• madohora Re: Legendy 27.09.25, 18:58
      Imię bogini wywodzone jest z praindoeuropejskiego rdzenia *mar-, *mor-, oznaczającego śmierć. Słowacka forma teonimu Ma(r)muriena sugeruje ewentualne związki z Marsem (Marmorem, Mamersem, Mamuriusem Veturiusem). Śmierć Marzanny wraz z końcem zimy przeciwstawia ją symbolizującemu wiosnę Jaryle, który rodził się wraz z nadejściem wiosny.
      Marzanna, jako odpowiednik Cerery, została wraz z Dziewanną wspomniana przez Jana Długosza jako bogini polska.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:00
      Kukłę wykonywano ze słomy, owijano białym płótnem, zdobiono wstążkami i koralami. Tradycja nakazywała, aby orszak złożony z kukły i dzieci z zielonymi gałązkami jałowca w dłoniach, obszedł wszystkie domy we wsi. Po drodze podtapiano marzannę w każdej wodzie, jaka się nadarzyła. Wieczorem kukłę przejmowała młodzież. W świetle zapalonych gałązek jałowca wyprowadzano marzannę ze wsi, podpalano i wrzucano do wody. Z topieniem Marzanny, również obecnie, związane są różne przesądy: nie wolno dotknąć pływającej w wodzie kukły, bo grozi to uschnięciem ręki, obejrzenie się za siebie w drodze powrotnej może spowodować chorobę, a potknięcie i upadek – śmierć w ciągu najbliższego roku.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:03
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/24/Marzanna_Matka_Polski.jpg/500px-Marzanna_Matka_Polski.jpg
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:09
      Nie wiadomo, od kiedy na Śląsku kultywuje się tradycję topienia marzanny i chodzenia z gaikiem. Uważany przez kościół za zwyczaj pogański i tępiony przez tę instytucję, zdołał przetrwać na Śląsku nawet wówczas, gdy prawie zanikł w innych rejonach Polski
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:11
      Kukły były obnoszone po wsi. Przed kolejnymi domostwami, zwłaszcza tymi, gdzie mieszkały młode dziewczęta, śpiewano piosenki, czasem improwizowane. Gospodarze nagradzali śpiewających datkami w postaci pieniędzy i jajek. Następnie pochód wychodził poza wieś i przy śpiewie szedł nad zbiornik wodny znajdujący się w okolicy – mógł to być strumień, staw, jezioro, a nawet kałuża. Jeśli w pobliżu nie było żadnego akwenu, lalkę palono, czasem najpierw rozdzierając jej ubrania lub obrzucając śniegiem czy błotem.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:13
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7c/Marzanna%2C_Miasteczko_%C5%9Al%C4%85skie_2015.jpg/500px-Marzanna%2C_Miasteczko_%C5%9Al%C4%85skie_2015.jpg
      • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:15
        Współcześnie obrzęd zatracił swój sakralny charakter i stanowi rodzaj zabawy, celebracji początku wiosny. Tak jak w pozostałych częściach Polski, obchodzi się go w okolicach pierwszego dnia kalendarzowej wiosny, tj. 21.03. Uczestniczy w nim głównie młodzież szkolna i dzieci oraz lokalne zespoły folklorystyczne. Przebieg obrzędu jest w zasadzie dość podobny – pochód dzieci i dorosłych, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, niesie własnoręcznie zrobione marzanny i marzanioki nad wodę, gdzie przy tradycyjnych pieśniach wrzuca się kukły do wody. Czasem najpierw się je podpala albo nadszarpuje ich stroje. W drodze powrotnej na plan pierwszy wysuwają się goiki przystrojone wstążkami i wydmuszkami. Pochód wraca do wsi, śpiewając piosenki. Następnie w niektórych miejscowościach, jak np. w Brynicy (część Miasteczka Śląskiego), świętuje się początek wiosny, organizując biesiadę
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:17
      Marzanioku, marzanioku,/ty stary próżnioku, ty stary próżnioku,/przez cały rok z nami byłeś,/a nic nie robiełyś/przez rok cały z nami byłeś, nic nie robiełyś. 2. Inoś latał za dziołchami za tymi szfarnymi, za tymi szfarnymi,/ galotami potrząsałeś tymi łotanymi,/ galotami potrząsałeś tymi łotanymi. 3. Piwko tyz ci smakowało z kufla i butelki, z kufla i butelki,/ wypijałeś tego wiela choć żeś chop nie wielki,/wypijałeś tego wiela choć żeś chop nie wielki. 4. Za to teraz mizeroku płynu ci nie braknie, płynu ci nie braknie/ w Brynicy cie utopimy, do morza wyślemy,/ w Brynicy cie utopimy, do morza wyślemy. 5. Zamiast ciebie łochlaptusie, wiosna zaproszymy, wiosna zaproszymy/ i radośnie Goikami droga ustrojymy/i radośnie Goikami droga ustrojymy
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:20
      Do tego tu domu wstympujymy,/ szczęścio, zdrowio winszujymy/ na tyn nowy roczek co nom doł Pon Bócek,/nasz Goik zielony piyknie ustrojony. 2. Na naszym Goiku malowane jajka,/ co je malowała Brynicko kaczmarka,/ cało noc nie spala ino malowała,/ nasz Goik zielony piyknie ustrojony. 3. Na tym placu jest tu gnotek/ jest tu Maryjka, jak różowy kwiotek./ Nasz Goik zielony piyknie ustrojony, nasz Goik zielony piyknie ustrojony. 4. Nsz gospodarzyk mo wysoko copka, doł se swoi Pani wybudować klotka, coby w ni siedziała, z ludźmi nie godała,/ nasz Goik zielony piyknie ustrojony. 5. Ale łona na to nic nie zważała,/ z kim zeszła to se pogadała./ nasz Goik zielony piyknie ustrojony, nasz Goik zielony piyknie ustrojony. 6. Na tym placu jest tu piosek,/ jest tu Francik taki łobejscosek./ nasz Goik zielony piyknie ustrojony, nasz Goik zielony piyknie ustrojony./ Z Panym Bogiem już idymy już tu wiency nie przydymy, aż na drugi roczek jeśli dożyjymy, aż na drugi roczek jeśli dożyjymy
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:25
      Badacze kładą nacisk na symbolikę marzanny nie jako zimy, a słowiańskiej bogini. Późniejsze skojarzenie marzanny ze śmiercią (w niektórych rejonach nazywana jest ona „Śmiercichą”) spłyciło znaczenie i rangę bogini, która była panią nie tylko śmierci, ale i życia, władając całą naturą. Jej utopienie w wodzie (woda ma w cyklu obrzędów związanych z porami roku niezwykle istotne znaczenie, a jej wagi w rytuale związanym z boginią wody nie sposób pominąć) jest przez badaczy rozumiane jako symboliczne zejście do podziemi, by potem odrodzić się na nowo.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:28
      https://media.tenor.com/ecTP1mHDWtgAAAAM/jare-gody-jare.gif
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:31
      https://media.tenor.com/RM48gMQN5EoAAAAM/marzanna-mara.gif
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:40
      Dawano obchodzącym zboże, słoninę, jaja, masło i słoninę.”
      Obecnie po lubszeckich jasełkach ślad zaginął. Jedyne przekazy o ich
      istnieniu w przeszłości możemy odnaleźć wyłącznie w bogatej spuściźnie
      pozostałej po Józefie Lompie
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:44
      Siwoludek
      Rodzice mieli trzy piękne córki. Wszyscy byli szczęśliwi do chwili
      choroby ojca, któremu żadne, nawet najdroższe leki nie pomagały.
      Pewnego razu do zmartwionych sióstr przybył mały człowieczek
      i zdradził im miejsce cudownego źródła, mającego moc uzdrawiania.
      Następnego ranka siostry wyruszyły w poszukiwaniu źródła. Było ono
      ukryte przed ludzkimi oczyma gęstymi zaroślami, a nad nimi górowały trzy
      potężne dęby. Warunkiem nabrania wody i uzdrowienia ojca było
      poślubienie owego człowieczka - siwoludka, który był duchem źródła.
      Dwie starsze siostry odmówiły ofiary, jedynie najmłodsza zgodziła się go
      poślubić. Po spożyciu wody ojciec szybko wyzdrowiał.
      Pewnego wieczoru tajemniczy głos przypomniał o przyrzeczeniu:
      Tum, tum, tum iła,
      Otwórzże mi moja miła,
      Bościć mnie ty ślubowała,
      Kiedyś wodziczkę w studni brała!
      Wydobywał się on ze zmurszałej kłody, leżącej pod drzwiami domu.
      Dziewczyna wzięła jął położyła na przypiecku. Po wyschnięciu wyłonił się
      z niej piękny książę, zaklęty przez czarownicę w ducha wodnego. Za
      wybawienie obiecywał poślubić najmłodszą siostrę. Na razie przychodził,
      co wieczór, zrzucał korę i przemieniał się w księcia. Zazdrosne siostry
      spaliły korę, musiał przeto nieszczęsny opuścić narzeczoną i dalsze siedem
      lat pokutować.
      Gdy minął czas, dziewczyna wyruszyła na jego poszukiwanie. Nie
      znalazłszy nigdzie księcia została gęsiarką. Książę tym czasem zwątpił
      w jej odnalezienie o pojął inną za żonę. Spotkawszy w końcu dziewczynę,
      poślubił ją, albowiem księżna dobrowolnie ustąpiła jej miejsca.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:47
      O poszanowaniu chleba na Górnym Śląsku
      Lud Śląski wielce sobie chleb poważa. Jeżeli komu odrobina chleba upadnie, należy jej tak długo szukać, aż z oka krwawa łza padnie.
      Znajdujący okruszynę chleba całuje ją i spożywa, albo ją gdyby jużnieczysta była, na ogień kładzie.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 19:50
      Bo przecie jej wioseczka na główce się wiją
      Jakoby na figurze ze świętą Maryją;
      Co przecie jej członeczki przeźrocze przenika,
      Jako bieżącą wodę z czystego strumyka;
      Bo przecie jej usteczka żywą krewką żyją
      Niby listeczki z drzewa, co roseczkę piją;
      Bo przecie jej serduszko, tak się dzieci trzyma,
      Jakoby słońce wiecznie światłości się ima.
      Poczekajcie, synowie, trzeba w tej przygodzie
      Poratować matulę, żywić ją w swobodzie.
      Poszli więc wszyscy bracia na radę do wioski,
      Gdzie o śmierci matuli chodziły pogłoski,
      I rzekli im sąsiadzi, druhowie i drużki,
      Aby się we wsi jednej poradzili wróżki.
      A wróżka tak im radzi: ”Niech jeden z was idzie
      Tam po wodę żywota i niech z nią tu przyjdzie,
      I niech pokropi matkę tą żywota wodą
      A powstanie matula swobodną i młodą.
      A po wodę żywota trzeba przejść trzy bory,
      W których żyją zwierzęta, gady i upiory.
      I trzeba przejść tam jeszcze trzy wielkie przepaście,
      Na których dnie czyhają przeróżne napaście.
      A po wodę żywota trza iść przez ułudy,
      Przez strach, przez poniewierkę i przez wstrętne brudy;
      Za tym wszystkim dopiero na górze migota
      Źródło wody żywota pod drzewem żywota.”
      Pomyśleli ze słów tych trzej bracia rodzeni
      Który z nich trzech najwięcej ma dzielności rdzeni.
      I powiedział z nich pierwszy: „Byłem ja już w boju,
      Przeto pójdę po wodę; nie zginę w przeboju. ”
      Zatem przypasał sobie ostry miecz do buku,
      Bowiem przeszkody zwalczyć zamierzał w przeskoku.
      A dwaj bracia mu rzekli: ,ył bywajże, bracie!
      Bywajże nam szczęśliwy, my czekamy na cię.
      A trzymaj nam się mocno, wytrwaj do ostatka,
      Bo przez wodę żywota zmartwychwstanie matka. ”
      I poszedł ci wojownik po wodę żywota,
      I bracia za nim wyszli za domowe wrota
      I cała wieś wyległa i słała modlitwy
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 20:20
      Aby mu Bóg łaskawie dopomógł wśród bitwy.
      Jak ci wojownik poszedł, to trafił na bory,
      Gdzie go wnet zaskoczyły przeróżne potwory.
      Te się srożąna niego, wyszczerzają zęby,
      A z pysków im buchają brudne dymów kłęby.
      Wojownik dobył miecza w tak wielkiej potrzebie,
      I zaciekłe napady odpędzał od siebie.
      Gdy uciekły potwory, napadły go gady
      Straszydła i upiory i wszelkie szkarady.
      Lecz co mu w drogę wlazło, to swym mieczem zmaścił
      I na wszystkie wieczności w śmierci zaprzepaścił.
      Ale miecz się wyszczerbił ... a pot pociekł z niego;
      Więc wołał o ratunek, przeląkłszy się tego.
      Głos się jakiś odezwał na owo wołanie:
      ,y4 toś mi się odważył chyba na skaranie ...
      Radzę ci zatem prędzej, byś zszedł z prostej drogi,
      Bo na niej, wojownika, los napotkasz srogi;
      Idź raczej obok drogą dogodną, odwieczną,
      Wtedy będzie miał podróż pewną i bezpieczną.'’,
      Wojownikowi niby głos zrzucił zasłonę,
      I pomiarkował trochę ... obejrzał się w stronę,
      I ujrzał szlak szeroki, wzięła go ochota ...
      I wędrował już po nim po wodę żywota!
      Ale kiedy ci poszedł już więcej nie wrócił,
      Bo biedny nieboraczek w kamień się obrócił !...
      On już stał się kamieniem, a we wsi ciekawi
      Kiedy z wodą żywota braciszek się zjawi;
      Ale go jak nie widać, tak nie widać było,
      Aż się już wszystkim we wsi czekać uprzykrzyło.
      Więc bracia zrozpaczeni, by pokorne służki,
      Co teraz czynić mają, poszli znów do wróżki.
      A ona im mówiła jak się stało z bratem,
      Jako się złudził ścieżką i zasłanym kwiatem;
      I jak się dał ułudzie ma miejącym głosem,
      Za to już skamieniały stoi het pod wrzosem.
      A potem im dodała: „By wam matka żyła,
      Niechaj drugi po wodę podąży, co siła,
      Po tę wodę żywota, co jest za borami,
      W których licho czatuje i straszy mękami.”
      Ale napomina, by przed się iść śmiało,
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 20:22
      Poszarpał swe odzienie, pokaleczył ciało,
      Nawet wody święconej już mu nie dostało ...
      Nawet zerwał kropidło, gdy szedł przez zarosłe.
      A wtedy się odezwał głos jakiś: „O pośle!
      A dokądże tak dążysz przez taka gęstwinę,
      Kiedy tuż obok widzisz prześliczną drożynę?
      Po co ci się narażać, tracić czas i zdrowie
      I nie dojdziesz do kresu i zginiesz w połowie!
      Lecz jeśli obok pójdziesz torem innych ludzi,
      Wtedy się twoja siła nie tyle utrudzi;
      Ścieżka jest nieco dalsza, bo idziesz zygzakiem,
      Lecz lepiej być roztropnym niż jakimś junakiem
      Głos niby organiście odrzucił zasłonę
      I pomiarkował trochę ... obejrzał się w stronę
      I ujrzał tak drożynę, wzięła go ochota,
      I wędrował już po niej, po wodę żywota.
      Ale kiedy ci poszedł, już więcej nie wrócił,
      Bo biedny nieboraczek w kamień się obrócił! ...
      Oczekiwali ludzie, a nie widać było
      Tak długo organisty, aż im się sprzykrzyło.
      Już w zmartwychwstanie matki nie wierzyć zaczęli,
      Kiedy organista i wojak zginęli.
      Więc pozostały głupi syn matki umarłej
      Rozpłakał się gorąco; potem jakby zmarły
      Długo u zwłok kochanych klęczał oniemiały,
      Bowiem oczy i serce płakać mu przestały:
      Ależ silniejsza boleść dźwignęła go z łóżka,
      I poszedł się poradzić; a rzekła mu wróżka:
      „ Więc to ty, pozostały, ty to, głupi synu!
      Możesz to ty zrodzony do wielkiego czynu!
      Aby ożywić matkę, kiedy twa ochota,
      Idźże zaraz pospiesznie po wodę żywota ...
      A po wodę żywota trzeba przejść trzy boty
      W których żyją zwierzęta, gady i upiory.
      A po wodę żywota przejść trzeba przepaście
      Na których dnie czyhają przeróżne napaście.
      A po wodę żywota trza iść przez ułudy
      Przez strach, przez poniewierkę i przez ciężkie trudy.
      Za tym wszystkim dopiero na górze migota
      Źródło wody żywota, pod drzewem żywota/”
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 20:24
      A śmiech mu się odbijał w sto tysięcznym echu! ...
      Ale, gdy poszedł dalej, trafił na zarosłe,
      A tu się głos odezwał: ,JDokąd śpieszysz pośle?
      I dlaczego to dążysz przez taką gęstwiną,
      Kiedy tuż obok widzisz prześliczną drożynę?
      Odpocznij sobie trochę, bo stracisz czas, zdrowie
      I nie dojdziesz do kresu i zginiesz w połowie!
      Lecz jeśli obok pójdziesz torem innych ludzi
      Wtedy się twoja siła nie tyle utrudzi
      Ścieżka jest nieco dalsza, bo idzie zygzakiem,
      Lecz lepiej być roztropnym nie jakimś junakiem!”
      Ale głupi potrząsnął pokutniczym worem,
      I zaraz głos ułudny umilkł za jaworem;
      Ani echa nie wydał i już się nie zbudził
      I już nigdy na świecie nikogo nie łudził.
      A głupi poszedł dalej, choć zmęczony srodze,
      Szedł prosto bez spoczynku po nieznanej drodze.
      Chociaż mu głód dokuczał, paliło pragnienie
      On szedł tak, jak go wiodło skruszone sumienie.
      Jeszcze go spotkały szkaradne upiory,
      Obrzydłe czarownice i duszące zmory;
      Lecz wszystko swoim worem rozpędził po trochu,
      Aż się dziwem zatrzymał przy okropnym lochu.
      U tego lochu leżał smok z kilkoma łbami,
      I ziewnął na głupiego kilkoma paszczami,
      Ze ślepiów iskry sypał aż się rozświecało,
      Głupiemu zaś w oczach aż się zaciemniało.
      Lecz głupi znowu wstrząsnął pokutniczym worem
      I już się też przenigdy nie spotkał z potworem.
      Teraz szedł głupi przez straszną zimnicę
      I przez okropne lochy i zimną ciemnicę,
      Kędy nic nie mieszkało oprócz jednej trwogi
      Co włosy mu jeżyła i plątała nogi...
      Ani promyka światła nie było ni nieba
      Głupi szedł po omacku, bo iść było trzeba.
      Nie wiedział czy nogami wpadnie do przepaści,
      Albo też gdzie o skałę głowę sobie zmaści:
      Szedł zatem tylko prosto jakby na stracenie,
      A wiodło go jedynie skruszone sumienie,
      Niosła go cześć żarliwa, jaką miał dla Boga,
      I miłość dla swej matki i o śmierć jej trwoga.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 20:27
      https://www.gify.net/data/media/50/kwiat-ruchomy-obrazek-0004.gif
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 22:56
      Na Rusi obchodzono obrzęd prowadzenia wiosny, podczas którego Kostromę symbolizowała prowadząca pochód kobieta w białych szatach i dębową gałązką w dłoni
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 22:59
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/76/Funeral_of_Kostroma.jpg/250px-Funeral_of_Kostroma.jpg
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 23:01
      Zasadniczo królestwem Ziuzi jest las, tylko czasem zjawia się w osiedlach ludzkich – najczęściej by pomóc ludziom lub ostrzec ich przed niezwykle surową zimą. Obrzędową strawą związaną z Ziuzią, jest kutia – często uważa się, że jest ona przygotowywana specjalnie z myślą o Ziuzi. Z wigilijnej kutii odkładano nieco na osobny talerz, bądź miseczkę i kładziono na osobny stolik, by nocą bóstwo mogło posilić się. Зюзя на дварэ – куцьця на стале /Ziuzia na dvare – kućcia na stalie Ziuzia kiedy się rozzłości stuka żelazną buławą po drzewach, a nawet bierwionach chat – i wtedy skrzypią i pękają one od tych silnych uderzeń. Natomiast kiedy pada śnieg – znaczy, że Ziuzia pożałował przyrodę i nakazał swojemu słudze Mrozowi przykryć świat – a w szczególności pola – ciepłym pokryciem. Ale mróz też jest oznaką dobroci bóstwa – w dość częstych na Białorusi okolicach bagiennych – daje on możliwość zwiezienia saniami siana z podmokłych łąk. Do dziś używa się wyrażenia „Zmarzł jak Ziuzia”.
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 23:03
      https://media.tenor.com/aw8d4tu0tpIAAAAM/snowflake-snow.gif
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 23:06
      Jest demonem narodzonym z duszy grzesznika lub osoby mocno skrzywdzonej za życia. Człowiek mógł stać się także zmorą za życia, np. przez wpływ silnych, negatywnych emocji. Według niektórych podań człowiek mógł zmienić się w północnicę, jeśli przy chrzcie lub na łożu śmierci przez przypadek w trakcie modlitwy wypowiedział zmoraś Mario
    • madohora Re: Legendy 27.09.25, 23:11
      https://media.tenor.com/8wRIejdLWpkAAAAM/kindkong-gyris.gif

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka