie, nie jest już tylko osiedlem typowo robotniczym i powoli wkracza w nowy etap swojego istnienia. Gertruda Hornik mieszka tuż obok rynku, jak potocznie nazywa się plac Wyzwolenia. Nie ma tu drugiej takiej Nikiszowianki. Pani Gertruda w listopadzie skończy 96 lat. Wszystkie 96 lat spędziła na Nikiszu. Od zabytkowej dzielnicy ulokowanej na terenie obszaru dworskiego Gieschewlad jest tylko pięć lat młodsza. Tu doczekała się dwóch synów, czwórki wnuków i szóstki prawnucząt. Przeżyła siódemkę rodzeństwa i męża, który w kopalni "Wieczorek" pracował jako cieśla. - Jerzy pochodził z Szopienic. Zapoznaliśmy się w trzydziestym drugim. Od trzydziestego szóstego zaczęliśmy "chodzić" a w czterdziestym pierwszym ślub. Jerzy zakochany był a jaki zazdrosny! Nigdzie mnie nie puszczał. Tylko jak dziś patrzę jak ludzie się całują na ulicy, to mi się przypomina, że mnie mój nigdy tak nie pocałował. Ale wtedy to by była sensacja na cały Nikisz - opowiada energiczna 96 latka, pokazując swoje ślubne zdjęcie wykonane u Niesporkam którego potomkowie do dziś prowadzą tu studio fotograficzne. Pani Gertruda przy stole w salonie standardowego, dwupokojowego mieszkania w familoku wspomina powodzenie, jakie miała u mężczyzn jeszcze długo po tym jak wyszła za mąż. Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 18:36 Magiel nie potrafi się promować Przemysław Jedlecki 2011-04-24, ostatnia aktualizacja 2011-04-24 19:05 W połowie maja po raz kolejny swoje święto będą mieć miłośnicy historii sztuki. Przez całą noc będzie można zwiedzać muzea. Niestety, świeżo wyremontowana filia Muzeum Historii Katowic w Nikiszowcu, który niedawno stał się pomnikiem historii, będzie zamknięta na cztery spusty. To strata szansy na wypromowanie tego miejsca - uważa Przemysław Jedlecki Kolejna edycja Nocy Muzeów odbędzie się 14 maja. To ogromne wydarzenie, w którym co roku bierze udział ponad sto europejskich miast. W naszym regionie swoje podwoje otworzą dla zwiedzających m.in. Zamek Sielecki w Sosnowcu, Willa Caro w Gliwicach, Muzeum Śląskie w Katowicach i Muzeum Górnośląskie w Bytomiu. Każde z tych miejsc na ten szczególny wieczór przygotowało specjalny program. Można go znaleźć na specjalnej stronie internetowej (noc-muzeow.pl). Zajrzeliśmy tam, by sprawdzić, co przygotowało Muzeum Historii Katowic. W końcu ma się czym pochwalić - dopiero co z pompą otwarto wyremontowany kosztem kilku milionów złotych słynny "magiel" w Nikiszowcu. Pieczołowicie odnowiony budynek, w którym znajduje się filia MHK, jest perełką tej zabytkowej dzielnicy uznanej za pomnik historii. Stosowny dokument odebrał prezydent Piotr Uszok kilka dni temu w Gnieźnie. Następnym etapem będą starania o wpisanie tego miejsca na Listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Wydawałoby się, że to wystarczające powody, żeby podczas Nocy Muzeów również Nikiszowiec wraz z dawnym maglem stał się miejscem szczególnym. To przecież świetny pretekst, by pochwalić się tą dzielnicą i wypromować ją. Okazuje się jednak, że wiele będzie się działo w siedzibie MHK na ul. Szafranka, ale filia w Nikiszowcu będzie zamknięta. Jadwiga Lipońska-Sajdak, dyrektorka MHK, wyjaśnia, że najważniejsze było doprowadzenie do otwarcia filii w Nikiszowcu. Nocy nie dało się tu urządzić, bo było za mało ludzi i czasu. Poza tym dyrektorka nie była pewna, kiedy skończy się remont, nie mogła więc nic planować. Inny argument to troska o samych zwiedzających. Lipońska-Sajdak przekonuje, że skoro tak dużo będzie się działo w centrum miasta, to ludziom może być szkoda czasu na dojazd do Nikiszowca. Jestem pewien, że gdyby ktoś miał dobry pomysł na Noc Muzeów właśnie w tym miejscu, to wiele osób wolałoby Nikiszowiec niż nawet najciekawszą prelekcję historyczną na ul. Szafranka. To, co nowe i w dodatku nareszcie docenione, jest przecież większą atrakcją. O dojazd też bym się nie martwił. W ostatnich latach darmowe przejazdy między poszczególnymi atrakcjami organizowało KZK GOP. Dlatego szkoda, że nie wykorzystujemy każdej szansy na chwalenie się tym, co mamy. Jak ważna i potrzebna jest promocja takich miejsc świadczy przykład Muzeum Śląskiego. Po raz kolejny w Noc Muzeów zaprosi nas na teren po byłej kopalni Katowice, w miejsce, gdzie ma się rozpocząć budowa nowego gmachu. Z pewnością przyjdzie tu wiele osób, żeby zobaczyć, jak zmieni się ten fragment miasta. Pocieszeniem może być tylko to, że według zapowiedzi Lipońskiej-Sajdak muzeum w Nikiszowcu weźmie udział w czerwcowej Industriadzie, czyli święcie Szlaku Zabytków Techniki, który stworzył Śląski Urząd Marszałkowski. Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice Więcej... katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,9490198,Magiel_nie_potrafi_sie_promowac.html#ixzz1KiWtkgbL Odpowiedz Link
madohora Re: NIKISZOWIEC 26.08.17, 18:56 Wznieśmy kielich wódki, wina Chociaż ziemski wiek jest krótki Chociaż nam przybyło lat Za spotkanie pijmy Sto lat! Odpowiedz Link