Dodaj do ulubionych

Kraków, dzielnice i okolice cz.II

20.08.24, 22:23
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
Obserwuj wątek
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 22:23
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/HQLh1hRyLikIY9ccX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 22:25
        W pierwszej części skończyliśmy na bramach i basztach Krakowa. Teraz skupimy się na nie istniejących kościołach (świątyniach) Krakowa a następnie przejdziemy do współczesnego miasta.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 11:53
          Ludwik Zejszner (ur. 1805 w Warszawie, zm. 3 stycznia 1871 w Krakowie) – polski geolog, paleontolog, geograf, kartograf i krajoznawca, prekursor kartografii geologicznej w Polsce. W pracach publikowanych po niemiecku zapisywał swoje nazwisko jako Ludwig Zeuschner.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:02
          Na podstawie akt sądowych, dokumentów urzędowych oraz rozmów z policjantami i prokuratorami redakcji tvn24.pl udało się odtworzyć historię budynku przy ul. Krasickiego 24 oraz rodziny, do której kiedyś należał.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:49
        Od 1676 roku rozpoczęto liczne prace restauracyjne polegające na wzmocnieniu murów oraz barokizacji wnętrza kościoła. Największą modernizację przeżył budynek po 1703 roku kiedy to wichura zwaliła gotycki hełm wieży. Wówczas to odnowiona wieża otrzymała hełm barokowy, a wnętrze kościoła zmieniono na jednonawowe likwidując centralnie ustawione filary i zmieniając sklepienie. Mimo tych prac świątynia niszczała. Po trzecim rozbiorze, zlikwidowano cmentarz, zgodnie z obowiązującymi austriackimi przepisami sanitarnymi
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:59
        W podziękowaniu, krakowski kupiec- Walerian Montelupi sprowadził zakonników do Krakowa i oddał im własny dom przy ulicy Świętego Jana. W 1610 roku Bonifratrzy zakupili kolejny dom, a w 1615 roku biskup krakowski Piotr Tylicki zgodził się na budowę kościoła pod wezwaniem Świętej Urszuli, który stał się niejako matecznikiem dla całej polskiej i litewskiej prowincji zgromadzenia Na zbiegu ulic powstał niewielka, jednonawowa świątynia, do której przylegał klasztor ze szpitalem.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:13
        W końcu XVI w. kościół stał się punktem oparcia młodego zakonu jezuitów: biskup krakowski Piotr Myszkowski przekazał im kościół w 1579, co zatwierdził król Stefan Batory w 1583, który zrzekł się też patronatu królewskiego nad świątynią. Jezuici stopniowo zmieniali wyposażenie kościoła dokonując jego barokizacji, m.in. w 1588 zbudowano nowy ołtarz główny, a w latach 1624–1625 zrealizowano kaplice: z części nawy północnej wydzielono kaplicę z ołtarzem św. Stanisława Kostki, a przy nawie południowej dobudowano kaplicę z ołtarzem św. Ignacego Loyoli. Ta ostatnia kaplica znalazła się pod opieką możnej rodziny Korycińskich (w krypcie pod kaplicą urządzono rodowe mauzoleum).
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:28
        Kościół św. Tomasza – kościół, który znajdował się w Krakowie, przy dzisiejszej ulicy Stolarskiej, w pobliżu kościoła dominikanów.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:26
        Nieznana jest też funkcja oraz wezwanie kościoła (stąd umowne określenie "kościół B"), który został zniszczony prawdopodobnie w XIII w.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 13:43
        Plac Marii Magdaleny
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:58
          Nawet wówczas, gdy chodziło o powiązania nieistniejące. Według Marka Hłaski, który brał udział w procesie mordercy (dopiero 10 lat później mógł o tym swobodniej pisać w "Pięknych dwudziestoletnich") ludzie w tamtym czasie "bali się mówić", bo panowało dość powszechne przekonanie, że Mazurkiewicz jest człowiekiem bezpieki.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:00
          Morderca sprytnie odsuwał od siebie podejrzenia. Rodziny ofiar pamiętały, że interesował się losami ich zaginionych bliskich i jako pierwszy oferował pomoc.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:02
          Równie chłodne i wyzute z emocji były początkowe zeznania mordercy. Ręka, pociągająca za spust pistoletu Walther, nie drżała – poza może jednym wyjątkiem. Mazurkiewicz doskonale pamiętał, jaką biżuterię ukradł i ile pieniędzy wyjął z którego portfela – ale nie pamiętał nazwisk tych, których musiał najpierw zabić. Swoje zbrodnie nazywał "wypadkami".
          kultura.onet.pl/film/wladyslaw-mazurkiewicz-jeden-z-najbardziej-bezwzglednych-seryjnych-mordercow-prl-u/zxhp9vh
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:08
          KRAKÓW WŁADYSŁAWA MAZURKIEWICZA
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:12
          Władysław Mazurkiewicz ikoną popkultury?

          „Bilety wstępu na rozprawę zostaną wydane przede wszystkim osobom zawodowo zainteresowanym prawem, a więc: sędziom, prokuratorom, Milicji, adwokatom, psychiatrom i kryminologom. Zostaną także rozdane bilety przedstawicielom prasy z całej Polski. Proces nie będzie przekazywany przez głośniki na zewnątrz budynku sądowego”.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:13
          Ograniczenie wstępu do sali sądowej było absolutnie konieczne. Krakowianie ogromnie interesowali się procesem. Przed gmachem sądu przy ul. Senackiej 1 gromadziły się tłumy. Przychodziły całe rodziny i to niekiedy razem z dziećmi, o ile te nie były na wakacjach poza Krakowem. Tłum był do podsądnego bardzo wrogo nastawiony. Władzy obawiały się nawet prób linczu.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:16
          Władysław Mazurkiewicz został skazany na karę śmierci za: sześć morderstw, dwa usiłowania, nielegalne posiadanie broni, handel dewizami, usiłowanie kradzieży oraz fałszowanie dokumentów. Wyrok wykonano w styczniu 1957 r. Tak więc za kilka miesięcy będziemy mieli sześćdziesiątą piątą rocznicę odejścia „Pięknego Władka” – jak mawiano w pewnych środowiskach – ze świata żywych.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:17
          Pewien, nieżyjący już, znany działacz ruchu ludowego, twierdził, że widywał Mazurkiewicza w mundurze kapitana MO. Podobno jednak w archiwum krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej nie można znaleźć żadnych dokumentów, które poświadczałyby te pogłoski.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:19
          Proces, choć zakończony surowym wyrokiem, czyli karą śmierci, nie udzielił odpowiedzi na to pytanie. Jeżeli wierzyć relacjom, większość świadków bała się mówić prawdę. Musimy pamiętać, że był to sierpień roku 1956, a więc czasy przed Październikiem, którego rola jest dziś niedoceniana.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:20
          Inna opowieść mówi, że adwokat Zygmunt Hofmok-Ostrowski, dość leciwy obrońca Mazurkiewicza, miał twierdzić, iż tuż przed egzekucją jego klient wyznał mu jakąś „straszną tajemnicę”. Niestety nie wiadomo, cóż to był za sekret. Mecenas, który w czasie procesu wsławił się niekonwencjonalnym zachowaniem, m.in. podczas przemówienia prokuratora demonstracyjnie czytał gazetę, zmarł, nie wyjawiwszy owej tajemnicy.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:21
          Teorie tę potwierdzało rzekomo niezwykle spokojne zachowanie się podsądnego w czasie trwania rozprawy. Niektórzy „dobrze poinformowani” krakowianie zaklinali się, że na własne oczy oglądali listy i widokówki, wysyłane przez Władysława Mazurkiewicza z Londynu w kilka miesięcy po jego rzekomej egzekucji, która miała się odbyć w więzieniu przy ul. Montelupich.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:22
          Opowiadano również, że podczas śledztwa oskarżony przyznał się do dokonania trzydziestu morderstw. Ta liczba jednak tak bardzo wstrząsnęła nie tylko milicją i prokuratorem, lecz także „władzami partyjno-państwowymi”, że dla dobra sprawy postanowiono zaprezentować publiczności wersję minimum, ograniczoną tylko do sześciu ofiar śmiertelnych.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:24
          Inna książka, „Elegancki morderca”, w 2015 r. ukazała się nakładem warszawskiego wydawnictwa W.A.B. Napisał ją Cezary Łazarewicz, dziennikarz i publicysta. W tym przypadku mamy rzetelny reportaż, potwierdzający, że autor dobrze zna realia lat pięćdziesiątych. Powstał także film poświęcony Mazurkiewiczowi. Nosił on tytuł „Ach śpij, kochanie”.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:25
          Odchodzenie Mazurkiewicza do historii potwierdzili dobitnie krakowscy studenci w czasie Juwenaliów 1957 r.. Wtedy to tłum młodzieży zgromadzony pod Wieżą Ratuszową – oczywiście jeszcze bez monumentalnego wejścia z lwami i bez wykuszy – skandował długo i doniośle: „Stalin, Bierut, Mazurkiewicz!”, odsyłając w ten sposób całą trójcę definitywnie do bezpowrotnie minionej przeszłości.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:30
          Przypuszczano, że Mazurkiewicz był informatorem gestapo, a potem szpiclem i prowokatorem MBP. Jednakże IPN, badając jego sprawę, nie natrafił na żadne dokumenty potwierdzające te przypuszczenia. Bezkarność zapewniała mu przychylność prokuratorów oraz swoista nietykalność, wynikająca ze strachu przed domniemanymi protektorami. Mówiono, że ci, którzy wiedzieli, że jest mordercą, sądzili, że wykonuje wyroki swych mocodawców.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:32
          Został skazany na karę śmierci 30 sierpnia 1956 roku. Wyrok wykonano 29 stycznia 1957 roku o godz. 16:30 w Krakowie, w więzieniu przy ul. Montelupich. Ostatnie słowa Mazurkiewicza miały brzmieć: Do widzenia, panowie, niedługo wszyscy się tam spotkamy.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:34
          Wiktor Zarzecki 7 grudnia 1943 otrucie
          2. Władysław Brylski 17 lipca 1945 postrzał
          3. Józef Tomaszewski 25 października 1945 postrzał
          4. Jerzy de Laveaux 28 maja 1946 postrzał
          5. Jadwiga de Laveaux 16 maja 1955 postrzał
          6. Zofia Suchowa 16 maja 1955 postrzał
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:35
          W 2015 Cezary Łazarewicz wydał książkę Elegancki morderca, przedstawiającą historię Mazurkiewicza
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:37
          W 2024 r. Andrzej Gawliński wydał książkę opisującą zbrodnie i modus operandi Władysława Mazurkiewicza: Upiór z Krakowa. Władysław Mazurkiewicz - morderca i oszust
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:39
          Akcja rozgrywa się w Krakowie w latach 50. XX wieku, w okresie schyłku stalinizmu. Film opowiada historię śledztwa prowadzonego przez młodego milicjanta Karskiego w sprawie zbrodni dokonywanych przez eleganckiego, urokliwego i ustosunkowanego Władysława Mazurkiewicza, który żyje pełnią życia i popełnia kolejne morderstwa. W wyniku wytrwałej pracy Karskiego Mazurkiewicz zostaje skazany i stracony przez powieszenie
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:06
          Zbrodnia przy ulicy Kącik

          W każdych czasach ludzie narzekają na demoralizację młodego pokolenia i na straszne zbrodnie popełniane przez rozpuszczonych młodych ludzi. Tak jest dzisiaj, tak było też w 1904 r., kiedy Podgórze (do roku 1915 odrębne miasto) i sąsiedni Kraków żyły okrutną zbrodnią popełnioną przy ul. Kącik.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:07
          Zdziwiło to Kowalskiego, bo pani Kleszczowa zawsze czekała na klientów już przed godziną szóstą rano. Poczekał chwilę, a później postanowił zaglądnąć do Kleszczów, którzy mieszkali obok sklepu, w małej, ale „umeblowanej przyzwoicie z firanką w oknie, licznymi obrazami Świętych na ścianie” izdebce. Zapukał, ale nikt nie odpowiedział. Z mieszkania dochodził tylko płacz dziecka.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:09
          Następnie wypadki potoczyły się gwałtownie. Kowalski zaalarmował sąsiadów. Ktoś pobiegł po policję. W małym mieszkaniu Kleszczów zgromadziły się powodowane współczuciem, a przede wszystkim ciekawością, sąsiadki. Dokonały one nawet przesłuchania ciężko rannej kobiety. Według niezawodnego „Czasu” owa indagacja wyglądała tak:
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:10
          – Michał, kowal ze szpagaciarni – odparła słabym głosem kobieta.
          – Który Michał?
          – Wo… lu … Wolujczyk …
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:11
          Wkrótce w małej sypialni małżonków Kleszczów zrobiło się jeszcze bardziej tłoczno. Jak donosiła krakowska prasa: „nadszedł naczelnik ekspozytury policyjnej w Podgórzu, radca Kostrzewski ze służbą policyjną oraz fizykiem Drem Smorągiewiczem i rozpoczął śledztwo. Przybył też wkrótce starosta podgórski, hr Starzeński; z Krakowa przyjechał dyrektor policyi, Dr Flatau, z radcą Władysławem Swolkieniem”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:20
        Hotel Saski (obecnie Hotel Saski Kraków, Curio Collection by Hilton) – hotel znajdujący się w centrum Krakowa, na rogu ulic św. Tomasza i Sławkowskiej. Hotel posiada 60 pokoi standardowych i apartamentów. Przy hotelu funkcjonuje również restauracja i bar Metropolitan.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 11:58
        Kościół św. Benedykta, który stoi na Wzgórzu Lasoty nie jest na co dzień dostępny. Teraz jednak właśnie nadarza się okazja, by wejść środka i poznać go. W każdą sobotę lata ta maleńka świątynia jest otwarta od godz. 10 do 13, a na miejscu czeka przewodnik, który po niej oprowadza. Zwiedzanie jest bezpłatne.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:38
        Krakowskie legendy – najpopularniejsza jest o smoku wawelskim!

        Historia o smoku wawelskim to doskonale znana legenda o Krakowie dla dzieci. Według niej żarłoczny smok szybko pozbawił okolicę owiec i krów. Obiektem jego zainteresowań w pewnym momencie stali się ludzie. Wielu odważnych próbowało pokonać smoka, jednak zadanie ich przerastało.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:40
        Legenda dotyczy też hejnału, który nagle się urywa. Historia pochodzi z czasów średniowiecza. Pewnego razu na miasto mieli napaść Tatarzy. Strażnik zaczął grać, żeby ostrzec mieszkańców przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. W pewnym momencie jego gardło przeszyła strzała i właśnie dlatego nagle hejnał się kończy.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:00
        Wanda była piękną kobietą, a wieści o jej urodzie rozchodziły się po całej Europie. Dotarły także do niemieckiego księcia Rydygiera, który szybko postanowił pojąć Wandę za żonę. Książę był osobą nie znającą sprzeciwu, skoro zdecydował się zaatakować Kraków (jeśli usłyszy odmowę). Wanda – władczyni kochająca swoich poddanych – nie wyobrażała sobie poślubienia człowieka pozbawionego empatii, dlatego też wybrała śmierć samobójczą. Jej ciało wyrzuciła rzeka, a w tym miejscu usypano ku jej pamięci kopiec. To oczywiście legenda, a raczej jej najbardziej znana wersja.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:00
        Pierwsza wzmianka o Wandzie pochodzi z „Kroniki polskiej” Wincentego Kadłubka:

        (…) Tak wielka zaś miłość do zmarłego władcy ogarnęła senat, możnych i cały lud, że jedynej jego dzieweczce, której na imię było Wanda, powierzyli rządy po ojcu.
        Kraków nie musiał przejmować się już grasującym smokiem nieopodal wzgórza wawelskiego. Jak pisze Kadłubek:
        (…) niektórzy nazywali je [miasto] Krakowem od krakania kruków, które zleciały się tam do ścierwa potwora.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:14
        Legenda o chłopcu i dzwonie Zygmunta

        Pewnego dnia 13-letni Staś, który mieszkał u stóp Wawelu, postanowił razem z kolegami wybrać się tam, gdzie jest dzwon i po prostu go użyć. Misja zakończyła się powodzeniem, a wydarzenie to odnotował nawet „Dziennik Polski”, informując Krakowian, iż Zygmunt tym razem zadzwonił bez okazji.
        Staś wpakował się w kłopoty i musiał stawić się przed biskupem, który dopytywał, czyj to był pomysł. Staś przyznał, że jego, a duchowny wyjaśnił surowo, że na bicie dzwonu trzeba sobie zasłużyć. Butny młodzieniec odparł, że w takim razie sobie zasłuży.
        I... miał rację. Bo mały Staś to Stanisław Wyspiański, dla którego dzwon zabił po jego śmierci.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:28
        Legenda o Dwóch Wieżach

        Według legendy do budowy wież kościoła Mariackiego zatrudniono dwóch braci, którzy cieszyli się wielkim uznaniem jako jedni z najlepszych budowniczych Krakowa. Starszemu bratu polecono wzniesienie wieży południowej, a młodszemu północnej. Początkowo budowa przebiegała spokojnie, w podobnym tempie. Wkrótce jednak okazało się, że wieża południowa, nad którą pracował starszy brat, znacznie przewyższa północną. Trawiony nieposkromioną zazdrością młodszy brat zabił w ataku wściekłości starszego. Niedokończoną wieżę południową nakazał nakryć kopułą, a sam zgodnie z planem zakończył budowę swojej, teraz wyższej, wieży północnej. Wyrzuty sumienia nie dawały mu jednak żyć. W dniu uroczystego poświęcenia świątyni mariackiej stanął na samym szczycie swej wieży, trzymając w dłoni nóż, którym zamordował brata. Przyznał się publicznie do zabójstwa, po czym skoczył w dół.
        Do dziś w bramie Sukiennic na Rynku Głównym wisi nóż mordercy, który ma przypominać o tych tragicznych wydarzeniach.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:30
        Legenda o dwóch braciach

        Według legendy do budowy wież kościoła Mariackiego zatrudniono dwóch braci, którzy cieszyli się wielkim uznaniem jako jedni z najlepszych budowniczych Krakowa. Starszemu bratu polecono wzniesienie wieży południowej, a młodszemu północnej.
        Początkowo budowa przebiegała spokojnie, w podobnym tempie. Wkrótce jednak okazało się, że wieża południowa, nad którą pracował starszy brat, znacznie przewyższa północną. Trawiony nieposkromioną zazdrością młodszy brat zabił w ataku wściekłości starszego. Niedokończoną wieżę południową nakazał nakryć kopułą, a sam zgodnie z planem zakończył budowę swojej, teraz wyższej, wieży północnej. Wyrzuty sumienia nie dawały mu jednak żyć. W dniu uroczystego poświęcenia świątyni mariackiej stanął na samym szczycie swej wieży, trzymając w dłoni nóż, którym zamordował brata. Przyznał się publicznie do zabójstwa, po czym skoczył w dół. Do dziś w bramie Sukiennic na Rynku Głównym wisi nóż mordercy, który ma przypominać o tych tragicznych wydarzeniach.
        Według innej wersji legendy po zabójstwie starszego brata budowa południowej wieży została zakończona przez nadprzyrodzone siły, a będący tego świadkiem młodszy brat ze strachu stracił równowagę, spadł z rusztowania i w ten sposób poniósł śmierć.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:57
        Jedyną osoba, która okazała serce uwięzionemu, była bardzo brzydka siostra Wisława. Ta, uzyskawszy wcześniej od Walgierza obietnicę małżeństwa potwierdzoną przysięgą, potajemnie dostarczyła mu klucze do kajdan i miecz. Gdy znowu kochankowie cieszyli się sobą, Walgierz zrzucił łańcuchy, wyszedł z klatki i pozbawił oboje życia
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:04
        Podania i legendy o wędrującym incognito wśród chłopów królu Kazimierzu Wielkim, stąd zwany „królem chłopów“, często powtarzają się we wsiach, sąsiadujących w Puszczą Niepołomicką, a w szczególności we wsiach położonych od niej na wschód i północ. Nie jest pewne dlaczego w jaki sposób i gdzie Kazimierz Wielki zasłużył sobie na taki przydomek. Nie istnieją żadne bezpośrednie źródła potwierdzające legendę, że król przebierał się za wędrowca, odwiedzał chłopskie chaty, rozmawiał serdecznie z wieśniakami i pomagał im w różnych kłopotach, również rodzinnych.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:46
        W wieku XIX wycieczka do Krakowa była dla znakomitej większości Polaków wyprawą na teren obcego państwa. Wymagała posiadania paszportu, wiązała się z dreszczem emocji przy przekraczaniu granicy, wywoływała wielkie wzruszenia i trudną do opisania radość
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:48
        Wybitny wydawca, Jan Gebethner, z wycieczki z rodzicami do Krakowa zapamiętał taki oto epizod: „(…) gdy przechodziliśmy przez Sukiennice i zobaczyliśmy w jednym z kramów z zabawkami czaka ułańskie, przycisnęliśmy ojca do muru i musiał nam trzem je kupić, a na dodatek i szable. Zostały one jednak na stałe w Zakopanem, gdyż rodzice nie chcieli takiego bagażu przewozić przez granicę. W ogóle Zakopane i Kraków były dla nas miejscem, gdzie można było oddychać innym powietrzem, dosłownie i w przenośni”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 17:12
        Rodziny studentów, którzy zniknęli w lesie w niewyjaśnionych okolicznościach, zgłosiły sprawę na policję. Policjanci przekładali wszczęcie postępowania, uważając, że młodzi na pewno sami się znajdą. Dopiero po 48 godzinach rozpoczęły się poszukiwania studentów. Niestety, nie udało się ich znaleźć. Kilka miesięcy później w to samo miejsce wybrała się inna grupa przyjaciół – znajomi zaginionych chłopaków ze studiów. Szukali jakichkolwiek śladów po studentach, jednak na darmo. Po kilku godzinach ich oczom ukazał się jednak dziwny blask światła, który poprowadził ich prosto do aparatu fotograficznego. Tajemnicza łuna była niczym innym jak promieniem słońca odbijającym się w soczewce obiektywu. Młodzi wywołali z niego zdjęcia – w aparacie znajdowała się bowiem kompletna taśma filmowa. Okazało się, że sprzęt był własnością zaginionych studentów. Wywołane fotografie były jednak… bardzo niepokojące. Uczestnicy imprezy mieli na zdjęciach zniekształcone twarze, a las wokół zdawał się wcale nie przypominać tego w Witkowicach.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 17:14
        Nie jest do końca pewne, czy legenda o pogańskiej osadzie to prawda. W lesie nigdy nie natrafiono bowiem na żadne historyczne dowody na istnienie takiego miejsca. Nie ma więc śladów po wiekowej osadzie, choć też okazuje się, że nikt tak naprawdę… nigdy ich nie szukał. Nie ma pewności, czy legendy miejscowych o pogańskich rytuałach są zmyślone, czy prawdziwe. Mimo wszystko, las w Witkowicach do dziś budzi ogromny lęk w odwiedzających, gdyż sprawia wrażenie nawiedzonego i bardzo smutnego. Wiele w tym smutku prawdy, zwłaszcza że w lesie doszło do popełnienia ogromnej liczby samobójstw.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 17:15
        Bardzo trudno jest brać tę historię na poważnie. Zwłaszcza że lokalne gazety kompletnie przemilczały temat. W 2001 roku o takiej sprawie z całą pewnością byłoby przecież głośno we wszystkich polskich mediach! Badania wskazują również na to, iż witkowicki las wcale nie posiada kilkuset lat. Opowieści o pogańskiej świątyni i odprawianych w niej rytuałach wydają się zatem jedynie wyssaną z palca bajką. Wiele osób uważa, iż krakowscy studenci po prostu tak zafascynowali się filmem Blair Witch Project, że postanowili stworzyć polską wersję słynnej produkcji. Jak było naprawdę? Nigdy się tego nie dowiemy. Z całą pewnością studenci wykonali jednak kawał dobrej roboty. Legenda o tajemniczym zniknięciu ludzi w lesie przyciąga bowiem do Witkowic tłumy turystów, a także fanów paranormalnych zjawisk.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 18:26
        Najbardziej nawiedzone miejsce w Krakowie – dom na Kosocickiej''

        Na mapie Polski znajduje się wiele opustoszałych, przerażających budynków. Jednym z nich był kiedyś dom przy ulicy Kosocickiej w Krakowie, który przez wiele lat uchodził za nawiedzony. Czy to za sprawą przerażających napisów widniejących na odrapanych ścianach? A może legend, które krążyły wokół budynku? Ile prawdy jest w historii, którą przez lata przekazywali sobie miejscowi? Zobacz najbardziej nawiedzone miejsce w Krakowie, jakim rzekomo był upiorny dom na Kosocickiej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 18:45
        Wiadomo, podobne tragedie rozgrywają się każdego dnia. W Polsce można doszukać się o wiele mroczniejszych historii tego typu, a także miejsc owianych złymi legendami. Dom przy Kosocickiej przyciągnął jednak wyjątkowo złe moce. W okolicy budynku cały czas działy się bowiem niewytłumaczalne rzeczy. Kolejni właściciele domu znikali w niewyjaśnionych okolicznościach, a niektórzy odwiedzający ów miejsce kilka dni później… umierali.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 18:48
        W Krakowie przy ulicy Witkowickiej zbudowany został jeszcze inny budynek. Był jedynym domem na tzw. Łysej Górze. Mieszkańcy uważają, że pierwszy właściciel domu znaleziony został martwy w rowie przy drodze – ktoś ponoć go zastrzelił. Dom przechodził z rąk do rąk, jednak cały czas działy się w nim niewytłumaczalne rzeczy. Jedna z właścicielek domu przy Witkowickiej powiesiła się w stodole, przez co ciężko było później odsprzedać dom kolejnej rodzinie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:26
        Nic nie dały protesty szlachty. Monarcha i jego prawa ręka podjęli decyzję: Zborowski został skazany na ścięcie. - Odmówiono wówczas prośbie kalwińskiego banity o ostatnią posługę – mówiła prof. Teresa Chynczewska-Hennel.
        - To był element gry politycznej. Chodziło o to, żeby pogrążyć jednym ścięciem całe stronnictwo opozycyjne - stwierdził prof. Jan Dzięgielewski.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:30
        Samuel Zborowski został ścięty na dziedzińcu zamku wawelskiego 26 maja 1584. Jego niewprawnie odrąbana głowa skoczyła [...] trzy razy ku Urowieckiemu, aż się jej umykał[4] – jak zapisał w swoim „Pamiętniku” siostrzeniec Zborowskich, wojewoda Jan Zbigniew Ossoliński, świadek stracenia.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:30
        Po ciało Samuela Zborowskiego przyjechał pan marszałek, brat jego (Andrzej Zborowski) i do Oleśnice zawiózł. W Krakowie i kraju pozostało natomiast piwo Zamoyskiego, jak współcześni nazwali atmosferę buntu, spowodowaną ścięciem Samuela Zborowskiego. Że wielki tumult ludzki i smętek był... i wrzawa – co zapisał Zbigniew Ossoliński, świadczyła powstająca na gorąco literatura, która z Samuela czyniła ofiarę prywatnej zemsty kanclerza i nietolerancji, męczennika wolności.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:32
        W 1587 Andrzej Zborowski usiłował zdobyć tron dla Maksymiliana III Habsburga, jednak przegrał bitwę pod Byczyną.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:34
        Samuel Zborowski jest bohaterem wielu dzieł literackich, m.in. dramatu Juliusza Słowackiego Samuel Zborowski, powieści Banita (powieść) Józefa Ignacego Kraszewskiego czy książki Samuel Zborowski Jarosława Rymkiewicza. Jego postać pojawia się również w serialu Kanclerz z 1989 roku oraz filmie Żelazną ręką z tego samego roku. W obu tych produkcjach w postać Zborowskiego wcielił się Krzysztof Jasiński.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:34
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/66/Feliks_Zab%C5%82ocki_Samuel_Zborowski.jpg/330px-Feliks_Zab%C5%82ocki_Samuel_Zborowski.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:44
        7 grudnia 1461 roku rozpoczęła się rozprawa (w obecności króla, wojewodów i kasztelanów), sędzią był Piotr z Weszmutowa. Oskarżono mieszczaństwo i pospólstwo Krakowa, a także rajców miejskich. W imieniu oskarżonych występował szlachcic Jan Oraczowski herbu Śreniawa. Oskarżycielami byli natomiast: brat Andrzeja Jan Tęczyński (domagał się zapłacenia przez miasto orzeczoną przez królową karę 80 000 grzywien), a także syn zabitego Jan Rabsztyński (żądał kary śmierci dla oskarżonych). Wyrokiem sądu skazano na śmierć dziewięciu przedstawicieli Krakowa, a miasto obciążono grzywną. Egzekucja odbyła się 15 stycznia 1462 roku, ostatecznie zgładzono tylko sześciu mieszczan (ludzi niewinnych, niezaangażowanych w sprawę Tęczyńskiego). Natomiast z zasądzonej grzywny wypłacono jedynie 6200 zł, ze względu na kłopoty materialne miasta.
        Dokładne informacje na temat wydarzeń poznano dzięki zachowanym aktom sądowym i relacji Jana Długosza
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 22:00
        W latach 2014–2015 przeprowadzono restaurację baszty, m.in. zrekonstruowano dach czterospadowy, jakim pierwotnie była nakryta
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:06
        Przedstawione przez Jana Matejkę wydarzenie było wynikiem zatargu, do którego doszło 14 maja 1549 roku w Krakowie, między studentami Akademii Krakowskiej a zbrojną czeladzią księdza kanonika Andrzeja Czarnkowskiego. Służba napadła na bursę studencką Wszystkich Świętych[2], którą zdemolowała oraz poraniła scholarów, a nawet zabiła jednego studenta (niejakiego Jerzego, syna Jana z Pienian). Sprawa, za wstawiennictwem króla Zygmunta Augusta znalazła miejsce w sądzie, jednak proces nie był prowadzony bezstronnie. Część oburzonych żaków postanowiła opuścić Kraków i przenieść się na inne uniwersytety. Artysta namalował moment kiedy studenci tłumnie opuszczają Kraków. „Obraz z dużą grupą tłoczących się postaci jest utrzymany w brązach i żółcieniach z akcentami koloru czerwonego oraz ciemnej zieleni”
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:06
        Wyjścia żaków z Krakowa, jako późne dzieło Jana Matejki, nie spotkało się z dużym zainteresowaniem ze strony badaczy, będąc przede wszystkim łączone z kulisami przedstawionego wydarzenia. W 1882 roku, przebywając w Krzesławicach ze względu na stan zdrowia, Matejko nie porzucił jednak pracy w Komitecie Restauracji Kaplicy Zygmuntowskiej, nadzorował przebieg robót i uczestniczył w posiedzeniach komitetu. Znajdujący się w centrum kompozycji klasztor duchaków z gotycką partią murów, był końcem XIX wieku przedmiotem sporu władz miasta oraz środowisk architektonicznych i konserwatorskich, w który zaangażowany był również Matejko[3]. Konflikt rozpoczął się w lecie 1886 roku, gdy wbrew rekomendacji komisji teatralnej, wskazano lokalizację nowego gmachu teatru miejskiego na ogród św. Ducha, gdzie znajdował się zespół dawnego hospicjum i klasztoru domu krakowskiego Kanoników Ducha Świętego de Saxia. Kraków przeżywał długo oczekiwany rozkwit, jednak wciąż spotykał się z wynikającymi ze strony austriackiej surowymi ograniczeniami i deficytem terenów. Z tego powodu, władze krakowskie były zmuszone do realizacji projektów budowlanych na obszarze Starego Miasta, kosztem likwidacji części zabytkowych
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:07
        Wyjście żaków z Krakowa, jest odpowiedzią artysty na rosnący konflikt i zakończoną niepowodzeniem próbę uratowania budynku. Po zburzeniu resztek gmachu św. Ducha, prezydent Feliks Szlachtowski na otwartym posiedzeniu przedstawił jeden z nadsyłanych przez Matejkę listów: „Wobec odprawy, jakiej doznałem od świetnej Rady miasta Krakowa, tytuł honorowego obywatelstwa, nadany mi przed laty dziesięcioma, nie licujący z tym, co zaszło w dniach ostatnich, a trwa już od dawna, zniewala mnie do zwrócenia dyplomu, który obecnie składam”
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:07
        Następne akapity omawiały między innymi decyzję Matejki o tym, że Kraków nie będzie oglądać w kolejnych latach jego kolejnych obrazów, a Konstytucja 3 maja 1791 r. będzie ostatnim wystawionym w mieście dziełem. Utajniony przez prezydenta został ostatni ustęp: „Proszę wierzyć: nie złość, ale mimowolny żal do miasta rodzinnego mną powoduje. Tych, co złą wolą (inaczej tego brać nie mogę) najbardziej mnie dotknęli, nie wyklinam... bo za nikczemni! Liberały, jacy dziś w radzie zasiadają, wszystko znaczą, wszystkim kierują, pójdą, przestrzegam – dalej... będą wymiatać stare śmiecie, jak to już dawniej w kościele wawelskim praktykowali, bo znajdą zawsze powolnych rzeczoznawców, którzy wbrew własnemu przekonaniu (gdyż ich przecie za bezrozumnych uważać nie mogę), za niemożebne i walące się mury uznają! Bodaj ci panowie w ostatniej godzinie zastali Chrystusa miłosierniejszym dla siebie, niż oni okazali i okazują jeszcze względu dla czcigodnych murów starego Krakowa! W Krakowie, dnia 23/5 1892 r. p. Jan Matejko”
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:17
        Delegacja studentów udała się też do rektora Akademii Krakowskiej ks. Mikołaja Proko-piadesa z Szadka, lecz ten przyjął ją bardzo chłodno. To wywołało po raz pierwszy wtedy rzuconą przez żaków groźbę opuszczenia miasta, jeżeli winowajca nie zostanie ukarany. Władze Akademii nie chciały jednak narażać się biskupowi krakowskiemu Samuelowi Maciejow-skiemu, z którym związany był wpływowy Czarnkowski.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:25
        Dzięki swojej „szczerości” opuścił karcer miejski. Od razu spotkał się z kolegami studentami. Ich oburzenie na metody przesłuchania było ogromne. Znowu krew w nich zawrzała, stanowiło to bowiem jawne pogwałcenie należnych im praw. Tym razem jednak żacy nie zamierzali udawać się do nikogo na skargę i wytaczać procesów. Postanowili po prostu opuścić miasto. Zadecydowano o tym na wiecu w dniu 30 maja. Przy okazji ogłoszono, że nie będzie już chóralnych śpiewów z ich udziałem w jakimkolwiek krakowskim kościele.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:36
        ul. Szewska 7

        To już historia nieco nowsza, niewyjaśniona do dziś. 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy znaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Był to Stanisław Pyjas - student i współpracownik Komitetu Obrony Robotników. Według oficjalnej wersji chłopak zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku - miał spaść ze schodów. W tę wersję nie wierzył m.in. przyjaciel ofiary, Stanisław Pietraszko. Jednak kilka dni później został znaleziony martwy w Zalewie Solińskim. Według ostatnich doniesień z 2001 roku przyczyną śmierci Pyjasa było dotkliwe pobicie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:56
        W 1990 r. w miejscu samospalenia Badylaka jego wnuk, ksiądz Wojciech Badylak poświęcił tablicę pamiątkową ufundowaną przez przyjaciela Walentego, rzemieślnika Kazimierza Kozłowskiego. W 2004 r. studzienka została odrestaurowana; na tabliczce, którą tam zawieszono, widnieje napis: „Nie mógł żyć w kłamstwie, zginął za prawdę”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:14
        Jeszcze przed Sierpniem 1980 zorganizowane działania mające na celu upamiętnienie ofiary Walentego Badylaka podejmowali działacze środowisk opozycyjnych Krakowa, m.in. z Chrześcijańskiej Wspólnoty Ludzi Pracy, z Konfederacji Polski Niepodległej oraz ze Studenckiego Komitetu Solidarności.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:36
        Tuż po śmierci Pyjasa KOR wydał komunikat informujący o tej tragedii i obarczający winą aparat bezpieczeństwa. W proteście studenci krakowscy podjęli bojkot juwenaliów. Pogrzeb Pyjasa zgromadził tłumy. - Po mszy żałobnej, która odbyła się 15 maja, w obecności kilku tysięcy osób odczytana została deklaracja założycielska Studenckiego Komitetu Solidarności - powiedział historyk. - SKS stał się formalnym, zorganizowanym pomocnikiem KOR.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:37
        Śledztwo w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa, umorzone w czasach PRL, zostało wznowione w 1991 roku. Później było jeszcze kilkakrotnie podejmowane i umarzane z powodu niemożności wykrycia sprawców.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:37
        - Stanisław Pyjas był jedną z osób najaktywniej działających w studenckiej opozycji i tak też był postrzegany przez Służbę Bezpieczeństwa - mówił w rozmowie z portalem PolskieRadio.pl prezes IPN dr Jarosław Szarek. - Bezpieka mogła w tym czasie z człowiekiem robić wszystko. Stanisław Pyjas mógł się czuć zaszczuty i samotny - wyjaśniał dr Szarek.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:37
        Do tej pory zarzuty utrudniania śledztwa z lat 70. przedstawiono sześciu osobom. Według prokuratury w wyniku ich działalności zaprzepaszczono szanse na ustalenie okoliczności śmierci Pyjasa. Trzech z oskarżonych zmarło w toku postępowania, dwóch zostało prawomocnie skazanych, zaś proces przeciw b. wiceministrowi spraw wewnętrznych gen. Bogusławowi Stachurze, z powodu złego stanu zdrowia oskarżonego, został zawieszony, a po jego śmierci - umorzony.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:38
        W czerwcu ubiegłego (2023) roku Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że śledztwo w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa może zostać wznowione w przypadku pojawienia się nowych dowodów, a mężczyzna został najprawdopodobniej wypchnięty z II piętra przez balustradę klatki schodowej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:39
        WYPADEK, KTÓRY ZMIENIŁ HISTORIĘ - Onet
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:42
        Stanisław Włodzimierz Pyjas (ur. 4 sierpnia 1953 w Gilowicach[2], zm. 7 maja 1977 w Krakowie) – działacz opozycyjny okresu PRL, student filologii polskiej i filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach na kilka dni przed juwenaliami wstrząsnęła środowiskiem akademickim Krakowa i Polski. Śledztwo i sekcję zwłok przeprowadzono po raz pierwszy w 1977 r., wtedy jeden z biegłych, doc. dr Kazimierz Jaegermann, nie złożył podpisu pod protokołem z sekcji. Po latach dokonano także ekshumacji zwłok Pyjasa w trakcie kolejnego śledztwa IPN prowadzonego od 2008 r. Jest pochowany na cmentarzu w Gilowicach.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:45
        Głównym źródłem informacyjnym Służby Bezpieczeństwa na temat Stanisława Pyjasa był jego kolega i późniejszy działacz Studenckiego Komitetu Solidarności Lesław Maleszka, występujący jako TW „Ketman” i TW „Return” (późniejszy dziennikarz Gazety Wyborczej).
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:45
        Śmierć Pyjasa wywołała masowe demonstracje studentów („Czarny Marsz”) i wezwania do bojkotu juwenaliów. Wieczorem 15 maja 1977 (na zakończenie „Czarnego Marszu”) pod Wawelem odczytano deklarację zawiązującą Studencki Komitet Solidarności w Krakowie i wzywającą do ujawnienia winnych zbrodni. Była to pierwsza tego rodzaju organizacja w Europie Wschodniej. W wydaniu krakowskiego „Dziennika Polskiego” z 16 maja 1977 skrytykowano organizatorów „czarnego marszu”, zarzucając im prowokację polityczną oraz zakłócanie radosnego przebiegu juwenaliów.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:46
        Według oficjalnej wersji przyczyną śmierci Stanisława Pyjasa był upadek ze schodów. Podstawą tej tezy była ekspertyza Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. Sekcję zwłok wykonali dwaj adiunkci, odbierał ją zaś prof. Kazimierz Jaegermann. Kierownikiem Katedry był ówcześnie prof. Zdzisław Marek. Za obronę wniosku podwładnych został w 1991 decyzją rektora Akademii Medycznej pozbawiony funkcji kierownika Katedry Medycyny Sądowej za „naruszenie norm etycznych w działalności opiniodawczej”. Prof. Marek podtrzymał wersję o upadku ze schodów w wydanej w 2009 książce „Głośne zdarzenia w świetle medycyny sądowej”. Na początku lat 90. prof. Marek, nie wiedząc, że jest nagrywany, w rozmowie telefonicznej z dziennikarką radiową, przyznał iż „ktoś Pyjasowi dał po mordzie.., ale ja nie wiem kto...”. Fakt, iż to nie on prowadził omawianą sekcję zwłok potwierdził w 2009, będąc przesłuchiwanym przez IPN. Zeznał wtedy, że w ogóle nie prowadził oględzin zwłok, a jedynie podpisał się pod raportem przygotowanym przez inne osoby
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:47
        Śledztwo wznowione w 1991 wykazało, że Pyjas został śmiertelnie pobity. Jednak z powodu braku możliwości wykrycia sprawcy umorzono je ponownie w 1999. Po śmierci Pyjasa jego przyjaciel Bronisław Wildstein, podając się za krewnego Pyjasa obejrzał zwłoki, które według niego nosiły ślady charakterystyczne dla brutalnego pobicia. Za najbardziej prawdopodobny wątek uznano wtedy pobicie, na polecenie SB, przez byłego boksera „Wisły”, Mariana Węclewicza, który wkrótce po śmierci Pyjasa zginął w zamachu. W dokumentach śledztwa zachowała się notatka mówiąca wprost o zleceniu Marianowi Węclewiczowi przez agenta SB ps. „Janek” pobicia Pyjasa. Oficer SB, który prawdopodobnie zlecał to zadanie, zmarł na zawał serca.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:51
        Jednocześnie prokuratura w 1999 rozpoczęła postępowanie o utrudnianie śledztwa w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa. Akt oskarżenia objął 4 osoby:
        byłego inspektora Wydziału Inspekcji Biura Śledczego MSW Zbigniewa K.;
        byłego naczelnika Wydziału III Operacyjnego Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie Jana B.;
        byłego dyrektora Biura Śledczego MSW Tadeusza K.;
        gen. dywizji MO Bogusława Stachurę.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:51
        Dążyli oni do tego, by śledztwo wykazało iż przyczyną śmierci był nieszczęśliwy wypadek. Podali w śledztwie informacje, jakoby Pyjas nie był „w kręgu zainteresowań SB” i jednocześnie zatajali informację o typowaniu sprawcy pobicia oraz kierowali śledztwo na fałszywe tory.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:03
        Do dziś dnia nikt nie wie, kim była owa panna w bieli, a tym bardziej nie wiadomo, za jakie przewiny tak srodze ją ukarano na gardle ani też dlaczego ukazuje się w czerni, a nie w bieli. Sprawa wygląda mocno podejrzanie, tym bardziej że gdy w roku 1903 zakładano w pałacu kaloryfery, natrafiono na zamurowany w ścianie szkielet młodej kobiety. Odnalezione kości cichaczem wywieziono na cmentarz Rakowicki i do dziś dnia nie ustalono, czy to ponure znalezisko związane było z ową ściętą dziewicą, czy też kryje w sobie jakąś inną tajemnicę rodu margrabiów Wielopolskich?
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:15
        Niektóre egzekucje wyglądały wręcz makabrycznie. Na przykład w roku 1667 egzekucja Antoniego Stockiego, który zabił swoich rodziców, trwała w nieskończoność: "Naprzód na pniaku obie ręce ucięto, potem tyłem do słupa przywiązanemu piersi trzykroć kleszczami rozpalonymi targano, potem obróciwszy go, z pleców cztery pasy zdarto, na ostatek za miasto pod szubienicę wywieziono, tam kości w rękach i nogach połamano i na kole przywiązanego podniesiono". Nic więc dziwnego, że duchy tych skazańców potwornie jęczą i złorzeczą. (...)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:40
        Urszula z Morsztynów Dembińska herbu Leliwa (ur. 4 października 1746 w Czarkowach, zm. 7 stycznia 1825 w Krakowie) – polska filantropka i ziemianka.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:41
        Była córką kasztelana wiślickiego Jana Tomasza Morsztyna i Natalii z Szembeków, po śmierci rodziców zaopiekował się nią książę August Aleksander Czartoryski umieszczając ją na pensji sióstr Wizytek we Wrocławiu. W 1762 została wydana za mąż za Franciszka Dembińskiego, starostę wolbromskiego. Z tego małżeństwa na świat przyszło troje dzieci: syn Ignacy oraz córki Barbara, żona Tadeusza Czackiego, i Salomea, żona generała Józefa Wielhorskiego. Urszula doskonale radziła sobie z administrowaniem rozległych, ale zarazem mocno podupadłych dóbr. Zbudowane z jej inicjatywy w okolicy Szczekocin kuźnice żelaza przyniosły przez długie lata pokaźne dochody, sprowadzała do majątku nowoczesne maszyny rolnicze. Działalność starościny, poza dobrami w powiecie opoczyńskim, koncentrowała się również w majątkach położonych pod Krakowem, gdzie rozwijała gospodarkę rolno-hodowlaną, stawiała kuźnice, prochownie, papiernie i huty szkła[1]. Od 8 do 10 lipca 1787 gościła w pałacu Stanisława Augusta Poniatowskiego. Król w drodze powrotnej z Ukrainy do Warszawy odwiedził ją w Szczekocinach, chcąc sobie zjednać, gdyż była przeciwna jego ugodowej polityki wobec Rosji. W czasie Sejmu Czteroletniego była zwolenniczką reform i Konstytucji 3 maja. W czasie insurekcji kościuszkowskiej wspólnie z zięciem Tadeuszem Czackim dla potrzeb powstańczych artylerii podarowała konie z uprzężą. Po śmierci męża zostały rozbudowane z jej fundacji kościoły w Przysusze (1780–1786), Szczekocinach (1780–1782) wraz z pałacem, Sędziszowie (1771), Dłużcu (1780–1782). W Krakowie posiadała dwie kamienice przy ul. Sławkowskiej. Z jej fundacji powstało ogrodzenie wokół kościoła Mariackiego, św. Anny, św. Wojciecha i Dominikanów. W Wysowej ufundowała w 1808 roku łazienki do kąpieli w wodach mineralnych, jedno z pierwszych sanatoriów w kraju. Urszula zmarła w Krakowie. Została pochowana w grobowcu rodzinnym w kościele parafialnym w Szczekocinach.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:42
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b4/Portret_Urszuli_z_Morsztyn%C3%B3w_Dembi%C5%84skiej.jpg/293px-Portret_Urszuli_z_Morsztyn%C3%B3w_Dembi%C5%84skiej.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 22:19
        Duchy z kaplicy w Bazylice Mariackiej

        Zwiedzając Bazylikę Mariacką możecie usłyszeć jęki i głosy, które dobiegają z kaplicy św. Antoniego. To właśnie w niej, w ostatnią noc życia, kapłani wysłuchiwali spowiedzi złoczyńców skazanych na śmierć. Nieszczęśników czekał nazajutrz los potworny. Ćwiartowano ich i wieszano publicznie na Rynku Głównym. Kaci wykonujący wyrok potrafili być bardzo okrutni. Niejednokrotnie znęcali się nam skazanymi, których głosy mieszają się dziś pomiędzy tłumem zwiedzających. Czy tak jest? Sprawdźcie sami – przy kaplicy św. Antoniego człowiek zawsze czuje się nieswojo. I tak dziwnie wieje chłodem…
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 22:19
        Diabeł w Pałacu Krzysztofory

        Siedziba Muzeum Historycznego Miasta Krakowa to również siedziba… samego diabła! Legenda głosi, że pod kamienicą rozciągają się wielkie piwnice, które biegną pod całym Rynkiem. Pewnego razu, młoda kucharka miała zarżnąć koguta, który wystraszony uciekł jej do rzeczonych piwnic. Niewiasta biegła i biegła po tych piwnicach, aż dobiegła do miejsca, w którym zupełnie się zgubiła, a szukając drogi powrotnej spotkała postać w trójgraniastym kapeluszu, na kurzych stopach. Szybko okazało się, że był to przemieniony w diabła kogut. Co było dalej? Musicie sami sprawdzić, co skrywa się w Muzeum Krakowa. Podpowiemy, że oprócz diabelskich podziemi, możecie zobaczyć niezwykle interesującą wystawę „Kraków od początku bez końca”. Może w niej znajdziecie wskazówki i odpowiedź na to, co się stało z młodą kucharką?
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:01
        🔹1683 – Teresa Myszkowska, żona margrabiego Stanisława Kazimierza
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:01
        🔹1686- Jan z Dębian Dębiński
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:12
        Kontakty z Italią były bardzo ważne nie tylko z racji pochodzenia królowej. W Krakowie osiedliło się i tworzyło wielu artystów, zwłaszcza rzeźbiarzy i kamieniarzy, którzy realizowali na zlecenia królewskie najważniejsze budowle. Sprowadził ich Zygmunt Stary, Bona powiększyła ich grono zapraszając budowniczych do pracy nad zamkiem godnym potęgi ówczesnego królestwa. Po śmierci Piotra Gamrata, biskupa krakowskiego, prymasa Polski i przyjaciela królowej, Bona zleciła wykonanie Janowi Marii Padovano nagrobka w katedrze Wawelskiej. Gabriel Słoński, jego uczeń stanie się przyjacielem Czeczotki
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:13
        Dwa lata po śmierci Piotra Gamrata i w rok od spotkania Frycza Modrzewskiego z późniejszym prymasem Polski Jakubem Uchańskim, które zorganizował Stanisław Myszkowski, inny jego uczestnik otrzymał tytuł rajcy miejskiego. Erazm musiał zmienić swoje dotychczasowe obowiązki i przedłożyć karierę rajcy nad prowadzenie interesów. A z tymi szło mu coraz lepiej. Był właścicielem kilku wsi, dzierżawił wiele innych, także folwarków. Miał kilka kamienic. W 1547 roku został wybrany burmistrzem Krakowa. Przybyło pracy, ale i kontaktów, zwłaszcza z alchemikami, którzy znaleźli w Czeczotce zaufanego dostawcę.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:15
        Znamienici medycy prześcigali się w poradach i miksturach. Erazm był jedynie cichym doradcą, wiedział jak wielu alchemików kupowało od niego specyfiki. Królowa zmarła 8 maja 1551 roku pozostawiając króla Zygmunta w chorobliwej rozpaczy. By ją choć na chwilę ukrócić, wywołano ducha Barbary. Uczynił to mieszkający w kamienicy na przeciwko Pałacu Czeczotki Jan Twardowski, uczeń samego Fausta. Był jednym z wielu alchemików znanych doskonale Czeczotce, ale właśnie jego wskazał, jako zdolnego ukoić choć na chwilę ogromny smutek króla. Na wdzięczność Zygmunta Augusta nie czekał długo.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:16
        Na sejmie piotrkowskim w 1552 roku Czeczotka otrzymał tytuł szlachecki i został przyjęty do herbu Jana Ocieskiego, zaufanego królowej Bony. Od tej pory posługiwał też się nazwiskiem Czeczotka -Tłokiński herbu Jastrzębiec. Ocieski został wielkim kanclerzem koronnym rezygnując z funkcji burgrabiego krakowskiego. Jego posadę na kolejne pięć obejmuje Erazm, który szybko staje się jedną z najzacniejszych postaci Krakowa. Jako burgrabia wraz z 300 pieszymi stacjonował na Wawelu i pilnował porządku dbając najpierw o bezpieczeństwo dworzan, a następnie mieszczan.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:26
        Lata siedemdziesiąte Złotego Wieku w Krakowie to czas burzliwych wydarzeń, wśród których bezpotomna śmierć Zygmunta, ukochanego syna Bony, zamknęła kolejny rozdział życia Erazma. Nastąpiło pierwsze bezkrólewie, szlachta poszukiwała kandydata do ręki królowej Anny Jagiellonki. Wygrała, promowana przez Jana Zamoyskiego kandydatura Henryka Walezego. Osiem dni po uroczystym pogrzebie Zygmunta Augusta , który odbył się 13 lutego 1574 roku na Wawelu, biskup Jakub Uchański wręczył insygnia władzy nowemu królowi. Rada miasta Krakowa złożyła przysięgę wierności.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:57
        Równie energicznie poczynał sobie Czeczotka, kiedy chodzi o czerpanie prywatnych korzyści z miasta. Muczkowski opisuje na przykład, jak Erazm Tłokiński gospodarzył w szpitalu ubogich studentów św. Rocha. Ten został ufundowany przez Hinczę z Rogowa. Według założeń miało tam być miejsce dla 70 chorych. Każdemu przysługiwały dwa floreny na jedzenie i beczka piwa tygodniowo. Czeczotka, który był prowizorem instytucji, utrzymywał jednak tylko kilkunastu chorych i nie dawał im piwa, a jedynie wodę. Na jedzenie dostawali – opisuje Muczkowski – połowę tego, co założono. A co działo się z resztą pieniędzy? Najpewniej zasilała budżet prowizora, który musiał utrzymać łaźnię.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:00
        Dopiero Stefan Batory uznał, że wydatki nie miały uzasadnienia.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:27
        Wprowadzona przez Berecciego do polskiej rzeźby nagrobkowej poza sansowinowska posągów (znana z rzeźb nagrobnych dłuta włoskiego artysty Andrea Sansovino, żyjącego w latach 1460-1529, ukazująca postać spoczywającą we śnie, wspartą na jednym łokciu, z drugą ręką swobodnie wyciągniętą, z lekko odchyloną na ramię głową, i naturalnie podgiętymi nogami) zastąpiła w polskiej rzeźbie sepulkralnej sztywne ułożenie postaci ludzkiej, wywodzące się z tradycji gotyckiej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:50
        Świadkami zbrodni były również rzeki przepływające przez Kraków i jego okolice. Jedną z nich jest Dłubnia, która mogłaby opowiedzieć historię morderstwa Zofii Paluch, zwanej "Piękną Zośką", słynnej modelki krakowskich artystów, zamordowanej przez zazdrosnego męża w maju 1927 roku. Mężczyzna podczas kłótni uderzył ją w głowę drewnianym prawidłem do buta, aby ukryć ślady przestępstwa, poćwiartował jej zwłoki i wrzucił do Dłubni.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 16:33
        W czasie okupacji Władysław Mazurkiewicz odbierał swoim ofiarom życie, częstując je herbatą zatrutą cyjankiem potasu lub „przyprawionymi” za jego pomocą kanapkami z deficytową wówczas wędliną. Po wojnie morderca-dżentelmen zmienił modus operandi. Miał już wtedy samochód, więc proponował ofiarom przejażdżkę, zabierał je w ustronne miejsce i strzelał im w tym głowy. Zwłoki zwykle topił w Wiśle lub ukrywał głęboko w lesie. W nieco bardziej pomysłowy sposób pozbył się ciał mieszkających w sąsiedztwie sióstr de Laveaux – zamurował je pod podłogą w swoim garażu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 16:40
        W końcu Mazurkiewicz dostał się w ręce milicji i prokuratury, a przyczynił się do tego przypadek. We wrześniu 1955 roku morderca-dżentelmen jechał samochodem z Zakopanego do Warszawy, a razem z nim podróżował warszawiak Stanisław Łopuszyński. Panowie przez chwilę rozmawiali, później Łopuszyńskiego zmorzył sen i wtedy Mazurkiewicz do niego strzelił. Niecelnie. Kula utkwiła w czaszce śpiącego, a on sam nie tylko przeżył, ale nawet nie wiedział, że do niego strzelano. Wyszło to na jaw dopiero kilka dni później, gdy nie mogąc ustalić przyczyny dręczących Łopuszyńskiego bólów głowy, lekarz skierował go na prześwietlenie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:38
        Dbał o pozory: przekwalifikował się na mechanika samochodowego, został instruktorem jazdy w Polskim Związku Motorowym, jeździł nawet z transportami Czerwonego Krzyża po Europie, zwożąc Polaków do kraju. Milicji pomagał w kontroli ruchu, występował też jako biegły w sądach w sprawach dotyczących ruchu drogowego, zasiadał w kolegium ds. wykroczeń (czym zapracował sobie wśród znajomych na groteskowe tytuły: "panie inżynierze" albo "panie sędzio")
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 00:28
        Władysław Mazurkiewicz (ur. 31 stycznia 1911 w Krakowie, powieszony 29 stycznia 1957 tamże) – polski wielokrotny morderca, zwany Eleganckim mordercą, Pięknym Władkiem lub Upiorem z Krakowa. Jego zbrodnie były popełniane z pobudek materialnych. Oskarżony o sześć zabójstw, został stracony przez powieszenie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:42
        🔹ul. Loretańska 16–18 (ul. Kapucyńska 6) – Szkoła św. Jadwigi, obecnie Zespół Szkół Energetycznych, w stylu secesyjnym. Projektował Jan Zawiejski, 1904–1907.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:24
        Pochowani w kościele:
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 20:10
        Odnośnie dziedzin naukowych mamy opisane następujące: toksykologia arszeniku (skupiająca się na truciźnie wszechczasów), frenologia (związek pomiędzy kształtem i budową czaszki a osobowościową charakterystyką jej właściciela), badanie śladów krwawych, ekspertyza pismoznawcz, identyfikacja sprawcy na podstawie modus operandi (wcześniej rola lekarza sądowego ograniczała się jedynie do ustalenia przyczyny śmierci, jej czasu, rekonstrukcji zdarzenia na podstawie śladów obrażeń ofiary oraz identyfikacji użytego narzędzia), patologia sądowa (obszernie opisany mechanizm utonięcia), system identyfikacji kryminalistów (na podstawie 14 pomiarów antropometrycznych, fotografii rozpoznawczej i uschematyzowanego rysopisu), daktyloskopia, badania balistyczne, serologia.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:03
        Sprawa Barbary Ubryk – wydarzenie, które poruszało opinię publiczną Europy w II połowie XIX wieku. Historia la monaca di Cracovia – mniszki z Krakowa, jak ją nazywano, wzbudzała wiele kontrowersji, stając się pożywką dla różnych mitów i plotek
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:55
        Morderstwo popełnione na osobie Agnieszki z Grotów Żychowiczowój
        w Krakowie 1867 roku.
        Sprawozdanie sądowo-lekarskie skreślił D-r Leon Blumenstok, Docent
        Uniwersytetu Jagiellońskiego.
        *
        Przypadek, z którego niniejszśm zamierzam zdać sprawę, zyskał w swoim czasie rozgłos w Krakowie i w pobliskich okolicach Królestwa; ogłaszając
        go nie powoduję się atoli tym względem wyłącznie, lecz głównie jego ważno-
        ścią, ze stanowiska sądowo-lekarskiego.
        Dnia 3 Października 1867 r. o godzinie 6-ćj z rana, wezwany zostałem przez
        pana prokuratora rządowego, abym się niezwłocznie udał do domu „pod ra-
        kiem“ na ulicy Szpitalnój położonego, gdzie przed kilku godzinami popełnio-
        nym zostało morderstwo na osobie p. Agnieszki z Grotów Żychowiczowój, staru-
        szki ośmdziesięcioletniej.
        Przybywszy na miejsce, a mianowicie do pomieszkania państwa K., na
        1-óm piętrze znajdującego się, wprowadzony zostałem przez przedpokój do sa-
        lonu frontowego o dwóch oknach, z którego po stronie lewój prowadziły drzwi
        do pokoju również frontowego o jednóm oknie, zamieszkałego przez p. Życlio-
        wiczową. Pokój ten ma kształt czworoboku podłużnego, ma długość 16 kroków,
        a szerokość 5 kroków. W ścianie oknu przeciwległej, znajdują się drzwi prowa-
        dzące do alkierza, a ztamtąd do kuchni; drzwi te atoli były od wewnątrz
        zamknięte.
        Okno jest dubeltowe i bez firanki; skrzydła wewnętrzne są otwarte, jak
        niemniej jedno skrzydło okna zewnętrznego. Na oknie leży kołdra watowana,
        zwinięta, na niej nie spostrzega się żadnych śladów, któreby przemawiać mo-
        gły, że użytą została przez mordercę do spuszczenia się na dół; pod kołdrą
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:59
        Sprzeczność ta jednakowoż tłómaczyć się daje tą okolicznością, że Mieczysław
        K. mógł dławić ofiarę swoją przeważnie brzuścami palców, lub że tenże pod-
        czas napadu, miał na rękach rękawiczki lub szmatę, przez co ostrość paznogci
        przytępioną została.
        Wreszcie odcięto Mieczysławowi K. włosy z nad czoła, i z nad skroni,
        które zachowano.
        Tak więc przed wydaniem orzeczenia sądowo-lekarskiego, o śmierci
        Agnieszki Zychowiczowej, mieliśmy przed sobą następujące corpora delicti:
        1. Proszek do tabaczki podobny, znaleziony na ciele zamordowanej, oraz
        na pierzynie. 2. Stoczek z włosami. 3. Siekiórę, znalezioną w pomieszkaniu
        państwa K. 4. Włosy, a mianowie: a) włosy znalezione między palcami za-
        mordowanej, ój ścięte z jej głowy, cj włosy ścięte i wydarte z głowy Mieczy-
        sława K.
        Badanie tych corporum delicti wykazało co następuje:
        Co do I-go. Proszek ten istotnie okazał się tabaczką zwyczajną, a śledztwo
        wykazało, że ten pochodził od lekarza oglądacza, który w pierwszśj chwili po
        odkryciu zbrodni, wezwany był na miejsce czynu i trupa oglądał. Tym więc
        sposobem tabaczka straciła wszelkie znaczenie dla dochodzenia sądowego.
        Co do 2-go. Stoczek na komodzie naprzeciw łóżka znaleziony, jest zwy-
        czajnym stoczkiem z wosku ciemno-żółtego, jaki w handlu się sprzedaje. Skła-
        da się on z 4-ch zwojów owalnych, złożonych pionowo, które otoczone są, idąc
        zdołu ku górze, 7-miu zwojami poprzecznie ułożonemi, tak że zwój najmniejszy
        dolny, służy zarazem za podstawę, zwój zaś ostatni opasuje zwoje pionowe w sa-
        mym prawie środku. Ostatni ten zwój jest w części odwinięty, i kończy się kno-
        tem cienkim, czarnym, upalonym. Zwoje poprzeczne stoczka są mocno zbruka-
        ne; na nich znajduje się włos siwy, przylepiony do kilku skrętów, a drugi włos
        podobny, przylepiony jest i rozciągnięty na ostatnim kawałku stoczka odwinię-
        tym, w bliskości knota. Wysokość stoczka wynosi 3 cale, średnica 2" 9"'. Po
        zbrukaniu poprzecznych skrętów stoczka, i po braku górnych skrętów znać,
        że stoczek już od niejakiego czasu był używany. Włosy więc na nim znalezio-
        ne, okazały się przy badaniu mikroskopijnym całkiem podobnymi do włosów
        Agnieszki Z., pochodzą zatóm najprawdopodobniej z jój głowy. Dostały się one
        na stoczek pośrednio, to jest nie wprost z głowy, lecz z ręki i to przy zapale-
        niu stoczka, dowodem czego umiejscowienie jednego włosa na dolnych po-
        przecznych zwojach, tam gdzie się właśnie stoczek trzyma, a drugiego na ostat-
        nim kawałku stoczka, gdzie się zapala. Z czyjój zaś ręki dostały się włosy sta-
        ruszki na stoczek? Albo z jój ręki dniem przed dokonaniem na niej morder-
        stwa, albo z ręki mordercy po dokonaniu morderstwa, gdy sobie prawdopodo-
        bnie stoczek zapalił, aby szukać pieniędzy w szufladach komody.
        Co do 3-go. Siekióra okazana nam, składa się z rękojeści i żelaza. Pierw-
        sza jest z drzewa, ma długości 22 cale szerokości 2 i jest dość gruba. Że-
        lazo same ma kształt zwyczajny siekiery, jest słabo przymocowane do rękoje-
        ści; długość jego wynosi u góry 6 cali 3 linje, brzeg jój dolny ma w środku
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:54
        Boże, zmiłuj się nad nami/ To jest dom pod kominami/ Wszystkie szare – on czerwony/ Siądźcie na nim kawki, wrony!
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:05
        Podczas zabawy sylwestrowej, która odbyła się w miejscowej remizie, doszło do tragedii. Ktoś zgwałcił i zamordował kilkunastoletnią Irenę Hyszko. Milicjanci wśród sprawców typowali jej brata 17-letniego Piotra. Ale alibi zapewniła mu druga siostra. Zabójcy nigdy nie udało się schwytać.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:14
        Hyszko wylądował w więzieniu w 1982 roku za ucieczkę z ośrodka dla internowanych, gdzie trafił po wprowadzeniu stanu wojennego jako niebezpieczny recydywista. Jego sprawę prowadził prokurator Zbigniew Wassermann. Po wyjściu na wolność Hyszko prosto z więzienia poszedł do komendy milicji. - Proszę mi dać prowadzić śledztwo w sprawie Urszuli Seweryn. Ja przesłucham odpowiednio te dziewczynki i wam znajdę tego zabójcę - powiedział prowadzącemu śledztwo.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:21
        Piotr Hyszko do niczego się nie przyznawał. Świadkowie nie potrafili sobie nawet przypomnieć, kiedy ostatni raz widzieli Helenę Wieszczek. Jej brat nie widział się z siostrą od lat. Inkasentów, listonosza, księdza czy urzędników zawsze przyjmował Hyszko. ZUS przestał przysyłać rentę jesienią 1995 roku, gdy kobieta kilka razy nie odebrała jej osobiście. Jak zeznał ksiądz, kobieta miała mu powiedzieć, że Hyszko zabrania jej wychodzić z domu i spotykać się z innymi ludźmi.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:27
        19 stycznia 2000 roku sąd uznał Helenę Wieszczek za zmarłą. 1 grudnia tego samego roku miasto przekazało budynek Stachowskiemu, który pięć miesięcy później podpisał umowę z Marianem Banasiem. Przekazał mu kamienicę w zamian za dożywotnią opiekę i zorganizowanie pogrzebu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:39
        Rok 1494 - w czerwcu ogień ogarnął północną część miasta od Nowej Bramy do ulicy Szewskiej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:39
        Rok 1504 - spłonął Kazimierz.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:43
        Rok 1549 - kolejny pożar zamku wawelskiego, tym razem strony południowej. Akcją gaszenia pożaru kierował osobiście król Zygmunt August
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:51
        22 kwietnia 1802 r. z rozporządzenia C.K. Gubernium Galicji zachodniej ukazał się "Porządek względem gaszenia pożarów w stołecznym mieście Krakowie", który przy pomocy 140 paragrafów modyfikował strukturę obrony przeciwpożarowej. Cały I rozdział, tj. paragrafy 1- 64, poświęcone były prewencji ogniowej. Rozdział II ustalał sposób informowania o powstałym pożarze. Odpowiedzialny za to był strażnik na wieży Mariackiej. Oprócz dzwonienia i trąbienia - w nocy co pół godziny, w dzień co godzinę - miał on obowiązek obserwować miasto. Jeśli zauważył gdzieś pożar, uderzał w dzwon 1 do 4 razy, w zależności od tego, jak daleko od rynku miał on miejsce. W tym też kierunku wywieszał z okna za dnia czerwoną chorągiewkę, w nocy czerwoną latarnię. Przez długą trąbę wywoływał nazwę miejsca, gdzie dostrzegł ogień. Gdyby pożar zauważył stróż nocny, miał przybiec pod wieżę Mariacką i pociągnąć za drut, który uruchamiał dzwonek alarmowy w pokoju strażnika-hejnalisty. Ten natomiast alarmował mieszkańców miasta. Jedynym stosowanym środkiem gaśniczym była woda, którą gaszono ogień z drewnianych, przenośnych drabin przy pomocy skórzanych wiader lub ręcznej, drewnianej pompy tłocznej tzw. szprycy. Weszła ona do użytku w XVII w. i stanowiła wyposażenie pożarnicze aż do II połowy XIX w. Magistrat miasta dysponował 4 sikawkami, które rozmieszczono po jednej w każdej dzielnicy, w miejscu, gdzie zbierali się ratownicy przed udaniem się do gaszenia pożaru. Jedna znajdowała się na Ratuszu. Tak jak w średniowieczu, w każdym domu stała kadź z wodą i narzędzia gaśnicze. Także przy każdej studni miejskiej ustawiony był zbiornik z wodą zwany kufą, z której wodę dostarczano do zagrożonego miejsca w beczkach lub beczkowozach od piwowarów, lub też wiaderkami, podając je szeregiem - z ręki do ręki - do sikawek. Do udzielania pomocy zobowiązana była także policja miejska licząca w 1803 r. 22 ludzi /20 policjantów, 1 feldwebel i 1 kapral/. W 1838 r. Ignacy Paprocki, późniejszy wiceburmistrz, przedstawił Senatowi Wolnego Miasta Krakowa projekt ulepszenia obrony przeciwpożarowej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:30
        Urodzony w Wilnie wywodził się ze zubożałej szlachty litewskiej. Syn Feliksa i Berty z Danów. Jego ojciec przeniósł się do Warszawy i jako urzędnik pracował w magistracie. Na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim studiował medycynę, a przygotowanie fachowe do specjalizacji bakteriologicznej zdobył w Berlinie u Roberta Kocha i w Paryżu w instytucie Ludwika Pasteura. W Warszawie założył pierwszy w Polsce instytut zapobiegania wściekliźnie oraz stacje badania produktów spożywczych.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 22:25
      Nie istniejące Kościoły Krakowa
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:39
        Gdy miasto straciło na znaczeniu, przetoczyły się przezeń wojny (m.in. potop szwedzki, III wojna północna, konfederacja barska) i zarazy (największe: 1651–1652, 1677–1680, 1707–1708), zubożało i utrzymanie tak dużej ilości świątyń stało się niemożliwe. W 1772 r. pierwszy rozbiór Polski przeciął biskupstwo krakowskie, odcinając je od sporej części dochodów – nowa granica przecięła też dotychczasowe kontakty handlowe powodując dalsze ubożenie społeczeństwa. Doszły do tego przemiany obyczajowo-polityczne (reformy oświeceniowe – w Polsce stanisławowskiej i Austrii pojózefińskiej), a później prace modernizacyjne w mieście – w efekcie te świątynie, które były najbardziej zniszczone, najmniej potrzebne, czy czasem po prostu zawadzające, były likwidowane. Sprzedawane, rozbierane, przerabiane na domy czy teatry... Zlikwidowano też cmentarze parafialne w centrum miasta. Zdobywano w ten sposób miejsce na nowe budynki i place, a także budulec na nie; usuwano zaś z miasta bezwartościowe – zgodnie z logiką tamtych czasów – ruiny. Ówczesne myślenie urbanistyczne nie znało szacunku dla zabytków – jak pisze Danuta Rederowa, „zasada użytkowości była zasadą naczelną”. Działo się to na przełomie XVIII i XIX stulecia, zapoczątkował ten proces prymas Michał Poniatowski (starając się uporządkować polski Kościół kasował klasztory, głównie o kiepskiej sytuacji finansowej), kontynuował go austriacki zaborca i władze miejskie doby Księstwa Warszawskiego i Rzeczypospolitej Krakowskiej (działający na rzecz uporządkowania miasta). Jedynie wielkim wysiłkiem osób, które nie godziły się z taką polityką uratowano przed wyburzeniem w pierwszej połowie XIX w. piękny kościół św. Katarzyny na Kazimierzu czy kościółek św. Idziego pod Wawelem. W ramach oczyszczania Rynku Głównego istniały także projekty zburzenia kościółka św. Wojciecha.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:39
          O przepełnieniu miasta świątyniami w momencie jego kryzysu w końcu XVIII w. świadczy choćby relacja Johanna Friedricha Zöllnera – w 1791 r. tak pisał o Krakowie: „W całym mieście jest nie więcej jak 1000–1100 domów, zresztą biorąc pod uwagę obszar, jaki ono zajmuje, liczba ich nie może być wyższa. Tym bardziej uderzające jest, gdy się słyszy, że znajdują się tu 72 kościoły i 30 klasztorów.” Józef Wawel Louis, badacz dziejów Krakowa, w drugiej połowie XIX w. tak opisywał upadek miasta w dobie rozbiorów: „(...) na podciętej granicy nic się już nie wiodło, a wszystko i w każdym kierunku schylać się poczęło do nieuniknionego upadku. Wówczas wyludnił się stuwieżycowy Kraków i zamienił w samotny klasztor, w którym jedynie pozostałe liczne duchowieństwo nawoływało do rozpamiętywania i modlitwy”. Stan krakowskich kościołów w końcu XVIII w. obrazowo przedstawił przed stu laty Eugeniusz Barwiński: „Pogorszyło się również położenie niższego duchowieństwa, tak świeckiego, jak i zakonnego; rażących dowodów tego stanu dostarczają kościoły i klasztory krakowskie. Liczba ich bardzo znaczna (kościołów było wówczas 45, klasztorów męskich 16, żeńskich 13), a wiele z nich nosiło ślady dawnej świetności i wspaniałości; żaden z nich nie powstał w ostatnich czasach, natomiast wiele od dawna już chyliło się ku upadkowi. W chwili zajęcia Krakowa zastano znaczną liczbę kościołów, których już od dawna nie odprawiano nabożeństwa, w wielu zaś zaledwie rano odprawiała się msza św., poczem dzień cały stały zamknięte; niektóre z tych ostatnich nie były nawet zabezpieczone przed deszczem. Brud, niechlujstwo, które przecież nie powinny być cierpiane w miejscach Bogu poświęconych, świadczyły o zupełnem zaniedbaniu, które spowodowane było często niedbalstwem, ale znacznie częściej jeszcze przyczyn jego szukać trzeba było w ubóstwie. Podobnie miała się rzecz z klasztorami: zaledwie połowa ich mogła się utrzymać z swych stałych dochodów; stąd pochodziło, że mieszkańcy Krakowa byli wciąż nagabywani przez kwestarzy, zakonników należących nie tylko do t. zw. zakonów żebraczych, ale i innych klasztorów; wszyscy zaś prosili o datki pod różnymi pozorami, odznaczając się przytem wielkim uprzykrzeniem i natręctwem. Wiele klasztorów posiadało gmachy nie odpowiadające już wtedy zupełnie szczupłej licznie zamieszkujących je zakonników, którzy, nie mając środków na konserwacyę swych siedzib, pozwalali, że rozpadały się w ruiny; inne znów były tak szczupłe, i tak zagrażające bezpieczeństwu życia ludzkiego, że nie mogły być dłużej cierpiane.”
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:39
            Wydaje mi się, że lista kościołów nieistniejących przedstawionych na tej stronie jest dość kompletna, przynajmniej jeśli chodzi o dzisiejsze centrum Krakowa. Pominąłem w swych rozważaniach wsie podkrakowskie, do granic miasta włączone w XX w. Bo przecież na przykład w Tyńcu, przez wieki wsi, części Krakowa zaś dopiero od 1973 r., istniał obok kościoła klasztornego w słynnym opactwie benedyktyńskim także kościół parafialny pod wezwaniem św. Andrzeja, zbudowany w XII, a może już XI w., zniszczony podczas obrony Tyńca przez konfederatów barskich (potem jeszcze odbudowany, ale rozebrany ostatecznie w latach 30. XIX w.). Listę można uzupełnić o spalony w 2002 r. kościółek z Woli Justowskiej, przeniesiony do mającego powstać w Krakowie skansenu z Komorowic po II wojnie światowej. Jest jeszcze wzmiankowany u Długosza (i nigdzie indziej) kościół św. Świerada, który miał istnieć na Kazimierzu, a o którym nie ma żadnych innych informacji... Nie można zapomnieć też o tym, że w średniowieczu mogły istnieć drewniane budowle sakralne, po których nie pozostały rozpoznawalne ślady archeologiczne ani wzmianki w źródłach pisanych. Były też kościoły nigdy nie zbudowane, choć planowane – tak zapewne w przypadku rozpoczętej przez Jana Długosza fundacji kartuzów na Kazimierzu, w miejscu późniejszego miasta żydowskiego. Idąc dalej, już tylko w legendzie pojawia się nieistniejący (tym razem w ogóle) kościół w podtynieckim Grodzisku, który miał zapaść się pod ziemię przed wiekami, a dziś ma pojawiać się na powierzchni tylko w święta wielkanocne, a czasem ma być słychać bicie jego dzwonów. Z drugiej strony wciąż jest tu podstrona na temat budowli przy Smoczej Jamie – gdy strona powstawała uznawano odnalezione relikty za pozostałości kościoła, dziś badacze sądzą, że to resztki baszty.
            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:40
              Mówiąc o „kompletności” listy nieistniejących kościołów, muszę wyjaśnić kryterium doboru świątyń na tę listę. Zajmowałem się tutaj kościołami jedynie „nieodwracalnie” nieistniejącymi – takimi, które nie doczekały się po zniszczeniu swoich bezpośrednich następców o tym samym wezwaniu, w tym samym miejscu. Bo przecież, poza tutaj wymienionymi, jest w Krakowie wiele świątyń, które powstały na miejscu starszych budowli. Najlepszym przykładem jest katedra – dzisiejsza, w swym zrębie XIV-wieczna, stoi na pozostałościach dwóch budowli wcześniejszych, romańskich. Podobnie wiele innych – np. kościół św. Anny, kościół na Skałce itd. Obok jednak budowli, które postawiono po prostu na nowo, wiele jest takich, które przez wieki przeszły przeobrażenia zmieniające całkowicie ich wygląd, ale zachowały podstawową substancję pierwotną (często niewidoczną na pierwszy rzut oka) – jak np. kościół św. Mikołaja, kościół św. Jana.
              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:43
                Kościół św. Jerzego
                Kościół św. Jerzego istniał niegdyś na Wawelu, na obecnym zewnętrznym dziedzińcu zamkowym. Do najstarszych jego dziejów odnosi się wzmianka u Jana Długosza, która dotyczy roku 1243: według niej Konrad Mazowiecki ufortyfikował wówczas ten kościół wałem z fosą. Ponadto Długosz podaje, że kościół ten został zbudowany już przez Mieszka I jako drewniany, a wymurował go Kazimierz Wielki. Badacze wskazują na niespójność tych dwóch wiadomości: nie miałoby sensu fortyfikowanie budowli zbudowanej z drewna, a nie murowanej. Stąd pojawiają się przypuszczenia, że już w czasach przed Kazimierzem Wielkim istniał murowany kościół św. Jerzego – i albo nie został rozpoznany dotąd w badaniach archeologicznych, albo wezwanie to nosiła świątynia stojąca wcześniej w innym miejscu wzgórza wawelskiego (a znamy kilka średniowiecznych budowli o charakterze sakralnym, których wezwań źródła nie przekazały – np. Mieczysław Fraś i Stanisław Kozieł wyrazili przypuszczenie, iż wezwanie to nosił domniemany kościół, którego relikty odkryto w okolicy Smoczej Jamy, a Gerard Labuda – że był to kościół przy bastionie Władysława IV). Podczas wykopalisk w rejonie kościoła odkryto warstwę destrukcji z materiałem romańskim, w tym z bazą kolumny, co posłużyło do przypuszczeń, iż o ile świątynia murowana tu istniała, mogła mieć emporę czy nawet posiadać formę bazyliki; pojawiła się też hipoteza, że murowana świątynia mogła być zniszczona i zastąpiona na pewien czas kościołem drewnianym, stąd taka wzmianka u Długosza.
                • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:43
                  Niektórzy dawniejsi badacze przypuszczali, że kościół św. Jerzego mógł pełnić funkcję pierwszej katedry na Wawelu w pierwszych latach panowania piastowskiego w Krakowie, lub nawet wcześniej. Hipoteza ta nie była poświadczona żadnymi źródłami, a budowana na spekulacjach związanych z chronologią powstawania kościołów wawelskich. Np. Feliks Kopera przypuszczał, że kościół św. Jerzego jako budowla drewniana nie mógł powstać później niż za Mieszka I (Bolesław Chrobry zbudowałby jego zdaniem z pewnością bogatszy, murowany), a także że jako stojący w centrum wzgórza (i – wedle tradycji – na miejscu świątyni pogańskiej) stanowił pierwszy kościół na Wawelu (być może związany z panowaniem czeskim w Krakowie) i zarazem pierwszą katedrę (domniemanych biskupów Prohora i Prokulfa, być może związaną z tzw. obrządkiem słowiańskim). Z kolei wynikająca ze źródeł przynależność w XIII w. do tynieckiego opactwa benedyktynów (1229 – patronat benedyktynów tynieckich, 1274 – własność opata tynieckiego) posłużyła jako przesłanka dla hipotezy, iż z kościołem tym mogła być związana wczesna obecność benedyktynów w Krakowie (pełniłby funkcję kościoła klasztornego, zanim benedyktyni przenieśli się do Tyńca – choć znowuż na przeszkodzie stoi tu brak wyraźnych śladów świątyni murowanej).
                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:43
                    Istnienie kościoła św. Jerzego w średniowieczu poświadczają też inne dokumenty – m.in. rachunki świętopietrza z lat 1325–1327 (mimo że nie był to kościół parafialny) oraz dokument biskupa wrocławskiego Macieja z 1351 r. potwierdzający, że jest to fundacja Kazimierza Wielkiego (przy konsekracji kościoła w 1347 r. jego uposażenia dokonali właśnie biskup wrocławski Maciej wraz z arcybiskupem gnieźnieńskim Jarosławem i opatem tynieckim Janem). Fundacja króla Kazimierza miała miejsce w 1346 r., a sam kościół poświęcono w roku następnym. Była to budowla gotycka, orientowana, jednonawowa, z prostokątnym prezbiterium oraz z zakrystią przylegającą do kościoła od południa; pod nawą znajdowała się krypta. Miał 21 m długości, nawa była szeroka na 9 m, a prezbiterium na 6 m. Do budowy użyto wapienia, nie posiadał wieży, a otaczał go cmentarz. Części fundamentów tej świątyni odkryto podczas badań archeologicznych. Kościół pełnił funkcję kolegiaty. W XVII w. do jej prebendy należały Bronowice Wielkie.
                    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:44
                      Podupadły w XVIII w. kościół został zburzony przez Austriaków, gdy ci zajęli Kraków po III rozbiorze Polski. Z Wawelu uczynili koszary i część zabudowań wzgórza (w tym kościół św. Jerzego i sąsiedni kościół św. Michała) zburzyli w ramach oczyszczania terenu na plac ćwiczeń dla garnizonu. Dekret o zburzeniu kościoła wydano w marcu 1803 r., rok później świątynia już nie istniała. Wyposażenie kościoła sprzedano na licytacjach (częściowo do parafii unickiej św. Norberta), ogłaszanych w 1803 i 1807 r. Materiał odzyskany z rozbiórki zapewne posłużył przy przerabianiu zachodniego skrzydła pałacu na szpital wojskowy.
                      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:44
                        Na początku XX w. pojawiła się koncepcja odbudowy kościoła św. Jerzego (wraz z kościołem św. Michała) w ramach szeroko zakrojonego projektu Akropolis wawelskiego Stanisława Wyspiańskiego i Władysława Ekielskiego. Świątynię przewidziano w nim w kształcie nawiązującym do kościoła św. Krzyża. Akropolis nie zostało jednak zrealizowane. Obecnie o istnieniu przed wiekami kościoła św. Jerzego przypominają murki na trawniku pokrywającym zewnętrzny dziedziniec wawelski, oddające plan, na którym zbudowano gotycką świątynię. Wykonane zostały w latach 60. XX wieku. Z tego kościoła pochodzi obraz św. Jerzego na drewnie z pierwszej połowy XVI w., przechowywany w skarbu katedralnym na Wawelu (jego autorstwo przypisywano m.in. Hansowi Dürerowi i Stanisławowi Samostrzelnikowi)..
                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:45
                          Kościół Najświętszej Marii Panny na Żłobku (bernardynów)
                          O kamienicy zwanej „Pod Brogiem” lub „Bróg” (z powodu bardzo wysokiego dachu), znajdującej się w zachodniej pierzei ul. św. Jana, pomiędzy Rynkiem a obecną ul. św. Tomasza, mamy wzmianki odnoszące się do pierwszej połowy XVI w. W latach 1570–1577 kupili ją bracia Guttnerowie w imieniu i na rzecz gminy kalwińskiej, do której należały znakomite postacie tej epoki (m.in. Zborowscy, Myszkowscy). Swoje praktyki protestanci wcześniej zmuszeni byli odprawiać w różnych miejscach, często w domach prywatnych – stąd potrzeba urządzenia stałej świątyni. Już w 1570/1572 r. urządzono tutaj salę na zgromadzenie z kazalnicą. W 1572 r. protestanci uzyskali przywilej królewski pozwalający na użytkowanie domu – parter przeznaczono kalwinom, zaś piętro luteranom. Przejął on od kamienicy potoczną nazwę „Bróg”, którą wkrótce tak mocno połączono w Krakowie ze zborem, że określano nią także kamienicę przy ul. Szpitalnej, gdzie swoje praktyki odprawiali arianie.
                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:46
                            Bróg stał się punktem zapalnym w Krakowie, szczególnie po ucieczce Henryka Walezego. 10 X 1574 r. tłum zaatakował zbór – zbór został zdobyty wieczorem tego dnia i był plądrowany przez dwa kolejne. Zamieszki inspirowali studenci krakowscy pod wodzą Hieronima Orzechowskiego. Wiemy również, że „ministra” protestanckiego tłuszcza powiesiła głową w dół. Efektem zajść było pięć wyroków ścięcia, które nie dotknęły jednak prawdziwych prowodyrów zamieszek. W związku z tym wydarzeniem powstał znany dziś drzeworyt przedstawiający, jak budynek wtedy wyglądał. Powstał wówczas też wierszyk, którego autora nie znamy: „Wej na drugiej zaś stronie jako się mocują,/Nie wiedząc o co im gra jako się pasują,/Wejrzy też na onego w górę murarczyka,/Jako robił choć darmo wedle ciesielczyka./Każdy znalazł robotę, choć go nie proszono,/Po której potym sprawie Laudemus palono./Aleć potym zaprawdę nie żart bracie było,/Gdy dla gwałtu pięcioro Państwo stracić dało./Przeto dobrze uczynił, kto był doma w ten czas,/Gdy potym taki wielki był po mieście warwas.”
                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:46
                              Do tzw. „drugiego zburzenia” doszło 8 V 1587 r., gdy nie tylko splądrowano budynek, ale całe jego drewniane wyposażenie spalono. W efekcie Stefan Batory nałożył na władze miejskie obowiązek tłumienia takich zamieszek. Do ostatecznego zniszczenia Brogu doszło podczas zamieszek wszczętych 23 V 1591 r., kiedy ledwo naprawiony budynek został podpalony przez tłuszczę wzburzoną zajściem z dnia poprzedniego, gdy doszło do bójki mieszczan z bawiącymi w mieście Szkotami. Echa tego wydarzenia można znaleźć nawet w kazaniach Piotra Skargi, oskarżającego zresztą o jego wywołanie samych protestantów: „Wszak chłopięta u drzwi zborowych poigrawszy, a swej dziecinnej fantazyjej dosyć uczyniwszy, rozpędzeni od ministrów już się byli uspokoili, gdy wypadli zapaleni i gniewliwi bracia waszy, którzy się mianować mogą jako wilcej między owce, z ostremi mieczami...” Protestanci po tym wydarzeniu przenieśli się do wsi Aleksandrowice, choć plac z ruinami pozostawał formalnie nadal w ich posiadaniu
                              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:47
                                W 1622 r. król przejął plac prawem kaduka (stosowanego nie tylko do dóbr, których zmarły właściciel nie pozostawił ani naturalnych spadkobierców, ani testamentu, ale także niekiedy do majątków innowierców) i przekazał wojewodzie krakowskiemu Stanisławowi Lubomirskiemu (świeżo opromienionemu sławą zwycięzcy spod Chocimia), a ten w 1624 r. oddał go bernardynom, przeciwko czemu zresztą protestanci słali protesty do rady miejskiej. Bernardyni, podobnie jak inne zgromadzenia mające swe siedziby poza murami Krakowa, pragnęli utworzyć swój dom filialny również w ich obrębie. Oprócz problemów w przypadku zagrożenia miasta (kilka lat wcześniej Kraków obawiał się księcia siedmiogrodzkiego Gabora Bethlena, co dało bezpośredni impuls ojcom ze Stradomia) w tym wypadku chodziło także o możliwość schronienia się w czasie wylewów Wisły (powodzie zalewały kompleks na Stradomiu) oraz zorganizowanie przy okazji domu dla starszych i schorowanych ojców z całej prowincji.
                                • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:47
                                  Wówczas na arenie dziejów pojawił się o. Krzysztof Campo, prowincjał bernardynów z lat 1611–1614 i 1620–1623, którego działalność stała się przyczyną konfliktu, ciągnącego się de facto do końca istnienia klasztoru. Postanowił on bowiem, że nie będzie to dom filialny względem Stradomia, ale niezależny konwent. W 1629 r. zbudował pierwszy dom klasztorny, a w 1633 r. uzyskał pozwolenie królewskie na budowę kościoła. Ten został zbudowany natychmiast, ale tylko „po prusku” (z fundacji możnych mieszczan Sebastiana i Waleriana Montelupich, ten pierwszy został tu nawet pochowany) – trwały bowiem dalej protesty ewangelików i dopiero odszkodowanie wypłacone im przez króla w 1639 r. pozwoliło na rozpoczęcie wznoszenia tutaj kościoła murowanego. Jednak zanim rozpoczęto jego budowę nasilił się konflikt między o. Campo a Lubomirskim – ten drugi chciał, by jemu pozwolono zbudować murowaną świątynię, a także aby Campo uznał zwierzchnictwo Stradomia nad nowym klasztorem. Campo tymczasem (w 1641 r.) zdobył papieskie zatwierdzenie swego domu zakonnego jako formalnego konwentu. W sprawę musiał się znowu wmieszać król, dzięki czemu w 1644 r. uzyskano unieważnienie decyzji papieskiej – dopiero wtedy zburzono stary kościół i na tym miejscu Lubomirski ufundował nowy kościół murowany, ukończony w 1647 r., konsekrowany rok później. W czasie potopu szwedzkiego tutaj schronili się zakonnicy ze Stradomia. W 1689 r. jednak tutejsi zakonnicy postarali się o ponowne uznanie ich o za konwent i formalnie uniezależnili się od Stradomia.
                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:47
                                    Powszechnie przyjęła się dla kościoła i klasztoru nazwa „Żłobek” („Żłóbek”), pochodząca od wezwania świątyni. Kościół był nieduży, jednonawowy, zbudowany na planie wydłużonego prostokąta, z frontem od ul. św. Jana. Pewne zachwianie proporcji wynikało z faktu, że prawdopodobnie Lubomirski początkowo planował wzniesienie kościoła trzynawowego. Pod koniec XVII w. kościół zyskał okryte ganki po północnej i południowej stronie gmachu, które służyły procesjom (od południa przerobiono na ten cel kaplicę św. Tekli). Wybudowano też ganek, tzw. „babiniec” przed wejściem. Sklepienie było beczkowe, wewnątrz kościół zdobiony był freskami, fasada była prosta, barokowa. W znajdujących się obok zabudowaniach pozyskanych w XVII w. mieścił się klasztor – początkowo w kamienicy na rogu obecnych ulic św. Jana i św. Tomasza (wzmiankowana jako należąca do bernardynów w 1635 r.) oraz sąsiedniej przy ul. św. Tomasza (bernardyńska od 1654 r.), a w 1685 r. zakonnicy uzyskali także kamienicę przy św. Jana oddzielającą dotąd budynki klasztoru i kościół (przed jej pozyskaniem zakonnicy posługiwali się krytym gankiem biegnącym na jej tyłach).
                                    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:49
                                      W 1788 r. bernardyni musieli opuścić kościół i klasztor z nakazu prymasa Michała Poniatowskiego – zostali skierowani na Stradom. Na wyprowadzkę prymas dał im 12 dni. Oficjalnym powodem było zubożenie konwentu oraz jego „nieprawność” – prymas uznał, że skoro biskup krakowski nie zatwierdził formalnie konwentu, ten istniał bezprawnie. Sąsiadującą od południa kamienicę (w której tylnej części znajdowała się połączona dotąd z kościołem dawna kaplica św. Tekli) sprzedano wówczas Stanisławowi Mieroszewskiemu. Następcami bernardynów zostali bazylianie, którzy zwrócili się wcześniej z prośbą do prymasa o przeznaczenie im jakiegoś domu w Krakowie, by mogli go zająć zakonnicy studiujący w tym mieście. Doszło jeszcze do jednego zatargu, gdy bernardyni zostali zmuszeni do zwrotu części ołtarzy, które ze sobą zabrali. Bazylianie krótko zarządzali kościołem – było ich niewielu (14 bernardynów zostało zastąpionych przez 3 bazylianów), nie dbali o budynki, po kilku latach z braku funduszów opuścili Żłobek. W ostatnim okresie klasztor nie był zamieszkany – nawet zarządca bazylianów, hegumen Inocenty Koncewicz, nie mieszkał tutaj, ale u hr. Potockiego, którego dzieci wychowywał.
                                      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:49
                                        W 1797 r. przy okazji przebudowy ulicy rozebrano schody przed kościołem. W tym samym roku wydany został dekret cesarski nakazujący sprzedaż kościoła i klasztoru. Z opisu do licytacji wiemy, że podłoga kościoła była ułożona z desek, jako że bernardyni odchodząc zabrali ze sobą również marmurową posadzkę. Padł wówczas pomysł przerobienia kościoła na teatr – zrezygnowano z niego m.in. z uwagi na wąskie ulice w okolicy, oddalenie od siedzib ówczesnych austriackich urzędów i wreszcie obawiano się związanego z teatrem hałasu jako źródła niepokoju dla sąsiedniego zakładu wychowawczego. Budynki sprzedano dopiero 16 XI 1801 r. – kupił je Maciej Knotz, bogaty kupiec winny pochodzący z Budy, za 20.062 złp. i przerobił je w 1802 r. na oberżę zwaną „Pod znakiem króla węgierskiego”. Sam kościół podzielono wówczas na dwie kondygnacje – na parterze znalazła się powozownia, na piętrze zaś sala balowa, w której urządzano bardzo popularne zabawy. W budynku klasztoru znalazły się pokoje gościnne. W 1818 r. Knotz dokupił przyległe od tyłu zabudowania przy ul. Sławkowskiej – budynki zostały wówczas połączone i przebudowane według projektu Szczepana Humberta w duży kompleks późniejszego „Hotelu Saskiego” (nazwy takiej używano od II połowy XIX w.). W sali balowej, której ściany ozdobiono malowidłem naśladującym dekorację kolumnową, organizowano słynne bale i reduty, a także koncerty (występowali tutaj m.in. Johannes Brahms, Ferenc Liszt, Ignacy Jan Paderewski, Henryk Wieniawski). W połowie XIX w. przez jakiś czas budynek służył jako koszary 2. Pułku Artylerii Polnej, potem znowu pełnił funkcje hotelowe. W 1913/1914 r. pod salą balową urządzono kinoteatr „Sztuka” (łącząc pomieszczenie pod salą balową z dawną sienią główną budynku) – dzisiaj znajduje się tu sala kinowa pod tą samą nazwą. W dawnej sali balowej w latach 1947–1967 odbywały się przedstawienia Teatru Kameralnego oraz Teatru Lalki „Groteska”, a pod koniec XX w. przerobiono na salę kinową („Reduta”).
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:50
                                          Wzgórze Wawelskie na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia stanowiło główny ośrodek osadniczy na terenie dzisiejszego Krakowa. Otoczony drewniano-ziemnymi wałami obronnymi był ośrodkiem władzy tak świeckiej jak i kościelnej. Tutaj znajdowała siedziba księcia, od lat czterdziestych XI stulecia i tutaj budowano pierwsze krakowskie, kamienne świątynie, niektóre z nich powstały jeszcze przed utworzeniem biskupstwa, czyli przed rokiem 1000.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:51
                                            Najbardziej reprezentacyjne budynki znajdowały się we wschodniej i północno – wschodniej części wzgórza.

                                            W 1914 roku Adolf Szyszko- Bohusz odkrył rotundę pod wezwaniem świętego Feliksa i Adaukta/ Najświętszej Marii Panny. Być może jest to najstarszy kościół na Wawelu, gdyż badanie izotopem węgla C14 wskazuje na jej powstanie około 970 roku. Jest to budowla w typie tetrakonchos, czyli postawionej na planie liścia. Do centralnej części okrągłej, o średnicy 5 metrów, przylegają cztery półkoliste, trzymetrowe absydy, oraz klatka schodowa prowadząca do świątyni. Budowla była dwukondygnacyjna z emporą, a na piętro prowadziły kręcone schody znajdujące się we wspomnianej klatce.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:51
                                              Najprawdopodobniej pełniła ona funkcję kaplicy pałacowej. Przez lata pojawiały się rożne teorie dotyczące pochodzenia kościoła. Niektórzy badacze, za Janem Długoszem, twierdzili, że było to miejsce kultu pogańskiego z jego grobowym przeznaczeniem. Inni widzieli genezę budowli w słowiańskim obrządku chrześcijańskim jaki obowiązywał w państwie wielkomorawskim lub przyjmowali czeskie pochodzenie znajdując analogie z kościołem świętego Wita na praskich Hradczanach. Nie można wykluczyć grobowego mauzoleum budynku, gdyż pod zachodnim aneksem, będącym klatką schodową prowadzącą do empory odnaleziono pochówek mężczyzny.
                                              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:52
                                                Patrocinium świętych Feliksa i Adaukta było związane z chrześcijaństwem niemieckim. Najprawdopodobniej kult tych świętych został sprowadzony za sprawą Kazimierza Odnowiciela i jego matki Rychezy spokrewnionej z biskupem Kolonii. Jednak byłby to ukłon w stronę władcy jaki złożył król Kazimierz Wielki. Patronką kościoła był bowiem Najświętsza Maria, a dopiero potem święci nadreńscy. Za czasów Konrada Mazowieckiego rotundę wcielono w obręb murów zamkowych i zmieniono na basztę obronną. Dopiero panowanie ostatniego Piasta przywróciło jej cele sakralne
                                                • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:53
                                                  Wówczas stała się ona kaplicą pałacową, o charakterze prywatnym. Kolejne zmiany przyniósł okres odrodzenia, kiedy do za sprawą króla Zygmunta I wybudowano wielką rezydencję monarszą. W 1517 roku rotunda została wcielona z ciąg zabudowań gospodarczych jakimi były królewskie kuchnie. Wówczas jej dolne partie stanowiły część kuchenną, a częściowo dom podrzędczego, zaś górne przeznaczono na cele mieszkalne i magazynowe.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:09
                                                    W części wschodniej i zachodniej istniały krypty ponad którymi znajdowały się ołtarze. Od zachodu przy bryle katedry stały dwie wieże, nie przylegały one jednak do samej budowli, a były z nią połączone gankami. Całość zachodniego założenia zamykało elipsoidalne atrium z kolumnadą. Trudno jest określić wschodnią stronę kościoła z uwagi na zbyt małą ilość destruktu architektonicznego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:11
                                                    Wedle różnych teorii (Adolfa Szyszko- Bohusza) budowla mogła posiadać dwie wieże od wschodu i dwie od zachodu, lub dwie klatki schodowe od wschodu (wedle założeń profesora Pietrusińskiego) ewentualnie strona wschodnia była flankowana klatką schodową i kaplicą od południa (zdaniem profesora Pianowskiego). Z całą pewnością za wzorzec świątyni posłużyły architektom katedry nadreńskie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:21
                                                    Był wieczór 14 maja 1459 roku. Z bursy nieopodal kościoła Wszystkich Świętych, dzisiaj już nieistniejącego, wybiegła gromada uczniów szkoły parafialnej oraz Akademii Krakowskiej. Udali się w kierunku cmentarza. Nagle dostrzegli dwie młode kobiety: gamratki Juliannę i jej koleżankę Reginę Strzelimusównę. Ponoć nie cieszyły się zbyt dobrą opinią. Żacy zaczęli w niewybredny sposób docinać obu paniom. Nie poprzestali jednak na tym. Dostało się bowiem również i księdzu proboszczowi, z którym powiązano kobiety. Był nim wtedy Andrzej Czarnkowski.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:36
                                                    Zupełnie inne zdanie mają przyjaciele Stanisława Pyjasa. Bogusław Sonik uważa, że do dziś próbuje się śmierć Stanisława Pyjasa przedstawić jako przypadek. - To mógł być wypadek, ale przy pracy esbeków, którzy być może chcieli go postraszyć. Ale być może chcieli go zabić... - komentował w audycji prof. Andrzej Paczkowski.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:16
                                                    Kościół św. Michała – gotycki kościół, wznoszący się od średniowiecza na wzgórzu wawelskim w Krakowie, zburzony w latach 1803–1804.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:18
                                                    Część badaczy w przeszłości uważała, że historia kościoła św. Michała sięga do czasów przedpiastowskich i przypisywała mu szczególne znaczenie. M.in. Tadeusz Wojciechowski przypuszczał, że wzniesiono go na miejscu pogańskiego kultu i był to najstarszy kościół na Wawelu. Z kolei Henryk Łowmiański wysunął hipotezę, że kościół pełnił funkcję katedry dla pierwszego biskupa krakowskiego Prohora
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:01
                                                    W 1355 kościół został przebudowany w stylu gotyckim za sprawą Kazimierza Wielkiego. Jan Długosz wspomina, że zastąpiono wówczas świątynią murowaną budowlę drewnianą, możliwe jest więc, że romański murowany kościół uległ wcześniej destrukcji[9]. Kościół gotycki był zbudowany z cegły, składał się z nawy i zakończonego wielobocznie prezbiterium. Sklepienie nawy było oparte na jednym, centralnym słupie. Do kościoła przylegały przybudówki, w których zapewne mieściły się zakrystia oraz mieszkania dla kanoników.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:03
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/36/Former_St._Michael_church%2C_Wawel_hill%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/480px-Former_St._Michael_church%2C_Wawel_hill%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:04
                                                    Na początku lat 70. XX w. w południowej części wzgórza wawelskiego, u stóp Baszty Sandomierskiej odkryto resztki fundamentów świątyni nieznanego wezwania, którą określa się jako "kościół przy Baszcie Sandomierskiej". Była to budowla na planie koła z apsydą od strony wschodniej oraz – prawdopodobnie – emporą wewnątrz, od strony zachodniej. Nie jest znana daty jej powstania, być może miało to miejsce w drugiej połowie XI w. Kościół zburzony został około połowy XIII w., podczas sypania nowych wałów obronnych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:05
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/72/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82PrzyBaszcieSandomierskiej-DawnaLokalizacja-Wawel-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82PrzyBaszcieSandomierskiej-DawnaLokalizacja-Wawel-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:07
                                                    Pierwsze resztki romańskiej budowli odkryto w 1914 roku. Odnaleziono je pod dziedzińcem Batorego, znajdującym się pomiędzy katedrą wawelską i zamkiem. Kontynuujący badania po I wojnie światowej Adolf Szyszko-Bohusz uznał je za relikty pierwszej katedry, tzw. „chrobrowskiej”. Pogląd ten obaliły dopiero badania prowadzone w latach 80. XX wieku. W tym samym rejonie odkryto też fragmenty wcześniejszych murów, o charakterze przedromańskim.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:08
                                                    W pierwszej połowie XIV w. w źródłach pojawia się kaplica św. Marii Egipcjanki. Ta gotycka kaplica charakteryzowała się wyraźnie mniejszą skalą niż romański kościół św. Gereona[3]. Prawdopodobnie w XIII w. romańska bazylika św. Gereona została obcięta o część nawową i ramiona transeptu, a z pozostałej części (skrzyżowania naw i transeptu oraz prezbiterium) utworzono kaplicę, której nadano cechy stylu gotyckiego (prawdopodobnie około 1350 roku za czasów Kazimierza Wielkiego).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:09
                                                    Kaplica została zlikwidowana podczas renesansowej przebudowy zamku wawelskiego na początku XVI w., podczas budowy klatki Schodów Senatorskich i gdy włączono ją w zabudowania północno-zachodniego skrzydła zamku i zamieniono na pomieszczenia mieszkalne. W wyniku przebudowy kaplica pozbawiona została kluczowych elementów swojej struktury, przez co niemożliwe jest jednoznaczne odczytanie jej pełnego rzutu, określenie systemu sklepień czy też programu przestrzennego. Z pierwotnej struktury zamkowej kaplicy przetrwały ceglane i kamienne mury magistralne nawy, na rzucie zbliżonym do kwadratu o boku 7 × 8 metrów, z elementami kamieniarki z jasnego piaskowca, oraz dolne partie niewielkiego prezbiterium, być może jednoprzęsłowego. Poziom użytkowy prezbiterium wbudowanego w romańską kryptę starszej bazyliki znajdował się ok. 1,5 metra poniżej poziomu średniowiecznego dziedzińca
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:12
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/fa/DziedziniecBatorego-WidokNaPo%C5%82udnie%281%29-Wawel-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-DziedziniecBatorego-WidokNaPo%C5%82udnie%281%29-Wawel-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:14
                                                    Na reliktach rotundy znaleziono fundamenty romańskiej budowli prostokątnej, której relikty opisano znano już na początku XX w. (pojawiają się na rysunku z 1916 r.), uznano je jednak wówczas za pozostałości baszty. Badania z lat 80. nie wykazały jednak związku z murem obronnym, więc prawdopodobnie fundamenty te stanowią dolną część prezbiterium kaplicy romańskiej zbudowanej po rozebraniu rotundy, być może w XII w. (taka datacja wyklucza zresztą obecność murowanych fortyfikacji na Wawelu). Prezbiterium miało wymiary ok. 2,5 x 3 m, a nawa być może ok. 5,5 x 8,5 m. Kościółek ten rozebrano najpóźniej w końcu XIII w., gdyż wówczas wzniesiono w tym miejscu nowe mury obronne Wawelu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:15
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/ae/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82%C5%9Aw.Gereona-%C5%81ukGotyckiKaplicy%C5%9Aw.MariiEgipcjanki-Wawel-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/288px-Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82%C5%9Aw.Gereona-%C5%81ukGotyckiKaplicy%C5%9Aw.MariiEgipcjanki-Wawel-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:57
                                                    Kościół został zburzony ostatecznie w końcu wieku XVIII, po roku 1785 (jest widoczny na sporządzonym wówczas planie kołłątajowskim). Stał u zbiegu dzisiejszych ulic św. Wawrzyńca (nazwa notowana już w średniowieczu) i Bartosza. W kościele Bożego Ciała mają znajdować się pochodzące stąd obraz i relikwiarz św. Wawrzyńca. Stanisław Tomkowicz wspomina mającą niegdyś upamiętniać kościół tablicę marmurową z 1627 r.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:59
                                                    Wieś, istniejąca we wschodniej części wyspy tworzonej przez dwie odnogi Wisły (zobacz: Stara Wisła), powstała prawdopodobnie w XII w. Pierwsza wzmianka źródłowa pochodzi z roku 1198 i dotyczy przekazania wsi przez Andrzeja z rodu Gryfitów bożogrobcom z Miechowa. W latach 70. XIII w. wieś Bawół została lokowana – urbanistyczny relikt ówczesnego centrum wsi (które stanowił plac-łąka, tzw. nawsie) może stanowić dzisiejsza ul. Szeroka, późniejsze centrum miasta żydowskiego na Kazimierzu. Prawdopodobnie w tym samym okresie (świadczy o tym przekaz Długosza o powstaniu parafii w 1276 r.) wzniesiono we wsi parafialny kościół św. Wawrzyńca. Z 1278 r. pochodzi wzmianka o właścicielu wsi, rycerzu Wawrzyńcu, który oddawał wieś w zastaw (kwestia własności Bawołu jest w źródłach zagmatwana, ze źródeł wynika, że dość często zmieniała ona właścicieli przechodząc z rąk rycerskich w kościelne i odwrotnie).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:59
                                                    Nazwa Bawół była używana jeszcze przez kilka stuleci na określenie pól uprawnych poza obrębem murów kazimierskich, na wschód od miasta, niegdyś należących do wsi. Obecnie nazwę „Bawół” nosi niewielki plac na Kazimierzu, usytuowany w pobliżu dawnej granicy polskiej i żydowskiej części Kazimierza, w pobliżu którego niegdyś wznosił się kościół św. Wawrzyńca.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:03
                                                    Kaplica św. Zofii – świątynia, która znajdowała się na podkrakowskim Kazimierzu od prawdopodobnie XV w. do XVIII w., przy kościele św. Michała na Skałce.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:12
                                                    Kościół św. Zofii
                                                    Drewniany kościółek św. Zofii znajdował się na Skałce, na terenie klasztoru paulinów przy kościele św. Michała. Pełnił funkcję kaplicy na cmentarzu przykościelnym przynależnym jego parafii. Wzmiankowany jest po raz pierwszy w 1598 r. W aktach wizytacji biskupa Jerzego Radziwiłła z 1599 r. wymieniony jest jako zbudowany z drewna. Stefan Świszczowski przypuszcza, że powstał pod koniec XV w. staraniem paulinów sprowadzonych na Skałkę przez Jana Długosza (zapewne po jego śmierci, gdyż ten o kaplicy nie wspomina w Liber beneficiorum; w tym okresie też rozpowszechnia się kult św. Zofii). Stał w pobliżu sadzawki św. Stanisława (między sadzawką a kościołem św. Michała, u podnóża skały, na której wznosił się kościół), wedle starej tradycji – w miejscu rozsiekania zwłok św. Stanisława. Zapewne wobec szczupłości gotyckiego kościoła św. Michała przejął część funkcji parafialnych. Szkic Innocentego Pokorskiego z przełomu XVII i XVIII w. pozwala przypuszczać, że zbudowany był w kształcie wydłużonego prostokąta z dwuspadowym dachem i krzyżem na frontonie. Wewnątrz kaplicy był ołtarz św. Zofii.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:14
                                                    Kościół św. Leonarda – XV-wieczny kościół na Kazimierzu (obecnie część Krakowa), zburzony ok. 1704 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:16
                                                    Kościół św. Leonarda
                                                    Kościółek św. Leonarda stał poza murami kazimierskimi, na brzegu Wisły (jej dawnego bocznego ramienia zwanego Zakazimierką, dzisiaj płynie tędy główny nurt rzeki). Wznosił się w grupie zabudowań znajdujących się przy bramie Wielickiej miasta Kazimierz, a więc u wylotu obecnej ul. Krakowskiej. Stefan Świszczowski twierdził, że mógł się on znajdować po drugiej stronie przeprawy przez Zakazimierkę, a zatem na południowym, podgórskim jej brzegu (jednak np. na planie kołłątajowskim budynek szpitala jest zaznaczony na północnym, kazimierskim).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:20
                                                    Kościół św. św. Filipa i Jakuba – kościół rzymskokatolicki, wznoszący się w dawnym Kleparzu (obecnie część Krakowa). Zburzony w 1801 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:21
                                                    Spłonął w pożarze Kleparza w 1528. Odbudowany jako kaplica murowana. Ponownie zniszczony został w 1655. Odbudowany w stylu barokowym, konsekrowany ponownie w 1667. Z opisu z połowy XVIII w. wynika, iż posiadał trzy ołtarze, prowadziły do niego wejścia przez dwie kruchty (od południa i zachodu).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:22
                                                    Kościół św. Filipa i św. Jakuba
                                                    Kościół św. Filipa i św. Jakuba istniał swego czasu na miejscu dzisiejszego ogrodu ojców misjonarzy za kościołem św. Wincentego à Paulo na Kleparzu, na północ od Rynku Kleparskiego. Powstał w XIV w., zapewne jako drugi kościół kleparski (po farze św. Floriana). Pierwsza wzmianka o nim w dokumentach znajduje się w księgach ławniczych krakowskich pod rokiem 1373. Nie znamy dokładnej daty jego budowy, prawdopodobnie powstał przed lokacją Kleparza z uwagi na położenie odbiegające od wytyczonej wówczas szachownicy ulic. Ze wzmianek Jana Długosza o patronacie sprawowanym przez przedstawicieli rodu Nowinów (kościół posiadał też uposażenie na dochodach z ich dóbr) można przypuszczać, że fundatorem byli jego członkowie (Nowińczycy z Minogi koło Skały).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:24
                                                    Przy kościele od XV w. funkcjonował cmentarz, który przez pewien czas pełnił funkcję jednej z dwóch głównych krakowskich nekropolii – przez kilka lat, pomiędzy zamknięciem w końcu XVIII w. cmentarzy parafialnych w granicach miejskich a uruchomieniem na początku XIX w. komunalnego Cmentarza Rakowickiego chowano tu zmarłych z parafii mariackiej i Św. Krzyża (zmarłych z pozostałych parafii chowano w tym okresie na cmentarzu przy kościele św. Piotra Małego na Garbarach).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:24
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3f/Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387354%29_%28cropped%29.jpg/480px-Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387354%29_%28cropped%29.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:39
                                                    My skierujemy się z Wawelu, o którym pisałem poprzednio i podążymy ulicą Kanoniczą do placu Marii Magdaleny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:40
                                                    W czasach Władysława IV kościół uległ przemianom. Nadano mu barokową fasadę od strony ulicy Kanoniczej. Dostawiono zakrystię przy południowej ścianie oraz kruchtę od zachodu z dwoma barokowymi portalami. Utrzymano niewielką kamieniczkę łącząca świątynię z gmachem Collegium. Zmieniono również wystrój wnętrza na całkowicie barokowy, co było w owych czasach w dobrym tonie. W 1719 roku tę część Krakowa strawił pożar. Ogniowi uległ kościołek Marii Magdaleny i okoliczne kamienice.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:42
                                                    Kilka kroków dalej znajduje się ulica Senacka. U jej szczytu znajduje się gmach Muzeum Archeologicznego. Niegdyś znajdował się tutaj kościół pod wezwaniem świętego Michała i Józefa, wraz z budynkami konwentu Karmelitów. Zakon Karmelitów Bosych został sprowadzony do Krakowa w roku 1605. Początkowo osiedlili się oni na Wesołej budując kościół Niepokalanego Poczęcia NMP, dziś zwyczajowo określany wezwaniem świętego Łazarza. W roku 1610 rozpoczęto budowę okazałego kompleksu klasztornego przy dzisiejszej ulicy Senackiej, gdzie zakonnicy przeprowadzili się siedem lat później. Konsekracja kościoła, projekt autorstwa Macieja Trapoli, sfinansowany przez Stanisława Lubomirskiego, odbyła się w 1637 roku. Stanęła jednonawowa świątynia z transeptem, wydłużonym prezbiterium oraz kaplicami po bokach, które zastąpiły nawy boczne. Za ołtarzem znajdował się chór zakonny. W XVIII wieku, zmiany wystroju wnętrz dokonał Franciszek Placcidi.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:43
                                                    Po trzecim rozbiorze, kiedy Rzeczpospolita zniknęła z map Europy, nowe, austriackie władze usunęły Karmelitów z Krakowa. Zgodnie z dekretem musieli się oni przenieść do wsi Czerna koło Krzeszowic. W gmachu znalazła się siedziba sądu karnego oraz więzienia. Od tej pory budynek zwyczajowo będzie nazywany więzieniem świętego Michała. Sama świątynia początkowo stała się więzienną kaplicą. Aż do roku 1835 osadzeni tutaj pensjonariusze mogli uczęszczać w niedzielnych nabożeństwach
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:44
                                                    W 1954 roku w części budynków urządzono Muzeum Archeologiczne, a w części Muzeum Geologiczne.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:45
                                                    Na początku XVI wieku został przebudowany staraniem i sumptem historyka – Macieja Miechowity. Zaś w 1624 raku jego wnętrza zbarokoizowano staraniem kanonika Stanisława Garwarskiego. Świątynia była niewielką budowlą, początkowo romańską, a później gotycką, na planie prostokąta z wejściem od ulicy Grodzkiej. Wewnątrz znajdował się tylko jeden ołtarz. W końcu XVIII wieku świątynię uznano za opuszczoną i w 1786 roku nakazano go esekrować i rozebrać. Ostatecznie zamknięto go w 1791 roku, i przebudowano na kamienicę mieszkalną. W jej piwnicach zachowały się gotyckie relikty dawnego sacrum.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 00:47
                                                    Kościół, jako budowla w stylu romańskim powstał pod koniec XII wieku lub na przełomie wieków XII i XIII i był, stricte, fundacją możnowładczą lub rycerską o czym świadczyła jego architektura i uposażenie. O takiej fundacji świadczą też zapiski, z których wynika, iż świątynią zarządzało dwóch proboszczów jednocześnie, co miało być skutkiem konfliktu między dwiema gałęziami rodu Leliwitów o patronat nad kościołem. Wedle tradycji pierwotna budowla była drewniana, jednak badania archeologiczne wykazały wtórne użycie kamienia romańskiego w budowli gotyckiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:48
                                                    Po zachodniej stronie świątyni, czyli po sąsiedzku z klasztorem Franciszkanów wzniesiono budynki wikarówki i szkoły parafialnej, które połączono gankiem wspartym na arkadzie, co stwarzało ciąg komunikacyjny z psim rynkiem i ulicą Kanoniczą. Zwyczajowo wokół świątyni istniał cmentarz otoczony kamiennym murem. Ten kompleks architektoniczny wzbogacono, w 1591 roku, o pięciokondygnacyjną wieżę – dzwonnicę, która stanęła po południowej stronie prezbiterium.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:50
                                                    Początkiem końca kościoła Wszystkich Świętych stał się rok 1820, kiedy z uwagi na bezpieczeństwo wiernych przeniesiono nabożeństwa do sąsiadującego konwentu franciszkańskiego. W roku 1830 przeniesiono parafię do pojezuickiej świątyni świętych Piotra i Pawła. Do rozbiórki przystąpiono w roku 1835 i prowadzono j przez trzy kolejne lata. Najdłużej ostała się szesnastowieczna wieża, którą zburzono w 1842 roku. Wyposażenie kościoła zlicytowano lub podzielono pomiędzy inne krakowskie świątynie, a gruz wykorzystano do budowy ogrodzenia cmentarza rakowickiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:51
                                                    Sam budynek kościoła był orientowany, postawiony jako trójnawowa hala z wydłużonym prezbiterium. Stał tuż przy ulicy Szczepańskiej. W XV wieku po północnej stronie powstała kaplica Michała i Mateusza, która w 1425 roku po powiększeniu przez proboszcza księdza Stanisława Roja stała się osobnym kościołem. W tym też czasie wzniesiono, fundowaną przez Macieja Miechowitę, szkołę parafialną. Wokół samego kościoła rozciągał się cmentarz, którego powierzchnia była stopniowo ograniczana. Kiedy do Krakowa sprowadzono zakon Jezuitów przekazano im kościół świętego Szczepana wraz ze wszystkimi zabudowaniami.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:42
                                                    Szczęśliwie zniszczeniu nie uległo zachodnie skrzydło hali, w którym ukryte były cenne przedmioty wyniesione z synagog. W książce „Czas zbeszczeszczenia” Józef Bau, który był więziony w obozie zastanawia się: „Nie wiadomo dlaczego nie zburzyli go doszczętnie… może zostawili zrujnowane ściany jako symbol i pomnik poniżonego żydostwa polskiego?” .
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:43
                                                    Warto zobaczyć ruiny hali, obejrzeć ornamenty, tynk, który ostał się jeszcze na fragmentach budowli mimo upływu czasu. I może zadumać się trochę nad losem ludzi, z którymi związane jest to miejsce.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:45
                                                    Synagoga Garncarska(starsza) – synagoga wznosząca się od co najmniej 1356 do lat 70. XV w. na terenie istniejącej wówczas dzielnicy żydowskiej w Krakowie, w miejscu obecnego Collegium Nowodworskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego przy współczesnej ulicy św. Anny. Była siedzibą gminy żydowskiej i najważniejszym obiektem ówczesnej dzielnicy żydowskiej. Wraz z rozbudową Akademii Krakowskiej bóżnica została rozebrana, a społeczność żydowska przeniosła się w rejon kościoła św. Szczepana (zburzonego na początku XIX w.).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:43
                                                    Jednak dwa najważniejsze dzieła tego badacza - „Zasady medycyny sądowej” (ponad 400 stron rękopisu) oraz „Medycyna sądowa” (podręcznik dla studentów) - pozostały w rękopisach w Bibliotece Jagiellońskiej, a autor nie zdążył ich wydać. „Są to dzieła bezsprzecznie nowatorskie, które gdyby został wydane, postawiłyby swego autora niewątpliwie w czołówce europejskiej” - pisze prof. Widacki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:45
                                                    Ów Pawłowski prosił o finansowe wsparcie, narzekał na Rosjan i próbował wciągnąć do dyskusji Hechella. Ten jednak zauważył, że przybysz nie wygląda na dotkniętego katorgą, a jego mundur jest zupełnie nowy. Pożegnał się więc szybko z Pawłowskim, później zaś dowiedział się, że był to rosyjski szpicel i prowokator działający wśród polskich emigrantów. Zdemaskowany, przeniósł się do Krakowa, tutaj jednak dosięgły go ręce spiskowców. Hechell opisał zadane mu obrażenia: rana postrzałowa biegnąca od prawego ramienia do wewnątrz ciała, liczne rany w piersiach zadane sztyletem…
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:47
                                                    - Hechell był pierwszym z krakowskich profesorów medycyny sądowej i w sposób istotny przyczynił się do wielkości tej katedry. Był człowiekiem gruntownie wykształconym, bardzo inteligentnym, o szerokich zainteresowaniach. Pozostawił po sobie bardzo ciekawe pamiętniki - mówi prof. Widacki. Hechell, który od pewnego czasu podupadł na zdrowiu, zmarł w 1851 r. podczas pobytu w uzdrowisku Freiwalden w Czechach. Tam też został pochowany.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:48
                                                    Wykłady cieszyły się dużą popularnością, także dlatego, że miały nowatorską formę. Ich część odbywała się w prosektorium, muzeum anatomii i zakładzie dla psychicznie chorych. Dodajmy jeszcze, że Blumenstock za własne pieniądze kupił dla katedry mikroskop, atlasy, ryciny i tablice demonstracyjne. Wszystko to sprawiło, że w 1870 r. profesorowie Wydziału przedstawili kandydaturę „docenta prywatnego” Blumenstocka na profesora nadzwyczajnego medycyny sądowej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:50
                                                    Był też Blumenstock ekspertem przy słynnej sprawie Barbary Ubryk, która latem 1869 r. wstrząsnęła Krakowem. To on badał zakonnicę i on wystawił opinię, że trwające 21 lat zamknięcie kobiety w ciemnej i zimnej celi tragicznie odbiło się na jej stanie fizycznym i psychicznym. Wspomagał też sąd w 1870 r. przy innym głośnym krakowskim morderstwie - zabójstwie prof. Ludwika Zejsznera.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:52
                                                    Uczniem Leona Blumenstocka był Leon Wachholz. Na studiach medycznych słuchał wykładów Zygmunta Wróblewskiego, Ludwika Teichmanna, Jana Mikulicza Radeckiego i Ludwika Rydygiera. Na ostatnim roku prof. Blumenstock zaproponował mu asystenturę. W 1891 r. Wachholz został wpisany na listę lekarzy sądowych Sądu Krajowego w Krakowie. Wyjeżdżał też na stypendia i pobyty naukowe do Wiednia. Habilitował się w 1894 r. i w wielu 27 lat został docentem. Rok później zastąpił chorego i zgorzkniałego Blumenstocka jako kierownik Zakładu Medycyny Sądowej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:54
                                                    Innym osiągnięciem Wachholza było opracowanie sposobu ustalania wieku zwłok na podstawie skostnienia główki kości ramieniowej. Dzięki temu ustaleniu lekarze mogli odtąd szacować wiek zwłok, nawet gdy pozostał z nich tylko szkielet.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:56
                                                    Wachcholz badał też, niejasny wtedy dla lekarzy, mechanizm utonięcia. Uczeni nie bardzo wiedzieli, co właściwie powoduje śmierć. Nasz bohater ze swoim asystentem Stefanem Horoszkiewiczem ustalili, że człowiek zanurzywszy się w wodzie wciąga ją do dróg oddechowych, najpierw niewiele, a potem - gdy zabraknie mu tchu - coraz więcej i więcej. Woda wypełnia drogi oddechowe i żołądek, a człowiek traci przytomność. Obecność rozcieńczonej wodą krwi w lewej połowie serca oraz rozdęte płuca pozwalają stwierdzić, że człowiek utopił się, a nie został wrzucony do wody już martwy. Te trzy odkrycia zapewniły Wachholzowi i polskiej medycynie sądowej ważne miejsce w światowej nauce.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:58
                                                    Leon Wachholz został aresztowany podczas Sonderaktion Krakau 6 listopada 1939 r. i wraz z innymi krakowskimi profesorami trafił do Sachsenhausen. Zwolniono go w 1940 r. z mocno nadszarpniętym zdrowiem. Zmarł w Krakowie w 1942 r. z powodu ogólnego wycieńczenia organizmu, został pochowany na cmentarzu Rakowickim. Jego uczniem był prof. Jan Olbrycht, kolejny wybitny krakowski medyk, ekspert w głośnej sprawie zabójstwa Zofii Paluchowej - „pięknej Zośki”, i w procesie Rity Gorgonowej. Ale Olbrycht to już kolejna epoka w dziejach krakowskich detektywów sądowych i temat na osobną opowieść.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:05
                                                    Następnego dnia komisja sądowa udała się do klasztoru karmelitanek bosych i zażądała widzenia z siostrą Barbarą Ubryk (takie nazwisko wystąpiło w anonimie). Mimo początkowego oporu sióstr, członków komisji doprowadzono pod drzwi celi. Po otwarciu podwójnych grubych drzwi „...ukazała się celka ciemna prawie zupełnie, gdyż okno aż pod sam wierzch było zamurowane [...]. Wyziew smrodliwy buchnął przez drzwi, gdyż w owej celi znajdowała się wygódka z otworem niezamkniętym, a uchodzącym do dołów kloacznych. [...] ujrzano tuż przy drzwiach, na garści startego na proch barłogu, postać kobiety...” – tak opisywała to ówczesna prasa. Oficjalny protokół komisji stwierdza: „dostrzeżono istotę żywą, bez najmniejszego okrycia, skuloną w kuczki, [...]. Istota ta podniosła się z ziemi, [...] naga, brudna głowa ostrzyżona krótko, ciało zaś przedstawiało istny szkielet, poobijany zapewne przez tłuczenie się po ścianie”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:06
                                                    Mimo prób zachowania całego śledztwa w tajemnicy, po Krakowie zaczęły krążyć plotki. Po podaniu informacji w dziennikach krakowskich, 24 lipca, wzburzenie ogarnęło miasto. Kilkutysięczny tłum zgromadził się na Wesołej, doszło nawet do szturmu na klasztor – wyłamano bramę wjazdową, dopiero interwencja szwadronu huzarów rozproszyła napastników. Podobne zajścia miały miejsce tego dnia oraz nazajutrz pod innymi klasztorami m.in. jezuitów i norbertanek na Zwierzyńcu. Wojsko obsadziło wszystkie klasztory, jednak oddziały, obrzucane wielokrotnie kamieniami przez rozjuszony tłum, starały się nie reagować zbyt gwałtownie na prowokacje, prawdopodobnie wykonując rozkazy władz, a także solidaryzując się w gniewie z mieszkańcami Krakowa. Zebrano kilka tysięcy podpisów pod petycją domagającą się wyrzucenia z miasta karmelitanek i jezuitów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:07
                                                    Przed władzami stanęło zadanie wyjaśnienia przyczyn obecnego stanu zdrowia zakonnicy, ustalenia czy zaszło przestępstwo, a jeśli tak, to kto był jego sprawcą. Przesłuchiwano świadków, zapoznano się również z życiorysem poszkodowanej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:08
                                                    W 1838 roku wstąpiła do nowicjatu sióstr wizytek w Warszawie, którego jednak nie ukończyła. Przyczyny nie są do końca jasne, prawdopodobnie już wtedy przejawiała pierwsze objawy choroby umysłowej. Po poprawie stanu zdrowia zdecydowała się ponownie wstąpić do klasztoru. Tym razem wybrała zakon kontemplacyjny o bardzo surowej regule – karmelitanek bosych, żyjących zupełnie bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Po pokonaniu różnych przeszkód, związanych głównie z tym, że pochodziła z zaboru rosyjskiego, a klasztor znajdował się na terenie Wolnego Miasta Krakowa, w 1840 roku wstąpiła do karmelitańskiego nowicjatu, a rok później przyjęła śluby wieczyste, przybierając imię zakonne Barbara Teresa od św. Stanisława. Być może już w 1842 roku zauważono pewne oznaki zaburzeń psychicznych: były to dziwne zachowania, przypływy chorobliwej pobożności itp. Próbowano ją leczyć za pomocą tradycyjnych metod – puszczania krwi, przystawiania pijawek, ale nie przynosiło to efektu. W roku 1848 Ubryk zamknęła się w swojej celi i nie chciała wyjść. Po wyważeniu drzwi ujrzano ją nagą, tańczącą i śpiewającą i – jak wynika z zeznań – zdecydowano o przeniesieniu jej do karceru, celi w której miała spędzić następne 21 lat.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:10
                                                    Barbara Ubryk resztę życia spędziła w zakładzie dla umysłowo chorych, gdzie zmarła w zapomnieniu w 1898, mając 81 lat.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:12
                                                    Ostatecznie aresztowane zakonnice oskarżono o dwa przestępstwa: gwałtu publicznego (bezprawnego uwięzienia) dokonanego na osobie Barbary Ubryk i spowodowania w jego efekcie ciężkiego uszkodzenia ciała. 25 listopada 1869 roku przed Sądem Krajowym miała miejsce rozprawa, w wyniku której zaniechano dalszego śledztwa przeciwko karmelitankom. Kilka miesięcy później, po wniesieniu apelacji, Wyższy Sąd Krajowy potwierdził to postanowienie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:13
                                                    Sprawa wzbudziła wielkie zainteresowanie w całej Europie. Wiadomości z Krakowa, początkowo przyjmowane z niedowierzaniem, wraz z rozwojem śledztwa wzbudzały coraz większe zdumienie. Stały się dla antyklerykałów materiałem propagandowym – przykładem bezeceństw popełnianych przez kler, a także dowodem na konieczność reformy klasztorów. Pisano o nich artykuły, książki, a nawet sztuki teatralne, będące przemieszaniem plotek i faktów z fikcją literacką.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:14
                                                    Zatrzymani nie potrafili wyjaśnić co robią tam o tak późnej porze. Gdy podjął decyzję o zabraniu ich na posterunek w celu dokładniejszego przesłuchania, kobieta uciekła i schroniła się za niedomkniętą bramą klasztoru. Ostatecznie uległ też usilnym prośbom mężczyzn i puścił ich wolno. Po okazaniu Barbary Ubryk świadkowi, potwierdził on jej podobieństwo do widzianej 21 lat wcześniej kobiety. Sąd nie dał wiary tym rewelacjom, uznając je za wymysły Strażyńskiego mające na celu zwrócenia na siebie uwagi.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:15
                                                    W latach 1936–1938 Juliusz Stanisław Harbut napisał 4-tomową książkę „Mały Rzym”, w której spróbował opisać całą sprawę, ale z powodu braku krytycyzmu powtarzał nawet takie mity jak np. udział w sprawie Stanisława Moniuszki czy Jana Matejki (który na dodatek miał mieć romans z przeoryszą Marią Wężyk).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:16
                                                    W poemacie satyrycznym Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu K.I. Gałczyńskiego (1953) hotelik w tytułowym Ciemnogrodzie nosi nazwę „Barbara Ubryk”
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:19
                                                    BARBARA UBRYK - www.tvn.pl
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:21
                                                    Do Sądu Krajowego w Krakowie wpłynął intrygujący anonim. Jego autor informował, że w klasztorze karmelitanek bosych jest więziona siostra nazwiskiem Ubryk. Podanie nazwiska zakonnicy z klasztoru objętego ścisłą klauzurą, gdzie zakonnice znają tylko swoje zakonne imiona, dowodziło, że autor mógł napisać prawdę. Anonimu zatem nie zlekceważono. Nadano mu bieg urzędowy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:21
                                                    Po otwarciu drzwi podwójnych osłupiała [komisja] na widok, który się jej przedstawił. W celi za oknem zamurowanem, tak ciemnej, że zaledwie dzień od nocy odróżnić było można, a fetorami przepełnionej, okazało się przy płomieniu świecy stworzenie podobne do ludzkiego, nagie zupełnie, w kąciku siedzące na podłodze okryte brudem i kałem. W celi prócz nieczystości i trochę zgniłej słomy, mającej służyć biednemu stworzeniu za łoże, nie znaleziono nic innego, tylko dwie miseczki gliniane ze strawą z karpieli i kartofli składającą się. Z wychodka komunikującego się z kloaką, a niczem nienakrytego szerzył się smród mefityczny [cuchnący, duszący]. Pieca ani komina w celi nie ma. Gdy zobaczyła wchodzących do jej celi członków komisji, Barbara Ubryk jęcząc zawołała: Dajcie jeść, trochę pieczeni, bo cierpię głód!
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:23
                                                    We czwartek udała się powtórnie ta sama Komisja wraz z prokuratorem rządowym p. Kędzierskim i z przybraniem lekarzy: dr. Macieja Jakubowskiego, prymariusza domu obłąkanych, i docenta medycyny sądowej dr. Blumenstocka, do klasztoru… Lekarze orzekli, że cela, w której Barbarę Ubryk znaleziono, pod względem higienicznym musiała wywrzeć najgorszy wpływ na stan fizyczny i umysłowy Barbary, że nadto trzymanie w takim śmierdzącym, nigdy nieprzewietrzanym przez 20 lat, nieopalanym pomieszczeniu osoby nawet zdrowej musiałoby ją przyprawić o utratę zdrowia fizycznego i umysłowego… Dowiadujemy się właśnie, że spowiednik przez biskupa suspendowany został.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:24
                                                    Podobne manifestacje odbyły się przed siedzibami norbertanek, jezuitów i karmelitów. Domagano się wyrzucenia z Krakowa jezuitów i karmelitanek. Pod petycją w tej sprawie podpisało się kilka tysięcy osób. Przez parę dni zagrożone klasztory były chronione przez wojsko. Szczególnie zbulwersowała uczestników manifestacji informacja o spowiedniku karmelitanek suspendowanym przez biskupa. Zamknięcie w celi Barbary Ubryk uznano powszechnie za karę wymierzoną także i za to, że być może nie została kochanką spowiednika. Właściwie należałoby się zastanowić, o jakim popełnionym grzechu nieczystości powiedziała uwięziona komisji. Czy był jeszcze ktoś, kto również powinien zostać suspendowany?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:25
                                                    Wprawdzie interwencja komisji w klasztorze nastąpiła po anonimie, który wpłynął do Sądu Rejonowego, z informacją o skandalicznym przetrzymywaniu w zamurowanej celi zakonnicy Barbary Ubryk, ale od razu powstało pytanie, skąd autor anonimu znał jej nazwisko. Potem okazało się, że autorem doniesienia był Antoni Gąsiorowski, weteran powstania styczniowego. A zatem to, co działo się w chronionym klauzurą klasztorze, musiało już wcześniej przenikać na zewnątrz i stać się coraz powszechniej znaną tajemnicą. Szkoda tylko, że dopiero po wielu latach użytek z tego zrobił Antoni Gąsiorowski.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:48
                                                    Nota z 1317 w Herr Filip der Polen in der Judengasse... wzmiankuje o murze naprzeciw kolonii żydowskiej (murum retro Iudaeos). Oddzielał on dwa obszary: leżącą wewnątrz obwarowań platea Iudaeorum i usytuowane poza nim (koło młynów nad Rudawą) cimiterium Iudaeorum (cmentarz żydowski) Średniowieczna ulica Żydowska (Platea Iudaeorum) prowadziła z Rynku do murów miejskich, gdzie zlokalizowana była furta Porta Iudaeorum (lub Portula Iudaeorum), o której źródła pisane wzmiankowały już w 1366. Ulica Żydowska jest identyfikowana ze współczesną ulicą św. Anny. Społeczność żydowska zamieszkiwała teren zamknięty ulicami: Żydowską (św. Anny), Garncarską (współczesna ul. Gołębia), nieposiadającą w średniowieczu nazwy obecną ulicą Jagiellońską (na jej odcinku między Żydowską a Garncarską) i murami
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:49
                                                    Pierwsza wzmianka na temat tej bóżnicy pochodzi z 1356. Była najważniejszym obiektem dzielnicy żydowskiej. Była siedzibą gminy żydowskiej. Z 1370 pochodzi wpis poświadczający tutejszego rabina Cassyma, który był określany jako biskup żydowski. Następcą (co najmniej w latach 1373–1376) Cassyma był rabin Smoyl (Samuel). Przy synagodze funkcjonowała wtedy także szkoła żydowska
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:52
                                                    W XV w. obiekty żydowskie były sukcesywnie wykupywane. W 1369 Lewko, królewski bankier, został właścicielem dwóch kolejnych nieruchomości w rejonie ulicy Żydowskiej, w tym domu przy ulicy Wiślnej, obok dworu biskupiego i kościoła Franciszkanów, a także domu przylegającego do kamienicy Szczepana Pęcherza z Rzeszotar. Ten drugi dom był położony u zbiegu ul. Żydowskiej i współczesnej ul. Jagiellońskiej. Od 1400 jeden z dwóch budynków Szczepana Pęcherza usytuowanych przy skrzyżowaniu wspomnianych ulic został wykupiony przez Władysława Jagiełłę za cenę 600 grzywien, by zaczął służyć jako siedziba pierwszego uniwersyteckiego kolegium (później wzniesiono tam budynek akademii, który wchłonął część wcześniejszych zabudowań). Ufundowanie Collegium Artistarum zaczęło zmieniać układ sił w dzielnicy. Nieruchomości żydowskie były sukcesywnie wykupywane przez chrześcijańskich krakowian i pożytkowane na cele rozbudowy kompleksu uniwersyteckiego
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:53
                                                    Relikty gotyckiej, nowej synagogi zostały rozpoznane podczas prac archeologicznych prowadzonych na początku XXI w. w południowo-zachodniej partii Collegium Nowodworskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Lokalizację taką wskazywał już w 1912 prof. Majer Bałaban: „W miejscu, na którem dziś stoi Biblioteka Jagiellońska stała stara bóżnica, o której mamy wzmiankę już przed rokiem 1356”
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:56
                                                    Lewko (XIV w.) – żydowski bankier i osobisty faktor królów Polski. Po raz pierwszy wzmiankowany w źródłach w 1363, był już wówczas lichwiarzem związanym z królewskim dworem
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:57
                                                    W źródłach pojawił się po raz pierwszy w 1363 jako bankier króla Kazimierza Wielkiego. Bogaczem był już jego ojciec Jordan, który pożyczał pieniądze krakowskim rajcom, a być może także królowi. Kaschycza także pochodziła z zamożnej rodziny. Jako posag wniosła do małżeństwa z Jordanem połowę dworu zlokalizowanego przy ulicy Żydowskiej (platea Iudaeorum) na terenie istniejącej wówczas dzielnicy żydowskiej w Krakowie, pomiędzy działkami należącymi do chrześcijanina Grzegorza i Żyda Merklina
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:58
                                                    We wrześniu 1363 Kazimierz Wielki wydał wyrok w sprawie sporu między bankierem Lewkiem a podkomorzym sandomierskim Rafałem z Tarnowa, na którego przeszedł dług zaciągnięty przez wójta tarnowskiego Jakuba, syna Stepki. Wójt, nie mogąc się wywiązać ze zobowiązania, przekazał wójtostwo wraz z obciążającym je długiem właścicielowi miasta, czyli Rafałowi z Tarnowa. Zabieg ten nie miał jednak wpływu na aktualność długu i Kazimierz Wielki potwierdził prawo żądania zwrotu długu od Rafała z Tarnowa. W grudniu 1363 król otrzymał od podkomorzego tarnowskiego 230 grzywien, pochodzących z długu. W ten sposób król został dłużnikiem Lewka. Już wkrótce nowy zaufany współpracownik króla był w dokumentach wzmiankowany jako vir discretus (dyskretny mężczyzna)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:59
                                                    Lewko udzielał także pożyczek pod zastaw czynszów z nieruchomości położonych poza dzielnicą żydowską: przy ulicy Szewskiej, Dominikańskiej, św. Jana i naprzeciwko kościoła św. Marka. Jego wierzycielami byli między innymi: Władysław II Jagiełło, książę mazowiecki Siemowit IV, Władysław Opolczyk, krakowscy mieszczanie, wójtowie, dostojnicy z różnych części kraju, w tym wojewodowie (krakowski Jan z Tarnowa, kaliski Sędziwój, łęczycki Jan Ligęza, poznański Bartosz z Wisemburga, kanclerz wielki koronny Mikołaj Zaklika), kasztelanowie (biecki, czchowski, nakielski, sądecki, wiślicki), Piotr ze Szczekocin (podstoli krakowski) czy chorąży krakowski Żegota[
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:00
                                                    Ostatnia wzmianka o nim pochodzi z 1395
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:08
                                                    Zbór ewangelicki przy ulicy św. Jana – zbór, który znajdował się w Krakowie, przy dzisiejszej ulicy św. Jana, pomiędzy Rynkiem Głównym a ulicą św. Tomasza. Zniszczony w 1591 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:09
                                                    Zbór wielokrotnie stawał się obiektem agresji nieprzyjaznego otoczenia złożonego z żaków i rzemieślników. 10 października 1574 obiekt został zaatakowany i zniszczony przez katolików podczas tzw. tumultu krakowskiego. Według zapisków z ksiąg parafii ewangelickiej w Krakowie został całkowicie zniszczony 23 maja 1591 podczas ponownych rozruchów. Nigdy go nie odbudowano. „Bróg” pozostawał w ruinie do 1622 r., kiedy zgodnie z prawem kaduka został przekazany Stanisławowi Lubomirskiemu, który z kolei przekazał go zakonowi Bernardynów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:10
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/12/Krakow_zburzenie_zboru.jpg/405px-Krakow_zburzenie_zboru.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:14
                                                    Duchacy, czyli powstały we Francji w XII wieku Zakon Ducha Świętego, przybyli do Krakowa na początku XIII wieku. W 1244 roku biskup Jan Prandota przekazał im stojący na placu św. Ducha kościół pod wezwaniem św. Krzyża. Przy tym kościele powstały zabudowania klasztorne oraz szpitalne, a także kościół pod wezwaniem św. Ducha. Nie jest znana dokładna data, kiedy kościół został zbudowany, ale najprawdopodobniej tak, jak pozostałe zabudowania powstał jako budowla drewniana, a w niedługim czasie był przebudowany na budowlę murowaną.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:15
                                                    Kościół św. Ducha był niewielką budowlą, jego skromny wygląd jest dziś znany z zachowanych rysunków. Wewnątrz stał ołtarz główny z obrazem Zesłania Ducha Świętego oraz dwa ołtarze boczne, a nawa była połączona z główną salą szpitala, tak aby również chorzy mogli brać udział w Mszy świętej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:16
                                                    Zburzenie zabudowań po duchakach i kościoła św. Ducha spotkało się z dużym protestem ze strony mieszkańców Krakowa, bardzo zaangażował się w to między innymi Jan Matejko. Protesty jednak nie powstrzymały decyzji i działań rady miejskiej, dziś po całym kompleksie pozostał budynek przy ul. Szpitalnej 21, tzw. Dom pod Krzyżem, który w czasach działalności Duchaków pełnił funkcję przytułku dla ubogich. Nie został wyburzony, rada miejska przeznaczyła go na domy mieszkalne, a obecnie jest siedzibą jednego z oddziałów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:17
                                                    Nie wiemy jak dokładnie kościół wyglądał, ale przypuszcza się, że miał bardzo prostą, romańską formę. Jeżeli powstał jeszcze przed XIII wiekiem to pierwotnie mogła być to budowla drewniana, którą przebudowano jednak w późniejszym czasie, bo w źródłach historycznych z XV wieku pojawiają się już informacje o świątyni murowanej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:18
                                                    Jeśli chodzi o wyposażenie kościoła to źródła podają takie informację o ołtarzach, które stały w kościele. W XVIII wieku w ołtarzu głównym w prezbiterium umieszczony był obraz Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Przy południowej ścianie prezbiterium ustawione były dwa ołtarze, znane jest wezwanie tylko jednego z nich – był to ołtarz pod wezwaniem Trójcy Świętej. W nawie stały kolejne cztery ołtarze: dwa o nieznanych wezwaniach przy tęczy po północnej i południowej stronie oraz po stronie zachodniej nawy dwa ołtarze, których wezwania są znane: św. Krzysztofa oraz Najświętszej Marii Panny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:19
                                                    Kolejne wojny w XVI – XVII wieku doprowadziły świątynię do ruiny. W XVIII wieku rozebrano kaplicę ze względu na jej bardzo zły stan, następną w kolei rozebrano dzwonnicę. W 2. połowie XVIII wieku, po I rozbiorze Polski ekonomiczna sytuacja w parafii uległa znacznemu pogorszeniu, a ostatecznie w 1783 parafia została zniesiona decyzją prymasa Michała Poniatowskiego. Kościół został zburzony pod koniec XVIII wieku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:20
                                                    W 1528 roku wielki pożar Krakowa zniszczył budowlę – w 1545 roku została odbudowana. Ponownie jej konsekracji dokonał w pierwszej połowie XVI wieku biskup krakowski Piotr Gamrat. Według zapisu w aktach wizytacji biskupa Jerzego Radziwiłła z 1599 roku była to budowla murowana, orientowana. Ponownie spłonął pod koniec września 1655 roku w czasie potopu szwedzkiego, ale w latach 1666-1676 został odbudowany staraniem księdza Jana Kuklińskiego i ponownie konsekrowany w 1667 przez biskupa Mikołaja Oborskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:21
                                                    Wokół kościoła znajdował się niewielki cmentarz, na którym chowano ściętych w Krakowie skazańców. Kiedy miasto straciło prawo sądzenia i wykonywania kary śmierci, kościół św. Gertrudy stracił swoją rolę i znaczenie i zaczął coraz bardziej popadać w ruinę. W 1803 roku część sprzętów przeniesiono do kościoła Św. Mikołaja na Wesołej, w 1810 roku kościół został zamknięty. Ogłoszono licytację budynku wraz z cmentarzem (postawiono warunek obrócenia go w godną zamieszkania budowlę). Ponownie starano się go sprzedać w 1811 roku. Pozbawiony wszelkiego wyposażenia był schronieniem dla łotrów i złodziei. W 1820 roku kościół zakupił prezydent miasta Stanisław Kostka Zarzecki, a w 1822 roku kościół został zburzony. Jednym z najcenniejszych elementów wyposażenia tej świątyni jest stojący do dziś w kościele św. Mikołaja piękny, późnogotycki poliptyk z około 1500 roku, ze sceną Koronacji Matki Boskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:22
                                                    Zabudowę Kleparza kilkakrotnie niszczyły pożary. Kościół św. Filipa i Jakuba spłonął w czasie pożaru Kleparza w 1528 roku - po tych zniszczeniach został odbudowany już jako murowana kaplica. Kleparz był również narażony na wielkie zniszczenia w czasie walk i wojen – nie był otoczony murami obronnymi i był ulokowany tuż za murami miejskimi Krakowa. Kolejne zniszczenia dla zabudowy oraz kościoła przyniósł potop szwedzki w XVII wieku, po szybkiej odbudowie wspieranej przez wiceprepozyta kolegiaty św. Floriana Andrzeja Navoioviusa został ponownie konsekrowany 4 września 1667 roku. Powstała wówczas świątynia o barokowej architekturze i wyposażeniu. Kolejny pożar w niecałe sto lat później znów nie oszczędził kościoła – uległ on ponownemu zniszczeniu, został odrestaurowany pod koniec XVIII wieku ale już w 1801 roku władze austriackie podjęły decyzję o jego wyburzeniu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:25
                                                    BURZA ZNISZCZYŁA ZABYTKOWY KOŚCIÓŁEK - Dziennik Polski - 23.08.2024
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:28
                                                    Jej oryginalna uroda – była wysoką, smukłą, niebieskooką blondynką – wzbudzała uwielbienie młodych warszawiaków, odwiedzających kościół Sióstr Wizytek na Krakowskim Przedmieściu nie tyle dla samej mszy, ile dla obecnej na niej pięknej pensjonarki. Podkochiwali się w Annie poeta Teofil Lenartowicz, późniejszy historyk sztuki Bolesław Podczaszyński, znakomity z czasem publicysta i historyk Julian Bartoszewicz.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:30
                                                    Nowicjat Anny Ubryk i wynikający z niego obowiązek stałego uczestniczenia w mszach w kościele Wizytek spowodował, że w świątyni tej masowo zaczęli pojawiać się młodzi ludzie, próbujący przemycić gorące miłosne liściki do pięknej nowicjuszki. Zauważyła to siostra przełożona i po kilku miesiącach nowicjat został przerwany, natomiast samą Annę Ubryk odesłano do domu z opinią, iż nadaje się do bezpośredniej służby Bożej, ale tylko w klasztorze o surowszej regule niż u wizytek. Była to opinia, która skutkowała późniejszymi wydarzeniami. Na razie zawiedziona w pierwszej młodzieńczej miłości i dotknięta nieudanym nowicjatem piękna Anna powróciła do Węgrowa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:32
                                                    Podejrzewano, że chciał to uczynić jej dawny warszawski narzeczony – niedoszły organista Stanisław Krzywda.
                                                    Po dwóch latach nowicjatu Barbara (bo takie przyjęła imię zakonne, a pełne to imię brzmiało Barbara Teresa od św. Stanisława) Ubryk przyjęła śluby wieczyste i została mniszką. Początkowo nic nie wskazywało na dramat, jaki miał rozegrać się w klasztorze.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:35
                                                    Nie zastanawiano się nad przyczynami jej choroby. Nie starano się dociec, dlaczego dotknęła ona piękną młodą zakonnicę, która nie posiadając pełnej wiedzy o tym, co ją czeka, znalazła się w klasztorze o tak surowej regule. Siostry podjęły po prostu decyzję o dożywotnim zamknięciu dwudziestoośmioletniej wtedy zakonnicy w karcerze.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:37
                                                    Raz tylko na kilka dni przeniesiono ją do innej celi, gdyż wskutek silnych mrozów całe ciało miała spuchnięte. Mrozy ustąpiły, wróciła do swojej celi. Aż trudno uwierzyć, że w takich warunkach przeżyła. Gdy opuszczała karcer, ważyła zaledwie trzydzieści osiem kilogramów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:39
                                                    Dlatego w pełni zrozumiałe było tak wielkie oburzenie krakowskiego społeczeństwa, gdy na jaw wyszła tajemnica klasztornej celi. Zresztą nie tylko mieszkańcy Krakowa tak zareagowali. Sprawa nieszczęsnej karmelitanki stała się głośna w całej Europie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:40
                                                    postradała ona [Barbara] rozum, lecz odzyskała przynajmniej swój niegdyś tak dobry apetyt, utyła i dobrze wygląda. Wiary nie straciła, lecz ją skoncentrowała na swoim czarnym kocie, do którego modli się jak do bóstwa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:46
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/01/Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387375%29_%28cropped%29.jpg/440px-Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387375%29_%28cropped%29.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 00:47
                                                    Kościół zbudowany jest w stylu barokowym, na planie krzyża greckiego. Skromną fasadę z pilastrami zdobi portal. Przed kościołem wznosi się kolumna marmurowa z 1668. W ołtarzu głównym znajduje się obraz św. Teresy z Avili ofiarowany przez fundatora.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 11:56
                                                    W swoich badaniach geologicznych specjalizował się przede wszystkim w Karpatach i Górach Świętokrzyskich. W latach 1829–1856 systematycznie badał Tatry, a ze swoich wszystkich publikacji ok. jedną czwartą poświęcił ich geologii. Za jego główną pracę w tej dziedzinie należy uznać Rzut oka na budowę geologiczną Tatrów (Warszawa 1842). W 1843 r. towarzyszył w wycieczkach w Tatry i Góry Świętokrzyskie wybitnemu brytyjskiemu geologowi i stratygrafowi Roderickowi Murchisonowi. W 1844 r. w Berlinie opublikował, choć anonimowo, pierwszą w dziejach szczegółową mapę geologiczną Tatr, która została potem wykorzystana w mapie geologicznej Europy Środkowej Murchisona z 1845 r., a następnie w mapie geologicznej całego imperium austriackiego autorstwa Haidingera z 1847 r. Jako jeden z pierwszych zwrócił uwagę na dawne zlodowacenie Tatr i prowadził badania w tym kierunku. Zajmował się również hipsometrią, klimatem i hydrografią Tatr, tatrzańskim nazewnictwem i kulturą górali tatrzańskich.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 11:57
                                                    Oprócz prac geologicznych sporządził liczne opracowania etnograficzne, zwłaszcza ludów karpackich, w tym wydał Pieśni ludu Podhalan, czyli górali tatrowych polskich (1845).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 11:59
                                                    Rhynchonella zeuschneri Zittel, 1870 (ramienionóg jurajski z obszaru współczesnych Pienin, obecna nazwa Lacunosella zeuschneri)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:01
                                                    Katalog zbiorów L. Zejsznera z dewonu Gór Świętokrzyskich zestawił Józef Siemiradzki. Kolekcja ta jest przechowywana w Państwowym Muzeum Przyrodniczym we Lwowie (d. Muzeum im. Dzieduszyckich).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:04
                                                    W nocy z 2 na 3 stycznia 1871 roku, a wyrażając się ściśle — 3 stycznia nad
                                                    ranem, w swoim mieszkaniu w Krakowie został zamordowany profesor Ludwik
                                                    Zejszner. Liczący w chwili śmierci około 65 lat Zejszner był pionierem polskiej
                                                    geologii i mineralogii, pierwszym na naszych ziemiach geologiem terenowym
                                                    „w pełnym tego słowa znaczeniu”1, zasłużonym również na polu etnografi i i kra-
                                                    joznawstwa autorem książki Pieśni ludu Podhalan, czyli Górali tatrowych pol-
                                                    skich. Szczególnie Tatry były ulubionym przedmiotem jego badań: zarówno wy-
                                                    prawy badawcze (mające przynajmniej częściowo charakter wspinaczkowy), jak
                                                    i monografi e geologiczne dotyczyły tego pasma górskiego.
                                                    Samą sprawę kryminalną rekonstruuję, głównie powołując się na dwa po-
                                                    pularne, ale wiarygodne ujęcia sprzed lat: wydaną po raz pierwszy w roku 1962
                                                    książkę trzech wówczas młodych naukowców-prawników, obecnie emeryto-
                                                    wanych profesorów — Stanisława Salmonowicza, Janusza Szwai i Stanisława
                                                    Waltosia Pitaval krakowski (zgodnie z tytułem opowiadającą najsłynniejsze spra-
                                                    wy kryminalne związane z tym miastem; tekst poświęcony sprawie morderstwa
                                                    Zejsznera jest autorstwa Szwai) oraz pracę Jana Widackiego Stulecie polskich
                                                    detektywów, opowieść — co może sugerować już sam tytuł — będącą poniekąd
                                                    polską, a ściśle: krakowską (pierwodruk z 1987 miał w tytule właściwy przymiot-
                                                    nik: „krakowscy”), odpowiedzią na bestseller Jürgena Thorwalda Stulecie detek-
                                                    tywów2. I rzeczywiście, toutes proportions gardées w istocie jest nią, to znaczy
                                                    połączeniem mikropitawala z popularyzacją wiedzy z zakresu historii krymina-
                                                    listyki. W odtworzeniu sprawy posiłkuję się częściowo innymi opracowaniami
                                                    i źródłami, nieprzywołanymi przez powyższe publikacje.
                                                    Ludwik Zejszner urodził się w Warszawie w roku 1805 (chociaż podawano
                                                    także datę 1807) w domu na ulicy Elektoralnej, w rodzinie dobrze sytuowanego
                                                    aptekarza Karola, który dostarczał mikstur jeszcze Stanisławowi Augustowi. Ro-
                                                    dzina miała niemieckie korzenie (ojciec pisał nazwisko jeszcze przez „eu”), toteż nie dziwi, że Ludwik, po epizodzie związanym z Uniwersytetem Warszawskim,
                                                    wyjechał na studia do Berlina i Getyngi, gdzie uzyskał doktorat z fi lozofi i; jed-
                                                    nocześnie jednak należał on już z urodzenia do spolonizowanego mieszczaństwa,
                                                    a z przynależności i aspiracji — do tworzącej się polskiej inteligencji: po powro-
                                                    cie do kraju wykładał i publikował po polsku, choć jego język i sposób wyra-
                                                    żania się bywały problematyczne. Po powrocie z Niemiec przez przeszło 20 lat
                                                    związany był z Uniwersytetem Jagiellońskim, prowadził katedrę mineralogii, wy-
                                                    kładając również geologię i zoologię. Czynił to bardzo źle, również publicznie
                                                    popularyzując wiedzę, co stało się przedmiotem szyderstw kolegów naukowców
                                                    i wzbudzało śmiech krakowskich bywalców. Profesor medycyny sądowej na tym
                                                    samym uniwersytecie Fryderyk Hechell dał smakowity opis katastrofalnego wy-
                                                    stąpienia Zejsznera:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:22
                                                    Później, w latach 50., gdy na krakowskiej uczelni jako wykładowy wprowadzono język niemiecki, wyjechał nieszczęsny wykładowca do Warszawy, gdzie przez chwilę pracował w Akademii Medyko-Chirurgicznej (wykładał mineralogię), po czym związał się z Aleksandrem Wielopolskim i został urzędnikiem rządowym do specjalnych poruczeń. Po likwidacji polskich urzędów w ramach porządków po powstaniu, Zejszner pozostał jeszcze jakiś czas w Warszawie i dopiero jesienią 1870 roku przybył ostatecznie do Krakowa. Wynajął mieszkanie
                                                    w kamienicy na ulicy Brackiej nr 156 obok pałacu Larischa i ledwie po trzech
                                                    miesiącach od przyjazdu został we własnej sypialni uduszony w wyniku, jak gło-
                                                    siła ekspertyza lekarska, „silnego ściągnięcia szyi za pomocą powrozu”
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:25
                                                    Twórczość „samozwańca”, bo tak go ofi cjalnie nazywano, była w dziedzi-
                                                    nie wymyślania życiorysów obfi ta, studiuje się te warianty z zainteresowaniem.
                                                    Charakterystyczne dla dobrych oszustów jest to, że potrafią oni przechwytywać
                                                    najdrobniejszą informację i wykorzystywać ją w swoim celu, wszystkie te toż-
                                                    samości były najwyraźniej skradzione osobom, z którymi musiał się albo ze-
                                                    tknąć bezpośrednio, albo przynajmniej wejść w kontakt z ich historiami. Tyle, ile
                                                    się dało, zostały one zsyntetyzowane z tożsamością mordercy. Bez zająknięcia
                                                    i mrugnięcia okiem samozwaniec odpowiadał na pytania i nie peszył się, gdy
                                                    wychodziło na jaw, że kłamie, wprost przeciwnie — dodawało mu to animuszu.
                                                    Zdaje się, że cała sytuacja sprawiała mu przyjemność
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:30
                                                    Mimo utrudniania śledztwa przez „samozwańca” udało się ustalić, że czło-
                                                    wiek ten brał udział w powstaniu styczniowym i to być może jako „żandarm
                                                    wieszający”. Co więcej, w świetle zeznań Madejskich i wspólnika oskarżonego,
                                                    powinowatego prawdziwego Bachowskiego, niejakiego Łempickiego (który ze-
                                                    znał, że oskarżony miał powiedzieć o swej ofi erze: „Długom za nim chodził, alem
                                                    wreszcie go zdybał”) uznano, że musiał on znać się z Zejsznerem wcześniej. Nie-
                                                    chęć do ujawnienia własnego nazwiska tłumaczono strachem oskarżonego przed
                                                    ujawnieniem jego innych zbrodni. Z braku lepszych motywów przyjęto rabun-
                                                    kowy, bo rzeczywiście morderca zabrał profesorowi parę cennych przedmiotów,
                                                    między innymi zegarek, łańcuszek i nieco gotówki, ale było to sformułowanie
                                                    motywu na zasadzie „tonący brzytwy się chwyta”.
                                                    Wszystko wskazuje na to, że motywem mogła być zemsta. Jej przyczyn na-
                                                    leży chyba szukać we wspólnej przeszłości obu mężczyzn. Mogła to być jakaś
                                                    ciemna sprawa osobista, zatarg, „samozwaniec” mógł wreszcie działać na zle-
                                                    cenie grupy osób (inna rzecz, że profesor miał się ze swym lokajem-mordercą
                                                    przywitać raczej serdecznie). Niewykluczone, że mogło to być zabójstwo na tle
                                                    politycznym, Zejszner był w końcu urzędnikiem związanym z margrabią Wielo-
                                                    polskim, może zrobił coś, co było niezgodne z poglądami uważanymi za patriotyczne. To oczywiście czyste spekulacje, ale cóż nam pozostało. Jak konkluduje
                                                    Jan Widacki w swojej rekonstrukcji:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:33
                                                    Swą tajemnicę morderca zabrał z sobą do grobu, jak głosi popularnie używa-
                                                    ny w takich wypadkach frazes. Zostało po nim — poza wykluczającymi się ze-
                                                    znaniami — tylko jedno zdjęcie. Bachowski vel Szulewicz vel Gębski vel Zdziar-
                                                    ski ma na nim dosyć duże wąsy, hiszpańską bródkę, wyraziste brwi i dziwne,
                                                    krótkie, ale jakby potargane włosy, wcale nie wygląda na nim na kogoś prostego czy prymitywnego. Trochę wypłosz. Nie będę się zagłębiał w analizę psycholo-
                                                    giczną fotografi i mordercy, choć to właściwy moment, by zauważyć, że zabój-
                                                    stwo Ludwika Zejsznera miało miejsce kilka lat przed krótkotrwałym boomem
                                                    lombrozowskim w kryminologii, który dotknął także ziemie polskie, choć chyba
                                                    nieco bardziej Królestwo niż Galicję. Nierozwiązanie tej sprawy nadaje fotografi i
                                                    dodatkowej aury i w ogóle czyni ją zrazu bardziej fascynującą, lecz trzeba powie-
                                                    dzieć szczerze: z punktu widzenia, o który nam chodzi, jej rozwiązanie właściwie
                                                    nic by nie dało, gdyby nawet jakimś cudem teraz objawiło się zawieruszone, nie-
                                                    pozostawiające wątpliwości źródło. Gdyby nawet wtedy sprawa została na końcu,
                                                    przed sądem, rozwiązana, to i tak nie zmieniłoby to jej współczesnej wagi. Jest
                                                    ona bowiem intrygująca i ważna niezależnie od tajemniczego braku jej motywu
                                                    i nierozwiązanej zagadki tożsamości.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:36
                                                    Punktem wyjścia kreacji jest odgrywana przez samozwańca postać Bachow-
                                                    skiego z podkrakowskiej Alwerni, dobrze funkcjonującego w rozbudowanej sieci
                                                    krewnych zamieszkałych w Krakowie i jego okolicach. Bachowski jest garnca-
                                                    rzem, odwykłym od zawodu (z trudem lepi garnek, kiedy burmistrz Alwerni każe
                                                    mu to zrobić, chcąc rozwiać wątpliwości przed wydaniem mu stosownego do-
                                                    kumentu), byłym powstańcem, w chwili powrotu z Syberii niemal czterdziesto-
                                                    letnim. Został on w pewnym momencie przez przewodniczącego krakowskiego
                                                    Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Sybiraków Wiktora Bylickiego zdemaskowa-
                                                    ny, ale nie przeszkodziło mu to nadal posługiwać się dokumentami na nazwisko
                                                    Bachowski. Bachowski już wieziony z Pleszewa do Krakowa jest jednocześnie
                                                    Szulewiczem i Zdziarskim. Szulewicz lub Sielewicz to zbieg rosyjski pochodzący
                                                    ze Świętokrzyskiego. Zdziarski pochodził zaś z Mławy, był w powstaniu żandar-
                                                    mem wieszającym, mającym na koncie 11 egzekucji, po powstaniu wywieziono
                                                    go na Sybir, „stamtąd zbiegł” i „tułał się po świecie”, wrócił do Polski, wędrował
                                                    po dworach, trudniąc się dorywczo służbą, kiedy dotarł do Alwerni, wzięli go
                                                    za Bachowskiego. Jako byli powstańcy Zdziarski i Szulewicz nie mogli znieść
                                                    wyrzekania profesora Zejsznera na powstańców, dlatego zabili go, podejrzewa-
                                                    jąc o bycie rosyjskim agentem. Do tego dochodzi tożsamość niejakiego Michal-
                                                    skiego, nieudanego, używanego tylko do ciężkich posług, służącego w karczmie
                                                    w podkrakowskiej Morawicy. Oraz postaci, jako która ostatecznie chciał być są-
                                                    dzony (bo odsiedzieć karę wolał jako Zdziarski), czyli Józefa Gębskiego ze wsi
                                                    Gąby w powiecie rawskim, chociaż Gąby nie leżały w powiecie rawskim, lecz
                                                    w błońskim. Gębski — 26- lub 30-letni, bezdzietny kawaler — to również nasta-
                                                    wiony patriotycznie były żandarm wieszający z powstania, walczący pod Rudow-
                                                    skim i Hauke-Bosakiem i chętnie opowiadający o swoich przygodach wojennych,
                                                    które skończyły się przejściem przez granicę austriacką, internowaniem w Oło-
                                                    muńcu, udaniem się na emigrację do Monachium, Genewy i Lucerny, aczkolwiek
                                                    w Lucernie był również Zdziarski, który załatwiał sprawy fi nansowe w kantorze
                                                    Władysława Rylskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:50
                                                    W Historyjach świeżych i niezwyczajnych12, frapującym rękopiśmiennym
                                                    zbiorze z I połowy XVIII wieku, zbiorze opowieści, których przynależność geno-
                                                    logiczna sprawiła badaczom wiele kłopotów, ręka jezuity Michała Jurkowskiego
                                                    wpisała również tę, której fabuła nasuwa skojarzenia z Utalentowanym panem
                                                    Ripleyem Patricii Highsmith. I choć, jak wiele innych „historyj”, zdaje się mieć
                                                    niemal obiegowy charakter, to do dziś nie udało się wskazać innego niż podane
                                                    przez samego Jurkowskiego źródło, którym jest — wedle określenia Mariusza
                                                    Kazańczuka — popularny „na miarę raczej prowincjonalną”13 ówczesny jezuita
                                                    Marcin Rakowski i zapewne jakieś jego — bliżej nieznane — exemplum. „Hi-
                                                    storyja” owa opowiada o pewnym utalentowanym studencie podłego urodzenia,
                                                    który wysłany przez profesora-jezuitę do krakowskiego nowicjatu, woli udać się
                                                    na służbę do młodego magnata, z którym po jakimś czasie wyjeżdża na nauki do
                                                    Paryża. Tam truje guwernera i młodego pana swego, po czym podaje się za niego,
                                                    wraca w końcu po grand tourze do rodzinnego domu, gdzie „się odmienny zdał
                                                    rodzicom i niepodobnym bardzo do syna ich, wybili to sobie z głowy, że droga,
                                                    kraj inny i lata odmieniają fi zjognomikę”14. Po dobrym ożenku i wykończeniu
                                                    trucizną rodziców, dochodzi on do zaszczytów, zostaje senatorem, ma już dzie-
                                                    ci — po latach poznaje starego profesora, budzi się w nim sumienie i spowiada
                                                    się przed nim. Ten, zadając mu pokutę (którą jest, a jakże, jałmużna na rzecz
                                                    klasztorów jezuickich), zaprzysięga go, by nie przyznawał się „do podłości swego
                                                    urodzenia, ale bona fi de utrzymywał tę tragiczną scenę”15. To oczywiście historia z kaznodziejskich exemplów. Gdy jednak wczytamy się w rekonstruującą proces
                                                    sądowy głośną mikrohistoryczną książkę Natalie Zemon Davis Powrót Martina
                                                    Guerre’a, to znajdziemy w niej fragment o Armandzie du Tilh, który grał rolę
                                                    Guerre’a:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:53
                                                    Mechanizm uznania samozwańca za Bachowskiego należy także rozpatry-
                                                    wać w kontekście społeczno-kulturowym. Ostatecznie cała sprawa morderstwa
                                                    Ludwika Zejsznera idealnie pasuje do rzeczywistości społecznej dotkniętej sta-
                                                    nem anomii. Klasycznego pojęcia Emila Durkheima i Roberta Mertona użył Ma-
                                                    rian Płachecki jako niezwykle poręcznego do rekonstrukcji „biegu rzeczy w Kró-
                                                    lestwie Polskim w dwudziestoleciu popowstaniowym”, czyli właśnie w latach
                                                    70. XIX wieku17. Sprawa ta pokazuje, że anomia ta, co zrozumiałe, przekraczała
                                                    granice Królestwa. W świecie, w którym nie wiadomo, czego się trzymać, można
                                                    się trzymać czegokolwiek i łatwiejsze jest pojawienie się człowieka bez właści-
                                                    wości i odniesienie przez niego sukcesu. W trakcie rozprawy przeciwko samo-
                                                    zwańcowi przesłuchano mnóstwo świadków, przytaczano zeznania, odczytano
                                                    rozległą korespondencję, między innymi „z Sądem Pokoju w Mławie, konsulatem
                                                    austriackim w Królestwie Polskim, burmistrzem miasta Mławy, Sądem Policji
                                                    Poprawczej w Kielcach, Sądem Policji Prostej w Szydłowcu, wójtem gminy Pie-
                                                    kary, dyrekcją policji w Brun, żandarmerią w Monachium, Sądem Policji Prostej
                                                    w Rawie i poselstwem austriackim w Szwajcarii”18. Można by rzec „na próżno”.
                                                    W sensie pragmatycznym nic bowiem z tego nie wynikało, niemniej dla nas to
                                                    kapitalny wziernik w polską kulturę, historia ukazująca całe uwikłanie społeczeństwa polskiego, a pozostając przy kategoriach zoperacjonalizowanych w Wojnach
                                                    domowych przez Płacheckiego, także całą zróżnicowaną społeczną, mikro- i ma-
                                                    krospołeczną sytuację komunikowania. Wszak opowieść o morderstwie Ludwika
                                                    Zejsznera jest wciąż możliwym studium „antropologii słowa publicznego w dobie
                                                    zaborów”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:58
                                                    a zatóm ślady walki i obrony, a z drugiój strony zwracając uwagę na pal-
                                                    ce i paznogcie jego, które przy morderstwie, a względnie przy dławieniu
                                                    czynną odegrać mogły rolę, oraz na jego włosy, w celu porównania icb
                                                    z włosami znalezionymi między palcami zamordowanej.
                                                    Mieczysław K., liczy lat 25 i jest dobrze zbudowany. Na palcu wskazują-
                                                    cym ręki prawej na członku pierwszym górnym, po stronie grzbietowej, prawie
                                                    w środku, nieco na zewnątrz, znajduje się ranka półksiężycowa wypukłością
                                                    ku śródręczu skierowana, długości 4-ch linji. Ranka ta jest powierzchowna,
                                                    brzegi bardzo nieznacznie odstają od siebie, a brzeg dolny (bliższy końcowi
                                                    palca) pokrywa nieco brzeg górny.
                                                    Na skórze głowy, a mianowicie na samój przedziałce włosów, nad
                                                    szwem strzałkowym, na cal powyżej szwu wieńcowego, znajduje się ranka
                                                    mała poprzecznie leżąca, nieco pokrzywiona, wypukłością ku wierzchoł-
                                                    kowi głowy skierowana, 3 linie długa. Ranka ta pokryta jest strupem cie-
                                                    mnym, twardym.
                                                    Na kadłubie niema żadnych śladów obrażenia.
                                                    Na udzie prawóm, i to w samym prawie środku po stronie przodo-
                                                    wej, trzy rysy ciemne w jednym kierunku równoległym do osi uda, na kilka
                                                    cali w małych odstępach przebiegające, i z samych prawie punkcików skła-
                                                    dające się.
                                                    Co do przytoczonych właśnie obrażeń na ciele Mieczysława K., znale-
                                                    zionych, orzekliśmy co następuje:
                                                    Ranka na skórze głowy, jako już strupkiem twardym pokryta, pochodzi od
                                                    obrażenia dawniejszego, może grzebieniem przy czesaniu zdziałanego; rysy
                                                    zaś podłużne na udzie prawem, najprawdopodobniej od szpilki, którą, jak
                                                    się pokazało, badany gacie swoje miał spięte.
                                                    Co się tyczy ranki powierzchownój, półksiężycowej, na palcu wskazują-
                                                    cym ręki prawój znalezionej, takowa pochodzić może od świeżego zadraśnięcia
                                                    w d. 3-cim Października doznanego, i to za pomocą paznogcia działającego
                                                    w kierunku przeciwnym, kierunkowi palca badanego; lecz nie możemy wyklu-
                                                    czyć możebności, że zadraśnięcie to i innem narzędziem zdzialanem zostało.
                                                    Palce Mieczysława K. są dobrze zbudowane, wszystkie są opatrzone dłu-
                                                    gimi, dość ostremi paznogciami, na paluszkach paznogcie są nierównie większe
                                                    niż na innych palcach. Z palucha i palca wskazującego ręki lewój, jak niemniój
                                                    z palucha ręki prawej ścięto paznogcie; paznokieć z palucha ręki prawej przedsta-
                                                    wia łuk, którego podstawa czyli cięciwa wynosi 7 linji, podstawa paznogcia
                                                    z palucha lewego jest o ’/2 linij krótsza; podstawa zaś paznogcia palca wskazu-
                                                    jącego wynosi 5 linji.
                                                    Szerokość więcpaznogcia palucha prawego MieczysławaK., odpowiadamniój
                                                    więcój długości brózd, równoległych po stronie lewój szyi Agnieszki Z. dostrze-
                                                    żonych. Wysokość paznogcia atoli, przeszło2linje wynosząca, spodziewaćby się
                                                    kazała, że brózdy paznogciem takim uskutecznione, będą dość głębokie, a nie
                                                    powierzchowne, jak u zamordowanej; nadto niema śladu, któryby rnusiał zostać
                                                    na prawój połowie szyi zamordowanój, od paznogci reszty palców ręki prawój.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:00
                                                    2. Obrażenia znalezione na głowie. Obie rany na głowie, jako połączone
                                                    z odszczepieniem kości skroniowej prawój i wylaniem krwi do mózgu, jak
                                                    niemniej pęknięciem kości skroniowój lewój, zdolne są w każdym razie wy-
                                                    wołać śmierć szybką z powodu ucisku i udaru mózgowego.
                                                    Co się tyczy narzędzia, którem rany te zadane zostały, to rany cięte
                                                    z brzegami niebardzo czystemi, przemawiają za użyciem narzędzia tępego
                                                    może z krawędzią nieco ostrą; gdy nadto oględziny wykazały pęknięcie i od-
                                                    szczepienie kości skroniowych z obfitóm wynaczynieniem krwi; przypuścić
                                                    należy, że narzędzie to było zarazem dość ciężkiem, i że użytem zostało ze
                                                    siłą stosunkowo znaczną. Narzędziem takióm niebardzo ciężkióm i ostróm mógł
                                                    być najprawdopodobniej młot miernój wielkości z krawędziami nieco ostremi,
                                                    nie zaś młot duży lub siekiera; narzędzie bowiem podobne, wywołałoby albo
                                                    większą ranę powierzchowną, lub nie sprawiłoby żadnój rany powierzchow-
                                                    nej, a w każdym razie zdruzgotałoby czaszkę.
                                                    III. Z tego, co się powiedziało, wynika, że Agnieszka Z. umarła w sku-
                                                    tek uduszenia i udaru mózgowego, wywołanego obrażeniem czaszki.
                                                    IV. Zdanie nasze <g przebiegu walki i kolei, w której, obrażenia Agniesz-
                                                    ce Z. zadane zostały/są następujące:
                                                    Według wszelkiego prawdopodobieństwa, morderca, przystępując do
                                                    krwawego czynu swego, znajdował się po stronie głowowej łóżka, z grzbietem
                                                    zwróconym nieco ku oknu, dławił on bowiem staruszkę ręką prawą z łokciem
                                                    ku oknu zwróconym, tak że ręka objęła gardło z góry, przyczóm palec du-
                                                    ży przypadał na stronę lewą, reszta zaś palców na stronę prawą szyi. Do-
                                                    strzeżone bowiem po stronie lewój brózdy, dość długie, równoległe od sie-
                                                    bie, z których jedna miała kształtpółksiężycowy, z wklęsłością do góry zwró-
                                                    coną, a które to brózdy odnoszą się do palca dużego, który się posuwał z góry
                                                    na dół, a cztery plamy po stronie prawój, odpowiadające czteróm pal-
                                                    com, świadczą o użyciu ręki w sposób nadmieniony. Dla czego morderca użył
                                                    tego sposobu, stosunkowo najniewygodniejszego, z pewnością oczywiście wy-
                                                    tłómaczyć nie umiemy; być jednak może, że się tak ustawił, aby być grzbie-
                                                    tem zwróconym ku oknu, niezaopatrzonemu we firanki, a które prawdopodo-
                                                    bnie zasłonił poprzednio kołdrą znalezioną na oknie. Staruszka leżała na
                                                    wznak, za tóm przemawiają ślady palców, znajdujące się po obydwóch stro-
                                                    nach szyi, w odpowiednich sobie miejscowościach, i zapewne we śnie pogrą-
                                                    żona, jeżeli przypuszczenie nasze, że morderca naprzód zasłonił okno, jest
                                                    słuszne. Uchwycona za gardło ręką prawą mordercy, i uderzona w skroń
                                                    lewą młotem, który ostatni .trzymał w ręce lewój, instynktownie przyłożyła
                                                    rękę swoją lewą do skroni lewój, (przyczóm zbroczyła sobie palce, do któ-
                                                    rych przylepiło się parę włosów, z miejsca obrażonego pochodzące), i przy-
                                                    tuliła się lewą połową głowy do poduszki; tym sposobem tłómaczy się oko-
                                                    liczność, że znaleziono trupa leżącego na lewem licu, z ręką lewą zgiętą
                                                    w łokciu, z palcami pokrwawionemi nad obojczykiem lewym spoczywające-
                                                    mi. Odsłoniwszy tern ułożeniem się prawą połowę głowy, uderzoną została
                                                    młotem bardzo silnie w skroń prawą, przyczóm odciętą została część chrząst­
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:52
                                                    Kolejne zmiany, dotyczące już samego pejzażu tegoż miejsca przyszły dwadzieścia cztery lata później. W roku 1797 W Krakowie władzę sprawowała Austria. W pierwszej kolejności, realizując nowe przepisy sanitarne, rozebrano mur cmentarny i zlikwidowano samą nekropolię. Budynki kościołów chyliły się ku upadkowi. W roku 1801 zlikwidowano kościółek świętych Michała i Mateusza. Świątynię parafialną zaczęto rozbierać w 1802 roku, po tym jak w dniu 11 października odprawione ostatnie nabożeństwo. Część wyposażenia przeniesiono do kościoła Karmelitów na Piasku, organy i dzwon zlicytowano, po czym w 1802 roku świątynie wyburzono.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 12:56
                                                    scu, a mianowicie nad szwem łuskowym, znajduje się rana darta, ukośnie
                                                    od tyłu i góry ku przodowi i na dół przebiegająca, jeden cal długości mająca,
                                                    z brzegami poszarpanemi, nieznacznie od siebie odstającemi, między które
                                                    włosy są wciśnięte. Prawa połowa czoła i ciemię prawe okryte krwią ścię-
                                                    tą; powieki oka prawego sine, nabrzmiałe i przymknięte, całe lice prawe aż
                                                    po za ucho sińcóm zajęte, na wardze górnej znajduje się krew ścięta, usta
                                                    otwarte, zęby nadpsute, a język między zęby wklinowany. Na szyi po stro-
                                                    nie prawój, nieco poniżój kości gnykowój, znajduje się kilka plam ciemno-
                                                    czerwonych, pergaminowo twardych. Ręka prawa zgięta w łokciu pod ką-
                                                    tem prostym spoczywa na brzuchu, tak, że dłoń z palcami ściśniętemi znaj-
                                                    duje się po za ciałem na prześcieradle tuż przy poduszce wierzchniej; pal-
                                                    ce tój ręki są mocno zbroczone, a między niemi widać parę włosów dłu-
                                                    gich, z których wszystkie prawie są siwe, a trzy brunatne. Na śródręczu
                                                    po stronie grzbietowej, nad kościami dłoniowemi palca dużego, i wskazują-
                                                    cego, znachodzi się siniak objętości talara, a mniejsze sińce znajdują się na
                                                    palcach.
                                                    Po odchyleniu głowy od poduszki przedstawiają się powieki oka le-
                                                    wego również sine, nieco nabrzmiałe, a nad lukiem okobrwionym, przy sa-
                                                    mym końcu jego zewnętrznym, rana darta, ukośna '/4 cala długości mająca.
                                                    Na szyi po stronie lewój poniżój kości gnykowój, kilka poprzecznych i jedno
                                                    kabłąkowate otarcie przyskórni. Palce ręki lewój również ściśnięte i po-
                                                    krwawione, a do nich przylega kilka włosów siwych. (Włosy z palców oby-
                                                    dwóch rąk wyjęto i zachowano).
                                                    Na poduszcze wierzchniej w górnej połowie, spostrzegamy bardzo wiel-
                                                    ką plamę krwawą, a w jednóm miejscu krew ledwie zaschniętą, oprócz tój
                                                    plamy dużój jest kilka pomniejszych. Poszewka w kilku miejscach świeżo
                                                    podarta. Na poduszce spodniój równióż plama krwawa i poszewka podarta
                                                    od góry i tyłu. Na prześcieradle w miejscu odpowiadającóm pośladkom,
                                                    znajduje się plama brudno-żółtawa, podobna całkiem do plamy znalezionój
                                                    na poszwie wierzchniój, i na tej tóż plamie, widoczne odchody stolcowe.
                                                    Pierwszą tę czynność sądowo-lekarską uskutecznił sprawozdawca, wspól-
                                                    nie z kolegą D-rem Palecznym, lekarzem policyjnym, w przytomności p. sę-
                                                    dziego śledczego i p. Mieczysława K., którego, jako już w pierwszój chwili
                                                    podejrzanego o popełnienie morderstwa na osobie Agnieszki Zychowiczów¿j, umy-
                                                    ślnie do asystencji wezwaliśmy, nie spuszczając go ani na chwilę z' oka.
                                                    Widok ofiary nie wywarł atoli żadnego wpływu na młodzieńca, w którego
                                                    rysach nie zdołaliśmy spostrzegać źadnój zmiany; siedział on i stał paląc
                                                    cygaro, z największą obojętnością przy zwłokach Agnieszki Z.
                                                    Dnia następnego, po przeniesieniu zwłok do prosektorjum klinicznego,
                                                    przystąpiliśmy z kolegą Palecznym do sekcji, która wykazała co następuje:
                                                    Oględziny zewnętrzne-. 1) Trup kobiety wieku podeszłego, której tożsamość
                                                    z osobą dnia poprzedzającego oglądaną sprawdzono. 2) Włosy siwe, gęste,
                                                    nad czołem, zwłaszcza po stronie prawój, krwią ściętą zlepione, z tyłu w war-
                                                    kocz zwinięte. 3) Po obcięciu włosow (których część zachowano) powłoka
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:53
                                                    Wkraczamy w ulicę Świętego Jana. Kiedyś, od XVII wieku znajdowały się tutaj aż cztery świątynie. Dziś ostały się dwie. W miejscu gdzie dziś znajduje się kamienica oznaczona numerami 4-6, niegdyś stała świątynia. Ale od początku. Od 1570 roku mieścił się Zbór Ewangelicki. Zanim protestanci otrzymali tę kamienicę na miejsce modlitwy, nabożeństwa odprawiali w ogrodach Bonerów za Bramą Mikołajską. Potem, w latach sześćdziesiątych XVI wieku, we dworach i pałacach innowierców: Tęczyńskich, Tarłów, Sodennich.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:55
                                                    To doprowadziło do szału podżegaczy. Budynek całkiem zniszczono, rabując wpierw kosztowności jakie się w nim znajdowały. Tłum nie skupił się tylko na ewangelikach, w wyniku złości i gniewu zniszczono również zbór Arian przy ulicy Szpitalnej. Spaloną doszczętnie własność przejął król Zygmunt III Waza, na mocy prawa kaduka, polegającym na przejęciu nieruchomości przez władcę w sytuacji braku spadkobierców. W 1622 roku monarcha ofiarował tę działkę Stanisławowi Lubomirskiemu, a ten przekazał ją Bernardynom.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:27
                                                    Pierwsza prasowa wzmianka na temat kina „Sztuka” pojawiła się w krakowskim „Czasie” 13 grudnia 1916 roku – była to informacja, że kinoteatr ofiarował na rzecz Komitetu gwiazdkowego dla Legionistów połowę dochodu brutto z przedstawienia w dniu 14 grudnia
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:29
                                                    Po wyzwoleniu wznowiło działalność pod koniec stycznia 1945 roku. Na mocy dekretu z 13 listopada 1945 roku o utworzeniu Przedsiębiorstwa Państwowego „Film Polski” zlikwidowano prywatną własność kin. W 1963 roku placówka zmieniła nazwę na Kino Studyjne „Sztuka”. Na ekranie gościło wiele cykli tematycznych: Adaptacje literackie na ekranie, Amerykański film muzyczny, Kobieta w oczach polskich filmowców i inne. Wydawano miesięczny program kina w nakładzie 4 tysięcy egzemplarzy, zawierający omówienia filmów i artykuły problemowe. W latach 1967–1969 odbywały się prezentacje filmów archiwalnych (cykl Wieczory dla znawców). Przez kilka lat działał Dyskusyjny Klub Filmowy X Muza. Od 1975 roku kino działało jako filia kina Filmoteki Narodowej w Warszawie Iluzjon. Na ostatnim seansie 31 marca 1980 wyświetlono Golema Piotra Szulkina.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:12
                                                    Nie nastręczało to większych trudności. Inspektorzy Scheck i Russ znaleźli go w pracy, w podgórskiej fabryce szpagatu. Co prawda dr Smorągiewicz „mimo najskrupulatniejszych badań nie znalazł śladów krwi ani na jego rękach ani na jego ubraniu”, ale Wolujczyka „zatrzymano w aresztach”. Obciążało go to, iż był skłócony z Kleszczami, a także – rzecz jasna – zeznania sąsiadek. Fakt, że w śledztwie będzie brał udział niezawodny inspektor Bronisław Karcz, pozwalał mieć nadzieję na jego szybkie zakończenie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:13
                                                    Krakowska prasa codziennie informowała o działaniach policji. Między innymi 6 maja donosiła, że „aresztowano niejakiego Mrowca, celem wyjaśnienia różnych ważnych dla śledztwa okoliczności”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:15
                                                    Wolujczyka wskazały rozemocjonowane sąsiadki. Trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego drugi z aresztowanych – „barczysty chłop, z wielkiemi (!), rudemi (!) wąsami” zwrócił na siebie uwagę policji. Był synem gospodarza spod Wadowic. Odsłużył trzy lata „przy ułanach”, później pracował na kolei, a ostatnio niezbyt szczęśliwie prowadził małe przedsiębiorstwo budowlane. Był znajomym Kleszcza i namawiał go do wspólnego prowadzenia interesów. Miał też opinię bezbożnika i podobno był nawet skazany przez sąd za obrazę religii. Niestety, ani Wolujczyk, ani Mrowiec nie mieli zamiaru się przyznać.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:16
                                                    Dzień później prasa doniosła, że zwolniono z aresztu Wolujczyka. Mrowiec nadal siedział. Jego sytuację zdecydowanie pogorszyła znaleziona podczas rewizji zakrwawiona raszpla, którą „odesłano do Wiednia dla zbadania, czy znajdujące się na niej plamy pochodzą istotnie z krwi ludzkiej”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:17
                                                    Przełom w sprawie morderstwa przy ul. Kącik nastąpił nocą z 3 na 4 czerwca 1904 r. Zatrzymano wówczas trzech młodych ludzi, którzy włamali się do sklepu bławatnego Neumanna, mieszczącego się na parterze Domu Matejki. Zatrzymanych odprowadzono do Dyrekcji Policji, gdzie przez kilkanaście godzin przesłuchiwał ich komisarz Stanisław Balicki. Przesłuchanie było skuteczne. Jeden ze sprawców włamania, czyli liczący dwadzieścia dwa lata Jan Gregorski, czeladnik ślusarski, załamał się i przyznał do udziału w morderstwie Kleszcza. Jego wspólnik Jan Sobol, w wieku dwudziestu jeden lat, skomentował to słowami: „Szkoda, że ci tam nie roztrzaskałem czaszki, jak zamierzałem. Byłbym to zrobił, gdybym przewidział, żeś taki tchórz i baba”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:26
                                                    Na pierwszy rzut oka Karol Kot był więc ambitnym i społecznie zaangażowanym młodym człowiekiem. Iluzja ta bardzo szybko znikała, gdy poznawało się go bliżej. Okazywało się bowiem, że chłopak obsesyjnie interesuje się tematem zbrodni i różnych sposobów obierania życia. Niepokój budziła jego dziwna fascynacja nożami, bronią palną i pirotechniką. Jak sam później przyznał, miłość do bagnetów i innego rodzaju ostrzy, była jedyną w jego życiu. Kiedy 14 lipca 1966 roku aresztowała go milicja, jego szkolni koledzy zaczęli przypominać sobie niepokojące fakty, które mogły pośrednio wskazywać, na jego zbrodnicze zapędy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:28
                                                    Warto jednak zauważyć, iż Karol Kot nie cieszył się sympatią kolegów. Uważali oni, że jest to tylko poza i że za słowami nie idą czyny. Ich stosunek do nietypowych zachowań kolegi dobrze oddają wymyślane mu ksywy, takie jak: „Lolo-rozpruwacz”, „Lolo-erotoman”, „Lolo-benzyna”, a także „Lolo-donosiciel”. Zgodnie z zachowanymi materiałami, był on bowiem wyjątkowo usłużny wobec nauczycieli.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:31
                                                    Pierwszego ataku zabójca dokonał 21 września 1964. Jak sam później mówił, coś gnało go do tego, aby zabić. Karol zabrał ze sobą dwa noże i ruszył na miasto. Doszedł do wniosku, że najłatwiej będzie mu zabić jakąś samotną kobietę modlącą się w kościele. Najpierw poszedł do kościółka Kapucynów, jednak nie znalazł tam wiernej nadającej się na potencjalną ofiarę. Następnie ruszył do kościoła Klasztoru Sercanek, przy ulicy Garncarskiej. Czekał dłuższą chwilę, zanim nadarzyła się okazja. Do kościoła przyszła 48-letnia Helena W., a kiedy uklękła „Lolo” wyciągnął nóż i pchnął ją w plecy. Upojony swoim czynem uciekł, a w jednej z pobliskich bram zlizał z noża krew. Nie wiedział,że cios który zadał nie był poważny i ofiara przeżyła.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:33
                                                    Trzeci atak nastąpił w niecałe sześć dni później. Karol czekał w kruchcie kościoła sióstr Prezentek przy ulicy św. Jana. Kiedy jedna ze staruszek czytała treść klepsydr wywieszonych na kościelnej tablicy ogłoszeń, zadał jej ciosy nożem w plecy. Ciężko ranna Maria P. została przewieziona do szpitala. Zanim zmarła od odniesionych ran, jeszcze zdążyła powiedzieć, że sprawcą był młody chłopiec.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:35
                                                    Do następnego ataku doszło dopiero 13 lutego 1966 roku. Kraków w swojej długoletniej historii znał wielu brutalnych morderców, ale seryjny sprawca który atakuje dzieci był nowością. 11-letni Leszek C. wybrał się razem z sankami na Kopiec Kościuszki. Na swoje nieszczęście spotkał tam Karola Kota ogarniętego potrzebą mordu. Gdy odkryte zostały zwłoki, okazało się, że sprawca zadał aż jedenaście ran kłutych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:38
                                                    Nie wiadomo ile osób zabiłby jeszcze Karol Kot, gdyby nie studentka akademii sztuk pięknych i koleżanka z klubu strzeleckiego Danuta W. Lolo uważał ją za swoją dziewczynę i wielokrotnie zwierzał jej się ze swoich sadystycznych zapędów. Starsza od niego studentka nie traktowała jednak jego spowiedzi zbyt poważnie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:41
                                                    Dziewczyna wszystko traktowała jako nieudolny żart, aż do momentu, gdy Lolo nie pokazał jej kawałka szkła który trzymał w kieszeni. Wyjaśnił, że może ją zabić i upozorować samobójstwo. Wszystkie te wydarzenia nie skłoniły jej jednak do zawiadomienia milicji. Kiedy jednak najpierw Kot powiedział jej o tym, że zaatakował małą dziewczynkę, a następnego dni Kraków obiegła wieść o próbie zabójstwa małej Małgosi, Danuta W. zgłosiła się do odpowiednich organów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:43
                                                    Podczas przesłuchań Kot przyznał się nie tylko do zarzucanych mu dwóch morderstw i czterech usiłowań zabójstw, ale również do prób otrucia i podpaleń. Okazało się, że próbował pozbawiać ludzi życia nie tylko przy pomocy noża, ale również dosypując do różnych płynów arsenian sodu. Na przykład w barze „Przy Błoniach” wsypał truciznę do butelki z octem, ale z wielkim rozżaleniem skonstatował, że nikt się nie otruł. Próbował również zostawiać w różnych miejscach zatrutą oranżadę oraz piwo.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:46
                                                    W swoich okrutnych zapędach zabijał ptaki, krety czy cielęta. Podczas jednych z wakacji z dużym zaangażowaniem asystował podczas uboju w rzeźni. Jak sam wspominał, uwielbiał pić ciepłą jeszcze krew. W udzielonym później wywiadzie, mówił wprost, że zabijał dla przyjemności, oraz że gdyby mógł, to zabiłby wszystkie kobiety na świecie. Zdradził się również ze swoimi niespełnionymi fantazjami orgii, które chciał uprawiać z koleżankami z klasy, a które miały być zakończone torturami. Oto jaki sam opowiadał o swoich zainteresowaniach:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:48
                                                    Biegli przez długi czas nie mogli osądzić, czy Karol Kot jest chory psychicznie, czy też nie. Część z nich było zdania, że jest on psychopatą i powinno skierować się go na przymusowe leczenie w izolacji. Prokurator nie przychylił się jednak do tych opinii i w akcie oskarżenia przedstawiał „Lola” jako osobą zdrową a jedynie do szpiku kości niemoralną. Pomimo stanowiska obrońców, również sam oskarżony starał się przedstawić siebie jako osobę poczytalną i świadomą swoich czynów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:57
                                                    WAMPIR Z KRAKOWA - www.portalkryminalny.pl
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:05
                                                    KAROL KOT WAMPIR Z KRAKOWA - Gazeta Krakowska
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:10
                                                    Fantazjował o torturowaniu kobiet, gwałceniu trupów i mazaniu się ich krwią. Atakował osoby słabsze od siebie – kobiety i dzieci – i rzucał się na nie z nożem. Zaszlachtował z zimną krwią małego chłopca. Karol Kot, najsłynniejszy morderca z Krakowa rozpętał w mieście psychozę strachu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:11
                                                    Pierwsza była Helena Węgrzyn, która została napadnięta 21 września w przedsionku kościoła.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:12
                                                    29 września doszło do kolejnego ataku. Tym razem ofiarą padła staruszka Maria Plichta, sprzątająca kościół św. Jana. Nieszczęśnicę znalazły zakonnice. Ją też ugodzono nożem, ale w przeciwieństwie do poprzednich ataków, rana okazała się śmiertelna.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:12
                                                    W mieście wybucha panika. Liczba ofiar nożownika rośnie do kilku. Na milicję zgłaszają się przerażone kobiety, które twierdzą, że w ostatnich dniach ktoś im groził. Wiele w desperacji próbuje się zabezpieczyć. Pod płaszcze zakładają zawieszone na sznurku pokrywki od garnków, które mają osłaniać plecy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:13
                                                    W końcu same tylko ataki na samotne kobiety przestały zwyrodnialcowi wystarczać. 13 lutego 1966 roku po raz pierwszy zabił z rozmysłem i patrzył jak ofiara umiera. Na cel wybrał Leszka Całka: ucznia szkoły podstawowej, któremu zamarzyło się wzięcie udziału w zawodach saneczkowych na Kopcu Kościuszki, do których go jednak nie dopuszczono. Niedługo po tym, jak dzieciak zrezygnowany odszedł, jego ciało z 11 ranami kłutymi znaleziono w krzakach. Na wieść o tym brutalnym mordzie krakowianie zaczęli się burzyć. Milicja tymczasem bardzo szybko zorganizowała naradę, w której wziął też udział wysoko postawiony przedstawiciel PZPR. Wszyscy żądali wyników i jak najszybszego rozwikłania sprawy morderstwa, tymczasem śledztwo utknęło w martwym punkcie…
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:14
                                                    Dwudziestoosobowa ekipa milicjantów wdrożyła poszukiwania na szeroką skalę. Aresztowali kolejne osoby, by po sprawdzeniu alibi je wypuścić, aż wreszcie zaczęli przeczesywać krakowskie szkoły średnie, sprawdzając, którzy uczniowie byli nieobecni w dniach napaści. W końcu na coś trafiali.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:15
                                                    Na pierwszy rzut oka był to uprzejmy i grzeczny młody człowiek, do którego nauczyciele nie mieli żadnych zastrzeżeń. Po maturze planował wstąpić do szkoły oficerskiej, a od 1965 roku był nawet członkiem ORMO. Trener z klubu strzeleckiego traktował go jak pupilka i namawiał jedną z zawodniczek, 22-letnią Danusię Włodarczyk, by zaopiekowała się trochę młodszym od niej Karolkiem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:33
                                                    Wyświetla repertuar studyjny, posiada umowy z sieciami Europa Cinemas w Paryżu i Siecią Kin Studyjnych w Warszawie. Od 1995 roku organizuje Tajemnicze pokazy specjalne – pokazywany film zawsze jest przedpremierowy i zawsze jest niespodzianką, widzowie nie znają wcześniej tytułu filmu. Do 7 grudnia 2012 roku odbyło się 798 Tajemniczych pokazów specjalnych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:36
                                                    Piotr Lenar (autor zdjęć m.in. do filmów Jana Jakuba Kolskiego) zamierzał nakręcić film dokumentalny o kinie „ARS” – „W starym kinie”. Premiera planowana była na jesień 2012 roku. Jako goście mieli wystąpić filmowcy i ludzie związani z ARS-em, m.in. Krzysztof Globisz, Andrzej Wajda, Krzysztof Krauze, Jan Jakub Kolski, Krzysztof Jasiński i Zygmunt Konieczny
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:41
                                                    KRAKOWSKIE KINO SZTUKA MA 90 LAT - Radio RMF
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:45
                                                    Sztuka istniała od 1916 roku, ale nieczynna była od roku 1980. Udało się w 1995 roku. Tylko starsi Krakowianie pamiętali jeszcze kino przy ul. św. Jana, obok Rio. Nawet wielu taksówkarzom nic nie mówiło hasło "Kino Sztuka".
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:46
                                                    Wobec imponującego rozwoju bazy kinowej w Krakowie zdecydowaliśmy się na sprofilowanie repertuaru w kierunku bliższym naszej najwierniejszej widowni i w konsekwencji podpisanie umów z sieciami Europa Cinemas w Paryżu i Sieć Kin Studyjnych w Warszawie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:49
                                                    KINO ARS OTWIERA SZÓSTĄ SALĘ - Nasze Miasto
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:53
                                                    LEGENDARNE KINO ARS ZAMYKA DZIAŁALNOŚĆ - Gazeta
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:57
                                                    Trudno, zwijamy się - obwieszcza ze smutkiem Andrzej Kucharczyk, twórca sukcesów kin Aneks, Reduta i Sztuka, od których pierwszych liter powstał znany wszystkim krakowianom szyld ARS. Przez 17 lat działalności ARS stał się najchętniej odwiedzanym kinem tradycyjnym w Polsce, przez którego seanse przewinęło się łącznie niemal cztery miliony widzów. Popularne kino mieści się w narożnej kamienicy przy ul. św. Jana i św. Tomasza na Starym Mieście. Nowocześnie wyposażone sale, zaplecze gastronomiczne, przeglądy filmów, spotkania z twórcami, ale przede wszystkim ciekawy repertuar oferujący widzom zarówno filmy ambitne, jak i bardziej komercyjne - to wszystko przez lata podbijało serca krakowskiej - i nie tylko - publiczności.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:58
                                                    Z filmowego środowiska Krakowa płyną głosy poparcia dla ARS-u, ale też zdziwienia twardą postawą właścicieli kinowej kamienicy. - Bardzo to smutne, bo Reduta, Sztuka czy Aneks były nie tylko popularne, ale i znaczące. Na trwałe wpisały się w kulturalny pejzaż miasta. Bezsilność w starciu z rynkową rzeczywistością jest tu obezwładniająca. Kraków traci niezwykle ważny adres, o którym obawiam się, że za chwilę wszyscy zapomnimy. Jakby tych 17 lat nie było - komentuje Krzysztof Gierat, dyrektor Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Pod koniec maja miał w ARS-ie organizować festiwalowe pokazy KFF.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:00
                                                    Kucharczyk nie chce się wypowiadać na temat dalszych swoich planów. Odsyła na wtorkową konferencję prasową, na której chce opowiedzieć o sytuacji i pożegnać się w imieniu ARS-u z dziennikarzami. Na razie kino działa normalnie, w tym tygodniu odbędą się premiery m.in. kontynuacji słynnych "Spalonych słońcem" Michałkowa, "Gniewu tytanów" w reż. Liebesmana oraz norweskiego dramatu "Wyspa skazańców".
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:02
                                                    Bróg stał się punktem zapalnym w Krakowie, szczególnie po ucieczce Henryka Walezego. 10 X 1574 r. tłum zaatakował zbór – zbór został zdobyty wieczorem tego dnia i był plądrowany przez dwa kolejne. Zamieszki inspirowali studenci krakowscy pod wodzą Hieronima Orzechowskiego. Wiemy również, że „ministra” protestanckiego tłuszcza powiesiła głową w dół. Efektem zajść było pięć wyroków ścięcia, które nie dotknęły jednak prawdziwych prowodyrów zamieszek. W związku z tym wydarzeniem powstał znany dziś drzeworyt przedstawiający, jak budynek wtedy wyglądał. Powstał wówczas też wierszyk, którego autora nie znamy: „Wej na drugiej zaś stronie jako się mocują,/Nie wiedząc o co im gra jako się pasują,/Wejrzy też na onego w górę murarczyka,/Jako robił choć darmo wedle ciesielczyka./Każdy znalazł robotę, choć go nie proszono,/Po której potym sprawie Laudemus palono./Aleć potym zaprawdę nie żart bracie było,/Gdy dla gwałtu pięcioro Państwo stracić dało./Przeto dobrze uczynił, kto był doma w ten czas,/Gdy potym taki wielki był po mieście warwas.”
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:03
                                                    Wówczas na arenie dziejów pojawił się o. Krzysztof Campo, prowincjał bernardynów z lat 1611–1614 i 1620–1623, którego działalność stała się przyczyną konfliktu, ciągnącego się de facto do końca istnienia klasztoru. Postanowił on bowiem, że nie będzie to dom filialny względem Stradomia, ale niezależny konwent. W 1629 r. zbudował pierwszy dom klasztorny, a w 1633 r. uzyskał pozwolenie królewskie na budowę kościoła. Ten został zbudowany natychmiast, ale tylko „po prusku” (z fundacji możnych mieszczan Sebastiana i Waleriana Montelupich, ten pierwszy został tu nawet pochowany) – trwały bowiem dalej protesty ewangelików i dopiero odszkodowanie wypłacone im przez króla w 1639 r. pozwoliło na rozpoczęcie wznoszenia tutaj kościoła murowanego. Jednak zanim rozpoczęto jego budowę nasilił się konflikt między o. Campo a Lubomirskim – ten drugi chciał, by jemu pozwolono zbudować murowaną świątynię, a także aby Campo uznał zwierzchnictwo Stradomia nad nowym klasztorem. Campo tymczasem (w 1641 r.) zdobył papieskie zatwierdzenie swego domu zakonnego jako formalnego konwentu. W sprawę musiał się znowu wmieszać król, dzięki czemu w 1644 r. uzyskano unieważnienie decyzji papieskiej – dopiero wtedy zburzono stary kościół i na tym miejscu Lubomirski ufundował nowy kościół murowany, ukończony w 1647 r., konsekrowany rok później. W czasie potopu szwedzkiego tutaj schronili się zakonnicy ze Stradomia. W 1689 r. jednak tutejsi zakonnicy postarali się o ponowne uznanie ich o za konwent i formalnie uniezależnili się od Stradomia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:05
                                                    W 1797 r. przy okazji przebudowy ulicy rozebrano schody przed kościołem. W tym samym roku wydany został dekret cesarski nakazujący sprzedaż kościoła i klasztoru. Z opisu do licytacji wiemy, że podłoga kościoła była ułożona z desek, jako że bernardyni odchodząc zabrali ze sobą również marmurową posadzkę. Padł wówczas pomysł przerobienia kościoła na teatr – zrezygnowano z niego m.in. z uwagi na wąskie ulice w okolicy, oddalenie od siedzib ówczesnych austriackich urzędów i wreszcie obawiano się związanego z teatrem hałasu jako źródła niepokoju dla sąsiedniego zakładu wychowawczego. Budynki sprzedano dopiero 16 XI 1801 r. – kupił je Maciej Knotz, bogaty kupiec winny pochodzący z Budy, za 20.062 złp. i przerobił je w 1802 r. na oberżę zwaną „Pod znakiem króla węgierskiego”. Sam kościół podzielono wówczas na dwie kondygnacje – na parterze znalazła się powozownia, na piętrze zaś sala balowa, w której urządzano bardzo popularne zabawy. W budynku klasztoru znalazły się pokoje gościnne. W 1818 r. Knotz dokupił przyległe od tyłu zabudowania przy ul. Sławkowskiej – budynki zostały wówczas połączone i przebudowane według projektu Szczepana Humberta w duży kompleks późniejszego „Hotelu Saskiego” (nazwy takiej używano od II połowy XIX w.). W sali balowej, której ściany ozdobiono malowidłem naśladującym dekorację kolumnową, organizowano słynne bale i reduty, a także koncerty (występowali tutaj m.in. Johannes Brahms, Ferenc Liszt, Ignacy Jan Paderewski, Henryk Wieniawski). W połowie XIX w. przez jakiś czas budynek służył jako koszary 2. Pułku Artylerii Polnej, potem znowu pełnił funkcje hotelowe. W 1913/1914 r. pod salą balową urządzono kinoteatr „Sztuka” (łącząc pomieszczenie pod salą balową z dawną sienią główną budynku) – dzisiaj znajduje się tu sala kinowa pod tą samą nazwą. W dawnej sali balowej w latach 1947–1967 odbywały się przedstawienia Teatru Kameralnego oraz Teatru Lalki „Groteska”, a pod koniec XX w. przerobiono na salę kinową („Reduta”).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:09
                                                    W 1655 r., zaledwie po kilkunastu latach istnienia, kościół został spalony wraz z okolicami z rozkazu dowództwa obrony Krakowa – podczas oblężenia miasta przez Szwedów w czasie potopu szwedzkiego. Po potopie kościoła już nie odbudowano, a reformaci zbudowali nową świątynię pod tym samym wezwaniem w obrębie murów miejskich. W tym ostatnim kościele znajduje się obraz przedstawiający Zuzannę Amendówną wraz z ufundowanym przez nią kościołem na Garbarach.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:11
                                                    Kościół Świętego Krzyża, zwany też słowiańskim – kościół, wznoszący się od końca XIV do początku XIX w. na Kleparzu w Krakowie, w miejscu obecnej ulicy Słowiańskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:13
                                                    Założenie, realizowane na peryferiach podkrakowskiego Kleparza zaplanowano z dużym rozmachem. Miało tu mieszkać 30 mnichów wraz z liczną służbą. Śmierć Jadwigi (1399) spowodowała, że projekt pozostał niedokończony. Z planowanego kościoła (mającego pierwotnie nosić wezwanie Męki Pańskiej, szybko przeformułowane na wezwanie Krzyża Świętego) zbudowano tylko zakrystię i prezbiterium, zakonników przybyło mniej niż zakładano, programu misyjnego nie realizowano, założenie wegetowało
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:15
                                                    Fasada była trójosiowa, dwukondygnacjowa zdobiona pilastrami i niszami oraz zwieńczona trójkątnym przyczółkiem. Na osi fasady mieścił się boniowany, arkadowy portali. Dach zwieńczono sygnaturką, wewnątrz znalazł się także nagrobek fundatora. Podobieństwo do pobliskiego kościoła wizytek pozwala przypuszczać, że autorem projektu kościoła był twórca tamtej świątyni Jan Solari.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:18
                                                    Kościół św. Krzyża, niegdyś istniejący na miejscu dzisiejszej ul. Słowiańskiej, u jej wylotu do ul. Długiej, ufundowany został przez Władysława Jagiełłę i jego żonę Jadwigę w 1390 r. Założenie zostało dokonane z myślą o benedyktynach obrządku słowiańskiego, którzy mieli brać udział w akcji katolicyzacyjnej na przyłączonej niedawno do Polski Rusi. Ich skuteczność miał podnosić fakt, że sprawowali oni obrządek rzymski (katolicki) w języku słowiańskim (w piśmie posługiwali się głagolicą), zrozumiałym dla ruskiej ludności prawosławnej. Brało się to z ich genezy, wywodzili się bowiem od benedyktynów postępujących zgodnie ze wskazówkami św. Cyryla i Metodego, którzy z czasem zostali wyparci z Czech przez tradycyjne, łacińskie duchowieństwo, przetrwali jednak w krajach bałkańskich (głównie w Dalmacji). W 1347 r. benedyktynów słowiańskich ściągnął na powrót do Pragi cesarz Zygmunt Luksemburski – z myślą o wykorzystaniu ich w budowie podwalin nowej unii kościelnej Wschodu z Zachodem, który to pomysł przeżywał wówczas jeden ze swych renesansów. Działanie Jagiełły i Jadwigi, którzy właśnie z Pragi sprowadzili pierwszych zakonników, wpisywało się w tę samą tendencję. Sam pomysł ich sprowadzenia do Krakowa mógł się brać z wpływu na Jadwigę jej matki Elżbiety, pochodzącej z Bośni – regionu, w którym zgromadzenie to miało mocne korzenie, a może także z kontaktów królowej Jadwigi z księciem oleśnickim Konradem II, który już wcześniej osadził w swym mieście tych zakonników.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:19
                                                    W 1505 r. prawo patronatu nad kościołem trafiło w ręce parafii św. Floriana, jako swego rodzaju zadośćuczynienie za wyburzenie kilku domów stanowiących jej własność, czy też z których dochody stanowiły uposażenie parafii (zniszczono je podczas oczyszczania przedpola zbudowanego kilka lat wcześniej barbakanu przed Bramą Floriańską). Kilkakrotnie niszczyły świątynię pożary (1528, 1584, Pruszcz wspomina nadto o pożarze jeszcze przed ukończeniem budowy, po którym miała stanąć na miejscu kościoła drewniana kaplica, ta relacja budzi jednak wątpliwości). Akta wizytacji biskupiej z 1599 r. zawierają opis kościoła jako murowanej, choć zaniedbanej kaplicy z czterema oknami i jednym ołtarzem. Wokół znajdował się niewielki, nieogrodzony cmentarz.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 20:20
                                                    Na miejscu kościoła po jego rozebraniu urządzono plac targowy (dzisiejsza ul. Słowiańska) – zbudowane wówczas jatki mięsne zlikwidowano dopiero po drugiej wojnie światowej. O kościele przypomina tablica na budynku przy rogu ul. Długiej i Słowiańskiej (ul. Długa 40), umieszczona tu staraniem Józefa Łepkowskiego w 1886 r. Pamiątką po nim jest także nazwa ul. Słowiańskiej (oficjalnie nadana w 2. połowie XIX w.), nawiązująca do benedyktynów słowiańskich i tradycji, która długo kazała nazywać ten kościół „słowiańskim”, mimo iż benedyktynów nie było tu już w końcu XV w.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:37
                                                    Przygotowania do budowy domu przedpogrzebowego sięgają roku 1920, gdy ogłoszono międzynarodowy konkurs skierowany do architektów pochodzenia żydowskiego na zagospodarowanie przestrzeni cmentarza. W warunkach określono m.in. że dominującym budynkiem ma być monumentalna hala przedpogrzebowa. Za zwycięski uznano projekt Adolfa Siódmaka. Do września 1922 przygotowano plany realizacyjne, zaś budowa rozpoczęła się w 1926 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:39
                                                    Przypomnijmy historię tego budynku. Wraz z powstaniem nowego cmentarza gminy żydowskiej konieczne stało się wybudowanie hali domu przedpogrzebowego oraz pomieszczeń związanych z administracja cmentarza. Władze gminy bardzo poważnie potraktowały nowe przedsięwzięcie ogłaszając w roku 1920 międzynarodowy konkurs na zagospodarowanie przestrzeni cmentarza. Mogli w nim wziąć udział wyłącznie architekci żydowskiego pochodzenia, przewidziano nagrody finansowe dla trzech najlPlaszow_ruinyepszych projektów, dwa dowolne gmina zamierzała kupić od autorów. W warunkach konkursu określono, że dominującym budynkiem ma być właśnie hala przedpogrzebowa, której należało nadać odpowiedni, monumentalny charakter. Bardzo dokładnie wymieniono też pomieszczenia służące ceremonii, jakie należało zaplanować. Były to: sale dla rabina i kapłana, pomieszczenia do mycia zwłok, kostnica i sala modlitwy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 23:42
                                                    W czasie wojny budynek odegrał bardzo ważną rolę – w schowku na poddaszu budynku ukryto ok. 150 zwojów Tory oraz różne przedmioty stanowiące wyposażenie krakowskich synagog. Już we wrześniu 1939 roku zarządzono zamkniecie wszystkich synagog, a w marcu 1941nakazano oddanie kluczy do budynków. Dzięki inicjatywie Jakuba Stendiga udało się zgromadzić całkiem pokaźną ilość przedmiotów wyniesionych z synagog, między innymi zwoje Tory, świeczniki, haftowane tkaniny, naczynia, książki i modlitewniki. Początkowo przechowywano je w budynku Gminy Żydowskiej przy ul. Limanowskiego 2, ale z czasem stało się to zbyt niebezpieczne, gdyż istniało duże ryzyko odkrycia zbiorów przez Niemców. Zapadła wiec decyzja o ukryciu wszystkich przedmiotów w kopule domu przedpogrzebowego. Pod pretekstem naprawy dachu, akcji tej dokonali rzemieślnicy mieszkający w getcie. Tak opisuje to Aleksander Bieberstein: Dla wykonania prac na cmentarzu uzyskano z Arbeitsamtu przepustki dla robotników. W miarę postępu prac robotnicy przewozili Tory i inne przedmioty i układali je na poddaszu. Po ukończeniu prac żelazne drzwi zamknięto kluczami trudnymi do podrobienia, otwór w suficie zaprawiono, drabinę usunięto. Rabini i nieliczni wtajemniczeni uspokoili się, wierząc, że przedmioty kultu zostały należycie zabezpieczone.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 10:23
                                                    W połowie lat 60 w mieszkańcy Krakowa zostali sparaliżowani strachem.W szczególności starsi Krakowianie zaczęli paniczne bać się wychodzić z domów, obawiając się ataku mordercy. Przerażeni mieszkańcy zaczęli snuć domysły, kto może być odpowiedzialny za straszliwe zbrodnie. Początkiem długiego, trwającego dwa lata, łańcucha strachu było w wydarzeniu z września 1964 kiedy do krakowskiego szpitala przywieziona została kobieta pchnięta nożem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:17
                                                    Jak opisuje to Przemysław Semczuk w książce „M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa”:
                                                    Oficerowie znajdują szesnaście noży. Nie tych używanych w kuchni. Bagnety, sztylety, myśliwski kordelas, noże rybackie, monterskie, blokadowe, a nawet jeden sprężynowiec. Część z nich jest ukryta na kuchennym kredensie. Dokładnie przeszukują pokój, w którym Karol spędza najwięcej czasu. Wśród szkolnych podręczników znajdują Mały atlas anatomiczny profesora Witolda Sylwanowicza, z wyraźnymi śladami przebicia nożem. Na stronie z rysunkiem układu krwionośnego zaznaczono tętnice. Jest też kilka innych rysunków, wskazujących najważniejsze organy – serce, wątrobę, nerki. Większość zeszytów zdobią rysunki noży. Jeden z nich, ze skrzydełkami, ma nawet swoją nazwę: Likwidator.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:20
                                                    To jednak nie był koniec chorych fantazji Kota. Marzył dalej, że założą spółdzielnię, w której towarem będą te same dziewczęta, a oni będą je zabijać, ćwiartować, oddzielać ich mięso od kości, a wnętrzności i kości palić. Mięso miało trafić do specjalnie otwartego w tym celu sklepu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:22
                                                    Wreszcie śledczy zaczęli konfrontować Karola Kota z zeznaniami jego znajomych. Najpierw udawał zaskoczonego i zdziwionego tym, że wszyscy tak strasznie kłamią. Dotarło jednak do niego, że milicja wie znacznie więcej, niż mu się wydawało. Funkcjonariusze, by wyprowadzić go z równowagi, w kolejnych dniach przeprowadzali okazania, a prawie wszyscy świadkowie zidentyfikowali go jako sprawcę napadów. Początkowo Kot mówił, że to niedorzeczne; ironizował, śmiał się świadkom i milicjantom w twarz. W końcu jednak pękł i postanowił opowiedzieć prawdę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:28
                                                    MIŁOŚNIK KRWI - Gazeta Polucyjna
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:31
                                                    W tym samym miesiącu wypatrzył na ulicy swój kolejny "cel" - znów starszą kobietę. Wszedł za nią do bramy domu na ul. Skawińskiej 2 i tu dźgnął od tyłu na wysokości serca.
                                                    Obie kobiety przeżyły, ale druga została kaleką.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:33
                                                    Nikt nie dostrzegał, że to, co uważano za może nieco dziwaczne, ale tylko hobby - kolekcjonowanie noży i nieustanny trening w posługiwaniu się nimi, zainteresowanie truciznami, skrupulatne studiowanie podręczników medycyny sądowej w celu poznania ludzkiej anatomii itd. - było znakomitą przykrywką dla jego psychopatycznych skłonności.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 11:36
                                                    Wyrok ostateczny został wydany przez Sąd Najwyższy w składzie 7-osobowym 11 marca 1968 roku - kara śmierci. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Kota powieszono 16 maja 1968 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:00
                                                    Wywodził się z inteligenckiej rodziny. Mieszkał z rodzicami na krakowskim Kazimierzu, w kamienicy nr 2 przy ul. Meiselsa. Był uczniem Technikum Energetycznego przy ul. Loretańskiej w Krakowie. Cechowało go zamiłowanie do broni palnej, wojska i strzelectwa. Był najlepszym strzelcem w sekcji strzeleckiej Klubu Sportowego Cracovia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:23
                                                    Po ujęciu 14 lipca 1966 r., a więc kilka tygodni po maturze, przyznał się do popełnionych przestępstw, opisując przebieg zbrodni. W trakcie śledztwa bez ogródek opisywał popełniane zbrodnie, nie krył również swoich morderczych planów i zamiarów, chełpiąc się swoim zamiłowaniem do krwi i uśmiechając na zdjęciach z wizji lokalnych. Jak sam mówił, pierwszy raz krwi spróbował w rzeźni podczas wakacji w Pcimiu wiele lat wcześniej. Zeznanie z akt milicji:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:27
                                                    Według książki Semczuka jest to nieprzekonujące. Od czasu wykonania kary do odebrania zwłok w zakładzie pogrzebowym minęły 2 godziny. W tym czasie sekcja zwłok miałaby nie być możliwa, ponadto miano nie stosować takich procedur dla osób, na których wykonano wyrok śmierci, a także nie zaprezentowano żadnego oficjalnego dokumentu potwierdzającego przeprowadzenie sekcji
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:30
                                                    W 2022 historia Karola Kota została przedstawiona w serialu dokumentalnym TVP Historia "Polscy. Seryjni.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:33
                                                    W kamienicy nr 2 mieszkał po II wojnie światowej morderca Karol Kot, stracony w 1968 r.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:36
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c7/UlicaLoreta%C5%84ska-WidokNaP%C3%B3%C5%82noc-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-UlicaLoreta%C5%84ska-WidokNaP%C3%B3%C5%82noc-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:38
                                                    🔹ul. Loretańska 3 – Kamienica. Projektował Henryk Lamensdorf, 1910.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:39
                                                    🔹ul. Loretańska 8 (ul. Studencka 11) – Kamienica w stylu neobarokowym. Projektował Leopold Tlachna, 1893.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:41
                                                    🔹ul. Loretańska 14 (ul. Kapucyńska 7) – Kamienica w stylu neorenesansowym. Projektował Leopold Tlachna, 1894–1895.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:48
                                                    Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa – rzymskokatolicki kościół parafialny oraz konwentualny sercanek znajdujący się w Krakowie w dzielnicy I przy ul. Garncarskiej 24, na Nowym Świecie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:51
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/67/Most_Sacred_Heart_of_Jesus_Church%2C_designed_in_1895_by_W%C5%82adys%C5%82aw_Kaczmarski%2C_24_Garncarska_street%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/390px-Most_Sacred_Heart_of_Jesus_Church%2C_designed_in_1895_by_W%C5%82adys%C5%82aw_Kaczmarski%2C_24_Garncarska_street%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:54
                                                    Tutaj podczas mszy świętej w dniu 24 marca 1794 Tadeusz Kościuszko otrzymał poświęconą szablę. O wydarzeniu tym przypomina pamiątkowa tablica z płaskorzeźbą, autorstwa Alfreda Dauna, wmurowana w zewnętrzną ścianę domku w 100-lecie insurekcji. Adam Chmielowski, św. brat Albert tutaj przyjmował habit zakonny w dniu 25 sierpnia 1887, a w 1930 roku Zofię Zakrzeńską poślubił Henryk Dobrzański „Hubal”
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:56
                                                    Zakon Braci Mniejszych Kapucynów (kapucyni) – katolicka wspólnota zakonna z grupy zakonów żebrzących, z rodziny franciszkańskiej, wyodrębniona ze wspólnoty zakonnej stworzonej przez św. Franciszka z Asyżu w 1209 roku. Zakon ów oddzielił się od dwóch pozostałych zakonów w 1528 roku, 11 lat po podziale franciszkanów na Braci Mniejszych i Braci Mniejszych Konwentualnych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 12:58
                                                    Wtedy też wspólnota zajęła się ofiarną służbą chorym na dżumę, dzięki czemu uzyskali wsparcie starszej siostry pierwszego założyciela, Katarzyny Cybo. Księżna Camerino wstawiła się za młodą wspólnotą u swojego wuja, papieża Klemensa VII. W czerwcu 1528 roku papież pozwolił kilku braciom z Zakonu Braci Mniejszych na odłączenie się od współtowarzyszy, utworzenie nowej rodziny zakonnej i zamieszkanie w eremach. Decyzję tę ogłosił w bulli Religionis zelus.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:00
                                                    Kłopotów kapucynom przysporzył nowo wybrany w październiku 1538 roku generał zakonu ojciec Bernard ze Sieny, zwany popularnie „Ochino”. Po kilku latach udanych rządów, coraz częściej oskarżano go o współpracę z Janem Waldesem – zwolennikiem reformy Kościoła wzorowanej na poglądach Marcina Lutra. Ochino nie przeczył swoim poglądom, głosił je otwarcie co spotkało się z wielkim niezadowoleniem ówczesnego papieża.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:02
                                                    Kapucyni zachęceni do działania, założyli swoje placówki w Syrii (1625), w krajach Ameryki Południowej i Centralnej (1632-35), Etiopii (1637), Kongo (1645) i Indiach Wschodnich (1640). W tym czasie istniały już 42 prowincje i 1192 domów zrzeszających 16966 zakonników. W 1761 roku kapucyni mieli już 64 prowincje oraz 1730 domów zakonnych różnej rangi. W zakonie była wtedy największa ilość członków – 34029 zakonników. Mimo znaczenia zakonu oraz dobrej reputacji jego członków, pojawiają się trudności spowodowane oświeceniowymi nurtami (m.in. racjonalizm, naturalizm) nie sprzyjającymi życiu zakonnemu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:04
                                                    Podczas pierwszej wojny światowej zakon znów doznał poważnych strat. Około 3000 zakonników powołano do wojska, a ponad 100 obiektów zakonnych zajęło wojsko. Ponowny rozwój przyniosły lata międzywojenne. W 1920 roku zakon liczył 805 domów i 9795 zakonników, a 20 lat później było już 1086 domów i 13 772 zakonników. W 1930 r. założono Instytut Historyczny, przeniesiony w 1940 roku z Asyżu do Rzymu. W zniszczonej działaniami wojennymi Europie odnotowano kolejne straty, zarówno w ludziach, jak i w majątku zakonu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:06
                                                    Rozkwit zakonu, utworzenie seminariów duchownych przypada na okres dwudziestolecia międzywojennego, kiedy to do zakonu dołączyło wielu nowych zakonników. Odzyskano wiele skasowanych wcześniej klasztorów, objęto nowe fundacje (m.in kościół i klasztor na Zamarstynowie we Lwowie oraz we wsi Przełom k. Grodna), co spowodowało podniesienie komisariatu krakowskiego do rangi prowincji w 1939 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:08
                                                    Nazwa „kapucyni” pochodzi od włoskiego słowa Capuccini, którym to dzieci z włoskich wiosek nazwały zjawisko pojawienia się w okolicy zakapturzonych, brodatych zakonników. Słowo Capuccio w języku włoskim oznacza kaptur. Dokumenty Stolicy Apostolskiej zatwierdziły w 1534 roku jedynie zwyczajową dotychczas nazwę scappucciati, co w języku włoskim oznacza przydomek „kapturowi”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:10
                                                    Zakon Braci Mniejszych Kapucynów dzieli się w Polsce na dwie prowincje:

                                                    Prowincja św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Krakowie
                                                    Prowincja św. Wojciecha i św. Stanisława Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Warszawie
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:13
                                                    Postnowicjat:
                                                    Juniorat ścisły – trwa pięć lat dla braci zakonnych, odbywa się w Krakowie – dla Prowincji Krakowskiej,
                                                    Ponowicjat (tylko w Prowincji Warszawskiej), odbywa się w Lublinie przy ul. Krakowskie Przedmieście 42. Czas formacji pomiędzy nowicjatem a seminarium lub junioratem. Okres trwania - 2 lata.
                                                    Seminarium – dwa lata nauki filozofii oraz cztery lata nauki teologii w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie przy ul. Loretańskiej 11 – dla Prowincji Krakowskiej oraz w Wyższym Seminarium Duchownym w Lublinie przy al. Kraśnickiej 76 – dla Prowincji Warszawskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:15
                                                    Strój zakonny to kasztanowy habit z charakterystycznym długim kapturem, przepasany sznurem (cingulum) z trzema węzłami po prawej stronie, charakterystycznymi dla zakonów franciszkańskich, symbolizujące śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Przy sznurze z lewej strony różaniec. Kapucyni tradycyjnie noszą całkowity zarost, jednakże nie jest on obowiązkowy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:16
                                                    Zgromadzenie założone przez Luisa Amigó, zakonnika z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Obecnie zajmuje się w szczególności pomocą biednym, chorym, bezdomnym i osobom starszym.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:17
                                                    Kościół wykonano według wzorów baroku toskańskiego, przypomina tradycyjne włoskie świątynie kapucyńskie. W ołtarzu głównym znajduje się obraz z wyobrażeniem Zwiastowania NMP namalowany w 1701 roku przez Piotra Dandiniego z Florencji i przekazany kapucynom krakowskim na polecenie księcia Toskanii Kosmy III Medyceusza. Po bokach ołtarza zawieszono niewielkie obrazy z wizerunkami św. Franciszka i św. Klary. Po lewej stronie ołtarza głównego, w bocznym filarze, umieszczono kulę armatnią, która wpadła do prezbiterium w trakcie walk konfederatów barskich z wojskami rosyjskim 15 sierpnia 1768 roku i utkwiła w ścianie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:19
                                                    Wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej z kolejnego bocznego ołtarza trafił po II wojnie światowej wraz z kapucynami, deportowanymi z Kresów Wschodnich.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:21
                                                    W prawym bocznym ołtarzu znajduje się figura Matki Bożej zwana Tułaczką. Pochodzi ona z fasady kamienicy Suskiego przy ulicy Grodzkiej 24 i uległa nadpaleniu w czasie pożaru miasta w 1850 roku, w 1899 została podarowana kapucynom. Przez 5 lat szukano dla niej odpowiedniego miejsca: była w bocznej kaplicy, w krużgankach i na klasztornych korytarzach. Z powodu tych ciągłych wędrówek nazwano ją Tułaczką. Ostatecznie w 1904 roku w 50. rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP ustawiono ją w bocznym ołtarzu. Według tradycji była ulubionym wizerunkiem przed którym modliła się Helena Modrzejewska.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:23
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1b/Annunciation_of_the_Blessed_Virgin_Mary_Church%2C_R_altar%2C_11_Loreta%C5%84ska_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/165px-Annunciation_of_the_Blessed_Virgin_Mary_Church%2C_R_altar%2C_11_Loreta%C5%84ska_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg

                                                    Tułaczka
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:25
                                                    Wojciech (Albrycht) Dembiński (Dębieński) herbu Rawicz (zm. 8 czerwca 1720 w Krakowie) – chorąży zatorsko-oświęcimski w latach 1694–1720, sędzia skarbowy ziemi przemyskiej w 1699 roku
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:27
                                                    Syn Wacława Seweryna i Aleksandry Franciszki, brat Stanisława, historyka filozofii.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:29
                                                    14 lipca 1850 ożenił się z Taidą Małachowską, córką Ludwika Małachowskiego. Wobec braku potomków sprzedał rodzinne Podhorce księciu Władysławowi Sanguszce, archiwum rodzinne przekazał do Ossolineum oraz w ręce Adama Potockiego. Został pochowany obok brata Stanisława w krakowskim kościele kapucynów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 13:31
                                                    Uczestniczył w wojnie polsko-rosyjskiej 1792 jako szef 2 regimentu pieszego koronnego w kampanii litewskiej. Generał major komenderujący w Dywizji Małopolskiej w 1792 roku. Po zwycięstwie targowiczan pozostał w służbie jako nieformalny dowódca dywizji i komendant garnizonu Kraków. Podał się do dymisji jednak później złożył przysięgę wierności konfederacji targowickiej. Brał czynny udział w przygotowaniach powstańczych w 1794. Był świadkiem przysięgi Tadeusza Kościuszki na rynku krakowskim. Po proklamowaniu przez Tadeusza Kościuszkę powstania natychmiast do niego przystąpił. Poległ w bitwie pod Szczekocinami od kuli armatniej, która urwała mu głowę. Pochowany w kościele Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Krakowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 17:47
                                                    Kamienica została zbudowana w latach 1906–1909 przez kupca krakowskiego Antoniego Suskiego pod sklep i mieszkania. Budynek w stylu historyzującego modernizmu powstał według projektu Władysława Ekielskiego. Cechami charakterystycznymi kamienicy są: attyka w stylu krakowskich sukiennic, figurka Matki Bożej w narożnym portalu i kolorowa mozaika z warsztatu Stanisława Gabriela Żeleńskiego, będąca niegdyś wizytówką (szyldem) sklepu Suskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 17:51
                                                    Kościół św. Michała (właściwie św. Józefa i św. Michała) – XVII-wieczny barokowy kościół w Krakowie, w obrębie obecnego Starego Miasta, w miejscu dzisiejszego budynku Instytutu Nauk Geologicznych PAN na rogu ulic Poselskiej 5 i Senackiej 1, w latach 1872–1874 częściowo zburzony, częściowo przebudowany.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 17:54
                                                    W 1797 zaborca austriacki usunął stąd karmelitów, a budynek ich klasztoru przeznaczył na więzienie. Kościół zamknięto w latach 30. XIX w., a w 1872–1874 częściowo zburzono, częściowo przebudowano na pomieszczenia sądu. Wyposażenie zamkniętego kościoła trafiło do licznych innych świątyń, m.in. pięć ołtarzy zostało przeniesionych do kościoła św. Franciszka w Krakowie odbudowywanej po pożarze z 1850. Obraz św. Józefa przeniesiono do kościoła karmelitów przy ul. Rakowickiej w Krakowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 17:56
                                                    Kościół św. Michała i św. Józefa (św. Michała, karmelitów bosych)
                                                    Kościół ten, wraz z klasztorem karmelitów bosych, powstał na początku XVI w. przy ówczesnych murach obronnych miasta, od ich wewnętrznej strony (w bezpośrednim sąsiedztwie założenia znajdowała się Baszta Murarzy, zwana wcześniej Legacką). Karmelici przybyli do Krakowa ok. 1605 r., a pierwszy ich klasztor znalazł się na Wesołej (z kościołem Niepokalanego Poczęcia NMP, do dzisiaj istniejącym i zwanym zwyczajowo kościołem św. Łazarza). Pragnęli jednak siedziby w bezpieczniejszym miejscu, w mieście. Kościół i klasztor św. Michała powstały na miejscu tzw. „malowanego dworu” Tęczyńskich (podarowanego karmelitom przez Andrzeja Tęczyńskiego w 1610 r.), hospicjum należącego do benedyktynów tynieckich (oddanego karmelitom dzięki zakupowi na rzecz benedyktynów innego domu w Krakowie przez wojewodę krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego) i łaźni miejskiej (oddanej przez magistrat). Karmelici pozyskali też fragmenty ogrodów kapituły krakowskiej. Wspomniany „malowany dwór” Tęczyńskich wzniesiony został tutaj przed 1573 r., wcześniej na tym miejscu znajdował się dwór Gniewosza z Dalewic z końca XIV w., wzniesiony na miejscu jednego z zespołów obronnych funkcjonujących przy północnych narożnikach Okołu. Być może to w tym miejscu znajdowało się wcześniej znane ze źródeł castrum Konrada Mazowieckiego, które ten miał postawić u ujścia Rudawy do Wisły podczas walk o tron książęcy w Krakowie w 1246 r. XX-wieczne badania archeologiczne wykazały pod zabudowaniami dawnego klasztoru relikty dawnych fortyfikacji, być może jednej z bram średniowiecznego Okołu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 17:58
                                                    Karmelici przez cały okres istnienia klasztoru prowadzili tutaj studium teologiczne, tu też mieściły się władze polskiej prowincji zakonu. W 1631 r. przeniesiono tu oratorium akademickie, które jednak już w 1643 r. trafiło do kaplicy przy gimnazjum Nowodworskiego. W 1787 r. prymas Michał Poniatowski przeniósł tu karmelitów z Wesołej (ich tamtejsze zabudowania oddał szarytkom, w klasztorze utworzył szpital św. Łazarza, a kościół zamienił na szpitalną kaplicę). W 1797 r. karmelici zostali i stąd usunięci przez władze austriackie (zakonnicy przenieśli się do Czernej koło Krzeszowic). W gmachu poklasztornym znalazło się więzienie (zwane później zwyczajowo przez cały okres jego istnienia więzieniem św. Michała). Kościół początkowo służył jako miejsce nabożeństwa dla więźniów, jednak popadał w coraz większą ruinę. Zamknięto go w latach 1832–1835, a w 1872 r. jego budynek ostatecznie zburzono (znajdował się w kiepskim stanie, z popękanym sklepieniem) i postawiono na tym miejscu nowe pomieszczenia sądu (część murów wykorzystano); także gmach poklasztorny rozbudowano i przebudowano. Więzienie działało w tych budynkach przez cały okres zaborów, międzywojenny, było też wykorzystywane przez Niemców podczas II wojny światowej i władze komunistyczne w pierwszych latach powojennych. W 1954 budynek przekazano Muzeum Archeologicznemu, później znalazło tutaj też siedzibę Muzeum Geologiczne (w dobudowanej wówczas części gmachu), oba funkcjonujące do dzisiaj.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 20:08
                                                    Na wstępie kilka ciekawych cytatów ze … „Wstępu”:
                                                    „Legendarny Sherlock Holmes pouczał kiedyś doktora Watsona, że idealny detektyw musi dysponować darem obserwacji, dedukcji i wiedzą. O jaką wiedzę mu chodziło ? Z wyjaśnienia Watsonowi, że jest autorem kilku monografii i podania ich tytułów: „O różnicy między popiołami rozmaitych gatunków tytoniu”, „O śladach stóp i sposobach ich utrwalania”, O wpływie zawodu na kształt ręki” wynika, że miał na myśli wiedzę, jakiej dostarcza kryminalistyka i medycyna sądowa”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 20:10
                                                    Przez cały czas istnienia Wolnego Miasta [Krakowa} odnotowano tylko kilkanaście morderstw i niewiele więcej zabójstw (ówczesne prawo rozróżniało te kategorie, „morderstwem” określając zabójstwo umyślne z premedytacją)”. „Średnio na rok przypadało mniej niż 2 morderstwa i zabójstwa razem wzięte. (…) Najczęstszym przestępstwem była zwykła kradzież, a także pobicie. Sądy rozpatrywały po ponad 100 takich spraw rocznie”. „Zwalczanie tej przestępczości należało do zadań 2 komisarzy policji 1 rangi, 7 komisarzy 2 rangi, 9 komisarzy dystryktowych, 9 adiunktów przy komisarzach dystryktowych, wreszcie do 4 inspektorów i tyluż podinspektorów. Łącznie 35 ludzi działających, jeśli posłużyć się współczesną nam terminologią – w pionach operacyjnych policji”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 20:13
                                                    „Wówczas sąd zrobił rzecz z kryminalistycznego widzenia słuszną, choć może z etycznego nie najbardziej chwalebną: polecił ekshumować na tym samym cmentarzu innego nieboszczyka, spoczywającego w ziemi mniej więcej tak samo długo jak Orzechowski, a którego grób znajdował się w sąsiedztwie. (…) We wnętrznościach „nieboszczyka porównawczego” śladów arsenu nie stwierdzono. Na tej podstawie sąd uznał, że Tomasz Orzechowski został otruty arszenikiem”), morderstwo Józefa Chudoby (profos aresztu, w którym przebywali podejrzani, wpakował im do cel swoich zaufanych kryminalistów – informatorów, z których jeden wyciągnął od podejrzanego przyznanie się do winy), zabójstwo Włodzimierza Lewickiego (wykonano w sprawie eksperyment rzeczoznawczy z bronią palną i próbowano odczytać spalone dokumenty), morderstwo Władysława Druckiego Lubeckiego (wykonana została obdukcja sądowo-lekarska).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:36
                                                    Książka ta – w mojej ocenie – jest naprawdę świetna. Czyta się ją bardzo dobrze z uwagi na sposób pisania, a szczególnie umiejętny rozkład proporcji pomiędzy przedstawieniami postaci, wydarzeń, badań naukowych i poszczególnych casusów, jak również unikanie niezrozumiałego dla laika słownictwa. Opisane w niej sprawy są bardzo ciekawe i wnikliwie przedstawione. Polecam ją z czystym sercem jako prequel literatury z gatunku powieści milicyjnej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:38
                                                    Przyszły profesor Wszechnicy Jagiellońskiej urodził się w Wilnie, w skromnej rodzinie siodlarza. Studiował na miejscowym uniwersytecie, na którym zetknął się z wybitnymi uczonymi: Joachimem Lelewelem oraz Janem i Jędrzejem Śniadeckimi. Jego studenckim znajomym był natomiast Adam Mickiewicz. Hechell studiował początkowo nauki przyrodnicze, ale bieda zmusiła go do przeniesienia się na medycynę, która bez wątpienia dawała lepszą przyszłość materialną.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:40
                                                    Odpowiedzi Hechella zrobiły na komisji duże wrażenie. Nikomu nieznany lekarz, spoza Krakowa, bez dorobku naukowego (i co w Krakowie nie mniej ważne - bez koneksji), okazał się świetnie przygotowany, miał dużą wiedzę i potrafił umiejętnie ją przekazywać. Władze uniwersyteckie postanowiły przyznać mu katedrę. A jak pisze prof. Jan Widacki w swojej książce o historii krakowskiej medycyny sądowej „Stulecie krakowskich detektywów”, Katedra Medycyny Sądowej na UJ istniała już od 30 lat i była najstarszą taką na ziemiach polskich.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 29.08.24, 23:42
                                                    Fryderyk Hechell zdawał sobie sprawę, jak ważna jest w edukacji przyszłych lekarzy sądowych praktyka. Dlatego uzyskał zgodę, by on i jego studenci mogli uczestniczyć w sekcjach i obdukcjach, które przeprowadzali tzw. fizycy miejscy (czyli lekarze miejscy). Było to ważne osiągnięcie, dziś dla nas oczywiste, wtedy będące nowością wcale nie powszechną. - Poprzedni kierownicy katedry medycyną sądową zajmowali się raczej teoretycznie - zauważa prof. Widacki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:16
                                                    Data powstania kościoła oraz jego pierwotny wygląd nie są znane. Według Jana Długosza miał zostać zbudowany przez Mieszka I. W 1243 r. miał być inkastelowany przez Konrada mazowieckiego. Odnaleziono relikty romańskiej kamieniarki, co wskazuje, że świątynia ta mogła być murowana. Kościół w XIII w. wzmiankowany jest jako należący do benedyktynów z Tyńca
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:18
                                                    Z chwilą wkroczenia Austriaków do Krakowa Wawel przeznaczono na cele wojskowe. W 1803 r. zdecydowali oni o zburzeniu świątyni (m.in. wraz z sąsiednim kościołem św. Michała), rok później świątynia została całkowicie wyburzona. Wyposażenie sprzedano na licytacji, jego część trafiła do krakowskiego kościoła św. Norberta. Później na zewnętrznym dziedzińcu zamku wawelskiego, który powstał właśnie przez austriackie wyburzenia, wyeksponowany został zarys fundamentów kościoła św. Jerzego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:22
                                                    Jedną z bocznych ulic, które odchodzą od ulicy Świętej Gertrudy jest ulica Świętego Sebastiana. Jej nazwa bierze się od kościoła pod wezwaniem tegoż męczennika. Świątynię fundowali krakowscy rajcy, po 1528 roku, i początkowo miała ona wezwanie świętego Sebastiana i świętego Fabiana.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:24
                                                    Wedle tradycji, to tu wydobywano glinę z której wytwarzano cegły wykorzystane do budowy fary mariackiej. Po szwedzki potopie kościół spalony kościół odbudowano, ale nadał był on konstrukcją drewnianą. Była to budowla jednonawowa, z wydłużonym prezbiterium zamkniętym wielobocznie. Otoczony drzewami i połączony mostem z budynkami szpitala stojącego na sąsiednim wzniesieniu. W 1793 roku zabudowę zniszczył huragan a uposażenie kościoła przeniesiono do pobliskiej świątyni św. Gertrudy. Sam szpital zamknięto w 1823 roku, przenosząc chorych do szpitala świętego Ducha, a drewniany kompleks rozebrano.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:27
                                                    Biorąc pod uwagę, iż Stradom pełnił role służebne względem Kazimierza, do tego był terenem zalewowym Wisły, to praca w tym miejscu, a nawet samo zamieszkanie wymagały wielkiego wysiłku. Ale Stradom miał też inną nazwę stosowaną zamiennie. Na starym korycie Wisły (dzisiejszą ulicą Dietla) znajdował się most zwany Królewskim stanowiący najważniejszą przeprawę przez rzekę przez wiele stuleci. Most z łaciny nosił nazwę „Pons Regalis”, a jako, że Stradom łączył niczym most dwa królewskie miasta, był określany tym samym mianem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:29
                                                    Oczarowany działalnością kaznodziejską Jana Kapistrana, założyciela Bernardynów – kardynał Zbigniew Oleśnicki ufundował na Stradomiu niewielki drewniany kościółek. Był to rok 1453. Już rok później, kardynał wymógł na swoim bracie – Janie, rezygnację z posiadłości Stradomskich i przekazanie ich na rzecz nowego zakonu. Obszar ten został dodatkowo powiększony dzięki zapisom ziemskim króla Kazimierza Jagiellończyka. Jeszcze 1 454 roku rozpoczęto budowę murowanej świątyni. Dobrodziej zakonu, jakim był Zbigniew Oleśnicki nie doczekał konsekracji świątyni, gdyż opuścił ziemski padół w 1455 roku. Budowę nadzorował sam Jan Długosz, a trwała ona do końca V wieku. Czynnie finansowo do jej powstania przyczynili się Hińcza z Rogowa- kasztelan sandomierski oraz krakowscy mieszczanie Paweł Ber i Marcin Bełza.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:31
                                                    Kierując się w stronę Kazimierza mijamy obszerną kamienicę pod numerami 12-14. Jest to klasycystyczny gmach Austriackiej Komory Celnej. Niegdyś mieścił się tutaj kościół pod wezwaniem świętej Jadwigi Śląskiej. Była ona czczona jako patronka polski i Śląska, a jako żona Henryka Pobożnego była spowinowacona z fundatorem świątyni – królem Kazimierzem Wielkim. Po śmierci monarchy fundację wzięła na siebie, jego siostra, królowa Elżbieta Łokietkówna.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:34
                                                    Była to budowla orientowana, jednonawowa o wymiarach 44 na 11 metrów, zakończony półkolistą absydą podpartą gotyckimi przyporami. Oprócz szpitala i przytułku działało przy kościele studium filozoficzne i teologiczne. Kiedy, w roku 1796, zakon Bożogrobców uległ kasacie, gmach kościoła i przylegające zabudowania przekazano austriackiej komorze celnej. W latach 1797- 1799 zrealizowano projekt sporządzony w Wiedniu. Powstał klasycystyczny gmach, z niewielkim ryzalitem wysuniętym przed lico budynku, w jego centralnej części, nakryty trójkątnym tympanonem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:36
                                                    Po drugiej stronie, równolegle do ulicy Stradomskiej, znajduje się ulica Koletek. Niegdyś znajdował się tam klasztor świętej Kolety. Świątynia powstała na miejscu wcześniejszego dworu szlacheckiego i fundowana była, w drugiej połowie XVI wieku, przez starostę gostyńskiego- Zygmunta Gostyńskiego. Budynek wzniesiono w 1593 roku, przeznaczając go dla zakonnic. Wprowadziły się doń siostry zamieszkujące posiadłości na Kazimierzu, przy ulicach Wawrzyńca i Bożego Ciała. Skupienie zakonnic w jednym miejscu spowodowane było reformą żeńskich zgromadzeń nie klauzulowych wprowadzanej na mocy bulli Piusa V (1560). Krakowskie Koletki z dużym oporem przyjmowały nowe reguły. Dopiero w 1739 roku zakonnice przy kościele Bernardynów wystawiły kaplicę świętej Kolety.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:38
                                                    Przecinamy ulicę Dietla, gdzie kiedyś płynęła Stara Wisła. Koryto rzeki oddzielało Stradom od Kazimierza. W dniu 27 lutego 1335 roku, przebywający w Sandomierzu, król Kazimierz Wielki, wydał akt lokacyjny nowego miasta. Na wiślanej wyspie powstał Kazimierz. Miasto imienia swego fundatora. Monarcha miał zamiar, przez ten akt, stworzenie naturalnej konkurencji dla stołecznego Krakowa, przenosząc na nań mniej reprezentacyjne funkcje. Ale władca miał wobec nowego organizmu też dalekosiężne plany.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:39
                                                    Rynek kazimierski miał postać kwadratu o boku równym 195 metrów, czyli zaledwie o pięć mniej niż plac stołeczny. Tak powstało centrum. W akcie fundacyjnym władca zobowiązał się, zgodnie z założeniami prawa magdeburskiego, do fundacji ratusza, postrzygalni, sukiennic oraz budynku wagi. Poza tym król nadał miastu przywilej forum liberum, który zezwalał, w dzień sobotni, na handel mięsem poza jatkami, przez ludność nie skupioną w cechach.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:42
                                                    Po drugiej stronie placu Wolnica znajduje się ulica Skawińska. Naprzeciw budynku nr 1, czyli siedziby Gminy Żydowskiej znajdował się kościół świętego Jakuba. Znajdował się kilkaset metrów od Skałki i stał na niewielkim wzniesieniu. Świątynie fundowała rodzina Strzmieńczyków pod koniec XII lub na początku XIII stulecia. Pierwsza wzmianka źródłowa pochodzi z roku 1313 i wspomina o proboszczu imieniem Jan. Kiedy powstało miasto Kazimierz świątynia stała się jednym z kościołów parafialnych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:44
                                                    Kierujemy się w stronę Skałki do bazyliki ojców Paulinów. Tutaj, przy obecnej sadzawce znajdował się kaplica świętej Zofii. Był to budynek drewniany, pełniący rolę kaplicy cmentarnej, postawionej w miejscu, jak głosi legenda, poćwiartowania ciał biskupa Stanisława. Po raz pierwszy wzmiankowany był w roku 1588, a podczas wizytacji bp Jerzego Radziwiłła, z roku 1599, potwierdzono jego drewnianą strukturę, jako budynku na planie prostokąta z dwuspadowym dachem i ołtarzem świętej Zofii. Kaplicę rozebrano w drugiej połowie XVIII wieku, po wybudowaniu obecnej barokowej bazyliki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:51
                                                    Duch królowej Barbary

                                                    Wawel

                                                    W 1551 roku Barbara Radziwiłłówna została ukoronowana w katedrze wawelskiej. Jak pisze Michał Rożek, "szczęście niestety trwało krótko". Królowa polska zmarła przedwcześnie na kiłę na zamku krakowskim. Spoczęła w katedrze wileńskiej. Istnieje podanie, "że po komnatach zamku królewskiego przechadza się" jej zjawa. Wędruje po wzgórzu, odwiedzając m.in. katedrę. Nad ranem znika.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 22:54
                                                    Zofia Paluchowa, z d. Frontczak (ur. 1899 w Dłubni, zm. 15 maja 1927 tamże) – modelka, która pozowała malarzom związanym ze środowiskiem krakowskich artystów okresu Młodej Polski.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:13
                                                    Zniszczone, odrapane kamienice, często wiecznie pozastawiane płotami, za którymi trwały kilkadziesiąt lat (!) trwające remonty.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:50
                                                    Kościół został wzniesiony z inicjatywy rajców krakowskich w 1528 na wyspie pośród rozlewisk pod murami miejskimi. Stanowił kaplicę dla ufundowanego jednocześnie szpitala dla chorych wenerycznie. W 1534 biskup Piotr Tomicki zatwierdził erekcję szpitala i przydzielił kapelana. W akt biskupiej wizytacji z 1599 wynika, że pierwotnie nosił wezwanie św. Fabiana i Sebastiana; był zbudowany z drewna, a wewnątrz znajdowały się cztery ołtarze. Na wyspę z kościołem i szpitalem prowadził mostek. Szpital znajdował się w zabudowaniach położonych nieopodal. Służył nie tylko syfilitykom; umieszczano tu chorych w czasie epidemii nawiedzających Kraków.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:52
                                                    Pozostałością po dawnym kościele i szpitalu jest prawdopodobnie znajdująca się na Plantach przy ulicy św. Gertrudy późnobarokowa kapliczka, przerobiona zapewne ze szpitalnej latarni umarłych
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:54
                                                    W 1623 r. wygnano tu z miasta włóczęgów i żebraków. Kościół spłonął w końcu września 1655 r. podczas obrony Krakowa przed Szwedami. Odbudowano go przed 1677 r. (nadal pozostał drewniany). Był wówczas niewielkim budynkiem jednonawowym, ze zwężonym prezbiterium, zakończonym wielobocznie. Otoczony był wieńcem drzew na wzgórzu. Szpital znajdował się na sąsiednim wzniesieniu, do kościoła prowadził most. Według Ambrożego Grabowskiego miał tu odbywać się coroczny odpust („drugi Emaus”) w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. W maju 1793 r. kościół został zniszczony przez huragan i zamknięty (jego wyposażenie przeniesiono do pobliskiego kościoła św. Gertrudy). Szpital jeszcze funkcjonował, choć był w bardzo złym stanie, panował tam brud, a chorzy, aby przeżyć, musieli żebrać w mieście. Ostatecznie zamknięto go w 1821 r., a chorych przeniesiono do szpitala Św. Ducha.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:58
                                                    Duchacy zostali sprowadzeni w to miejsce w 1244 r. - biskup Prandota oddał im wówczas kościół św. Krzyża. Obok urządzili oni szpital i klasztor. Zapewne pierwotne budynki były drewniane, stopniowo wymieniane na murowane. Pierwsza wzmianka o wchodzącym w skład ich zabudowań kościele Ducha św. pochodzi z 1333. Już w XIV w. pieczę nad szpitalem – największym w Krakowie – zaczęła przejmować rada miejska, z ramienia której działał opiekun (prowizor). W XV w. pojawiają się w źródłach duchaczki, które zajmowały się chorymi kobietami, a których niewielki klasztor powstał na południe od kościoła św. Ducha. Klasztor i szpital były bogato uposażone, m.in. posiadały wsie Krowodrza i Wola Duchacka
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 19:59
                                                    Zachowana ikonografia kościoła (m.in. rysunek Józefa Brodowskiego z 1841) przedstawia kościół jako skromną świątynię o barokowej fasadzie, flankowanej podwójnymi pilastrami z trójkątnym przyczółkiem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:03
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e9/B%C4%85kowski%2C_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_i_szpital_%C5%9Bw._Ducha.jpg/480px-B%C4%85kowski%2C_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_i_szpital_%C5%9Bw._Ducha.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:05
                                                    Kościół Św. Ducha (duchaków)
                                                    Kościół Św. Ducha w Krakowie zbudowany został dla duchaków (kanoników regularnych Św. Ducha de Saxia, którzy składali ślub opieki nad chorymi), którzy do Polski (do Sławkowa) przybyli z Francji w pierwszych latach XIII w. W 1220 r. biskup krakowski Iwo Odrowąż osadził ich na podkrakowskim Prądniku tworząc tam szpital, ale już w 1244 r. biskup krakowski Prandota przeniósł ich bliżej ówczesnego ośrodka miejskiego (położony na Prądniku szpital był zbyt oddalony od miasta) i osadził ich przy parafialnym kościele Św. Krzyża, który istnieje do dzisiaj. Wówczas to zostały wzniesione budynki klasztoru duchackiego oraz obszernego szpitala (duchacy bowiem byli zakonem szpitalnym) dla ubogich i podrzutków. Najstarsza wzmianka o samym kościele Św. Ducha pochodzi z 1333 r. W późniejszych stuleciach, położone blisko siebie i zarządzane przez jedną wspólnotę zakonną kościoły Św. Ducha i Św. Krzyża często pojawiały się w źródłach razem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:06
                                                    Odbudowę po pożarze (którą zrealizowano według projektów Antonio Morosiego) sfinansowała krakowska gmina miejska. Na mocy zawartego wówczas układu między gminą a duchakami, w zamian za sfinansowanie odbudowy gmina przejmowała też zarząd nad szpitalem, którzy mieli sprawować dwaj prowizorzy wybierani co roku przez radę miejską. Stanowiło to zwieńczenie trwającego już od dłuższego czasu procesu, gdy rada miejska stopniowo uzyskiwała kontrolę nad częścią dochodów z zapisów dla szpitala (w XIV w., zapewne w pierwszej jego połowie, został ustanowiony prowizor miejski zarządzający częścią funduszy szpitalnych, m.in. darowiznami wojewody krakowskiego Spytka z Melsztyna oraz dochodami z żup solnych w Bochni i Wieliczce zapisanymi w 1372 roku przez Elżbietę Łokietkówną).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:10
                                                    Nie istniejący Kościół Piotra Małego
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:12
                                                    Kościół św. Szczepana został zbudowany zapewne w XIII w. (odkształcenie planu miasta lokacyjnego w miejscu istnienia kościoła przemawia za datą założenia przed 1257), a najstarsze wzmianki o kościele pochodzą z początku kolejnego stulecia (m.in. w limitacji granic parafii krakowskich z 1327, co oznacza, że znajdowała się tu jedna z czterech najstarszych krakowskich parafii). W XIV i XV w. został rozbudowany. Średniowieczna budowla była wzniesiona na wapiennych fundamentach, z cegły, orientowana, trójnawowa, halowa, na rzucie prostokąta z węższym, również prostokątnym prezbiterium. Pozostawał pod opieką świeckiego kleru i patronatem królewskim.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:14
                                                    W 1732 kościół został odebrany jezuitom oddany pod patronat Akademii Krakowskiej. Z 1748 pochodzi opis kościoła zawarty w aktach wizytacji biskupiej, zgodnie z którym kościół otoczony był cmentarzem, a przy południowym murze świątyni znajdowała się kostnica. Na dachu wznosiła się sygnaturka. Wejście do kościoła prowadziło przez dobudowaną od zachodu do fasady kruchtę, a obok znajdowała się dzwonnica z trzema dzwonami. Od północy do prezbiterium przylegała zakrystia, a po drugiej stronie chóru znajdowała się kaplica św. Ignacego, której ołtarz i ściany wyłożono czarnym marmurem. Także z czarnego marmuru był wykonany ołtarz św. Stanisława Kostki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:15
                                                    Kościół podupadał i w 1797 władze austriackie zdecydowały o przeniesieniu parafii św. Szczepana do kościoła karmelitów na Piasku. Ostatnie nabożeństwo w świątyni odbyło się 11 października 1801 r., a następnego dnia w uroczystej procesji przeniesiono relikwie świętych do kościoła karmelitów. Wyposażenie przeniesiono do innych kościołów, a pozostałą część sprzedano na licytacji. W kolejnym roku kościół zburzono.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:16
                                                    W latach 1933–1938 wybudowano przy ul. Sienkiewicza 19 nowy kościół pod wezwaniem św. Szczepana, do którego przeniesiono siedzibę parafii z kościoła karmelitów. Znalazły się tam też niektóre przedmioty z pierwotnej świątyni (manierystyczny ołtarz, gotycka chrzcielnica z 1425, relikwiarze św. Urszuli i św. Szczepana).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:17
                                                    Najwcześniejszy znany nam kościół był budowlą orientowaną, trójnawową, halową, zbudowaną na planie prostokąta z węższym prezbiterium. Był jednym z głównych kościołów miasta – kościołem parafialnym na pewno już w XIV w. (w 1327 r. wymieniono wśród czterech krakowskich parafii parafię św. Szczepana). Także w XIV w. zanotowano przy nim szkołę parafialną (około przełomu XV i XVI w. nowy budynek szkoły miał wznieść Maciej Miechowita). Działało też przy nim bractwo religijne św. Urszuli (11 Tysięcy Dziewic), którego istnienie jest potwierdzone w tym samym stuleciu. Parafia św. Szczepana w XVII w. obejmowała obok kilku ulic w Krakowie, także jurydykę Garbary, Kawiory, Krupniki oraz Biskupie, a także Czarną Wieś, Nową Wieś, Łobzów, Krowodrzę, Rząskę, Mydlniki i Bronowice Wielkie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:19
                                                    W połowie XVII w. kanclerz wielki koronny Stefan Koryciński przeznaczył bardzo duże kwoty na urządzenie przy kościele mauzoleum Korycińskich oraz szeroko zakrojoną przebudowę kościoła. Na przeszkodzie realizacji tych planów stanął potop szwedzki (choć sam kościół nie został wówczas zniszczony). Ostatecznie mauzoleum Korycińskich w zaplanowanej, bogatej formie nie zrealizowano (kanclerz został pochowany w kaplicy św. Ignacego), a przebudowa kościoła została zrealizowana dopiero w latach 1687–1692 – m.in. pojawił się wówczas nowy, barokowy wystrój wnętrz (dzieło Jakuba Solariego), wzniesiono też nową fasadę, nawiązującą do fasady kościoła św. Piotra i św. Pawła, z dużą kruchtą przed wejściem do świątyni. Nie wiemy, na ile w tej przebudowie zrealizowano pierwotne projekty opracowane za życia Korycińskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:49
                                                    Kraków pierwszej połowy XIX w. wyglądał wciąż jak prowincjonalne miasto, mimo swej wielkiej przeszłości jako stolica Polski. Połowa wieku XIX była trudnym czasem dla miasta. Okres rabacji galicyjskiej, zajęcie miasta przez Austriaków, głód 1847 roku, policyjny terror okresu Wiosny Ludów… A do tego wielki pożar, który strawił część Krakowa w 1850 r.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:21
                                                    W 1797 r. władze austriackie przeniosły parafię z ulegającego zniszczeniu kościoła do karmelitów na Piasek. Wówczas także zniesiono cmentarz i rozebrano jego mury. Odtąd kościół popadł w jeszcze większą ruinę i zamknięto go ostatecznie w 1801 r. 11 października odbyło się ostatnie nabożeństwo, a dzień później uroczysta procesja przenosząca relikwie świętych do kościoła karmelitów na Piasku. Część wyposażenia kościoła wystawiono wówczas na licytację (m.in. organy i dzwon), a uzyskane fundusze przeznaczono na remont domu proboszcza i wikariuszów przy kościele na Piasku. Kościół św. Szczepana zburzony został w roku następnym; materiały z rozbiórki kupił zamożny kamieniarz Ślepiczka. Zlikwidowano również szkołę, a w 1817 r. także szpital św. Szczepana.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:22
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b1/ModelKo%C5%9Bcio%C5%82a%C5%9AwSzczepana%28Nieistniej%C4%85cego%29WrazZZabudowaniami-PlacSzczepa%C5%84ski-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-ModelKo%C5%9Bcio%C5%82a%C5%9AwSzczepana%28Nieistniej%C4%85cego%29WrazZZabudowaniami-PlacSzczepa%C5%84ski-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:23
                                                    Kościół św. Szymona i Judy – kościół na Kleparzu (dziś część Krakowa), przy dzisiejszej ulicy Warszawskiej. Wybudowany w 1575, wielokrotnie niszczony i odbudowywany, w jego miejscu w latach 1869–1871 powstał kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:24
                                                    Od początku XIX w. kościół służył jako spichlerz. Wyposażenie sprzedano w 1818, a sam kościół w 1859. Jego nabywcą był biskup Ludwik Łętowski, który oddał go szarytkom. Te częściowo zburzyły go w 1871, a pozostałe mury włączyły w budowany przez siebie klasztor i kościół.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:26
                                                    W 1574 r. rajcy krakowscy ufundowali nowy szpital dla zapowietrzonych wraz z kościołem pod wezwaniem św. Szymona i św. Judy, który znajdował się przy obecnej ul. Warszawskiej, w miejscu znajdującym się mniej więcej na przeciwko wylotu ul. Ogrodowej – w miejscu ówcześnie zwanym „na Szlaku”. Kościół był drewniany, spłonął w 1640 r., potem został zniszczony ponownie podczas najazdu szwedzkiego. Magistrat kleparski wzniósł wówczas na tym miejscu murowaną kaplicę, jednak w 1755 r. ta ponownie spłonęła. Odbudowana, w 1800 r. została przerobiona na spichlerz. Sprzęty kościelne wystawiono na licytację. W 1818 r. zamknięto także szpital, będący raczej przytułkiem dla ubogich (z racji szczupłości dochodów już w 1795 r. jego prowizor proponował połączenie ze szpitalem św. Walentego), a budynek sprzedano na licytacji (nabywcą był Jacek Kluszewski). W 1859 r. dawny budynek kościoła odkupił biskup Ludwik Łętowski i oddał szarytkom, a te go zburzyły. Na jego miejscu zbudowano kompleks zabudowań szarytek z kościołem Najświętszego Serca Pana Jezusa, konsekrowany w 1871 r.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:29
                                                    Kościół św. Tomasza
                                                    Był to średniowieczny kościół, który istniał w pobliżu kościoła Św. Trójcy, na terenie obecnych zabudowań klasztornych dominikanów. Zdaniem Józefa Jamroza mógł powstać w I połowie XIII w. jako kościół dla świeckich (podczas gdy obecne oratorium dominikańskie, jako ówczesny kościół św. Trójcy, miało być zamkniętym oratorium zakonnym). Prawdopodobnie został zniszczony w 1241 r. W 1567 r. został przez zakonników rozebrany. Emil Zeitz uznał za jego relikty ślady murów gotyckich znalezionych przezeń przy dawnej wozowni dominikańskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:31
                                                    Kościół św. Walentego istniał na podkleparskim Błoniu od 1441 przy wzmiankowanym już w XIV w. szpitalem dla trędowatych. Od 1447 zarządzał nim prebendarz z kleparskiej parafii św. Floriana
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:33
                                                    Kościół ponownie został zniszczony podczas potopu szwedzkiego. W 1661 mieszczanin z Pędzichowa Tomasz Olszowski, ufundował odbudowę kościoła. Wzniesiona wówczas świątynia była murowana, jednonawowa i kryta gontem; w kościele znajdowały się trzy ołtarze, w tym główny z obrazem św. Walentego. W 1748 odnotowano jeszcze jeden ołtarz
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:34
                                                    Przed kościołem św. Walentego przez wieki wznosiła się latarnia umarłych, która w 1871 została przeniesiona na Wesołą, pod kościół św. Mikołaja.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:35
                                                    Kościół św. Walentego
                                                    Kościół ten stał na granicy dawnego miasta Kleparz przy drodze prowadzącej na północ (na narożniku dzisiejszych ulic Długiej i Pędzichów), obok nieistniejącego już także kościoła Św. Krzyża (Słowiańskiego). Już od XIV w. istniał szpital dla trędowatych kobiet pod tym wezwaniem (pierwsza wzmianka, którą się z nim wiąże, pochodzi z 1327 r., choć nie określa ona ani wezwania, ani dokładnej lokalizacji; kolejna jednak, z 1392 r., wskazuje już konkretnie na szpital dla trędowatych na Kleparzu, na przeciwko kaplicy Św. Krzyża). Kościółek dobudowano do niego być może w 1441 lub 1447 r. (choć istnieje możliwość, że istniał już wcześniej, a w 1447 r. został jedynie oddany kolegiacie św. Floriana). Znajdował się przy nim cmentarz dla trędowatyc
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:36
                                                    Kościół został zniszczony podczas „potopu”, ale bardzo szybko odbudowany staraniem Tomasza Olszowskiego zwanego Lorkowic, obywatela jurydyki Pędzichów, który ufundował murowany, jednonawowy kościółek (z sygnaturką na dachu i drewnianym stropem – murowane sklepienie posiadało tylko prezbiterium) konsekrowany już w 1661 r. Dawny szpital dla trędowatych zamienił się w przytułek dla ubogich. W dokumentach wizytacji biskupa Kazimierza Łubieńskiego z 1711 r. podkreślony jest bardzo duży stopień zniszczenia budynków (np. szpital nie posiada już podłóg i okien), dokumenty wizytacji biskupa Andrzeja Załuskiego z 1748 r. wymieniają kościół i szpital jako niemal opuszczony. Spłonął w 1768 r. (podczas konfederacji barskiej, podpalony przez Rosjan), odnowiony, jednak w 1790 r. znowu zabudowania opisywane są jako zniszczone i opustoszałe (w szpitalu znajdowało się czterech ubogich żyjących z jałmużny).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:37
                                                    Wciąż istnieje latarnia umarłych, niegdyś stojąca przed kościołem i szpitalem (jako ostrzeżenie przed leprozorium), którą w 1871 r. przeniesiono z ul. Długiej pod kościół św. Mikołaja na Wesołej. Pochodzi ona z XIV w., ma gotycką formę (słup ośmiokątny, zwieńczony stromym daszkiem, wysoka na 3,5 m); przy przenosinach zamurowano otwory w jej górnej części, przez które wydobywało się światło palonej wewnątrz lampy. Wedle tradycji z kościoła św. Walentego pochodzi ołtarz św. Walentego znajdujący się w nawie bocznej kolegiaty św. Floriana. Imieniem św. Walentego określano niegdyś północno-zachodni odcinek obecnej ul. św. Filipa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:50
                                                    Nowoczesny Kraków rozwinął się po okresie kryzysu połowy XIX w., którego symbolem był wielki pożar. Jego konsekwencją jest dziewiętnastowieczne wyposażenie średniowiecznych kościołów przy Placu Wszystkich Świętych. Przy tym samym placu wznosi się też pomnik człowieka, którego rządy zainicjowały rozkwit miasta, prezydenta Józefa Dietla.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 12:34
                                                    Szaleństwo na punkcie przepowiadania przyszłości zapanowało w całej Polsce na samym początku okupacji niemieckiej. Ludzie przygnębieni klęską, zdezorientowani i pozbawieni informacji o losach rodziny, szukali pocieszenia w siłach nadprzyrodzonych. Byli gotowi uwierzyć w najbardziej nieprawdopodobne wróżby, jeśli tylko dawały one nadzieję na poprawę ich losu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 12:34
                                                    Kiedy brakowało dających nadzieję wiadomości z frontu, Polacy szukali odpowiedzi w różnych wróżbach, które krążyły po całym kraju. W czasie okupacji najpopularniejsza była, opublikowana w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” tuż przed wybuchem wojny, przepowiednia z Tęgoborza. Miała ona pochodzić z 1893 roku, kiedy to zapisano ją na seansie spirytystycznym w majątku hrabiego Władysława Wielogłowskiego. Jej słowa zawierały niejasne metafory mówiące o losach Polski i Europy. Zakończenie było pełne nadziei: „Powstanie Polska od morza do morza. Czekajcie na to pół wieku. Chronić nas będzie zawsze Łaska Boża, Więc cierp i módl się, człowieku”. Okupant widząc panującą modę, postanowił ją wykorzystać w celach propagandowych. W 1942 roku wydano Księgę losów Europy. Cudowne przepowiednie Nostradamusa z roku 1558. Słynne przepowiednie zostały tam opatrzone komentarzem interpretującym je na korzyść III Rzeszy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 12:35
                                                    Pod koniec wojny mnożyły się zupełnie nieprawdopodobne teorie. We Lwowie na przykład miano nadzieję, że okupacja zakończy się w 1944 roku, powołując się na wspomnianą w części III Dziadów magiczną liczbę 44. W Krakowie natomiast wierzono, że miasto nie może zostać zniszczone, bo chroni je moc czakramu. W latach trzydziestych pojawiła się legenda mówiąca o tym, że na Zamku Królewskim na Wawelu znajduje się magiczny kamień emitujący specjalną energię, tak zwany czakram, związany z religią hinduistyczną.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 17:06
                                                    Jeżeli jeszcze nie oglądałeś filmu Blair Witch Project z 1999 roku, powinieneś nadrobić zaległości. To kultowy horror amerykański, który nakręcony został w konwencji found footage – czyli stylizowany jest na amatorskie nagranie z perspektywy kamery bohatera. Fabuła filmu kręci się wokół trójki studentów, którzy wybrali się do lasu Black Hills, by nagrać w nim dokument o wiedźmie z Blair. Czarownica rzekomo mieszkała w tym lesie. Niestety, żadnemu ze studentów nie udało się już stamtąd wrócić. Ich nagrania zostały odnalezione dopiero rok po ich zaginięciu. Na wideo można było zobaczyć przerażające okoliczności, w których znaleźli się młodzi ludzie, a także niewytłumaczalne zjawiska, z jakimi mierzyli się bohaterowie. Dwójce studentów udało się dotrzeć do ruin pewnego mordercy, który niegdyś porywał i mordował niewinne dzieci z okolicznego miasta. Pod koniec filmu obraz nagle się urywa, a widz musi włączyć wyobraźnię i domyślić się wielu rzeczy, które później wydarzyły się na nagraniu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 17:07
                                                    Przyjaciele ze studiów rozpoczęli imprezę, oczywiście suto zakrapianą alkoholem. Zabawa jeszcze nie zaczęła się dobrze rozkręcać, gdy nagle studenci zaczęli gubić się w lesie – jeden po drugim. W lesie doszło ponoć do niewytłumaczalnego zjawiska. Nagle pojawić się miała gęsta mgła, która po kolei zaczęła pochłaniać studentów. Jak było naprawdę? Czy to faktycznie była mgła? A może uczestnicy imprezy po prostu zgubili się w lesie? Nigdy nie dowiemy się prawdy, gdyż ślad po imprezowiczach zaginął.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 17:14
                                                    Studenci dowiedzieli się od mieszkańców, którzy swoje domy mieli zbudowane na obrzeżach lasu, iż w przeszłości działy się tam bardzo złe rzeczy. Las w Witkowicach krył mroczne tajemnice i sekrety, o których nie mówiło się na głos. Kilkaset lat temu na terenie dzisiejszych Witkowic wybudowano osadę innowierców „Mirena”, którzy na środku okolicznego lasu wznieśli kamienną świątynię pogańską. Odprawiali w nich ponoć mroczne rytuały, by czcić w ten sposób okrutne, demoniczne bóstwo. Od tamtego momentu las zaczął przybierać zupełnie inną formę. Już nie był przyjazny, a złowrogi i mroczny, emanując złą energią. Gdy okoliczni wieśniacy zauważyli, że w ich ukochanym lesie zaczyna dochodzić do niewyjaśnionych zjawisk (jak zielona mgła czy poruszające się same drzewa), w XVIII wieku doszczętnie spalili osadę i zrównali ją z ziemią.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 18:44
                                                    Na działce, gdzie dawniej stał nawiedzony dom, wybudowana była również niewielka kapliczka. Prawdopodobnie była to pozostałość po cmentarzu ofiar epidemii cholery z XIX wieku. Niektórzy twierdzą jednak, że kapliczkę wybudowano z zupełnie innych, niejasnych przyczyn. Historia przeklętego budynku i ziemi, na której stał dom, zaczęła się jednak o wiele wcześniej. W latach 70-tych ubiegłego wieku dwóch braci budowało przy Kosocickiej dom, a także małą szklarnię. Mówi się, że bracia skłócili się ze sobą – posprzeczali się rzekomo o XVI-wieczny skarb, którym nie chcieli się podzielić. Niespodziewanie jeden brat zamordował drugiego, a następnie popełnił samobójstwo. Duchy braci ponoć na zawsze zamieszkały w niedokończonym domu, każdego dnia dając o sobie znać temu, kto tylko zajrzał do budynku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 18:46
                                                    Nawiedzony dom przy ulicy Kosocickiej przez wiele lat rozpalał wyobraźnię mieszkańców, ale też podróżników z Polski. Ci, którzy zdołali odwiedzić dom od środka, rozpowiadali, że w domu naprawdę straszy. Czy był to efekt pustych, obskurnych zakamarków budynku? A może wiszących w środku sznurów, które sugerowały najgorsze? No, chyba że były to ręcznie malowane napisy typu „będzie więcej ofiar” bądź „widziałem tu ducha”? A może jednak wynik tajemniczej historii, która do tej pory nie została potwierdzona przez rzetelne źródła historyczne? Pewnie nigdy się tego nie dowiemy. Jedyne co wiadomo to fakt, że dom swego czasu stanowił największą paranormalną zagadkę w okolicy Krakowa
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 18:47
                                                    Miejsc tego typu, które mrożą krew w żyłach, jest w Polsce naprawdę sporo. Co dziwne, wiele z nich zlokalizowanych jest właśnie w okolicy Krakowa. Równie tajemniczym, co dom przy Kosocickiej, jest budynek w Wieliczce przy ulicy Dobczyckiej. Mieszkał tam ponoć mężczyzna, który dokonywał w ów miejscu nielegalnych aborcji. Następnie spalał płody w wielkim piecu chlebowym, którego fragmenty można było znaleźć w rogu jednego z pokojów. Pod Krakowem w Głogoczowie również stoi opuszczony dom, w którym dawniej mieszkało pewne małżeństwo. Mąż znęcał się w nim nad swoją żoną zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Mężczyzna, który miał skłonności psychopatyczne, pewnego dnia zabił żonę i związał się z młodszą kobietą, zapominając o sprawie. Duch żony ponoć każdego dnia nawiedzał ów dom, błąkając się w jego okolicy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 18:50
                                                    Kilka miesięcy później w miejscu imprezy znaleziono aparat, na którym znajdowała się klisza ze zdjęciami. Po ich wywołaniu okazało się, że na fotografiach żaden uczestnik zabawy nie przypominał siebie. Wszyscy mieli dziwnie zniekształcone twarze, a witkowicki las w ogóle nie przypominał tego, który doskonale znany jest mieszkańcom Krakowa. Studenci już nigdy nie wrócili do domu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:19
                                                    Samuel Zborowski - ofiara wielkiej polityki

                                                    - Ścięcie magnata na rozkaz króla to jedyny taki przypadek w historii Polski – mówiła o śmierci Samuela Zborowskiego prof. Teresa Chynczewska-Hennel. Czym szlachcic zasłużył sobie na taki los? Możliwe, że w grę wchodziły magnackie porachunki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:20
                                                    Sprawa rozpoczęła się dekadę wcześniej. Na scenę dziejów wszedł, popełniając zbrodnię. Podczas uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego w 1574 roku, Zborowski pokłócił się z innym szlachcicem. W ruch poszła broń. Mężczyzn usiłował rozdzielić kasztelan przemyski. Zborowski ugodził rozjemcę czekanem i zabił go. Sprawa nieumyślnego zabójstwa wśród najmożniejszych była bezprecedensowa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:23
                                                    - Banicja była rzeczą dość częstą w dawnej Polsce. Można było skutecznie znieść tę karę: mianowicie, należało przysłużyć się Rzeczpospolitej zbrojnie. Co też ten uczynił. Zborowscy pomogli Batoremu uzyskać koronę w Polsce. Jednym z warunków, jakie postawił ten ród, było zniesienie banicji. Król początkowo robił, co mógł, żeby wypełnić warunki umowy ze Zborowskimi - wyjaśniał prof. Jan Dzięgielewski.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:25
                                                    Batory potrzebował pieniędzy na wojny z Moskwą. Zborowscy torpedowali plany nakładania nowych podatków. W tej sytuacji oficjalnie pozostający nadal na banicji, choć faktycznie swobodnie poruszający się po Rzeczpospolitej Zborowski właściwie sam dał argument do ręki królowi i Zamoyskiemu: wyprawił się zbrojnie na Mołdawię. Kraj ten był wówczas zależny od Turcji i wyprawa Zborowskiego spowodowała napięcie na linii Kraków - Istambuł. Zborowski uznany został za zdrajcę i na rozkaz Zamoyskiego wtrącony do wieży.Batory potrzebował pieniędzy na wojny z Moskwą. Zborowscy torpedowali plany nakładania nowych podatków. W tej sytuacji oficjalnie pozostający nadal na banicji, choć faktycznie swobodnie poruszający się po Rzeczpospolitej Zborowski właściwie sam dał argument do ręki królowi i Zamoyskiemu: wyprawił się zbrojnie na Mołdawię. Kraj ten był wówczas zależny od Turcji i wyprawa Zborowskiego spowodowała napięcie na linii Kraków - Istambuł. Zborowski uznany został za zdrajcę i na rozkaz Zamoyskiego wtrącony do wieży.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:27
                                                    Był synem Marcina Zborowskiego i Anny z Konarskich herbu Abdank. Żonaty z Zofią Jordan, córką Spytka Wawrzyńca Jordana, kasztelana krakowskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:28
                                                    Poseł na sejm konwokacyjny 1573 roku z ziemi lwowskiej. W 1574, w czasie uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego na Wawelu, doszło do walki pomiędzy Samuelem Zborowskim i Karwatem, sługą Jana Tęczyńskiego, kasztelana wojnickiego. Pragnąc ratować powagę chwili, próbę rozdzielenia walczących podjął Andrzej Wapowski, kasztelan przemyski. Zdenerwowany interwencją Samuel Zborowski uderzył Wapowskiego czekanem w głowę, wskutek czego tenże zmarł. Za morderstwo dokonane w afekcie król skazał Samuela na banicję.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:29
                                                    Kanclerz Zamoyski, który był prawnikiem, w noc poprzedzającą stracenie próbował jeszcze wymóc na Samuelu zeznania dotyczące spisku familii Zborowskich, które sankcjonowałyby wyrok śmierci. Rozmowa odbyła się w cztery oczy i zapewne nie spełniła oczekiwań kanclerza, skoro ten zrewanżował się w sposób niegodny i nieprawny, nie spełniając ostatniego życzenia skazanego – Samuel poprosił o ostatnią posługę ministra (pastora protestanckiego) lub kapłana. Zamoyski odmówił.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:31
                                                    Na sejmie w 1585 skargi zostały odrzucone. Sąd sejmowy uznał brata Samuela, Krzysztofa Zborowskiego, zaocznie za winnego zdrady i skazał na banicję. Instygatorem był Andrzej Rzeczycki
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:33
                                                    W niektórych pracach Samuel Zborowski został określony jako „debilowaty zabijaka”
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:38
                                                    Szlachta często łamała zasadę, mówiącą że proces oskarżonego mieszczanina może toczyć się tylko przed właściwym sądem miejskim. Mieszczan, z którymi toczyła spory, pozywała przed sądy szlacheckie. W sprawach gospodarczych szlachta uzyskała prawo ustanawiania sztywnych cen towarów rzemieślniczych (a więc produktów miejskich), a jednocześnie została zwolniona z opłat celnych. Rosła niechęć do szlachty i poczucie krzywdy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:38
                                                    Na wieść o tym w mieście zawrzało. Rada miejska próbowała uspokoić nastroje, zawiadomiła na zamku królową (król był na wyprawie wojennej). Królowa Elżbieta Rakuszanka dwukrotnie wzywała Andrzeja Tęczyńskiego i domagała się wpłacenia wysokiego wadium (gwarancji podporządkowania się postępowaniu prawnemu). Ten jednak nie podporządkował się królowej. Ostatecznie w mieście wybuchł tumult. Tłum wdarł się do klasztoru i kościoła franciszkanów, w którym schronił się Andrzej Tęczyński, dopadł go w zakrystii i rozsiekał. Wywleczono zwłoki przed ratusz i jeszcze pastwiono się nad nimi (dopiero czwartego dnia miasto wydało je rodzinie Tęczyńskich).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:39
                                                    Andrzej Tęczyński herbu Topór (ur. 1412 lub 1413, zm. 16 lipca 1461 w Krakowie) – uczestnik konfederacji Spytka z Melsztyna, dowódca z okresu wojny trzynastoletniej, protoplasta rodu Rabsztyńskich, zamordowany przez mieszczan krakowskich.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 20:33
                                                    Eleonora Lubomirska z d. Małachowska h. Nałęcz. Kanclerzanka wielka koronna, (ur. 25 stycznia 1734 w Końskich, zm. 5 kwietnia 1761 w Rzeszowie). Córka Jana Małachowskiego h. Nałęcz i Izabeli Humieckej z Humięcina h. Junosza
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:39
                                                    Kościół Wszystkich Świętych – pierwotnie romański, później gotycki kościół parafialny, który wznosił się na terenie obecnego placu Wszystkich Świętych na Starym Mieście w Krakowie, wybudowany w pierwszej połowie XIII wieku, rozebrany w pierwszej połowie XIX w.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:41
                                                    Być może powstanie kościoła miało związek ze sprowadzeniem w latach 20. XIII w. do Krakowa zakonu dominikanów, którzy przejęli pełniący dotychczas funkcje parafialne kościół św. Trójcy, a jego funkcje parafialne przejął wówczas w części kościół mariacki i prawdopodobnie w części kościół Wszystkich Świętych, już istniejący lub zbudowany w tym celu. Do tutejszej parafii miały należeć domy w okolicy kościoła oraz teren Okołu[5]. W 1305 kościół został uszkodzony wskutek pożaru.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:42
                                                    Z pochodzącego z końca XVI w. opisu kościoła wynika, że wewnątrz znajdowało się wówczas osiem ołtarzy, ponadto trzy znajdowały się w kaplicy. Kościół otaczał cmentarz parafialny. Badania archeologiczne wykazały obecność wtórnie użytych kostek oraz ułamków płytek romańskich, co może wskazywać na istnienie wcześniej budowli romańskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:44
                                                    W 1589 Leliwici przekazali swoje prawo patronatu Akademii Krakowskiej. Z akt wizytacji biskupiej z końca XVI w. wynika, że do obszaru tutejszej parafii należały także przedmieścia Krakowa, m.in. Stradom i Zwierzyniec. W 1607 i 1612 biskup krakowski Piotr Tylicki zorganizował w tym kościele dwa synody diecezjalne. W 1676 przeprowadzono restaurację kościoła polegającą przede wszystkim na wzmocnieniu oskarpowania kościoła – wewnątrz świątyni wykonano opilastrowane skarpy wewnętrzne. Z opisu wyposażenia kościoła z 1711 wynika, że wewnątrz znajdowało się nadal 9 ołtarzy, w kaplicy trzy stare ołtarze zastąpiono jednym, funkcjonowały dwie zakrystie (jedna od północy prezbiterium, druga w przyziemiu wieży), a w prezbiterium znajdowały się stalle dla kanoników kolegiaty. W jednym ołtarzy znajdował się słynący łaskami obraz Madonny sprowadzony z Węgier w 1646.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:11
                                                    Liczne elementy dawnego wyposażenia kościelnego zachowały się w innych świątyniach – m.in. liczne obrazy (w tym obraz z ołtarza głównego), epitafia i chrzcielnicę z 1528 znajdują się w kościele św. Piotra i Pawła, przy którym działa także do dziś przeniesiona stąd parafia Wszystkich Świętych. Liczne epitafia trafiły też do innych krakowskich kościołów. Ołtarze z kościoła przeniesiono m.in. do kościoła św. Wincentego w podkrakowskim Pleszowie oraz do kościoła parafialnego w Jaworznie. Barokowy portal znalazł się w kościele św. Trójcy w Czernichowie, a organy w kościele parafialnym w Wadowicach.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:12
                                                    Kościół Wszystkich Świętych
                                                    Kościół ten został zbudowany w pierwszej połowie XIII w. lub na przełomie XII i XIII w. na terenie dzisiejszego placu Wszystkich Świętych, w centrum ówczesnej przedlokacyjnej jeszcze osady targowej przylegającej od północy do Okołu (zdaniem niektórych badaczy mogącej stanowić ośrodek pierwszej lokacji Krakowa, ok. 1220 r.). Pierwsza wzmianka o nim znajduje się w powstałym ok. 1250–1260 r. tzw. „żywocie większym” św. Stanisława pióra Wincentego z Kielczy i dotyczy uzdrowienia przez biskupa Stanisława opętanego młodzieńca, który był przywiązany przed tym kościołem. Z 1386 r. pochodzi informacja o tym, że fundatorem był rycerz Jakub Bobola, co potwierdził Jan Długosz, który twierdził, że ten przodek Leliwitów przybył z Nadrenii. Zdaniem Klemensa Bąkowskiego potwierdzenia, że kościół jest fundacją rycerską lub możnowładczą, można szukać w strukturze jego uposażenia (m.in. drobne posiadłości na północ od Białego Kościoła, liczne domy w okolicy kościoła, dochody z gruntu w Przegorzałach, pasieka koło Bielan, las między Kostrzem a Tyńcem). Z kolei wskazówką zdającą się potwierdzać osobę Boboli jako fundatora jest późniejszy spór o prawo patronatu nad kościołem między możnymi Leliwitami z Melsztyna i Tarnowa a przedstawicielami biedniejszej linii tego rodu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:13
                                                    Nie znamy romańskich reliktów pierwotnego kościoła. Piotr Hiacynt Pruszcz wspomina, że kościół był „wprzód drewniany”, jednak podczas badań archeologicznych w latach 80. XX w. odnaleziono w murach kościoła materiał romański (prawdopodobnie użyty wtórnie, być może z rozbiórki wcześniej stojącego na tym miejscu kościoła), a także resztki płytek romańskich. W 1305 r. kościół miał zostać zniszczony podczas pożaru. Kościół gotycki, znany z licznych opisów, był świątynią orientowaną, zbudowano go najpewniej w pierwszej połowie XIV w. Składał się z dwunawowej hali (wspartej na dwóch filarach, na planie zbliżonym do kwadratu) oraz węższego prezbiterium zamkniętego wieloboczną apsydą. Kościół opięty był skarpami, fasadę wieńczył trójkątny szczyt z blendami. Od południa przylegała do kościoła kaplica (już w końcu XV w. nazywana „starą”), zaś od północy do prezbiterium przylegała zakrystia i skarbiec. Przy kościele był cmentarz parafialny, otoczony murem (zamknięto go w ostatnich latach XVIII w.; jeden z odnalezionych pochówków był przecięty przez mur nawy, co stanowi jeden z dowodów, że cmentarz – a zatem pewnie i kościół – istniał przed budową gotyckiej świątyni).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:26
                                                    Z drugiej strony adwokaci Palucha starali się pokazać, że ofiara źle się prowadziła, a ich klient miał powody, by zachowywać się tak, jak się zachowywał. Przesłuchiwano zatem na przykład kelnera, który opowiadał, że "piękną Zośkę" widywał często, ubraną po miejsku i w towarzystwie różnych mężczyzn. Ofiarę zohydzano zresztą na różne sposoby, co było o tyle istotne, że wówczas w dawnej Galicji procesy odbywały się przed ławą przysięgłych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:28
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/ae/Piotr_Stachiewicz_Dziewczyna_w_krakowskim_stroju.jpg/480px-Piotr_Stachiewicz_Dziewczyna_w_krakowskim_stroju.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:37
                                                    "Próbowaliśmy rozmawiać, próbowaliśmy doprowadzić do spotkania. Mogliśmy to załatwić w normalny, cywilizowany sposób" - powiedział PAP przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie Tadeusz Jakubowicz. Odniósł się w ten sposób do konfliktu między Gminą a Fundacją Chabad Lubawicz, który eskalował w poniedziałek, kiedy to grupa chasydów nie została wpuszczona do Synagogi Izaaka na krakowskim Kazimierzu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:38
                                                    W poniedziałek wstęp do Synagogi był zablokowany, a na bramie zauważyć można było łańcuchy i kłódki. Przedstawiciele Fundacji wezwali na miejsce policję, ale funkcjonariusze jedynie pouczyli zgromadzonych o trybie postępowania cywilno-prawnego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:39
                                                    Sprawa jest szeroko komentowana zarówno w polskich, jak i izraelskich mediach. Przedstawiciel Fundacji Chabad Lubawicz odmówili komentarza; nie udało się go uzyskać także od jej pełnomocnika.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:40
                                                    Zgodnie ze statutami uniwersyteckimi studenci mieli obowiązek mieszkać w bursach i wracać do nich o określonej godzinie. Miasto miało jednak swoje uroki i żacy często spędzali wieczory i noce poza bursą, w gospodach, gdzie oddawali się surowo wzbronionej grze w karty oraz nawiązywali, również zakazane, kontakty z kobietami lekkich obyczajów. W aktach sądu rektorskiego znajduje się wzmianka o skazaniu na karę grzywny studenta, który kąpał się w Wiśle nago wraz z nagą kobietą, ku zgorszeniu obserwujących to zdarzenie innych studentów i osób postronnych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:42
                                                    Lektura akt sądu rektorskiego dostarcza wielu podobnych przykładów i pokazuje, że życie średniowiecznych żaków było barwne i nie różniło się tak bardzo od życia współczesnych studentów, a zapanowanie nad bujnym studenckim żywiołem było często niemożliwe.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 10:56
                                                    Pierwszym, który przekazał informacje o śmierci Baryczki, był anonimowy autor Kroniki katedralnej krakowskiej. Po powrocie Kazimierza do Krakowa z udanej wyprawy zbrojnej na Ruś pewien Marcin „zwany Baryczka” został fałszywie oskarżony przed królem. Nie wiadomo jednak, jakimi zarzutami obciążono Marcina. Duchownego w dzień św. Łucji – 13 grudnia – pojmali słudzy władcy i pod osłoną nocy utopili w Wiśle, choć nie udowodniono mu jakiejkolwiek winy. Taką wersję wydarzeń podaje źródło najbliższe czasom, w których doszło do omawianego wydarzenia, powstałe prawdopodobnie w latach 70. lub na przełomie lat 70. i 80. XIV w.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:01
                                                    Najpopularniejsza wersja historii o Marcinie Baryczce została zawarta właśnie w Rocznikach. Wedle tego wariantu opowieści Baryczka miał przekazać Kazimierzowi ogłoszenie nałożenia kary ekskomuniki, jaką na władcę i ludzi z jego otoczenia nałożył biskup krakowski Bodzęta (ordynariusz w latach 1348-1366, a więc poprzednik Floriana z Mokrska). Były co najmniej dwie przyczyny takiego kroku ze strony krakowskiego hierarchy – a przynajmniej dwie podaje Długosz. Pierwszą z nich było rozwiązłe życie króla: miał on posiadać w kilku miejscach królestwa liczne kochanki i nie ukrywać specjalnie tego faktu. Czary goryczy dopełniało to, że był on w tym czasie żonaty z Adelajdą heską, którą odtrącił od swojego boku. Król ignorował pouczenia polskich biskupów, apelujących do władcy o zmianę trybu życia. Ponieważ jednak monarcha nie przejawiał skłonności do wstrzemięźliwości, sprawa otarła się o papieża. Klemens VI (bo to on zasiadał wtedy na tronie papieskim w Awinionie) polecił Kazimierzowi oddalenie nałożnic i powrót do żony, biskupom Kościoła polskiego zalecał zaś dalsze upominanie władcy. Do powodów natury moralnej doszło wykorzystywanie do prac ludzi
                                                    biskupstwa krakowskiego z klucza złockiego oraz domaganie się od nich danin. Akcją, zaplanowaną przez Kazimierza, miał dowodzić wojewoda i starosta sandomierski Otton z Pilczy h. Topór.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:21
                                                    Obaj pisarze – anonimowy autor Kroniki katedralnej i Długosz – konsekwentnie interpretują niepowodzenia wojenne Kazimierza na Rusi jako wynik boskiej kary za niegodny czyn, popełniony z jego rozkazu. Prowidencjalizm Jana Długosza jest znany i rozpoznany. Prawdopodobnie i na anonimowego autora Kroniki również oddziaływały myśli etyki chrześcijańskiej o wpływie Opatrzności na dzieje świata, przez co widział on w grzechu Kazimierzowskim przyczynę sprowadzenia zła na cały kraj.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:24
                                                    Marcin Baryczka (zm. 13 grudnia 1349) – kaznodzieja i wikariusz katedry krakowskiej
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:25
                                                    Według Długosza Baryczka został wysłany przez biskupa krakowskiego Bodzantę do Kazimierza Wielkiego z dekretem ekskomuniki, związanym z niemoralnym prowadzeniem się władcy. Baryczka przekazał również, używając ostrych słów, informację o karach kościelnych, które biskup zamierzał nałożyć na króla w związku ze sporem o daniny z wsi biskupich położonych w ziemi sandomierskiej. Król Kazimierz kazał uwięzić duchownego, który następnie został utopiony w Wiśle.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:26
                                                    Literacki obraz konfliktu Baryczki z królem przedstawił Józef Ignacy Kraszewski w powieści Król chłopów, ukazując działania księdza jako bardziej niezależne od biskupa, natomiast mające wsparcie w opozycji antykrólewskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:33
                                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (1891–1945), poetka i dramatopisarka, pochodziła z artystycznego rodu Kossaków. Jej dziadek Juliusz i ojciec Wojciech Kossakowie byli uznanymi malarzami, a siostra Magdalena Samozwaniec – pisarką. Maria także zajmowała się malarstwem, została wolną słuchaczką krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, malowała akwarele.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:34
                                                    Gdy dzisiaj ogląda się fotografie z krakowskich przedstawień z lat trzydziestych, uderza nowoczesna sfera wizualna spektakli. Zespół Teatru imienia Juliusza Słowackiego zajmował w tamtym czasie ważne miejsce na mapie polskiej awangardy teatralnej. Dramaty Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej Mrówki i Baba-Dziwo reżyserował Wacław Radulski. Do pierwszego spektaklu scenografię stworzył Karol Frycz, a do drugiego – Tadeusz Orłowicz.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:36
                                                    Książę Kazimierz Odnowiciel po powrocie do zrujnowanego i rozbitego politycznie kraju osiadł początkowo w grodzie, którego nazwy nie wymienił Gall Anonim („pewien gród”- tak napisał). Po odzyskaniu Małopolski w 1041 roku za najważniejszą siedzibę swej władzy wybrał Kraków. Wybór nie był przypadkowy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:37
                                                    „Pewnego dnia siedział Bolesław Szczodry w mieście Krakowie przed pałacem w otoczeniu swego dworu i oglądał rozłożone na kobiercach haracze Rusinów i innych ludów, składających [mu] daniny”. Pewien ubogi kleryk westchnął głęboko i jęknął widząc takie bogactwa. Król się rozgniewał opacznie rozumiejąc ów hałas, a kleryk się wystraszył. „Lecz czemuż kryjesz się biedny kleryczku? […] jęk ten rozprószy wszystkie twe smutki […]. Nie pozwól, szczodry królu, nie pozwól, by kleryk biedaczyna dłużej tak nie mógł złapać tchu z przerażenia, lecz pospiesz grzbiet jego obarczyć twymi skarbami!”- tak zabawnie, a może aluzyjnie, kronikarz budował narrację. Król pozwolił wziąć klerykowi tyle, ile ów zdoła unieść. A kiedy pękł obładowany płaszcz kleryka, wtedy szczodry król oddał swój płaszcz i „…do tego stopnia objuczył kleryka złotem i srebrem, że kleryk wołał, iż mu kark pęknie, jeśli jeszcze więcej dołoży. Król wzrósł w sławę, a wzbogacony biedak odszedł.”
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:40
                                                    Na przestrzeni wieków XIV i XV nastąpiły w Europie przemiany religijności, która przestała ograniczać się przede wszystkim do wąskich kręgów wykształconych elit, ale coraz głębiej docierała do niższych warstw społecznych. Doprowadziło to do powstania nowych form pobożności, a jedną z nich stało się masowe pielgrzymowanie do niezbyt odległych miejsc kultu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:42
                                                    Najbardziej jednak rozpowszechniły się spontanicznie powstałe kulty zmarłych w XV w. w Krakowie charyzmatycznych duchownych ― profesora Akademii Krakowskiej Jana Kantego (zm. 1473) i bernardyna Szymona z Lipnicy (zm. 1482). Centra pielgrzymkowe rozwinęły się w miejscach, gdzie ci duchowni posługiwali za życia ― Jan Kanty w kościele akademickim p.w. św. Anny, a Szymon z Lipnicy w klasztorze bernardynów na przedmieściu Stradom. Istniały też pomniejsze kulty innych osób zmarłych w opinii świętości ― augustianina Izajasza Bonera (zm. 1471), zakonnika z klasztoru św. Marka Michała Giedroycia (zm. 1485), kanonika regularnego Stanisława Kazimierczyka (zm. 1489) i mansjonarza z kościoła mariackiego Świętosława Milczącego (zm. 1489), rozwijające się w świątyniach, z którymi byli oni związani za życia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:44
                                                    Rozwijające się w XV w. na terenie Krakowa liczne kulty pątnicze trwale rozbudowały i zmieniły układ loca sacra (miejsc świętych) na mapie miasta. Związana z tymi kultami twórczość hagiograficzna przyczyniła się do powstania mitu o „szczęśliwym wieku Krakowa”, kiedy to w mieście żyło, działało i zmarło tak wiele świętych postaci. Natomiast dla prostych wiernych najważniejszy był bezpośredni kontakt ze sferą sacrum (sferą świętości), który zapewniał lokalny święty. Był on bliższy zwykłym ludziom niż wielcy, oficjalni święci Kościoła, wzbudzał więc większe zaufanie, co ułatwiało kierowanie do niego próśb.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:47
                                                    Wielu pamiętnikarzy podkreślało, jakie wrażenie wywarły na nich wizyty pod Wawelem. Józef Mineyko wspominał: „Kraków! Trudno opisać nasze uczucia, które mieliśmy, przede wszystkim uczucie swobody myśli i mowy. Mogliśmy głośno nie znosić naszych politycznych ciemiężycieli, mogliśmy zaśpiewać te piosenki, które śpiewaliśmy tylko w mieszkaniu przy drzwiach szczelnie zamkniętych (…), mogliśmy kupować sobie w cudownych Sukiennicach orzełki polskie i rogatywki czerwone, białym barankiem obszyte. Muzea z polskimi pamiątkami, wspaniałe kościoły (…) wprawiały nas w prawdziwy zachwyt”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:50
                                                    Pożar stanowił apogeum kryzysu miasta. Kraków popadł w niełaskę po klęsce Wiosny Ludów. W 1853 r. utracił samorząd, administracja i szkolnictwo zostały zgermanizowane, a wokół zaczęto budować twierdzę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:07
                                                    Warunki, w jakich przebywali podopieczni szpitala były jednak złe. Spośród 252 niemowląt przyniesionych tu w ciągu lat 1747 i 1748, na początku 1749 roku żyło tylko 22. Stan higieny i wyżywienia był tragiczny, na porządku dziennym była żebranina pacjentów. W zakładzie nie było zatrudnionego żadnego lekarza, za to było aż dwóch grabarzy. W 1783 r. prymas Poniatowski uznał duchaków za niezdolnych do prowadzenia szpitala i osadził tu księży emerytów, wcześniej mieszkających przy kościele św. Marcina (ostatni z pozostałych duchaków zmarł w 1788 r.). W 1788 r. wyłączono z kultu kościół św. Ducha. W 1789 r. prymas zadecydował z kolei o kasacie duchaczek, a szpital przeniesiono za miasto – na Wesołą (w miejsce dzisiejszego klinicznego kompleksu uniwersyteckiego przy kościele św. Łazarza). Siostry pozostały jednak tutaj jeszcze do 1794 r. – wówczas Prusacy urządzili w ich klasztorze lazaret, a duchaczki trafiły do dawnego klasztoru karmelitów przy kościele św. Tomasza, nad którym objęły opiekę. Funkcjonował tu także przytułek dla ubogich. W 1791 r. część szpitala wydzierżawiono Wacławowi Sierakowskiemu na manufakturę sukienną. W budynku kościoła znalazł się skład wełny. Z opisu z 1792 r. wynika bardzo zły stan budynków. Z 1796 r. pochodzi wzmianka o istnieniu tutaj urzędu probierczego, ulokowanego tu przez Austriaków. W tym okresie rozebrano mur cmentarny i zlikwidowano cmentarz. Po 1804 r. zostali odesłani stąd do budynku przy kościele św. Marka księża emeryci, z uwagi na warunki „niebezpieczeństwem życia grożące”. W 1827 r. szpital ostatecznie stał się własnością gminy. W tym okresie ponownie zaczął funkcjonować tu szpital miejski, jednak ostatecznie zaprzestano używania kompleksu w celach szpitalnych w 1879 r. (szpital przeniesiono na Wesołą). W budynkach poduchackich znalazły miejsce areszt miejski, szkoła ludowa, różne gminne składy, a także mieszkania; obszerne piwnice były wynajmowane na składy handlowe. Sam kościół został podzielony na dwie kondygnacje, z kolei dzielone ścianami działowymi na mieszkania i biura.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:09
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a8/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82Ducha%C5%9Awi%C4%99tegoIZabudowaniaSzpitalne-Model-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/380px-Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82Ducha%C5%9Awi%C4%99tegoIZabudowaniaSzpitalne-Model-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg

                                                    MAKIETA KOŚCIOŁA ŚW. DUCHA
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:11
                                                    W XVI wieku dobudowano do niego oficynę. W XVIII wieku został oddany parafii mariackiej, która prowadziła tu przytułek dla ubogich. W tym okresie na elewacji domu umieszczono krucyfiks, od którego pochodzi nazwa budynku (obecnie znajduje się tam jego kopia). Na początku XX w. budynek odkupiło miasto, które zamierzało zburzyć zabudowania poszpitalne, ale ostatecznie przekształciło je na domy mieszkalne i sklepy. W latach 1917–1937 na pierwszym piętrze budynku miał siedzibę Związek Artystów Plastyków. Wiosną 1933 roku Józef Jarema otwarł tu teatr Cricot.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:13
                                                    W 2008 zamknięto stałą wystawę ze względu na konieczny remont budynku, konserwację eksponatów oraz reorganizację wystawy. Aktualnie Oddział przygotowuje i udostępnia swoje zbiory zainteresowanym poprzez wystawy czasowe, wydarzenia i działania edukacyjne oraz kwerendy
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:17
                                                    Kościół św. Gertrudy – kościół pod wezwaniem św. Getrtudy mieszczący się niegdyś w Krakowie, na terenie dzisiejszych Plant w pobliżu ulicy Siennej. Zburzony w 1822 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:19
                                                    Wokół kościoła znajdował się niewielki cmentarz, na którym chowano ściętych w Krakowie skazańców – aż do 1796, gdy krakowska rada miejska utraciła prawo miecza. Wówczas kościół stracił na znaczeniu, popadł w ruinę, w 1803 przeniesiono część sprzętów do kościoła św. Mikołaja. W 1810 kościół zamknięto, a w 1822 zburzono.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:20
                                                    Niewielki kościółek (często nazywany z racji rozmiarów kaplicą) zbudowany został staraniem bogatego kupca krakowskiego Mikołaja Wierzynka (prawnuka innego Mikołaja Wierzynka, który w 1364 r. urządził słynną ucztę dla monarchów europejskich). W 1429 r. Wierzynek kupił ten teren (brak przy tej okazji wzmianki o kościele), a z kolei z 1432 r. pochodzi informacja w aktach ławniczych krakowskich poświadczająca, że Wierzynek jest fundatorem kościoła św. Gertrudy w tym miejscu, kościół powstał zatem między tymi dwiema datami. Grunt ten pozostawał w rękach Wierzynka lub spadkobierców do 1457 r. (w 1444 r. zmieniono czynsz), gdy miasto odkupiło teren z kościółkiem i odtąd sprawowało nad nim patronat. Rada miejsca co roku wybierała prebendarza spośród księży kościoła mariackiego (tam, w kaplicy Złoczyńców, modlili się przed egzekucją skazańcy, których ciała potem chowano przy kościele św. Gertrudy).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:22
                                                    Z tego okresu pochodzi też zapis biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego z 1679 r. na szpital dla umysłowo chorych przy szpitalu (autorzy „Dziejów Krakowa” wspominają o ufundowaniu takiego szpitala przez mieszczan krakowskich w pobliżu kościółka już w 1534 r.). Szpital ten opisał w ostatnich latach XVIII w. Antoni Baldacci, badający stan miasta dla władz austriackich – miało go stanowić osiem izdebek dla chorych, był utrzymywany przez miasto, ale znajdował się w bardzo złym stanie (chorym zapewniano jedynie najnędzniejsze utrzymanie, brak było lekarza – nieopłacany po prostu przestał się tam pojawiać).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:23
                                                    Kościół św. Gertrudy został opisany w „Historii żółtej ciżemki” Antoniny Domańskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 20:24
                                                    W aktach wizytacji biskupa krakowskiego Andrzeja Załuskiego z 1748 roku znajduje się opis kościoła. Była to nieduża budowla na kwadratowym planie z prostokątnym prezbiterium zamkniętym półkolistą absydą, z sygnaturką na dachu i trzema ołtarzami wewnątrz. Wraz z cmentarzem była otoczona drewnianym ogrodzeniem, wewnątrz którego znajdował się wysoki krzyż. W czasie walk konfederatów barskich kościół został ponownie zniszczony, a w 1778 roku odbudowany staraniem księdza Andrzeja Skalskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:39
                                                    Mniej więcej na tyłach zespołu klasztornego dominikanów powstał w latach 1429-1432 niewielki kościół pod wezwaniem św. Gertrudy, ufundowany przez rajcę Mikołaja Wierzynka. Geneza tej specyficznej fundacji, związanej z cmentarzem dla skazańców, wiąże się bezpośrednio ze sprawą sądową Andrzeja Wierzynka, oskarżonego o przywłaszczenie sobie ze szkatuły miejskiej sporej kwoty pieniężnej. Zgodnie z surowymi zaleceniami prawa magdeburskiego, został skazany na karę śmierci. Zaraz po wydaniu wyroku rajcę ścięto, nie pozwalając nawet na pojednanie się z Bogiem, co w owych czasach było wręcz sprawą niezwykłą.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:40
                                                    Nasz kościół od 1457 r. pozostawał pod patronatem rajców krakowskich. Funkcje kapłańskie z polecenia rady miejskiej sprawował wyznaczony w tym celu przez rajców prebendarz. Jak wynika z zachowanych opisów, prebendarze zbytnio się swoją rolą nie przejmowali, zaniedbując obowiązki kapłańskie. Już w 1529 r. sąd biskupi zmusił prebendarza Jana Rurkę do większej dbałości o powierzoną jego pieczy świątynię.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:42
                                                    W 1655 r. podczas oblężenia Krakowa przez Szwedów świątynia została zniszczona. Odbudował ją w 1666 r. ksiądz Jan Kukliński. Odnowiony kościół uroczyście konsekrował w 1676 r. biskup Mikołaj Oborski. Akt konsekracji wzmiankuje trzy ołtarze - św. Gertrudy, Ukrzyżowania i Najśw. Marii Panny oraz św. Wojciecha. W XVIII stuleciu uległ częściowemu zniszczeniu podczas konfederacji barskiej, lecz już w 1778 r., dzięki staraniom księdza Andrzeja Skalskiego, został odrestaurowany i w tym stanie dotrwał aż do 1822 r., kiedy ze względu na stan techniczny nakazano go bezwzględnie zburzyć.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:44
                                                    W późnobarokowym marmurowym ołtarzu z lat 1741-1742 znajduje się obraz patrona kaplicy - czyli św. Antoniego. To tutaj przed śmiercią spędzali noc złoczyńcy i stąd występująca w źródłach nazwa kaplicy Captivorum. Skazaniec, najczęściej potwornie maltretowany torturami, miał krótki czas na pojednanie się z Bogiem i przeproszenie Najwyższego za popełnione przewinienia. Piętnastowieczny dokument zawiera informacje, że kapłan obsługujący w tejże kaplicy ołtarz św.św. Stanisława i Wacława winien wysłuchać spowiedzi każdego złoczyńcy, dysponować na śmierć, dać komunię świętą i na miejsce kaźni ostatecznej odprowadzić z pełnym szacunkiem dla człowieka odchodzącego z tego świata przez wykroczenia.
                                                    Rzecz jasna, że po torturach skazaniec, wijący się z bólu, oczekiwał na jak najszybsze zejście, czasem nieprzytomny, nie wiedział co się z nim dzieje. Wrzucony za kratę kaplicy, wyspowiadany, czekał na stracenie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:45
                                                    Przeto przekraczając progi dostojnej Bazyliki Mariackiej, należy pamiętać, że pierwsza z lewej - od strony głównego wejścia - kaplica była przez stulecia niemym świadkiem ludzkich tragedii. Pamięć jej gotyckich murów przywołuje surowość prawa magdeburskiego i kościelną posługę świadczoną grzesznikom in articulo mortis. Powszechnie wierzono słowom Chrystusa: Powiadam wam, żeć tak będzie radość w niebie nad jednym grzesznikiem pokutę czyniącym więcej, niż nad dziewięciądziesiąt i dziewiącią sprawiedliwych, którzy nie potrzebują pokuty.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:49
                                                    Kościół św. Wawrzyńca – średniowieczny kościół, który wznosił się na podkrakowskim Kazimierzu w rejonie zbiegu dzisiejszych ulic św. Wawrzyńca i Dajwór, dawny kościół parafialny wsi Bawół, zburzony pod koniec XVIII wieku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:53
                                                    W 1635 świątynię zburzono i staraniem prepozyta kanoników regularnych z kościoła Bożego Ciała Marcina Kłoczyńskiego zastąpiono ją nową, poświęconą w 1642. Z akt wizytacji biskupiej z końca XVI w. wynika, że pierwotna budowla była murowana, z kolei ze źródeł dotyczących budowy wynika, że nowa świątynia murowana stanęła na miejscu kościoła drewnianego. Z późniejszych opisów wiadomo, że wzniesiony w XVII w. kościół był orientowany, z czterema ołtarzami, trzema wejściami i czterema oknami. Nad głównym wejściem wznosił się chór muzyczny. Kościół odgrodzony był murem od sąsiadującego z nim miasta żydowskiego na Kazimierzu.
                                                    Kościół zburzono wkrótce po 1785
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:41
                                                    Mazurkiewicz sięga za siedzenie, wyjmuje pistolet i strzela ofierze w głowę. Krew brudzi ubranie, tapicerkę, garaż – ale na łup Mazurkiewicza (200 tys. zł) nie spada ani kropla.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 23:56
                                                    Król Kazimierz Wielki podjął też wysiłek budowy dla nowego miasta nowej fary, w efekcie czego w 1439 r. siedzibę parafii przeniesiono na rzecz kanoników laterańskich do kościoła Bożego Ciała. Był to duży cios dla znaczenia kościoła, stał się on wtedy jedynie kościołem filialnym. W końcu XV w. powstało tuż obok kościoła kazimierskie miasto żydowskie (w 1583 r. granice miasta żydowskiego poszerzono aż do granicy cmentarza przykościelnego, w 1627 r. zbudowano mur oddzielający cmentarz od miasta żydowskiego).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 11:58
                                                    Idziemy w dół ulicą Świętego Jana, aż docieramy do domu numer 22, stojącego na rogu ulic Jana i Świętego Marka. Historia tej posesji, gdzie w średniowieczu wybudowano 3 kamienice; jedną od ulicy Świętego Jana, a dwie od strony ulicy Świętego Marka. To kolejna majętność, która wiąże się z własnością kościelną. Przyjrzyjmy się jej dziejom. W roku 1608 do chorego króla Zygmunta III Wazy wezwano lekarza- brata Gabriela z zakonu Bonifratrów, którzy rezydowali w Warszawie i zajmowali się szpitalnictwem. Zakonnika- lekarza przysłał do monarchy sam cesarz Ferdynand II Habsburg. Król został wyleczony.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:01
                                                    Mieścił on 160 miejsc na parterze plus reprezentacyjne loże. Wówczas powstała, obecna, neoklasycystyczna fasada, zaś w sieni do dziś widać jeszcze dawną kościelną polichromię (postać anioła). Po 1844 roku zabudowania połączono i przekształcono w kamienicę czynszową. Później mieściła się tu szkoła miejska i sąd powiatowy cywilny, a od 1929 roku- Polska Akademia Nauk.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:02
                                                    Za czasów księcia Leszka Czarnego, kiedy ten fortyfikował miasto, zakonnicy znaleźli się w jego obrębie, pozostając jednak w pobliżu murów. Taka lokalizacja była podyktowana względami higienicznymi. Otóż zakonnicy prowadzili, szpitale, przytułki i opiekowali się chorymi. Obecność zarażonych różnymi przypadłościami narażała mieszczan na epidemię, dlatego też umieszczano ich na obrzeżach osad.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:05
                                                    Całkowity opis zabudowy znamy z dokumentacji pochodzącej dopiero z 1739 roku. Był to cały kompleks sakralno – szpitalny. W jego centrum znajdował się, zachowany do dziś, kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża, usytuowany w południowo wschodnim narożu obecnego placu. Na północ od niego, w miejscu teatru, znajdowały się dwa skrzydła budynków zakonnych, tworzące względem siebie kąt rozwarty. Oba te budynki łączył kościół pod wezwaniem Świętego ducha. Ze skrzydłem wschodnim sąsiadował, od północy kolejny gmach, który połączono, w XIX wieku, z główną zabudową arkadowym przejściem. Z kompleksem zabudowań duchackich związana była szkoła Świętego Ducha.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:07
                                                    Było to ruchomy bęben, w którym można było zostawić niechciane niemowlę. Były to dzieci pochodzące z nieprawego łoża, należące do żebraczek lub dziewek wszetecznych. Opieka nad niemowlętami pozostawiała wiele do życzenia. W latach 17447-1479 przyjęto 252 dzieci z czego przeżyło 22.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:10
                                                    Część zabudowań mieszczących przytułek przeszło pod zarząd Krakowskiego Towarzystwa Dobroczynności, zaś część przeznaczoną dla ciężarnych i podrzutków przekazano pod opiekę kościołowi Świętego Łazarza. Szpital miał dwa oddziały: dla „chorych wenerycznych i świerzbowatych” oraz dla chorych psychicznie. Parter budynku, gdzie leczono weneryków dzierżawiono dla handlarzy złomem i żelastwem, co nie dość, że nie sprzyjało rekonwalescencji, to umożliwiało częste ucieczki. Oddział dla umysłowo chorych, znajdujący się od strony ulicy Świętego Krzyża, przypominał więzienie
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:38
                                                    Rok 1475 - 31 marca spaliła się cała dzielnica koło Nowej Bramy i Bramy Mikołajskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:12
                                                    W roku 1791, zagospodarował go kanonik katedralny Wacław Sierakowski, który już wcześniej na Kazimierzu założył fabrykę sukna. Przedsiębiorstwo zostało przeniesione do budynku poduchackiego. Sierakowski zrobił niebagatelny interes. Zatrudniał on bowiem nieodpłatnie, do wyrobu sukna, pensjonariuszy domu poprawczego. Miał korzystać na tym właściciel jak i miasto, które rzekomo znalazło sposób na drobnych i młodocianych przestępców. Mimo intratnego interesu, z takiego pomysłu trzeba było zrezygnować. Skazańcy płci obojga dopuszczali się rozpusty, molestowali chorych z pobliskiego szpitala, awanturowali się i nie poddawali jakimkolwiek rygorom dyscypliny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:21
                                                    W latach osiemdziesiątych XIX stulecia budynki opustoszały. Miasto zaczęło się zastanawiać na budową okazałego gmachu teatru miejskiego i jego lokalizacją. Ostatecznie wybrano teren po klasztorze Duchaków. Ostatni budynek, za pomocą dynamitu wyburzono w dniu 23 maja 1892, na mocy uchwał z dni 17.06.1886 i 17.06.1888. Tej decyzji sprzeciwiali się krakowscy historycy sztuki, konserwatorzy i artyści. Sam Jan Matejko złożył dyplom i tytuł honorowego obywatela miasta Krakowa w ramach protestu. Matejce odmówiono tez przekazania budynków, które chciał na własny koszt wyremontować i zorganizować w nich autorską galerię. Po tym fakcie artysta oświadczył, iż w Krakowie swoich obrazów wystawiał nigdy nie będzie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:23
                                                    W 1782 roku, prymas- Michał Poniatowski zniósł krakowski klasztor, a w 1792 oddał budynek miastu. Początkowo urządzono w nim magazyny miejskie. W drugiej połowie XIX wieku posesję przebudował architekt- Filip Pokutyński z przeznaczeniem na szkoły. Początkowo działała tu szkoła dla dziewcząt imienia świętej Scholastyki, a obecnie szkoła podstawowa nr 1 imienia KEN.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:28
                                                    Świątynia spłonęła w 1528 roku i została odbudowana w 1545. Zapisy z wizytacji biskupa Jerzego Radziwiłła, z roku, 1599, mówią, iż budynek był murowany, orientowany, a jego konsekracji dokonał spowiednik Bony – bp Piotr Gamrat. Kościół spłonął ponownie w 1655 roku, kiedy to hetman Stefan Czarniecki kazał podpalić przedmieścia Krakowa by nie wpuścić do grodu Szwedów w trakcie tak zwanego potopu. Odbudowa i ponowna konsekracja miała miejsce w 1676 roku. Wówczas powstała świątynia miała kwadratową nawę nakrytą kopułę i prostokątne prezbiterium, przylegała doń zakrystia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:33
                                                    Kościół św. Jakuba Apostoła – kościół, wznoszący się na terenie podkrakowskiego Kazimierza od średniowiecza do końca XVIII w., w jego południowo-zachodnim narożniku, w pobliżu Bramy Skawińskiej, na wzniesieniu nad zakolem Wisły. W miejscu dawnego kościoła znajduje się niezabudowany teren bulwarów wiślanych na tyłach ulicy Wietora.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:34
                                                    Przy kościele św. Jakuba istniały dwa bractwa – starsze, o średniowiecznej genezie, Bractwo Ubogich, obsługiwane przez mansjonarzy, oraz założone w 1629 r. Arcybractwo Niepokalanego Poczęcia NMP, posiadające własnego kapelana, opiekujące się kaplicą bracką.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:36
                                                    Na wyposażenie kościoła składało się osiem ołtarzy wzmiankowanych w XVI i XVII w., z których w wieku XVIII pozostało tylko siedem. W ołtarzu głównym co najmniej od 1711 roku był umieszczony był obraz przedstawiający Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Przy ścianie południowej prezbiterium stały dwa ołtarze: jeden nieznanego wezwania i drugi pw. Trójcy Świętej. W korpusie usytuowane były dalsze cztery ołtarze: jeden, również nieznanego wezwania, przy ścianie północnej, przy granicy z prezbiterium (tzw. tęczy), drugi od strony południowej, pod nieznanym wezwaniem (gdzie przechowywano Najświętszy Sakrament), dalej, posuwając się ku zachodowi, pw. Św. Krzysztofa, oraz Najświętszej Maryi Panny. W kaplicy Najświętszej Maryi Panny, zwanej Gładyszowską, stał ostatni ołtarz, pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, św.św. Szymona, Judy i Erazma. W ołtarzu tym znajdował się otaczany czcią, obwieszony wotami, cudowny obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Kaplicą opiekowało się Arcybractwo Niepokalanego Poczęcia NMP.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:38
                                                    Wokół kościoła rozpościerał się cmentarz parafialny, na którym stała m.in. kostnica. Od północy do muru cmentarnego przybudowane były m.in. szkoła parafialna i plebania (zburzona dopiero w 1963 r.), położone już przy obecnej ul. Skawińskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:41
                                                    W 1484 r. poświadczone jest istnienie bractwa ubogich przy kościele. Wedle opisu z akt wizytacji biskupa krakowskiego Jerzego Radziwiłła z 1599 r. kościół był murowany i dość bogaty, z prezbiterium oddzielonym kratą od nawy. Z kolei z akt wizytacji biskupa krakowskiego Andrzeja Załuskiego wynika, że kościół był orientowany, antiquae structurae, a sklepienie jego nawy wspierało się na dwóch filarach; zapisano także wówczas że kościół już znajdował się w złym stanie. Z planu kołłątajowskiego wynika, że była to niewielka budowla, zbudowana na planie prostokąta, zamknięta od wschodu półkolistą apsydą (jednak Andrzej Żaki, który podczas badań archeologicznych odkrył pozostałości fundamentów apsydy stwierdził, że nie odpowiadają one w pełni zarysom kościoła z tego planu). Jego parafia (pierwotnie istniały przy nim dwie parafie, św. Jakuba i św. Krzysztofa, z dwoma proboszczami, a sam kościół mógł nosić wezwania obu świętych; zostały one połączone w 1462 r.) rozciągała się nie tylko na część Kazimierza i jego przedmieścia (Podbrzezie, domy położone pod murami miejskimi z kościołem i szpitalem św. Leonarda), ale także na bardzo rozległy obszar wiejski na południe od Zakazimierki (Podbrzezie, Wróblowice, Kurdwanów, Wola Duchacka, Jugowice, Rżąka, Borek, Swoszowice, Płaszów, Prokocim, Łagiewniki). W drugiej połowie XVII w. istniał plan powierzenia kościoła św. Jakuba przybyłym do Krakowa pijarom – ci jednak nie przyjęli tej propozycji. Przy kościele funkcjonowała szkoła parafialna, z XVI i XVII w. pochodzą wzmianki o drewnianym budynku szkoły.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:54
                                                    Kościół św. św. Macieja i Mateusza – XV-wieczny gotycki kościół w Krakowie, w obrębie Starego Miasta, w północno-wschodniej części dzisiejszego placu Szczepańskiego. Zburzony w 1801 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:56
                                                    Po kasacie zakonu jezuitów w 1773 roku kompleks przejęła Komisja Edukacji Narodowej. Początkowo planowano przeznaczenie zabudowań dawnego nowicjatu na szpital prowadzony przez szarytki, ale te nie podjęły się tego zadania. W 1776 Komisja oddała zabudowania miastu[4]. To powierzyło kościół opiece cechów krakowskich[5]. W zabudowaniach dawnego nowicjatu umieszczono (być może już od 1776) koszary miejskie, a od 1797 przejęło je wojsko austriackie, które po trzech lub czterech latach przeniosło się na Wawel. W 1801 kościół zburzono, a sąsiadujące budynki (dawne koszary) rozebrano w 1809
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 12:58
                                                    Po kasacie jezuitów (1773) kompleks przejęła Komisja Edukacji Narodowej. Początkowo Komisja miała zamiar przekazać dawne kolegium szarytkom w celu założenia tutaj przytułku – ponieważ jednak nie chciało przekazać przynależnych mu wcześniej dochodów, szarytki zrezygnowały. Po trzech latach właścicielem budynków zostało miasto, które w zabudowaniach nowicjatu urządziło koszary miejskie. Warunkiem przekazania było utrzymanie sakralnej funkcji kaplicy, rada miejska postanowiła ją zatem przeznaczyć na nabożeństwa cechowe (zawarto umowę z 16 cechami, które zobowiązały się do corocznej składki na utrzymanie kościoła). Zachował się szczegółowy opis koszar z 1792 r. – dwupiętrowego gmachu zawierającego kilkadziesiąt pomieszczeń, niekiedy mocno zniszczonych. W 1801 r. zburzono kościółek (wyposażenie sprzedano na licytacji). W pozostałych budynkach w początkowym okresie po trzecim rozbiorze urządzone zostały koszary wojska austriackiego – planowano nawet budowę nowego gmachu na te cele na miejscu zburzonych świątyń św. Szczepana oraz św. Macieja i św. Mateusza, jednak początkowo zadowolono się byłymi koszarami miejskimi (dawnym nowicjatem), a po kilku latach przeniesiono koszary na Wawel. Opustoszałe budynki zburzono po 1809 r. Na miejscu zabudowań jezuickich powstał plac, zwany obecnie Szczepańskim, a pierwotnie nazwany oficjalnie placem Gwardii Narodowej. Długo służył jako plac targowy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:03
                                                    Kościół św. Michała i św. Józefa zbudowali karmelici bosi, którzy krótko wcześniej osiedli w podkrakowskiej Wesołej. Pod budowę uzyskali „malowany dwór” Andrzeja Tęczyńskiego, łaźnię miejską i hospicjum należące d benedyktynów z opactwa tynieckiego. Budowę rozpoczęto w 1611, a konsekracji świątyni dokonał biskup krakowski Jakub Zadzik w 1636
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:05
                                                    W dawnym kompleksie więzienia utworzono siedzibę Muzeum Archeologicznego a w budynku sądu siedzibę Muzeum Geologicznego PAN
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:07
                                                    W tym ostatnim ołtarzu w 1669 r. znalazł się obraz św. Józefa (autorstwa rzymskiego karmelity, Łukasza od św. Karola), wówczas też powołano popularne bractwo pod jego wezwaniem (ok. 1690 r. podniesione do rangi arcybractwa). Obraz otoczono powszechnym kultem i podczas wojny północnej radni miejscy Krakowa ogłosili św. Józefa patronem miasta. Zostało to ogłoszone 11 maja 1715 r., gdy w uroczystej procesji obraz niesiono wokół Rynku. Dzień opieki św. Józefa stał się miejskim świętem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:08
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c3/Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387278%29_%28cropped%29.jpg/240px-Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387278%29_%28cropped%29.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 13:09
                                                    W 1966 roku kościół zaczął grozić zawaleniem. Ściany wzmocniono konstrukcją ciesielską, ale ostatecznie postanowiono o rozbiórce drewnianej świątyni i budowie nowej. Kościół został rozebrany w 1971 roku; jego miejsce zajął nowy kościół pod tym samym wezwaniem. Po kościele pozostawiono dzwonnicę, która jednak spłonęła w 1993 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 14:45
                                                    Kościół św. Piotra w Krakowie – średniowieczny kościół w Krakowie, który znajdował się na rogu dzisiejszych ulic Poselskiej i Grodzkiej. Zamknięty w 1791 i przebudowany na budynek mieszkalny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 14:47
                                                    Kościół spłonął w 1455 r. Odbudowany, został oddany kapitule krakowskiej (obok znajdował się dom kanoników). Na początku XVI w. został przebudowany dzięki Maciejowi z Miechowa (co stanowiło wyjątkowe przedsięwzięcie w okresie nasilenia reformacji), a w 1624 r. zbarokizowano go staraniem kanonika Stanisława Garwaskiego. W źródłach znajdują się też wzmianki o budowie (przebudowie?) z 1663 r.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 14:49
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3a/A-255_kamienica_Krak%C3%B3w_ul._Poselska_18_Grodzka_38_MM.JPG/480px-A-255_kamienica_Krak%C3%B3w_ul._Poselska_18_Grodzka_38_MM.JPG
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:06
                                                    Była to wówczas świątynia murowana, jednonawowa, na planie prostokąta, z zaokrąglonym prezbiterium; do ściany frontowej przylegała wieża. Wokół kościoła znajdował się cmentarz. Po zamknięciu cmentarzy przykościelnych w centrum miasta w ostatnich latach XVIII w. tutejsza nekropolia stała się jednym z głównych cmentarzy Krakowa (do czasu powstania Cmentarza Rakowickiego kilka lat później).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 15:08
                                                    Wokół kościoła znajdował się duży cmentarz. Nie jest pewne, czy kościół powstał na istniejącym cmentarzu czy też przeciwnie. Część badaczy uważa, iż już w założeniu cmentarz był pomyślany jako pierwszy cmentarz powszechny w krakowskim zespole miejskim – Piotr Wels miał chcieć usunąć pochówki z ciasnego centrum miasta. Wykorzystywany był jednak głównie przez wiernych z parafii św. Szczepana. Pochówki z innych parafii krakowskich zdarzały się tu z powodu ciasnoty cmentarzy parafialnych, przykościelnych; służył też podczas epidemii. Jego obszar miał się kurczyć stopniowo przez stulecia. Przez kilka pierwszych lat pod zaborami, po zamknięciu cmentarzy parafialnych w mieście w końcu XVIII w., cmentarz przy św. Piotrze był jednym z dwóch działających cmentarzy krakowskiego zespołu miejskiego, przeznaczonym dla zmarłych z parafii św. Anny, św. Szczepana i Wszystkich Świętych. Jednak już wkrótce, w pierwszych latach XIX w. powstał Cmentarz Rakowicki (pierwszy krakowski cmentarz komunalny), a cmentarz tutejszy zlikwidowano.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:14
                                                    Mimo wspomnianych prac restauracyjnych, w końcu XVIII w. kościół zaczął niszczeć. W 1796 r. zlikwidowano mur wokół kościoła i zamkniętego wówczas cmentarza parafialnego w celu poszerzenia drogi (zmarłych z parafii chowano wówczas na cmentarzu przy kościele św. Piotra Małego na Garbarach). W 1797 r. komisja nadworna rozważała zburzenie świątyni w celu uzyskania miejsca na niemiecki teatr w Krakowie (po odmowie udostępnienia na ten cel sali w ratuszu) – powodami miał być kiepski stan kościoła, możliwość przeniesienia parafii do którejś z pobliskich świątyń, wreszcie położenie w południowej części miasta, blisko siedzib austriackich urzędników. Projekt został zaakceptowany, ale ostatecznie niezrealizowany.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:17
                                                    Prace przy modelowej rekonstrukcji obiektu przebiegają zazwyczaj w trzech etapach:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:18
                                                    Odtworzony w ten sposób obiekt, poprzez swoją trójwymiarowość i precyzję wykonania posiada ogromne walory poznawcze i przyczynia się do przywrócenia dawno zaginionych zabytków architektury.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:24
                                                    Kościół został częściowo zniszczony podczas zaciętych walk o Tyniec w okresie konfederacji barskiej. W 1835 został ostatecznie rozebrany, a parafię przeniesiono wówczas do byłego kościoła klasztornego, z którego wcześniej usunięto benedyktynów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:26
                                                    We wnętrzu domniemanej absydy zachodniej odkryto fragmenty interpretowane jako pozostałości przyściennego filaru i kolumny pod emporę oraz grobowiec kryjący szkielet kobiety. Komora grobowa zrobiona była z ciosów i nakryta płytą kamienną z wyrytym ornamentem z tzw. krzyżem procesyjnym. Na podstawie ornamentu pochówek datowano na koniec XI lub XII wiek
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:28
                                                    Kościół był jedyną budowlą płytkową na Wawelu, która nie została zastąpiona nowszą budowlą w XI czy XII w. Został zniszczony prawdopodobnie w XIII w. Z XIV w. pochodzą nawarstwienia odkryte podczas badań nad fundamentami dawnej rotundy, a związane z budową gotyckich zabudowań Wawelu (zbudowano tu wówczas dwór Tęczyńskich zwany Rabsztynem). Być może zniesienie rotundy można wiązać z budową nowego wału wokół wzgórza wawelskiego przez Bolesława Wstydliwego w 1265 r. – z pewnością jego realizacja doprowadziła do zniszczenia części zabudowań wawelskich (być może także właśnie rotundy B), ponieważ był nieco cofnięty w głąb wzgórza w porównaniu z wcześniejszymi fortyfikacjami.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:52
                                                    Rekonstrukcja zabytku jako rotundy prostej z jedną absydą o wewnętrznej średnicy nawy ok. 6,9 m i absydy 2,9 m oparta jest zatem o szczątkowe relikty murów o szerokości 1,1 do 1,3 m (w absydzie 0,7 m), które w części nadziemnej wzniesiono w technice opus emplectum z płaskich kamieni na zaprawie wapienno-piaskowej. Wewnątrz nawy rotundy odkryto fragment prostokątnego zagłębienia o głębokości 0,4 m i wymiarach 1 m na 0,5 m, które było oblicowane płytami piaskowca spojonymi zaprawą gipsową. Obiekt ten interpretuje się jako grobowiec bądź basen chrzcielny bądź schowek na paramenty liturgiczne oraz relikwie
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:55
                                                    Najstarsza wzmianka o kościele św. Jadwigi pochodzi z 1378. Jego fundację podjął jednak najprawdopodobniej już wcześniej król Kazimierz Wielki (według Jana Długosza – w 1360), a kontynuowała ją jego siostra, królowa Węgier Elżbieta Łokietkówna. Kościół wzniesiono dla zakonu bożogrobców, których sprowadzono tu z pobliskiego Miechowa. Dokładne daty budowy nie są znane - wedle tutejszego przeora Samuela Nakielskiego kościół ukończono w 1383, a klasztor bożogrobców na początku XV w. Znane są jednak przekazy źródłowe świadczące o pracach przy kościele jeszcze w połowie XV w. Kościół, zwrócony frontem do traktu łączącego Kraków z Kazimierzem, otaczały po obu stronach klasztor oraz szpital[2]. Być może początkowo nosił podwójne wezwanie (także św. Elżbiety)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 19:57
                                                    Po likwidacji Rzeczypospolitej Krakowskiej gmach przeznaczono na pocztę, a gdy tę przeniesiono na Wielopole, znalazły tu siedzibę władze wojskowe. W budynku znajdowała się komenda I Korpusu Austro-Węgier, m.in. działy odpowiedzialne za przygotowanie terenu podległego korpusowi do operacji wojennych i za organizację wojska (np. wydział fortyfikacyjny, sądowniczy, ewidencyjny). W czasie II Rzeczypospolitej budynek był w użytkowaniu Wojska Polskiego i mieściło się w nim Dowództwo Okręgu Korpusu Nr V. Po II wojnie światowej przeznaczono budynek na mieszkania.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:01
                                                    Najstarsza wzmianka o kościele pochodzi z 1378 r., nie wiemy jednak, kiedy dokładnie go wzniesiono. Jan Długosz wymienia jako fundatora szpitala Kazimierza Wielkiego i wspomina, że to on w 1360 r. rozpoczął budowę założenia. Budowa nie została ukończona przed jego śmiercią i fundację wznowiła w 1375 r. siostra Kazimierza Wielkiego, królowa węgierska Elżbieta Łokietkówna (matka króla Ludwika Węgierskiego i jego regentka w Polsce). Także ona oddała ją bożogrobcom – według Samuela Nakielskiego właśnie w 1375 r. pierwszy prepozyt bożogrobców, Marcissius Świeborowski objął swą funkcję; Rocznik miechowski datuje to wydarzenie na rok 1377. Z kolei Piotr Hiacynt Pruszcz twierdził w XVII w., rzekomo za Janem Długoszem, że budowa została rozpoczęta w 1351 r., a świątynia stanowiła jeden z kościołów ekspiacyjnych Kazimierza Wielkiego (tj. wystawionych przez niego w ramach pokuty za śmierć księdza Baryczki, utopionego w Wiśle na rozkaz królewski, gdy ten przybył do niego z ekskomuniką nałożoną na króla przez biskupa krakowskiego Bodzantę). W dziełach Długosza nie ma jednak śladu po takiej informacji, nie wymienia on też św. Jadwigi wśród kościołów ekspiacyjnych. W 1378 r. poświadczone jest już istnienie kościoła (w tym dokumencie noszącego wezwanie św. Jadwigi i Elżbiety, św. Elżbieta jest też wymieniona w innym źródle z epoki, później jednak kościół pojawia się w źródłach pod wezwaniem samej św. Jadwigi). Data ukończenia budowy kompleksu też nie jest pewna, można przypuszczać, że choć sam kościół był murowany, pierwsze budynki klasztoru i szpitala były drewniane i stopniowo zastępowano je murowanymi (prawdopodobnie do początku XV w., jak twierdził XVII-wieczny prepozyt tutejszy Samuel Nakielski, wówczas też poświadczone są zakupy domów dla klasztoru, być może właśnie z przeznaczeniem na jego budowę).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:03
                                                    Po objęciu rządów w Krakowie przez Austriaków kościół, klasztor i szpital zostały zamknięte. Bożogrobców przeniesiono do zabudowań pojezuickich przy kościele św. Barbary w Krakowie (gdzie w XIX w. zgromadzenie wygasło), a szpital miano połączyć ze szpitalem św. Leonarda. W latach 1796–1799 budynki kompleksu bożogrobców przebudowano na gmach komory celnej (m.in. połączono budynki w jedną całość, kościół podzielono na trzy kondygnacje, które podzielono ścianami działowymi i wykuto nowe okna, wykonano jednolitą fasadę frontową, w centrum nowego gmachu – które nie do końca pokrywa się z osią dawnego kościoła – dodano ryzalit z trójkątnym przyczółkiem z napisem Si vis pacem para bellum, podobne ryzality znalazły się na obu krańcach elewacji frontowej, skromna dekoracja w postaci rogów obfitości odnosiła się do przeznaczenia budynku). Gdy komora celna po włączeniu Rzeczypospolitej Krakowskiej do Austrii (1846 r.) przestała być potrzebna, umieszczono tu pocztę. Gdy z kolei wzniesiono nowy gmach dla poczty przy ul. Wielopole (1859 r.), tutaj umieszczono komendę wojskową (taką funkcję budynek pełnił także w okresie II Rzeczypospolitej). Potem budynek pełnił funkcje mieszkalne, znajdowało się tu przedszkole. Obecnie znajduje się w kiepskim stanie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:06
                                                    Dom zakonny dla bernardynek mieszkających dotąd na podkrakowskim Kazimierz zbudowano na Stradomiu stanowiącym wówczas kazimierskie przedmieście w 1583 r. z fundacji Zygmunta Dembińskiego. Przy klasztorze istniała kaplica pw. św. Kolety, którą w 1739 r. przebudowano kosztem przełożonej Marii Russockiej. Od 1728 r. klasztor był też połączony drewnianym gankiem z oddaną koletkom kaplicy św. Anny w kościele św. Bernardyna.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:08
                                                    W 1788 lub 1789 r. prymas Michał Poniatowski klasztor formalnie zlikwidował. Część sióstr przeniosła się wówczas do klasztoru bernardynek klauzurowych przy kościele św. Józefa w Krakowie, część jednak pozostała tutaj aż do 1823 r. (wówczas budynek sprzedano na licytacji – kupił go kupiec Józef Derych, a pozostałe siostry trafiły do św. Józefa).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:11
                                                    Następne badania archeologiczne, prowadzone przez Andrzeja Żakiego miały miejsce w latach 1956–1966. Odsłonięto kolejne mury przylegające do rotundy od zachodu, w obrębie których znajdował się grób z pochówkiem ze złotym pierścieniem oraz wisior z kryształu górskiego w złocie. W okrągłym aneksie natrafiono na pozostałości posadzki, pośrodku zaś na koliste wgłębienie, zidentyfikowane przez Klementynę Żurowską jako negatyw słupa podtrzymującego schody. Odkrycie to było przyczynkiem do nowych rekonstrukcji rotundy, już jako dwupoziomowej budowli.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:13
                                                    Pierwszy z fragmentów znajduje się w Historii Polski Jana Długosza, gdzie pod rokiem 1241 dziejopis wymienia Konrada Mazowieckiego, który przeprowadził fortyfikację Wzgórza Wawelskiego – od sanktuarium św. Tomasza przy kościele św. Wacława, dalej do kościoła św. Gereona aż do okrągłego kościółka Panny Marii.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 22:16
                                                    Czarna Dama w krakowskim Magistracie

                                                    Krakowski Magistrat skrywa w swoich murach do dziś niewyjaśnioną historię. Od przeszło dwustu lat w dawnym pałacu margrabiów Wielopolskich straszy Czarna Dama. Podobno jest to duch panny Wielopolskiej, którą ścięto i pochowano w wielkiej tajemnicy gdzieś w murach budynku, ale wciąż trwają spory, kim była ta tajemnicza postać. Sprawa nabrała większych rumieńców, kiedy w roku 1909 znaleziono zamurowany w ścianie szkielet młodej kobiety. Nikt jednak nie potrafi ustalić, jaka historia i czyja, skrywa się w tym budynku. Podobno nocami w Magistracie pojawia się duch Czarnej Damy, a niektórzy świadkowie zeznawali, że nie są to tylko miejskie opowieści.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:16
                                                    Dodatkowo pomiędzy apsydami południowo-wschodnią i południowo-zachodnią zachowały się mury kolistego pomieszczenia. Od zachodu przylegają do budowli dwa odcinki murów aneksów. Mur południowy (długości 2,5 m) przewiązany jest z murami apsydy południowo-zachodniej, a mur północny (długości 5,5m) jest dostawiony do apsydy północno-zachodniej i posadowiony na około 40 cm warstwie gruntu. Pozostałości te były rekonstruowane, jako fragmenty dwóch aneksów dostawionych do tetrakonchosu od zachodu. Mury kamienne o grubości około 1 metra, posadowione bezpośrednio na skale, zostały wykonane w technice podobnej do appareil allonge – płasko łupane płytki piaskowca i wapienia układano warstwowo przez całą grubość muru. Większość murów zachowała się do wysokości 2,4–3,4 m, wyjątek stanowi zewnętrzna część apsydy południowo-wschodniej, gdzie sięgają one do ponad 6,8 m. Ponadto w apsydzie północno-wschodniej brak środkowego fragmentu. Zachowały się pozostałości dwóch obustronnie rozglifionych, prostokątnych, od góry zamkniętych półkoliście, otworów okiennych, w apsydzie południowo-wschodniej na wysokości 1,85 m (od obecnego poziomu wnętrza), oraz dolna część analogicznego okna w apsydzie północno-zachodniej (tutaj na wysokości 1,65 m). Po wewnętrznej stronie apsydy północno-zachodniej zachowały się także dwa kamienne wsporniki (kroksztyny) oraz fragmenty późniejszych tynków. Największą zagadką pozostaje umieszczenie pierwotnego wejścia do rotundy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:18
                                                    Historię rotundy pierwszy przedstawił już Adolf Szyszko-Bohusz, wnioskując dość pewnie na podstawie zachowanych reliktów oraz źródeł pisanych i architektonicznych. Opisane przez niego dzieje dotyczą czasu między XIV a XIX wiekiem – czyli od odnowienia świątyni przez Kazimierza Wielkiego aż do jej zniszczenia przez wojska austriackie
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 20:19
                                                    Z początkiem XIX wieku, w roku 1806, przebudowując całe skrzydło na szpital wojskowy, mury rozebrano do obecnie zachowanego poziomu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:34
                                                    W latach 60. XX w. odkrycia dwóch murów przylegających do rotundy od zachodu, pochówku, oraz negatywu drewnianego słupa w kolistym aneksie, pozwoliły na weryfikacje poprzednich i powstanie kolejnych hipotez. Uznanie kolistego aneksu za klatkę schodową wykluczyło według Żurowskiej możliwość istnienia w tym miejscu głównego wejścia do budowli, mimo to w literaturze wciąż pojawiają się takie interpretacje. Andrzej Żaki początkowo określający południowy aneks jako zakrystię, później skłaniał się ku funkcji kruchty wejściowej. Zaprzeczył istnieniu palatium, stwierdzając, że odsłonięte mury i odnaleziony pomiędzy nimi grób stanowiły prostokątne mauzoleum dostawione do kaplicy
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:37
                                                    Kolejni badacze spekulowali na temat rekonstrukcji Klementyny Żurowskiej, większość uznała jednak, za bardzo prawdopodobne, iż była to budowla dwukondygnacyjna. Z tym założeniem zgodził się Zbigniew Pianowski, wykluczając jednak istnienie empory oraz palatium od zachodu. Janusz Firlet do dwupoziomowej bryły dodał dwa aneksy – czworoboczne mauzoleum i półkolistą klatkę schodową. Ponadto, rekonstruując usytuowanie pierwszej kurii piastowskiej na Wawelu, uznał, że rotunda była częścią tej zabudowy i przylegała do palatium od strony wschodniej. Zasugerowane przez niego poprzeczne, a nie osiowe połączenie kaplicy z palatium należy do bardzo rzadko spotykanych wyjątków. Zostało jednak poparte przez Klaudię Stalę. Zygmunt Świechowski powielający rekonstrukcję Adolfa Szyszko-Bohusza, dopiero w publikacji z 2004 roku przyjął możliwość istnienia dwóch poziomów budowli[29]. Nie można uznać jego stanowiska za całkiem jasne, bo równocześnie tezie tej towarzyszy rysunkowe przedstawienie wariantu jednopoziomowego
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:40
                                                    W późniejszej literaturze większość badaczy opowiadała się za jedną z dwóch hipotez łączących powstanie rotundy z 2 połową X i początkiem XI wieku, z panowaniem Czechów w Krakowie lub z pierwszymi Piastami. Wyjątkiem był Jerzy Hawrot, który określił tetrakonchos jako mauzoleum z VII lub VIII wieku[39]. Andrzej Żaki, pisząc o odkryciu budowli czworokątnej na Wawelu, zestawił ją z rotundą, ze względu na podobieństwo wątków muru. Przytoczył krótko stan badań dotyczący datowania rotundy. Krytycznie się do niego odnosząc, stwierdził, że najbardziej prawdopodobne jest, iż wszystkie relikty pochodzą z X-XI stulecia z czasów Bolesława Chrobrego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:04
                                                    Gdy ją spotkał nie miał dwudziestu lat. Był krnąbrny, ale niezwyczajnie urokliwy, pełen dumy, ale i pokory wobec wrogów. Pewny siebie, bez arogancji. Z precyzją realizował plan. Nie lubił, gdy ktokolwiek docierał do jego tajemnic. Dzielił się wszystkim, co zbędne lub łatwe w zdobyciu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:05
                                                    W Polsce panowała dynastia Jagiellonów. Przez wieki, za pomocą dyplomacji, powiązań dynastycznych i umów międzypaństwowych Jagiellonowie zbudowali Rzeczpospolitą Obojga Narodów, w której najważniejsze miejsce zajęła Korona, Litwa, Czechy i Węgry. Ich władza rozciągała się od Bałtyku do Morza Czarnego i Adriatyku. Rzeczpospolita graniczyła z Italią. Z niej przybyła do Krakowa kobieta, która zmieniła życie Erazma. Przez nią i dla niej realizował swój plan. Kiedy opuszczała Kraków pozostawiła mu swój testament. Nie ten tyczący się bogactwa, ale narzędzi do jego pozyskania. Wiedziała, że on dochowa danego słowa. I tak zrobił. Wiele ich różniło, aż do ostatecznego końca. On z niemal nikomu nieznanej rodziny, ona księżniczka z Bari i Rossano, spadkobierczyni pretensji do królestwa Jerozolimy. On z nieprawego łoża miał pewnie tuziny dzieci, z których dwoje uznano za jego spadkobierców, ona urodziła sześcioro, z których dwoje zasiadło na tronie Polski. Ona umierała w bólach, otruta przez zaufanego sługę, a on w kąpieli pijąc wino i zabawiając się z dziewkami.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:07
                                                    Wszystko zaczęło się w dniu, w którym po raz pierwszy przekroczył mury Wawelu. Miał dostarczyć jedwabie i lamy na suknie dla dam dworu. Kiedy kobiety oglądały koronki, do komnaty weszła sama królowa. Zainteresowana była nie tylko tym, w co ubierać się będą jej dwórki, ale i samym dostawcą tkanin biegle władającego łaciną. Rozmawiali o modzie i włoskim stylu. Erazm został zaproszony na spotkanie, podczas którego miał otrzymać wskazówki jakie bławaty sprowadzać ma na dwór królowej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:09
                                                    Dla Czeczotki sięgnięcie po stanowiska, tytuły i godności było tylko kwestią czasu. Przez 40 lat pełnił funkcję radnego, ławnika, wielokrotnie burmistrza i burgrabiego. Wielu dostrzegało w nim człowieka wyjątkowego, a jeszcze więcej osób uważało go za człowieka niebezpiecznego i bezkarnego. Tak było w istocie. Wielokrotne próby dyskredytacji Czeczotki spełzły jednak na niczym. Erazm miał w rękach największą z tarcz – tajemnicę, dla której nie wahał się zaprzedać samego siebie. Nie było to konieczne, bo zawsze zyskiwał poparcie od wtajemniczonych
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:11
                                                    Erazm miał dwóch braci, którzy byli ławnikami, on sam pomagał ojcu. Z roku na rok przybywało w Sukiennicach straganów, których właścicielami była rodzina Czeczotki. Przybywało też spotkań tajemnych, w których organizacji Erazm był niedoścignionym wzorem. W 1539 roku ożenił się z Barbarą Krupkówną, bezdzietną wdową po Mikołaju Jaskierze, autorze pracy kodyfikującej prawa miejskie. Barbara, do której należał między innymi zamek w Korzkwi, wniosła spory posag, ale nie dlatego została wybranką Erazma. Dzięki temu małżeństwu Czeczotka wszedł w koligacje z włoską rodziną Montelupich, która lata później, w 1569 zarządzała pocztą Królestwa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:14
                                                    Rok później pojawia się na Wawelu inna królowa, wybranka serca Zygmunta Augusta – Barbara Radziwiłłówna, poślubiona potajemnie bez zgody na małżeństwo. Król do szaleństwa zakochany w Barbarze, niedługo cieszył się jej obecnością przy swym boku. Królowa chorowała.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:18
                                                    Stolica Korony była jak jeden wielki tygiel, w którym mieszali się możni i nędznicy, prawi i złoczyńcy, odkrywcy i złodzieje, panny nadobne i dziewki. Mieszały się kultury i religie, uczeni i analfabeci. Bona była daleko na północy kraju. Widział się z nią tylko kilka razy, od czasu, gdy opuściła Kraków. Ostatni raz, gdy otrzymała zgodę na wyjazd z Polski do Barii. Żegnała się z Czeczotką w drodze do Wenecji, ostatniego przystanku, na którym później odprawiła całą polską służbę. Ta najpotężniejsza i najbogatsza kobieta Europy, przyjęła od Erazma złoty medal, na którym obok podobizny, niegdyś smukłego chłopca o kędzierzawych włosach widniał napis „Porcul este profani” czyli „Precz niewtajemniczeni” Ci odeszli od niej dopiero wtedy, gdy podali jej ostatnią dawkę trucizny, a później zagrabili wszystko, co posiadała
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:20
                                                    Sukiennice, Ratusz i Wawel. W tym trójkącie toczyło się życie Erazma, który odziedziczył po swym ojcu pracowitość i dom rodzinny przy ul. Wiślnej. Kupił sąsiednią posiadłość przy ul. św. Anny od Bawarczyka i pierwszy w Krakowie postanowił połączyć dwie kamienice. Zadanie to powierzył Gabrielowi Słońskiemu, starszemu cechu kamieniarzy i muratorów. Tak w 1564 roku powstał okazały budynek, z rzeźbionymi portalami i attykami, którego twórca został mianowany na stanowisko murarza miejskiego, a rok później wybudował wielką zbrojownię miejską obok bramy Floriańskiej. Erazm dostrzegł w Słońskim wielki potencjał. Wiedział, że potrafi dochować tajemnic, bo powierzył mu niejedną. Gabriel z człowieka znikąd staje się uznanym architektem i kamieniarzem, który po latach na zlecenie biskupa Filipa Padniewskiego wybuduje jedną z najważniejszych budowli – Pałac Biskupów
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:22
                                                    Alchemicy poczuli się zbyt pewnie, tak jak niemal wszyscy studenci Akademii Krakowskiej. W mieście wrzało od burd i spisków. Franciszek Wolski, magister nauk wyzwolonych i rektor szkoły św. Ducha był zawadiaką i awanturnikiem, dopuszczał się gwałtów i rozbojów. Jako jeden z tych, którzy bywali w Pałacu Czeczotki, nabrał tak wiele pewności siebie, że przekroczył granicę. I nie chodziło tu o umizgiwanie się do jednej z faworyt Erazma. Jeżeli złamał raz dane słowo, mógł zdradzić choćby niewielką część tajemnicy. Kiedy w nocy zdemolował sale ratusza, dając upust swojej wściekłości, burmistrz wymierzył karę, którą za obrazę majestatu władzy była śmierć.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:23
                                                    Niespełna rok po tych wydarzeniach Gabriel Słoński zakończył budowę domu biskupów i został radnym miejskim. Od tej pory z budowniczego stał się politykiem i mistrzem dla swojego wybitnego następcy Jana Michałowicza z Urzędowa. To on przejął schedę po Gabrielu i został dopuszczony do prac wymagających w równej mierze talentu co wierności w dochowaniu tajemnicy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:25
                                                    Próg jego pałacu przekraczają znamienici goście. Z myślą o nich nakazał niegdyś Słońskiemu wybudowanie łaźni z wielką salą przeznaczoną na wyszynk. Podczas spotkań biesiadnych, na które zapraszał wybranych i wskazanych patrycjuszy, ze szklanicami najprzedniejszego wina w ręku prowadzono długie dysputy. Napój bogów Erazm sprowadzał z winnic Barii, miał swojego dostawcę, nie tylko tego wybornego trunku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:27
                                                    Bezkrólewie w tak potężnym państwie nie wróżyło niczego dobrego. Czeczotka, jako burmistrz Krakowa, wzmacniał mury obronne, straże i uzbrojenie. Niespokojnie było na ulicach miasta. Dochodziło do ataków na różnowierców, wykopano nawet zwłoki Stanisława Myszkowskiego, wojewody krakowskiego i wleczono je po ulicach miasta.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:29
                                                    Przed Janem Zamoyskim, kanclerzem koronnym, który zabiegał o wybór Batorego nastały lata budowania największej fortuny w Polsce. Już r ok później w 1577 roku Jan Zamoyski ożenił się z Krystyną Radziwiłłówną. To była jego druga żona. Pierwsza zmarła niedługo po śmierci jego ojca i na krótko przed śmiercią Zygmunta Augusta. Małżeństwo z bratanicą Barbary Radziwiłłówny trwało trzy lata, Krystyna zmarłą po urodzeniu dziecka. Zamoyski, zawsze przychylny Czeczotce, w tym samym roku został starostą krakowskim i rozpoczął budowę swojego miasta – Zamościa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:31
                                                    Czeczotka kolejne lata patrzył jak zmienia się to co stałe, jak rozrasta to, co wykiełkowało z ziarenka. Ludzie, których poznał przed laty, piastowali najwyższe stanowiska, zbudowali ogromne majątki, dostąpili sławy wielkich budowniczych i architektów. On sam nie u wszystkich cieszył się dobrą opinią. Wieki później nazwano Erazma Małym Cezarem Borgią z Krakowa przypisując mu czyny, których nie popełnił.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:32
                                                    Erazm nie doczekał elekcji kolejnego króla Zygmunta III z rodu Wazów. Odszedł w swojej łaźni, ucztując i zabawiając się w towarzystwie pięknych kobiet. Zostawił majątek, którego zazdrościł mu niejeden magnat. W jego życiu pojawiły się postaci znamienite i wpływowe oraz podłe i małe. Po jego śmierci spierano się o spuściznę , zarzucając mu po raz kolejny naturę kupca, lichwiarza, sprzedawczyka. Jego ród wygasł, podobnie jak Montelupich, Bonerów czy Bethmanów, z którymi miał kontakty tak dobre, jak z biskupami Dantyszkiem, Padniewskim, Uchańskim, wielkorządcami i włodarzami Myszkowskim, Ocieskim, Tęczyńskim, Modrzewskim.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:51
                                                    Kraków miał burmistrza, który organizował orgie, kradł i mordował
                                                    Gdyby nie zachowały się relacje naocznych świadków, to Erazm Czeczotka-Tłokiński przeszedłby do historii jako wybitny samorządowiec, by nie powiedzieć mąż stanu. Sądzono by go bowiem po pozorach, a te wyglądają imponująco. Przez 40 lat był radnym. Trzy razy zajmował fotel burmistrza. Od króla otrzymał szlachectwo. Relacje się jednak zachowały. Świadkowie opowiedzieli nieco inną historię. Taką: złodziej publicznego, gwałciciel i morderca.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:52
                                                    A było tak, że życie w mieście uprzykrzali szlachcice, studenci i radni.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:53
                                                    Zwracał też uwagę na problemy z radnymi:
                                                    “Nie lepiej dzieje się na ratuszu krakowskim. Warunki bezpieczeństwa w mieście są wprost okropne. Dniem i nocą powtarzają się gwałty, zabójstwa i mordy, a panowie rajcy nie tylko się o to nie troszczą, ale owszem ukrywają morderców przed okiem sprawiedliwości… Czują się oni bezpieczni na swych stanowiskach, gdyż p. starosta trzyma z nimi kompanją i otrzymuje od nich sute podarunki. To też nic dziwnego, że kradzież grosza publicznego, ściągniętego z nędzy i biedoty miejskiej jest na porządku dziennym. A godność miejska jest bardzo kosztowna, gdyż aby zostać burmistrzem lub innym dygnitarzem miejskim, trzeba się grubo opłacić; ale wydatek ten się sowicie zwróci z darcia skóry z mieszkańców. Urząd radziecki był wprawdzie honorowy, ale przytem bardzo intratny.” A “Rada Miejska, która opanowała całkowicie rządy w mieście nie troszczyła się też wcale o resztę społeczeństwa tzw. pospólstwo, czyli jakbyśmy to dzisiaj nazwali szarego człowieka”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:54
                                                    Gdyby nie współcześni, Czeczotka zostałby zapamiętany jako odpowiedzialny mąż stanu, który w radzie spędził aż cztery dekady. Zachowały się jednak relacje opisujące poczynania burmistrza Czeczotki i do historii przeszedł jako “Krwawy burmistrz” lub “Mały Borgia z Krakowa”. Powodem było to, że łączył legendarne zamiłowanie do kobiecych wdzięków oraz publicznego grosza i urzędowych przywilejów, a jednocześnie był mordercą sądowym. I wszystko uchodziło mu na sucho.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:55
                                                    Głośne były sprawy, w których Czeczotka wykorzystywał miejskie służby i sądy do załatwiania prywatnych spraw. Tak było między innymi w przypadku magistra Akademii Krakowskiej, który odbił mu jedną z kochanek i wystawił za drzwi jej mieszkania. “Mały Borgia z Krakowa” uknuł wtedy intrygę, której efektem było ścięcie Franciszka Wolskiego. Zrobiono to naciągając prawo, więc rozzłoszczeni studenci urządzili demonstracje pod oknami radnego i wybili mu szyby w oknach.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:57
                                                    Innym razem Erazm Czeczotka wraz ze strażą ratuszową uprowadził z Grzegórzek Małgorzatę Kucharzową. Była to kobieta bardzo atrakcyjna i wpadła burmistrzowi w oko, ale przeszkodą był jej mąż. Problem rozwiązano tak, że Kucharzową porwano z domu i zamknięto na ratuszu. Rzecz usprawiedliwiono stawiając małżeństwu zarzuty kradzieży. Co każe zapytać, dlaczego w takim wypadku zamknięto tylko ją, a Pawła Kucharza zostawiono na wolności. To wyjaśnia Muczkowski: “tutaj nie szło o ukaranie sprawcy kradzieży majątku gminnego, lecz raczej o to, aby p. Kucharzową sprowadzić na ratusz, gdzie Czeczotka był panem wszechwładnym i mógł z nią uczynić, na co mu tylko jego gorąca krew pozwalała”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:58
                                                    Można zapewne powiedzieć, że nic w tym zaskakującego nie ma, bo sprawy w Polsce toczą się w takim rytmie od co najmniej 500 lat i można się było przyzwyczaić. Można jednak powiedzieć także, że da się też inaczej. W czasach Czeczotki żył na przykład niejaki Jan Abraham Ezofowicz. Ten dzierżawił cła królewskie w Kownie i kiedy zorientował się, że dochód 10-krotnie przewyższa koszty, które ponosi, zwrócił je Koronie prosząc, by w zamian powierzono mu funkcję administratora.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 12:59
                                                    W sprawie zabójstwa Wolskiego Erazma Czeczotkę, ale też pomagających mu radnych, uratowały decyzje kilku osób. Między innymi biskupa Filipa Padniewskiego, wojewody Myszkowskiego oraz samego króla Zygmunta Augusta. – Że ta sprawa tak niespodziewanie korzystnie dla Czeczotki i jego kompanów wynikła, nie zdziwi nas, gdy przeczytamy zapiski pisarza miejskiego w rachunkach miejskich. – opisywał autor „Krwawego burmistrza”. I kontynuował: „I tak pod rokiem 1568, a zatem w roku następnym po zabójstwie Wolskiego, czytamy następujące wydatki ze skarbu miejskiego: podarki dane biskupowi krakowskiemu Padniewskiemu «ex certa causa» (sic!), za pewną sprawę puchar srebrny wartości 62 mar. 24 gr. Zygmuntowi Palczewskiemu podstarościemu krakowskiemu 100 fl., temuż za wyświadczenie miastu usługi podczas tumultu i gwałtu scholarów flor. 300”. Pokaźną kwotą z budżetu miasta obdarowano także wojewodę, sędziów, a nawet króla Zygmunta Augusta.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:00
                                                    Zarzucono jej machlojki i nadużycia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:43
                                                    Do lat 60. pojawiały się różne interpretacje dotyczące funkcji rotundy. Większość z nich z czasem została odrzucona. Wśród tych można wymienić hipotezę Mariana Gumowskiego o pierwszej katedrze wawelskiej, obaloną już przez Romana Grodeckiego. Odosobnione pozostają także stanowiska Paula Stygera i Jerzego Hawrota, którzy określili tetrakonchos jako mauzoleum – Styger pierwszych Piastow, Hawrot pogan. Forma budowli czteroapsydowej mogła sugerować funkcję baptysterium, za którą opowiedział się Józef Muczkowski, przeciwko temu przemówił jednak brak pozostałości basenu chrzcielnego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:46
                                                    Najszerzej dyskutowanym w starszej literaturze problemem jest kwestia genezy form. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że dotyczy ona zarówno pochodzenia formy budowli czworolistnej, jak i bardziej dokładnie, jak te formy zostały przeszczepione na teren Krakowa. W pierwszym przypadku, większość badaczy pozostaje zgodna co do antycznej genezy formy tetrakonchosu. Szeroko o tradycji wznoszenia budowli na planie koła i pierwszych takich, antycznych przykładach, w kontekście wawelskiej rotundy, pisała Klaudia Stala.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:48
                                                    W nowszej literaturze rzadziej przyjmowano to stanowisko, wyjątek stanowi Świechowski, który w publikacji z 2009 roku nadal je podtrzymywał. Wśród innych ośrodków na zachodzie, z których miano czerpać wzorce, wymienia się ponadto: Nadrenię – Feliks Kopera i Władysław Abraham, Włochy – Muczkowski, Francję i tereny nadmozańskie – Morelowski, Alzację – Zdzisław Kępiński. Pojawienie się typu tetrakonchosu Dyba wiązał z wpływami węgierskimi, a bezpośredniego prototypu dla wawelskiej budowli upatrywał w rotundzie w Ludaspusta.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:52
                                                    Kościół Najświętszej Marii Panny (św. Feliksa i św. Adaukta)
                                                    Pozostałości średniowiecznej budowli na planie koła pod dawnymi kuchniami zamkowymi na Wawelu (budynkiem zamykającym od zachodu wewnętrzny dziedziniec zamku) zostały odnalezione w początku XX w. Adolf Szyszko-Bohusz wykazał, że były to relikty budowli sakralnej zrealizowanej w formie rotundy. Została ona zrekonstruowana na podstawie koncepcji Szyszko-Bohusza i stanowi obecnie główną atrakcję rezerwatu archeologicznego objętego ekspozycją „Wawel zaginiony”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:53
                                                    Także funkcja rotundy była dyskusyjna. Obok wspomnianej koncepcji mauzoleum pogańskiego, przedstawionej przez Jerzego Hawrota, można tu wspomnieć także odrzucone przez późniejszych badaczy koncepcje Paula Stygera (świątynia grobowa pierwszych Piastów) czy Mariana Gumowskiego (uważał rotundę za pierwszą katedrę krakowską, związaną z biskupami Prohorem i Prokulfem w II połowie X w.). Pojawił się też domysł, jakoby rotunda pełniła funkcję baptysterium (tak m.in. Adolf Szyszko-Bohusz powołujący się – choć z wątpliwościami – na przykład Chersonezu Taurydzkiego na Krymie, czy Józef Muczkowski), brak jednak wewnątrz śladów basenu chrzcielnego. Począwszy od Klementyny Żurowskiej (która uznawała nawet, że pierwszy gród wawelski istniał w tym rejonie, co jednak negatywnie zweryfikowały późniejsze badania archeologiczne) dość ugruntowane wydaje się przekonanie, że rotunda była prawdopodobnie kaplicą pałacową. Co prawda taką funkcję przypisuje się też bardziej okazałej bazylice św. Gereona, jednak obecność dwóch kaplic pałacowych: prywatnej/relikwiarzowej (w tym wypadku Najświętszej Marii Panny) i reprezentacyjnej (Gereona) nie jest wykluczona – takie rozwiązania można spotkać w Paderborn, Bambergu, Goslar czy Płocku. Odnalezioną w skale niewielką wnękę już Szyszko-Bohusz interpretował jako możliwe miejsce na relikwie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:54
                                                    Akta świętopietrza z lat 1325–1327 o rotundzie nie wspominają, zapewne była więc wówczas pozbawiona uposażenia (może nieczynna). Została odnowiona przez Kazimierza Wielkiego ok. roku 1340, na nowo uposażona i poświęcona pod wezwaniem św. Feliksa i św. Adaukta (data ta znana jest dzięki wzmiance z 1665 r. z lustracji inwentarza zamkowego: „Xiądz proboszcz rorancki tituli Assumptionis Beatae Mariae Virginis wnosi instancyę względem dwóch fundacyi, aby mu się w nich dosyć działo, to jest do pomienionej rorancyi, tudzież ad altare Sanctorum Felicis et Adaucti, to jest, że mu stół i suknia z wielkorządów należy, na co produkował privillegium Casimiri primi (sic!) de anno 1340, w którym jest fundacya”). Z tego czasu pochodzą m.in. odnalezione ślady gotyckiego wejścia i wsporniki. Podniesiono też o ok. 1,5 m posadzkę oraz dobudowano niewielkie oratorium otwarte do wnętrza przez emporę. Rotunda stała wówczas pomiędzy dwoma skrzydłami zamku, zachodnim i południowym; Adolf Szyszko-Bohusz wyraził przypuszczenie, że prowadziło do niej bezpośrednie przejście z komnat mieszkalnych południowego skrzydła. W ordo coronandi Władysława Warneńczyka kaplica opisana jest jako znajdująca się przy schodach wiodących do królewskiej sypialni.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:56
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/45/Rotunda%2C_Wawel_01.jpg/319px-Rotunda%2C_Wawel_01.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:03
                                                    Kryminalne historie. Niecne postępki krwawego burmistrza Erazma Czeczotki
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:04
                                                    16 grudnia 1567 r. w Krakowie odbył się pogrzeb magistra Franciszka Wolskiego, ściętego przez kata niespełna miesiąc wcześniej. Za straceniem Wolskiego stał bezwzględny krakowski burmistrz Czeczotka-Tłokiński, a przyczyną egzekucji był spór o kobietę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:05
                                                    Młody Razmus pochodził wprawdzie z niskiego stanu, ale odznaczał się rzutkością. W Krakowie zajmował się handlem. Prowadził rozmaite interesy - głównie handlował suknem - dzięki czemu dość szybko doszedł do majątku i znaczenia. Drogą do pomnożenia jednego i drugiego stało się korzystne małżeństwo. Czeczotka ożenił się z wdową po rajcy miejskim Mikołaju Jaskierze, Barbarą z domu Krupkówną. Wzięła ona po zmarłym mężu niezły posag w postaci tysiąca złotych oraz kamienicy w dobrym miejscu, bo przy ul. Sławkowskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:06
                                                    Wszystkie te koligacje i znajomości - a także majątek i znaczenie w mieście - sprawiły, że w 1547 r. Czeczotka został rajcą. Stanowisko to zajmował przez - bagatela! - 40 lat, aż do śmierci. Coraz bardziej rozwijał też swoje interesy i gromadził dobra, w tym także ziemskie. Już w 1548 r. został burmistrzem Krakowa. Ponownie funkcję tę sprawował w roku 1573 i 1576. Był też kilka razy ławnikiem oraz burgrabią ratusznym.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:08
                                                    : „Rzecz prosta, Czeczotka, wzorem innych bogatych mieszczan krakowskich, zapragnął szlachectwa; powołać się zaś na jakieś nadania Cesarzów dla swego czysto polskiego pochodzenia nie mógł; wiadomem mu było o adoptacyach mieszczan przez szlachtę, jak Morsztyna przez Tarnowskiego i innych, to też po śmierci Osieckiego [Ocieskiego], kanclerza koronnego, z którym go zapewno łączyły bliższe stosunki, próbuje wcisnąć się pomiędzy szlachtę, jako adoptowany przez zmarłego już Osieckiego do h. Jastrzębiec […].
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:09
                                                    Jak dokładnie było, nie wiemy, ale sprawa ta kieruje nas ku mniej sympatycznym cechom osobowości Czeczotki. Otóż odznaczał się on bezwzględnym i brutalnym charakterem oraz chciwością. By zdobyć to, na czym mu zależało, nie wahał się przed oszustwem, kradzieżą czy zabójstwem. Był zapalczywy, kłótliwy i zawzięty. W Krakowie słynął z awantur i sporów, jakie toczył z kontrahentami, dostawcami, sąsiadami i dłużnikami.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:10
                                                    Lista przestępstw jest znacznie dłuższa. Czeczotka próbował zabić rajcę Wacława Chodorowskiego. Kazał ściąć ucznia gimnazjalnego, w związku z czym kasa miasta musiała wypłacić odszkodowanie w wysokości 7 tys. złotych. Zagłodził w więzieniu ratuszowym zagrodnika (chłopa) z Grzegórzek Matysza Kaszkę, za co w 1582 r. został pozwany do sądu. Wydzierżawił od Krakowa wagę miejską za 80 złotych, a potem sam oddał ją w dzierżawę, ale za złotych 300. Wybudował kramy miejskie, a potem sam ciągnął z nich zyski. Zajął sadzawkę miejską, uprzednio każąc ściąć grodzkich strażników, którzy jej pilnowali. Przejął na wyłączność jatki mięsne w Sukiennicach
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:11
                                                    Niegodziwości burmistrza wywoływały coraz większe niezadowolenie. W końcu grupa krakowskich rajców odważyła się wnieść przeciw niemu sprawę przed trybunał królewski. Niewiele to jednak dało, bo Czeczotka przekupił Tomasza Pszonkę, notariusza kancelarii Zygmunta Augusta. Urzędnik tak przygotował sprawę, że zakończyła się uniewinnieniem burmistrza. Mało tego, łapówkę dla Pszonki zapłaciło miasto. Erazm kazał wydać mu z magazynów miejskich „suknię czarną adamaszkową podszytą karmazynem”. Inną skargę przeciwko Czeczotce wniósł rajca Stefan Haller, lecz i on przegrał przed sądem. Mało tego, król Stefan Batory złożył Hallera z urzędu. Krótko mówiąc, nie było silnych na Czeczotkę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:12
                                                    Kolejnym powodem zgorszenia w Krakowie była łaźnia, jaką Tłokiński kazał zbudować w swoim okazałym domu na rogu ulic św. Anny i Wiślnej. Miał tam zwyczaj przyjmować kobiety nie tylko lekkich obyczajów i nie tylko w celach higienicznych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:13
                                                    Ten jednak, nie bacząc na wpływy Tłokińskiego, podczas bezpośredniej konfrontacji po prostu wyrzucił raptusa za drzwi.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:13
                                                    Rychła rozprawa rajców była bezprawna, bo magister - jako uczony Akademii Krakowskiej - podlegał jurysdykcji rektora, a nie miasta. Rajcy mieli nawet początkowo pewne opory przed skazaniem Wolskiego, ale diabelski burmistrz po raz kolejny posłużył się fortelem. Przekonał magistra, że jeżeli się przyzna do winy, to zostanie wypuszczony. Wolski po raz drugi dał się nabrać, złożył zeznanie i to wystarczyło. Tego samego dnia, 21 listopada 1567 r. w południe odbyła się egzekucja. Wolskiego wyprowadzono z ratuszowego więzienia. Szafot stał na Rynku. Ścięcie nie poszło jednak gładko, bo katu, który miał świadomość, iż dzieje się bezprawie, zadrżała ręka. Nie od razu pozbawił skazańca głowy. Udało mu się dopiero za którymś razem. Gdy było po wszystkim, obecny na miejscu podstarości krzyknął do burmistrza:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:14
                                                    16 grudnia odbył się manifestacyjny pogrzeb Wolskiego z udziałem studentów i mieszczan. Ciało straconego magistra przeniesiono w żałobnym pochodzie z kościoła Franciszkanów na Rynek. Tam odczytano protestację przeciwko zbrodni, a w każdym rogu ogłoszono publicznie nazwiska sprawców - Czeczotki i rajców. Zwłoki pochowano na cmentarzu Świętego Ducha.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:18
                                                    Erazm (Rozmus) Czeczotka (zwany małym Cezarem, Borgią Krakowa, krwawym burmistrzem, zm. w 1587) – burmistrz krakowski, kupiec sukienny, jawny cudzołożnik.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:19
                                                    Kamienica Czeczotki – zabytkowa kamienica znajdująca się w Krakowie na rogu ulic Wiślnej 1 oraz św. Anny 2, na Starym Mieście.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:20
                                                    W XIX wieku piętrową kamienicę nadbudowano. Do stycznia 2010 w budynku mieścił się krakowski oddział sieci "Galeria Centrum".
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:23
                                                    Urodzony między 1480-85, prawdopodobnie w Pontassieve k. Florencji, zmarł w 1537 r. w Krakowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:24
                                                    Brak wiadomości o wczesnych latach życia Berrecciego. Na podstawie widocznej w jego dziełach znajomości rzeźby rzymskiej przyjmuje się, że był w Rzymie, a na podstawie bliskiej analogii jego kompozycji (w kaplicy Zygmuntowskiej) z ołtarzem Andrea Ferrucciego z kościoła S. Gerolamo we Fiesole, ok. 1450 (Victoria and Albert Museum, Londyn) można wnioskować, że Berrecci był związany z florenckim kręgiem tego rzeźbiarza.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:24
                                                    Berecci był zatrudniony przy rozbudowie zamku królewskiego na Wawelu i Niepołomicach (portale i obramienia), w latach 1519-24 wykonał baldachim do nagrobka króla Władysława Jagiełły. Najważniejszym dziełem Berecciego jest renesansowa Kaplica Zygmuntowska, kaplica grobowa króla Zygmunta I Starego (dawna kaplica Wniebowzięcia N. M. Panny), przy katedrze krakowskiej na Wawelu. Projekt z r. 1516 zrealizowany został w latach 1517-33. Mimo zmiany, jaką było umieszczenie w niej w latach 1574-75 posągu króla Zygmunta Augusta oraz nagrobka królowej Anny Jagiellonki (oba są dziełami rzaźbiarza Santi Gucciego) - pozostaje ona najczystszym stylowo i najpełniejszym dziełem włoskiej sztuki renesansowej w Polsce.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:25
                                                    Ściana południowa, na przeciwko wejścia, mieści płytę nagrobną Anny Jagiellonki. Nagrobki ostatnich Jagiellonów: Zygmunta I Starego oraz Zygmunta II Augusta znajdują się na ścianie zachodniej kaplicy. Pod arkadąmi, w sarkofagach spoczywają w swobodnej pozie, zwanej sansovinowską, figury odzianych w zbroję władców. Odlany przez Berecciego w 1531r. okrągły medalion Matki Boskiej z Dzieciątkiem, znajdujący się w niszy ściennej nad rzeźbą Zygmunta I Starego, nawiązuje swoją formą do podobnych płaskorzeźb włoskich, najbardziej spopularyzowanych przez medaliony majolikowe florenckiego artysty Luca della Robia (1399/1400-1482)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:26
                                                    Analogicznie umieszczone są jeszcze cztery posągi świętych: Zygmunta (patrona króla), Jana Chrzciciela, Piotra i Pawła na pozostałych ścianach. Na architektoniczne podziały nałożona jest niezwykle bogata płaskorzeźbiona dekoracja o motywach festonów owocowych, kompozycji roślinno-groteskowych, a także motywy zaczerpnięte z sarkofagów starożytnych sceny igraszek bóstw morskich, nereid i trytonów, (nad ołtarzem mieszczącym się na ścianie bocznej kaplicy).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:28
                                                    Berrecci [berẹczczi], Berecci, Bartolomeo Wymowa, ur. między 1480 a 1485, Pontassieve(?) k. Florencji, zm. VIII 1537, Kraków, włoski architekt i rzeźbiarz.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:29
                                                    1517
                                                    przybył na dwór Zygmunta I Starego w Krakowie
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:30
                                                    1522
                                                    wzniósł jeden z budynków klasztoru cystersów w Mogile k. Krakowa
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:30
                                                    1527–30
                                                    prowadził prace kamieniarsko-rzeźbiarskie na Wawelu
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:31
                                                    1530
                                                    objął kierownictwo przebudowy spalonego Zamku Królewskiego na Wawelu
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:04
                                                    W‎ ‎roku‎ ‎bieżącym‎ ‎1918‎ ‎rozpoczęto‎ ‎prze budowę‎ ‎tej‎ ‎fasady‎ ‎na‎ ‎bardziej‎ ‎monumentalną i‎ ‎lepiej‎ ‎do‎ ‎rozkładu‎ ‎wnętrza‎ ‎dostosowaną.
                                                    Budynek‎ ‎mieścić‎ ‎ma‎ ‎zbiory‎ ‎Historycznego Muzeum‎ ‎Wawelskiego‎ ‎i‎ ‎mieszkania‎ ‎służby zamkowej zwykłej‎ dwupiętrowej‎kamienicy‎1‎).‎ ‎ ‎A‎jed nak‎ ‎całe‎ ‎to‎ ‎zachodnie‎ ‎skrzydło‎ ‎pałacu, od‎ ‎Lubranki‎ ‎na‎ ‎południu‎ ‎do‎ ‎wieży‎ ‎Sobie skiego‎ ‎na‎ ‎północy,‎ ‎kryje‎ ‎w‎ ‎swych‎ ‎murach najciekawsze‎ ‎reszty‎ ‎dawnego‎ ‎nieistniejące go‎ ‎już‎ ‎zamku,‎ ‎reszty,‎ ‎które‎ ‎jedynie‎ ‎dzięki mozolnym‎ ‎badaniom‎ ‎ujrzały‎ ‎światło‎ ‎dzien ne,‎ ‎pozwalając‎ ‎nam‎ ‎przynajmniej‎ ‎w‎ ‎czę ści‎ ‎zdać‎ ‎sobie‎ ‎sprawę‎ ‎z‎ ‎wyglądu‎ ‎zamku w‎ ‎epoce‎ ‎tak‎ ‎odległej,‎ ‎jaką jest‎ ‎epoka‎ ‎romańska,‎ ‎okres czasu‎ ‎od‎ ‎XI.‎ ‎do‎ ‎XIII.‎ ‎wieku. Co‎ ‎prawda,‎ ‎obraz‎ ‎ten‎ ‎w‎ ‎u- myśle‎ ‎naszym‎ ‎nie‎ ‎skrystali zował‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎dokładnie. To‎ ‎jedno‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎jednak‎ ‎być pewnem,‎ ‎że‎ ‎późniejszego‎ ‎po działu‎ ‎na‎ ‎pałac‎ ‎czy‎ ‎rezy- dencyę‎ ‎i‎ ‎resztę‎ ‎góry,‎ ‎zabu dowaną‎ ‎świeckimi‎ ‎i‎ ‎kościel nymi‎ ‎budynkami,‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎od ległych‎ ‎czasach‎ ‎nie‎ ‎było. Cała‎ ‎powierzchnia‎ ‎góry‎ ‎za pewne‎ ‎pokryta‎ ‎była‎ ‎na- kształt‎ ‎miasteczka‎ ‎zabudo waniami‎ ‎mieszkalnemi‎ ‎i‎ ‎ko ściołami.‎ ‎Na‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎naj wyższych‎ ‎punktów‎ ‎góry‎ ‎sta ła‎ ‎katedra,‎ ‎na‎ ‎wschód‎ ‎od niej,‎ ‎w‎ ‎okolicy‎ ‎obecnej‎ ‎Ku rzej‎ ‎Stopki,‎ ‎na‎ ‎drugim‎ ‎wy skoku‎ ‎góry,‎ ‎u‎ ‎stóp‎ ‎wysokiej czworokątnej‎ ‎wieży‎ ‎obron nej‎ ‎kupiły‎ ‎się‎ ‎mieszkalne‎ ‎za budowania‎ ‎książęce.‎ ‎Całość, jak‎ ‎prawdziwe‎ ‎miasto,‎ ‎ota czały‎ ‎fortyfikacye‎ ‎ziemne i‎ ‎drewniane,‎ ‎zbudowane‎ ‎na krawędzi‎ ‎wzgórza.‎ ‎A‎ ‎obwód‎ ‎to‎ ‎był‎ ‎spory‎ ‎— blizko‎ ‎800‎ ‎metrów‎ ‎długości. Katedra‎ ‎(fig.‎ ‎5),‎ ‎obwiedziona‎ ‎dookoła‎ ‎niezawodnie‎ ‎własnym‎ ‎murem‎ ‎cmen tarnym‎ ‎i‎ ‎sama‎ ‎w‎ ‎sobie,‎ ‎jako‎ ‎budy nek‎ ‎murowany,‎ ‎dość‎ ‎obronna,‎ ‎stała‎ ‎przy środku‎ ‎północnej‎ ‎krawędzi‎ ‎wzgórza‎ ‎(1), wtem‎ ‎miejscu,‎ ‎gdzie‎ ‎do‎ ‎dzisiaj‎ ‎stoi;‎ ‎tuż‎ ‎za nią‎ ‎stał‎ ‎mniejszy‎ ‎kościół‎ ‎(3),‎ ‎podobnie‎ ‎jak katedra‎ ‎romański,‎ ‎lecz‎ ‎o‎ ‎cechach‎ ‎stylo wych‎ ‎nieco‎ ‎wcześniejszych‎ ‎—‎ ‎kościół,‎ ‎sta nowiący‎ ‎właściwie‎ ‎część‎ ‎prezbiteryalną
                                                    większej‎ ‎bazyliki‎ ‎(2),‎ ‎która‎ ‎wkrótce‎ ‎po wybudowaniu‎ ‎uległa‎ ‎jakiejś‎ ‎katastrofie i‎ ‎przez‎ ‎odcięcie‎ ‎murem‎ ‎poprzecznym‎
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:08
                                                    Gereona‎ ‎ostatecznie‎ ‎przestaje‎ ‎istnieć.‎ ‎Po-
                                                    opuszczeniu‎ ‎wyrestaurowana‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎nowo
                                                    nad‎ ‎jego‎ ‎resztkami‎ ‎pociągnięto‎ ‎mur‎ ‎obron
                                                    poświęcona‎ ‎pod‎ ‎wezwaniem‎ ‎św.‎ ‎Feliksa
                                                    Fig.‎ ‎3.‎ ‎Wawel‎ ‎po‎ ‎r.‎ ‎1806.
                                                    ny‎ ‎—‎ ‎zbudowany‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎cegły‎ ‎—‎ ‎dalej‎ ‎ku północy,‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎krawędzi‎ ‎wzgórza‎ ‎(fig.‎ ‎7). Wzdłuż‎ ‎całego‎ ‎muru‎ ‎obronnego‎ ‎stanęło zachodnie‎ ‎skrzydło‎ ‎zamku‎ ‎kazimierzo- wego,‎ ‎murowane‎ ‎z‎ ‎cegły;‎ ‎nad‎ ‎dawną bramą‎ ‎wyrosła‎ ‎wysoka‎ ‎wieża,‎ ‎zamiast dawnych‎ ‎wałów,‎ ‎stanowiących‎ ‎dwa‎ ‎dru
                                                    gie‎ ‎boki‎ ‎trójkąta,‎ ‎stanęły‎ ‎podobne‎ ‎skrzydła mieszkalne‎ ‎zamku,‎ ‎a‎ ‎sprofanowana‎ ‎ro tunda‎ ‎N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi,‎ ‎po‎ ‎stulelniem‎ ‎przeszło
                                                    i‎ ‎Adaukta,‎ ‎staje‎ ‎się‎ ‎kaplicą‎ ‎przy‎ ‎południo- wem‎ ‎skrzydle‎ ‎zamku‎ ‎’). Wiek‎ ‎XVI.‎ ‎przyniósł‎ ‎dalsze‎ ‎doniosłe zmiany.‎ ‎Przebudowane‎ ‎przez‎ ‎Włochów skrzydło‎ ‎północne‎ ‎i‎ ‎przyległa‎ ‎część‎ ‎za chodniego‎ ‎otrzymały‎ ‎wygląd‎ ‎obecny,‎ ‎na gruzach
                                                    było okupacyi,‎ ‎by‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1806‎ ‎padły‎ ‎pod kilofem‎ ‎mury‎ ‎gotyckie‎ ‎kazimierzowego
                                                    zburzonego‎ ‎wschodniego‎ ‎zbudo wano‎ ‎nowe,‎ ‎znacznie‎ ‎dłuższe i‎ ‎okazalsze,‎ ‎południowe‎ ‎znie siono‎ ‎doszczętnie,‎ ‎kosztem jego‎ ‎i‎ ‎przez‎ ‎zasypanie‎ ‎daw nego‎ ‎trzęsawiska‎ ‎zwiększono powierzchnię‎ ‎podwórca‎ ‎pra wie‎ ‎w‎ ‎dwójnasób.‎ ‎Bez‎ ‎zmiany pozostała‎ ‎tylko‎ ‎część‎ ‎zacho dniego‎ ‎skrzydła‎ ‎od‎ ‎bramy wjazdowej‎ ‎do‎ ‎kaplicy‎ ‎św.‎ ‎Fe liksa‎ ‎i‎ ‎Adaukta.‎ ‎Ta‎ ‎ostatnia jako‎ ‎kościół‎ ‎istnieć‎ ‎przestała. Przedzielona‎ ‎sklepieniem‎ ‎na dwie‎ ‎kondygnacye,‎ ‎włączoną została‎ ‎do‎ ‎kompleksu‎ ‎zabu dowań‎ ‎zachodniego‎ ‎skrzydła. Obok,‎ ‎ku‎ ‎południowi,‎ ‎zbudo wano‎ ‎równocześnie‎ ‎(w‎ ‎1517‎ ‎r.) nowy,‎ ‎prawie‎ ‎kwadratowy, budynek‎ ‎czterech‎ ‎kuchen‎ ‎kró lewskich.‎ ‎Stan‎ ‎ten‎ ‎bez‎ ‎zmian prawie‎ ‎zachował‎ ‎się‎ ‎aż‎ ‎do czasów‎ ‎najnowszych.‎ ‎Trzeba rządów‎ ‎wojskowych‎ ‎austryackiej
                                                    2‎)‎ ‎Praebenda‎ ‎sanctorum‎ ‎Felicis‎ ‎et‎ ‎Adaucti in‎ ‎castro‎ ‎Cracoviensi‎ ‎habens‎ ‎ecclesiam‎ ‎spe- cialem‎ ‎rotundam‎ ‎et‎ ‎altam,‎ ‎prisco‎ ‎et‎ ‎veteri more‎ ‎ex‎ ‎lapide‎ ‎fabrefactam,‎ ‎idolis‎ ‎quondam, priusquam‎ ‎Poloni‎ ‎ad‎ ‎christianitatis‎ ‎iura‎ ‎con- versi‎ ‎forent,‎ ‎dicatam.‎ ‎Cuius‎ ‎memoriam‎ ‎et‎ ‎fa- bricam‎ ‎Casimirus‎ ‎secundus‎ ‎Poloniae‎ ‎rex,‎ ‎ca strum‎ ‎Cracoviense‎ ‎a‎ ‎fundamentis‎ ‎initians, posteris‎ ‎reservare‎ ‎voluit‎ ‎et‎ ‎in‎ ‎qua‎ ‎praefatam praebendam‎ ‎fundavit.‎ ‎(Prebenda‎ ‎świętych‎ ‎Fe
                                                    liksa‎ ‎i‎ ‎Adaukta,‎ ‎mająca‎ ‎w‎ ‎zamku‎ ‎krakowskim osobny‎ ‎kościół‎ ‎okrągły‎ ‎i‎ ‎wysoki,‎ ‎pierwotnym i‎ ‎staroświeckim‎ ‎sposobem‎ ‎z‎ ‎kamienia‎ ‎wymu rowany,‎ ‎niegdyś,‎ ‎zanim‎ ‎Polacy‎ ‎przyjęli‎ ‎chrze ścijaństwo,‎ ‎bałwanom‎ ‎poświęcony.‎ ‎Kazimierz drugi,‎ ‎król‎ ‎polski,‎ ‎chcąc‎ ‎pamięć‎ ‎o‎ ‎nim‎ ‎i‎ ‎samą budowę‎ ‎ocalić‎ ‎dla‎ ‎potomstwa,‎ ‎przebudowu jąc‎ ‎z‎ ‎gruntu‎ ‎zamek‎ ‎krakowski‎ ‎ustanowił w‎ ‎tym‎ ‎kościele‎ ‎wyżej‎ ‎wymienioną‎ ‎prebendę). Długosz:‎ ‎Liber‎ ‎beneficiorum‎ ‎I,
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:11
                                                    tworzących‎ ‎w‎ ‎miniaturze‎ ‎rodzaj‎ ‎pokładów geologicznych‎ ‎ogólnej‎ ‎grubości‎ ‎koło‎ ‎40 cent.‎ ‎W‎ ‎warstwach‎ ‎tych,‎ ‎powstałych‎ ‎prze ważnie‎ ‎z‎ ‎ziemi‎ ‎i‎ ‎błota,‎ ‎nanoszonego‎ ‎przez obuwie,‎ ‎znalazło‎ ‎się‎ ‎nieco‎ ‎ułamków‎ ‎ce ramiki,‎ ‎trochę‎ ‎kości‎ ‎ptasich‎ ‎i‎ ‎zwierzęcych, żelaziwa‎ ‎i‎ ‎—‎ ‎jedna‎ ‎kostka‎ ‎do‎ ‎gry.‎ ‎Sądząc z‎ ‎nierówności‎ ‎tej‎ ‎improwizowanej‎ ‎posadz ki‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎niechlujstwa,‎ ‎jakie‎ ‎wówczas‎ ‎w‎ ‎bu dynku‎ ‎panować‎ ‎musiało,‎ ‎ze‎ ‎śladów‎ ‎nie tylko‎ ‎pobytu,‎ ‎lecz‎ ‎wprost‎ ‎zamieszkania przez‎ ‎ludzi,‎ ‎—‎ ‎śladów,‎ ‎których‎ ‎nie‎ ‎można wytłumaczyć‎ ‎przypadkowem‎ ‎przysypa niem‎ ‎wnętrza‎ ‎kościoła‎ ‎resztkami‎ ‎z‎ ‎jakiegoś śmietnika,‎ ‎sądząc‎ ‎nareszcie‎ ‎ze‎ ‎śladów ognisk,‎ ‎należy‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎pewnym okresie‎ ‎czasu‎ ‎kościół‎ ‎został‎ ‎opuszczony przez‎ ‎duchowieństwo‎ ‎i‎ ‎użyty‎ ‎jako‎ ‎budy nek‎ ‎mieszkalny.‎ ‎Stać‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎mogło‎ ‎jedy nie‎ ‎po‎ ‎inkastelacyi‎ ‎Konrada‎ ‎Mazowiec kiego,‎ ‎czyli‎ ‎w‎ ‎okresie‎ ‎czasu‎ ‎od‎ ‎r.‎ ‎1241 do‎ ‎1340,‎ ‎zanim‎ ‎sprofanowany‎ ‎przez‎ ‎in- kastelacyę‎ ‎i‎ ‎zapuszczony‎ ‎budynek‎ ‎nie‎ ‎zo stał‎ ‎przez‎ ‎Kazimierza‎ ‎Wielkiego‎ ‎odrestau rowany‎ ‎i‎ ‎poświęcony‎ ‎na‎ ‎nowo‎ ‎*).‎ ‎Potwier dza‎ ‎to‎ ‎najzupełniej‎ ‎charakter‎ ‎ceramiki, znalezionej‎ ‎we‎ ‎warstwach‎ ‎podłogi.‎ ‎Obok typowych‎ ‎okazów‎ ‎grodziskowej‎ ‎ceramiki znalazły‎ ‎się‎ ‎tutaj‎ ‎reszty‎ ‎naczyń‎ ‎polewa nych,‎ ‎które‎ ‎wcześniej,‎ ‎niż‎ ‎w‎ ‎XIV.‎ ‎wieku, zapewne‎ ‎powstać‎ ‎nie‎ ‎mogły.‎ ‎Z‎ ‎drugiej zaś‎ ‎strony‎ ‎to‎ ‎uwarstwowienie‎ ‎podłogi‎ ‎nie mogło‎ ‎powstać‎ ‎później,‎ ‎po‎ ‎zamianie‎ ‎ko ściółka‎ ‎na‎ ‎budynek‎ ‎mieszkalny‎ ‎w‎ ‎XVI‎ ‎w., gdyż‎ ‎wówczas‎ ‎podłoga‎ ‎ta‎ ‎znajdowała‎ ‎się już‎ ‎pod‎ ‎grubą‎ ‎na‎ ‎3‎ ‎metry‎ ‎warstwą‎ ‎nasypu. 9‎ ‎Jak‎ ‎sądzimy,‎ ‎nastąpiło‎ ‎to‎ ‎koło‎ ‎r.‎ ‎1340. Naprowadza‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎następująca‎ ‎wzmianka z‎ ‎r.‎ ‎1665,‎ ‎dołączona‎ ‎do‎ ‎dokonanej‎ ‎wówczas lustracyi‎ ‎inwentarza‎ ‎zamkowego:‎ ‎»Xiądz‎ ‎pro boszcz‎ ‎rorancki‎ ‎tituli‎ ‎Assumptionis‎ ‎Beatae Mariae‎ ‎Virginis‎ ‎wnosi‎ ‎instancyę‎ ‎względem dwóch‎ ‎fundacyi,‎ ‎aby‎ ‎mu‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nich‎ ‎dosyć działo,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎do‎ ‎pomienionej‎ ‎rorancyi,‎ ‎tu dzież‎ ‎ad‎ ‎altare‎ ‎Sanctorum‎ ‎Felicis‎ ‎et‎ ‎Adaucti,
                                                    Pierwszym‎ ‎murem‎ ‎gotyckim,‎ ‎dosta wionym‎ ‎do‎ ‎rotundy,‎ ‎jest‎ ‎ów‎ ‎mur‎ ‎obronny, o‎ ‎którym‎ ‎tyle‎ ‎już‎ ‎razy‎ ‎wspominaliśmy. Jest‎ ‎to‎ ‎mur‎ ‎niedbale‎ ‎z‎ ‎nieregularnych ułamków‎ ‎skały‎ ‎wapiennej‎ ‎zbudowany; dobija‎ ‎on‎ ‎do‎ ‎rotundy‎ ‎w‎ ‎okolicy‎ ‎północno- zachodniej‎ ‎absydy‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób,‎ ‎że‎ ‎omija okno,‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎absydzie‎ ‎znajdujące‎ ‎się,‎ ‎i‎ ‎tem- samem‎ ‎nie‎ ‎zabiera‎ ‎światła‎ ‎wnętrzu. Jak‎ ‎już‎ ‎wyżej‎ ‎wzmiankowaliśmy,‎ ‎dzia łalność‎ ‎budowlana‎ ‎Kazimierza‎ ‎Wielkiego na‎ ‎Wawelu‎ ‎zamieniła‎ ‎opuszczone‎ ‎rudery na‎ ‎europejski‎ ‎średniowieczny‎ ‎zamek,‎ ‎zbu dowany‎ ‎dookoła‎ ‎trójkątnego,‎ ‎dość‎ ‎obszer nego‎ ‎podwórca.‎ ‎Rotunda‎ ‎znalazła‎ ‎się w‎ ‎południowo-zachodnim‎ ‎narożniku‎ ‎pod wórca,‎ ‎z‎ ‎dwóch‎ ‎stron‎ ‎niby‎ ‎kleszczami objęta‎ ‎dwoma‎ ‎skrzydłami‎ ‎zamku‎ ‎—‎ ‎za- chodniem‎ ‎i‎ ‎południowem.‎ ‎Związany‎ ‎odtąd ściśle‎ ‎z‎ ‎zamkiem,‎ ‎ten‎ ‎dotychczas‎ ‎wolno stojący‎ ‎budynek‎ ‎zaczyna‎ ‎dzielić‎ ‎los‎ ‎z‎ ‎in- nemi‎ ‎zabudowaniami‎ ‎zamkowemi.‎ ‎Teren, który‎ ‎w‎ ‎międzyczasie‎ ‎przez‎ ‎powolne‎ ‎na rastanie,‎ ‎a‎ ‎wkońcu‎ ‎przez‎ ‎sztuczne‎ ‎wy równanie‎ ‎podwórca‎ ‎podniósł‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎oko licy‎ ‎kościółka‎ ‎o‎ ‎1‎1‎/‎2‎ ‎metra,‎ ‎zmusił‎ ‎re stauratorów‎ ‎rotundy‎ ‎do‎ ‎podniesienia‎ ‎po sadzki‎ ‎jego‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎samej‎ ‎wysokości.‎ ‎Okna i‎ ‎drzwi‎ ‎w‎ ‎absydach‎ ‎musiano‎ ‎zamurować, posadzkę‎ ‎dano‎ ‎nową,‎ ‎na‎ ‎razie‎ ‎na‎ ‎belkach drewnianych‎ ‎(fig.‎ ‎10,‎ ‎11),‎ ‎po‎ ‎których‎ ‎po zostały‎ ‎w‎ ‎murach‎ ‎ślady‎ ‎na‎ ‎wysokości dołu‎ ‎okien,‎ ‎wejście‎ ‎nowe‎ ‎wybito‎ ‎we wschodnim‎ ‎filarze‎2‎).‎ ‎W‎ ‎południowo-za chodniej‎ ‎absydzie‎ ‎zachowane‎ ‎dwa‎ ‎krok- sztyny‎ ‎i‎ ‎reszty‎ ‎łuku‎ ‎ceglanego‎ ‎na‎ ‎nich to‎ ‎jest,‎ ‎że‎ ‎mu‎ ‎stół‎ ‎i‎ ‎suknia‎ ‎z‎ ‎wielko‎ ‎rządów należy,‎ ‎na‎ ‎co‎ ‎produkował‎ ‎privillegium‎ ‎Casi- miri‎ ‎primi‎ ‎(sic)‎ ‎de‎ ‎anno‎ ‎1340,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎jest fundacya«.‎ ‎Teka‎ ‎Grona‎ ‎Konserwatorów‎ ‎Gali- cyi‎ ‎Zachodniej‎ ‎tom‎ ‎V,‎ ‎538. 2‎)‎ ‎Jedyną‎ ‎pozostałością‎ ‎dawnego‎ ‎tego‎ ‎wej ścia‎ ‎jest‎ ‎próg‎ ‎z‎ ‎kamienia‎ ‎wapiennego.‎ ‎Do tych‎ ‎drzwi‎ ‎należą‎ ‎też‎ ‎zapewne‎ ‎gotyckie odrzwia‎ ‎z‎ ‎pińczowskiego‎ ‎kamienia,‎ ‎pocho-
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:14
                                                    pierwotny;‎ ‎v/a‎ ‎rriur‎ ‎gotycki‎ ‎]‎ ‎2‎ ‎4.‎ ‎(‎ ‎r‎ ‎.‎ ‎Przekrój‎ ‎u‎ ‎murów‎ ‎dokonano‎ ‎rta,‎ ‎-wysokość-^ {2-2.6‎z‎ ‎65^nad‎ ‎powierzchnią/‎ ‎oceanu.‎ ‎A-kościop,‎ ‎B-zakry^tya,‎ ‎C-mur‎ ‎obronny‎ ‎XIII‎ ‎w: „Krakowanie-‎ ‎zozrzedzonc‎ ‎oznacza‎ ‎mur.‎ ‎już‎ ‎nieiytniejacy
                                                    Fig.‎ ‎8.‎ ‎Rotunda‎ ‎w‎ ‎XIII‎ ‎wieku,‎ ‎plan.
                                                    16
                                                    tej‎ ‎sztuki.‎ ‎Czy‎ ‎możemy‎ ‎to‎ ‎samo‎ ‎stwier dzić‎ ‎odnośnie‎ ‎do‎ ‎pozostałych‎ ‎kościołów? 9‎ ‎O‎ ‎kościele‎ ‎św.‎ ‎Michała‎ ‎pisze‎ ‎Długosz: »Vetusto‎ ‎tempore‎ ‎per‎ ‎Boleslaum‎ ‎Chabry‎ ‎pri- mum‎ ‎catholicum‎ ‎Poloniae‎ ‎regem‎ ‎fundata, erecta‎ ‎et‎ ‎dotata‎ ‎multis‎ ‎centenis‎ ‎annorum‎ ‎fuit lignea,‎ ‎sed‎ ‎Casimirus‎ ‎II‎ ‎rex‎ ‎Poloniae,‎ ‎qui regnum‎ ‎Poloniae‎ ‎cocto‎ ‎nobilitavit‎ ‎latere,‎ ‎il- lam‎ ‎muris‎ ‎extruxit‎ ‎et‎ ‎testitudinibus‎ ‎et‎ ‎cle- nodiis‎ ‎adornavit‎ ‎a.‎ ‎d.‎ ‎1355«‎ ‎—‎ ‎w‎ ‎zamierzch łych‎ ‎czasach‎ ‎przez‎ ‎Bolesława‎ ‎Chrobrego
                                                    Kościoły‎ ‎św.‎ ‎Michała‎ ‎’)‎ ‎i‎ ‎św.‎ ‎Jerzego‎2‎) do‎ ‎XIV‎ ‎wieku‎ ‎były‎ ‎skromnymi‎ ‎drewnia- pierwszego‎ ‎katolickiego‎ ‎króla‎ ‎polskiego‎ ‎ufun dowany,‎ ‎zbudowany‎ ‎i‎ ‎obdarzony,‎ ‎przez‎ ‎dłu gie‎ ‎wieki‎ ‎był‎ ‎kościołem‎ ‎drewnianym,‎ ‎aż‎ ‎Ka zimierz‎ ‎II‎ ‎król‎ ‎polski,‎ ‎który‎ ‎Polskę‎ ‎uświe tnił‎ ‎budowlami‎ ‎z‎ ‎cegły,‎ ‎wymurował‎ ‎go‎ ‎na nowo‎ ‎i‎ ‎upiększył‎ ‎sklepieniami‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1355. Długosz:‎ ‎Liber‎ ‎benef.‎ ‎I,‎ ‎531. 2‎)‎ ‎S.‎ ‎Georgii‎ ‎ecclesiam‎ ‎antiquitus‎ ‎memo riae‎ ‎proditum‎ ‎est,‎ ‎in‎ ‎castro‎ ‎Cracov.‎ ‎simul
                                                    Dawnymi‎ ‎budynkami,‎ ‎po‎ ‎których‎ ‎ani‎ ‎śladu nie‎ ‎pozostało.‎ ‎Pozostaje‎ ‎więc‎ ‎jedynie‎ ‎ro tunda‎ ‎N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi. Jak‎ ‎sądzimy,‎ ‎kościół‎ ‎katedralny,‎ ‎nawet ten‎ ‎najstarszy,‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎pierwszym‎ ‎chro nologicznie‎ ‎kościołem‎ ‎zbudowanym‎ ‎na Wawelu.‎ ‎Nie‎ ‎zapominajmy,‎ ‎że‎ ‎ufundo- una‎ ‎cum‎ ‎cathedrali‎ ‎atque‎ ‎S.‎ ‎Michaelis‎ ‎colle- giata‎ ‎conditam‎ ‎esse...‎ ‎haec‎ ‎cum‎ ‎ab‎ ‎initio‎ ‎de materia‎ ‎corruptibili‎ ‎ligneorum‎ ‎fabricata‎ ‎esset, nee‎ ‎haberet‎ ‎aliquam‎ ‎dotem,‎ ‎Casimirus‎ ‎Secun- dus‎ ‎Poloniae‎ ‎rex‎ ‎amota‎ ‎lignea‎ ‎earn‎ ‎lapideam et‎ ‎augustiorem‎ ‎fecit,‎ ‎plerisque‎ ‎ornamentis insignavit.‎ ‎Kościół‎ ‎św.‎ ‎Jerzego‎ ‎na‎ ‎zamku‎ ‎kra kowskim‎ ‎od‎ ‎dawna‎ ‎uważany‎ ‎za‎ ‎równie‎ ‎starowanie‎ ‎biskupstwa‎ ‎krakowskiego‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1001 nastąpiło‎ ‎co‎ ‎najmniej‎ ‎w‎ ‎sto‎ ‎lat‎ ‎po‎ ‎wpro wadzeniu‎ ‎chrześcijaństwa‎ ‎nad‎ ‎górną‎ ‎Wisłą i‎ ‎stał‎ ‎zapewne‎ ‎na‎ ‎Wawelu‎ ‎już‎ ‎jeden,‎ ‎jeśli nie‎ ‎dwa‎ ‎pomniejsze‎ ‎kościółki,‎ ‎gdy‎ ‎przy stępowano‎ ‎do‎ ‎budowy‎ ‎większego‎ ‎ko ścioła‎ ‎katedralnego.‎ ‎Wszystko‎ ‎przemawia świecki,‎ ‎jak‎ ‎katedra‎ ‎i‎ ‎kolegiata‎ ‎św.‎ ‎Michała, od‎ ‎początku‎ ‎był‎ ‎zbudowany‎ ‎z‎ ‎nietrwałego budulca‎ ‎drzewnego‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎miał‎ ‎żadnej‎ ‎dotacyi. Kazimierz‎ ‎II‎ ‎król‎ ‎polski‎ ‎po‎ ‎zburzeniu‎ ‎drew nianego‎ ‎wybudował‎ ‎nowy‎ ‎większy‎ ‎z‎ ‎kamie nia‎ ‎i‎ ‎upiększył‎ ‎licznemi‎ ‎ornamentami.‎ ‎Dłu gosz:‎ ‎Liber‎ ‎benef.‎ ‎I,‎ ‎592.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:18
                                                    jącego‎ ‎w‎ ‎tak‎ ‎rażącej‎ ‎sprzeczności‎ ‎z‎ ‎nieu dolnością‎ ‎techniki,‎ ‎rotunda‎ ‎nasza‎ ‎góruje bezsprzecznie‎ ‎ponad‎ ‎wszystkiemi‎ ‎bazyli kami‎ ‎romańskiemi.‎ ‎Koncepcya‎ ‎naszej‎ ‎ro tundy‎ ‎powstała‎ ‎jak‎ ‎gdyby‎ ‎w‎ ‎umyśle‎ ‎zu pełnie‎ ‎innym,‎ ‎niż‎ ‎umysł‎ ‎przeciętnego‎ ‎archi- tekty‎ ‎europejskiego‎ ‎owych‎ ‎czasów.‎ ‎Jest ona‎ ‎dziełem‎ ‎innej‎ ‎twórczości,‎ ‎operującej innemi‎ ‎przesłankami‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎innych‎ ‎celów dążącej.‎ ‎By‎ ‎różnice‎ ‎te‎ ‎lepiej‎ ‎określić, cofnąć‎ ‎się‎ ‎musimy‎ ‎do‎ ‎pierwocin‎ ‎archi tektury‎ ‎wczesno-chrześcijańskiej,‎ ‎spadko bierczyni‎ ‎świetnych‎ ‎tradycyi‎ ‎klasycznych, do‎ ‎czasów,‎ ‎kiedy‎ ‎religia‎ ‎chrześcijańska
                                                    opuszcza‎ ‎tajemnicze‎ ‎wnętrza‎ ‎katakumb i‎ ‎mieszkań‎ ‎prywatnych,‎ ‎utrwala‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎ży ciu‎ ‎społeczeństw,‎ ‎staje‎ ‎się‎ ‎religią‎ ‎panu jącą.‎ ‎Na‎ ‎wschodnich‎ ‎krańcach‎ ‎rzymskiego imperyum,‎ ‎gdzie‎ ‎kult‎ ‎chrześcijański‎ ‎prze- dewszystkiem‎ ‎wzmocnił‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎przyjął‎ ‎formy ustalone,‎ ‎w‎ ‎Syryi,‎ ‎Armenii,‎ ‎Egipcie‎ ‎i‎ ‎Bi- zancyum,‎ ‎powstaje‎ ‎architektura‎ ‎chrześci jańska,‎ ‎kontynuując‎ ‎tradycyę‎ ‎klasycznej, lecz‎ ‎od‎ ‎początku‎ ‎rozwijając‎ ‎dwa‎ ‎zasa dnicze‎ ‎typy‎ ‎budowli‎ ‎kościelnych,‎ ‎w‎ ‎ni- czem‎ ‎do‎ ‎siebie‎ ‎niepodobne.‎ ‎Typ‎ ‎pierwszy, powszechnie‎ ‎na‎ ‎ziemiach,‎ ‎poddanych‎ ‎bez pośrednim‎ ‎wpływom‎ ‎rzymskiej‎ ‎kultury,
                                                    wzoruje‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎starorzymskim‎ ‎budynku bazyliki‎ ‎—‎ ‎sali‎ ‎zgromadzeń‎ ‎publicznych, sali,‎ ‎nadającej‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎nabożeństw‎ ‎chrze ścijańskich‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎celu‎ ‎niezawodnie nieraz,‎ ‎jako‎ ‎kościół‎ ‎naprędce‎ ‎improwi zowany,‎ ‎używanej:‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎budynki‎ ‎prosto kątne,‎ ‎o‎ ‎płaskich‎ ‎stropach,‎ ‎często‎ ‎wspar tych‎ ‎na‎ ‎filarach,‎ ‎o‎ ‎półkolistej‎ ‎absydzie w‎ ‎jednym‎ ‎końcu‎ ‎sali,‎ ‎o‎ ‎wejściu‎ ‎w‎ ‎innym. Takimi‎ ‎są‎ ‎wszystkie‎ ‎pierwsze‎ ‎kościoły chrześcijańskie,‎ ‎w‎ ‎Syryi‎ ‎naprzykład.‎ ‎Ró wnolegle‎ ‎jednak‎ ‎powstaje‎ ‎i‎ ‎rozwija‎ ‎się typ‎ ‎inny,‎ ‎zupełnie‎ ‎odmienny,‎ ‎wzorowany na‎ ‎zabytkach‎ ‎niepodległej‎ ‎wpływom‎ ‎rzym skim‎ ‎architektury‎ ‎rodzimej,‎ ‎na‎ ‎takiej‎ ‎je dnostce‎ ‎architektonicznej,‎ ‎jaką‎ ‎była‎ ‎sfe rycznie‎ ‎zasklepiona‎ ‎cela,‎ ‎w‎ ‎Persyi‎ ‎i‎ ‎Ar menii‎ ‎stanowiąca‎ ‎część‎ ‎składową‎ ‎zarówno ubogiej‎ ‎glinianej‎ ‎chaty,‎ ‎jak‎ ‎pałacu‎ ‎kró lewskiego.‎ ‎Typy‎ ‎te‎ ‎zasadniczo‎ ‎różnią‎ ‎się tak‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎konstrukcyi,‎ ‎jak‎ ‎do‎ ‎wyglądu. Gdy‎ ‎typ‎ ‎pierwszy,‎ ‎bazylikowy,‎ ‎jakby stworzony‎ ‎dla‎ ‎okolic,‎ ‎obfitujących‎ ‎w‎ ‎drze wo,‎ ‎przez‎ ‎zastosowanie‎ ‎płaskiego‎ ‎stropu z‎ ‎góry‎ ‎rezygnuje‎ ‎z‎ ‎trudności,‎ ‎związanych z‎ ‎zasklepieniem‎ ‎większej‎ ‎przestrzeni‎ ‎x‎), natomiast‎ ‎daje‎ ‎architekcie‎ ‎szerokie‎ ‎pole do‎ ‎popisu‎ ‎w‎ ‎motywie‎ ‎tak‎ ‎wdzięcznym dekoracyjnie,‎ ‎jakim‎ ‎jest‎ ‎długa‎ ‎perspekty wa‎ ‎słupów,‎ ‎zakończona‎ ‎wgłębieniem‎ ‎ab sydy.‎ ‎W‎ ‎typie‎ ‎drugim‎ ‎całą‎ ‎uwagę‎ ‎bu downiczego‎ ‎pochłania‎ ‎konstrukcya‎ ‎skle- pienna,‎ ‎nasuwając‎ ‎tyle‎ ‎różnorodnych‎ ‎roz wiązań‎ ‎przestrzennych,‎ ‎ile‎ ‎jest‎ ‎możliwo ści‎ ‎zasklepienia‎ ‎coraz‎ ‎to‎ ‎większych‎ ‎prze strzeni.‎ ‎Gdy‎ ‎w‎ ‎pierwszym‎ ‎typie‎ ‎właści- 9‎ ‎Z‎ ‎czasem‎ ‎ambicyą‎ ‎architektów‎ ‎staje się‎ ‎stworzenie‎ ‎typu‎ ‎bazyliki‎ ‎sklepionej.‎ ‎Z‎ ‎koń cem‎ ‎XII‎ ‎a‎ ‎początkiem‎ ‎XIII‎ ‎wieku‎ ‎pojawiają się‎ ‎sklepione‎ ‎późno-romańskie‎ ‎bazyliki‎ ‎cyster skie,‎ ‎a‎ ‎rozkwit‎ ‎swój‎ ‎system‎ ‎sklepieniowy‎ ‎w‎ ‎ba zylikach‎ ‎znalazł‎ ‎w‎ ‎epoce‎ ‎gotyckiej. 2‎)‎ ‎Być‎ ‎może‎ ‎jedną‎ ‎z‎ ‎przyczyn‎ ‎rozpo wszechnienia‎ ‎systemu‎ ‎bazylikowego‎ ‎ze‎ ‎szkodą dla‎ ‎centralnego‎ ‎jest‎ ‎tradycya‎ ‎kościelna,‎ ‎wy-
                                                    wem‎ ‎polem‎ ‎do‎ ‎popisu‎ ‎jest‎ ‎dekoracya stale‎ ‎podobnego‎ ‎do‎ ‎siebie‎ ‎szkieletu‎ ‎archi tektonicznego,‎ ‎w‎ ‎drugim‎ ‎sam‎ ‎ten‎ ‎szkielet w‎ ‎każdym‎ ‎nieomal‎ ‎wypadku‎ ‎się‎ ‎zmienia i‎ ‎stwarza‎ ‎coraz‎ ‎to‎ ‎inne‎ ‎efekty.‎ ‎Poczyna jąc‎ ‎od‎ ‎najpierwotniejszej‎ ‎formy‎ ‎central nego‎ ‎budynku,‎ ‎jakim‎ ‎jest‎ ‎cylinder,‎ ‎na kryty‎ ‎półkulą,‎ ‎stwarza‎ ‎dążność‎ ‎do‎ ‎zwię kszenia‎ ‎pojemności‎ ‎budynku‎ ‎cały‎ ‎szereg form‎ ‎dalszych.‎ ‎Pojemność‎ ‎wnętrza‎ ‎zwię ksza‎ ‎się‎ ‎przez‎ ‎dodanie‎ ‎do‎ ‎zasadniczego cylindra‎ ‎—‎ ‎absyd,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎naszej‎ ‎rotundzie, przez‎ ‎ustawienie‎ ‎go‎ ‎na‎ ‎filarach,‎ ‎oto czonych‎ ‎murem‎ ‎zewnętrznym‎ ‎—jak‎ ‎w‎ ‎ko ściele‎ ‎na‎ ‎Lednicy,‎ ‎przez‎ ‎zastąpienie‎ ‎pół kolistych‎ ‎murów‎ ‎absydowych‎ ‎półkolami słupów‎ ‎i‎ ‎zamknięcie‎ ‎całości‎ ‎w‎ ‎wielobok murów‎ ‎zewnętrznych,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎S.‎ ‎Vitale w‎ ‎Rawennie‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d.‎ ‎Zarówno‎ ‎typ‎ ‎bazy likowy,‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎centralny,‎ ‎rozwinięte‎ ‎na Wschodzie,‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎chrześcijaństwem‎ ‎prze szły‎ ‎do‎ ‎Europy‎ ‎zachodniej.‎ ‎I‎ ‎tutaj,‎ ‎na ziemi‎ ‎przesiąkłej‎ ‎wpływami‎ ‎kultury‎ ‎rzym skiej,‎ ‎utrzymał‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎roli‎ ‎niepodzielnie przez‎ ‎całe‎ ‎wieki‎ ‎panującego‎ ‎system‎ ‎ba zylikowy.‎ ‎Bazylikami‎ ‎są‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎wszyst kie‎ ‎prawie‎ ‎kościoły‎ ‎wczesno-chrześcijań- skie‎ ‎i‎ ‎romańskie‎ ‎—‎ ‎są‎ ‎niemi‎ ‎kościoły‎ ‎go tyckie‎ ‎i‎ ‎renesansowe.‎ ‎Tu‎ ‎i‎ ‎owdzie‎ ‎poja wiające‎ ‎się‎ ‎kościoły‎ ‎centralne‎ ‎są‎ ‎tylko wyjątkami‎2‎),‎ ‎gdy‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎może‎ ‎zmienić faktu,‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎Wschodzie‎ ‎do‎ ‎wyjątków właśnie‎ ‎należą‎ ‎bazyliki,‎ ‎tonące‎ ‎w‎ ‎ogól nej‎ ‎masie‎ ‎budynków‎ ‎centralnych.‎ ‎Z‎ ‎hi story!‎ ‎naszej‎ ‎architektury‎ ‎wiemy,‎ ‎że‎ ‎od wieku‎ ‎XI‎ ‎—XII,‎ ‎odkąd‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎naszym magająca‎ ‎większej‎ ‎przestrzeni‎ ‎dla‎ ‎rozwinię cia‎ ‎procesyi.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎usiłowanie architektów,‎ ‎zdążające‎ ‎do‎ ‎wprowadzenia‎ ‎bar dziej‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎jednolitości‎ ‎dojrzałej‎ ‎kon- cepcyi‎ ‎centralnej,‎ ‎napotyka‎ ‎zawsze‎ ‎na‎ ‎opór duchowieństwa.‎ ‎Przypominamy‎ ‎los,‎ ‎jaki‎ ‎spo tkał‎ ‎centralnie‎ ‎założony‎ ‎przez‎ ‎Bramantego projekt‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Piotra‎ ‎w‎ ‎Rzymie,‎ ‎zmie niony‎ ‎tak‎ ‎niekorzystnie‎ ‎na‎ ‎bazylikę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:20

                                                    Europy‎ ‎z‎ ‎bizantynizmem.‎ ‎Odtąd‎ ‎niema na‎ ‎ziemiach‎ ‎dawnej‎ ‎monarchii‎ ‎wielko- morawskiej‎ ‎miejsca‎ ‎na‎ ‎wpływy‎ ‎wscho dnie;‎ ‎powstają‎ ‎biskupstwa‎ ‎i‎ ‎arcybiskup- stwa‎ ‎łacińskie,‎ ‎zależne‎ ‎od‎ ‎Rzymu‎ ‎(w‎ ‎Kra kowie‎ ‎naprz.‎ ‎w‎ ‎1001‎ ‎roku);‎ ‎tak‎ ‎potężni władcy,‎ ‎jakim‎ ‎np.‎ ‎był‎ ‎Bolesław‎ ‎Chrobry, w‎ ‎znacznej‎ ‎mierze‎ ‎blask‎ ‎swej‎ ‎korony temu‎ ‎tylko‎ ‎zawdzięczają,‎ ‎że‎ ‎starają‎ ‎się podporządkowywać‎ ‎polityce‎ ‎Rzymu. Jak‎ ‎widzimy‎ ‎z‎ ‎tego,‎ ‎obszar‎ ‎państwa wielkomorawskiego‎ ‎(a‎ ‎więc‎ ‎i‎ ‎złączona z‎ ‎niem‎ ‎ziemia‎ ‎krakowska)‎ ‎w‎ ‎IX‎ ‎i‎ ‎X‎ ‎w. był‎ ‎terenem,‎ ‎na‎ ‎którym‎ ‎ścierały‎ ‎się‎ ‎wpływy dwóch‎ ‎odrębnych‎ ‎kultur:‎ ‎łacińskiej‎ ‎i‎ ‎sło- wiano-greckiej‎ ‎przez‎ ‎czas‎ ‎dłuższy,‎ ‎zanim ta‎ ‎pierwsza‎ ‎zwyciężyła.‎ ‎Jest‎ ‎rzeczą‎ ‎na turalną,‎ ‎że‎ ‎powstałe‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎warunkach zabytki‎ ‎architektoniczne‎ ‎muszą‎ ‎uwydatnić ślady‎ ‎skrzyżowania‎ ‎się‎ ‎obydwóch‎ ‎tych wpływów.‎ ‎Tak‎ ‎też‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎istocie‎ ‎w‎ ‎naszej rotundzie:‎ ‎obok‎ ‎czysto‎ ‎wschodniej‎ ‎kon- cepcyi‎ ‎sklepieniowej‎ ‎i‎ ‎układu,‎ ‎typowego dla‎ ‎sztuki‎ ‎wschodniej,‎ ‎mamy‎ ‎tu‎ ‎wątek muru‎ ‎nie‎ ‎bizantyjski,‎ ‎lecz‎ ‎raczej‎ ‎na‎ ‎wpływ zachodu‎ ‎wskazujący.‎ ‎Tak‎ ‎murowane sposobem‎ ‎zachodnim‎ ‎wyglądać‎ ‎mogły wszystkie‎ ‎kościółki‎ ‎wielkomorawskie‎ ‎o‎ ‎u- kładzie‎ ‎wschodnim.‎ ‎Niestety,‎ ‎w‎ ‎początku X‎ ‎wieku‎ ‎padły‎ ‎wszystkie‎ ‎—‎ ‎z‎ ‎wyjątkiem naszej‎ ‎rotundy‎ ‎—‎ ‎pastwą‎ ‎najścia‎ ‎madziar skiego.‎ ‎Szczęśliwym‎ ‎więc‎ ‎trafem‎ ‎tu‎ ‎na Wawelu‎ ‎mamy‎ ‎pierwszy‎ ‎dotąd‎ ‎odkryty zabytek‎ ‎z‎ ‎epoki‎ ‎tak‎ ‎odległej‎ ‎i‎ ‎ciekawej. Jeśli‎ ‎nie‎ ‎stał‎ ‎on‎ ‎już‎ ‎jako‎ ‎świątynia‎ ‎pogań ska,‎ ‎to‎ ‎powstać‎ ‎mógł‎ ‎za‎ ‎Świętopełka‎ ‎z‎ ‎koń cem‎ ‎IX‎ ‎wieku,‎ ‎po‎ ‎ochrzczeniu‎ ‎księcia Wiślan,‎ ‎jako‎ ‎świątynia‎ ‎obrządku‎ ‎słowiań skiego‎ ‎i‎ ‎widomy‎ ‎znak‎ ‎włączenia‎ ‎ziemi Wiślan‎ ‎do‎ ‎chrześcijańskiego‎ ‎państwa wielkomorawskiego‎ ‎—‎ ‎być‎ ‎może‎ ‎równo cześnie‎ ‎z‎ ‎nieistniejącym‎ ‎od‎ ‎XIV‎ ‎wieku
                                                    kościołem‎ ‎w‎ ‎Wiślicy,‎ ‎podług‎ ‎Długosza wystawionym‎ ‎wmore‎ ‎graecoa‎ ‎podobnież pod‎ ‎wezwaniem‎ ‎N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi.‎ ‎Powstać również‎ ‎mógł‎ ‎w‎ ‎X‎ ‎wieku,‎ ‎gdy,‎ ‎jak‎ ‎przy puszczamy,‎ ‎schronić‎ ‎się‎ ‎tutaj‎ ‎mogło‎ ‎chrze ścijaństwo‎ ‎od‎ ‎najazdu‎ ‎pogańskich‎ ‎Wę grów,‎ ‎lecz‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎nie‎ ‎powstał później,‎ ‎po‎ ‎roku‎ ‎1000.
                                                    Fig.‎ ‎IG.‎ ‎Fragment‎ ‎zewnętrznego‎ ‎muru‎ ‎południowo- wschodniej‎ ‎absydy.‎ ‎(Fot.‎ ‎M.‎ ‎Masłowski).
                                                    Reasumując‎ ‎wszystko,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎wyżej powiedziało,‎ ‎historyę‎ ‎naszej‎ ‎rotundy‎ ‎przed stawić‎ ‎możemy‎ ‎w‎ ‎sposób‎ ‎następujący: zbudowana‎ ‎w‎ ‎końcu‎ ‎IX‎ ‎w.‎ ‎lub‎ ‎w‎ ‎wieku‎ ‎X, jako‎ ‎kościół‎ ‎chrześcijański‎ ‎pod‎ ‎wezwa niem‎ ‎N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi‎ ‎—‎ ‎w‎ ‎wieku‎ ‎X‎ ‎mogła‎ ‎być użytą‎ ‎na‎ ‎krótko‎ ‎jako‎ ‎świątynia‎ ‎pogańska‎J‎), przetrwała‎ ‎bez‎ ‎zmiany‎ ‎do‎ ‎roku‎ ‎1241,‎ ‎gdy została‎ ‎ufortyfikowana‎ ‎przez‎ ‎Konrada‎ ‎ma-
                                                    ł‎)‎ ‎W‎ ‎ten‎ ‎jedynie‎ ‎sposób,‎ ‎jeśli‎ ‎odrzucimy‎ ‎hypotezę,‎ ‎że‎ ‎zbudowano‎ ‎ją‎ ‎jako‎ ‎świątynię
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:23
                                                    Szpital św. Rocha – szpital dla uczniów, prowadzony przez duchaków od XV do XVIII w.; przy szpitalu istniała kaplica pod tym samym wezwaniem. Mieścił się w dzisiejszym Domu pod Krzyżem na rogu ulic św. Marka i Szpitalnej w Krakowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:25
                                                    Kościół św. Rocha
                                                    Kościółek ten znajdował się w południowo-zachodniej części dzisiejszego placu Św. Ducha, zapewne tuż obok obecnego Domu pod Krzyżem (ul. Szpitalna 21, róg ul. św. Marka). W Domu pod Krzyżem istniał szpital przeznaczony dla „ubogich scholarów” (zarówno studentów akademii krakowskiej, jak uczniów szkół parafialnych), a kościółek pełnił funkcję szpitalnej kaplicy. Szpital znajdował się pod opieką duchaków i wyodrębnił się z ich szpitala Św. Ducha zapewne w XV w. (w latach 1464–1474 staraniem Mikołaja z Opawy zbudowano gmach szpitala, właśnie Dom pod Krzyżem, m.in. dzięki zapisowi w testamencie Hińczy z Rogowa). Związki między obu szpitalami pozostały, do szpitala św. Rocha miały trafiać podchowane już siedmioletnie podrzutki ze szpitala św. Ducha (po ukończeniu 14 lat oddawano je zaś do nauki rzemiosła), później przeznaczono go dla chorych scholarów uniwersytetu, ci jednak z niego nie korzystali. Kaplica zapewne znajdowała się w sali na parterze Domu pod Krzyżem. Z akt wizytacji biskupa Andrzeja Załuskiego z 1748 r. wynika, że kościółek miał dwa wejścia (z sieni szpitala oraz bezpośrednio z obecnej ul. Szpitalnej), a wznosiła się nad nim mała wieżyczka. W końcu XVI w. wzniesiono długą, istniejącą do dziś oficynę, z fundacji mieszczanina Antoniego Frączkiewicza.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:29
                                                    Kościół św. Scholastyki – XVII-wieczny kościół w Krakowie, na rogu dzisiejszych ulic św. Marka i św. Krzyża. Przekształcony w XIX wieku na dom mieszkalny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:30
                                                    W XIX w. budynek kościoła przekształcono na dom, a pamiątką po kościele było wezwanie znajdującej się w dawnym budynku klasztoru szkoły żeńskiej św. Scholastyki
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:32
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/40/Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387324%29_%28cropped%29.jpg/480px-Koscioly_krakowskie_-_wydane_w_stalorytach_z_tresciwym_onych_opisem._1855_%2868387324%29_%28cropped%29.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:34
                                                    Zbudowany wówczas kościół był budowlą murowaną, jednonawową, wzniesioną na planie prostokąta, sklepioną i krytą dachówką. Główna fasada (prosta, trójosiowa i dwukondygnacjowa) z głównym wejściem znajdowała się od strony ul. św. Marka (drugie wejście prowadziło do kościoła od strony ul. św. Jana). Na dachu wznosiła się sygnaturka. Zachował się do dzisiaj fragment malowideł na ścianie dawnego prezbiterium, co wskazuje, że przynajmniej część kościoła była zdobiona polichromią. Od zachodu przylegał do kościoła klasztor i szpital prowadzony przez bonifratrów. Pomieszczenia szpitalne (w tym apteka i laboratorium) znajdowały się na parterze budynku, na piętrze cele klasztorne i biblioteka. W XVII i XVIII wieku bonifratrzy pozyskali też trzy inne przylegające do kompleksu kamienice.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:37
                                                    Budynki przy ul. św. Jana i św. Marka w 1818 kupił na licytacji kupiec Maciej Knotz, który urządził tam wozownię dla gości zajeżdżających do jego oberży (powstałej w miejscu położonego w pobliżu dawnego klasztoru bernardynów). W 1830 Knotz wydzierżawił budynek Janowi Mieroszewskiemu, dyrektorowi policji Wolnego Miasta Krakowa. Ten dostosował wnętrze kościoła i uruchomił tu teatr (pierwsze przedstawienie miało miejsce 30 grudnia 1830). Mieroszewski już wkrótce odstąpił go Juliuszowi Pfeiferowi. Teatr działał tutaj do 1842, gdy przeniesiony został do budynków, w których obecnie funkcjonuje Stary Teatr
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:39
                                                    Kościół był budowlą murowaną, jednonawową, zbudowaną na planie prostokąta, o prostej trójosiowej fasadzie. Zajmował on budynek wzdłuż ul. św. Jana sięgając od obecnej ul. św. Marka (od strony której znajdowała się główna fasada i prowadziło do kościoła główne wejście; drugie, boczne, było od ul. św. Jana) do północnej ściany dzisiejszej sieni budynku PAN. Zwieńczony był niewielką sygnaturką. Wedle austriackiego opisu z 1798 r. miał posadzkę ceglaną do ambony i marmurową w dalszej części do ołtarza. Zapewne był ozdobiony polichromią (w obecnej sieni budynku PAN zachowało się malowidło przedstawiające anioła). Sąsiedni budynek klasztoru, jak wynika z opisów, był murowany z cegły, dwukondygnacyjny, kryty gontem (pod koniec XVIII w. E. Murray określił go jako „bardzo staroświecki i ciemny”). Prosto z kościoła prowadziło przejście do szpitala, obok znajdowała się apteka, refektarz oraz pomieszczenia gospodarcze. Na piętrze miała być jadalnia, nowicjat, cele, izba gościnna i biblioteka. Bonifratrzy z czasem powiększali swój stan posiadania: przed 1654 r. pozyskali kamienicę przylegającą do kościoła od północy (przy ul. św. Jana), w 1695 r. kolejną kamienicę przy ul. św. Marka (w 1791 r. była w złym stanie, wedle opisu z 1798 r. były tam magazyny, a na piętrze kuchnia), a w 1719 r. następną kamienicę na północ przy ul. św. Jana (oddawali ją w dzierżawę). Wedle opisu z 1791 r. w klasztorze bożogrobców znajdowało się 14 księży, 15 chorych i 4 osoby służby
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:40
                                                    Dawny teatr przy św. Jana kupił Wojciech Kowalski, który w 1844 r. rozpoczął przebudowę budynku na cele mieszkalne (dwupiętrową kamienicę według projektu Michała Wąsowicza). Mimo, że w 1845 r. zawaliła się ściana od strony św. Marka (grzebiąc robotnika), cel zrealizowano. Następnie kamienica należała do hrabiów Stadnickich, potem do hrabiego Piotra Dunin-Borkowskiego. Była wówczas wynajmowana: w latach 1877–1896 mieściła się tam szkoła realna, a później sąd cywilny powiatowy (przebudowano wówczas wnętrza i dobudowano oficyny według projektu Józefa Pokutyńskiego). W 1929 r. kamienicę kupiła Polska Akademia Nauk i włączyła ją do kompleksu swoich budynków (stanowi jego część do dzisiaj). Po remoncie w latach 70. XX w. wyeksponowano fragmenty dekoracji fasady oraz malowideł kościoła.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:43
                                                    Kościół św. Marii Magdaleny wzniesiono najprawdopodobniej w pierwszej połowie XIII wieku, w centralnej części ówczesnej osady Okół stanowiącej podgrodzie Wawelu. Według Marii Borowiejskiej-Birkenmajerowej miał stanowić jako kościół targowy centralny punkt pierwszej lokacji Krakowa. Prawdopodobnie była to fundacja możnowładcza. Na początku XV w. biskup krakowski Piotr Wysz powierzył patronat nad nim odnowionej Akademii Krakowskiej. Kościół padł ofiarą pożarów w 1455 i 1719. Po tym ostatnim stopniowo popadał w ruinę. Austriacy zamknęli kościół, a jego wyposażenie sprzedali na licytację. Sama świątynia została zburzona w 1811
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:10
                                                    Po włączeniu Okołu do Krakowa tutejszy plac targowy zaczął tracić znaczenie. Kramy na północ od kościoła zamieniły się w domy, a te nabyła na początku XV w. odnowiona Akademia Krakowska – na ich miejscu wzniesiono gmach obecnego Collegium Iuridicum. W 1401 r. biskup krakowski Piotr Wysz nadał Akademii Krakowskiej prebendy z kościoła św. Marii Magdaleny i odtąd świątynia znajdowała się pod opieką uniwersytetu; dla tutejszych prebendarzy ukuto na uniwersytecie miano magdalenisticus.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:12
                                                    Kościół zburzono w 1811 r. Znajdujący się obecnie w tym miejscu plac nosi nazwę św. Marii Magdaleny (ostateczny kształt przybrał po zburzeniu spalonego w 1944 r. domu znajdującego niegdyś pomiędzy kościołem a Collegium Iuridicum). W toku badań archeologicznych odnaleziono relikty murów obwodowych w części południowej kościoła i znaczne płaty zdobionej, późnoromańskiej posadzki ceramicznej. W wyniku modernizacji placu w 1997 r. na nawierzchni placu oddano zarys dawnego kościoła; w tym miejscu wzniesiono w 2001 r. kontrowersyjny pomnik ks. Piotra Skargi.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:15
                                                    Kościół powstał na miejscu kamienicy zwanej „Brogiem”, pełniącej w końcu XVI w. funkcje zboru protestanckiego i całkowicie zniszczonej podczas rozruchów w 1591
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:17
                                                    Dawny kościół podzielono na dwie kondygnacje. Na parterze umieszczono powozownię, a na pierwszym piętrze salę redutową, w której odbywały się popularne bale, zabawy i koncerty. W XX w. obie sale przerobiono na sale kinowe
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:19
                                                    WIELKI REMONT HOTELU SASKIEGO - Wyborcza
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:24
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a8/Hotel_Saski_w_Krakowie.jpg/365px-Hotel_Saski_w_Krakowie.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:28
                                                    Zniszczony przez wczorajszą burzę zabytkowy kościół p.w. Wszystkich Świętych w Krakowie Górce Kościelnickiej. Do momentu usunięcia szkód obowiązuje bezwzględny zakaz wchodzenia na teren kościoła - poinformowała Ochotnicza Straż Pożarna w Krakowie - Kościelnikach.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:29
                                                    Jest świątynią późnogotycką o konstrukcji zrębowej. Kościół jest bezwieżowy, jedynie w dachu nad nawą znajduje się barokowa wieżyczka sygnaturowa z latarnią. Wnętrze nakryte jest pozornymi sklepieniami kolebkowymi, które wraz ze ścianami pokrywa polichromia przedstawiająca świętych i stacje Drogi Krzyżowej z 1909 r. uzupełniana w 1954 r.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:00
                                                    dów krwi, przypuścić należy, że pierzyna nie spadła na podłogę, lecz przy-
                                                    trzymaną była przy krawędzi łóżka, a potem przewróconą; przy tój manipu-
                                                    lacji złoczyńca znajdował się już wprost przed łóżkiem, ponieważ pierzyna
                                                    przewróconą została nie z góry na dół, lecz w poprzek, jak tego dowodzi
                                                    plama pochodząca od moczu i kału znajdująca się na dolnój połowie poszwy
                                                    i więcój ku przodowi podczas gdy w pierwotnóm ułożeniu pierzyny, plama
                                                    ta znajdować się musiała nieco ku tyłowi. W jakim celu złoczyńca przewró-
                                                    cił pierzynę po zamordowaniu Agnieszki Z., oczywiście nie naszą jest rzeczą
                                                    przesądzać, aczkolwiek usprawiedliwionym jest domysł, że przerzucił ją przy
                                                    szukaniu przedmiotów w łóżku.
                                                    3. Włosy siwe znalezione na stoczku. Stoczek stał na komodzie; przypu-
                                                    ściwszy nawet, że się pierwotnie znajdował przy łóżku, to jednakowoż tru-
                                                    dno przypuścić, aby go miała staruszka uchwycić po otrzymaniu razu śmier-
                                                    telnego w głowę, bo wtedy musiała już być bezprzytomną; gdyby go zaś
                                                    była wzięła przed otrzymaniem tój rany, nie byłoby na nim włosów siwych,
                                                    które mogą pochodzić od miejsca głowy, w które obrażoną została. Włosy
                                                    te więc dostać się mogły na stoczek tylko pośrednio, to jest z ręki mordercy, do
                                                    którój palców przylgnęły były, — jeżeli nie znajdowały się już poprzednio
                                                    na stoczku od dnia poprzedniego (w każdym razie tylko od ostatniego za-
                                                    świecenia stoczka, ponieważ na ostatnim jego kawałku tuż przy knocie zna-
                                                    leziono włos siwy nienadwerężony), za czem też przemawia okoliczność, że
                                                    włosy ze stoczka nie były krwią zbroczone, — w którym to razie domysł
                                                    ten ostatni naturalnie odpada.
                                                    Po .wręczeniu powyższego orzeczenia p. Sędzia śledczy zażądał jeszcze
                                                    od nas odpowiedzi na następujące pytania:
                                                    1. Czy w danym przypadku, dławienie łącznie z obrażeniem czaszki było
                                                    przyczyną śmierci, lub czy już jedno z tych obrażeń i które, śmierć wywołać
                                                    mogło?
                                                    2. Jak długo mógł cały napad trwać?
                                                    3. Czy napadnięta krzyczała lub krzyczeć mogła?
                                                    4. Czy sprawca rnusiał być krwią zbroczony?
                                                    Na pytania te odpowiedzieliśmy co następuje:
                                                    Na 1-sze: Każde z obrażeń zadanych Agnieszce Ż. było zdolne samo
                                                    przez się wywołać śmierć, a obadwa w rzeczy samój przyczyniły się do jój
                                                    śmierci, bo oględziny wykazały tak objawy uduszenia, jako udaru mózgo-
                                                    wego. Gdyby atoli Agnieszce Ż. zadanem było tylko jedno z obrażeń wspo-
                                                    mnionych, śmierć jój byłaby również nastąpiła, ale prawdopodobnie nie tak
                                                    szybko; doświadczenie bowiem uczy, że czasem trzeba przez kilka minut dusić
                                                    człowieka, zanim śmierć nastąpi; obrażenie zaś czaszki z wylaniem krwi na
                                                    mózg, dozwala czasem obrażonemu żyć przez kilka godzin, nawet przez kilka
                                                    dni w stanie nieprzytomnym. Gdy zaś w danym przypadku obydwa obrażenia
                                                    działały, śmierć musiała nastąpić szybko, a trudno orzec, które z obydwóch
                                                    obrażeń było bezpośrednio przyczyną śmierci.
                                                    Ad 2, Napad trwał bardzo krótko; chociaż trudno czas oznaczyć, to
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:01
                                                    prawej; jednakże przy tak natarczywym napadzie i krótkiój, nierównej walce,
                                                    obrona musiała być niedostateczną, zwłaszcza jeżeli uwzględnimy stosunek
                                                    między siłą cielesną staruszki leźącój i napastnika.
                                                    6. Czy sprawca mógł ofiarę swoją dławić gołemi rękami?
                                                    Odpowiedź. Mógł.
                                                    7. Czy sprawca rnusiał być koniecznie krwią zbroczony?
                                                    Odpowiedź. Prawdopodobnie był, a nie rnusiał być krwią zbroczony.
                                                    8. Dla czego?
                                                    Odpowiedź. Prawa ręka mordercy mogła pozostać całkiem czystą, ponie-
                                                    waż ręką tą dławił, a na szyi zamordowanój nie znaleziono śladów krwi; ręka
                                                    zaś jego lewa nie dotknęła się bezpośrednio głowy, a nadto krew z ran głowy nie
                                                    tryskała, lecz owszem, zatrzymała się z powodu gęstych włosów i czepka.
                                                    9. Czy sprawca mógł morderstwo popełnić w rękawiczkach, lub mając
                                                    rękę obwiniętą w szmatę?
                                                    Odpowiedź. Mógł.
                                                    10. Czy możebnóm jest, aby sprawca staruszkę naprzód uderzył w głowę,
                                                    a potóm dopiero dławił?
                                                    Odpowiedź. Możebnóm jest, ale nieprawdopodobnóm, bo morderstwo
                                                    miało miejsce w nocy i w ciemności; morderca zatem rnusiał sobie naprzód
                                                    ustalić głowę staruszki, aby niechybny zadać jej cios, co tylko wtedy nastąpić
                                                    mogło, jeżeli poprzednio staruszkę uchwycił za gardło.
                                                    11. Prokurator rządowy. Zdaje mi się, że gdyby sprawca staruszkę był
                                                    uchwycił jedną ręką pod gardło, w drugiój zaś ręce był trzymał narzędzie,
                                                    staruszka mając ręce wolne byłaby również mordercę za ręce schwyciła, i tym
                                                    sposobem w popełnieniu zbrodni przeszkodziła. Prawdopodobniój/2m9ie się
                                                    przeto wydaje, że sprawca staruszkę jedną ręką uchwycił pod gardło, drugą
                                                    ręką zaś za jój rękę i tęż podłożył pod kolano, co plama duża na śródręczu
                                                    wskazywać się zdaje, i dopiero wtedy ustaliwszy sobie ciało staruszki, śmiertel-
                                                    ne razy jej zadawał?
                                                    Odpowiedź. To wcale nie jest prawdopodobnym, albowiem morderca nie
                                                    miał potrzeby uciekać się do takich fortelów, wszak była to walka nierówna,
                                                    męzczyzna silny z jednej, a kobieta 80 i kilka lat mająca, z drugiej strony.
                                                    Nadto, w tym razie przypuścićby wypadało, że sprawca nie miał w ręku żadne-
                                                    go narzędzia, a przecież rany głowy świadczą że używał takowego. Wresz-
                                                    cie wynika, z naszego przedstawienia rzeczy, że napadnięta istotnie uchwyciła
                                                    napastnika za rękę i przy tój sposobności uderzoną została w śródręcze prawe;
                                                    przeciw przypuszczeniu zaś, że siniec na śródręczu prawóm pochodzi od
                                                    ugniecenia kolanem, przemawia pozycja napastnika, który, jak powiedzieliśmy,
                                                    stał grzbietem zwrócony ku oknu.
                                                    12. Prokurator rządowy. Czy czepek na głowie zamordowanój mógł
                                                    uchronić mordercę od pokrwawienia sobie rąk?
                                                    Odpowiedź. Czepek i włosy gęste, zamordowanój, mogły sprawcę uchro-
                                                    nić od powalania się krwią, gdyż krew zwolna ściekała po licach staruszki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:02
                                                    Podałem umyślnie ciekawy ten epizod, w celu zwrócenia uwagi czytelni-
                                                    ka, że oskarżony Mieczysław K., który przez cały czas 8-mio dniowój rozprawy
                                                    ostatecznój, zachował nadzwyczajną, przytomność umysłu, broniąc się przeciw
                                                    ciężkim poszlakom ze stanowczością i bystrością, godną lepszej sprawy, jeszcze
                                                    ostatniego dnia po sprawozdaniu D-ra P. wystąpił z taką butą, jakoby był pe-
                                                    wnym wygranśj. Tymczasem, po upływie jednej zaledwie godziny, byliśmy
                                                    świadkami okropnój sceny, w której oskarżony, złamany ogromnym ciężarem
                                                    walczących przeciw niemu poszlaków, milczeniem swojem przekonał wszystkich
                                                    że jest istotnie winnym.
                                                    Po przemówieniu bowiem kolegi mego D-ra P. zabrał głos prokurator
                                                    rządowy, zestawiając w długiej i gruntownej mowie wszystko to, co w kilko-
                                                    dniowój rozprawie wystąpiło na jaw na niekorzyść oskarżonego. Przez czas
                                                    jakiś Mieczysław K. słuchał z wytężoną uwagą mowy oskarżyciela, lecz pozna-
                                                    wszy powoli całą grozę położenia swego, usiadł pogrążony w myślach. Jako
                                                    opodal od niego siedzący, mogłem wtedy uważać, jak zaczęły występować na
                                                    czoło jego plamki czerwone, okrągłe, ściśle ograniczone, zrazu zwolna, tak że
                                                    każdą przybywającą plamkę jak najdokładniej spostrzegałem, następnie szybko
                                                    pomnażając się, tak, że wreszcie całe czoło zajęte było niezliczoną ilością tych
                                                    plamek, które atoli nie zlały się ze sobą, lecz owszem zachowały ciągle ścisłe
                                                    swe odgraniczenie (podobne wystąpienie plamek czerwonych uważałem póź-
                                                    niój w dwóch jeszcze przypadkach, raz u młodzieńca również o morderstwo
                                                    oskarżonego, a drugi raz u kobiety, oskarżonej o obrazę religji; u tój ostatniój
                                                    głównie na licach). Któż zdoła opisać, jakie bóle umysłu wtedy oskarżony
                                                    przecierpiał, gdy ze znamieniem Kaima na czole, z oczami spuszczonemi, sie-
                                                    dział złamany na ciele i umyśle, podczas gdy na około niego wznoszono wał,
                                                    mający go oddzielić od świata zewnętrznego. Gdy oskarżyciel podniesionym
                                                    głosem wypowiedział brzemienne słowa: „Gdybyśmy mogli nożem anatoma
                                                    rozkawałkować czarną duszę obwinionego i wejrzóć w najgłębsze tajniki jego
                                                    sumienia, ujrzelibyśmy tam strasznie wyryty napis: Ja jestem mordercą!”—wte-
                                                    dy już zaledwie lekkie drganie mięśni twarzowych świadczyło o przytomności
                                                    umysłu, który dotąd okazał się był tak hardym; a w kilka minut potem widok
                                                    piany toczącśj się z ust oskarżonego domyślać się kazał nastąpić mającej burzy.
                                                    To też gdy skończył prokurator rządowy, a przewodniczący zapytał się Mie-
                                                    czysława K., czy na obronę swoją jeszcze ma co do powiedzenia, tenże nic nie
                                                    odpowiedział, a wtedy dopiero przekonano się, że dostał napadu podobnego
                                                    do kataleptycznego, albowiem siedział z głową spuszczoną, podczas gdy mię-
                                                    śnie karku i wszystkich odnóg były sztywne, przy dotykaniu się zaś ciała zja-
                                                    wiały się silne drgawki połączone z głośnóm szlochaniem. Musiano więc odro-
                                                    czyć posiedzenie, a kilku dozorców przeniosło oskarżonego bezwładnego
                                                    i bezprzytomnego do kaźni. Tamże po upłynięciu 1 '/2 godziny zastałem Mie-
                                                    czysława K. na łóżku leżącego, bardzo niespokojnego, z wargami spiekłemi
                                                    i przyspieszonym tętnem; samowiedza powoli wracała. Nie przypominał sobie
                                                    wcale tego, co zaszło, i prosił, aby go uwolniono od dalszój bytności przy roz-
                                                    prawie, mówiąc: „Obecność moja już tam zbyteczna, wszakże ma być przesłuchania
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:03
                                                    Przypadek, który właśnie opisałem, nazwałem na wstępie ciekawym
                                                    pod względem sądowo-lekarskim; wypada mi więc, zanim się z nim roz-
                                                    stanę, wytłomaczyć się, z jakich powodów uważam go jako na uwagę za-
                                                    sługujący.
                                                    Przypadki skrytobójstwa zdarzają się w miastach mniejszych dość rzadko;
                                                    doświadczenie więc lekarza sądowego, pod tym względem bywa dość szcz6ć
                                                    gółćwe, a przecież żaden przypadek nie wymaga z jego strony tak wielkiej
                                                    baczności, jak przypadek skrytobójstwa. Zdawałoby się, że dla lekarza może
                                                    być całkiem obojętnem, czy kto pozbawiony został życia w sposób skryty,
                                                    lub jawny, że zadaniem jego jest tylko "sprawdzić przyczynę śmierci. Ściśle
                                                    biorąc, okoliczność ta w rzeczy samój byłaby dla lekarza obojętną; ponieważ atoli
                                                    lekarz sądowy nie dla własnój satysfakcji dochodzi przyczyny śmierci oso-
                                                    by zamordowanej, ale przeciwnie zadaniem jego jest spożytkować wiedzę
                                                    swą na korzyść sprawiedliwości, morderstwo w sposób skryty dokonane, staje
                                                    się dla niego o wiele ważniejszym, aniżeli inne przypadki. Jeżeli bowiem znany
                                                    jest morderca, jeżeli tenże do czynu się przyznaję, lub jeżeli morderstwo po-
                                                    pełnionem zostało w obec świadków, wtedy odpowiedzialność moralna znawcy
                                                    lekarskiego nie jest tak wielką, jeżeli przypadkiem okoliczność jaką przeoczy;
                                                    gdzie zaś morderca jest nieznany, lub czynu się wypiera, tam obowiązkiem
                                                    jest lekarza zwrócić uwagę swoją na okoliczności najdrobniejsze, choć na po-
                                                    zór mało ważne, bo z góry przewidzieć nie może, jakie znaczenie mieć mo-
                                                    że ten lub ów szczegół w toku śledztwa lub rozprawy, a wiadomo, że po-
                                                    minięcie takie, najczęściej już powetować się nie daje. I jakkolwiek jest za-
                                                    sadą medycyny sądowój, aby znawca trzymał się zawsze ściśle zakresu swego,
                                                    to przecież zdarzają się przypadki, w których trudno spierać się ze sędzią
                                                    o granice zakresu tego, bo granice te niezawsze są ściśle wytyczone. Tak np.
                                                    opisani^ pierzyny, stoczka i t. p. może nie należy do lekarza sądowego; tru-
                                                    dno więe w takich razach wdawać się w spór o kompetencję, na którym
                                                    dochodzenie ucierpiećby mogło. Dlatego, mojóm zdaniem, powinnością jest
                                                    lekarza w przypadkach takich wyjątkowych, przystąpić do opisu tych przed-
                                                    miotów, zwłaszcza, jeżeli już na pierwszy rzut oka nabiera przekonania, że
                                                    z opisu tego zdoła wyprowadzić wnioski dla śledztwa nieobojętne, a na które
                                                    sędzia zdobyć by się nie mógł; tak np. w przypadku niniejszem, gdzie pie-
                                                    rzyna powalana była krwią, moczem i kałem, gdzie na stoczku znalazły się
                                                    włosy. Któż bowiem może przesądzać, jakiej wagi będzie dowód, że pierzyna
                                                    została przewróconą, że rogi poduszek zostały podniesione prawdopodobnie
                                                    wtedy dopiero, gdy staruszka już się nie ruszała, że włosy na stoczku po-
                                                    chodzą od zamordowanej, lub od innći osoby? Prawda, że wnioski z prze-
                                                    wrócenia pierzyny, z podniesienia rogów poduszek, były tylko przypuszcze-
                                                    niami,—jak słusznie oskarżony zauważył—lecz przypuszczenia te miały pe-
                                                    wną podstawę, a trudno, aby były pewneini, bo w takim razie, lekarze mu-
                                                    sieliby chyba być świadkami morderstwa,—jak znów słusznie zauważył jeden
                                                    z pp. sędziów.
                                                    Tyle na obronę moją przeciw możebnemu zarzutowi, że wdałem się
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:04
                                                    dne ustawienie się mordercy dostatecznie sobie wytłumaczymy. Mając więc
                                                    w skutek dokładnego opisu śladów dławienia na szyi daną pewność, co do
                                                    początkowego ustawienia się mordercy, i co do pierwszego aktu gwałtu prze-
                                                    zeń popełnionego, mogliśmy sobie następnie z łatwością skombinować i uprzy-
                                                    tomnić dalszy przebieg gwałtu, opierając się na obrażeniach głowy, na zbro-
                                                    czeniu ręki staruszki, na znalezieniu włosów między jój palcami, na sińcu
                                                    dostrzeżonym na jój śródręczu prawóm, oraz na ułożeniu, w któróm trupa
                                                    znaleziono. Tak więc, kombinacja nasza co do przebiegu walki była więcój
                                                    niż przypuszczeniem, a dla mnie nawet wnioskiem całkiem pewnym. Do wnio-
                                                    sku tego nie bylibyśmy atoli wprawionymi, gdybyśmy śladów dławienia nie
                                                    byli dokładnie opisali. Wprawdzie o tym przypadku wywód nasz ńie wywarł
                                                    wielkiego wpływu na rezultat śledztwa, ale, że wywód podobny może w nie-
                                                    których razach być nader ważnym, rozstrzygającym, dowodzi przypadek umie-
                                                    szczony przez D-ra Adamkiewicza w czasopiśmie berlińskiem: ^Kefkerjalirsclmft
                                                    fur gericlit^-Medicin” z r. 1868, wtórnie II, str. 308 — 316, gdzie dokładny
                                                    opis śladów ucisku na szyi, posłużył do uniewinnienia kobiety oskarżonej
                                                    o zadławienie własnego dziecka.
                                                    Wspomniałem o walce, a względnie o oporze, stawianym przez staruszkę.
                                                    Że bowiem Agnieszka Z. nie została zamordowaną we śnie, lecz że pewien
                                                    opór stawiała, nie ulega zaprzeczeniu, jeżeli uwzględnimy siniec na jój śród-
                                                    ręczu prawem, palce jój zbroczone i włosy do nich przylegające, z tego po-
                                                    wodu koniecznóm było badanie obżałowanego, a głównie porównanie jego
                                                    włosów z włosami znalezionemi między palcami staruszki. Na ciele Mieczy-
                                                    sława K. nie znaleźliśmy żadnych śladów świeżo zadanego obrażenia, prócz
                                                    małego, kabłączastego otarcia na jednym z palców ręki prawój. Otarcie to
                                                    zwrócone było wypukłością swą ku jego śródręczu, bardzo łatwo więc zdzia-
                                                    łanóm być mogło prawą ręką broniącój się Agnieszki Z. i kto wió, czy siniec
                                                    na jej śródręczu prawóm i otarcie to na palcu ręki prawej Mieczysława K.
                                                    nie pozostawały w ścisłym związku.
                                                    O wiele pewniejszy rezultat przyobiecywać się zdawało badanie włosów.
                                                    Historja praktyki sądowo-lekarskiój zapisała ostatniemi czasy dość liczne
                                                    przypadki, w których uważne badanie włosów, najpomyślniejszym uwieńczone
                                                    zostało skutkiem i rozcięło, że tak powiem, węzeł, o którego rozwiązanie
                                                    nadaremnie kusiło się śledztwo sądowe. Dlatego też do czynności tój przy-
                                                    stąpiliśmy z największą starannością, pewni prawie, że i my osiągniemy re-
                                                    zultat szczęśliwy, z uwagi, że między palcami Agnieszki Z. znaleźliśmy włosy
                                                    siwe i brunatne, podczas gdy na pierwszy rzut oka włosy staruszki tój 80
                                                    i kilka lat liczącej zdawały nam się być całkiem siwemi. Tymczasem bliższe
                                                    badanie przekonało nas, że między włosami ściętemi z głowy Agnieszki Z.,
                                                    po oczyszczeniu ich ze krwi, znachodzily się jeszcze liczne włosy brunatne;
                                                    tak więc zadanie nasze już o tyle było utrudnionóm, żeśmy mieli do czynie-
                                                    nia z włosami brunatnemi trojakiego rodzaju, to jest z pochodzącemi od gło-
                                                    wy Agnieszki Z., ze znalezionemi w jój palcach i wyrwanemi z głowy Mie-
                                                    czysława K. Tu tylko długość i grubość włosów, oraz ilość barwika rozstrzygać
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:09
                                                    Dom Alchemika – budynek przemysłowy Wytwórni Kosmetyków „Hean”, położony przy ul. Mochnackiego 20–22 w Krakowie, zaprojektowany w stylu postmodernistycznym przez Dariusza Kozłowskiego, zbudowany w latach 1988–1990. Obiekt obejmuje halę produkcyjną, laboratorium, biura oraz portiernię
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:13
                                                    TAJEMNICA ALCHEMIKA - Gazeta Krakowska
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:14
                                                    Sędziwój cieszył się względami Zygmunta III Wazy, zapalonego alchemika amatora. W 1595 roku był podobno przy tym, jak król w trakcie eksperymentu alchemicznego, niechcący podpalił Wawel. Waza długo sponsorował poczynania Sędziwoja, jednak w końcu stracił zaufanie do maga. W Krakowie mówiło się, że jest oszustem. Dla gapiów miał w zanadrzu różne sztuczki - np. srebrną blaszkę, cieniutko pozłoconą maczał w rtęci, po czym spalał w ogniu - po ulotnieniu się oparów rtęci ukazywała się złota powierzchnia.
                                                    Sędziwojka ma również ciekawą historię. Mieszkali tutaj krakowscy Żydzi, zanim wyprowadzili się na Kazimierz (w XVI wieku już ich tam nie było). To od nich Sendivogius kupił tę kamienicę. Po jego śmierci, wykupili ją Szembekowie, ale w jej piwnicach straszył jeszcze długo duch Sędziwoja. W 1909 r. kamienicę zburzono i postawiono obecny budynek.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:16
                                                    Kraków w XVI wieku to miejsce fascynujące. Pełne smrodu, tłoczne, kolorowe, żywe. To tutaj działy się sprawy najważniejsze - przyjeżdżał król, stanowiono prawa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:17
                                                    Okazałe domostwo zbudował Czeczotce słynny architekt Gabriel Słoński, zwany Słoninką.
                                                    Ale zapłaty nie dostał.
                                                    Na parterze domu była łaźnia. Gdy woda była gorąca, słudzy walili w miedzianą miednicę, by przyciągnąć klientów. Ciągnęły tam tłumy - po pierwsze łaźnia słynęła z pięknych dziewcząt, które kąpały się z burmistrzem i co bogatszymi klientami... Po drugie, członkowie cechów mieli obowiązek kąpać się raz na dwa tygodnie. Choć Czeczotka zarabiał na łaźni sporo złota, nie było to bynajmniej jego jedyne źródło dochodu. "Krwawy burmistrz" oszustwem, przekrętami, szantażem i rozbojami dokonanymi za pomocą swoich drabów, wzbogacił się tak, że mógł przekupywać wszystkich - nawet biskupa. Przydało mu się to, gdy chciał ukarać swojego konkurenta do łoża Anny Waliszewskiej. Za 200 dukatów i cenny puchar dla biskupa Padniewskiego, udało się Czeczotce bezprawnie uwięzić i doprowadzić do egzekucji magistra Franciszka Wolskiego. Nigdy nie poniósł konsekwencji - ani za to, ani za gwałt na żonie niejakiego Kucharza, ani za próbę zabicia rajcy Chodorowskiego... Zmarł w balii z dziewczętami, w 1578 r. Żaden ksiądz nie chciał go pochować.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:17
                                                    Teren duchaków był lecznicą, szkołą i przytułkiem w jednym.
                                                    Teren od dzisiejszego Teatru Słowackiego po dzisiejsze muzeum zajmował od XIII wieku ogromny kompleks kościelno-szpitalny oo. duchaków. W tym miejscu działało pierwsze w Polsce okno życia, w którym kobiety upadłe i biedne dziewczyny zostawiały swoje niemowlęta. To było tzw. "koło" - rodzaj ruchomego bębna połączonego z dzwonkiem nad schodami. Po złożeniu dziecka, matka dawała znak dzwonkiem, a zakonnica schodziła i zabierała niemowlę. Nie rozmawiano z osobą przynoszącą niemowlę, a nawet nie śledzono jej wzrokiem. Duchacy je potem wychowywali, dawali wykształcenie i skromne uposażenie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:19
                                                    Dziś na miejscu Psiej i Kociej jest Reformacka, a tam gdzie mieszkały prostytutki, stoi kalwaria
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:20
                                                    Tu, gdzie dziś stoi kino ARS, w XVI wieku innowiercy mieli swoją świątynię, zwaną brogiem
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:21
                                                    NAWIEDZONY DOM - Fakt
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:24
                                                    Nawiedzony dom przy ul. Kosocickiej w Krakowie to już legenda. Trzypiętrowa budowla stanęła w latach 70. Ktoś, kto go budował, planował dom z rozmachem – jest okazały parter, a na piętrze nawet ogród letni – zadaszony (został tylko szkielet) olbrzymi taras. W pomieszczeniach walają się resztki starych mebli, ubrań itp. Widać świeżo wykonany napis na ścianie czerwoną farbą: „Ofiar będzie więcej”, „widziałem ducha tu”. Czemu dom jest nawiedzony? Według starych map na ziemi, na której stanął, był niegdyś cmentarz, a obok kaplica. Według podań dawno temu chłopi bali się pojawiającego się tu diabła, a później stanęła tu gospoda, gdzie brat zabił brata. Obecne legendy mówią o tym, że dom nie został dokończony, bo budowali go dwaj bracia i jeden brat zabił drugiego. Inna historia mówi o tym, że gospodarz popełnił tu samobójstwo w obecności najbliższych i dlatego słychać tu płacz dzieci. Widać też ślady po pożarze. Obecnie wejście do domu zostało zamurowane, choć i tak nie brakuje śmiałków, którzy chcą tu wchodzić.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:25
                                                    Poszukiwacze zjawisk paranormalnych odnaleźli człowieka, którego mieszkańcy wsi wskazywali jako syna pierwotnego właściciela, ale ten spokojnym głosem oznajmił, że nie ma nic wspólnego z tym miejscem. Czyżby strach był wciąż tak wielki?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:26
                                                    Był alchemikiem wszech czasów! Mowa o Michale Sędziwoju, który żył na przełomie XVI i XVII w. Działał głównie w Krakowie. Uwielbiał go Zygmunt III Waza, uwielbiali inni władcy ówczesnej Europy. Dlaczego? Sędziwój potrafił zardzewiały gwóźdź przemienić w złoto! Uczył też władców tajników alchemii, ale nigdy nie wyjawił tajemnicy kamienia filozoficznego. Niestety! Dobra passa minęła i alchemik przeszedł na ciemną stronę magii, zawierając pakt z szatanem. Do produkcji złota miał używać... krwi niewinnych dzieci. Teraz jego duch straszy w piwnicy krakowskiej kamienicy. W dawnych czasach Kraków był prawdziwą mekką astrologów, magów i właśnie alchemików. Według legend, często gościł tutaj Faust oraz mieszkał czarnoksiężnik Twardowski, opisywany przez Mickiewicza. Wbrew pozorom, to jednak nie Twardowski, a Michał Sędziwój był najwybitniejszym alchemikiem. – Newton uznał go za naukowca wszech czasów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:28
                                                    Wystarczy przy nim przykucnąć i dobrze się wsłuchać, aby usłyszeć jęki dzieci mordowanych w pracowni alchemika. – Podobno na koniec życia Sędziwój pokumał się z szatanem i produkował fałszywe złoto z krwi niewinnych dzieci. Wzburzony tłum wtargnął do pracowni mistrza i doszczętnie ją zniszczył – dodaje pan Mariusz. Spalony w Krakowie Sędziwój uciekł i dokonał żywota na Śląsku Cieszyńskim, pracując w kopalniach srebra.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:29
                                                    Sprawę relacjonuje jeden z przyjaciół zaginionych: "Po sześciu miesiącach [od zniknięcia] straciliśmy nadzieję... Wybraliśmy się więc po raz ostatni do tego lasu, aby wypić parę piwek za naszego zaginionego kolegę. Jednak w czasie tej wyprawy wydarzyło się coś bardzo nieoczekiwanego... W pewnym momencie zobaczyliśmy w głębi lasu odblask światła. Podeszliśmy bliżej i ku naszemu zdziwieniu ujrzeliśmy odbijający się w obiektywie aparatu promień światła słonecznego. (...) Nie zwlekając, od razu wywołaliśmy film z tego aparatu. To, co zobaczyliśmy na zdjęciach, przeraziło nas, ponieważ nie mogliśmy zrozumieć tego, co tam zobaczyliśmy. Na zdjęciach ujrzeliśmy zaginionych studentów, wraz z naszym przyjacielem. (...) Zanieśliśmy ten film na policję, gdzie komendant kazał nam oddać wszystkie zdjęcia i zapomnieć o wszystkim. Lecz my nie posłuchaliśmy (...) Rozmawialiśmy z wieloma ludźmi, którzy żyją nieopodal tego lasu. (...) W końcu niektórzy ludzie zaczęli mówić. Dowiedzieliśmy się tylko, że to miejsce kryje złe tajemnice. Czy to tylko miejska legenda czy w historii lasu w Witkowicach tkwi jednak ziarnko prawdy?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:30
                                                    Z zaklęcia wyzwoli ją tylko młodzieniec, który ją pokocha i poślubi. Dostanie nieprzebrane skarby – ale pod warunkiem, że wyda wszystkie pieniądze w ciągu trzech dni, z nikim się nie dzieląc. Przez wieki próbowało tego wielu śmiałków, każdy jednak ginął marnie. Według legendy, to właśnie ich odcięte głowy odkryto w murach kościoła. Archeolodzy jednak dalej szukają bardziej racjonalnego wyjaśnienia...
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:33
                                                    Satysfakcję sprawia im wędrówka z mapą oraz odkrywanie klimatu miasta.
                                                    To im właśnie oraz tym, którzy potrafią swą wyobraźnią i fantazją ożywić mury dawnych budowli, a także zaludnić ulice miasta postaciami z przeszłości, a również tym, którzy lubią marzyć, proponuję wspólną wędrówkę po Krakowie. Wędrować będziemy szlakiem magów i alchemików, a naszymi przewodnikami będę: legenda, tradycja oraz nasza wyobraźnia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 13:35
                                                    Legenda mówi, że każdy, kto wejdzie w obręb murów Barbakanu i pozostanie tu przez pewien czas, odczuje ulgę, poprawę nastroju i zapewne znajdzie wkrótce lekarstwo na kłopoty. Dzieje się tak za sprawą wspomnianego kamienia.
                                                    Legenda nie podaje, gdzie znajduje się ów kamień, ani tego, jaki ma kształt, kolor i wielkość.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 18:34
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1f/Krak%C3%B3w_G%C5%82%C3%B3wny_2019a.jpg/480px-Krak%C3%B3w_G%C5%82%C3%B3wny_2019a.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 30.08.24, 18:37
                                                    Zabytkowy budynek Dworca Głównego w Krakowie obchodzi swoje 172-lecie. Jaka przyszłość go czeka?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:31
                                                    Kościół Wszystkich Świętych – parafialny kościół rzymskokatolicki znajdujący się w Krakowie, w dzielnicy XVIII, przy ulicy Podbiałowej 6, w Górce Kościelnickiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 00:32
                                                    Obok kościoła znajduje się niewielki cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej. Zachowały się także, na dawnym cmentarzu przykościelnym, dwa groby: właścicieli Węgrzynowic rodziny Zapalskich - Józefa (*1805-+1878) powstańca listopadowego, jego syna Józefa (*1849-+1887) i córki Marii oraz grób rodzin Potockich i Wodzickich z zachowaną tablicą nagrobną Stefana hrabiego Potockiego (*1820-+1891).
                                                    Kościół leży na trasie Małopolskiego Szlaku Architektury Drewnianej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 11:57
                                                    Najmniejszy kościółek w Krakowie podczas wakacji znów otwarty dla zwiedzających
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 11:59
                                                    Ta świątynia jest jedną z najmniejszych i najbardziej tajemniczych w Krakowie. Kościółek pw. świętego Benedykta jest mniejszy nawet od kościoła św. Wojciecha na Rynku Głównym. Należy również do najstarszych świątyń w Krakowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:00
                                                    Kościółek prawdopodobnie został zniszczony podczas najazdów tatarskich. Odnowiono go w średniowieczu, ok. 1160 roku został przekazany klasztorowi Norbertanek na Zwierzyńcu. Był wtedy zbudowany z kamienia, posiadał uposażenie i dochody, nie wiadomo więc dlaczego świątynia popadła w ruinę. Odnowił ją dopiero w 1598 roku ks. Mikołaj Drozdowski.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:02
                                                    Archeolodzy znajdowali pochówki wokół i wewnątrz kościoła. Przy murze świątyni natknięto się np. na szkielet młodzieńca (w wieku między 12 a 15 lat) pochowanego w nietypowy sposób. Leżał on na częściowo podkutej skale, na brzuchu, pochowany ze skrępowanymi na plecach rękami. Na zewnątrz kościoła, przy ścianie zachodniej, znaleziono również szkielet młodej kobiety ze szklanymi koralami i miedzianym pierścionkiem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:05
                                                    Kościół św. Benedykta – zabytkowy kościół rzymskokatolicki znajdujący się w Krakowie na Wzgórzu Lasoty w Podgórzu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:12
                                                    Według badań radiowęglowych budowę pierwotnej świątyni na tym miejscu można datować na początek XI wieku, co wiąże go prawdopodobnie z fundacją Bolesława Chrobrego lub Mieszka II. Nie można go przypisać benedyktynom z Tyńca, gdyż Ci przybyli do Krakowa dopiero w 1044 roku, sprowadzeni przez Kazimierza Odnowiciela. Imię św. Benedykta może wiązać się z pierwszymi biskupami krakowskimi, którzy prawdopodobnie byli benedyktynami. Ponadto, imię św. Benedykta ma charakter egzorcyzmujący, co nawiązuje do walki z pogańskimi obrzędami (w pobliżu znajduje się kopiec Kraka)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 03.09.24, 00:38
                                                    Wszystko to prawda, lecz w kościelnej kruchcie znajduje się przedmiot służący do praktyk czarnoksięskich. Jest nim umieszczona po lewej stronie od wejścia duża kropielnica. Woda z niej miała moc oczyszczania klejnotów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 03.09.24, 00:39
                                                    Pałacowe podziemia
                                                    Po wyjściu z kruchty kościoła NMP udajemy się wzdłuż linii A-B do Pałacu pod Krzysztofory. Tutaj według legendy miał mieć swą alchemiczną pracownię mistrz Twardowski. Miała się ona mieścić w podziemiach pałacu.
                                                    Do Krzysztoforów zagląda też corocznie wierny uczeń Twardowskiego, opuszczając się z Księżyca (gdzie po wsze czasy przebywa wraz ze swym mistrzem) na pajęczej nici. Gdy dowie się już wszystkich nowin z miasta, powraca na Księżyc, by za rok zejść znów do Krzysztoforów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 03.09.24, 00:41
                                                    Doktor Faustus
                                                    Przez plac Szczepański idziemy w kierunku ul. Jagiellońskiej, by następnie dojść do dzielnicy uniwersyteckiej. Naszym celem jest Collegium Maius.
                                                    To tu miał przez jakiś czas przebywać słynny niemiecki alchemik i mag, doktor Johanes Faustus. Tutaj też miał się z nim spotykać mistrz Twardowski. Podobno prowadzili ze sobą długie dysputy, a może i wykonywali wspólnie doświadczenia alchemiczne? Wszak w Collegium Maius odtworzono na potrzeby muzealne wnętrze alchemicznej pracowni...
                                                    W uniwersyteckiej bibliotece, która przez wieki mieściła się w tych samych zabudowaniach, nieopodal sal wykładowych, była czarnoksięska księga. Dla bezpieczeństwa przykuto ją łańcuchem do pulpitu i zamykano jej oprawę na kłódkę. Księga ta miała zawierać formuły i zaklęcia, pouczając, jak przywołać diabła i nakazać mu służbę dla siebie i jak rozmawiać ze zmarłymi. Dziś księga ta, zwaną "Księgą Twardowskiego", znajduje się w kolekcji Biblioteki Jagiellońskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 03.09.24, 00:42
                                                    Wydawać się to może dziwne i niepojęte, że klasztor może mieć coś wspólnego z alchemią, a zakonnicy mogli poszukiwać kamienia filozoficznego. Jednak tak było. To właśnie wybuch alchemicznego pieca w klasztorze był przyczyną jednego z wielkich pożarów, które w dawnych wiekach trapiły miasto. Być może Twardowski lub Sędziwój bywali gośćmi w celach braci alchemików, a nawet wymieniali doświadczenia i rady.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 03.09.24, 00:43
                                                    Po jej śmierci zrozpaczony król za wszelką cenę chciał ujrzeć ją jeszcze raz. Wywołania ducha Barbary podjął się Twardowski. Wydarzenie to miało miejsce właśnie w komnatach Kurzej Stopki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 03.09.24, 00:44
                                                    U stóp Wawelu kończymy naszą wędrówkę. Wprawdzie na niedalekich Krzemionkach istnieje Grota Twardowskiego, a w Pychowicach stała niegdyś karczma "Rzym", lecz miejsc tych dziś już nie odwiedzimy w naszej wędrówce. Tak jak krakowskiego Kazimierza, gdzie żył i nauczał rabi Natan Spira, przyjaciel twórcy Golema, rabina Loewe z Pragi. Miejsca te i żydowski mag należą już do zupełnie innej opowieści.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:41
                                                    Po kilkaset lat liczą również obiekty takie jak Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego powstałe w 1364 roku, nawa i kruchta kościoła św. Katarzyny na Kazimierzu, czy też Kamienica Hetmańska z połowy XIV wieku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:44
                                                    Kamienica przy ul. św. Krzyża ma już ok. 700 lat, choć gruntowne odrestaurowanie tego budynku przeprowadzono w 1909 roku pod kierunkiem Jana Zawiejskiego. W średniowieczu służył on do obrony, na co wskazuje m.in. układ architektoniczny okien. Natomiast przez następne kilkaset lat w kamienicy zamieszkiwali zakonnicy. Bracia z zakonu pw. Ducha Świętego przez długi czas prowadzili w tym miejscu szpital i wagę tego faktu szczególnie podkreślał ks. proboszcz parafii św. Krzyża Dariusz Guziak. Chciał on bowiem, aby obiekt stał się miejscem pamięci o dawnych zakonnikach. Warto jednak wspomnieć, że pomysł na zagospodarowanie tego terenu miał w XIX wieku również sam Jan Matejko. Podupadające szpitalne zabudowania chciał przekształcić w swoją galerię sztuki, ale miasto nie wyraziło zgody na realizację tego planu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:45
                                                    Historycy wskazują, że to właśnie ulica Kanonicza już w 1401 roku otaczała osadę Okół. Powstała ona w IX wieku i mieszkali tu głównie rzemieślnicy. Swoją nazwę ulica zawdzięcza jednak księżom kanonikom, którzy opiekowali się wawelską katedrą. Znajduje się tu wiele zabytkowych kamienic takich jak Pałac Samueala Maciejowskiego, Bursa Grochowa, Dom Rycerski czy Pałac biskupa Erazma Ciołka.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:48
                                                    SŁYNNA KAMIENICA I JEJ BURZLIWA HISTORIA - Gazeta Krakowska
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:49
                                                    Kiedy w 1914 roku przy Rynku Głównym w Krakowie wyburzono trzy średniowieczne kamienice, jeszcze nikt dokładnie nie wiedział, co powstanie w ich miejsce. Pierwszym pomysłem, jaki się pojawił, była budowa hotelu - jednak wojna nie pozwoliła na realizację tych planów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:53
                                                    Dopiero w 1928 roku Wiedeńskie Towarzystwo Ubezpieczeniowe „Feniks” zwróciło się do architekta Adolfa Szyszko-Bohusza z propozycją zaprojektowania i wybudowania nowej kamienicy. "Feniksa" budowano od 1928 do 1932 roku i już na samym początku budził on wielkie kontrowersje. Bryła budynku w stylu art deco była bowiem zbyt nowoczesna według konserwatorów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:55
                                                    Protesty przerwał ówczesny prezydent Krakowa Ignacy Mościcki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 18:57
                                                    Warto dodać, że w mieście są dwa budynki Feniksa - w podobnym okresie powstał drugi, potężny gmach Feniksa przy ulicy Basztowej
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:00
                                                    KRWAWA HISTORIA KAMIENICY MICHAŁA BANASIA - www.tvn.pl
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:02
                                                    Według informacji podanych przez samego prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, kamienicę przy ul. Krasickiego 24 miał on otrzymać od Henryka Stachowskiego, byłego żołnierza Armii Krajowej, który w zamian za opiekę, w kwietniu 2001 roku przepisał mu wart kilka milionów budynek.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:04
                                                    Dziś Wróblowice to osiedle luksusowych willi i domków jednorodzinnych na południu Krakowa. Ale w 1951 roku były osobną wsią.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:06
                                                    W trakcie tego zdarzenia doszło do szarpaniny z gospodarzami i w pewnym momencie Hyszko wyciągnął brzytwę i poderżnął gardła parze staruszków. Milicjanci zatrzymali go, gdy wracał do domu z dwiema skradzionymi krowami. "W kieszeni miał zakrwawioną brzytwę, a na niej siwy włos całkiem podobny do włosa Chlebickiego" - zanotował jeden z milicjantów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:08
                                                    Pod numerem 1 mieszkała wtedy Helena Wieszczek z siostrą Herminą. Przed wojną cała kamienica należała do ich rodziców - Franciszka i Marii Stachowskich, bogatych krakowskich mieszczan. Po wojnie został im tylko jeden lokal. Do pozostałych trzech na górze i dwóch na parterze władze – jak to było w zwyczaju - dokwaterowały obcych lokatorów. Henryk Stachowski, brat Heleny, który po latach przepisze kamienicę Marianowi Banasiowi, wyprowadził się z niej jeszcze w latach 50.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:09
                                                    Z akt wynika, że kamienica przy ul. Krasickiego 24 zamieniła się w melinę, gdzie wódkę wspólnie pili złodzieje i milicjanci z Podgórza.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:11
                                                    11-letnia Urszula Seweryn zaginęła w Krakowie 9 listopada 1981 roku. Dziewczynkę po raz ostatni widziano, gdy wsiadała na rondzie Matecznego do autobusu jadącego w kierunku rodzinnych Wróblowic. Jej koleżanki zeznały potem, że wsiadał z nią mężczyzna odpowiadający rysopisem Piotrowi Hyszce, którego rozpoznały potem podczas okazania. Urszula była córką jego siostry, tej samej kobiety, która dała mu alibi, gdy w sylwestra 1951 roku zamordowano Irenę, też siostrę Hyszki. Dla śledczych był on podejrzanym numer jeden. W mieszkaniu Hyszki przy Krasickiego 24 za łóżkiem znaleziono majtki. Podczas eksperymentu procesowego pies tropiący, który dostał wcześniej do powąchania chustę Urszuli Seweryn, był wpuszczany do pomieszczenia, gdzie na podłodze rozłożono kilka par majtek. Za każdym razem podchodził do tych znalezionych w mieszkaniu podejrzanego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:13
                                                    Wkrótce w różnych częściach Krakowa zaczęto znajdować fragmenty ciała Urszuli Seweryn. Wędkarz odnalazł głowę w stawie na Salwatorze. W Wiśle, przy stopniu wodnym Dąbie, odnaleziono nogę. We wszystkich tych miejscach widywano Hyszkę, w dodatku śledczy ustalili, że chodził po Krakowie z dwukołowym wózkiem, którym mógł przewozić zwłoki. Milicjanci kilkakrotnie próbowali namówić Helenę Wieszczek do zmiany zeznań. Bezskutecznie. Oficjalnie nigdy nie udało się schwytać sprawcy zamordowania 11-letniej Urszuli Seweryn.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:16
                                                    Podczas spotkania w kamienicy doszło do gwałtownej awantury, Helena Wieszczek stanęła po stronie Hyszki i Henryk Stachowski zerwał kontakty z siostrą. Przez kolejne lata nie pojawiał się przy Krasickiego 24.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:13
                                                    Po oddzieleniu Podgórza kordonem granicznym zakonnicy klasztoru św. Ducha przestali interesować się losami kościoła nie przynoszącego dochodu, a wymagającego wkładów na konserwację. Prawdopodobnie władze austriackie sprzedały dotację kościółka przy okazji kasowania w Galicji zakonów, przekazując uzyskaną kwotę do funduszu religijnego. Jednak jeszcze przez 15 lat odprawiane były w nim msze święte, dzięki inicjatywie kupca i obywatela podgórskiego Jędrzeja Hallera, który na własny koszt sprowadzał w tym celu księdza z Krakowa. Po śmierci Hallera w 1787 roku, kościółek zaczął chylić się ku upadkowi. Z początkiem lat sześćdziesiątych XIX w. zawisła nad nim groźba całkowitej zagłady, gdyż wojskowe władze Twierdzy Kraków sprzeciwiły się kategorycznie postulowanemu przez ks. Komperdę remontowi świątyni. Sprzeciw wojskowych wynikał z faktu, iż tuż obok wznosił się jeden z ważnych bastionów fortecznych - Fort 31 "Benedykt", któremu kościółek ograniczał pole ostrzału i w związku z tym - zdaniem austriackich dowódców - powinien jak najszybciej zniknąć ze wzgórza. Proboszcz Komperda postanowił przeciwstawić się decyzji komendantury wojskowej i złożył odwołanie do władz centralnych w Wiedniu. Po pewnym czasie udało mu się uzyskać przychylną decyzję, która umożliwiła ocalenie niszczejącego zabytku
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:14
                                                    Do dziś opiekę nad nim pełnią proboszczowie podgórskiej parafii.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:16
                                                    Wnętrze składa się z niewielkiej kwadratowej nawy i węższego od niej prezbiterium, uplasowanych na poziomym rzucie, charakterystycznym dla najstarszych, kamiennych kościołów romańskich. Całość wnętrza zamyka gotyckie krzyżowe sklepienie, wzmocnione wydatnymi żebrami z kamienia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:18
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ec/Church_of_St._Benedict_of_Nursia%2C_Stawarza_street%2C_Podgorze%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/480px-Church_of_St._Benedict_of_Nursia%2C_Stawarza_street%2C_Podgorze%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:22
                                                    Najnowsze badania archeologiczne znacznie poszerzyły naszą wiedzą o dziejach kościółka. Już ok. roku 1000 istniała na Wzgórzu Lasoty chrześcijańska świątynia, może ufundowana przez Bolesława Chrobrego lub, co bardziej prawdopodobne, jego syna Mieszka II, który od 1013 roku przebywał w Krakowie. Łączono początki kościoła św. Benedykta z działalnością benedyktynów tynieckich – nie można wykluczyć, że mnisi sprowadzeni w 1044 roku przez Kazimierza Odnowiciela (i rezydujący prawdopodobnie na Wawelu) opiekowali się działającą świątynią (klasztor tyniecki został ukończony dopiero w latach 70. XI wieku). Wezwanie kościoła, łączone z misją benedyktyńską, było ważne ze względu na silnie egzorcyzmujący charakter imienia świętego Benedykta (podobnie jak św. Jerzego, Michała Archanioła, św. Bartłomieja) – naprzeciwko kościoła znajdował się Kopiec Krakusa, zapewne silny ośrodek kultu pogańskiego. Przedwojenne badania wykazały, że data ścięcia dębu (być może kultowego) rosnącego na Kopcu, odpowiadałaby czasowi budowy kościoła św. Benedykta.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:25
                                                    MPK ZAPREZENTOWAŁO WYJĄTKOWY WAGON TRAMWAJOWY - Dziennik Polski - 23.08.2024
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:31
                                                    Wyprawę śladami Karola Kota trzeba zacząć na krakowskim Kazimierzu. Mieszkał w kamienicy przy Meiselsa 2.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:32
                                                    W 1964 r., w kościele klasztoru sióstr prezentek (ulica Jana 7) nożem atakuje staruszkę czytającą klepsydry. Tym razem skutecznie – ofiara umiera. Mordercy o twarzy cherubina napada na kobiety i dzieci – głównie dlatego, że są słabsze fizycznie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:35
                                                    Są tropy, prowadzące do do klasztoru benedyktynów w alpejskim Ossiach. Ale jest i drugi element mitu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:37
                                                    Bogacz, który źle skończył
                                                    Jak już jesteśmy na Wawelu, poznajmy awanturniczą postać Samuela Zborowskiego. Baszta Złodziejska pełniła wówczas rolę więzienia. Tam został osadzony Samuel Zborowski - jako niebezpieczny złoczyńca. Na magnacie ciążyły liczne wyroki; za morderstwo, ale i za zbrodnię stanu, bowiem spiskował przeciw Koronie z Habsburgami. Został stracony na dziedzińcu Zamku Królewskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:39
                                                    Pod koniec życia był w ostrym sporze z ruchem młodopolskim. Osamotniony Bałucki, rozgoryczony niepowodzeniami ostatnich sztuk, czując się zaszczuty przez zjadliwych krytyków, strzelił sobie z rewolweru w skroń. Świecki pogrzeb odbył się na Cmentarzu Rakowickim.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 24.08.24, 12:41
                                                    Wieża Ratuszowa jako świadek
                                                    Krakowski Rynek widział wiele dramatycznych wydarzeń. Z krakowskiego budynku Ratusza pozostała obecnie tylko Wieża Ratuszowa. Była ona świadkiem niejednej egzekucji. W podziemiach wieży mieściły się m.in. więzienie oraz izba tortur. Jeszcze głębiej w piwnicach ratusza znajdował się najgłębszy loch, zwany „Dorotką”. To tam przestępcy oczekiwali na dokonanie wyroku śmierci, zwykle dokonywanego poprzez ścięcie. Egzekucje skazańców odbywały się na wewnętrznym dziedzińcu między Ratuszem a nieistniejącym dziś odwachem (posterunkiem policji).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 16:59
                                                    Gdy zatrzęsła się ziemia
                                                    Warto zwrócić uwagę na większe i mniejsze bloki wapienne, nagromadzone u podnóża ściany skalnej, a częściowo zanurzone w wodach Wisły. Jest to widoczny ślad wielkiego obrywu skalnego, wywołanego przez wstrząs tektoniczny. W wydanym pod koniec XIX wieku "Słowniku Geograficznym" znajdujemy następującą wzmiankę o tym, co stało się w Tyńcu: "Trzęsienie ziemi w roku 1786 uszkodziło mury i spowodowało oberwanie się złomu skały, która wpadła do Wisły". Ilość przemieszczonego wówczas materiału skalnego była tak znaczna, że z koryta rzeki usuwano bloki skalne, aby przywrócić jej spławność.
                                                    Chcąc odnaleźć inne ślady tego zjawiska trzeba odwiedzić kościół św. Katarzyny w Krakowie. Znajdziemy tam inskrypcję w trzech językach, w której zapisano, że właśnie w 1786 r., w wyniku trzęsienia ziemi, zniszczone zostało sklepienie nawy głównej i kościół został zamknięty. Ówczesny sejm galicyjski podjął nawet decyzję o zburzeniu świątyni, jednakże w wyniku podjętej odbudowy otwarto ją w roku 1864, a więc w 78 lat po brzemiennym w skutkach zjawisku geologicznym.
                                                    Blokowisko skalne w Tyńcu jest miejscem unikatowym, gdzie efekt wstrząsu tektonicznego można zobaczyć na własne oczy, gdzie można go dotknąć własną ręką.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:00
                                                    Geneza tego przełomu jest bardzo interesująca, łatwo bowiem udowodnić, że nie przecięła Wisła tyniecko-piekarskich wzgórz wapiennych. Przeprowadzone ongiś wiercenia wykazały, że w odcinku przełomowym pod cienką pokrywą osadów rzecznych występują iły mioceńskie, wypełniające zapadlisko tektoniczne, które rozdziela te wzgórza. Tak więc wgłębiona forma przełomu powstała przed około 15 milionami lat i jest znacznie starsza od samej doliny, a działalność Wisły ograniczyła się do uprzątnięcia mało odpornych osadów ilastych i do odpreparowania starszych elementów rzeźby strukturalnej.
                                                    W związku z tym Bramę Tyniecką można zakwalifikować jako przełom pozorny, co w niczym nie ujmuje jej krajobrazowego uroku, a przesądza o walorach poznawczo-dydaktycznych, jako że ten typ przełomu rzecznego jest bardzo rzadko spotykany.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:03
                                                    Spośród wielu kamiennych osobliwości wawelskiego wzgórza na szczególną uwagę zasługują dwa znajdujące się tam "obiekty". Mimo diametralnych różnic, oba posiadają niesłychanie silne oddziaływanie emocjonalne. Pierwszym z nich jest sześć nefrytowych kolumn, dźwigających baldachim usytuowany na zewnątrz Katedry Królewskiej na Wawelu nad kryptą Marszałka Józefa Piłsudskiego, drugi - to słynny "kamień wawelski".
                                                    Nefryt jest ze wszech miar skałą niezwykłą. Już sama piękna zielona barwa stawia go w rzędzie skał rzadko spotykanych. Nie jest to jednak barwa jednolita, ale szczególnie w większych fragmentach, jest ona smugowana, marmurkowa, plamista lub nakrapiana. Wypolerowany nefryt posiada przeświecającą i jednocześnie - jak gdyby - tłustą powierzchnię.
                                                    Inną niespotykaną cechą nefrytu jest jego nadnaturalna zwięzłość i odporność na ściskanie, przekraczająca wytrzymałość stali i wynosząca około 7 t/cm kw. Stawia to nefryt na pierwszym miejscu wśród wszystkich skał i minerałów. Tą nadzwyczajną wytrzymałość zawdzięcza nefryt swojej charakterystycznej spilśnionej strukturze, polegającej na wzajemnym, gęstym splątaniu budujących go włóknistych kryształów aktynolitu i tremolitu. Słynne jest opisywane w literaturze zdarzenie, gdy wiele lat temu próbowano rozkruszyć bryłę syberyjskiego nefrytu parowym młotem w zakładach Kruppa w Essen. Nefryt wytrzymał to uderzenie - rozpadło się kowadło, na którym leżał.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:14
                                                    Wzgórze Wawelskie wznosi się od 25 do 30 metrów ponad otaczający je teren, stanowiąc w ten sposób najwyższy punkt w śródmieściu Krakowa. Ma owalny zarys, długość około 720 m i szerokość 350 m. Jeżeli zaczniemy analizować budowę wewnętrzną wzgórza, to okaże się, że jego rdzeń tworzą wapienie wieku jurajskiego. Ponad wapieniami występują sporadycznie iły starszego trzeciorzędu, a jeszcze wyżej piaski. Bezpośrednio pod powierzchnią terenu, prawie na całej powierzchni wzgórza, znajdują się sztuczne nasypy, utworzone ręką człowieka. Ich położenie wiąże się z historią i prehistorią Wawelu. Badanie przyrodniczego układu skał i pustek, którym się zajmujemy, może pomóc w rozwikłaniu wielu zagadek.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:16
                                                    Którędy płynęła Wisła?
                                                    U podnóża Wawelu wije się Wisła. Jej obecne koryto nie jest odwieczne, ani całkiem naturalne. Średniowieczne władze miasta dbały, by koryto rzeki, a zatem także przystanie, magazyny itp., znajdowały się jak najbliżej miasta. Stąd też, zapewne już w czasach Kazimierza Wielkiego, naprzeciwko Skałki zbudowano tamę, która kierowała Wisłę w dzisiejszą ulicę Dietla, a następnie wzdłuż ul. Daszyńskiego. W ten sposób rzeka oddzielała dawny Kraków od miasta Kazimierz. Tama była wielokrotnie naprawiana; ostatecznemu zniszczeniu uległa za czasów Jana III Sobieskiego. Od tej pory, na południe od Wawelu, Wisła płynie tak jak obecnie. Stare koryto zasypano ostatecznie w 1877 roku.
                                                    Druga tama znajdowała się naprzeciw klasztoru Norbertanek, uniemożliwiając Wiśle skręcanie w kierunku Dębnik. Również i ta tama była wielokrotnie niszczona i naprawiana (ostatni raz za czasów Jana III Sobieskiego). Obszar położony pomiędzy wzgórzami Podgórza, Kapelanki, Skał Twardowskiego, Wawelem i Starym Miastem był wielokrotnie zalewany. Ostatnia wielka powódź, której zasięg wyznaczony jest już na mapach, miała miejsce w czasie wojen napoleońskich - w 1813 roku.
                                                    W czasie powodzi w lipcu 1997 roku pod wodą znajdowała się najniższa część przęseł Mostu Dębnickiego, a poziom wody w korycie znajdował się tylko 90 cm poniżej korony wałów. Po powodziach bulwary nad Wisłą są pokryte ciemnoszarymi namułami. Jest to tzw. mada przemysłowa, bardzo zanieczyszczona metalami ciężkimi (kadm, cynk, ołów i inne), których zawartość jest od kilkunastu do ponad 100 razy większa niż w osadach naturalnych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:18
                                                    Górnicy ratują jaskinię
                                                    Po wojnie, w 1945 roku odkopano naturalny wylot jaskini, niedostępny prawie 100 lat, i odsłonięto spod ziemnego nasypu skaliste zbocze opodal. Smocza Jama znów była dostępna dla turystów. Trzeba było ją jednak zabezpieczyć, bowiem w wielu miejscach odpadały ze stropu kawałki skał, a prewencyjne usuwanie zwietrzałych bloków zmniejszało grubość coraz bardziej wątłego sklepienia. Masyw skalny był naruszony wysadzeniem Mostu Dębnickiego przez wycofujące się wojska niemieckie. Po precyzyjnym rozpoznaniu hydrogeologicznym (prof. Kleczkowski) i geotechnicznym, w 1966 roku zamknięto jaskinię dla turystów na 10 lat. Ekipy Przedsiębiorstwa Robót Górniczych z Bytomia, pod nadzorem naukowym prof. Strzeleckiego z AGH, spajały górotwór kotwiami górniczymi, cementem i żywicami. Jaskinia i zabudowania Wawelu ponad nią ocalały.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:24
                                                    ŚLADY MROCZNYCH HISTORII KRAKOWA www.szalonyprzewodnik.pl
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:28
                                                    Nowa Huta jest dla mnie jedną wielką tajemnicą – miasto zbudowane od zera według konkretnego planu. Patrząc na tę dzielnicę z lotu ptaka, można dostrzec nieprzypadkowy układ ulic i osiedli. Według mnie to małe arcydzieło urbanistyczne.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:30
                                                    Schron w budynku Z. Kolejne miejsce w budynku Kombinatu, które jest dostępne dla zwiedzających. Schron ten przygotowano dla pracowników Centrum Administracyjnego, potem przeszedł częściową modernizację, która miała przystosować go do zagrożeń związanych z bombą atomową.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:32
                                                    „Ludzie próżnujący cały dzień tam leżą, piją
                                                    a żywią się z nierządnicami bardzo rozpustnie:
                                                    dzieweczek i niewiast uczciwych pod zasłoną tańca
                                                    albo jakiej innej gry do siebie proszą, a w ten czas
                                                    o ich stateczność pilno starają. A gdzież swarów,
                                                    guzów, ran, ochronienia, zabijania, przytrafia się
                                                    jako w karczmach”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:33
                                                    Pierwsze miejsce to… Dom Jana Matejki przy ul. Floriańskiej 41. Znajdziecie tam małą wystawę narzędzi tortur, które Matejko odkupił od miasta, gdy tortury odeszły już do lamusa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:36
                                                    W posiadaniu muzeum jest ich ponad 100, tworząc największy dostępny arsenał takich przedmiotów w Polsce, co pozwala zaspokajać potrzeby nawet znawcy tematu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:38
                                                    We wnętrzu Kaciejnory możemy oglądać klasyki sztuki katowskiej. Między innymi tak znane jak:
                                                    - fotel czarownic
                                                    - dziewica norymberska
                                                    - pas cnoty
                                                    - dyby
                                                    - łoże sprawiedliwości
                                                    - kołyska judasza
                                                    - osioł hiszpański
                                                    - konfesjonał
                                                    oraz 100 innych sprzętów
                                                    mających na celu
                                                    wyegzekwowanie prawa
                                                    surowego acz słusznego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:40
                                                    Latarnie umarłych były małymi budowlami, w których umieszczano lampę. Stawiano je zazwyczaj w miejscach, w których obecna była śmierć: przy cmentarzach czy szpitalach. Informowały przechodniów, że dane miejsce nie jest przyjazne dla osób żywych, więc nie warto się tam zapędzać. Ostrzegały np. przed możliwością zarażenia się czymś i rozświetlały mrok.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:42
                                                    Przy ul. Kopernika 44.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:44
                                                    Mówimy o katakumbach pod kościołem św. Kazimierza Królewicza przy ul. Reformackiej. W podziemnych kryptach chowano zmarłych od 1672 roku. Księgi klasztorne mówią, że złożono tam ciała 730 osób świeckich i 250 zakonników. Część trumien przykryta jest szklanymi wiekami. Miejsce to na co dzień nie jest ogólnodostępne. Do tej pory krypty otwierano jedynie 2 listopada – w Dzień Zaduszny. Niestety, w tym roku zakonnicy zdecydowali się nie otwierać katakumb.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:46
                                                    Byłem raz i boję się iść ponownie. To jedna z tych nietypowych atrakcji Krakowa, którą zawsze wszystkim polecam. Jeżeli chcecie poczuć strach na własnej skórze, zapamiętajcie ten adres: Floriańska 6.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 17:49
                                                    Sekretnych ogrodów jest więcej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:33
                                                    LEGENDA O SKARBACH KRZYSZTOFORSKICH
                                                    U zbiegu ul. Szczepańskiej i Rynku Głównego stoi pałac Krzysztofory, pod którym rozciąga się prawdziwy labirynt piwnic i korytarzy. Niektóre z nich - jak głosi legenda - ciągną się pod całym Rynkiem, aż do kościoła Mariackiego. Podobno czarnoksiężnik Krzysztof przechowywał w lochach złoto pilnowane przez diabła. Jedyną osobą, która widziała czarta, była kucharka. Gdy chciała zabić na obiad koguta, ten czmychnął do lochów. Gdy wreszcie po długich poszukiwaniach kobieta odnalazła koguta w podziemiach, okazało się, że jest diabłem. Obiecał jej, że jeśli daruje mu życie, obdarzy ją złotem. Warunek był jeden - wracając do pałacu nie może się odwracać. Zwyciężyła jednak kobieca ciekawość, a wtedy złoto przemieniło się w śmieci. Niektórzy twierdzą, że skarb pozostaje w lochach po dziś dzień, inni - że strzeże go bazyliszek: stwór o ciele koguta, ogonie jaszczurzym i żabich ślepiach, których spojrzenie każdego zamienia w kamień.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:35
                                                    LEGENDA O ZACZAROWANYCH GOŁĘBIACH
                                                    Turyści, którzy przyjeżdżają do Krakowa, ochoczo karmią gołębie, które obsiadają płytę Rynku. Sami krakowianie są bardziej ostrożni i z niepokojem spoglądają do góry, zasłaniając głowy przed "ptasimi prezentami". Według legendy krakowskie gołębie nie są zwykłe, ale zaczarowane. Gdy na książęcym tronie zasiadł Henryk IV Prawy, zapragnął zjednoczyć wszystkie ziemie księstwa, ale nie miał pieniędzy. Wtedy wróżka zamieniła książęcą drużynę w gołębie. Obsiadły one kościół Mariacki i zaczęły wydziobywać kamyki, które spadając na ziemię zamieniały się w złote monety. Książę ze złotem wyprawił się do Rzymu po poparcie papieża. Ale po drodze ucztował, bawił się i stracił pieniądze. Nigdy już nie wrócił do Krakowa, a jego drużyna pozostała zaklęta. Gołębie z krakowskiego Rynku Głównego nie boją się ludzi i fruwają nad ich głowami. Czasem przysiadają na ramieniu, licząc, że to powracający książę, który zdejmie z nich czar.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:37
                                                    LEGENDA O ŻYDOWSKIM WESELU
                                                    Jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc Kazimierza jest plac na ul. Szerokiej. Pewnego dnia bogaty Żyd, mimo sprzeciwu rabina z pobliskiej synagogi Remuh, urządził w tym miejscu wesele córki. Zabawa trwała do późnego wieczora w piątek, kiedy już nastał szabas i czas modlitwy. Weselników spotkała za to sroga kara: wszyscy umarli tego samego wieczora. Od tej pory nigdy nie urządzano już w piątek żydowskich zaślubin, a po dziś dzień można nieopodal synagogi usłyszeć szepty i jęki przeklętych weselników. Tylko liczni goście okolicznych knajpek zdają się ich nie słyszeć... do czasu!
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:39
                                                    Dobudowanie dwóch wież zlecono braciom. Kiedy jeden z nich zorientował się, że praca idzie mu znacznie wolniej, z zazdrości zamordował drugiego. Nakazał nakryć jedną wieżę kopułą, a drugą dokończył według planu. Wyrzuty sumienia sprawiły, że drugi budowniczy rzucił się z wieży
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:41
                                                    Skąd wzięła się taka tradycja? Legenda głosi, że w 1287 roku pod miasto dostały się tatarskie wojska. Chcieli z samego rana zaatakować, jednak zostali zauważeni przez flisaków. Napadli oni na śpiących Tatarów, dzięki czemu udało im się uratować miasto przed grabieżą. Postanowili przebrać się w azjatyckie stroje i tak wjechać na koniach do miasta. Początkowo wzbudzili przerażenie, a następnie radość.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:42
                                                    Kraków – legendy o zaczarowanych gołębiach

                                                    Według tej legendy gołębie, których nie brakuje na krakowskim Rynku Głównym, są zaczarowane. Dlaczego? Henryk IV Prawy zasiadł na książęcym tronie w XIII wieku. Jego pragnieniem było zjednoczenie wszystkich ziem księstwa, na co jednak nie miał wystarczająco pieniędzy. Postanowił, że skorzysta z pomocy czarownicy. Kobieta zamieniła jego rycerzy w gołębie. Ptaki zaczęły wydziobywać z murów kościoła Mariackiego drobne kamyki, a one zaczęły zmieniać się w złote monety.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:44
                                                    Szlachetne kamienie czy złoto nie interesowały księżniczki. Zdecydowała się na sól, którą chciała wręczyć przyszłym poddanym. Kinga otrzymała kopalnię znajdującą się w pobliżu miasta Marmarosz (obecnie leżącego na terenie Rumunii). Nie była w pełni zadowolona ze względu na odległość miejsca od Polski. Odwiedziła jednak kopalnię i wrzuciła tam swój zaręczynowy pierścionek do szybu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:51
                                                    RZEŹBA DELFIN Z NOWEJ HUTY ZAMIENI SIĘ W FONTANNĘ - Dziennik Polski - 25.08.2024
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 18:59
                                                    Legenda Wandy i Kraka

                                                    Początki naszego państwa skrywa gęsta mgła, historycy trafiają na trudny do pokonania mur, który oddziela naukę od podań i legend. Jednak te fantastyczne opowieści, pełne ciekawych historii i postaci mają w sobie pewną magię. Jak było w przypadku Wandy i Kraka?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:01
                                                    Znany nam XV-wieczny kronikarz – Jan Długosz – także w swych kronikach opisuje historię Wandy. To tutaj znajdujemy po raz pierwszy wzmiankę o imieniu zachodniego władcy – Rytygiera. Nowością jest wpis o grobie Wandy; ten miałby się znajdować nad dopływem Wisły (rzeka Dłubnia) we wsi Mogiła (dzisiejsza część Nowej Huty). W kolejnych wiekach historia Wandy mocno ugruntowuje się w polskim dziejopisarstwie (np. „Kronika polska” Macieja Miechowity lub „Gniazdo cnoty” Bartłomieja Paprockiego). Powstają poematy, wiersze i sztuki teatralne. Znana nam dzisiaj – najbardziej popularna – wersja legendy wykrystalizowała się w XIX wieku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:02
                                                    Pierwsze zbadania zostały przeprowadzone w latach 1933-1937 pod nadzorem naukowców z Polskiej Akademii Umiejętności. Kopiec rozkopano. Znaleziono wiele obiecujących rzeczy np. pozostałości korzeni wielkiego dębu rosnącego na szczycie kopca. W chwili ścięcia prawdopodobnie drzewo miało 300 lat. Fakt, że na szczycie mógł znajdować się dąb, dostarcza nam informacji o funkcji kultowej kopca w czasach słowiańskich (axix mundi).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:04
                                                    Teorii tłumaczących funkcję i powstanie kopca jest kilkanaście, niektóre wspominają nawet o pochodzeniu wikińskim albo huńskim. W XIX wieku kopiec został ufortyfikowany przez Austriaków, służył jako jeden z fortów powstającej twierdzy Kraków. W czasach współczesnych majestatyczny kopiec jest wykorzystywany jako punkt widokowy i miejsce spotkań mieszkańców Krakowa. Nie jest to nic dziwnego, wszak z kopca rozciąga się przepiękny widok na miasto oraz jego okolice (w dogodne dni można także zobaczyć z jego szczytu Tatry!).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:11
                                                    Legenda o Czarnej Damie

                                                    Na Krzemionkach, tam gdzie wznosi się kopiec Krakusa, jest też wzgórze nazywane „Na Zbóju”. Ta dziwna nazwa, kryjąca w sobie coś tajemniczego i groźnego, wzięła się stąd, że zawsze było tu pełno przeróżnych rozbójników. Wiódł bowiem tędy szlak handlowy z Węgier do Krakowa. Bogaci kupcy wozili w obie strony cenne towary, które często padały łupem rabusiów, przyczajonych na wzgórzu. Stała tu ponura karczma, w której zbójcy zbierali się, jedli, pili i niecnie się zabawiali. Żyła w tej okolicy piękna księżniczka. Miała wspaniały dwór, piękne ogrody, liczną służbę, szkatuły pełne klejnotów, naczynia ze szczerego złota. Jednym słowem wszystko miała najlepsze — oprócz… serca. Bo serce miała złe i przewrotne. Mało jej było własnych skarbów. Wszystko, co w pocie czoła zarobili okoliczni chłopi, zabierała bezwzględna i chciwa księżniczka — potrafiła odebrać ostatni grosz. I choć życie upływało jej w dostatku, nie mogło przecież trwać wiecznie. Pewnej nocy niebo pokryło się czarnymi chmurami, zagrzmiały pioruny i rozszalała się burza. W taką pełną grozy noc zmarła nagle zła księżniczka.

                                                    Wkrótce też zaczęły rozchodzić się wśród ludu dziwne wieści, że w opusto-szałym dworze złej księżniczki straszy i dziwne jakieś rzeczy się dzieją. Zburzono więc dwór, a na jego miejscu postawiono mały kościółek. Nic to jednak nie pomogło. Każdej nocy słychać było w kościółku jakieś jęki, płacze, szlochy. Niektórzy nawet widzieli tajemniczą Czarną Damę, snującą się nocami po okolicy. Gdy dowiedział się o tym mieszkający w pobliżu pustelnik, przyszedł pewnej nocy pod kościółek i spotkał Czarną Damę, która powiedziała mu:

                                                    — Jestem księżniczką, miałam tu piękny dwór, żyłam bogato. Zostałam jednak przeklęta, bo miałam złe serce, serce z kamienia i teraz, po śmierci, cierpię niewypowiedziane męki. Moje cierpienia skończą się dopiero wówczas, gdy znajdzie się człowiek, który przez rok i sześć niedziel potrafi każdego dnia przetrwonić – ale sam jeden, bez niczyjej pomocy – po sto srebrnych talarów. Pomóż mi, ojcze pustelniku, bo inaczej cierpieć będę bez końca.

                                                    Ulitował się pustelnik nad Czarną Damą i postanowił jej pomóc. Właśnie wrócił z wojny pewien dzielny wiarus, samotny i biedny. I jego to poprosił pustelnik, aby ulżył cierpieniom Czarnej Damy. Wiarus zgodził się i odtąd codziennie spod progu kościółka zabierał kolejną sakiewkę zawierającą sto srebrnych talarów. Ucztował w najlepszych gospodach, pijał najdroższe wina, jadał pasztety z języków słowiczych, drogie owoce z najdalszych krajów i najróżniejsze inne smakołyki. Tak przetrwał cały długi rok i sześć niedziel w smutku wielkim, bo nie cieszy biesiada w samotności, bez przyjaciół. Ostatniego dnia, po sutej wieczerzy, wracał do domu zadowolony i wielce szczęśliwy, że jutro już będzie wolny. I wówczas napotkał na moście na Wiśle straszliwie wynędzniałego, starego, skulonego od zimnego wiatru żebraka w łachmanach. Zal mu się zrobiło nędzarza, znalazł w kieszeni ostatni grosik i dał go biedakowi. Był to jednak sam diabeł-kusiciel. W tej chwili zawył wicher, zakręcił się, porwał wiarusa i poniósł go tak daleko, że do dzisiejszego dnia nie wrócił na Krzemionki. A księżniczka – Czarna Dama – dalej nocami pokutuje na Krzemionkach „Na Zbóju” i czeka na swojego kolejnego wybawcę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:21
                                                    Legenda o żydowskim weselu

                                                    Pewnego dnia bogaty Żyd, mimo sprzeciwu rabina z pobliskiej synagogi Remuh postanowił hucznie wydać córkę za mąż i urządzić wesele.
                                                    Zabawa trwała do późnego wieczora w piątek, kiedy już nastał szabas i czas modlitwy. Zamiast skończyć zabawę, weselnicy bawili się dalej. I za to spotkała ich sroga kara - wszyscy umarli tego samego wieczora. Ta historia była na tyle dobrą przestrogą, że od tamtej pory nie urządza się w piątki żydowskich wesel.
                                                    Chodzą też słuchy, że nawet dziś, przechodząc koło synagogi można usłyszeć szepty i jęki przeklętych weselników.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:26
                                                    Legenda o skarbach krzysztoforskich

                                                    U zbiegu ul. Szczepańskiej i Rynku Głównego stoi pałac Krzysztofory, pod którym rozciąga się prawdziwy labirynt piwnic i korytarzy. Niektóre z nich - jak głosi legenda - ciągną się pod całym Rynkiem, aż do kościoła Mariackiego.
                                                    Podobno czarnoksiężnik Krzysztof przechowywał w lochach złoto pilnowane przez diabła. Jedyną osobą, która widziała czarta, była kucharka. Gdy chciała zabić na obiad koguta, ten czmychnął do lochów. Gdy wreszcie po długich poszukiwaniach kobieta odnalazła koguta w podziemiach, okazało się, że jest diabłem. Obiecał jej, że jeśli daruje mu życie, obdarzy ją złotem. Warunek był jeden - wracając do pałacu nie może się odwracać. Zwyciężyła jednak kobieca ciekawość, a wtedy złoto przemieniło się w śmieci.
                                                    Niektórzy twierdzą, że skarb pozostaje w lochach po dziś dzień, inni - że strzeże go bazyliszek: stwór o ciele koguta, ogonie jaszczurzym i żabich ślepiach, których spojrzenie każdego zamienia w kamień.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:04
                                                    Gdzieś w okolicach Niepołomic miało miejsce następujące zdarzenie. Drogą wędrował biedak w połatanej koszuli w drewnianych chodakach i słomkowym kapeluszu. Kiedyś zobaczył bogatą zagrodę, wstąpił do niej i poprosił o kawałek chleba. Gospodarz zapytał, czy woli chleba sam, czy z kiełbasą. Ten odpowiedział, że lepszy jest chleb z kiełbasą. Wówczas bogacz ukroił pajdę chleba, posmarował masłem, wziął pęto kiełbasy i śmiejąc się, zaczął zajadać. Biedak poszedł dalej, wstępował do chat, ale wszędzie odmawiano mu jedzenia. Zmęczony usnął pod drzewem, koło zapadającej się w ziemię chałupy. Obudził go jej mieszkaniec, zaprowadził do mieszkania, gdzie dał garnuszek kwaśnego żuru i kawałek suchego chleba. W rozmowie zwierzył się gościowi, ze za tydzień ma chrzest syna, ale nikt nie chce mu być chrzestnym. Wędrowiec podjął się tej roli. W oznaczonym dniu przed dom wieśniaka zajechała królewska karoca. Biedak okazał się być królem Kazimierzem Wielkim. Oczywiście chrzest był okazały, a wieśniakowi i jego synowi bieda już nigdy nie zajrzała w oczy. Potomkami owego wieśniaka ma być rodzina Trzosów w Świdowej, przysiółek Niepołomic (od trzosa złota, otrzymanego od króla). Podanie to ilustruje okazały pomnik króla z chłopcem przy zamku w Niepołomicach (patrz-Otoczenie zamku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:09
                                                    Dlaczego Kazimierz Wielki był nazywany królem chłopów? I ile jest prawdy w tym określeniu?

                                                    Jan Długosz twierdził, że „królem chłopów” Kazimierza Wielkiego okrzyknięto jeszcze za życia. Czy zasłużył na ten osobliwy tytuł? I czy to w ogóle był komplement czy może raczej obelga?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:20
                                                    W wydanych przez siebie statutach król starał się uregulować stosunki między kmieciem a panem, w tym będącą najczęstszym źródłem konfliktów kwestię prawa kmiecia do opuszczenia wsi. Postanowienia królewskie, godząc interesy ekonomiczne obu stron, zabezpieczały wspólnotę wiejską przed samowolą szlachty, pozwalając całej gromadzie przenieść się gdzie indziej, m.in. w wypadku, gdy któraś z wieśniaczek padłaby ofiarą dokonanego przez pana gwałtu lub gdyby z jego winy wieś została obłożona ekskomuniką.
                                                    Z Roczników Długosza dowiadujemy się, że w latach nieurodzaju Kazimierz Wielki rozdawał wieśniakom zboże ze spichrzy królewskich oraz organizował roboty publiczne.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:46
                                                    Czarna Dama

                                                    Pałac Krzysztofory

                                                    Ponoć od ponad 400 lat grasuje tam Czarna Dama, mająca przerażający dar - potrafi przepowiedzieć śmierć. Historyk sztuki Michał Rożek w swojej książce "Mistyczny Kraków" pisze, że przepowiedziała ją m.in. królowi Polski Janowi Kazimierzowi. Czarna Dama to podobno duch żony kasztelana wojnickiego Sebastiana Lubomirskiego ("fundatora mienia i zaszczytu tej rodziny"), czyli Anny z Branickich, która zmarła w kamienicy przy Rynku Głównym, gdzie obecnie mieści się Pałac Krzysztofory.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 20:49
                                                    Duch Katarzyny

                                                    Kościół św. Józefa

                                                    Podobno pojawia się tam duch Katarzyny Jaworskiej. Urodziła się 30 kwietnia 1782 roku jako córka Gabriela Jaworskiego i Tekli z Batowskich. W Wiedniu, Paryżu, Łańcucie i Krakowie kobieta uwiodła licznych, znanych mężczyzn. Z czasem diametralnie zmieniła swój styl życia. Jak przypomina Michał Rożek, na początku lat 50. ubiegłego stulecia wynajęła dwupokojowe mieszkanie w oficynie klasztoru panien Bernardynek w Krakowie, gdzie postanowiła "odpokutować wszelkie grzechy rozkosznego życia". Jak pisze Rożek, stała się niemal mniszką. Ostatnie lata życia spędziła przy klasztorze św. Józefa w Krakowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 21:05
                                                    NIEKOMPLETNE CIAŁO (2005)

                                                    Grudzień, 2005 rok. Troje spacerowiczów znajduje w Parku Jerzmanowskiego pozbawione głowy i kończyn ciało kobiety. Dwa miesiące później grupa ludzi natrafia na kolejną część ciała - głowę. Nóg i rąk nie znaleziono. Ustalenie tożsamości ofiary stało się priorytetem, ale też problemem. Na początku 2006 roku policja otrzymuje telefon, który nakierowuje funkcjonariuszy na trop Zbigniewa N. - to on miał dokonać makabrycznej zbrodni. Informatorem jest żona podejrzanego, która po jakimś czasie wycofuje zeznanie. Po trwającym 6 lat śledztwie, Zbigniew N. zostaje skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Ale śledztwo samo w sobie jest bardzo problematyczne. Osoby z otoczenia podejrzanego nie chciały zeznawać lub niejednokrotnie wycofywały swoje stanowiska. Kim była zabita kobieta nie ustalono nadal. W 2013 roku policjanci podczas rutynowych prac znajdują list gończy Zofii W. Jej rysopis pasuje do zamordowanej i poćwiartowanej kilka lat temu kobiety. Wznowienie śledztwa zatrzymała prokuratura. Na początku lipca 2019 roku zbrodnią zainteresowała się Prokuratura Krajowa. Sprawą zajmie się Departament Postępowania Sądowego. Ale dochodzenia do tej pory nie wznowiono.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 21:08
                                                    Próba oszustwa w Grand Hotelu

                                                    Pierwszy przystanek to Grand Hotel. Gdy został otwarty w XIX wieku, należał do najbardziej luksusowych w całej Europie.
                                                    – Z tym miejscem wiąże się próba wyłudzenia pieniędzy. Niespełna 90 lat temu przyjechała niezwykle bogata dama. Nazywała się Maria Ciunkiewiczowa. Poszła na kolację, po czym stwierdziła, że ukradziono jej 12 francuskich sobolowych futer, które wcześniej ubezpieczyła w Paryżu na kwotę 370 tys. franków. Ukradziono jej dwa kufry niezwykle cennej biżuterii i gotówkę w różnych walutach o równowartości 20 milionów złotych. Wszczęto śledztwo. (…) Okazało się, że w walizkach, w których rzekomo przechowywała futra, były odłamki węgla kamiennego. W rezultacie została za próbę oszustwa skazana na 5 miesięcy pozbawienia wonności i 15 miesięcy pozbawienia praw obywatelskich oraz honorowych
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 22:58
                                                    Od tego czasu eskalowały agresywne zachowania Macieja Palucha wobec żony i jej krewnych (nachodzenie i groźby, pobicia). Wiosną w roku 1927 Paluch zaprzestał wypłacania alimentów żonie. Na początku maja spotkawszy się z żoną (w obecności jej szwagra, Marcina Herjana) obiecał jej zwrot zaległej kwoty pieniężnej, pod warunkiem wycofania przez nią dwóch pozwów: o separację oraz o cofnięcie darowizny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:01
                                                    Maciej Paluch odbywał wyrok w więzieniu w Wiśniczu Nowym, a w roku 1931, pisząc prośbę o ułaskawienie do Prezydenta RP, przyznał się do zabójstwa żony. Zmarł po odbyciu kary, 9 lipca 1960 roku. Żebrał przed kościołem św. Marka w Krakowie, a mieszkał na Podgórzu
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:07
                                                    PIĘKNA ZOŚKA W MUZEUM - Gość
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:12
                                                    Maciej Paluch był szewcem w podkrakowskich Zesławicach. Był to mężczyzna agresywny i niewylewający za kołnierz. Sąsiedzi bali się go i unikali, ponieważ nigdy nie było wiadomo, co Paluchowi strzeli do głowy. Mimo to trafiła mu się żona, o jakiej inni mogli jedynie marzyć.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:15
                                                    Zaczęło się bicie. "Reagował awanturami na jakiekolwiek zachowanie żony, odbiegające od wyznaczonych przez siebie zasad. Żądał od żony całkowitego posłuszeństwa, nic w zamian za to nie dając" – pisał Stanisław Waltoś we wspaniałym „Pitavalu krakowskim”. A nie dawał nic, bo ani nie był specjalnie gospodarny, ani się nie garnął do pracy. Pierwszy był jedynie do bitki i awantury.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:18
                                                    Wyprowadzka i pozew nie zakończyły problemów. Szewc nie był człowiekiem, który byłby skłonny żonę puścić od tak. Był to mężczyzna pamiętliwy i mściwy. O jego charakterze wiele mówi to, że kilka lat wcześniej podpalił dom sąsiada (w Bieńczycach) tylko dlatego, że ten nie chciał wydać za niego swojej córki. Zaczął nachodzić dom ciotki i śmiercią grozić już nie tylko żonie, ale też jej rodzinie. Ciotka wystraszyła się i "piękna Zośka" musiała szukać nowego lokum.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:21
                                                    Dowody szybko zaczęły potwierdzać zarzuty Marii Frontczakowej. W całym domu znajdowano ślady krwi. Nawet pomimo tego, że gospodarz dopiero co wszystko wysprzątał (choć, jak mówili znajomi, zwykle był nieprzeciętną fleją) i próbował nawet (sic!) zmyć.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 23:23
                                                    Biorąc pod uwagę charakter sprawy, oczywiste było, że będzie to prawdziwa gratka dla mediów. Tym bardziej, że wszystko działo się pod nosem wszechmocnego "Ilustrowanego Kuryera Codziennego", który już w pierwszy dzień podgrzał atmosferę zamieszczając przepiękny porter Zofii Frontczakówny pędzla Wodzinowskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:09
                                                    W całym opisie rządów Kazimierza Wielkiego, zawartym w Kronice katedralnej, sprawa Baryczki jako jedyna nacechowana jest negatywnymi konotacjami. Król w czasie swego panowania zaprowadził pokój w królestwie, stał na straży sprawiedliwości, był obrońcą uciśnionych, wrogiem złoczyńców, modernizatorem państwa, wielkim budowniczym zarówno kościołów, jak i zamków czy obwarowań miejskich. Walczył z Krzyżakami, odzyskał z ich rąk Kujawy i ziemię dobrzyńską; odbił Wschowę zajętą przez księcia żagańskiego; z powodzeniem, mimo przejściowych niedogodności, podbijał Ruś. W końcu wystawił w Krakowie wspaniałą ucztę, która godnie reprezentowała króla i jego królestwo
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 11:18
                                                    Analizę przekazów Długosza pod kątem poprawności historycznej przeprowadził, jak wspomniałem wyżej, Stanisław Szczur. Przebadał on przede wszystkim supliki papieskie, które w latach 1350-1352 wystosował do kurii awiniońskiej Kazimierz Wielki. Badacz ten doszedł do wniosku, że wszystkie supliki Kazimierza związane były albo z rokiem jubileuszowym 1350, albo stanowiły powszechnie stosowane rodzaje suplik, jakie przesyłali również inni władcy (np. z terenów Pomorza).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:41
                                                    Został zamordowany 16 lipca 1461 r. przez tłum mieszczan krakowskich w odwecie za pobicie płatnerza. Zdarzenie to przedstawia Pieśń o zabiciu Andrzeja Tęczyńskiego (anonimowa, powstała po 1462 r., wyd. 1824).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 22:00
                                                    Wzniesiona została w XIV wieku w linii gotyckiego muru obronnego. W XVI wieku wieża „kędy złocznyńcę sadzają” była niszczona przez pożary i kilkakrotnie odnawiana. W 1853 roku została przebudowana przez Austriaków, którzy dobudowali na szczycie ceglany krenelaż. W 1854 roku dobudowano do niej klatkę schodową, którą rozebrano w 1946 roku. W latach 1950–1951 przywrócono stan z XVIII wieku, zgodnie z projektem opracowanym pod kierunkiem Witolda Minkiewicz
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 22:03
                                                    Baszta Złodziejska już ze szpiczastym dachem. Wróciła do wyglądu sprzed ponad 160 lat
                                                    Stare Miasto. Zostały już zdemontowane rusztowania wokół baszty i można oglądać, jak prezentuje się z nowym dachem. W tym roku rozpoczął się jej remont - potrwa jeszcze jeden sezon.
                                                    Zgodnie z zapowiedzią dyrekcji Zamku Królewskiego, przywrócenie stożkowego dachu baszty to już ostatnia tak istotna rekonstrukcja na wzgórzu, która zmienia sylwetkę Wawelu i wprowadza zmianę w krajobrazie.
                                                    Dotychczasowy płaski dach został zamieniony na czterospadowy, pokryty dachówką. Stało się to po kilku latach przygotowań i rozważeniu różnych wariantów. Ostatecznie Baszta Złodziejska (pochodząca z XIV wieku) wróciła teraz do wyglądu sprzed ponad 160 lat.
                                                    Pierwszy dokładny rysunek baszt na Wawelu pochodzi z 1536 lub 1537 roku. Pokazuje je z dachami stożkowymi. Później, zapewne od połowy XVI do drugiej połowy XVIII stulecia, baszty były pozbawione wysokich szpiczastych dachów, a tylko zwieńczone krenelażami (blankami), czyli regularnymi „zębami". Powrót do szpiczastych dachów to okres od schyłku XVIII do połowy XIX wieku.
                                                    Po 1850 roku, gdy Austriacy drastycznie przebudowali fortyfikacje Wawelu na cele wojskowe, Baszta Złodziejska dostała nowe zwieńczenie: z nowymi „zębami", zasłaniającymi płaski taras dachu. Z kolei w połowie XX wieku, gdy przeprowadzono jej gruntowna restaurację, straciła blanki, ale pozostała z płaskim dachem. Taką znaliśmy ją do czasu rozpoczętego w tym roku remontu.
                                                    - Teraz wróciliśmy do dachu, jaki ma na austriackim rysunku technicznym z połowy XIX wieku, sprzed przebudowy - mówi prof. Marcin Fabiański, wicedyrektor ds. konserwatorsko-technicznych Zamku Królewskiego na Wawelu.
                                                    Remont baszty obejmuje też m.in.: prace instalacyjne, wymianę stolarki drzwiowej, okien, oczyszczenie ścian (właśnie trwa czyszczenie wnętrza, jak też renowację przyległego odcinka muru obronnego.
                                                    Przy okazji archeolodzy zajrzeli do podziemi - do kamiennego lochu. Ponad cztery metry pod posadzką pierwszej kondygnacji baszty znaleźli kamienny bruk - z wapienia i z fragmentami cegieł, które stanowią zapewne uzupełnienie z czasu z późniejszych napraw. To bruk prawdopodobnie z XVII lub XVIII w. Wskazywałyby na to m.in. znalezione tu monety.
                                                    - Bruk pochodzi więc z czasu, kiedy jeszcze w lochu pod basztą funkcjonowało więzienie - zwraca uwagę dr Janusz Firlet, archeolog z Zamku Królewskiego na Wawelu.
                                                    Nie zachowały się tutaj pamiątki po samym więzieniu, loch był bowiem i później użytkowany, np. w czasach austriackich, wprowadzono tam instalacje. Te instalacje mają teraz zniknąć, a po zakończonym remoncie będziemy mogli zaglądać do lochu - przez szybę w posadzce sklepu na parterze.
                                                    Koszt remontu baszty to prawie 1,6 mln zł. Tegoroczne prace Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa wsparł dotacją w wysokości 440 tys. złotych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:05
                                                    Na płótnie Matejko przedstawił szczelnie wypełniony tłumem ludzi plac Kleparski. W tle ukazane zostały, zalane światłem wschodzącego słońca, gmachy Krakowa: z prawej Barbakan, Brama Floriańska i w oddali wieże kościoła Mariackiego, po lewej stronie, za bramą widoczna jest sylweta kolegiaty uniwersyteckiej św. Floriana. Centrum kompozycji zajmuje klasztor duchaków z najcenniejszą, gotycką partią murów
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:14
                                                    To musiało żaków zdenerwować, bo kobiety zaczęły uciekać i schroniły się w pobliskim domu księdza kanonika Andrzeja Czarnkowskiego, bogatego i wpływowego duchownego. Jak podejrzewają badacze tej sprawy, musiał istnieć jakiś związek między ladacznicami a księdzem kanonikiem, bo schroniły się one przed żakami właśnie tam.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:17
                                                    Następnego dnia wieść o gwałcie zadanym żakom rozniosła się po mieście, budząc wzburzenie wśród ogółu studenckiej braci, tej z uniwersytetu i tej ze szkół parafialnych. Młodzież udała się w gromadnym pochodzie na Wawel, chcąc złożyć u króla skargę na Czarnkow-skiego, lecz królewski podkanclerzy zbył scholarów, obiecując rozpatrzenie sprawy w innym terminie. Studenci wrócili więc do miasta, zabrali z bursy ciało zabitego kolegi i obnosili je po ulicach w demonstracyjnym pochodzie. Na każdym rogu rynku kanonika Czarnkowskiego obwołano winowajcą tej śmierci i dopiero po tym akcie sprawie- dliwości pod koniec dnia zwłoki uroczyście pochowano w kościele św. Ducha.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:18
                                                    Następnego dnia wczesnym rankiem krakowscy studenci ruszyli gromadnie za bramy miejskie do położonego wówczas za murami, a mającego silne związki z uniwersytetem, kościoła św. Floriana. Po odbytej tam mszy korowód ruszył na Prądnik Czerwony, ale został zatrzymany przez wysłanników króla, wzywających do powrotu do miasta. Studenci w dużej części dali się uprosić i zawrócili. Jedynie ci najbardziej nieprzejednani ruszyli dalej i, śpiewając pieśń „Ite in orbem universum”, opuścili Kraków na zawsze. Udali się na uniwersytety niemieckie, do Pragi, lub wrócili do rodzinnych domów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:23
                                                    Oczywiście nie uspokoiło to sytuacji. Wręcz przeciwnie. Żacy przeszli z ciałem zamordowanego kolegi po ulicach Krakowa, zahaczając o rynek. W końcu zdecydowali się go pochować. Gdy już spoczął na cmentarzu przy kościele św. Ducha, ponownie ruszyli w miasto. Tym razem swe kroki skierowali do ówczesnego rektora Uniwersytetu, którym był wtedy ksiądz kanonik Mikołaj Prokopiades z Szadka. Domagali się, by władze uczelni wsparły ich w domaganiu się sprawiedliwości.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:25
                                                    Był 26 maja. Tym razem to Andrzej Czarnkowski został napadnięty przez uczniów szkoły parafialnej, którzy dopuścili się względem niego zarówno znieważenia słownego, jak i napaści czynnej. Jeden ze sprawców został aresztowany i uwięziony. Na torturach przyznał, że młodych ludzi do ataku na proboszcza podburzyli niezadowoleni z przebiegu procesu studenci.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:27
                                                    Masowy exodus studentów z Krakowa bynajmniej nie przerwał procesu proboszcza Czarnkowskiego. Dwunastego czerwca obrona wnioskowała o dopuszczenie zeznań świadków, którzy twierdzili, że w tym czasie ksiądz przebywał w wizytą u Jana Schillinga. Po części dzięki temu 13 września 1549 roku wydany został wyrok: Czarnkowski jest niewinny, aczkolwiek musi to dodatkowo przysiąc. Obrońcy wnieśli od tego – wydawałoby się – detalu apelację. Sprawa zatem toczyła się dalej. Dopiero 22 września 1550 roku proboszcz został uniewinniony bez żadnego „ale”, co ogłosił sam arcybiskup gnieźnieńsk
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:32
                                                    Teatr STU

                                                    To tam doszło do zabójstwa aktora Andrzeja Zauchy. Został zastrzelony przez reżysera Yvesa Goulais. Powodem był zdrada, której dopuściła się żona Yvesa - Zuzanna. Jej kochankiem była właśnie Zaucha. Po odkryciu intrygi reżyser wielokrotnie podkreślał chęć morderstwa osoby, która "zrujnowała jego szczęście". 10 października 1991 r. Goulais czekał pod Teatrem STU aż Zaucha i Zuzanna skończą występ. Trzy pierwsze strzały trafiły w aktora. Czwarty w Zuzannę. Gdy Zaucha przestał się ruszać, reżyser podszedł do jego ciała i strzelił w nie jeszcze pięć razy.
                                                    "Miałem w sobie taką nienawiść, że byłem poza granicą tego, co ludzkie" - mówił potem Goulais.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:35
                                                    Wieża Ratuszowa

                                                    Teatr Ludowy w podziemiach Wieży Ratuszowej zna większość mieszkańców. Niewielu wie, że wcześniej była tam knajpa - Piwnica Świdnicka. Frycz-Modrzewski pisał: „Ludzie próżnujący cały dzień tam leżą, piją a żywią się z nierządnicami bardzo rozpustnie". Ale jeszcze mniej osób zna historię sprzed powstania baru. Wcześniej w podziemiach wieży mieściły się lochy i izba tortur. Wykorzystywane tam narzędzia można oglądać w domu Matejki przy ulicy Floriańskiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:47
                                                    ROCZNICA WALENTEGO BADYLAKA - www.dzieje.pl
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:51
                                                    Jako pożegnanie dla bliskich Badylak zostawił kartkę, na której napisał: "Kochani - jeśli tam nie ma nicości, a są duchy bratnie, będę was wspomagał, a w chwilach szczególnych odczujecie moją obecność - ojciec i dziadek".
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:53
                                                    Walenty Badylak był nastawiony od życia ideowo. Przeżywał Katyń, a potem i własne tragedie rodzinne – mówił Adam Macedoński. - Jego samospalenie wstrząsnęło tymi wrażliwszymi i bardziej oczytanymi krakowianami. Ale 1 maja, w nieco ponad miesiąc od tej tragedii, ludzie tłumnie uczestniczyli w pochodzie z okazji Święta Pracy. Masy nie za bardzo jego śmierć poruszyła – dodał.
                                                    Śledztwo w sprawie śmierci Badylaka umorzono 20 czerwca 1980 r.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:01
                                                    21 marca 1980 roku, Walenty Badylak, były żołnierz Armii Krajowej, pseudonim "Szymon", emerytowany piekarz, dokonał aktu samospalenia na krakowskim rynku. Zrobił to w proteście przeciw zakłamywaniu przez władze zbrodni katyńskiej, demoralizacji młodzieży i niszczeniu rzemiosła.
                                                    Około godziny 7.45 przechodnie na Rynku Głównym zauważyli człowieka, który łańcuchem przykuł się do pompy z wodą u wylotu ulicy Sławkowskiej. Tuż po ósmej 76-letni mężczyzna oblał się benzyną i podpalił.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:02
                                                    Walenty Badylak urodził się w 1904 roku w Krakowie-Podgórzu. Podczas II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej. Po wyzwoleniu prowadził w Mrowinach koło Świdnicy piekarnię, którą po kilku latach odebrały mu władze. Później pracował w Żarach, w Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej RUCH.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:04
                                                    Pogrzeb Walentego Badylaka odbył się 25 marca 1980 roku na cmentarzu Batowickim w ścisłej tajemnicy i pod kontrolą SB. Obecny był tylko syn Bogusław z żoną. Walentego Badylaka pochowano jako NN. Dopiero po roku na grobie umieszczono tabliczkę z nazwiskiem.
                                                    W 2011 roku o samospaleniu Walentego Badylaka został nakręcony film "Święty ogień" w reżyserii Macieja Grabysy i Jarosława Mańki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:10
                                                    ŚWIĘTY OGIEŃ - www.tvp.pl
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:12
                                                    Autorzy dedykują film śp. Janowi Rojkowi, który był jednym z pierwszych dziennikarzy telewizyjnych, który zainteresował się historią Walentego Badylaka już na początku lat 90. - To Jasiu Rojek zainspirował nas do zrealizowania tego tematu, pomagając w zbieraniu materiałów i informacji oraz udzielając konsultacji - mówi Maciej Grabysa, współautor filmu. - Trzeba też wspomnieć o krakowskim historyku i pisarzu Stanisławie Jankowskim, którego zasługą było ocalenie całej dokumentacji dotyczącej śmierci Walentego Badylaka - dodaje Jarosław Mańka.

                                                    krakow.tvp.pl/5243168/swiety-ogien
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:14
                                                    Po samospaleniu informacje o jego śmierci ukazały się wyłącznie w prasie lokalnej, w bardzo lakonicznej formie, donoszono o śmierci psychicznie chorego emeryta. Bez względu na to krakowianie stawiali w miejscu zdarzenia znicze i kwiaty (które w nocy „nieznani sprawcy” zabierali) oraz śpiewali pieśni religijne.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:22
                                                    SPRAWA STANISŁAWA PYJASA - Polskie Radio
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:27
                                                    NOWE USTALENIA W SPRAWIE ŚMIERCI STANISŁAWA PYJASA - Polityka
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:32
                                                    STANISŁAW PYJAS - www.dzieje.pl
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:35
                                                    7 maja 1977 roku w sieni jednej z kamienic krakowskich przy ul. Szewskiej znaleziono zwłoki studenta Stanisława Pyjasa, należącego do środowiska wspomagającego Komitet Obrony Robotników. Stanisław Pyjas urodził się 4 sierpnia 1953 roku. Przeżył zaledwie 24 lata.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:50
                                                    15 lutego 2011 krakowski oddział IPN złożył wniosek o doprecyzowanie dokumentu końcowego z przeprowadzonej ekshumacji, kierując do zespołu biegłych dodatkowe 23 pytania. Równolegle zlecono opublikowanie uzupełniającej opinii sądowo-toksykologicznej biegłym z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Według biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych, „Pyjas mógł spaść ze schodów w kamienicy przy ul. Szewskiej, gdzie znaleziono jego ciało”, jednak „nie ma możliwości ustalenia, czy Pyjas spadł sam, czy też został zepchnięty”[
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:53
                                                    W maju 2019 roku w 42. rocznicę śmierci Stanisława Pyjasa na skwerze obok domu studenckiego „Żaczek” w Krakowie odsłonięto jego pomnik.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:58
                                                    NIEZWYKŁE ROGATKI MIEJSKIE - Gazeta Krakowska]][
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 19:22
                                                    Do dziś w mieście zachowało się dziewięć bram. Ich obecna forma pochodzi z czasów zaborów austriackich.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 19:25
                                                    W murach Akademii Krakowskiej zawitała – w zależności od przekazu – w roku 1407 lub 1414. Oficjalnie w uczelnianych dokumentach figurowała jako syn Dominika z Gniezna, piętnastoletni Jakub (lub Andrzej). Poruszała się po uniwersyteckich korytarzach w męskich ubraniach. W rzeczywistości miała nazywać się Nawojka, co po łacinie oznacza „osobę, która się nie poddaje”, niezłomną.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 19:26
                                                    Kiedy prawda o Nawojce wyszła na jaw, coś trzeba było postanowić – wszak złamała zasady. Postawiono ją przed sądem rektora Akademii. I tutaj ponownie mamy kilka wersji wydarzeń. W trakcie przesłuchania na pytanie o to, dlaczego ukrywała swoją płeć, miała stwierdzić, że zrobiła to z miłości do nauki. Następnie rozpoczęto przesłuchania osób, które miały z nią styczność, m.in. kolegów i kierownika bursy, w której mieszkała. Wszyscy wystawiali jej jak najlepsze świadectwa. Podobnie o jej moralności wypowiadali się również wykładowcy. Zgodnie z jednym z przekazów Nawojce mogły pomóc także znajomości jej ojca (co jednak zaprzeczałoby temu, że studia rozpoczęła po śmierci rodziców).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 19:28
                                                    Czyj zatem był? Modlitewnik miał zostać napisany dla kobiety, która w jego tekście została pięciokrotnie nazwana imieniem Nawojka. Mogła nią być wdowa po Macieju Bnińskim, z domu Koniecpolska, córka Mikołaja Koniecpolskiego i Doroty Zarembianki. Jej imię brzmiało Natalia alias Nawojka i zapisano je dwukrotnie w poznańskich aktach, w latach 1496 i 1525. Można jednak również natrafić na sugestie, że modlitewnik powstał ok. roku 1480, a wtedy teoretycznie jego autorką mogłaby być „nasza” Nawojka. Ale wydaje się, że tym razem jest to jedynie zbieżność imion. Chociaż z drugiej strony… Może w tej legendzie tkwi więcej niż ziarno prawdy?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 20:37
                                                    Pogrzeb odbył się 17 maja w bernardyńskiej świątyni w Rzeszowie. W uroczystościach wzięli udział m.in. miecznik wielki koronny Antoni Lubomirski i starosta stężycki Wojciech Grabiński. Zgodnie z ostatnią wolą zmarłej, jej serce złożone zostało w kościele reformatów w Rzeszowie. Dwa tygodnie po Eleonorze, 20 kwietnia 1761, zmarł Teodor Hieronim Lubomirski
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 20:51
                                                    Anna Branicka w latach 1623-1634 za sumę 65 tysięcy złotych była fundatorką klasztoru dominikanek na Gródku w Krakowie wraz z kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Śnieżnej. Wspierała finansowo Dominikanów w Bochni i Karmelitów Bosych w Wiśniczu. Zmarła na zamku w Wiśniczu została pochowana obok męża w rodzinnej kaplicy grobowej, której była współfundatorką w latach 1605-1610 w kościele Dominikanów w Krakowie. W kaplicy tej znajduje się jeden z zachowanych portretów Anny, drugi przechowują siostry Dominikanki.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 20:53
                                                    Jej ojcem był Sebastian Lubomirski (zm. 1613), a matką Anna Branicka z Ruszczy (zm. 1639). Katarzyna była siostrą wojewody krakowskiego i wielkiego marszałka koronnego Stanisława Lubomirskiego i Joachima Lubomirskiego, starosty dobczyckiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 20:55
                                                    W 1620 r. mąż Janusz Ostrogski z powodu braku męskiego potomka, dobra swoje przekazał córce Eufrozynie, żonie Aleksandra Zasławskiego (innej linii rodu Ostrogskich - odtąd książęta Zasławscy - Ostrogscy).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 20:58
                                                    Czarna Dama z Krzysztoforów

                                                    Bardzo niesympatycznym krakowskim duchem okazała się Czarna Dama, która ni stąd, ni zowąd pojawia się, na szczęście z rzadka, w pałacu "Krzysztofory" w Rynku Głównym 35 i przepowiada śmierć napotkanej osobie, określając dokładnie, kiedy nastąpi jej zgon. Tak więc kto nie chce znać daty swej śmierci, na wszelki wypadek niechaj raczej unika samotnego przebywania w "Krzysztoforach" około północy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:02
                                                    Podobno w pałacu tym kiedyś zamordowano młodą niewiastę. Prawie sto trzydzieści lat temu pewien ksiądz misjonarz już jako staruszek wspominał, że w swych młodych latach został późną nocą wezwany z wiatykiem do tego pałacu, gdzie kazano mu wyspowiadać młodą dziewicę w bieli, a gdy tylko udzielił jej komunii świętej, pojawił się kat, który jednym cięciem miecza ściął jej głowę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:07
                                                    W odróżnieniu od Czarnej Damy z "Krzysztoforów", której czerń dotyczy jedynie czarnego, wdowiego ubioru, Czarna Księżniczka jest cała czarna (czyżby jakaś afrykańska królewna?) i pilnuje wielkich skarbów ukrytych pod ołtarzem kościółka. Czy te skarby nadal się tam znajdują, trudno powiedzieć, bowiem gdy w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przy kościółku św. Benedykta prowadzono badania archeologiczne, niczego nie znaleziono, a jedynie stwierdzono, że kościółek ten postawiono na fundamentach dawnej romańskiej rotundy (a może te skarby są zakopane głębiej, pod fundamentami owej rotundy?).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:11
                                                    I na tym właściwie można by zakończyć opowiadanie o zjawie z Krzemionek, gdyby nie Roman Kiełkowski, który jako mieszkaniec Podgórza w Kopcu wspomnień opisuje legendę znaną mu z ustnej tradycji, a opowiadaną w Podgórzu jeszcze na przełomie XIX i XX w. Owszem, w opowiadaniu tym także występuje księżniczka, ale wcale nie jest czarna. Księżniczka ta ponoć nieludzko grabiła swych poddanych i gdy pewnej nocy w czasie rozpustnej uczty została śmiertelnie rażona piorunem, mieszkańcy okolic Krzemionek dziękowali Bogu za to zdarzenie. Została pochowana obok kościółka św. Benedykta i za karę musiała każdej nocy błąkać się wokół swego grobu, wypatrując wybawcy. (...)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 21:14
                                                    Duchy z Bazyliki Mariackiej

                                                    Straszliwie jęczą i złorzeczą nocą duchy w kaplicy św. Antoniego w bazylice Mariackiej (po lewej, tuż przy głównym wejściu). Miejsce to kiedyś służyło jako kaplica Złoczyńców, gdzie w noc ostatnią przed wykonaniem wyroku śmierci na skazanych kapłani wysłuchiwali ich spowiedzi i udzielali im komunii świętej. Wyroki te (szubienica, ścięcie głowy czy nawet ćwiartowanie) wykonywano publicznie na Rynku Głównym, obok kościoła Mariackiego (u wylotu Siennej) lub obok kościółka św. Wojciecha, u wylotu Brackiej. Licznie zgromadzona gawiedź głośno komentowała zachowanie skazańca i umiejętność poczynań kata.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 22:08
                                                    Najpierw może przyjrzyjmy się duchowi najmniej groźnemu, ale za to lubiącemu się awanturować, podobnie jak duch biskupa Grota w wawelskiej katedrze. A że duch biskupa krakowskiego i prymasa Polski Piotra Gamrata, bo o nim tu mowa, ma ku temu poważne powody, zaraz się przekonamy. Otóż tenże biskup Gamrat, umierając, zapisał na klasztor Dominikanów dwie beczki przedniego wina (biedaczysko, nie zdążył wypić?), lecz wykonawcy testamentu, związani zresztą pośrednio z klasztorem, podmienili beczki i zakonnikom podrzucili byle jakiego cienkusza. Gdy kombinatorzy w jednym z pomieszczeń klasztornych obficie raczyli się oryginalnym winem biskupim, pojawił się tam w stroju pontyfikalnym duch biskupa Gamrata, który waląc w posadzkę pastorałem, krzyczał: "Winniście mi restytucję, boście testamentu nie spełnili". Niesumienni egzekutorzy testamentu tak się najedli strachu, że wszyscy niedługo pomarli. Ale duch biskupa Gamrata nadal często pojawia się w klasztorze Dominikanów, czyniąc raban w sprawie sprzeniewierzonego wina. (...)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 22:13
                                                    Diabły u Dominikanów

                                                    Wszystkie dotychczas opisane mistyczno‑ezoteryczne przypadki przydarzające się u dominikanów nie budzą szczególnej grozy, natomiast to, co nieraz działo się u nich w kaplicy św. Jacka i przy jego grobie, to nawet u przyzwyczajonych do niezwykłych wydarzeń zakonników powodowało dreszcze i jeżenie się włosów na głowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 22:15
                                                    Czakram i duchy z zamku królewskiego na Wawelu

                                                    Zamek Królewski na Wawelu usytuowany na wzgórzu wawelskim to jedno z najważniejszych miejsc historyczno-kulturalnych w Polsce. Będący przez wieki siedzibą królów polskich skrywa w sobie wiele sekretów. Zwiedzając Wawel, zwróćcie uwagę na zachodnie skrzydło zamku. W tym miejscu bowiem, jak głosi legenda, ukryto emanujący niezwykłą energią duchową kamień. Podobno hinduski bóg Sziwa, rzucił kiedyś siedem magicznych kamieni w siedem stron świata, a jeden z nich trafił właśnie do Krakowa. Czy to tylko mit i wyssana z palca teoria? Zobaczcie sami, czy poczujecie dziwne wibracje w zachodniej części kompleksu
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 22:18
                                                    Dziwne zdarzenia w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego

                                                    Nieco na uboczu Krakowa, znajduje się stary austriacki fort, pełniący od 1964 roku funkcję Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak głosi legenda, latem w 1910 roku z fortu zniknęła bez śladu cała zmiana wartowników. Dosłownie rozpłynęli się bez śladu, a ich ciał nigdy nie odnaleziono. Zagadkowe było również to, że w środku panował idealny porządek, nic nie zostało skradzione, ani nie było widać również śladów walki. Późniejsze śledztwa nic nie wykazały. Co się tam wydarzyło? Do dziś nikt tego nie ustalił. Samo obserwatorium można zwiedzać od września do końca czerwca. Zachęcamy do zobaczenia tego miejsca poza szlakami, czasem i… światem doczesnym? Propozycja tylko dla
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:35
                                                    Początkowo zajmował się handlem bławatami, żywnością
                                                    i trunkami. W 1564 roku łącząc dwie kamienice wybudował pałac na rogu ulic św. Anny i Wiślnej. Autorem projektu i budowy był Gabriel Słoński, słynny kamieniarz i uczeń Antoniego z Fiesole, współpracownika Bartłomieja Berrecciego. W pałacu znajdowała się między innymi okazała łaźnia połączona z wielką salą, w której prowadzony był wyszynk dla wybranych gości.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:37
                                                    1517 – Bona Sforza per procura poślubiona Zygmuntowi Staremu w Neapolu
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:38
                                                    1533 – przyjazd Jana Dantyszka do Krakowa z Hiszpanii
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:40
                                                    1539 – Erazm Czeczotka żeni się z Barbarą Krupkówną
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:41
                                                    1547 – Czeczotka zostaje wybrany rajcą miejskim i burmistrzem
                                                    Jan Ocieski zostaje burgrabią krakowskim
                                                    Zygmunt August potajemnie poślubia Barbarę Radziwiłłównę
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:42
                                                    1550 – koronacja Barbary Radziwiłłówny
                                                    Gabriel Słoński buduje kamienicę przy ul. Kanoniczej – dom dziekana
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:44
                                                    1553 – Sejm Wielki – jedyny zwołany w Krakowie za panowania Zygmunta Augusta
                                                    król Zygmunt August wyjeżdża z Krakowa
                                                    ślub Zygmunta z Katarzyną Habsburżanką
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:45
                                                    1557 – Jan Padniewski zostaje sekretarzem Zygmunta Augusta
                                                    Giovanni Papaccoda otruł Bonę
                                                    Anna Jagiellonka wybrana w wolnej elekcji na króla Polski
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:47
                                                    1562 – Filip Padniewski zostaje biskupem krakowskim
                                                    Jakub Uchański zostaje biskupem gnieźnieńskim
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:48
                                                    1565 – przyjeżdża do Krakowa Jan Twardowski
                                                    Czeczotka pisze testament, który później wycofuje
                                                    Myszkowski zostaje wojewodą krakowskim
                                                    Gabriel Słoński wybudował wielką zbrojownię miejską koło bramy Floriańskiej
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:50
                                                    1569 – poczta królewska przechodzi pod zarząd Montelupich
                                                    Gabriel Słoński zostaje ławnikiem
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:51
                                                    1573 – prawdopodobna data śmierci Jana Twardowskiego
                                                    Gabriel Słoński zostaje radcą miejskim
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:52
                                                    1577 – Jan Zamoyski żeni się z bratanicą Barbary Radziwiłłówny
                                                    ingres biskupa Piotra Myszkowskiego
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:53
                                                    1583 – ślub Zamoyskiego z Gryzeldą siostrą Stefana Batorego na Wawelu
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:55
                                                    1587 – w kwietniu umiera Erazm Czeczotka
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:56
                                                    1592 – umiera Jadwiga Tęczyńska, córka Andrzeja Tęczyńskiego i żona Stanisława Myszkowskiego
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:58
                                                    🔹1607 – Stanisław Branicki, miecznik koronny
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 23:59
                                                    🔹1636 – Piotr Szyszkowski, kasztelan wojnicki
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:00
                                                    🔹1681 – Andrzej Bronicki, wojski krakowski
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 00:03
                                                    W 1932 roku przebudowy budynku dokonał Adolf Szyszko- Bohusz, który nadał mu formę istniejącą do dziś. Wprowadzane zmiany były podyktowane przeznaczeniem budynku dla wiedeńskiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego Feniks. Po jego upadku, w roku 1935, gmach przejęła Pocztowa Kasa Oszczędności.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:33
                                                    Arcydzieło renesansu
                                                    Berrecci jest głównym twórcą architektury i dekoracji rzeźbiarskiej Kaplicy Zygmuntowskiej (projekt 1517, realizacja 1519–33) przy katedrze na Wawelu, będącej jego głównym i najwspanialszym dziełem; zarazem jest to najwybitniejsze dzieło renesansu toskańskiego poza Włochami, stanowiące wzór dla licznych renesansowych grobowych kaplic kopułowych, które wystawiały sobie możne rody szlacheckie i mieszczańskie na terenie całej ówczesnej Polski. Berrecci — zapewne świadom doniosłości dzieła jakiego dokonał — ośmielił się umieścić swój podpis wewnątrz latarni wieńczącej kopułę: „Bartholo Florentino Opifice”. Berrecci jest także autorem marmurowego pomnika nagrobnego króla Zygmunta I Starego do tej kaplicy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:36
                                                    KTO ZABIŁ BARTOLOMEO BERECCIEGO
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:38
                                                    Ciekawa jest historia jego ustalania. Okazuje się bowiem, że do lat siedemdziesiątych XIX wieku było ono nieznane, ponieważ we wszystkich zapiskach, łącznie z podpisem w latarni kaplicy Zygmuntowskiej (Bartholomeo Florentino opifice), figuruje jako Bartłomiej Florentczyk albo Bartłomiej królewski kamieniarz (lapicide), architekt, czasem budowniczy lub mistrz (magister).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:55
                                                    Najważniejszym dziełem Berrecciego w Polsce jest nagrobna kaplica króla Zygmunta Starego w katedrze wawelskiej (1519–1533); stanowi ona jedno z najwybitniejszych dzieł włoskiego Renesansu w Polsce (kilkadziesiąt lat później dodano posąg Zygmunta Augusta i nagrobek Anny Jagiellonki).
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:57
                                                    pomnik nagrobny biskupa krakowskiego Jana Konarskiego w katedrze na Wawelu z roku 1521
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:58
                                                    pomnik nagrobny biskupa krakowskiego Piotra Tomickiego (zm. 1535) w katedrze na Wawelu z lat 1532–1533
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:04
                                                    Kościół Mariacki
                                                    W 1599 roku krew się polała w kościele Mariackim, gdzie z rąk dwóch braci Jana i Michała Gawrońskich zginął krawiec Jan Jarząbek. Nie wiadomo, o co poszło. Krawiec zdążył dobiec tylko do gotyckiej chrzcielnicy, gdzie "... Gawrońscy go dopadli, po czym haniebnie usiekli (...), kościół splugawili i sprofanowali" - tak w swojej "Kronice" opisał te wypadki ks. Krzysztof Zelner.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:15
                                                    Gdyby na mapie Krakowa każde miejsca zbrodni zaznaczyć na czerwono, plan miasta szybko wypełniłby się barwą krwi. Rzadko która ulica nie była świadkiem napadów, gwałtów czy morderstw.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:17
                                                    W latach pięćdziesiątych w innej kamienicy przy ul. Długiej doszło do makabrycznej zbrodni. Po drugiej wojnie światowej w budynku otworzył gabinet lekarski Stanisław W., który nie miał wykształcenia medycznego. Odkryła to Maria G., która podkochiwała się w fałszywym lekarzu. Kiedy zagroziła mężczyźnie, że go wyda, ten umówił się z nią w gabinecie, gdzie pod pozorem zastrzyku z witaminami zaaplikował jej śmiertelną truciznę.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:20
                                                    Miejscami zbrodni były nie tylko chrześcijańskie świątynie. 15 grudnia 1918 roku w jednej z krakowskich synagog natrafiono na zwłoki 84-latka, który miał ręce i nogi związane, a usta zatkane szmatą.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:22
                                                    Kolejnym mordercą, który na zbrodniczej mapie Krakowa mógłby zaznaczyć kilkadziesiąt czerwonych plam, był Władysław Mazurkiewicz, zwany "Eleganckim mordercą" i "Upiorem krakowskim". Przypisuje mu się zamordowanie ponad 30 osób. Wśród nich były dwie siostry, które zostały zastrzelone w garażu wynajmowanym przez Mazurkiewicza przy ul. March-lewskiego (dziś al. Pułkownika Władysława Beliny-Prażmowskiego). Zbrodniarz ukrył zwłoki ofiar pod betonową podłogą. Po wykryciu morderstwa ciała zostały odnalezione, a "Elegancki morderca" zawisł na stryczku
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:49
                                                    Kiedy wiedział już, że jest podejrzany o zabójstwo i śledzi go policja, rozpoczął z funkcjonariuszami grę. Był na tyle zuchwały, że pewnego dnia podprowadził funkcjonariuszy na podwórko kamienicy przy pl. Szczepańskim. - Pod murem stało kilka beczek. Siadł na jednej z nich i zaczął nas obserwować z podejrzanym uśmiechem - opisuje emerytowany policjant, który brał udział w śledztwie w sprawie morderstwa biznesmena. Kilka dni później funkcjonariusze zrozumieli, że zachowanie Emila P. nie było przypadkowe. Wrócili na podwórko i w beczce znaleźli zwłoki. Zrozumieli, że morderca cały czas drwił ze śledztwa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:53
                                                    Dodaje, że podczas pobytu we Francji na własnej skórze przekonał się, że miejsca, w których popełniono zbrodnie, mają coś, co można określić pamięcią. - Mieszkałem wtedy w małym hotelu, gdzie co drugą noc śniło mi się pole pełne ludzkich szczątków. Kiedy mój przyjaciel opowiadał mi historię powstania hotelu, na końcu opowieści dodał ... i pomyśleć, że toczyła się tu bitwa, w której zginęło tysiące ludzi.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 16:31
                                                    Ktoś mógłby pomyśleć: „to prawie jak Patrick Bateman, bohater «American Psycho»!” Otóż nie. Mazurkiewicz nie zabijał, by stłumić egzystencjalny ból; zabójstwa były dla niego źródłem dochodu. Zawsze okradał swoje ofiary i dbał o to, by w chwili zabójstwa miały przy sobie coś wartościowego. Pierwszego zabójstwa Mazurkiewicz dokonał prawdopodobnie ok. r. 1940. Zajmował się wtedy nie do końca uczciwym handlem i szybko uzmysłowił sobie, że zajęcie to staje się dużo bardziej opłacalne, gdy kontrahenci i wspólnicy umierają przed odebraniem pieniędzy, które się im obiecało.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 16:38
                                                    Proces był jedyny w swoim rodzaju. Mazurkiewicz był szpiclem i prowokatorem UB i świadkowie bali się otworzyć mordę na procesie. Wszyscy wiedzieli, że pan Władzio jest mordercą, ale wszyscy myśleli, że wykonuje wyroki swych mocodawców z UB.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 17:05
                                                    W sprawie kuli w głowie Łopuszyńskiego wszczęto przeciwko Mazurkiewiczowi śledztwo, które nieoczekiwanie ujawniło także inne mroczne fakty jego życia. Wiadomo, że w postępowaniu przygotowawczym sformułowano przeciwko mordercy-dżentelmenowi ogółem nieco ponad trzydzieści zarzutów. Z większości jednak musiano się później wycofać, bo nie zdołano zebrać wystarczająco silnych dowodów na ich poparcie. Ostatecznie więc w akcie oskarżenia znalazło się ich tylko osiem. Sześć dotyczyło zabójstwa, dwa – usiłowania zabójstwa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 17:10
                                                    Pozbawienie takiej jednostki życia, konkludował, wypada uznać za czyn mniej szkodliwy niż zabójstwo robotnika i nie godzi się orzekać za nie najwyższej kary. Fortel był bez wątpienia sprytny, ale okazał się nieskuteczny. 30 sierpnia 1956 roku Sąd Wojewódzki w Krakowie skazał Mazurkiewicza na śmierć.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 20:08
                                                    "Piękny Władek". Jeden z najbardziej bezwzględnych seryjnych morderców PRL-u

                                                    Gdyby nie alibi, które Władysławowi Mazurkiewiczowi zapewniono w 1945 r., jego zbrodnicza kariera nie trwałaby aż tak długo. Umiał odsuwać od siebie podejrzenia, a sąsiadom wydawał się elegancki, miły i uczynny. Ofiary ufały mu do ostatniej chwili.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 20:12
                                                    Nic dziwnego – było już wtedy jasne, że m.in. dzięki temu alibi Mazurkiewicz pozostał bezkarny i mógł popełnić szereg kolejnych morderstw. Ale Agnieszka Riesenhorst-Riess nie była jedyną osobą, która znała zabójcę i dała się zwieść jego usposobieniu. Miły, uczynny, uprzejmy, sympatyczny, elegancki, opanowany, budzący zaufanie – te obserwacje powtarzały się w świadectwach ludzi, którzy mieli styczność z Mazurkiewiczem, a czasem znali go jako sąsiada.
                                                    Niektórych to zaufanie kosztowało życie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:36
                                                    Motywem Mazurkiewicza zawsze była chęć zysku, a na ofiary najczęściej wybierał osoby nieco podobne do siebie: działające na styku legalnego i nielegalnego, obracające dużymi sumami w gotówce, dyskretne. Gdy tacy ludzie w wielkim mieście powojennej Polski z dnia na dzień znikali bez wieści, mało kto się dziwił – a w pierwotnym chaosie powojnia Mazurkiewicz czuł się jak ryba w wodzie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:44
                                                    Niemal równo 10 lat później Mazurkiewicz próbuje zabić Stanisława Łopuszyńskiego – warszawskiego cinkciarza, któremu proponuje najpierw zakup zachodnich zegarków. Kontrahent przyjeżdża do Krakowa z równowartością 50 ówczesnych średnich krajowych, owiniętych w szary papier.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:47
                                                    To początek końca przestępczej drogi Mazurkiewicza. Milicja szuka go najpierw w krakowskim mieszkaniu na Biskupiej, ale była żona mówi, że znikł. A wcześniej znikło – nie wiadomo jak i dlaczego – kilkoro jego sąsiadów. Milicja rozsyła list gończy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:50
                                                    Opisał, jak pierwsza z sióstr zginęła na przednim siedzeniu samochodu w jego garażu i jak owijał jej głowę, by krew nie poplamiła siedzenia. Zwłoki tymczasem "przykrył chodnikiem, bo miała przyjść jeszcze jej siostra". Zastrzeliwszy i ją, pochował ciała pod posadzką, w dziurze 80 na 80 cm.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:53
                                                    Sądzono go w tej samej sali kolumnowej krakowskiego sądu, w której przed wojną odbywał się słynny proces Rity Gorgonowej. By wejść na salę, trzeba było nie tylko mieć bilet wstępu (wejściówki na czarnym rynku osiągały zawrotne ceny), ale również przebić się przez tłum stojący na ul. Grodzkiej. Dziennikarze siedzieli na sali tak gęsto, że notesy musieli trzymać na kolanach.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:57
                                                    29 stycznia 1957 r. do celi Mazurkiewicza w więzieniu na Montelupich przychodzi strażnik i zabiera go na egzekucję przez powieszenie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:21
                                                    "Nie było tam też ani grama ze 125 kilogramów Heleny Wieszczek. Nie mieliśmy żadnego punktu zaczepienia. Nic" - wspomina po latach jeden ze śledczych, który pracował przy tej sprawie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:26
                                                    Pół roku wcześniej do sądu cywilnego w Krakowie trafił wniosek Henryka Stachowskiego o uznanie Heleny Wieszczek za zmarłą. Równolegle Stachowski wystąpił do miasta o zwrot kamienicy. Ze względu zarówno na działania Hyszki, jak i fatalny stan techniczny budynku mieszkał tam wtedy już tylko jeden lokator.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:31
                                                    Zagrożenie Krakowa ze strony ognia było przez wieki ogromne. Składało się na to kilka czynników. Do najważniejszych należała drewniana zabudowa i, szczególnie w wiekach średnich, prymitywne rozwiązania architektoniczne /np. zamiast kominem dym uchodził przez otwór w strzesze, który na noc zamykano klapą/. Wąskie uliczki utrudniały prowadzenie akcji gaśniczej, prymitywny był również sprzęt gaśniczy. Nic też dziwnego, że Kraków w swej historii przeżył kilkadziesiąt dużych pożarów. Oto najważniejsze z nich w okresie od XIII do XVIII wieku:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:33
                                                    Rok 1259 - II najazd Tatarów, który przyniósł takie same efekty, jak poprzedni.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:42
                                                    Rok 1536 - ogień ogarnął górne piętro i dachy pałacu na Wawelu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:45
                                                    Rok 1594 - 29 stycznia pożar ogarnął część Zamku od "Kurzej Stopy" ku kościołowi, aż po pierwszy szczyt, aby go pół roku później, tj. 9 czerwca doszczętnie zniszczyć.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:47
                                                    Rok 1719 - 26 lipca spalił się kościół św. Piotra, Kollegium OO. Jezuitów, kościół św. Magdaleny, Kollegium prawnicze i wszystkie domy wokół.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:50
                                                    Na terenie Krakowa przypisy pożarowe zwane porządkami ogniowymi ustalił magistrat w roku 1792, a 2 lata później, w 1794 r. obronę ogniową miasta powierzył Kongregacji Kupieckiej, cechom rzemieślniczym i kominiarzom. Kongregacja wybierała ze swego składu 6 ludzi, którzy odziani w ustalone przepisami ubiory, kierowali poczynaniami ratowników. Z pośród członków cechów ten, kto był najmłodszym magistrem /tzn. mistrzem cechowym nominowanym najpóźniej/ zgłaszał się pod Ratusz, gdzie oddawał się do dyspozycji Magistratu. Na odgłos bębna czeladź, wyrobnicy i parobki uzbrojeni w topory, żelazne osęki, z konwiami udawali się na wyznaczone punkty zborne, skąd razem śpieszyli na miejsce pożaru. Do uczestnictwa w akcji gaśniczej zobowiązani byli szczególnie ci kominiarze, w rejonie pracy których powstał pożar. O właściwe zaopatrzenie w narzędzia gaśnicze troszczył się Magistrat. Pieczę nad nimi sprawował płatny ze skarbu miasta szprycmagister. W 1816 r. takich szprycmagistrów na służbie w Krakowie było czterech.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:53
                                                    W upalne południe 18 lipca 1850 roku powstał pożar na końcu ul. Krupniczej w tzw. "Dolnych Młynach". Próby zlokalizowania ognia okazały się bezskuteczne. Tymczasem silny wiatr przeniósł ogień na drewniane dachy 4 sąsiednich budynków po drugiej stronie ulicy. W ciągu kwadransa spłonęły młyny rządowe i 10 innych budynków. Ponieważ na drodze pożaru nie było więcej zabudowań, jego czoło zatrzymało się. Jednak silne podmuchy wiatru przeniosły żarzące się głownie w kierunku Rynku wznawiając pożogę na ul. Gołębiej. Mimo przedsięwziętych przez ludność cywilną i wojsko działań obronnych, pożar postępował stale do przodu obejmując swoim niszczącym działaniem kolejne domy. Wkrótce ogień pojawił się na dachu Biblioteki Jagiellońskiej. Młodzież akademicka i licealna utworzywszy podwójny szpaler podawała wodę na najwyższe kondygnacje budynku. Najodważniejsi usadowili się na dachu tłumiąc i zalewając płomienie. W ten sposób, dzięki poświęceniu 150 młodych ludzi, udało się uratować skarby kultury polskiej. W ostatecznym rozrachunku dobrze przemyślana i skutecznie prowadzona obrona ocaliła część ul. Gołębiej.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:58
                                                    https://img15.demotywatoryfb.pl//uploads/202405/1716297871_vodqvx_600.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 11:44
                                                    Podziemne miasto
                                                    Mówi się, że pod budynkami Nowej Huty znajdują się schrony. Niegdyś miały być one ze sobą połączone tworząc coś pokroju podziemnego miasta. Czy tak faktycznie było? Nie ma pewności, są jedynie plotki. Na dziś, turyści mogą odwiedzać Centrum Dowodzenia w budynku Kombinatu, schron w jednym z budynków oraz podziemna dawnego kina Światowid. Z pewnością warto się wybrać, by zobaczyć szczątki podziemnego miasta i wyrobić własne zdanie w tym temacie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 11:47
                                                    Wielkimi krokami zbliża się Halloween, które to święto rodacy obchodzą coraz chętniej. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was kilka mrocznych historii Krakowa, o których może nigdy wcześniej nie słyszeliście.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 11:49
                                                    Czarna Dama w Magistracie

                                                    Na tym nie koniec, mroczna strona Krakowa należy zdecydowanie do kobiet. Drugą Czarną Damą jest młoda kobieta zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach w dawnym Pałacu Wielopolskich. Dziś to budynek Magistratu. Świadkowie twierdzą, że czarna postać wciąż przemierza korytarze dawnego pałacu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 11:51
                                                    Kolejnym gagatkiem jest Michał Sędziwój, alchemik, który podpisał pakt z samym diabłem. Dokonywał szalonych eksperymentów z krwią dzieci w tle. Teraz nie może znaleźć sobie miejsca, a jego duch błąka się.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 11:53
                                                    Jak można "wyburzyć miejsce?". Ech dziennikarze
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 11:58
                                                    Rodzice Karola Kota nie zdawali sobie sprawy z tego, kim naprawdę był ich syn
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 12:00
                                                    Te dwie wyjątkowo podobne do siebie napaści sprawiły, że Krakowianie drżeli na myśl, że wkrótce napastnik uderzy po raz kolejny. Kot nie kazał im długo czekać. Osiem dni po pierwszym ataku, nożownik znów uderzył. Maria Plichta, sprzątała tego dnia kościół św. Jana. To właśnie ona padła kolejną ofiarą. Tym razem cios okazał się śmiertelny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 12:01
                                                    W lutym 1966 r., z okazji rozpoczęcia ferii zimowych, miasto Kraków zorganizowało zawody saneczkowe dla uczniów szkoły podstawowej. Tor wytyczono na Kopcu Kościuszki. Był tam również 20-letni wówczas Karol Kot.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 12:03
                                                    Nieuchwytny sprawca zyskał w mieście miano "Wampira z Krakowa". Dumny z tego przydomku Karol Kot, postanowił kontynuować swoje makabryczne zbrodnie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 12:04
                                                    Nowe światło na sprawę rzuciła przyjaciółka Kota, Danusia Włodarczyk, którą morderca poznał w klubie strzeleckim. Była jedyną osobą, której się zwierzał. Jego opowieści o mordowaniu i nożach traktowała początkowo w kategoriach marnych żartów, jednak z czasem zaczęła kojarzyć fakty.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 12:06
                                                    "Wampir z Krakowa" został ujęty 14 lipca 1966 r., niedługo po zdaniu matury. Nigdy nie okazał skruchy, wręcz przeciwnie - był dumny ze swoich morderstw. Przesłuchani zostali również m.in. dwaj jego koledzy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 12:07
                                                    Pojawiły się wątpliwości, czy Kot był osobą poczytalną. Zdaniem naukowców z krakowskiej Akademii Medycznej, był on chory psychicznie i nie do końca świadomy tego, co robił. Jednak sąd nie przychylił się do tej opinii.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 12:35
                                                    Po egzekucji, 31 maja 1968 r. Leopold Kot skierował list do Naczelnika Więzienia Śledczego, komisarza Tadeusza Dąbrowskiego:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:15
                                                    Na Kazimierzu zadymy pod bramami były normą, ale w dzielnicy było też pełno rzemieślniczych sklepików, gdzie można było kupić i naprawić wszystko.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:17
                                                    Nasyp kolejowy, dzielący Grzegórzki od Kazimierza stanowił skrót, przez który chodziło się nocą pod Halę Targową, na kiełbaski z niebieskiej nyski. Nasyp był także osławionym miejscem w centrum Krakowa, gdzie ofiary kradzieży mogły znaleźć swój portfel z dokumentami: złodzieje, po opróżnieniu portmonetki z pieniędzy (nie było bankomatów, więc i kart kredytowych), tam je właśnie wyrzucali.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:19
                                                    Modny obecnie, acz nie dla wszystkich zrozumiały termin "gentryfikacja" oznacza po prostu zmianę charakteru części miasta. Zjawisko to łączy się nie tylko z ruchem turystycznym, ale i podwyżką czynszów, na skutek której starzy mieszkańcy muszą się wyprowadzić, a w ich miejsce przychodzą inni, z większym portfelem i innym stylem życia.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:24
                                                    Kraków, lata 90. Ul. Św. Gertrudy: tu było niezapomniane kino Wanda.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 05.09.24, 23:29
                                                    Kraków, lata 90. Rynek Główny. Tutaj mieściła się księgarnia Odeon. Tej księgarni też już nie ma.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 22:52
                                                    Obszerniejsza relacja ukazała się w „Czasie”: „Tanie obrazy. Onegdaj donieśliśmy, że tutejsza dyrekcja [policji] wykryła kradzież obrazów z tutejszej pracowni Wojciecha Kossaka. Kradzieży dopuszczał się jeden z modeli, Jan S., zbiegły z Krakowa; obrazy sprzedawał za pośrednictwem dwóch młodych ludzi, działających, jak się okazało, w dobrej wierze i niewiedzących, skąd obrazy pochodzą. Obrazy kupowali tutejsi izraeliccy specjalni handlarze po bardzo niskich cenach. Właścicielka antykwarni przy ulicy Szpitalnej Debora S. kupiła np. szkic konia zabitego, szkic kaplicy Sowińskiego, portret Chłapowskiego za 5 kor., a na drugi dzień odsprzedała drugiemu handlarzowi za 40 kor. Drugi handlarz Salomon S., nabył portret Wojciecha Kossaka, pędzla Jacka Malczewskiego, portret Napoleona, pejzaż Berezyny oraz konia i 2 głowy Chińczyków za 44 kr. Obrazy odebrano i zwrócono właścicielom”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 22:55
                                                    Akt oskarżenia zarzucał podsądnym przywłaszczenie kilkunastu szkiców autorstwa poszkodowanego artysty, jego portretu pędzla Jacka Malczewskiego, a przede wszystkim czternastu fragmentów pochodzącej z 1896 r. panoramy „Berezyna”. To wspólne dzieło Fałata i Kossaka, w które powstawaniu uczestniczyli także Piotrowski, Pułaski, Schönchen, Stanisławski oraz Wywiórski, od pewnego czasu „złożone w dziedzińcu towarzystwa wzajemnych ubezpieczeń w odpowiednich pakach; tam zachodził Jan Sala, znany jako służący, a następnie model Wojciecha Kossaka, otwierał paki i z płótna wycinał albo całość (!) stanowiące pejzaże, albo figury ludzkie lub konie”. Ogół akt oskarżenia szacował wartość skradzionych dzieł na dość znaczną kwotę około pięciu tysięcy koron.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 22:58
                                                    Przed I wojną światową zburzono starą, jednopiętrową kamienicę. W nowym budynku, który powstał na jej miejscu, ulokowała się też nowa Teatralna. O jej otwarciu tak donosiła w grudniu 1912 r. krakowska prasa: „Kawiarnia połączona jest z barem, a kierownictwo znajduje się w ręku fachowca, który już w mieście naszem złożył dowody umiejętnego, fachowego prowadzenia kawiarni i restauracji i zyskał uznanie, które mu niezawodnie także w nowym lokalu towarzyszyć będzie”. Owym fachowcem był pan Woźniak, który prowadził lokal do czerwca 1914 r., kiedy sprzedał Teatralną nowemu właścicielowi o nazwisku Wetstein. Właśnie za czasów pan Wetsteina miał miejsce ów incydent, który zbulwersował krakowian i szerokim echem odbił się w krakowskiej prasie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:01
                                                    Bardzo ciekawie odniósł się do incydentu w kawiarni Teatralnej krakowski „Czas”. W piątek 24 stycznia ukazała się lakoniczna notatka, w której czytamy: „Jak się dowiadujemy z autentycznego źródła śledztwo przeciwko muzykantowi, którego występ w kawiarni Teatralnej wywołał protest publiczności, nie jest jeszcze ukończone”. W sobotę redakcja tego konserwatywnego dziennika musiała już dysponować bardziej obszernymi informacjami, gdyż niedzielne wydanie donosiło: „Kawiarnia Teatralna zamknięta przez policję po głośnem zajściu przed kilku dniami, będzie otwarta w poniedziałek, ponieważ śledztwo ustaliło, że zajście całe polegało jedynie na nieporozumieniu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:04
                                                    Należy więc zadać pytanie, czy fakt, że Kraków był przez wiele lat nadgraniczną twierdzą monarchii habsburskiej i gościł u siebie wielki garnizon, rzeczywiście był dla krakowian „trudny” i „bolesny”?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:06
                                                    Ukazanie się „Pół godziny” zapoczątkowało dyskusję na łamach „Ludu”. Wzięli w niej udział między innymi jednoroczni ochotnicy odbywający służbę w galicyjskich pułkach piechoty. W wyniku dyskusji udało się ustalić nie tylko nazwisko autora wiersza, lecz także kaprala, który koszarowym językiem wyjaśniał:
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:08
                                                    Podsumowując, można postawić tezę, że mimo wszelkich wymienionych wyżej wad, jakimi odznaczało się austriackie wojsko, krakowianie i krakowianki w ogromnej większości nie traktowali obecność c.k. wojaków, jako problem „trudny” i „bolesny”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:13
                                                    „Czas” krakowski przedrukował też niepokojące wyniki badań na temat zakładów dla psychicznie chorych w Wielkiej Brytanii: „Z świeżo wydanego raportu komisy w sprawie zakładów dla obłąkanych, okazuje się, że w stolicy znajduje się 23, na prowincji 77 domów dla obłąkanych.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:19
                                                    Spontaniczna i radosna reakcja na zbiórkę miłosnych historii utwierdza mnie w przekonaniu, że takich właśnie, pozytywnych emocji najbardziej nam dziś potrzeba. Że nieustannie pędząc przed siebie, atakowani z wszystkich stron newsami (bez względu na to, czy są one prawdziwe, czy fałszywe) i sporami (nie tylko politycznymi), chcemy choć na moment się zatrzymać i przypomnieć sobie o tym, co w życiu najważniejsze. Wiem – zabrzmiało może ciut ckliwie, ale tak właśnie pomyślałem.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:22
                                                    Trzeba przyznać, że na początku wieku XX Kraków – podobnie zresztą jak i cała Małopolska – był w tej dziedzinie zdecydowanie zacofany. Można wręcz postawić tezę, że panowały tutaj stosunki wręcz archaiczne. Po staremu krakowskie andruski i andrusy praktykowali buchanie chodaków z dolin, czyli pogilaresów z kieszeni, ściągali coś z potoków, czyli wozów, lub na podmiejskich drogach odrzynali tłumoki wracającym z targu gospodarzom.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:24
                                                    Po wyjściu z kasy, zaczepił T. na ulicy Jan Cichoń i rozpoczął pogadankę. Zaledwie T. pozbył się Cichonia, zjawiła się Wróblewska; przechodząc koło T., schyliła się i podniosła z ziemi pugilares. Ucieszona zwróciła się do T., oświadczając, że pieniądze znalazła i chętnie się nim podzieli, byle jej nie zdradził. Otumaniony T. dał się zaprowadzić na plantacye, tam Wróblewska wyjęła znaleziony pugilares celem przeliczenia pieniędzy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 06.09.24, 23:28
                                                    Także Jan Cichoń zaskoczył sąd. Podobnie jak kolega przyznał się winy oraz wyjawił, że nazywa się Jan Skomala, a z Królestwa Polskiego uciekł. Był bowiem ścigany, gdyż „dopuszczał się tam oszustw z fałszywemi (!) rublami, mianowicie reklamy kupieckie w formie 3, 25 i 100 rubli puszczał między lud jako prawdziwe pieniądze”. Oczywiście wszystkiemu winna jest Wróblewska, która „była głównym motorem przestępstw przez nich popełnionych”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 12:57
                                                    odpada,‎ ‎a‎ ‎drzwi‎ ‎i‎ ‎okna‎ ‎już‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎domykają.‎ ‎Cała dzielnica,‎ ‎tak‎ ‎zwana‎ ‎„Łapińskiego",‎ ‎obejmująca‎ ‎ulicę Radziwiłłowską,‎ ‎Pańską‎ ‎i‎ ‎Niecałą,‎ ‎należy‎ ‎do‎ ‎wyżej wymienionego‎ ‎typu.‎ ‎Podobnie‎ ‎ulice:‎ ‎Dietla,‎ ‎Lubicz, Długa,‎ ‎Karmelicka‎ ‎w‎ ‎znacznej‎ ‎części,‎ ‎Topolowa,‎ ‎Kro woderska,‎ ‎prawie‎ ‎cała‎ ‎Batorego,‎ ‎ale‎ ‎dajmy‎ ‎pokój‎ ‎wyli czaniu,‎ ‎bo‎ ‎trzebaby‎ ‎bez‎ ‎mała‎ ‎wszystkie‎ ‎place‎ ‎i‎ ‎ulice wymienić. Wolę‎ ‎jednak‎ ‎te‎ ‎rudery,‎ ‎od‎ ‎wielu‎ ‎trwałych, a‎ ‎szpetnych‎ ‎budynków.‎ ‎Pocieszam‎ ‎się‎ ‎myślą,‎ ‎że‎ ‎rudery rozsypią‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎gruzy,’‎ ‎a‎ ‎monumentalne‎ ‎gmachy,‎ ‎jak: pocztowy,‎ ‎bezecny‎ ‎gmach‎ ‎starostwa,‎ ‎ciężka‎ ‎Akademia sztuk‎ ‎pięknych,‎ ‎miejskie‎ ‎i‎ ‎rządowe‎ ‎budynki‎ ‎szkolne, Kasa‎ ‎oszczędności‎ ‎miejska‎ ‎i‎ ‎ohydna‎ ‎Akademia‎ ‎han dlowa‎ ‎trwać‎ ‎mogą‎ ‎długie‎ ‎lata. Trudno‎ ‎bardzo‎ ‎ustalić‎ ‎odpowiedzialność‎ ‎za‎ ‎wysta wienie‎ ‎tych‎ ‎ordynarnych,‎ ‎często‎ ‎szkaradnych‎ ‎baraków, które‎ ‎przytłumiają‎ ‎urok‎ ‎„dawnego‎ ‎Krakowa"‎ ‎—‎ ‎niby paczula‎ ‎zabłąkana‎ ‎do‎ ‎kościelnego‎ ‎trybularza.‎ ‎Co‎ ‎się tyczy‎ ‎„nowych‎ ‎ruder"‎ ‎czynszowych‎ ‎—‎ ‎zwykłych‎ ‎pudeł do‎ ‎pakowania‎ ‎ruchomego‎ ‎towaru,‎ ‎zwanego‎ ‎lokatorem‎ ‎— to‎ ‎z‎ ‎pewnością,‎ ‎skąpy‎ ‎przedsiębiorca‎ ‎i‎ ‎niedbały‎ ‎rze mieślnik‎ ‎większą‎ ‎ponoszą‎ ‎winę‎ ‎od‎ ‎budowniczego.‎ ‎Ale tam,‎ ‎gdzie‎ ‎architekt‎ ‎miał‎ ‎wolniejsze‎ ‎ręce,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎przy budowie‎ ‎gmachów‎ ‎rządowych‎ ‎i‎ ‎miejskich,‎ ‎oraz‎ ‎zbyt kownych‎ ‎prywatnych,‎ ‎odpowiedzialność‎ ‎spada‎ ‎głównie na‎ ‎niego.‎ ‎Kogo‎ ‎winimy‎ ‎za‎ ‎zły‎ ‎obiad?‎ ‎Oczywiście kucharza.‎ ‎Być‎ ‎może,‎ ‎iż‎ ‎kuchnia‎ ‎dymiła,‎ ‎albo‎ ‎skrzętna gospodyni‎ ‎kazała‎ ‎dorzucić‎ ‎cukru‎ ‎do‎ ‎szpinaku,‎ ‎cykoryi do‎ ‎kawy,‎ ‎a‎ ‎kotlety‎ ‎poleciła‎ ‎usmarzyć‎ ‎na‎ ‎kunerolu i‎ ‎ona‎ ‎powinna‎ ‎iść‎ ‎raczej‎ ‎pod‎ ‎pręgierz‎ ‎smakosza.‎ ‎
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:20
                                                    w‎ ‎zgodzie.‎ ‎Niestety‎ ‎parcela‎ ‎należała‎ ‎do‎ ‎osób‎ ‎prywa tnych,‎ ‎względy‎ ‎estetyczne‎ ‎stały‎ ‎więc‎ ‎na‎ ‎planie‎ ‎drugim. Chodziło‎ ‎głównie‎ ‎o‎ ‎dom‎ ‎pakowny,‎ ‎przeznaczony‎ ‎na sklepy‎ ‎i‎ ‎magazyny,‎ ‎pozatem‎ ‎mógł‎ ‎„sobie“‎ ‎być‎ ‎pię knym.‎ ‎Nie‎ ‎zapominajmy‎ ‎także,‎ ‎że‎ ‎teren‎ ‎wydłużony o‎ ‎froncie‎ ‎nadzwyczaj‎ ‎wązkim‎ ‎musiał‎ ‎architektę‎ ‎w‎ ‎nie- jednem‎ ‎krępować.‎ ‎Wreszcie‎ ‎—‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎mi‎ ‎wiadomo‎ ‎— żądano‎ ‎od‎ ‎artysty‎ ‎użycia‎ ‎motywów‎ ‎rodzimych. Te‎ ‎wszystkie‎ ‎okoliczności,‎ ‎tę‎ ‎Zwangslage‎ ‎jakby‎ ‎po wiedział‎ ‎niemiecki‎ ‎jurysta,‎ ‎musiałem‎ ‎podkreślić,‎ ‎żeby z‎ ‎czystem‎ ‎sumieniem‎ ‎zabrać‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎zarzutów. Otóż‎ ‎dom*‎ ‎pp.‎ ‎Bilewskich‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎dzisiejszej swojej‎ ‎postaci‎ ‎bez‎ ‎kwestyi‎ ‎za‎ ‎krzykliwy,‎ ‎niespokojny, prawie‎ ‎zawadyacki.‎ ‎Składają‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎rozmaite‎ ‎przy czyny‎ ‎:‎ ‎jasny‎ ‎kolor‎ ‎muru,‎ ‎szerokie‎ ‎okna‎ ‎i‎ ‎kształt‎ ‎ich oryginalny,‎ ‎złocenia‎ ‎u‎ ‎wierzchołka‎ ‎budynku,‎ ‎złociste szyldy‎ ‎i‎ ‎bogate‎ ‎ornamenta. Upiększyć‎ ‎farbą‎ ‎budynek‎ ‎brzydki‎ ‎w‎ ‎swojej‎ ‎kon- strukcyi‎ ‎—‎ ‎niepodobna,‎ ‎lecz‎ ‎piękny‎ ‎oszpecić‎ ‎bardzo łatwo.‎ ‎Wyobraźmy‎ ‎sobie‎ ‎tum‎ ‎w‎ ‎Medyolanie‎ ‎pocią gnięty‎ ‎„lakmusem‎11‎ ‎albo‎ ‎katedrę‎ ‎kolońską‎ ‎wysmaro waną‎ ‎ugrem!‎ ‎Kamienica‎ ‎przy‎ ‎Maryackim‎ ‎kościele spoważnieje‎ ‎i‎ ‎nabierze‎ ‎szlachetniejszego‎ ‎wyrazu,‎ ‎jeżeli otrzyma‎ ‎ciemniejszą‎ ‎szatę.‎ ‎Tę‎ ‎żółtawą‎ ‎biel,‎ ‎w‎ ‎której stoi‎ ‎wysztafirkowana,‎ ‎wątpię,‎ ‎aby‎ ‎doradził‎ ‎laureat‎ ‎kon kursu‎ ‎polskiej‎ ‎sztuki‎ ‎stosowanej. Okrągłe‎ ‎wykroje‎ ‎u‎ ‎okien‎ ‎pierwszego‎ ‎piętra‎ ‎— to‎ ‎swojszczyzna,‎ ‎ale‎ ‎takeśmy‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎odwykli,‎ ‎że‎ ‎mo tyw‎ ‎wydaje‎ ‎nam‎ ‎się‎ ‎obcym.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎w‎ ‎pobliżu nigdzie‎ ‎go‎ ‎niema,‎ ‎więc‎ ‎należało‎ ‎go‎ ‎unikać.‎ ‎Lecz wobec‎ ‎przeznaczenia‎ ‎lokalu‎ ‎na‎ ‎magazyn,‎ ‎stał‎ ‎artysta
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:38
                                                    w‎ ‎guście‎ ‎Mummiusa,‎ ‎mamy‎ ‎przecie‎ ‎na‎ ‎Paryżu‎ ‎przy kład,‎ ‎że‎ ‎takie‎ ‎kopie‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎udają.‎ ‎Paryski‎ ‎ratusz, spalony‎ ‎podczas‎ ‎komuny,‎ ‎odbudowano‎ ‎z‎ ‎pietyzmem i‎ ‎powstał‎ ‎gmach‎ ‎zupełnie‎ ‎inny‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎brzydszy, jak‎ ‎twierdzą‎ ‎ci,‎ ‎co‎ ‎widzieli‎ ‎dawny.‎ ‎Jeżeli‎ ‎małą‎ ‎monetę tak‎ ‎trudno‎ ‎naśladować,‎ ‎że‎ ‎biegły‎ ‎numizmatyk‎ ‎zawsze pozna‎ ‎oszustwo,‎ ‎cóż‎ ‎dopiero‎ ‎budynek‎ ‎złożony‎ ‎z‎ ‎tylu różnorodnych‎ ‎części‎ ‎?‎ ‎Zresztą‎ ‎co‎ ‎nam‎ ‎po‎ ‎falsyfikacie‎ ‎? Czy‎ ‎nie‎ ‎lepiej‎ ‎obrócić‎ ‎wysiłek‎ ‎i‎ ‎pieniądze‎ ‎na‎ ‎wzno szenie‎ ‎nowych‎ ‎budynków‎ ‎byle‎ ‎istotnie‎ ‎pięknych‎ ‎? Niech‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎nas‎ ‎coś‎ ‎zostanie.‎ ‎Dotychczasowy‎ ‎dobytek możemy‎ ‎raczej‎ ‎zapisać‎ ‎na‎ ‎konto‎ ‎strat. Dzieło‎ ‎upiększenia‎ ‎Krakowa‎ ‎dałoby‎ ‎się‎ ‎rozpo cząć‎ ‎bez‎ ‎najmniejszego‎ ‎wydatku....‎ ‎przez‎ ‎rozdarowanie gminom‎ ‎podmiejskim‎ ‎niektórych‎ ‎pomników.‎ ‎Pierwszy Reytan‎ ‎ze‎ ‎swoją‎ ‎budką‎ ‎powinienby‎ ‎powędrować‎ ‎— najwłaściwiej‎ ‎do‎ ‎Płaszowa.‎ ‎Tam‎ ‎wśród‎ ‎lokomotyw i‎ ‎budynków‎ ‎stacyjnych,‎ ‎ten‎ ‎żelazny‎ ‎majstersztyk‎ ‎— nagrobek,‎ ‎kiosk‎ ‎czy‎ ‎też‎ ‎ekspozytura‎ ‎meteorologicznej stacyi‎ ‎—‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎źle‎ ‎by‎ ‎figurował. Z‎ ‎kolei‎ ‎mogłoby‎ ‎miasto‎ ‎przyjść‎ ‎do‎ ‎upiększeń, wymagających‎ ‎skromnego‎ ‎nakładu,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎bardzo łatwych.‎ ‎Często‎ ‎drobna‎ ‎na‎ ‎pozór‎ ‎naprawka‎ ‎zupełnie zmienia‎ ‎wygląd‎ ‎budynku.‎ ‎Collegium‎ ‎novum‎ ‎np.‎ ‎ogro mnie‎ ‎zyskałoby,‎ ‎gdyby‎ ‎na‎ ‎miejsce‎ ‎ordynarnych‎ ‎cyn kowych‎ ‎rynien,‎ ‎tak‎ ‎odbijających‎ ‎od‎ ‎czerwonej‎ ‎cegły, założono‎ ‎miedziane.‎ ‎Wstrętne‎ ‎reklamy,‎ ‎które‎ ‎tak szpecą‎ ‎wewnętrzne‎ ‎ściany‎ ‎sukiennic,‎ ‎bez‎ ‎trudu‎ ‎dałyby się‎ ‎przemalować‎ ‎na‎ ‎gustowniejsze,‎ ‎a‎ ‎nawet‎ ‎ozdobne. Od‎ ‎czegóż‎ ‎polska‎ ‎sztuka‎ ‎stosowana‎ ?
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:45
                                                    Została wytyczona w latach 1889–1990 na gruntach zakupionych przez przedsiębiorców budowlanych (m.in. Wandalina Beringera) i przeznaczonych do parcelacji oraz na terenie prywatnych podmiejskich lokali nazywanych „ogrodami”, gdzie przed wytyczeniem Plant bawili się mieszkańcy Krakowa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:56
                                                    Budynek został wzniesiony w 1903 roku. Do jej wybudowania wykonano projekt sporządzony przez Jana Rzymkowskiego. W kamienicy działa magazyn kostiumów, sala prób oraz pracownie krawieckie Teatru im. Juliusza Słowackiego
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:58
                                                    ul. Radziwiłłowska 4 – Dom Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego, projektował Józef Sowiński, 1904.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 13:59
                                                    Wyspiański zaprojektował wystrój sali posiedzeń, czytelni i biblioteki. Sala posiedzeń (obecnie sala im. Stanisława Wyspiańskiego), której ściany pomalowano na kolor malinowy, zachowała do dziś fryz z kwiatów pelargonii. Motyw ten znajduje się także na kilimach i portierach. Meble w sali również zaprojektował Wyspiański. Na początku nie budziły entuzjazmu lekarzy, którzy narzekali na ich niewygodę. Żyrandole zdobiące dom lekarski przypominają płatki śniegu. Czytelnia miała popielate ściany wykończone fryzem z kwiatów róż.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:29
                                                    Gmach Towarzystwa Lekarskiego został zaprojektowany w 1903 (realizacja: 1904) przez Juliana Sowińskiego, a prace budowlane wykonała firma W. Kaczmarskiego. Parcelę darowało Towarzystwu miasto. O kształcie wnętrz decydował Stanisław Wyspiański, który zrealizował autorski projekt dzięki prezesowi Towarzystwa, drowi Julianowi Nowakowi, zgodnie z życzeniem którego mógł podporządkować wszystkie elementy wystroju naturze i zrealizować bez przeszkód swe zamierzenie. Użytkownicy mieli się dostosować do wizji artysty.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:31
                                                    Pierwotny witraż rozsypał się, kiedy w 1945 okupanci wysadzili w powietrze pobliski wiadukt kolejowy. Symbolika witraża związana jest z postacią patrona Towarzystwa - Mikołajem Kopernikiem i nawiązuje do dzieła "O obrotach sfer niebieskich". Sumuje przemyślenia artysty na temat związków sztuki antycznej z chrześcijaństwie. Charakterystyczny motyw liści i kwiatów kasztanowca na reprezentacyjnej balustradzie to znak rozpoznawczy krakowskiej secesji.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:38
                                                    To jego pasja i znawstwo sztuki zadecydowały, że wystrój wnętrza powierzono Stanisławowi Wyspiańskiemu.
                                                    Wybór Wyspiańskiego nie był przypadkowy. Znajomość prof. Nowaka z Wyspiańskim zaczęła się jeszcze w pierwszej połowie lat 90. XIX wieku w Paryżu i szybko przerodziła się w przyjaźń. Nowakowi zawdzięczamy
                                                    to, że karton projektu Polonii, który rada miejska we Lwowie odrzuciła, przetrwał do naszych czasów. Na jego też zamówienie Wyspiański namalował powtórnie Caritas, tak dobrze znaną z fresku znajdującego się w kościele Franciszkanów w Krakowie. Wreszcie spod pędzla mistrza wyszedł portret samego profesora. Nie dziwi zatem, że prof. Nowak, gdy przyszło znaleźć osobę odpowiedzialną za artystyczną oprawę budynku, wybrał Wyspiańskiego. Co więcej, dał mu wolną rękę, rzecz niezmiernie rzadka, przez co artysta mógł pracować bez ograniczeń.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 14:50
                                                    W czasie okupacji Niemcy urządzili w nim magazyny, a w styczniu 1945 roku, gdy ewakuowali się w pośpiechu z Krakowa, wysadzali za sobą mosty. Między innymi wysadzili również pobliski wiadukt kolejowy. Siła detonacji była tak duża, że z wielu okolicznych okien posypało się szkło. Niestety, rozpadł się też witraż. Po wojnie los budynku wcale nie był lepszy. Nadal wykorzystywano go jako magazyn, później przekazano na potrzeby Studium Wojskowego AM, potem mieściła się tu biblioteka AM. Wszystko to wpływało fatalnie
                                                    na stan techniczny budynku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:22
                                                    Katolickie Stowarzyszenie Służby Żeńskiej p.w. św. Zyty – organizacja dobroczynna, opiekująca się dziewczętami pochodzącymi ze wsi. Pracowały one w Krakowie w charakterze służących i wykonywały niskopłatne prace.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:24
                                                    ul. Radziwiłłowska 22 (ul. Zamenhofa 9) – kamienica, projektował Aleksander Biborski, 1888.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:26
                                                    Jest to trójkondygnacyjny budynek, czynszowa kamienica, o neorenesansowej fasadzie wzniesiony w 1896 roku, według projektu architekta Leopolda Tlachny.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:29
                                                    ul. Radziwiłłowska 33 (ul. Lubicz 7) – kamienica Machaufów (Götzów-Okocimskich). Projektował Karol Scharoch, 1899.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:30
                                                    Obecnie oferuje 87 miejsc noclegowych w 41 pokojach, a także restaurację, kawiarnię, ogród czarodziejski, klub bilardowy, salę balową, sale konferencyjne i kantor.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:33
                                                    W miejscu tym na przełomie XVIII i XIX w. znajdował się budynek użytkowany jako spichlerz, który wraz z otaczającym go ogrodem należał do krakowskiego mieszczanina Walentego Bartscha (relikty tego domu zachowały się w postaci sklepionych kolebkowo piwnic obecnego pałacu). W 1821 architekt Szczepan Humbert dokonał przebudowy budynku na siedzibę dla Sykstusa Lewkowicza.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:36
                                                    Zygmunt Pusłowski zgromadził w swoim pałacu bogaty zbiór dzieł sztuki. Znalazły się tam obrazy Artura Grottgera, Jacka Malczewskiego, Jana Matejki, Cranacha, Rubensa i Delacroix. Salony dekorowały rzeźby gotyckie i renesansowe, gdańskie meble z XVII i XVIII w., gobeliny oraz stare zegary i zabytkowa broń. W rezydencji była licząca 40 tys. tomów biblioteka, kolekcja rycin i oryginalna kolekcja lapidarialna. W 1890 zmniejszony został ogród pałacowy, a w 1912 powstał wjazd gospodarczy na teren posesji. W 1901 pałac został podłączony do wodociągu, a w 1932 otrzymał komfortowo wyposażone łazienki
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:38
                                                    W 2011 roku przed willą odsłonięto pomnik Ignacego Jana Paderewskiego, dzieło amerykańskiego rzeźbiarza Jessego Corsauta.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:41
                                                    W październiku 1885 r. hrabia Zygmunt Pusłowski zakupił działkę ze stojącą na niej willą przy ul. Kolejowej 10 w Krakowie (dziś ul. Westerplatte). Zamierzeniem arystokraty było wzniesienie tam okazałego pałacu, mającego zgodnie z panującą modą stać się krakowską rezydencją rodu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:42
                                                    Hr. Pusłowski musiał wziąć na nie pożyczkę w Banku Krajowym Królestwa Galicji i Lodomerii oraz Powiatowej Kasie Oszczędności, której zresztą nie zdołał spłacić do 1914 r. Wydatek jednak się opłacił - przy Kolejowej 10 pojawił się zgrabny pałacyk w neorenesansowym stylu z przyciągającą uwagę narożną arkadową loggią na piętrze.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:44
                                                    Hr. Zygmunt Pusłowski wzorem wielu innych arystokratów był kolekcjonerem sztuki. Do odziedziczonej po przodkach kolekcji dołożył wiele nowych eksponatów kupowanych ze znawstwem w różnych krajach Europy. Kolekcja Pusłowskich stała się z czasem duża i cenna. Obejmowała obrazy, rzeźby, tkaniny, militaria, książki i mniejsze elementy. Znalazły się w niej m.in. obra-zy Lorenzo Lotto, Lukasa Cranacha, Eugene'a Delacroix, Jana Matejki, Artura Grottgera i Jacka Malczewskiego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:46
                                                    Miało się to niebawem zmienić. W latach 20. hrabia zaczął bywać na Uniwersytecie Jagiellońskim i z racji urodzenia, ogłady i znajomości języków pełnić nieformalną funkcję osoby towarzyszącej ważnym uniwersyteckim gościom i doktorom honorowym. Prof. Chwalba: "Taki pan do towarzystwa. Stało się to faktycznie jego zawodem, aczkolwiek z tytułu wykonywanej pracy nie otrzymywał i nie oczekiwał wynagrodzenia".
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:49
                                                    Miał też hrabia epizod pracy dla ojczyzny. Towarzyszył Ignacemu Paderewskiemu na konferencji w Wersalu w 1919 r., a po powrocie do kraju kierował Kancelarią Wojskową prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. W okresie okupacji zajmował się swoim pałacem, strzegąc zbiorów.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:51
                                                    Darowiznę sfinalizowano notarialnie w maju 1953 r. W zamian za pałac i najcenniejsze eksponaty hrabia został dożywotnio zatrudniony na UJ jako kustosz, acz bez konieczności wykonywania obowiązków. Miał też do swojej dyspozycji duży pokój na piętrze i mógł korzystać z ogrodu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 15:58
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/47/Pus%C5%82owski_Palace%2C_garden%2C_10_Westerplatte_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/360px-Pus%C5%82owski_Palace%2C_garden%2C_10_Westerplatte_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg

                                                    Park obok pałacu Pusłowskich, jedyny ocalały fragment ogrodów na Wesołej
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 16:17
                                                    W czasie I wojny światowej internowany w Moskwie, w 1919 roku powołany do służby wojskowej na terenie Śląska Cieszyńskiego, oddelegowany jako tłumacz towarzyszył premierowi Ignacemu Janowi Paderewskiemu w czasie konferencji pokojowej w Paryżu. Do bliskich znajomych hr. Pusłowskiego należał wówczas gen. Tadeusz Rozwadowski. Po śmierci generała w 1928 roku Pusłowski poświęcił mu jeden ze swych wierszy. W II RP zweryfikowany do stopnia porucznika kawalerii. W służbie dyplomatycznej pozostawał do 1923 roku, od momentu zwolnienia był już osobą prywatną udzielającą się w życiu towarzyskim Krakowa.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 16:18
                                                    W okresie II wojny światowej pilnował owej kolekcji w Krakowie, odwiedzając również majątek w Czarkowach. Po wojnie w latach 1945–1950 był wiceprezesem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Pracował jako tłumacz przysięgły przy Sądzie Okręgowym w Krakowie oraz jako lektor na AGH, UJ i Politechnice Krakowskiej. Nachodzony przez ówczesne władze zainteresowane upaństwowieniem jego kolekcji zdecydował się przekazać ją jako dar na Zamek Wawelski, a za namową Karola Estreichera pozostałą część kolekcji (ok. 100 obrazów) oraz pałac przekazał Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Mieści się w nim obecnie Instytut Muzykologii UJ. Zmarł w 1968 roku w Krakowie jako kawaler. Używał zdrobnienia „Sawa” podobnie jak jego stryjeczny krewny z Londynu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 16:22
                                                    WIELKI POŻAR W KRAKOWIE - Dziennik Polski - 07.09.2024
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:03
                                                    Nazwa ulicy wywodzi się od herbu Lubicz, którym pieczętował się niejaki Andrzej Gotkowski (Gutkowski). Otrzymał on w 1670, od króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego przywilej na założenie miasta. Miało ono nosić nazwę Novum Lubicz.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:05
                                                    SZPITAL UNIWERSYTECKI
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:06
                                                    kamienica Bujwidów mieszcząca Muzeum Odona Bujwida (ul. Lubicz 34)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:09
                                                    W 1904 roku budynek został przyłączony do dopiero co powstałego wodociągu, bo Bujwidowi, bakteriologowi i higieniście, zależało na dostępie do bieżącej wody. Chciał bowiem w kamienicy nie tylko mieszkać z liczną rodziną, ale także założyć zakłady szczepień pasterowskich i wyrobu surowic, które przeniósł z ul. Strzeleckiej 7.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:11
                                                    Kamienica Bujwidów w Krakowie
                                                    Idea stworzenia muzeum prac i pamiątek w rodzinnej kamienicy Bujwidów przy ul. Lubicz 34 w Krakowie zrodziła się tuż po śmierci profesora Odona Bujwida w 1943 roku. Na pomysł wpadła córka naukowca, znakomitego badacza, bakteriologa i higienisty – Zofia Mostowska. Trzeba było jednak wielu lat, nim powstało tu muzeum. Zorganizowali je i otworzyli 22 kwietnia 1964 roku już wnukowie Bujwida, Jerzy i Czesław Mostowscy. W przygotowaniu wystawy pomagało także sporo osób prywatnych, m.in. pracownicy Wojewódzkiej Stacji Krwiodawstwa w Krakowie.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:12
                                                    Wkrótce jednak sprzedał dom profesorowi. W 1904 roku budynek został przyłączony do dopiero co powstałego wodociągu. Bujwidowi, bakteriologowi i higieniście, zależało na dostępie do bieżącej wody. Miał tu bowiem nie tylko mieszkać wraz z liczną rodziną, ale także założyć zakłady szczepień pasterowskich i wyrobu surowic, które przeniósł z ul. Strzeleckiej 7.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:14
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/75/617080_Krak%C3%B3w_Lubicz_34_kamienica_1.JPG/480px-617080_Krak%C3%B3w_Lubicz_34_kamienica_1.JPG
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:16
                                                    Muzeum zajmuje dwa niewielkie pomieszczenia (ok. 30 m²) na pierwszym piętrze kamienicy, w dawnych pokojach profesora Bujwida. Znajdują się w nim m.in. oryginalne meble z gabinetu Bujwida (w tym szafa i biurko, którego używał do pracy), zbiory dokumentów (w tym dzienniki Bujwida, jego dyplomy, korespondencję z Robertem Kochem i Ludwikiem Pasteurem), wydane prace Bujwida, zdjęcia mikroskopowe. Muzeum było czynne do lat 90. XX w., obecnie otwierane jest sporadycznie. Muzeum jest własnością prywatną, a właściciele dążą do założenia fundacji, która zajęłaby się opieką nad zbiorami.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:18
                                                    Informację o możliwości zwiedzania placówki przekazali dziennikarzom w środę przedstawiciele Małopolskiego Instytutu Kultury (MIK) na konferencji prasowej poświęconej 20. edycji Małopolskich Dni Dziedzictwa Kulturowego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:19
                                                    Zgodnie z informacjami przekazanymi na środowej konferencji właściciel Muzeum Marek Tomala dąży do założenia fundacji, która zajmowałaby się organizacją i promocją muzeum.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:21
                                                    "Ten zbiór jest cenny nie tylko w skali Krakowa, Polski, ale w skali światowej. Mam nadzieję, że spadkobierca muzeum będzie w przyszłości miał siłę i zdobędzie fundusze, aby móc to muzeum wyremontować" – powiedziała Nowostawska.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:22
                                                    Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego w Krakowie potrwają 19 i 20 oraz 26 i 27 maja. Tegoroczne hasło "Wolność krzepi!" nawiązuje do setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W programie Dni znajdą się zwiedzania miejsc, często na co dzień niedostępnych, a związanych z bohaterami 20-lecia międzywojennego.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:24
                                                    Muzeum poświęcone pierwszemu polskiemu bakteriologowi i jednemu z pierwszych polskich naukowców zajmujących się wytwórczością szczepionek leczniczych, znajduje się w jego dawnym mieszkaniu.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:25
                                                    Pomysł utworzenia muzeum powstał już w 1942 roku – był to pomysł córki Bujwida, Zofii Bujwid-Mostowskiej. Jednak do otwarcia doprowadzili wnukowie – Jerzy i Czesław Mostowscy.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:27
                                                    Czas jednak robi swoje i niektóre z przedmiotów wymagają konserwacji. – Poprzez udostępnienie tego miejsca chcemy przekonać krakowskie instytucje kultury, żeby się tym zajęły. Mamy tu do czynienia z archiwalnymi dokumentami, które jeszcze są w dość dobrym stanie. Konserwacji wymagają m.in. gazety, które już praktycznie się rozpadają – zaznacza Joanna Nowostawska-Gyalókay.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:29
                                                    Odo Feliks Kazimierz Bujwid (ur. 30 listopada 1857 w Wilnie zm. 25 grudnia (inne źródła podają 26) 1942 w Krakowie) – pierwszy polski bakteriolog, pionier higieny i profilaktyki zdrowotnej, jeden z pierwszych polskich naukowców zajmujących się wytwórczością szczepionek leczniczych, w tym przeciwko wściekliźnie, członek korespondent Towarzystwa Muzeum Narodowego Polskiego w Rapperswilu od 1894 roku.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:32
                                                    Odo Bujwid był człowiekiem niezwykle pracowitym i zorganizowanym. Jak napisała jego córka Jadwiga Demlowa: „Nie znosił lenistwa, marnotrawstwa, był wrogiem zaciętym picia wódki, palenia papierosów, gry w karty i przebywania w knajpach”.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:34
                                                    Był członkiem Komitetu Organizacyjnego Ligi Obrony Praw Człowieka i Obywatela w Krakowie, członkiem Komitetu Przyjaciół Pokoju. Do maja 1933 był prezesem zarządu Okręgu V Związku Rezerwistów, a po ustąpieniu został wybrany członkiem zarządu. W 1935 roku był członkiem krakowskiej loży wolnomularskiej Przesąd Zwyciężony.
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:35
                                                    Córka Helena, po mężu Jurgielewiczowa, jako pierwsza kobieta otrzymała w dniu 5 maja 1923 dyplom lekarza weterynarii po ukończeniu z ogólnym wynikiem celującym Akademii Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie. Helena była porucznikiem 11 Pułku Ułanów Legionowych, odznaczona czterokrotnie Krzyżem Walecznych za męstwo wykazane w czasie Obrony Lwowa
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:52
                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/23/Szczepienie_jadu_w%C5%9Bcieklizny_w_Instytucie_D-ra_O._Bujwida_%2852638%29.jpg/476px-Szczepienie_jadu_w%C5%9Bcieklizny_w_Instytucie_D-ra_O._Bujwida_%2852638%29.jpg
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:54
                                                    Instytut Nafty i Gazu (ul. Lubicz 25)
                                                    Centrum Biurowe Lubicz (ul. Lubicz 23)
                                                    Komisariat Policji II (tzw. „Biały Domek”, ul. Lubicz 21)
                                                    Browar Lubicz (ul. Lubicz 13-17)
                                                    Hotel Europejski (ul. Lubicz 5)
                                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 07.09.24, 17:55
                                                    Opera Krakowska (ul. Lubicz 48)
                                                    Pałac Wołodkowiczów (ul. Lubicz 4)
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:54
      Całkowite zaprzepaszczenie tego reliktu architektury średniowiecznej nastąpiło w roku 1806, kiedy to wzgórze wawelskie znalazło się pod okupacją wojsk austriackich. Na miejscu dawnych kuchni powstał szpital wojskowy, jedynie podniesienie gruntu od czasów XVI wieku sprawiło, że zachowały się ściany dawnego kościoła do 3 metrów jego wysokości. Kiedy świątynię odkryto, została ona zrekonstruowana i stanowiła główną atrakcję wawelskiego rezerwatu archeologicznego
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 25.08.24, 19:56
        Po jego powrocie krewni skarżyli mu się na krzywdy doznane od Wisława Pięknego, syna Pompiliusza, pana Wiślicy. Walgierz pojmał go i wtrącił do lochu. Po jakimś czasie, zwyczajem rycerskim, wyruszył na wyprawę. Helgunda, nękana samotnością, namówiona przez służącą, której się poskarżyła, wypuściła więźnia z lochu. Urzeczona jego urodą, w objęciach Wisława szybko zapomniała o mężu. Z obawy przed jego zemstą, wraz z kochankiem uciekła do Wiślicy. Wkrótce potem Walgierz powrócił z wyprawy. Dowiedziawszy się od służby o niewierności żony, wpadł w wielki gniew i popędził do zamku Wisława. Tam jednak został ponownie oszukany przez żonę, która obiecując wydać mu Wisława, zaprosiła go do zamku, gdzie w zasadzce czekali rycerze Wisława. Walgierza zakuto w łańcuchy i uwięziono w klatce, z której co wieczór musiał obserwować miłosne uciechy Helgundy i Wisława
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 26.08.24, 21:44
        Płatnerz Klemens zdołał uciec z Krakowa do Wrocławia (skąd został wyproszony przez radę miejską, ostatecznie osiadł w Żaganiu). Uciekł także rajca miejski Mikołaj Kridlar, który schronił się na zamku w Melsztynie. Kazimierz Jagiellończyk dowiedział się o zamieszkach już 20 sierpnia, kiedy przebywał na Pomorzu. W obozie króla wybuchł bunt szlachty, która chciała natychmiast wracać do Krakowa, aby zemścić się na mieszczaństwie. Król uspokoił szlachtę zapowiadając sprawiedliwy sąd po powrocie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:12
        Bunt żaków z zabójstwem w tle
        14 maja 1549. W wyniku przypadkowej sprzeczki dochodzi do napadu na studencką bursę Wszystkich Świętych w Krakowie. Ginie jedna osoba. Żacy opuszczają miasto
        Wmaju 1549 r. doszło w Krakowie do kil-kunasto-dniowych zamieszek studenckich zakończonych opuszczeniem miasta przez część żaków. Powodem niepokojów, w których padła jedna ofiara śmiertelna, była błaha w gruncie rzeczy sprawa…
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 17:55
        Po wojnie SB nękało syna Badylaka, wyrzucono go z technikum, chłopak rozpił się i w końcu - ku rozpaczy ojca - wstąpił do Informacji Wojskowej, która była odpowiedzialna za czystki i represje w wojsku. Druga żona Badylaka zmarła w połowie lat 70., wcześniej w wypadku zginął jej syn.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:07
        Na tablicy przypiętej do piersi, (co potwierdza zdjęcie tablicy umieszczone w esbeckich aktach), widniał napis: „Płatni przez katyńskich morderców renegaci wyrzucili 15-letniego jedynaka ze szkoły. Z solidnej piekarni zrobili knajpę. Jedynak rozpił się”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 27.08.24, 18:44
        Pyjas zmarł 7 maja 1977 w kamienicy przy ulicy Szewskiej 7 w Krakowie. Zdaniem ówczesnych władz śmierć nastąpiła w wyniku upadku ze schodów (na początkowym etapie śledztwa sugerowano nawet spożycie alkoholu jako przyczynę). Według środowisk opozycyjnych, Pyjas zmarł wskutek pobicia przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa („nieznanych sprawców”). Część środowisk opozycyjnych nie wierzyła jednak w celowy mord na zlecenie SB a raczej „wypadek przy pracy” bezpieki. Argumentowano to tym, że Pyjas był nikomu nieznanym studentem, bez większego znaczenia i osiągnięć na polu działań opozycji. Dodatkowo argumentowano, że władza nie posunęłaby się do takich czynów na parę dni przed Juwenaliami, obawiając się (słusznie) zamieszek
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 04.09.24, 19:36
        Rok 1407 - podczas rozruchów przeciw Żydom, od ognia rozpalonego przy kościele św. Anny zapaliła się cała zachodnia część miasta.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:54
      Niestety okupacja hitlerowska i budowa gmachu rządowego znów spowodowała ogólne zapomnienie dawnego miejsca kultu. Dopiero otwarta wystawa „Wawel Zaginiony” na nowo udostępniła budynek potomnym.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:55
      Nieopodal rotundy, idąc po przekątnej, w kierunku południowym, wśród traw i wydeptanych ścieżek, natknęlibyśmy się na inną budowlę sakralną. Z uwagi na niewielką ilość źródeł, a tym samym brak możliwości określenia patrocinium budowlę określono mianem kościoła „B”. Sytuując go w ramach obecnej zabudowy, mieściłby się tuż przy południowym ryzalicie budynku numer pięć, gdzie dziś znajduje się wejście na wystawę „Wawel zaginiony”. Była to rotunda o średnicy pięć i pół metra z dwiema absydami od strony południowego zachodu i północnego wschodu.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:55
      Kościół został odkryty dopiero w roku 1966 w czasie prac archeologicznych. Z tego samego okresu, co powstanie świątyni czyli, przełom X i XI wieku pochodzą liczne pochówki odnalezione wokół niego. Taki stan rzeczy pozwala przypuszczać, iż wokół rotundy istniał cmentarz, a to świadczyłoby o tym, iż kościół „B” byłby najstarszym kościołem parafialnym Krakowa. Wiele jednak było teorii i domysłów dotyczących historii świątyni. Przypisywano jej funkcje kościoła katedralnego, kiedy to właściwa katedra była dopiero w budowie. Jego dzieje są nieznane, nie wspomina o nim nawet sam Długosz.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:56
      Przypuszcza się, iż budynek był zniszczony w połowie XIII wieku, kiedy rozpoczęto fortyfikację Wawelu.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:56
      Przeniesienie stolicy z Wielkopolski do Krakowa spowodowało dynamiczny rozwój wzgórza wawelskiego jako siedziby wpierw książęcej, a później królewskiej. W czasie pierwszego kryzysu pierwszej monarchii piastowskiej, niemalże, doszło do likwidacji polskiej prowincji kościelnej. Odnowiciel przywracając biskupstwo krakowskie sprowadził zakon Benedyktynów , osadzając ich początkowo na Wawelu a obowiązki biskupie powierzył opatowi Aaronowi. Przypuszczalnie zakonnikom powierzono kościół świętego Gereona.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:57
      Świątynia usytuowana była pod obecnym dziedzińcem Batorego, to jest na wschód od katedry, a przed samym zachodnim skrzydłem zamku królewskiego. Początkowo był tam niewielkich rozmiarów kościołek, który na skutek błędów budowlanych zlikwidowano zastępując go bazylikową budowlą. Błędy, o których mowa polegały na postawieniu budynku na grząskim gruncie. Druga budowla stanęła już na litej skale. Warsztat budowy jest niemalże identyczny do warsztatu murarzy z opactwa Tyńcu.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:58
      Poza tym wezwanie samego kościoła pochodzące z okolic Kolonii, skąd przybył Odnowiciel wraz z Benedyktynami sugeruje o ich patronacie nad kościołem. Dodatkowo należy nadmienić, iż matka ówczesnego księcia Kazimierza była spokrewniona z biskupem Kolonii, której patronem był święty Gereon. Właściwy kościół powstał najpewniej po najeździe czeskiego Brzetysława czyli po roku 1039.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:58
      Powstała bazylikowa, trójnawowa budowla na planie krzyża łacińskiego, nawiązująca do architektury ottońskiej. Kościół liczył 33 metry długości i 23 metry szerokości. Ramiona transeptu były zakończone absydami podobnie jak ściana prezbiterium, z tą jednak różnicą, że prezbiterium usytuowane było 2 metry ponad poziomem reszty świątyni. Rozwiązanie takie pozwalało na umieszczenie pod nim krypty. Co ciekawe krypta o wymiarach 7 na 5 metrów była podparta dwoma rzędami kolumn, po 4 w każdym rzędzie- podobne rozwiązanie zastosowano w krypcie katedralnej pod wezwaniem świętego Leonarda.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:59
      Przeznaczeniem kościoła było pełnienie funkcji reprezentacyjnej kaplicy książęcej. Rozwiązanie wprowadzające kilka kościołów pałacowych było powszechne w Niemczech. Na Wawelu mieliśmy katedrę o charakterze państwowym, rotundę Najświętszej Panny Marii jako kaplicy prywatnej i kościół świętego Gereona pełniący funkcję kaplicy reprezentacyjnej. Wkrótce zmieniono patronat nad świątynią i nadano mu patrocinium świętej Marii Egipcjanki
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 20.08.24, 23:59
      O takim nazewnictwie mówią już akta świętopietrza z lata dwudziestych XIV wieku. Drastyczne zmiany przyniosło panowanie króla Kazimierza Wielkiego. Kiedy Konrad Mazowiecki włączył świątynię w ciąg murów obronnych wzgórza to ostatni Piast zredukował jego architekturę i utworzył, stricte, kaplicę pałacową o nowym patrocinium. Budynek podzielono murem poprzecznym: transept z prezbiterium utworzyły kaplicę pałacową, zaś nawy wcielono do gotyckiego zamku. Kres świątyni przyniosła renesansowa przebudowa pałacu. Wówczas z pomieszczeń dawnej świątyni utworzono pomieszczenia piwniczne.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:00
      Inną świątynią, której historia budzi wiele różnych teorii, był powstały romański kościół świętego Michała. Kościół stał na dziedzińcu zewnętrznym określano go również jako zamek dolny. Dziś możemy oglądać zrekonstruowany zarys jego fundamentów. Jednak fundamenty jakie widzimy należą do świątyni gotyckiej, fundowanej przez Kazimierza Wielkiego w roku 1355. Romańska budowla, według Jana Długosza, miała być drewniana. Przez lata uważano, że kościół świętego Michała pełnił rolę zastępczej katedry i to dwukrotnie
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:00
      Za pierwszym razem zanim powstała katedra zwana chrobrowską, a potem, gdy została zniszczona w czasie najazdu Brzetysława. Jak się okazało w związku z badaniami archeologicznymi prowadzonymi w połowie wieku XX, kościół romański był budowany z kamienia na planie prostokąta z, również, prostokątnym prezbiterium. Świątynia została zastąpiona nową w duchu gotyku. Za wczesnym istnieniem kościoła świadczy jego wezwanie.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:01
      Otóż święty Michał jako walczący z poganami i szatanem patronował świątyniom stawianym w miejscach dawnego kultu pogańskiego, zaś przekazy pochodzące z XIII wieku świadczą o prowadzeniu przed świątynia sądów książęcych. Być może pierwotny kościół powstał w XI wieku, pierwsze o nim wzmianki pochodzą z roku 1148 i mówią, iż jest on uposażeniem biskupstwa włocławskiego. Prawdopodobnie na przełomie XIII i XIV wieku romańska budowla popadła w ruinę i została zburzona. Zastąpiono ją nową fundacją ze kiesy Kazimierza Wielkiego pochodzącą z roku 1355.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:02
      Budynek był ceglany, postawiony na planie prostokąta, z węższym, acz również prostokątnym prezbiterium skierowanym ku wschodowi. Nawa Głowna, podobnie jak w kościele świętego Krzyża, wsparta była na centralnym filarze. Przy ścianie północnej znajdowała się zakrystia, a nad nią mieszkania kanoników. Pełnienie probostwa w tym niewielkim kościółku było oznaką dostojeństwa, a z biegiem lat usankcjonował się zwyczaj przystępowanie tu, do komunii świętej w dzień Wielkiego Czwartku, co miało wiązać się ze szczególnymi łaskami
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:02
      Mimo renowacji prowadzonych w XVII i XVIII wieku świątynia chyliła się ku upadkowi. Po trzecim zaborze, kiedy Wawel opanowały wojska austriackie kościół zamieniono na magazyn siana, aż w końcu, wyburzono w 1803 roku. Z początkiem XX stulecia Wyspiański przedstawił koncepcję budowy Akropolis, w ramach którego miano odbudować świątynię. Projektu nigdy jednak nie zrealizowano.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:03
      Za przebudowanym, w 1355 roku, kościołem świętego Michała ufundowano kolejny, pod wezwaniem świętego Jerzego. Była to budowla gotycka powstała z sumptu Kazimierza Wielkiego. Jednak wedle zapisków Jana Długosza świątynia powstała już wcześniej. Kronikarz twierdzi, iż kościół istniał już za czasów Mieszka I jako budowla drewniana otoczona murem i fosą. Nie dość, że nielogiczne byłoby obwarowywanie drewnianego budynku to nie znaleziono żadnych przesłanek świadczących o takim stanie rzeczy.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:03
      Pewnym jest natomiast, że świątynię konsekrował biskup wrocławski w roku 1347. Był to budynek jednonawowy z wydłużonym prezbiterium, nie posiadający wież. Wymiary nawy to 21 metrów długości i 9 metrów szerokości, wydłużone prezbiterium było na 6 metrów długie. Od południa do świątyni przylegała zakrystia. Plac wokół niego przeznaczony pełnił funkcje cmentarza. Mimo, że w XVIII wieku czerpał on zyski z bogatej, podkrakowskiej wsi Bronowice Wielkie, świątynia mocno podupadła.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:04
      W roku 1803 został rozebrany przez Austriaków, a uzyskany w ten sposób materiał posłużył do przebudowy kuchni królewskich na szpital wojskowy. Na początku XX wieku Stanisław Wyspiański wysunął projekt odbudowy świątyni nawiązując do architektury krakowskiego kościółka świętego Krzyża. Projekt nie został nigdy zrealizowany, jednak dziś możemy oglądać, zrekonstruowane w latach sześćdziesiątych XX wieku, fundamenty budynku.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:05
      W dobie romańskiej wybudowano jeszcze dwie świątynie na wzgórzu. Nie jest zaskakująca ich ilość biorąc pod uwagę mentalność i tradycję wczesnego średniowiecza. Władza oparta o administrację kościelną w sposób naturalny budowała kościoły jako element propagandy i podniesienia prestiżu. Miało to charakter powszechny. Na samym Okole, od dzisiejszego placu Adama Studzińskiego do placu Wszystkich Świętych istniało aż siedem kościołów.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:05
      Jeden z sakralnych budynków powstał w okolicach baszty sandomierskiej. Była to rotunda o średnicy 8 metrów z absydą od wschodu. Być może była to fundacja możnowładcza, na to wskazuje odkryte pozostałości kolumnady i filaru, które mogły być związane z emporą lub nieodkrytym budynkiem świeckim.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 21.08.24, 00:06
      Najbardziej wysuniętym na zachód kościołem, zbudowanym tuż przy wałach obronnych był kościół stojący w okolicach baszty złodziejskiej i smoczej jamy. Jest to jeden z najstarszych obiektów murowanych na Wawelu. Powstał prawdopodobnie na przełomie XX i XI wieku, ale później został zastąpiony świątynią romańską, co miało miejsce około 1265 roku, kiedy Bolesław Wstydliwy rozpoczął budowę nowych obwarowań. Budynek powstał na planie prostokąta z wysuniętym lecz węższym prezbiterium. Jego funkcje łączy się również z wieżą obronną, więc mógł być albo kościołem, albo wieżą lub pełnić obie te funkcje jak to wynika z architektury romańskiej i przedromańskiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka