madohora
18.10.14, 18:05
Testament poczciwego Ślązaka
Mój synu! - mówił umierający ojciec - zbliża się czas, że muszę udać się w drogę z której nikt więcej nie wraca. Nie mogę cię zabrać ze sobą, ale cię zostawiam na świecie, gdzie dobra rada nie jest zbyteczna. Ja dłużej patrzałem na świat niż ty. Nie wszystko złotem, co się świeci; widziałem niejedną gwiazdę spadającą z nieba i niejedną laskę do podpierania złamaną. Dlatego chcę ci dać kilka rad i powiedzieć ci, czegom doświadczył i czego mię czas nauczył. Nie przywiązuj serca do żadnej rzeczy przemijającej. Nikogo się tak bardzo nie bój, jak samego siebie! Wewnątrz nas mieszka sędzia, który nigdy nie wprowadza w błąd, a głos jego znaczy więcej, aniżeli pochwała całego świata. Postanów sobie, mój synu, nic nie czynić przeciw głosowi sumienia, a gdy coś myślisz i postanawiasz, pytaj się go o radę. Ono z początku mówi pa cichu i jąka się jak niewinne dziecko; ale gdy jego uczciwość uszanujesz, język mu się rozwiązuje i mówi głośno. Pomagaj i dawaj chętnie, gdy możesz, i nie myśl
więcej o tem; gdy nic nie masz, miej kubek wody w ręce i podaj go, a i o tem nie myśl więcej. Nie mów zawsze tego, co wiesz, a zawsze wiedz, co mówisz. Nie pozornie, ale prawdziwie pobożnych czcij i naśladuj. Człowiek, który ma bojaźń Boga w sercu, jest jakby słońcem, które świeci i grzeje, chociaż nic nie mówi. Czyń to, co jest godnem zapłaty, a zapłaty nie pożądaj.