Dodaj do ulubionych

Kraków, dzielnice i okolice cz.II

    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:55
      Zakonnicy chcieli założyć tu kościół filialny, bowiem ich główna świątynia, znajdująca się u stóp Wawelu a poza murami miasta narażona była na ciągłe najazdy i napady, a dodatkowo położenie nad Wisłą groziło jej zalaniem. Wówczas ówczesny prowincjał Bernardynów postanowił założyć oddzielny konwent. Budziło to wielkie niezadowoleni fundatora Stanisława Lubomirskiego. Dodatkowo protestowali protestanci, oburzeni budową świątyni katolickiej w miejscu ich dawnego kultu. W atmosferze tych zatargów początkowo wybudowano niewielki kościółek drewniany i to dopiero po uzyskaniu królewskiego pozwolenia w 1633 roku.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:56
        Konflikt otarł się aż o stolicę Apostolską i dwór królewski. Udało się go w kilka lat załagodzić i w 1647 roku stanął tu kościół murowany pod wezwaniem Panny Marii na Żłóbku. Świątynia była jednonawowa, postawiona na planie wydłużonego prostokąta z prostą fasadą od ulicy Świętego Jana. Wokół kościoła wymurowano ganki, które służyły na cele procesji. Wewnątrz ściany zdobiła polichromia. Za kościołem znajdowały się budynki zakonne.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:00
      Budynek był jednonawowy, ustawiony na planie prostokąta, z prostą trójosiową fasadą. Zwieńczony był niewielką sygnaturką. Główne wejście do świątyni prowadziło od strony ulicy Świętego Marka, a boczne od ulicy Świętego Jana. Wnętrze, które wypełniała polichromia, wyposażone było, jak podaje austriacki inwentarz z 1798 roku, ceglana posadzka od wejścia do ambony i marmurowa w kierunku ołtarza. Z kościoła bezpośrednio przechodziło się do zabudowań klasztornych, gdzie oprócz refektarza, cel, biblioteki, izby gościnnej, pomieszczeń gospodarczych funkcjonowała apteka i szpital na 20 łóżek.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:01
      Z ulicy Świętego Jana, przez Pijarską, mijając Bramę Floriańską kierujemy się do Teatru imienia Juliusza Słowackiego, czyli wkraczamy na plac Świętego Ducha, gdzie niegdyś znajdował się kościół pod wezwaniem Świętego Ducha. Przyjrzyjmy się historii tego miejsca, gdyż to ona warunkuje nie tylko nazwę placu, ale również zasady szpitalnictwa i opieki jakie panowały na przełomie stuleci oraz postawy społeczeństwa XIX wiecznego Krakowa i protesty artystów
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:03
      Duchacy szybko zaczęli się organizować i stawiać kompleks szpitalno – opiekuńczy. Początkowo zabudowania miały charakter drewniany, ale od XIV wieku zamieniano je na murowane. Na szybką organizację zakonnicy pozwolili sobie dzięki licznym uposażeniom. Dochody czerpali z przyznanych im podkrakowskich wsi: Zielonki, Wola Duchacka, Kurdwanów. Dodatkowo, dzięki królowej Elżbiecie Łokietkównej, otrzymali część dochodów z żup bocheńskich i wielickich oraz osadę Błonie.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:06
      Najstarsza wzmianka o niej pochodzi z 1424 roku. Szkoła ta należała do szpitala i była utrzymywana przez duchaków. Uczęszczali tam chłopcy ze szpitala i uczniowie z parafii św. Ducha. Około 1739 budynek szkoły popadł w ruinę, ale został odbudowany w 1757. Piętrowy gmach szkoły znajdował się na końcu skrzydła północno – zachodniego zabudowań duchackich i wcinał się w ul. Szpitalną. Obiekt dotrwał do czasów Wolnego Miasta Krakowa, a następnie został zburzony w celu rozszerzenia ul. Szpitalnej.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:08
      Jakie było przeznaczenie pozostałych budynków, usytuowanych za kościołem? Wejście do szpitala Świętego Ducha znajdowało się od strony placu. Do roku 1788 przyjmowano tam wyłącznie chorych biednych i bezdomnych. Był to rodzaj przytułku, a nie stricte szpitala. Potwierdzeniem tego jest fakt iż szpital nie zatrudniał żadnego lekarza, a aż dwóch grabarzy.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:11
      Sale mieściły się w wąskich celach zakonnych, w liczbie trzynastu, a w każdej z nich przebywało minimum 3 osoby obojga płci, w różnym wieku i o różnym stopniu zaawansowania choroby. Przebywali tu nie tylko chorzy na umyśle, ale również pogryzieni przez wściekłe zwierzęta i epileptyków. Nie dość, że chorzy przebywali w nieludzkich warunkach, dodajmy do pełnego obrazu jeszcze ciemność panującą w celach, grzyb na ścianach średniowiecznych murów, krzyki i wycie obłąkanych, samookaleczenia i tym podobne. Prędzej było tu można zwariować niż uleczyć umęczonego ducha.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:22
      Idąc dalej, mijamy kościół Świętego Krzyża i wkraczamy w ulicę o tej samej nazwie. Na rogu tej ulicy oraz ulicy Świętego Marka znajdował się kościół pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Panny Marii i świętej Scholastyki. Genezy świątyni będziemy szukać w podkrakowskich Staniątkach. Fundatorem kościoła był szlachcic Marcin Świechowski, którego córka postanowiła wstąpić do zakonu benedyktynek. Jako, że była jedyną córką, w rodzinie nastała rozpacz.Jednak po jakimś czasie rodzice pogodzeni z wyborem jedynaczki przekazali posag należny córce i część własnego majątku na rzecz zakonnic.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:25
      Z ulicy Świętego Krzyża, skręcamy w Sienną i docieramy do krakowskich Plant by parkiem dotrzeć do skrzyżowania Dominikańskiej i Świętej Gertrudy. To tutaj znajdował się średniowieczny cmentarz dla skazańców i kościół pod wezwaniem świętej Gertrudy. Niewielki kościołek został pobudowany staraniem niejakiego Mikołaja Wierzynka- prawnika innego Mikołaja- fundatora prezbiterium mariackiej fary i organizatora słynnej uczty z 1364 roku. Teren został zakupiony w 1429 roku, a akta miejskie, z roku 1432, już mówią o kościele. W rękach Wierzynków ta podmiejska parcela pozostawała do 1457 roku, kiedy to miasto odkupiło majętność i sprawowało patronat na świątynią aż do trzeciego rozbioru Polski. Sama Rada wybierała jednego prebendarza- kapłana kościoła mariackiego, który opiekował się cmentarną świątynią, wokół której chowano ciała skazanych na śmierć.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:28
      Budynek więc był odwzorowaniem kościółka świętego Wojciecha znajdującego się przy rynku. Cmentarz otoczony był drewnianym płotem, a w jego centrum stał duży krzyż. W roku 1796 miasto utraciło prawo do wykonywania wyroków, cmentarze miejskie zaczęto likwidować. Kościół i miejsce pochówku straciło swoje znaczenie. Ostatnie nabożeństwo odprawiono tu w 1799 roku. W 1803 roku budynek wystawiono na sprzedaż, z założeniem przeznaczenia go na kamienicę mieszkalną. Nikt nie zgłosił się do licytacji.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:33
      Pierwsza znana wzmianka źródłowa o parafii św. Jakuba pochodzi z 1313 r. Są jednak wskazówki świadczące, że istniała ona już przed 1278 r., być może już od początku XII w. Fundatorami kościoła był rycerski ród herbu Strzemię, który w tym miejscu miał swoją osadę, a kościół św. Jakuba był ich kaplicą dworską. Po utworzeniu przez Kazimierza Wielkiego miasta Kazimierz znalazł się w jego obrębie. Do parafii św. Jakuba należały: czwarta część miasta Kazimierza, przedmieścia kazimierskie (Podbrzezie i Św. Leonarda), Płaszów, Zabłocie, Prokocim, Rżąka, Wola Duchacka, Kurdwanów, Swoszowice, Wróblowice, Pokrzywnica, Jugowice, Borek, Łagiewniki, Podborze oraz część wsi Bawół. Pierwotnie do parafii należały także Lusina, Strzałkowice i reszta wsi Bawół.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:35
      W czasie potopu szwedzkiego, a następnie wojny północnej, Kazimierz uległ silnemu zubożeniu. Także nieodnawiany kościół św. Jakuba chylił się ku upadkowi. W 1726 r. stan techniczny kaplicy brackiej był tak zły, że stojąca w niej chrzcielnica została przeniesiona do wnętrza kościoła a sama kaplica wkrótce zburzona. W 1748 r. ściany kościoła były popękane, a dzwonnica wymagała naprawy i nie jest już widoczna na tzw. Planie Kołłątajowskim z 1785 r. "Gwoździem do trumny" dla kościoła był I rozbiór Polski, gdy ustalona na Wiśle granica międzypaństwowa odcięła kościół od większości parafii i kościół utracił większą część dochodów. W tej sytuacji w roku 1783 prymas Michał Poniatowski zniósł kościół i parafię św. Jakuba. Kościół stał jeszcze kilka lat, po czym został rozebrany (według Michała Rożka w 1787 r, według Danuty Rederowej w 1797 r). Nie wiadomo, gdzie zostały przekazane ołtarze i inne elementy wyposażenia kościoła. Wiadomo jedynie, że odbyła się licytacja sprzętu kościelnego, jednak nie znamy jego dalszych losów. Część epitafiów została przeniesiona do kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu, gdzie jednak później zaginęła.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:40
      Kościół św. Jakuba Apostoła wznosił się w przeszłości w południowo-zachodniej części Kazimierza, w zakolu Wisły, w rejonie dzisiejszej ul. Skawińskiej. Istniał z pewnością jeszcze przed założeniem miasta Kazimierz przez Kazimierza Wielkiego. Stał na istniejącym wówczas wzniesieniu nad Wisłą, położonym kilkaset metrów na południe od Skałki. Fundatorami kościoła byli przedstawiciele rodu Strzemieńczyków, do których należała niewielka osada położona na tym wzgórzu, dla której kościół pełnił funkcje parafialne. Przypuszcza się, że powstał w XII lub na początku XIII w. (fakt, że była to prywatna fundacja możnowładcza, wskazuje na wczesną fazę rozbicia dzielnicowego). Istnieje teoria, że fundacja kościoła była votum za udaną pielgrzymkę do Santiago de Compostela lub zastępującą taką pielgrzymkę. Pierwsza wzmianka źródłowa o kościele pochodzi z roku 1313 r. i wymienia proboszcza Jana (z tego okresu pochodzą też inne wzmianki w spisach świętopietrza). W XIV w., gdy Kazimierz Wielki zakładał miasto Kazimierz, osada wokół kościoła św. Jakuba została do niego włączona (znalazła się w południowo-zachodnim narożniku miasta, w pobliżu założonych potem murów miejskich), a kościół stał się jedną ze świątyń parafialnych nowego ośrodka miejskiego.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:41
      W 1772 r. doszło do pierwszego rozbioru Polski, a nowa granica polsko-austriacka przebiegała na Wiśle. Co prawda początkowo Austriacy zajęli Kazimierz, ale opuścili go w 1776 r., co oznaczało cios dla kościółka: nowa granica państwowa odcięła od kościoła zdecydowaną większość obszaru parafii. W efekcie kościół został zamknięty z polecenia prymasa Michała Poniatowskiego w 1783 r. (zmarł wówczas ostatni tutejszy proboszcz), a jego parafia rozdzielona między parafie Bożego Ciała i św. Mikołaja (według Pauliego Żegoty parafię zlikwidowano już w 1758 r., a kościół inkorporowano do uposażenia uniwersyteckiego). Kościół został zburzony w 1787 r. Początkowo powstała tam cegielnia, a następnie (na miejscu cmentarza parafialnego) Kazimierz Krajewski założył wapiennik (granica rozbiorowa odcięła też Kraków od źródeł kamienia na Krzemionkach), którego rozwój doprowadził do zniszczenia nadbrzeżnej skały.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:12
        Po wyliczeniu tylu nadzwyczajnych cech nefrytu wydawać by się mogło, że to już koniec niezwykłości związanych z kolumnadą tego zabytku. Otóż jednak nie, gdyż historia podróży kolumn na Wawel też jest niecodzienna. Już sam podniszczony wygląd powierzchni kolumn, z szeregiem zaflekowanych ubytków, świadczy o ich burzliwej historii. Pochodzą one bowiem ze zburzonego, po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, prawosławnego soboru św. Aleksandra, wzniesionego w latach 1894-1912 na Placu Saskim w Warszawie. Niewątpliwie są one pochodzenia azjatyckiego, prawdopodobnie chińskiego i należą do rzadko spotykanych pod względem wielkości wyrobów nefrytowych. Innym, niezwykłym elementem tego zabytku są bazy i kapitele kolumn, odlane z austriackich armat, a także cokół, wykonany prawdopodobnie z granitu słynnej "Wieży Bismarcka" stojącej niegdyś na zworniku trzech zaborów niedaleko Mysłowic.
        Drugą spécialité wawelskiego wzgórza jest tzw. "kamień wawelski". Co prawda, jest to kamień, którego jeszcze nikt nie widział, ale o istnieniu którego przekonane jest spore grono osób. Obecność "kamienia" na wawelskim wzgórzu wyczuwana jest tylko poprzez ludzi, którzy rejestrują tajemniczą energię. Uważają, że ów kamień wyznacza położenie jednego z siedmiu czakramów Ziemi, będących jak gdyby węzłami energetycznymi naszej planety.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:15
        Jeden ze zrębów
        Patrząc z Wawelu na zachód widzimy wzgórze Świętej Bronisławy, na którym usypany jest kopiec Kościuszki. Ku południowemu zachodowi znajdują się Skały Twardowskiego, a następnie wzgórze Kapelanka i na samym południu Podgórze. Przed nim znajduje się niepozorna Skałka. Wszystkie te wyniosłości zbudowane są, podobnie jak Wawel, z wapieni jurajskich. Pierwotnie stanowiły jednolitą płytę, która została podzielona na bloki. Zostały one następnie poprzesuwane w pionie, wzdłuż linii uskoków
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:17
        Smocza Jama
        Krakowska Smocza Jama jest swoistym unikatem. Pominiemy tu wątek legendarny, osnuty na kanwie tajemniczych kości, znajdowanych zresztą w wielu jaskiniach, których we wczesnym średniowieczu nie umiano przypisać żadnemu ze współczesnych gatunków zwierząt. Uznano więc, że są to resztki smoków. Współczesna paleontologia określa je zwykle jako kości niedźwiedzia jaskiniowego.
        Kości "smocze" były od dawna wydobywane, odgrywały bowiem wielką rolę w ludowej magii. Po sproszkowaniu podawano je gorączkującym i chorym na padaczkę. Rychło więc przetrzebiono znane i łatwo dostępne jaskinie, takie jak ta pod Wawelem, a kiedy w drugiej połowie XIX wieku przyszedł czas na badania geologiczno-antropologiczne namuliska - z inicjatywy Akademii Umiejętności - nie znaleziono już w Smoczej Jamie żadnych, godnych uwagi śladów obecności zwierząt, ani człowieka pierwotnego.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:18
        A jednak coś naturalnego pozostało
        Rozmiary Smoczej Jamy w dawnych publikacjach różnią się istotnie od tych, które znamy dziś. Pierwsze pomiary geodezyjne, wykonane podczas wspomnianych wyżej badań namuliska w XIX wieku, ukazały trójkomorowe wnętrze o długości około 60 metrów. Dno najgłębszej komory leżało 20,5 m poniżej powierzchni Wzgórza Wawelskiego w tym miejscu. Po późniejszych pracach adaptacyjnych i odkopaniu naturalnego wylotu jaskinia "wydłużyła się" do niespełna 70 m.
        I pewnie by tak zostało, gdyby nie odkrycie - badaniami geofizycznymi - nieznanej próżni za ścianą komory środkowej i przebicie do niej krótkiego korytarza. Okazała się bocznym korytarzem jaskini, trudnym do pokonania. Zaproszeni speleolodzy w 1983 r. odkryli około 150 m nowych korytarzy. Ta część jaskini jest ciasna, miejscami kręta, częściowo zalana wodą lub wypełniona błotnistym namułem; obfituje w trudne do pokonania progi i nie nadaje się do zwiedzania. Sprawiła zawód archeologom, którzy nie stwierdzili śladów obecności człowieka. Jest jednak niezwykle atrakcyjna dla tych, którzy próbują odczytać warunki i czas powstania jaskini.
        W kopulastym stropie pełno jest tzw. kotłów wirowych, które powstały przy całkowitym wypełnieniu korytarza wodą. Ponieważ leżą one na wysokości do 207 m n.p.m., wnioskujemy, że jaskinia powstała, gdy poziom wody w pra-Wiśle był wyższy, co najmniej 10 m ponad obecny stan. Nie udało się dotąd datować wielobarwnego, cienkowarstwowanego iłu alofanowego, który wyściela dno korytarzy. Jest on inny niż wypełnienie wielu młodych jaskiń okolic Krakowa, ale zespół nasion tkwiących w tym osadzie nie daje jednoznacznej odpowiedzi paleontologicznej. Kręty korytarz biegnący początkowo w pobliżu poziomu Wisły i tworzący syfony podnosi się na stałe na północ od Baszty Złodziejskiej i przechodzi w niską, łagodnie nachyloną szczelinę międzywarstwową. Są tu oznaki niedawnego zawalania stropu. Dopływa świeże powietrze od strony ul. Podzamcze i dawnej studni. W wodzie jeziorek na dnie jest sporo fosforanów. Czyżby przeciekała kanalizacja z budynku dawnego szpitala?
        Zespół korytarzy Smoczej Jamy jest zdumiewająco duży w stosunku do powierzchni tej części Wzgórza Wawelskiego, która może go zasilać wodami opadowymi. Może powstał w bardziej rozległym systemie krasowym?
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:27
        Kraków z dreszczykiem emocji – 7 tajemniczych miejsc i mrocznych historii Krakowa
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:29
        Owszem, w wielu tamtejszych budynkach planowane były schrony, ale od początku brakowało środków finansowych na ich budowę. Jak wynika z raportów z lat 70., schrony już wtedy były w złym stanie technicznym, części z nich nie dokończono, brakowało także wyposażenia. Krótko mówiąc: dzisiaj nie byłyby one w stanie pełnić swoich funkcji. Mimo to jest kilka miejsc, które warto odwiedzić, żeby zgłębić ten temat:
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:31
        Piwnica Świdnicka
        Wiecie co lubię w Krakowie? To, że miasto jest takie stare. Idę czasem ulicą i zastanawiam się, jak wyglądała ona przed setkami lat. Odkąd poznałem historię Piwnicy Świdnickiej, to zupełnie inaczej patrzę na rynek i wieżę ratuszową.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:33
        Bar miał swoje lepsze i gorsze czasy. Kazimierz Jagielloński odebrał temu miejscu przywilej sprowadzania piwa, ale po krótkim czasie Jan Olbracht go przywrócił. Piwnica Świdnicka przez miejscowych nazywana była też Indiami lub po prostu Świńską. W 1717r. ze względu na bawiącą się tam klientelę odnotowano natomiast określenie spelunca latronum (jaskinia łotrowska). Lud prosty mówił zwykle: „Pójdźmy do Indyi na wódkę, na piwo” czy „Tańcowałem w Indyi”.Ach, takich barów już nie ma!
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:42
          —‎ ‎Klawo!‎ ‎dobry‎ ‎z‎ ‎ciebie‎ ‎będzie‎ ‎andrus.
          Swój‎ ‎swego‎ ‎pozna.
          —‎ ‎No,‎ ‎kimka‎ ‎(noc)‎ ‎już‎ ‎dobra,‎ ‎łysy‎ ‎'(księżyc)‎ ‎wdział‎ ‎czapkę,‎ ‎czas‎ ‎do‎ ‎roboty‎ ‎—‎ ‎rzekł
          —‎ ‎A‎ ‎możeby‎ ‎hary‎ ‎przedtem,‎ ‎bo‎ ‎tam‎ ‎mróz
          tęgi‎ ‎—‎ ‎zauważył‎ ‎Kudłacz.
          —‎ ‎Dobrze,‎ ‎tylko‎ ‎nie‎ ‎na‎ ‎raz‎ ‎wychodźmy,
          bo‎ ‎tam‎ ‎'pająk‎ ‎(policjant)‎ ‎stoi‎ ‎pod‎ ‎oknem‎ ‎i bystro‎ ‎lipuje‎ ‎kapowidlami‎ ‎(pilnuje‎ ‎oczami).‎ ‎Ty, dodał,‎ ‎zwracając‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Kudłacza‎ ‎—‎ ‎poknajesz‎ ‎(pójdziesz)‎ ‎z‎ ‎Kłykiem.‎ ‎Zejdziemy‎ ‎się‎ ‎na zapustku‎ ‎(plantacje).
          Według‎ ‎tej‎ ‎umowy‎ ‎Kudłacz‎ ‎z‎ ‎Kłykiem palnęli‎ ‎po‎ ‎półkwaterku‎ ‎i‎ ‎wyszli.
          W‎ ‎milczeniu‎ ‎przeszli‎ ‎Kaźmierz,‎ ‎most,‎ ‎Stradom.‎ ‎Kiedy‎ ‎stanęli‎ ‎pod‎ ‎Zamkiem,‎ ‎Kudłacz odezwał‎ ‎się:
          —‎ ‎Nie‎ ‎tamtędy.‎ ‎Nie‎ ‎cierpię‎ ‎ulicy‎ ‎Kanonnej,‎ ‎bo‎ ‎na‎ ‎niej‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎pająkiem‎ ‎spotkać‎ ‎się‎ ‎można‎ ‎i‎ ‎bąk‎ ‎i‎ ‎kwacz‎ ‎psują‎ ‎mi‎ ‎humor,‎ ‎szczególnićj‎ ‎gdy‎ ‎idę‎ ‎na‎ ‎robotę.‎ ‎Obejdźmy‎ ‎lepiśj‎ ‎koło
          kastelu. Skierowali‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎ku‎ ‎Wiśle‎ ‎i‎ ‎poszli‎ ‎drogą‎ ‎prowadzącą‎ ‎koło‎ ‎wysokich‎ ‎murów ‎Zamku.
          —‎ ‎Czy‎ ‎znasz‎ ‎tych‎ ‎hawruków‎ ‎(państwo),
          których‎ ‎będziemy‎ ‎podbierać‎ ‎?‎ ‎spytał‎ ‎Kłyk przysuwając‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Kudłacza.
          —‎ ‎Nile,‎ ‎ja‎ ‎tu‎ ‎obcy.‎ ‎Dziś‎ ‎przyszedłem‎ ‎do miasta.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:54
          Domy to głównie czynszowe, 2–3 piętrowe eklektyczne kamienice oraz kilka budynków użyteczności publicznej.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:56
          Dom Rzemiosł Teatralnych ma dwie kondygnacje naziemne oraz historyzującą fasadę. Elewacja frontowa jest w całości czteroosiowa. Kamienica posiada duże, reprezentacyjne okna. Okna ozdobione są obramieniami i gzymsami nadokiennymi. Budynek wieńczy attyka i gzyms koronujący
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:58
          Towarzystwo Lekarskie powołano w Krakowie w 1866, dopiero jednak w 1903 otrzymało ono od miasta parcelę budowlaną pod przyszłą siedzibę przy ulicy Radziwiłłowskiej. Jednopiętrowy dom zaprojektował Julian Sowiński[2]. Na fasadzie domu znajduje się złocony napis „Towarzystwo Lekarskie”. Na prośbę prezesa Towarzystwa doktora Juliana Nowaka urządzenia wnętrz podjął się Stanisław Wyspiański.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:00
          Budynek można zwiedzać po wcześniejszym uzgodnieniu terminu.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:30
          Secesyjny gmach (róg ulic Kopernika i Radziwiłłowskiej) z zewnątrz nie zapowiada artystycznego arcydzieła. Budynek ma skromną, klasycyzującą bryłę. Miał pełnić funkcje klubowe, został więc wyposażony we wszystkie nowinki ówczesnej techniki: instalację elektryczną, gazową i wodno-kanalizacyjną, centralne ogrzewanie, a nawet elektryczne wentylatory i telefon.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:32
          Obiekt dostępny w godzinach pracy Muzeum Wydziału Lekarskiego UJ.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:47
          Tę alegorię można odnieść do całej nauki w ogóle, gdzie nowe i odkrywcze zawsze musi walczyć ze starym. Spętane ramiona boga są przypomnieniem, że myśl nową krępuje gorset tradycji i uprzedzeń, i że wyrwać się ponad to łatwym nie jest. To memento dla tych, którzy kroczą klatką schodową na piętro, gdzie, u jej wylotu, zastają masywne drzwi sali posiedzeń, sali, w której niejednokrotnie usłyszeć będzie można słowa nowych idei. Kwiecistość balustrady nie była przypadkowa. Motyw stylizowanych kwiatów, tak charakterystyczny dla Wyspiańskiego, pojawia się we fryzach podsufitowych zarówno w głównym korytarzu, jak i w sali posiedzeń. Był obecny w czytelni, a także na kilimach i portierach, nie ominął żyrandoli i kinkietów. Całości dopełniały meble wykonane według projektu Wyspiańskiego. Szczególną legendą obrosły krzesła w sali posiedzeń, które – interesujące pod względem formy – pod względem użytkowym są bublem. Ktokolwiek choć raz tam był i słuchał wykładów, zauważył, że publiczność po pewnym czasie zaczyna się dyskretnie wiercić. Im wykład dłuższy, tym intensywniej się wierci. Powodem tego są niewygodne krzesła – gięte ku dołowi podłokietniki sprawiają, że audytorium przejawia pewien niepokój. Sam Wyspiański, gdy mu to wytykano, miał odpowiadać: Bo też nie powinny być wygodne. Kiedy krzesła są wygodne, wówczas na posiedzeniach śpią. Czy była to kpina artysty, mająca pokryć jego Dom Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego, ul. Radziwiłłowska 4
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:53
          Budynek Towarzystwa Lekarskiego
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:23
          W 1960 r. Urząd Spraw Wewnętrznych Prezydium Rady Narodowej Miasta Krakowa zarządził likwidację majątku Stowarzyszenia. Dom opieki przy ul. Radziwiłłowskiej 8 staje się Państwowym Domem Rencisty, a od 1991 r. Domem Pomocy Społecznej dla Dorosłych
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:25
          ul. Radziwiłłowska 29 – Kamienica Szymborskich, projektował Leopold Tlachna, 1896. Zakupiona w 1929 przez Wincentego Szymborskiego. W latach 1929–1948 mieszkała w niej Wisława Szymborska.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:27
          Sufity klatki schodowej zdobią malunki. Nad bramą wejściową kamienicy znajduje się okno witrażowe.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:30
          Hotel Europejski w Krakowie – trzygwiazdkowy hotel usytuowany w centrum Krakowa, w bezpośrednim sąsiedztwie Dworca Głównego, przy ulicy Lubicz 5.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:32
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/96/Hotel_Europejski_w_Krakowie.jpg/480px-Hotel_Europejski_w_Krakowie.jpg
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:34
          Kupiony w 1885 przez hrabiego Zygmunta Pusłowskiego, przebudowany w 1886, według projektu Tadeusza Stryjeńskiego i Władysława Ekielskiego, zyskał formę neorenesansowej willi usytuowanej w ogrodzie
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:37
          W pałacowych wnętrzach zorganizowano Wystawę Starych Zegarów (1938) i Wystawę Miniatur (1939), z których dochód przeznaczono na budowę nowego gmachu Muzeum Narodowego. W czasie II wojny światowej w pałacu Pusłowskich mieściły się biura centrali Rady Głównej Opiekuńczej (R.G.O.). Pałacowe zbiory szczęśliwie przetrwały okupację. W latach 1996–2008 odrestaurowany dzięki funduszom Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:39
          Park obok pałacu, jedyny ocalały fragment ogrodów na Wesołej
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:42
          Szkoda, bo zasługuje na uwagę, zarówno ze względu na swoje walory architektoniczne, jak i historię oraz barwne postacie mieszkańców. Pisze o tym w swojej najnowszej książce historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Andrzej Chwalba. Praca wydana została przez Księgarnię Akademicką, a ukazała się w serii popularnonaukowych monografii najstarszych budynków uczelni przygotowanej na obchodzone właśnie 650-lecie założenia Uniwersytetu
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:43
          Hr. Pusłowski polecił wmurować w ściany pałacu autentyczne średniowieczne, renesansowe lub barokowe elementy, pochodzące z rozbieranych lub remontowanych kamienic i kościołów. I tak oto Pusłowscy mieli w swoim domu gotyckie portale, renesansowe belki stropowe, kominki z francuskich zamków i posadzki z pałacu Ujazdowskiego w Warszawie.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:45
          Po śmierci Zygmunta Pusłowskiego krakowski pałac odziedziczył jeden z czterech jego synów - Franciszek Xawery (pozostali zmarli młodo). Młody hrabia - dziś zupełnie anonimowy dla większości krakowian - stał się z czasem znaną i charakterystyczną postacią międzywojennego i powojennego Krakowa.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:48
          W 1923 r. hrabia towarzyszył marszałkowi Ferdynandowi Fochowi składającemu wizytę w Polsce. To właśnie Pusłowski w imieniu prezydenta Stanisława Wojciechowskiego przywiózł do Katowic buławę marszałka Polski, którą następnie wręczono Fochowi. W Krakowie oprowadzał gościa po mieście, pokazując mu zabytki. Gdy 12 maja 1923 r. w auli UJ Foch odbierał doktorat honoris causa, po jednej jego stronie zasiadał Józef Piłsudski, a po drugiej - hrabia Franciszek Xawery.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:50
          W wieku 70 lat (!) podjął więc pracę zawodową m.in. jako lektor angielskiego i niemieckiego na krakowskich uczelniach. Jednak wraz z zaostrzaniem się stalinizmu, stawało się jasne, że wcześniej czy później pałac zostanie zarekwirowany, a hrabia trafi do więzienia
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:53
          A co działo się z pałacem po śmierci hrabiego (zmarł w 1968 r.)? Mieściły się w nim anglistyka i germanistyka, a przede wszystkim Katedra Historii i Teorii Muzyki. Z powodu braku pieniędzy przez lata nieremontowany pałac niszczał. Dopiero po przełomie 1989 r. uczelnia zdobyła środki na renowację. Dziś pięknie odnowiony pałac mieści Instytut Muzykologii UJ i nosi wspaniałą uniwersytecką nazwę Collegium Musicologicum.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 16:16
          Dziadkiem Xawerego był Władysław Pusłowski (1801–1859), zakupił dla rodziny majątek Czarkowy w 1849 roku, upaństwowiony w 1945 roku. Ojciec Zygmunt (1848–1913) urodził się we Francji, nabył w 1880 roku dla rodzinnej kolekcji pałacyk w Krakowie przy ul. Kolejowej 10 (obecnie ul. Westerplatte), matką była Maria z Moszyńskich Pusłowska (1845–1926). Xawery miał dwóch braci: starszego Władysława Emanuela (ur. 1871), uzdolnionego matematyka, który zginął pod Samborem jako oficer armii austriackiej w 1915 roku, oraz młodszego Włodzimierza (ur. 1877), który popełnił samobójstwo w wieku 22 lat w czasie odbywania służby wojskowej w Staszowie w 1899 roku.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:35
        W samym centrum Krakowa nieopodal wieży ratuszowej mieści się wyjątkowe muzeum. “Kacianora” - krakowskie muzeum kata działające od 08.11.2013 r. przy Rynku Głównym 29 powstało dzięki staraniom i pasji prywatnego kolekcjonera. Zgromadzone w tym miejscu eksponaty pozwalają przedstawić rzemiosło katowskie na przestrzeni wieków. Odwiedzając muzeum wspierasz naszą działalność oraz rozwój.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:36
        Narzędzia te można dzielić na grupy w zależności od funkcji. Jedne służyły ośmieszaniu, by przynieść ujmę na honorze osoby skazanej w wyniku błahego przestępstwa np. “obyczajności”, inne wspomagały proces pozyskiwania wiedzy od skazanego by potwierdzić lub zaprzeczyć jego winie (sąd Boży), a jeszcze inne by wymierzyć sprawiedliwość na osobie skazanego poprzez publiczną egzekucję.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:39
        Cóż, legenda ta krąży w kilku wersjach – opowiem tę najbardziej mroczną. Ponoć nóż zawisł na Sukiennicach po to, aby ostrzegać ludzi, przypominając im o obowiązującym prawie – według prawa magdeburskiego karą za kradzież było obcięcie uszu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:41
        Koło kościoła św. Mikołaja przy ul. Kopernika. Latarnia ta pochodzi z XIV wieku i początkowo stała przy szpitalu dla trędowatych na Kleparzu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:42
        Jest ich jeszcze więcej. Dziś pełnią funkcje małych, niepozornych kapliczek, a przecież stoi za nimi tak ciekawa historia.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:45
        Wiele razy przechodziłem Floriańską, gdzie byłem zachęcany do wejścia do Lost Souls Alley. Zawsze jednak ignorowałem uliczne zaproszenie, bo wydawało mi się, że to jeden z takich marnych domów strachów, które były kiedyś w objeżdżających Polskę wesołych miasteczkach
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:48
        Sekretne ogrody
        Na sam koniec pozostawiłem już coś lekkiego. Sekretne ogrody nie mają w sobie nic mrocznego – wręcz przeciwnie: są piękne i miło spędza się w nich czas. Dodaję je do wpisu dlatego, że większość osób nie ma pojęcia o ich istnieniu, przez co zyskują dużą dozę tajemniczości.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:56
        KRAKOWSKIE LEGENDY KTÓRE WARTO ZNAĆ - Wyborcza
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:28
        LEGENDA O SMOKU WAWELSKIM I DZIELNYM SZEWCZYKU
        Każdy zna legendę o wawelskim smoku, pokonanym przez dzielnego szewczyka Skubę, który zabił barana, wypchał go siarką i smołą, a następnie podrzucił pod smoczą jamę. Potwór, aby ugasić pragnienie, tak długo pił wiślaną wodę, aż pękł. Wielka była radość krakowian, a szewczyk ze skóry zabitego smoka wykroił wiele par butów. Jak głosi legenda, do dziś można je kupić w Sukiennicach. - Dla mnie nie ma znaczenia, czy smok istniał czy to tylko brednia w smoczej skórze, ważne że stał się ikoną Krakowa - mówi Anna Szałapak, a Zbigniew Święch dodaje, że, dziś smok by nie przetrwał, bo żywił się dziewicami. O pokonaniu smoka przypomina zaprojektowana przez Bronisława Chromego rzeźba, stojąca u podnóża Wawelu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:34
        LEGENDA O WANDZIE, CO NIE CHCIAŁA NIEMCA
        W Mogile stoi kopiec Wandy. Nie wiadomo, kiedy go usypano, ale legenda wiąże jego powstanie z księżniczką Wandą, która nie chciała poślubić germańskiego księcia Rydygiera, by nie oddawać kraju pod obce panowanie. Książę zagroził, że najedzie ziemie Wandy, ale płomienna mowa wygłoszona przez księżniczkę sprawiła, że wróg odstąpił od planu zbrojnego. Upokorzony książę odebrał sobie życie. Wanda była jednak smutna, bo wiedziała, że musi złożyć bogom ofiarę dziękczynną. Poszła więc nad Wisłę i rzuciła się do wody. Chcąc uczcić bohaterstwo księżniczki, naród usypał jej kopiec. W 1890 r. postawiono na nim pomnik. Zaprojektował go Jan Matejko, który miał dworek w pobliskich Krzesławicach.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:36
        LEGENDA O ŻÓŁTEJ CIŻEMCE
        W 1867 r., w czasie prac konserwatorskich w kościele Mariackim, za ołtarzem Wita Stwosza odkryto zakurzony żółty trzewik. Jak się tam znalazł? Legenda głosi, że należał do Wawrzka, wiejskiego chłopca, który gdy tylko kawałek drewna znalazł, zabierał się za rzeźbienie. Raz tak zapomniał o Bożym świecie, że nie zauważył, jak krowa, której pilnował, zniszczyła zboże na polu proboszcza. Bał się Wawrzek do domu wrócić i uciekł w las. Tam zgubił drogę, szedł, szedł, aż znalazł się w Krakowie. Przygarnął go kanonik, który szybko poznał się na talencie chłopca i oddał go na naukę do mistrza Wita Stwosza. Talent Wawrzka docenił sam król Kazimierz Jagiellończyk i podarował chłopcu wymarzone żółte trzewiczki. Niestety, chłopiec nie cieszył się nimi zbyt długo. Chciał je włożyć na uroczystość odsłonięcia ołtarza, ale malując jedną z jego rzeźb zgubił jeden bucik, który spadł za ołtarz i przeleżał tam prawie 400 lat. A biedny Wawrzek znowu musiał chodzić boso.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:39
        Po zjedzeniu pułapki smok zaczął odczuwać pieczenie w gardle. Żeby je złagodzić, pił wodę z Wisły. Nic nie pomagało. Pił ją nieustannie, aż w końcu pękł. Szewc, który wymyślił plan na pokonanie smoka, ze skóry przeciwnika wykroił wiele par butów.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:40
        Królowa Jadwiga miała miękkie serce. Przejęła się losem robotnika, któremu postanowiła pomóc. Postawiła stopę na kamieniu, żeby łatwiej było jej odpiąć złotą klamrę od buta. Podarowała błyskotkę robotnikowi. Okazało się, że w kamieniu pozostał ślad – odbicie stopy kobiety. Wyjątkowy kamień postanowiono wmurować w ścianę budowanego kościoła. Znajduje się na nim napis „Stópka Królowej Jadwigi”. Kamień można podziwiać do dziś
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:42
        Obiecał jej, że otrzyma złoto, jeśli daruje mu życie. Musi jednak spełnić jeszcze jeden warunek – podczas drogi powrotnej do pałacu nie może się odwracać. Ciekawość zwyciężyła. Kobieta się odwróciła, dlatego złoto zamieniło się w śmieci.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:43
        Historia Wieliczki a legenda o św. Kindze

        Warto znać nie tylko legendy o Krakowie, lecz także o okolicznych miastach. Jednym z nich jest Wieliczka, a ze znajdującą się w niej kopalnią wiążą się różne historie. Jedna odpowiada na pytanie, skąd w Wieliczce wzięła się sól.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:44
        Chcesz dowiedzieć się więcej na temat św. Kingi? Odwiedź Kopalnię Soli w Wieliczce. Skorzystaj z Trasy Turystycznej, podczas której poznasz wiele cennych informacji na temat dawnych metod wydobywania soli oraz używanych do tego narzędzi. Podczas wycieczki podziemnymi korytarzami zyskasz możliwość przyjrzenia się solankowym jeziorom, konstrukcjom ciesielskim i dziełom sztuki rzeźbiarskiej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:53
        ŚWIĘTO MAŁOPOLSKI - Dziennik Polski - 25.08.2024
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:13
        Pamiętacie Kraków bez Galerii Krakowskiej, ale i bez korków? Niemożliwe?
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:14
        Kazimierz, który był miejscem niebezpiecznie pociągającym, a nie turystyczną atrakcją.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:16
        Kraków był jednym z nielicznych dużych miast w Polsce, gdzie w chwili upadku komuny dominującą formą własności budynków w centrum była własność prywatna. W latach 90. XX w. bardzo szybko wykorzystano więc lokale użytkowe, którymi można już było dowolnie dysponować: błyskawiczne zagospodarowano piwnice pod puby i bary.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:18
        Wielu mieszkańców Krakowa ma wrażenie, że miasto nie należy już do nich, ale do turystów...
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:22
        Kraków, lata 90. Rondo Mogilskie było zielone, z topolami Szafera
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:27
        Kraków, lata 90. Stary Kleparz wtedy - ma się świetnie i dziś
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 22:51
        Tego samego dnia konserwatywny „Czas” donosił: „Kradzież obrazów i szkiców. Policja wykryła, że z pracowni Wojciecha Kossaka, przy placu Juliusza Kossaka, wykradziono obrazy i szkice i sprzedano handlarzom. Policja odebrała już 9 skradzionych obrazów i szkiców; niektóre z nich są większej wartości 600 i 800 koron, a pozbywane były za drobne kwoty kilkudziesięciu koron. O kradzież podejrzany jest były służący artysty-malarza”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 22:54
        „Głos Narodu”, niedarzący sympatią antykwariuszy ze „Szpitalki”, podał nazwiska handlarzy, którzy „skradzione obrazy i szkice nabyli za bezcen”. Byli do Seiden, Immerglük oraz Schmaus. Wszyscy trzej twierdzili, że „kupowali bez złej myśli”, czyli w dobrej wierze.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 22:57
        Początek roku 1919 obfitował w ważne wydarzenia. 26 stycznia odbyły się pierwsze w niepodległej Polsce wybory sejmowe. Toczyły się walki z Czechami i Ukraińcami. Pod koniec grudnia wybuchło powstanie wielkopolskie. Wszystkie te wydarzenia działy się jednak dość daleko, a Kraków od początku listopada poprzedniego roku cieszył się bezpieczeństwem i wolnością.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 22:59
        Poważniejsza, liberalnie nastawiona „Nowa Reforma” okazała się nie tylko pismem o bardziej wyważonej opinii, lecz także szybciej reagującym, bo już w czwartek 23 stycznia doniosła: „Policja krakowska zarządziła wczoraj zamknięcie kawiarni Teatralnej. Przyczyną tego zarządzenia była gorsząca scena, jaka w tej kawiarni rozegrała się w nocy z wtorku na środę koło godziny 12. Oto jeden z członków produkującej się tam orkiestry Grünberga wystąpił w niesmacznym jakimś kostiumie i w języku niemieckim wyśpiewywać począł piosenki, któremi obrażeni się czuli obecni w sali goście polscy.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:00
          Przyszło z tego powodu do burzliwych protestów. Policja, zawiadomiona o zajściu, wdrożyła energiczne śledztwo w kierunku obrazy narodowości polskiej i zakład zamknięto”. Natomiast socjalistyczny „Naprzód’ pisał: „W kawiarni Teatralnej (Wettsteina naprzeciw teatru) zaszedł onegdaj godny najwyższego napiętnowania wypadek prowokacji ze strony jednego z muzykantów, który w przebraniu błazna śpiewał ohydne kuplety w języku niemieckim, obrażające uczucia polskie...”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:02
        Lokal przetrwał wiele dziesięcioleci. Po II wojnie światowej, zamieniony w restaurację, już tylko nazwą „Cyganeria” odwoływał się do swojej chlubnej, artystycznej przeszłości z początków dwudziestego stulecia, czyli epoki Przybyszewskich oraz Wyspiańskiego. Czas bywa nieubłagany, dlatego nie dziwmy się, że w końcu zatarł ostatnie ślady przeszłości, zmieniając dawną Teatralną w sklep spożywczy.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:05
        Ciekawym przyczynkiem do rozważań na temat wzajemnych relacji krakowian i żołnierzy z krakowskiego garnizonu jest monolog Felka Gzymsika, postaci z wodewilu „Krowoderskie zuchy” pióra Stefana Turskiego. Felek, syn „murorza” z Krowodrzy, służy jako kapral „przy landwerach”, czyli w obronie krajowej, a więc w niezbyt prestiżowej formacji. Nie jest tym faktem specjalnie zachwycony. Twierdzi nawet, że służy mu się „graślawo, jak przy landwerach”. Ma jednak głębokie poczucie swojej misji, którą tak oto przedstawia: „Ano w wojsku, kiedy rekrutów uczę – mówię ci jak zaczniemy kunirować od kapitana począwszy a skończywszy na mnie, to cała kompanja głupieje! Kapitan wymyśla po niemiecku, oberleitnant. po czesku, leitnant po morawsku, kadet po węgiersku, feldfebel po chorwacku, firer po rusku! Ale to niewiele pomaga bo nic nie rozumieją, dopiero jak ja huknę po polsku: szweigen himmelkreic donnerwetter, zatracone skieły, żeby mi wszystko było w ordynku, stieble wypucowane, stróżaki wypchane, gwer, tornister i inne kleinlikajty na swojem miejscu, a jak nie, to gdy wrócę sakramenckie kluki jak zacznę bić po mazaku – to się wam psiakość drewniana babka z ciotką przyśni”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:07
        Lepi póde do dzieuchy,
        Ona ta juz stoi w bramie
        I wygląda bidno na mnie.
        I tak z cały ty godziny,
        Nic nie wiecie bycze syny.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:12
        Przede wszystkim jednak monarchię austro-węgierską, w skład której w owym czasie wchodził i Kraków, obiegła radosna wieść, że cesarzowa Sissi, żona Franciszka Józefa, urodziła długo oczekiwanego następcę tronu: „28 sierpnia godzina 8 rano. Ponieważ po szczęśliwem upłynieniu najważniejszego peryodu położniczego stan zdrowia JCMości bez przerwy zupełnie jest zadowalający, oraz zdrowie księcia Następcy tronu pożądane, przeto buletyny lekarskie niniejszem zamykają się”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:14
        Koniec wakacji to zarazem sezon na rynku korepetycji, na łamach „Czasu” nie brakło więc stosownych ogłoszeń: „Były Guwerner, który przez lat więcej trudnił się nauką dzieci po znakomitych domach w kraju, zdając z niemi egzamina publicznie; chlubnemi świadectwy opatrzony, z zamiłowaniem oddający się zawodowi pedagogicznemu, oświadcza szlachetnym rodzicom interesowanym, iż osiadłszy w Krakowie, deklaruje się przyjąć ich synków na rok następny szkolny do siebie; wynająwszy ku temu dogodnie mieszkanie, przy zapewnieniu dobrego wiktu , a szczególnie troskliwej opieki pod każdym względem, za umiarkowane wynagrodzenie. […] Powołać się poważa na kilku wysoko reputowanych kapłanów tutejszy, jak też na Wgo Dyrektora szkoły głów. wzorowej w Krakowie”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:19
        Jako niepoprawnemu optymiście i romantykowi (co to wzrusza się przy filmach animowanych i obyczajowych, choć za literaturą okresu romantyzmu nie przepada) pozwólcie mi jednak wierzyć, że najwięcej wśród kłódek, które zamienią się wkrótce, po przetopieniu, w ławkę zakochanych, było tych pieczętujących miłości szczęśliwe, których ciągi dalsze wciąż następują i następować będą jeszcze długo.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:20
        Bo może właśnie takiej opowieści najbardziej potrzebuje dziś Kraków, miasto, w którym kolejne muzea (zwłaszcza te prywatne) wyrastają jak grzyby po deszczu? Może miłosnymi historiami powinniśmy się dzielić z naszymi gośćmi na równi z dramatycznymi dziejami naszego miasta i kraju?
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:23
        Gdy 24 lutego 1908 r. rozpoczęła się rozprawa przed trybunałem przysięgłych, wymieniona wyżej trójka zasiadła na ławie oskarżonych. Razem z nimi, jako czwarta podsądna, znalazła się tam Maria Kurzydłowska, młoda praczka z Dębnik, u której przybysze z Królestwa Polskiego wynajęli mieszkanie. Rozprawie przewodniczył dr Stanisław Trzaskowski, radca Sądu Krajowego. Oskarżał prokurator dr Czesław Obtułowicz, a bronił „kwiat krakowskiej palestry”: dr Józef Gleitzman, dr Abraham Himmelblau oraz dr Włodzimierz Lewicki.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:26
        Jednak podsądni, jako ludzie inteligentni, już po pierwszym dniu zorientowali się z pewnością, że ich sprawa nie stoi dobrze. Widać było, że świadkowie zeznają pewnie i nie dają się zbić z tropu podchwytliwymi pytaniami obrońców. Szczególnie zaszkodziły złodziejskiej spółce zeznania Melanii K. z Sanoka, biednej dziewczyny „wracającej z Ameryki, gdzie jej nie puszczono z powodu choroby oczu”, którą Lorek „obdarł bez miłosierdzia z całej gotówki”.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:27
          W tej sytuacji sądzeni przez c.k. trybunał specjaliści rodem z rosyjskiego zaboru zdecydowali się na podjęcie energicznej i – jak zapewne sądzili – skutecznej akcji. We wtorek, w drugim dniu procesu, o godzinie dziesiątej rano, oskarżony Lorek zaatakował jako pierwszy. Jego obszerny, wygłoszony ze swadą wywód, był przerywany płaczem. Przyznawał się prawie do wszystkiego. Zaprzeczał tylko swojemu udziałowi w ograbieniu włościanina Jędrzeja T.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 12:55
        W tej samej epoce,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎p.‎ ‎Talowski‎ ‎stawiał‎ ‎swoje‎ ‎dziwolągi, drażniące‎ ‎i‎ ‎niesmaczne,‎ ‎jak‎ ‎każdy‎ ‎falsyfikat,‎ ‎wyrabiano popękaną‎ ‎porcelanę....‎ ‎Nazywam‎ ‎te‎ ‎domy‎ ‎falsyfikatami nie‎ ‎z‎ ‎przyczyny,‎ ‎że‎ ‎przypominają‎ ‎swoją‎ ‎konstrukcyą flamandzkie‎ ‎wzory‎ ‎z‎ ‎przed‎ ‎lat‎ ‎czterystu,‎ ‎ale‎ ‎dlatego, że‎ ‎architekt‎ ‎za‎ ‎pomocą‎ ‎materyalu‎ ‎jakiego‎ ‎użył,‎ ‎za pomocą‎ ‎szczerb‎ ‎i‎ ‎dziur‎ ‎umyślnie‎ ‎zrobionych,‎ ‎pragnął wywołać‎ ‎na‎ ‎widzu‎ ‎wrażenie,‎ ‎istotnie‎ ‎starożytnej‎ ‎budowli.‎ ‎Domy‎ ‎p.‎ ‎Talowskie‎go‎ ‎skarżą‎ ‎się‎ ‎nam‎ ‎na krzywdy,‎ ‎które‎ ‎im‎ ‎okrutny‎ ‎czas‎ ‎wyrządził,‎ ‎a‎ ‎wiemy, że‎ ‎to‎ ‎nieprawda;‎ ‎prawią‎ ‎nam‎ ‎o‎ ‎dziejach‎ ‎stuleci,‎ ‎któ rych‎ ‎nie‎ ‎pamiętają;‎ ‎jednem‎ ‎słowem‎ ‎—‎ ‎blaguj^.‎ ‎Bu dynek‎ ‎sztucznie‎ ‎zestarzały,‎ ‎to‎ ‎motyw‎ ‎z‎ ‎maskarady albo‎ ‎balu‎ ‎kostyumowegó.‎ ‎Otóż‎ ‎na‎ ‎domina‎ ‎i‎ ‎przebra nych‎ ‎w‎ ‎pancerze‎ ‎albo‎ ‎żaboty‎ ‎filistrów,‎ ‎można‎ ‎się patrzeć‎ ‎przez‎ ‎parę‎ ‎godzin,‎ ‎ale‎ ‎lata‎ ‎i‎ ‎lat‎ ‎dziesiątki‎ ‎— to‎ ‎nuży.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:18
        wygląda‎ ‎jak‎ ‎odłupany‎ ‎od‎ ‎całości.‎ ‎Przysadkowata‎ ‎wieża, przystrojona‎ ‎u‎ ‎szczytu‎ ‎w‎ ‎metalową,‎ ‎ażurową‎ ‎bańkę, dziwi‎ ‎się‎ ‎swojej‎ ‎kuafiurze‎ ‎i‎ ‎swojej‎ ‎pasorzytniczej‎ ‎egzy- stencyi.‎ ‎—‎ ‎Wstawki‎ ‎z‎ ‎brudno-kanarkowej‎ ‎cegły,‎ ‎wy padły‎ ‎niefortunnie;‎ ‎a‎ ‎cegła‎ ‎na‎ ‎całej‎ ‎powierzchni‎ ‎muru jest‎ ‎bardzo‎ ‎nierównej‎ ‎barwy‎ ‎i‎ ‎blada.‎ ‎Gmach‎ ‎Izby‎ ‎han dlowej‎ ‎wygląda,‎ ‎jak‎ ‎dotknięty‎ ‎chorobą‎ ‎skórną.‎ ‎Dwie maski‎ ‎kobiece‎ ‎z‎ ‎kikutami‎ ‎skrzydeł,‎ ‎umieszczone‎ ‎nad bramą‎ ‎wchodową,‎ ‎i‎ ‎rozmaite‎ ‎emblemata‎ ‎rolnictwa: kółka‎ ‎i‎ ‎motyki‎ ‎ciosane‎ ‎w‎ ‎kamieniu,‎ ‎są‎ ‎pomysłem‎ ‎nie godnym‎ ‎artysty,‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎ten‎ ‎okręt‎ ‎u‎ ‎góry,‎ ‎który zapewne‎ ‎symbolizuje‎ ‎rozległy‎ ‎zamorski‎ ‎handel‎ ‎Kra kowa...‎ ‎Prawie‎ ‎naprzeciwko‎ ‎Izby‎ ‎handlowej,*‎ ‎zauważy łem‎ ‎prywatny,‎ ‎wcale‎ ‎ładny‎ ‎domek,‎ ‎którego‎ ‎nie‎ ‎szpeci ani‎ ‎wstrętny‎ ‎„bosaż“,‎ ‎ani‎ ‎banalna‎ ‎sztukaterya.‎ ‎Dom ten‎ ‎jest‎ ‎prawie‎ ‎całkiem‎ ‎gładki,‎ ‎proporcyonalny‎ ‎i‎ ‎sta ranniej‎ ‎niż‎ ‎inne‎ ‎wykonany‎ ‎—‎ ‎zalety‎ ‎niepoślednie. W‎ ‎tym‎ ‎domu‎ ‎mieści‎ ‎się‎ ‎prosty‎ ‎szynk,‎ ‎który‎ ‎tern‎ ‎się wyróżnia‎ ‎wśród‎ ‎krakowskich‎ ‎handelków,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎obcho dzi‎ ‎bez‎ ‎obrzydliwych‎ ‎szyldów.‎ ‎Lakoniczny‎ ‎napis‎ ‎spo jony‎ ‎z‎ ‎murem,‎ ‎oznajmja‎ ‎jedynie‎ ‎firmę‎ ‎właścicielki.‎ ‎— Ten‎ ‎szynk‎ ‎ma‎ ‎przytem,‎ ‎horribile‎ ‎dictu,‎ ‎kto‎ ‎wie‎ ‎czy nie‎ ‎najgustowniejszą‎ ‎wystawę‎ ‎sklepową‎ ‎w‎ ‎Krakowie. I‎ ‎cóż‎ ‎wywołuje‎ ‎ten‎ ‎efekt?‎ ‎Jedwabne‎ ‎kotary,‎ ‎złociste świeczniki,‎ ‎drogocenne‎ ‎wazony?‎ ‎Nie‎ ‎—‎ ‎kilkadziesiąt próżnych‎ ‎butelek,‎ ‎oryginalnego‎ ‎kształtu‎ ‎i‎ ‎wszystkie w‎ ‎jednym‎ ‎tonie,‎ ‎blado‎ ‎niebieskim.‎ ‎To‎ ‎zupełnie‎ ‎wy starczyło.‎ ‎Wszystko‎ ‎razem‎ ‎mogło‎ ‎kosztować,‎ ‎może dziesięć,‎ ‎może‎ ‎piętnaście‎ ‎koron. Miłe‎ ‎robi‎ ‎wrażenie‎ ‎dom‎ ‎tow.‎ ‎lekarskiego‎ ‎przy ulicy‎ ‎Radziwiłlowskiej,‎ ‎skromny,‎ ‎szlachetny‎ ‎i‎ ‎wcale niepowszedni.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:22
        Te‎ ‎wszystkie‎ ‎przykłady‎ ‎przytoczyłem,‎ ‎żeby‎ ‎udo wodnić,‎ ‎iż‎ ‎budynek‎ ‎piękny‎ ‎sam‎ ‎przez‎ ‎się,‎ ‎w‎ ‎pewnych punktach‎ ‎miasta,‎ ‎może‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎wydać‎ ‎się‎ ‎brzydszym, niż‎ ‎jest‎ ‎istotnie,‎ ‎ale‎ ‎może‎ ‎także‎ ‎zupełnie‎ ‎zetrzeć‎ ‎piękno ulicy‎ ‎lub‎ ‎placu,‎ ‎przy‎ ‎którym‎ ‎go‎ ‎postawiono. O‎ ‎estetycznym‎ ‎wyglądzie‎ ‎miasta,‎ ‎nie‎ ‎rozstrzygają pojedyncze‎ ‎arcydzieła‎ ‎budownictwa‎ ‎rozsiane‎ ‎tu‎ ‎i‎ ‎ów dzie,‎ ‎ale‎ ‎raczej‎ ‎całe‎ ‎dzielnice‎ ‎związane‎ ‎w‎ ‎pewną‎ ‎orga niczną‎ ‎całość,‎ ‎choćby‎ ‎się‎ ‎składały‎ ‎z‎ ‎dzieł‎ ‎średniej artystycznej‎ ‎wartości. Przypatrzmy‎ ‎się‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎ulicy‎ ‎Kanoniczej‎ ‎albo‎ ‎ul. św.‎ ‎Jana,‎ ‎dwom‎ ‎zakątkom‎ ‎dawnego‎ ‎Krakowa,‎ ‎najlepiej może‎ ‎sharmonizowanym,‎ ‎najmniej‎ ‎względnie‎ ‎oszpeco- nym.‎ ‎Tam‎ ‎niema‎ ‎ani‎ ‎jednego‎ ‎budynku‎ ‎zasługującego na‎ ‎nazwę‎ ‎dzieła‎ ‎sztuki,‎ ‎a‎ ‎jednak‎ ‎całość‎ ‎ma‎ ‎niewypowie dziany‎ ‎urok‎ ‎i‎ ‎jest‎ ‎niezaprzeczenie‎ ‎piękną.‎ ‎Wyrwijmy jednę‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎kamienic‎ ‎i‎ ‎postawmy‎ ‎obok‎ ‎gmachu‎ ‎opery paryskiej,a‎ ‎będzie‎ ‎miała‎ ‎bardzo‎ ‎niepoczesną‎ ‎minę.‎ ‎Jedna kowoż‎ ‎razem,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎stoją‎ ‎są‎ ‎bezporównania‎ ‎piękniejsze, od‎ ‎wielu‎ ‎najświetniejszych‎ ‎dzielnic‎ ‎Paryża‎ ‎i‎ ‎Wiednia. Naturalnie‎ ‎barbarzyństwo‎ ‎nasze‎ ‎uważa‎ ‎te‎ ‎„ciemne zaułki“‎ ‎za‎ ‎nieskończenie‎ ‎brzydsze‎ ‎od‎ ‎takiej‎ ‎np.‎ ‎ul.‎ ‎Wol skiej‎ ‎i‎ ‎odpowiednio‎ ‎je‎ ‎traktuje.‎ ‎(Przy‎ ‎ul.‎ ‎Kanoniczej‎ ‎umie szczono‎ ‎—‎ ‎dawno‎ ‎już‎ ‎zresztą‎ ‎—‎ ‎areszta‎ ‎policyjne!)‎ ‎Tym czasem‎ ‎ul.‎ ‎Wolska‎ ‎jest‎ ‎ściekiem‎ ‎poronionych‎ ‎płodów‎ ‎ar chitektury,‎ ‎a‎ ‎potworek‎ ‎wylęgły‎ ‎u‎ ‎jej‎ ‎wylotu‎ ‎(ostatni‎ ‎dom po‎ ‎lewej‎ ‎stronie)‎ ‎mało‎ ‎ma‎ ‎równych‎ ‎sobie‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎Krako wie‎ ‎okazów.‎ ‎Ta‎ ‎baszta‎ ‎gładka‎ ‎jak‎ ‎cylinder,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo, czy‎ ‎służy‎ ‎za‎ ‎rezerwuar‎ ‎na‎ ‎wodę‎ ‎kolei‎ ‎obwodowej, z‎ ‎którą‎ ‎się‎ ‎prawie‎ ‎styka,‎ ‎czy‎ ‎jest‎ ‎to‎ ‎kocioł‎ ‎„wielkiej pralni‎ ‎hygienicznej“,‎ ‎czy‎ ‎też‎ ‎prywatne‎ ‎crematorium.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:36
          Jeżeli‎ ‎jakiś‎ ‎„szlagon‎"‎ ‎postawi‎ ‎sobie‎ ‎oborę‎ ‎z‎ ‎wieżą, śpichlerz‎ ‎w‎ ‎kształcie‎ ‎średniowiecznej‎ ‎baszty‎ ‎albo‎ ‎go tyckie‎ ‎chlewki,‎ ‎nikomu‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎zawadzi.‎ ‎Co‎ ‎najwyżej karbowy‎ ‎i‎ ‎rataje‎ ‎śmiać‎ ‎się‎ ‎będą‎ ‎po‎ ‎kątach‎ ‎z‎ ‎pana dziedzica,‎ ‎któremu‎ ‎się‎ ‎rozum‎ ‎„meli“.‎ ‎Lecz‎ ‎nikomu‎ ‎nie stanie‎ ‎się‎ ‎krzywda‎ ‎—‎ ‎folwark‎ ‎niema‎ ‎tradycyi.‎ ‎Co‎ ‎in nego‎ ‎miasto,‎ ‎które‎ ‎ma‎ ‎swoją‎ ‎indywidualność, które‎ ‎jest‎ ‎osobistością.‎ ‎W‎ ‎mieście‎ ‎zwłaszcza‎ ‎tak szanownem‎ ‎jak‎ ‎Kraków,‎ ‎bogatem‎ ‎w‎ ‎historyczne‎ ‎pamiątki,‎ ‎w‎ ‎tradycye‎ ‎wieków,‎ ‎w‎ ‎artystyczne‎ ‎wartości, a‎ ‎nawet‎ ‎skarby,‎ ‎w‎ ‎mieście,‎ ‎które‎ ‎nietylko‎ ‎należy‎ ‎do jego‎ ‎mieszkańców,‎ ‎ale‎ ‎do‎ ‎całej‎ ‎Polski,‎ ‎wszelka‎ ‎fanta- zyjność‎ ‎i‎ ‎bezwzględność‎ ‎geszefciarska‎ ‎w‎ ‎budownictwie powinny‎ ‎być‎ ‎wykluczone,‎ ‎bo‎ ‎szkodę‎ ‎przynoszą‎ ‎ogółowi. Kto‎ ‎winien‎ ‎zmarnowania‎ ‎tylu‎ ‎pamiątek?‎ ‎Kto‎ ‎wi nien,‎ ‎że‎ ‎brzydota‎ ‎i‎ ‎banalność‎ ‎wdziera‎ ‎się‎ ‎ze‎ ‎wszyst kich‎ ‎stron‎ ‎do‎ ‎miasta,‎ ‎które‎ ‎pomimo‎ ‎pożarów‎ ‎i‎ ‎mate- ryalnego‎ ‎zastoju,‎ ‎mogło‎ ‎bez‎ ‎trudu‎ ‎i‎ ‎wydatku‎ ‎ocalić szczątki‎ ‎dawnej‎ ‎świetności?‎ ‎Oczywiście‎ ‎ci‎ ‎—‎ ‎odpowie, każdy‎ ‎—‎ ‎którzy‎ ‎mieli‎ ‎prawo‎ ‎sprzeciwić‎ ‎się‎ ‎systema tycznemu‎ ‎szpeceniu‎ ‎Krakowa‎ ‎i‎ ‎równocześnie‎ ‎obowią zek‎ ‎przystrajania‎ ‎go‎ ‎w‎ ‎budynki‎ ‎piękne,‎ ‎a‎ ‎przynajmniej przyzwoite.‎ ‎Tak,‎ ‎ale‎ ‎ta‎ ‎gruboskórność‎ ‎przygodnych ojców‎ ‎miasta,‎ ‎ostatnich‎ ‎trzech‎ ‎pokoleń,‎ ‎jest‎ ‎wynikiem braku‎ ‎artystycznej‎ ‎wrażliwości‎ ‎i‎ ‎kultury‎ ‎całego‎ ‎społe czeństwa.‎ ‎Wychowywano‎ ‎nas‎ ‎praktycznie.‎ ‎Cieszyliśmy się‎ ‎wprawdzie,‎ ‎jeżeli‎ ‎który‎ ‎z‎ ‎naszych‎ ‎artystów‎ ‎nabrał wziętości‎ ‎za‎ ‎granicą‎ ‎i‎ ‎„zbywał‎11‎ ‎drogo‎ ‎swoje‎ ‎dzieła, bo‎ ‎pieniądze‎ ‎płynęły‎ ‎albo‎ ‎wpłynąć‎ ‎mogły‎ ‎do‎ ‎kraju. Tak‎ ‎samo‎ ‎jak‎ ‎dziś‎ ‎cieszymy‎ ‎się‎ ‎skoro‎ ‎dużo‎ ‎naszego zboża‎ ‎skonsumują‎ ‎Niemcy‎ ‎albo‎ ‎Anglia,‎ ‎pomimo,‎ ‎że
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:55
      Kościół św. św. Macieja i Mateusza został zbudowany w 1425 z fundacji ks. Stanisława Reya (Roya), proboszcza parafii św. Szczepana. W 1585 przejęli go jezuici, którzy nieco go rozbudowali, a na miejscu pobliskich domów urządzili nowicjat
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:56
      Po zburzeniu kościoła św. św. Macieja i Mateusza i sąsiedniego kościoła św. Szczepana oraz pojezuickich zabudowań powstał w tym miejscu obszerny plac, początkowo nazwany placem Gwardii Narodowej, a potem placem Szczepańskim. Funkcjonowało tu targowisko, które przetrwało do drugiej wojny światowej.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:58
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b1/ModelKo%C5%9Bcio%C5%82a%C5%9AwSzczepana%28Nieistniej%C4%85cego%29WrazZZabudowaniami-PlacSzczepa%C5%84ski-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-ModelKo%C5%9Bcio%C5%82a%C5%9AwSzczepana%28Nieistniej%C4%85cego%29WrazZZabudowaniami-PlacSzczepa%C5%84ski-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:04
      Obszerna świątynia zbudowana była w stylu barokowym, na planie krzyża łacińskiego. Składała się z prostokątnego prezbiterium zwróconego ku zachodowi (w którego zakończeniu znajdował się chór zakonny) i szerszej nawy z kaplicami po bokach i transeptem. Główna fasada znajdowała się od strony obecnej ulicy Senackiej. Wewnątrz znajdowały się liczne ołtarze. Od południa przylegał do kościoła obszerny z dwoma dziedzińcami i oratorium arcybractwa św. Józefa. W murach klasztoru wznosiła się wieża pełniąca funkcję dzwonnicy, przerobiona z dawnej baszty. W 1669 w kościele znalazł się obraz św. Józefa, który wkrótce zaczął słynąć cudami. W 1715 rada miejska Krakowa oddała miasto w opiekę św. Józefowi, a obraz obnoszono w uroczystej procesji
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:06
      Kościół św. Michała i św. Józefa (św. Michała, karmelitów bosych)
      Kościół ten, wraz z klasztorem karmelitów bosych, powstał na początku XVI w. przy ówczesnych murach obronnych miasta, od ich wewnętrznej strony (w bezpośrednim sąsiedztwie założenia znajdowała się Baszta Murarzy, zwana wcześniej Legacką). Karmelici przybyli do Krakowa ok. 1605 r., a pierwszy ich klasztor znalazł się na Wesołej (z kościołem Niepokalanego Poczęcia NMP, do dzisiaj istniejącym i zwanym zwyczajowo kościołem św. Łazarza). Pragnęli jednak siedziby w bezpieczniejszym miejscu, w mieście. Kościół i klasztor św. Michała powstały na miejscu tzw. „malowanego dworu” Tęczyńskich (podarowanego karmelitom przez Andrzeja Tęczyńskiego w 1610 r.), hospicjum należącego do benedyktynów tynieckich (oddanego karmelitom dzięki zakupowi na rzecz benedyktynów innego domu w Krakowie przez wojewodę krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego) i łaźni miejskiej (oddanej przez magistrat). Karmelici pozyskali też fragmenty ogrodów kapituły krakowskiej. Wspomniany „malowany dwór” Tęczyńskich wzniesiony został tutaj przed 1573 r., wcześniej na tym miejscu znajdował się dwór Gniewosza z Dalewic z końca XIV w., wzniesiony na miejscu jednego z zespołów obronnych funkcjonujących przy północnych narożnikach Okołu. Być może to w tym miejscu znajdowało się wcześniej znane ze źródeł castrum Konrada Mazowieckiego, które ten miał postawić u ujścia Rudawy do Wisły podczas walk o tron książęcy w Krakowie w 1246 r. XX-wieczne badania archeologiczne wykazały pod zabudowaniami dawnego klasztoru relikty dawnych fortyfikacji, być może jednej z bram średniowiecznego Okołu.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:07
      Karmelici przez cały okres istnienia klasztoru prowadzili tutaj studium teologiczne, tu też mieściły się władze polskiej prowincji zakonu. W 1631 r. przeniesiono tu oratorium akademickie, które jednak już w 1643 r. trafiło do kaplicy przy gimnazjum Nowodworskiego. W 1787 r. prymas Michał Poniatowski przeniósł tu karmelitów z Wesołej (ich tamtejsze zabudowania oddał szarytkom, w klasztorze utworzył szpital św. Łazarza, a kościół zamienił na szpitalną kaplicę). W 1797 r. karmelici zostali i stąd usunięci przez władze austriackie (zakonnicy przenieśli się do Czernej koło Krzeszowic). W gmachu poklasztornym znalazło się więzienie (zwane później zwyczajowo przez cały okres jego istnienia więzieniem św. Michała). Kościół początkowo służył jako miejsce nabożeństwa dla więźniów, jednak popadał w coraz większą ruinę. Zamknięto go w latach 1832–1835, a w 1872 r. jego budynek ostatecznie zburzono (znajdował się w kiepskim stanie, z popękanym sklepieniem) i postawiono na tym miejscu nowe pomieszczenia sądu (część murów wykorzystano); także gmach poklasztorny rozbudowano i przebudowano. Więzienie działało w tych budynkach przez cały okres zaborów, międzywojenny, było też wykorzystywane przez Niemców podczas II wojny światowej i władze komunistyczne w pierwszych latach powojennych. W 1954 budynek przekazano Muzeum Archeologicznemu, później znalazło tutaj też siedzibę Muzeum Geologiczne (w dobudowanej wówczas części gmachu), oba funkcjonujące do dzisiaj.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:08
      Kościół Pana Jezusa Dobrego Pasterza – drewniany kościół w Prądniku Czerwonym (od 1941 r. w granicach Krakowa) wybudowany w 1923, rozebrany w 1971 roku.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 14:46
      Data powstania kościoła nie jest znana. Pierwszy raz pojawia się w źródłach w 1325–1327, istniał zatem co najmniej od pierwszej ćwierci XIV w. Należał do krakowskiej kapituły katedralnej. W 1455 spłonął. Na początku XVI w. został odbudowany staraniem Macieja Miechowity. W pierwszej połowie XVII w. został zbarokizowany. Był niewielką, murowaną budowlą (nazywaną też czasem „kaplicą”), z jednym ołtarzem i wejściem od strony ul. Grodzkiej. Pod koniec XVIII w. kościół uznano za opuszczony i w 1786 nakazano jego ekssekrowanie. Zamknięto go w 1791 i przebudowano na kamienicę (ul. Grodzka 38, kamienica pod Elefanty)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:01
        Według Kadłubka Wanda zmarła bezpotomnie, sprawiając, że królestwo pogrążyło się w anarchii i chaosie. Interesujące jest to, że Kadłubek stara się dostarczyć czytelnikowi informację o znaczeniu imienia królowej. Według niego od imienia córki Kraka pochodzi nazwa rzeki Wandal, a od tego cieku wodnego nazwę zawdzięczają Wandalowie. To bardzo interesująca próba umocowania historycznych powiązań z tekstami starożytnych autorów.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:02
        Kopiec Wandy znajduje się w Nowej Hucie i został najprawdopodobniej wybudowany około VII/VIII wieku. Ma wysokość 14 metrów. Znajdował się na terenie dawnej wsi, wzmiankowanej w 1222 roku pod nazwą „Clara Tumba”, czyli „Święta Mogiła”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:03
        Przyjmuje się, że kopiec ten został wybudowany między VI a VIII wiekiem. Według niektórych archeologów kopiec jest grobowcem pochodzenia celtyckiego, choć nie udało się odnaleźć żadnego pochówku. Wielce prawdopodobne, że główną funkcją kopca była ta związana z kultem pochówkowym (przemawiają za tym tradycje np. Rękawki, albo nazwa kopca Wandy, mówiąca bezpośrednio o miejscu pochówku). Brak potwierdzenia archeologicznego jest jednak sporym problemem; zostają nam jedynie domysły i teorie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:07
        Rycerze śpiący pod Wawelem.

        [...] Górale, co z wysokich hal swoich odwiedzali często Kraków, uderzeni wspaniałością zamku [wawelskiego], w podaniu odwiecznym zachowali, że w głębokościach góry Wawelu jest drugi taki sam zamek, tylko nie taki cichy, smutny, nie taki głuchy i grobowy, na który

        ludzkie oczy patrzą, jeno piękny, jasny, wspaniały, od złota błyszczący, z koralowym dachem, oświetlony zawsze jasnym słonkiem, a tak miło nań patrzeć, jak dawniej ludzie patrzali na stojący na Wawelu zamek dziś opustoszały.

        W tym podziemnym gmachu jest ogromna sala, jakoby kościół jaki, po ścianach wisi wiele zbroi: to tarcze, szable i chorągwie. Na środku stoi stół, a wokoło siedzą wszyscy królowie polscy w szatach koronacyjnych. Raz w rok słyszą ludzie huk i rżenie koni, odgłos trąb i wrzawę wojenną, wtedy powstaje od stołu król Bolesław Chrobry, miecz, co dostał od anioła, świeci mu dziwną jasnością na ramieniu, wychodzi z podziemnego grodu o samej północy, wolnym krokiem przebywa zamkowe podwórza, a chrzęszczy i brzęczy żelazna na nim zbroja. Jeżeli kto z ludzi śmiertelnych z nim się spotka, a jest to dobry człowiek, to zobaczy króla w całej wspaniałej postaci i zrobi się w sercu lekko, radośno, lecz gdy jaki zły, nie ujrzy go wcale, ale uczuje trwogę, żal straszny zakręci mu w mózgu i bezprzytomny upadnie.

        Wnijście do tego podziemnego zamku wyobraźnia górali wskazywała przez smoczą jamę, znajdującą się u stóp Wawelu. Wnijście to ciemne, tajemnicze, długo było osnute poetycznym urokiem, teraz niemiecka ręka, przerabiając zamek królewski na cytadelę, przejrzała te pieczary ręką natury w skale wykute i starła z nich urok starożytny.

        Lud krakowski dotąd utrzymuje, że gdy jakie wielkie nieszczęście ma kraj cały dotknąć, słychać w podziemiach zamku i katedry jakby nabożne pienia pełne rzewności, a człowiek, który je usłyszy, od płaczu nie może się wstrzymać.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:16
        Legenda o krakowskim czakramie

        Krakowska legenda ma związek z hinduskim bogiem Sziwą, który rzucił siedem magicznych kamieni w siedem stron świata. Jeden z nich trafił na... Wawel. Ten magiczny kamień, czakram, ma wyjątkową energię, którą "naładuje" każdego, kto się do niego zbliży.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:23
        Legenda o zaczarowanych gołębiach

        Według legendy krakowskie gołębie nie są zwykłe, ale zaczarowane.
        Gdy na książęcym tronie zasiadł Henryk IV Prawy, zapragnął zjednoczyć wszystkie ziemie księstwa, ale nie miał pieniędzy. Wtedy wróżka zamieniła książęcą drużynę w gołębie. Obsiadły one kościół Mariacki i zaczęły wydziobywać kamyki, które spadając na ziemię zamieniały się w złote monety.
        Książę ze złotem wyprawił się do Rzymu po poparcie papieża. Ale po drodze ucztował, bawił się i stracił pieniądze. Nigdy już nie wrócił do Krakowa, a jego drużyna pozostała zaklęta...
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:36
        Legenda o Helgundzie i Walgierzu Wdałym – legenda zapisana po łacinie pod koniec XIII wieku w Kronice wielkopolskiej. Zdaniem Gerarda Labudy oryginalny utwór, na którym oparł się autor Kroniki, mógł powstać pod koniec XII wieku na dworze Henryka Sandomierskiego lub Kazimierza II Sprawiedliwego w Wiślicy.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:00
        Kronikarz wyraźnie poświadcza, że rzecz dzieje się w czasach pogańskich. Po badaniach, zwłaszcza Gerarda Labudy, w nauce panuje przekonanie, że w opowieści tej nie występują realne ślady wydarzeń historycznych z czasów pogańskich. Uwaga kronikarza stanowi kamuflaż dla związania zachodnioeuropejskiej opowieści rycerskiej z ziemiami polskimi. Imię Wisław nie występowało w ówczesnej Polsce, było natomiast znane na Połabszczyźnie (nosił je przed połową XIII wieku jeden z biskupów krakowskich, wywodzący się z Pomorza Zachodniego). Stanowi ono skróconą wersję imienia Witosław lub Wyszesław. Wydaje się, że kronikarz wielkopolski utworzył je od nazwy Wiślicy, która w tym czasie przeżywała okres świetności. Pochodzenie Wisława od Pompilusza/Popiela stanowi ozdobnik literacki. Popiel, o ile w ogóle istniał, nigdy bowiem nie władał w Małopolsce. Imiona Waltera i Helgundy zostały zapożyczone z opowieści źródłowej[
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:06
        Pośrednim potwierdzeniem tych podań o królu mogą być słowa Jana Długosza, pochodzące z drugiej połowy XV w., że Kazimierz Wielki o to szczególnie troskał [...], by kmiecie i wieśniacy nie cierpieli krzywdy ze strony szlachty i rycerstwa[...]. On wstawał sie za nimi oraz skutecznie i surowo zabraniał ich krzywdzenie[...]. Król każdemu za jego występny czyn i przewinienie wymierzał odpowiednią karę. Z powodu tych zasad[...] szlachta i rycerze nazywali go \"królem chłopów\" . Ze słów J. Długosza wynika, że w ustach szlachty i rycerzy określenie to było wyrazem pogardy, w rezultacie stało się ono dla królem zaszczytnym.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:11
        Wedle słów kronikarza, „kmiecie i osadnicy zależni od rycerzy i szlachty, ilekroć byli uciskani przez swoich panów i dziedziców, znajdowali u króla pewną opiekę. Wstawiał się za nimi i surowo zabraniał ich krzywdzić, tak, że nikt, nawet wpływowy i bogaty możnowładca nie miał odwagi być okrutnym, przykrym i niesprawiedliwym wobec swoich kmieci, bo król każdemu za jego występny czyn i przewinienie wymierzał odpowiednią karę”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:24
        O Jaśku, Staszku i studni w Tyńcu

        Studnia na dziedzińcu opactwa Benedyktynów w Tyńcu ma ponad 30 m głębokości i około 300 lat. O jej powstaniu opowiada legenda.
        Dawno temu żyło dwóch przyjaciół – spokojny Jaśko i nerwowy Staszek, który kiedyś tak pokłócił się z Jaśkiem, że go zabił. Staszek bardzo żałował tego co zrobił i sam poszedł do króla prosić o karę.
        Opat Tyniecki (najważniejszy mnich w klasztorze) poprosił króla, aby karą dla Staszka było wykopanie studni w klasztorze. Była to bardzo trudna praca, Staszek musiał rozkuwać wysoką skałę na której zbudowano opactwo. Pracował przez wiele lat bez przerwy, nawet jedzenie przynoszono mu do studni i spuszczano na linach w dół.
        Pewnej nocy ukazał mu się duch przyjaciela Jaśka, który przebaczył mu jego zbrodnię i obiecał, że następnego dnia dokopie się do wody – tak też się stało.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:48
        Zjawa

        Pałac Wielopolskich

        W XVI wieku była tam siedziba hetmana wielkiego koronnego Jana Tarnowskiego, a dziś w murach Pałacu urzęduje prezydent Krakowa, jak również obradują miejscy radni. Mówi się, że na korytarzach krakowskiego magistratu można spotkać czasami... Czarną Damę. "Jeszcze przed wojną widywali ją tam starzy woźni, pilnujący tej magnackiej rezydencji" - pisze Michał Rożek. Czarna Dama ma być duchem młodej kobiety, która wiele lat temu została ścięta w Pałacu Wielopolskich. Jej ciało zawinięto w czerwone sukno. "Od XIX wieku krąży po korytarzach i komnatach pałacu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:50
        MKTG SR - pasek na kartach artykułów
        7 z 12
        Przeglądaj galerię za pomocą strzałek
        na klawiaturze
        Katedra na Wawelu...
        fot. Anna Kaczmarz
        Katedralne zjawy

        Katedra na Wawelu

        W wawelskiej katedrze ma się pojawiać kilka zjaw. Wśród nich m.in. biskupa Jana Grota (zmarł w 1347 roku). Pogrzebano go w kaplicy św. Jana Ewangelisty. "Podług siedemnastowiecznej tradycji objawił się na koniu któremuś królowi z napomnieniem, aby ten nie następował na jego grób. Kaplica św. Jana była bowiem połączona z zamkiem i tędy królowie przechodzili na mszę świętą" - czytamy w książce "Mistyczny Kraków". Monarcha nakazał zamurować drzwi. Zjawa biskupa ma się pojawiać w katedrze także dziś.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:52
        Knajpa pełna duchów

        Okolice Cmentarza Rakowickiego

        W rejonie ulicy Prandoty i alei 29 Listopada stał niegdyś budynek znanej knajpy Pod Czarnym Osłem. Został wyburzony w latach 60. XX wieku. Ponoć pojawiały się tam duchy samobójców. "Faktycznie szynk miał do nich szczęście. Wypiwszy tam ponad normę, w nader łatwy sposób kończyli ziemską wędrówkę"
        Życie odebrał sobie tam m.in. Edward Żeleński, brat Tadeusza Boya-Żeleńskiego (poety, krytyka literackiego). Teraz na terenie, gdzie stał budynek, znajduje się Cmentarz Rakowicki.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 21:04
        PRZERAŹLIWY KRZYK (2011)

        Lipiec, sobota 2011 roku, ul. Siewna. O godz. 5 rano przechodząca kobieta znajduje zmasakrowane zwłoki młodej dziewczyny. W toku śledztwa okazuje się, że jest to 21-latka o podwójnym, polsko-brytyjskim obywatelstwie, stażystka w Muzeum Narodowym. W piątek, 30 lipca brała udział w imprezie, z której wyszła kwadrans po północy. Około 4 rano tajemniczy krzyk słyszy pan Franciszek. Nie interweniuje. Godzinę później ciało dziewczyny z twarzą zalaną krwią znajduje kobieta przechodząca ulicą, nad którą przebiega nasyp kolejowy. Zawiadamia policję. Dziewczyna ma obrażenia z tyłu głowy, prawdopodobnie spowodowane uderzeniem tępym narzędziem. Jej dom znajduje się pół kilometra dalej. Co się stało? Kto dokonał zbrodni? Policja w okolicach miejsca znalazła 30-letniego mężczyznę, który mógł być powiązany ze sprawą. Ale nie wiadomo, jaka jest prawda.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 21:06
        ZNIKAJĄCE ZWŁOKI (1995)

        1995 rok, ul. Ignacego Krasickiego 24. Piotr Hyszko zabił kobietę w kamienicy. Zwłok pozbył się tak skutecznie, że... nie zostały odnalezione. Hyszko został oskarżony pomimo braku ciała zamordowanej. Procesu już nie doczekał.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 22:57
        W 1921 roku Zofia Frontczakówna wyszła za mąż za szewca Macieja Palucha, mieszkańca Zesławic, z którym miała czworo dzieci (przeżyło dwoje). Zamieszkali w około trzyhektarowym gospodarstwie panny młodej. Po zamążpójściu Zofia Paluchowa jeszcze sporadycznie pozowała artystom (głównie w celu zarobkowym), a ponieważ był to jeden z istotniejszych powodów konfliktów pomiędzy nią a mężem, wkrótce zaprzestała całkowicie odwiedzania pracowni malarskich
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:00
        18 maja 1927 roku matka Zofii Paluchowej, Marianna Frontczakowa, oficjalnie zgłosiła zaginięcie swojej córki do Prokuratury Sądu Okręgowego w Krakowie. Po wizji lokalnej w gospodarstwie Palucha znaleziono szczątki ludzkie, które także zaczęto znajdować w niedaleko płynącej rzece Dłubni. W trakcie śledztwa wykazano, że są to szczątki Zofii Paluchowej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:05
        MALARZE JĄ UWIELBIALI - Onet
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:10
        PIĘKNA ZOŚKA OFIARĄ MAKABRYCZNEJ ZBRODNI - Onet
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:13
        Było tak, ponieważ naprawdę należała do modelek najpiękniejszych. Była prześliczna. Przezwisko zawdzięczała nieco owalnej twarzy, bardzo regularnym rysom twarzy, nienagannej figurze oraz ciemnym włosom, które Stachiewicz malował jednak na ogół w kolorze blond. Pozowała Kossakowi, Stachiewiczowi, Wodzinowskiemu i jeszcze kilku innym. Zwykle robiła to w stroju krakowskim i wiele pochodzących z tego okresu kobiecych portretów przedstawia właśnie Frontczakównę.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:16
        Chcąc załagodzić spory przestała pozować, choć był to solidny zastrzyk dla domowego budżetu i zajęcie pozwalające na wyrwanie z codziennej beznadziei. I to jednak nie uspokoiło chorobliwe zazdrosnego Palucha. Tak samo, jak nie uspokoiło go to, że żona przepisała na niego ¼ własnego gospodarstwa. Bił coraz więcej i pił coraz więcej. W złości zabierał jedzenie i głodził żonę. Jej siostra, Honorata Ciepiela, kobieta o podobnej urodzie, opowiadała, że siostra nieraz przychodziła do niej z prośbą o jedzenie, bo mąż schował wszystko, co było w domu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:20
        Groził na początku maja, a w jego połowie Zofia poszła do Dłubni odebrać obiecane zaległości i nie wróciła. Było to dokładnie w słoneczną niedzielę 15 maja 1927 roku. Ostatni raz widziano ją, jak idzie w stronę domu zajmowanego przez Macieja Palucha. Powrotu nie zauważył już nikt. A – podkreślmy to – musiałaby iść przez dwie gęsto zaludnione wsie, w których wszyscy o wszystkich widzieli wszytko.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:22
        Pozostawało tylko znaleźć ciało i postawić go przed sądem. To nie było jednak takie proste, ponieważ przeszukanie gospodarstwa nie dało efektów. Słuchając podpowiedzi miejscowych, poszukiwania przeniesiono jednak nieco dalej i postanowiono sprawdzić koryto rzeczki Dłubni. Wkrótce zaczęto znajdować w niej kolejne fragmenty kobiecego ciała.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 14:48
      Kościół był niewielką budowlą, początkowo zapewne romańską, później gotycką (w sondażach archeologicznych odkryto wątki murów gotyckich), na planie prostokąta, z wejściem od strony ul. Grodzkiej. Z akt wizytacji biskupa Jerzego Radziwiłła z 1599 r. oraz biskupa Andrzeja Załuskiego z 1748 r. wynika, że znajdował się w nim tylko jeden ołtarz; w księdze dochodów diecezji z 1529 r. jest wprost określony jako kapliczka.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:04
      Kościół św. Piotra Małego – nieistniejący już kościół na ówczesnym krakowskim przedmieściu Garbary, w pobliżu obecnej ulicy Łobzowskiej w Krakowie. Wielokrotnie niszczony i odbudowywany, ostatecznie zburzony w 1801 roku.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:06
      Kościół został zburzony w 1801. W pobliżu miejsca, gdzie stał, wznosi się dzisiaj kościół oo. zmartwychwstańców przy ul. Łobzowskiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka