Dodaj do ulubionych

Mity greckie

    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 13:09
      Czy jednak Nija i nawia są faktycznie tak bliskie sobie? W obrębie języków słowiańskich występuje czasami wymiana głosek "j" i "w", jak dla przykładu, w polskim "jutro" i kaszubskim "witro". Podobne oboczności istniały zresztą w całej północno-zachodniej grupie Indoeuropejczyków (Celtowie, Germanie, Bałtowie, Słowianie) o czym informował autor etymologicznego słownika indoeuropejskiego, Julius Pokorny podając, że ie. rdzeń *nu pojawi się u nich w trzech formach obocznych *nāw-kissnǝ2w-kissnū- (u Słowian widać je np. pomiędzy rus. naw, pol. nów (księżyca), stpol. nyć, Nyja).[13] Sama nazwa nawji również nie jest regularna, pojawia się bowiem w takich formach jak niawka, niauka, mawka a nawet miauka i majka[14] (także w Polsce - w Krakowskim i na Mazowszu; Jan Karłowicz w Słowniku gwar polskich pod hasłem nawki umieszcza ponadto informację "boginki leśne"[15]), wskazując przy okazji drugą oboczność nazwy, wynikającą z wymiany głoski "n" na "m". W ludowych wierzeniach majki pojawiają się również pod nazwą nejek[16], a to już daje solidną zbieżność z imieniem Nyji.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 13:12
      Ta sama etymologia którą przedstawiłem powyżej, występuje również w imieniu greckiej bogini Enyo, postaci dość marginalnej w mitologii greckiej, pojawiającej się w Iljadzie Homera jako partnerka (siostra, córka lub matka) boga wojny Aresa, a w Teogonii Hezjoda jako jedna z Graj, czyli "Staruszek". W tym drugim przypadku potwierdza się ponadto wzmiankowana zależność pomiędzy bóstwem śmierci, a postacią starca / staruszki. Krzysztof T. Witczak w artykule Prapolska Nyja a grecka Enyo próbował w związku z przedstawioną etymologią i imieniem Enyo rekonstruować Nyję nie jako boga, ale boginię śmierci. Przypisanie Nyji na podstawie porównania z mitologią grecką płci żeńskiej jest jednak dość arbitralne i niepewne, jak bowiem sam przyznaje, obok bogini Enyo w orszaku Aresa pojawiał się również męski bóg Enyalios (w późniejszym okresie imię Enyalios stało się zaś przydomkiem Aresa). Bazowanie na greckim sufiksie -ώ i odpowiadającym mu prasłowiańskim -ja, pochodzących od ie. *-yṓ, jako podstawie identyfikacji płci Nyji i kojarzeniu z żeńską Enyo również nie daje co do tego pewności, bo dla przykładu wedyjskie imię bóstwa Surja, również zawierające ów sufiks, pojawia się zarówno jako określenie boga, jak i bogini (por. także męscy Boruta i Rokita). Krzysztof T. Witczak powoływał się dodatkowo na rekonstrukcje prof. Ignacego Ryszarda Danka, założyciela powstałej w 1954 roku religijnej grupy Klan Ausran, próbującej jednak wskrzeszać wierzenia nie tyle prasłowiańskie, co z okresu wspólnoty praindoeuropejskiej.[20] Rzecz jednak w tym, że bezpośrednie odwoływanie się w rekonstrukcji słowiańskiego bóstwa z X wieku n.e. do okresu praindoeuropejskiego zawiera istotny problem – nie uwzględnia wszystkich możliwych ewolucji bóstwa śmierci i zaświatów, które jak widać z przykładów bałtyjskich (Patollo, Velinas), greckich (Hades), czy rzymskich (Pluton) pojawia się w późniejszym okresie w postaci męskiej.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 13:14
      Związki nawek i ogólnie duchów zmarłych z wodami widać również we wschodniosłowiańskiej obrzędowości wiosennego święta zmarłych, zwanego Nawij Dień, Nawskyj Wełykdeń,[30] Rachmański Wełykdeń czy Radunica. Wzmiankowane w jednej z powyższych nazw rachmany, podziemne istoty władające duszami nieboszczyków, żywić się mają, jak twierdził Oskar Kolberg, "przez rok cały skorupkami owych jaj, które dla nich rzucają ludzie do rzek w Wełykdeń rachmański".[31] Podobnie u białoruskiej ludności Podlasia zachował się zwyczaj przynoszenia na groby w okresie paschalnym kraszanek, wielkanocnych jaj, u nas zaś pozostałością owej obrzędowości są wielkanocne pisanki.[32] Może stąd wzięło się zniekształcenie nazwy Niji w Kazaniach Konrada, gdzie pojawia się zamiast niego miano Yaya? Biorąc pod uwagę prawdopodobny brak zrozumienia obrzędu przez autora przekazu jest to możliwe, ważne jest jednak jeszcze jedno – ofiarne jaja, aby dotrzeć do zaświatów, rzucane były w wody rzek, tych samych w których przez zimną część roku przebywają nawje. Słowo Złotoustego głosi: "A drudzy ku studniom przychodząc modlą się i w wodę miotają (kury), Welearu ofiarę przynosząc...".[33] Tutaj ofiara dla ruskiego boga zaświatów Welesa, zniekształconego do Weleara nawiązującego do biblijnego Beliala, również musi zostać wrzucona do wód. Zmarłym zaś pieczono z ciasta "mosty" celem przejścia za morze, do nawii, krainy umarłych.[34] Morze, to w rozumieniu ludu kraina śmierci i zaświatów, w której ludzie „zapadają w sen wieczności”. Według Kaszubów jest ono „mokrym grobem wyłożonym ludźmi”, a śmierć w morzu to bardzo częsty motyw baśni i ludowych opowieści. Przebywać w nim ma „król mórz i jego dwanaście córek”. Według zaś powierzchownie tylko schrystianizowanych wierzeń ukraińskich, w morzu mieszka dwanaście córek „Heroda”: „Nagle zaszumiało morze i z morza wyszło dwanaście dziew...”, będących w istocie boginiami śmierci. Nic w tym dziwnego, skoro morze jest krainą zaświatów, w której mieszkają umarli.[35] Wyobrażenia słowiańskie nie odbiegają tu od np. germańskich czy celtyckich. U tych pierwszych z lokalizacją krainy umarłych za wodą związany był pochówek łodziowy.[36] Jak pisał znakomity polski socjolog i folklorysta prof. Stefan Czarnowski, u dawnych German: "Zmarli idą pod ziemię, do świata 'w dole'. Ale udają się tam morzem: zmarły wódz palony jest na swym okręcie."[37] Podobnie jest u Celtów, kraina zmarłych będąca pod ziemią, znajduje się zarazem za zachodnim morzem, a podróżujących do niej łodzią "wita cwałujący w dwukołowym wozie po falach bóg morza, Manannan mac Lir, 'syn Oceanu'."[38] W analogicznej roli odnajdziemy na Rusi św. Mikołaja, który zastąpił dawnego boga zaświatów Welesa: "Na morzu-oceanie stoi złote krzesło, na złotym krześle siedzi św. Mikołaj (...)", "Jest złote morze, na złotym morzu złoty statek, na złotym statku jedzie święty Mikołaj, otwiera głębinę morską, ponosi żelazne wrota i zabiera od sługi Bożego chorobę zwaną usovi w czeluści piekła."[39] Dlatego, jak wspomina religioznawca Andrzej Szyjewski, jeszcze w XVIII wieku zmarłego wyposażano na Rusi w "list do św. Mikołaja", występującego m.in. w roli przewoźnika dusz przez zaświatowe Martwe Wody – Zabyt' Riekę– "Rzekę Zapomnienia".[40] Bóstwo zaświatów/podziemia, rekonstruowane przezeń jako wąż/smok – Żmij, podobnie jak późniejszy św. Mikołaj, jest zarazem bóstwem wód, jak i ludzi związanych z wodami, flisaków, burłaków czy marynarzy.[41] Zachowane jeszcze w XIX wieku wierzenia łączą ponadto w wyraźny sposób diabła, który zastąpił dawnego pana umarłych z wodami. Według nich Diabeł / Żmij przekomarzający się z Bogiem lub św. Ilją wymienia obiekty w których się może przed nim ukryć (m.in. człowieka, konia, drzewo, skałę) na koniec mówiąc:

      "- To ja skryję się przed tobą w wodzie!

      - Tak jest, tam twoje miejsce i tam sobie bądź."
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 13:16
      Ahti spełniał wieloraką rolę, bo był nie tylko panem wód (a więc i ryb, określanych jako "wodne bydełko"), ale również bogactwa i lasu ("Złoty królu lasu, Ahti lasu miłosierny, rozewrzyj no leśną skrzynię, rusz no miodową szkatułę z leśnej kępy na bagnisku, z twego złotego królestwa"[52]). Umieszczanie siedziby w lesie na bagnisku ("Ahti wody miłosierny, sławny królu wody!... Tam mieści się twa siedziba, na głębinie mórz dziewięciu, za wysokim brzegiem morza, w mrocznej krainie Pohjoli, w kołyszącym trzęsawisku, w igrającym źródle..."[53]) karze kojarzyć go, jako odpowiednikiem, z bałtyjskim Welniasem, również przebywającym na bagnach, posiadającym związki ze śmiercią, wodą i bogactwem. Ma to ciekawy odpowiednik lingwistyczny w słowiańskim rdzeniu mor-"śmierć", pojawiającym się w określeniu morza, pierwotnie jednak "bagna", później "jeziora" lub "wielkiej rzeki", stąd psł. *morje– "morze, wielka woda, mokradło".[54] Porównajmy teraz zamawiania chorób na Ahti i ruskiego św. Mikołaja: "Złoty królu wody, Ahti wody miłosierny, daj mi swojej świętej wody do bólu nasmarowania, niemocy wyprowadzenia..."[55] "Jest złote morze, na złotym morzu złoty statek, na złotym statku jedzie święty Mikołaj, otwiera głębinę morską, ponosi żelazne wrota i zabiera od sługi Bożego chorobę zwaną usovi w czeluści piekła."[56] Mamy tutaj do czynienia z tym samym archetypem postaci, pojawiającym się w ramach różnych mitologii.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 13:31
      Dlaczego więc bóg wód został panem umarłych? Otóż, bóg wód, pełniący przy okazji rolę przewoźnika przez morze do mieszczących się za nimi zaświatów, jak późniejszy św. Mikołaj, w bardziej spatriarchalizowanym społeczeństwie mógł wyprzeć w głównej roli dawną boginię zaświatów (u nas np. Marzannę, Babę Jagę lub kaszubską Velevitkę), pozostawiając jej rolę małżonki lub córki, a sam został ich władcą. Być może pomogło w tym kojarzenie bóstwa wód z kłodą drewna, "trupem", u nas - Badnjakiem spalanym przy okazji zimowego przesilenia, przy okazji też łodzią-dłubanką wykonaną z pnia, a także bezpośrednie kojarzenie królestwa umarłych z wodami. W ten sposób, szukając źródła etymologii imienia Niji należy uwzględnić nie tylko związki ze śmiercią i określeniem zmarłego, ale również z wodami, a w pierwszym rzędzie z czynnością pływania. Możliwe staje się wtedy porównanie imienia Niji z imionami innych bogów, przede wszystkim wód. Przytoczę tutaj dla przykładu goidelskiego Nechtana, pana wód i legendarnego króla Piktów, którego imię pochodzi od goidelskiego nech, czyli "czysty", dosłownie jednak - "umyty". Powracamy tutaj do naszego "myjać/myć", lit. máudyti– "kapać", łot. maút– "pływać" i sanskryckiego snāti/snāyate– "myć, kąpać". Czyżby popularne u nas przechodzenie głoski "m" w "n" (w gwarze kurpiowskiej i w kaszubskim np. zamiast "żmija" mówi się "żnija") i na odwrót, mogło dać początek imieniu Niji? Nie można tego wykluczyć, skoro włoski poeta i prozaik Filip Kallimach (1437 – 1496) zmarły w Krakowie, gdzie przebywał po 1468 roku, zapisał w Vita et mores Sbignei cardinalis (Życiu i obyczajach kardynała Zbigniewa, 1480 r.) imię Niji jako Mija (dosłownie Miia), przy okazji przerabiając boga na boginię i kojarząc z Cererą – Apią czyli scytyjską Labiti, według niego Słowianie czcili bowiem bóstwa scytyjskie.[66] Wśród imion lokalnych "diabłów" spotykamy zaś kieleckiego Mytka.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 14:57
      Powiązanie pomiędzy żmijowym bóstwem zaświatów, jakim mógł być Nija, a panowaniem nad wodami, w tym suszą i deszczem wydaje się po powyższych wyjaśnieniach dość oczywiste. Wężowa postać nie była jednak jedyną, łączoną z panem wód. W poprzednim podrozdziale wspomniałem o zoomorficznych postaciach kojarzonych z takim bóstwem. W obrębie kultury germańskiej i fińskiej był to koń, staroskandynawski nykr oznaczał bowiem zarówno "ducha wód", jak i "konia wodnego", a fiński näkki, czyli wodnik wyglądał jak "mały siwy konik".[83] Zapewne utożsamienie to było kulturowo szersze, bo i Grecy przedstawiali ducha wody w postaci konia, a na Rusi koń był podstawową ofiarą dla wodjana. Warto w tym miejscu zacytować Martti Haavio, który pisze: "Początkowo nie chodziło tu bynajmniej o konia domowego, ale o konia wodnego. Wynika to ze znaczenia różnych wyrazów należących do rodziny näkki. Staroskandynawski nykr jest to (1) 'koń wodny' i (2) "duch wody". Anglosaski nicor jest to (1) 'mors' i (2) 'duch wodny'. Starogórnoniemiecki nikkus jest to (1) "krokodyl", a nowoniemiecka kontynuacja tego wyrazu Nix (2) ,duch wodny'."[84] Domyśleć się można, że pierwotnie "koń wodny", nie był koniem, ale raczej istotą typowo związaną z wodami, gatunkiem ssaka wodnego (foka, mors), ryby (szczupak, karp), lub węża (zaskroniec uznawany za "węża wodnego"). Natomiast koń, po jego udomowieniu stał się wyjątkowo cenną ofiarą składaną dla ducha wód, z którym później został utożsamiony. Cóż jednak ma to wspólnego z księżycem i nowiem?
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 14:59
      Na uwagę zasługuje w tym kontekście polski herb szlachecki z okresu piastowskiego, na Śląsku znany już w XIII wieku – Alabanda (Koniczek, Koniowaszyja) przedstawiający w czarnym polu białą, końską głowę ponad sierpem młodego księżyca (aczkolwiek Bartosz Paprocki w Herbach rycerstwa polskiego wydanych w 1584 r. pisze, że końska głowa ma być czarna).[95] Z herbem tym nie łączy się, niestety żadna legenda, chociaż napotkać można błędny pogląd, przypisujący antenatowi rodu uprowadzenie koni przy księżycu, a to na skutek łączenia go w późniejszym okresie przez Niesieckiego i Piekosińskiego z legendą herbu Bielina. Jego nazwa jest identyczna z nazwą Alabandy, starożytnego miasta w dawnej, zachodniej Anatolii (obecnie Turcja), założonego przez indoeuropejskich, bliskich Hetytom Karyjczyków. W ich języku alabanda znaczyło dosłownie "zwycięski koń", od karyjskiego ala– "koń" i banda– "zwycięstwo". Grecy, np. ateński muzyk Stratonicus cytowany przez Cycerona, zachowali legendę o Alabandusie, czyli "konnym zwycięzcy", założycielu miasta, który miał wygrać wyścigi hippiczne. Rzymianie zwali go alternatywnie Hipponicusem. W jaki sposób nazwa została dopisana do herbu pozostaje tajemnicą, pierwotnie nosić mógł nazwę Koniczek lub Koniowaszyja, ważny jest jednak tutaj sam ideogram łączący konia z księżycem, w najstarszej wersji – konia czarnego, karego, symbolicznie związanego z czernią nocy. Podobny rumak był własnością pomorskiego Trygława.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 15:01
      Przedstawiona koncepcja językoznawcza prof. Rudnickiego, łącząca nów z nawią, budziła już sporo kontrowersji i trudno uznać ją za udowodnioną, niemniej warta jest odnotowania. Moim zdaniem, związków bóstwa zaświatów z księżycem należałoby szukać jednak bardziej w warstwie symbolicznej, związanej z wierzeniami ludowymi, niż w przedstawionych wywodach lingwistycznych. I to właśnie od strony badań folklorystycznych i religioznawczych zapis Macieja Stryjkowskiego, na podstawie którego można szukać powiązań między Niją a księżycem, znajduje najwięcej uzasadnionych i twardych argumentów.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 23:29
      Palenie kłody przedstawiającej starego Badnjaka znajduje swoje odzwierciedlenie w dawnym, słowiańskim rycie pogrzebowym, w ramach którego dokonywano spopielenia zwłok. Natomiast zawijanie pnia w białe płótno jako żywo przypomina umieszczenie zwłok w całunie pogrzebowym. Czas obrzędu - zimowe przesilenie, gdy moc słońca pozostaje najmniejsza, odpowiada przy tym okresowi nowiu księżyca. Szczególnie, że ze starego Badnjaka powstaje młody Bożyc, podobnie jak z "przetopionego" według ludowych wierzeń, starego księżyca – wiotka, nowy młodzik.[108] Widoczna jest tutaj symbolika regeneracyjna, związana z noworocznym odnowieniem świata. Analogiczne zwyczaje znamy z zachodniego rejonu Europy (kraje germańskojęzyczne, Francja, Włochy), gdzie palono „bożonarodzeniowe polano” w dawne germańskie święto Yule, a w późniejszym okresie spożywano ciasto w jego kształcie (we Francji zwane Bûche de Noël, we Włoszech ceppo, zdobione wizerunkami św. Mikołaja, choinki, krasnoludów itp; być może istnieje jakaś analogia do bardziej znanego nam sękacza czyli w ludowej terminologii dziada, przypominającego pień ściętego drzewa i pieczonego w otwartych paleniskach, w średniowieczu znanego np. przez bałtyjskich Jaćwingów, a przez Anglików zwanego Yule log - „kłoda Jule“)
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 23:32
      Skoro św. Mikołaj zastąpił dawnego, troistego boga zaświatów, to musimy również wziąć pod uwagę, że z staroruskim Welesem łączy się w nazewnictwie ludowym grupę gwiazd składającą się z Pasa Oriona i Plejad. Poruszają się po niebiosach razem, razem też heliakalnie zachodzą w dzień św. Wojciecha (w Polsce) / św. Jerzego (na wschodzie Słowiańszczyzny) - 23 kwietnia.[116] Mimo, że podaje się najczęściej iż z imieniem Welesa / Wołosa – kojarzone są Wołosożary (Polesie, Ruś), Vlasci (Bułgaria) Vlasici (Serbia, Chorwacja), Vlastovice (Słowenia) określające gwiazdozbiór Plejad, Kazimierz Moszyński zauważa, że na Ukrainie nazwą Wołosożary identyfikuje się nie Plejady, ale Oriona.[117] W Polsce natomiast łączy się Pas Oriona w pierwszym rzędzie ze św. Wojciechem, zwąc go Gwiazdami Św. Wojciecha. Wyróżniana jest ponadto jego troistość, są to bowiem w nomenklaturze ludowej: Trzej Królowie, Trójca Święta, Trójca.[118] Cecha ta jest zresztą zauważana wszędzie, gdzie gwiazdozbiór jest obserwowany. U ludów Azji Środkowej zwany jest np. Kurbustanem (Udurem, Ukerem)[119], bogiem o wyraźnych cechach troistości, pozostaje bowiem Trój-Kurbustanem, "Jednym bogiem w trzech osobach" lub Trzema Kurbustanami.[120] Pojawia się tu jednak pewien problem – w zapisach synodów Nija pojawia się bowiem z okazji Zielonych Świąt, a więc w okresie wiosennym, a nie zimowym!
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 23:35
      Rzeczą wartą nie mniejszej uwagi jest samo miejsce przybycia Wojciecha do Prusów – ostrów, wyspa utworzona u ujścia rzeki. Nie był to element mało ważny, gdyż znajduje się w więcej niż jednym żywocie świętego. Również miejsca jego kultu starano się lokować w podobnym otoczeniu wód i na wyspie lub przynajmniej w rzecznym zakolu. We Włoszech sanktuaria świętego znajdowały się na wyspach w Leodium, Pereum i na Wyspie Tybrowej w Rzymie, w Polsce – w otoczonym wodami Warty i jej małych dopływów kościele w Poznaniu, na otoczonym kiedyś środowiskiem akwatycznym gnieźnieńskim wzniesieniu, we Wrocławiu - w starorzeczu Odry i Oławy, czy na wyspie Wolin u ujścia Odry - na miejscu wcześniejszej, pogańskiej świątyni. We Włoszech, kościoły pod wezwaniem św. Wojciecha lokowano początkowo w miejscach, związanych z kultem wężowego boga – uzdrowiciela Eskulapa. Tak było na Wyspie Tybrowej, na której znajdowały się ruiny jego wcześniejszej świątyni. Co warto zaznaczyć, Eskulap jak wspomniany bł. Bogumił potrafił wskrzeszać z umarłych. W Polsce najważniejsze, ściągające pielgrzymki, sanktuarium świętego powstało w Gnieźnie, czyli według Długosza na miejscu świątyni Nyji, bóstwa co do którego można domniemywać, że również posiadał wężową postać. Późniejsza legenda wspomina, że pod Gnieznem, w kierunku Czerniejowa, gdzie rozciągały się rozległe moczary, mieściła się siedziba króla węży. Inną formą bóstwa zaświatów mógł być również rak. Zwierzę to pojawia się chociażby w legendzie o obrońcy grodu Moryń, leżącym nad jeziorem Morzycko w powiecie gryfińskim, zabitym przez Brandenburczyków, po śmierci przemienionym w raka wyłaniającego się w letnie noce z fal jeziora. Nazwa miasta i jeziora wywodzą się od rdzenia mor- oznaczającego tak „dużą wodę, bagno, jezioro, morze”, jak i „śmierć”, a Moryń był we wczesnym średniowieczu ważnym grodem plemienia Pyrzyczan. Możliwe, że legenda jest próbą euhemeryzacji postaci dawnego boga wód, pojawiającego się w ludzkiej lub zwierzęcej postaci raka, jako bóstwo opiekuńcze grodu. Przypomnę również, że na wyspie otoczonej wodami Warty i Neru miał swoje sanktuarium błogosławiony Bogumił, według legendy bratanek św. Wojciecha. Dodać w tym miejscu wypada bardzo ciekawe szczegóły na temat miejsca przybycia świętego do Prusów, przekazane przez jeszcze jedną hagiografię - Passio sancti Adalberti martiris. Według tego dokumentu, św. Wojciech dokonał żywota nie w świętym gaju, ale w pobliskim grodzie Cholin, zastępującym w tej wersji opowieści wyspę. Gdy wyłonił się z ciemnego tunelu wejściowego do grodu, przedstawił się strażnikowi jako wysłannik niebios. Ów zaś, ujrzawszy twarz przybysza, podniósł krzyk na który zbiegli się ludzie, misjonarza rozpoznano bowiem jako przyczynę niedawnej klęski powodzi. Wychynięcie św. Wojciecha z ciemnego, ziemnego otworu przypomina tutaj pojawienie się z podziemnych czeluści wężowego bóstwa, które ponadto włada wodami, stąd przypisywanie mu powodowania ich wylewów.[132] Uwagi wart jest ponadto jeszcze jeden motyw z hagiografii świętego - po trzech latach, nieznany z imienia Mazowszanin miał zabrać ciało św. Wojciecha, aby zawieźć je do Gniezna, dawnego grodu – sanktuarium Nyji. W drodze rozmyślił się jednak i usiłował przewieźć zwłoki na Mazowsze. Przejeżdżając obok wielkiej wsi, bojąc się wjechać doń z ciałem na wozie, ukrył je w olbrzymiej dziupli dębu. Rankiem okazało się, że dziupla zawarła się, a podczas prób rozcięcia drzewa siekierą został złapany przez pomezańskiego kongena Misloiusa. Co szczególne, Miracula s. Adalberti wspomina w podobny sposób o ukryciu głowy św. Wojciecha w dziupli dębu.[133] Jest to istotny szczegół, bo według zachowanego podania, w identyczny sposób ukryto złoty posąg szczecińskiego Trygława, schowany przez wdowę przed chrześcijańskim prześladowaniem, w pniu drzewa.[134] Do dziupli, jako miejsca ukrycia figury bóstwa, zwracano się z modlitwami na Rusi, a wiązano z nim postać nie kogo innego, jak św. Mikołaja „Dziuplowego” lub „Dębowego”. Dziupla w drzewie, w kontekście pogańskich wierzeń jest zaś przejściem do zaświatów, dlatego zwykle "mieszka w niej diabeł", warto byłoby więc w tym miejscu przyjrzeć się i jemu.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 23:45
      Inna formy Boruty to sowa z iskrzącymi oczami[143], ptak związany w ludowych wierzeniach w jednoznaczny sposób ze śmiercią i zaświatami. W jej postaci, lub przynajmniej z sowimi skrzydłami, pojawiały się w ludowych wierzeniach strzygi, w zależności od rejonu uważane za duchy zmarłych dzieci, rodzaj wampira lub uprowadzające dzieci boginki.[144] Kolejna forma, to wielka ryba wg legendy widywana w podłęczyckich mokradłach i zbiornikach wodnych, np. w stawie za wsią Witonia (Boruta topielec)[145], czy wreszcie czarny koń, spotykany na łąkach wokół Łęczycy (w tej postaci Boruta usiłował utopić chłopa na Węglewicach).[146] Co szczególne, Boruta w postaci czarnego konia ma posiadać czasami trzy twarze, niczym Trygław.[147] Zarówno rybę, jak czarnego konia, którego głowa widnieje ponad sierpem księżyca w herbie Alabanda, łączyć można z omawianymi już postaciami bóstwa wód, a zarazem przewodnika do zaświatów. Popularne legendy nadały zaś łęczyckiemu diabłu postać szlachcica z długimi wąsami, ubranego w bogaty kontusz. W wielu legendach Boruta pojawia się jednak jako dobroczyńca, młynarz mielący zboże w opuszczonych młynach, pomagający biednym mieszkańcom Łęczycy. Pełni więc rolę Plutona, czy rzymskiego Dis Patera ("Bogatego Ojca"), boga świata podziemnego i jego bogactw, identyfikowanego z Plutonem. Związki z bogactwem, jak w przypadku Ahti, pobrzmiewają w opowieściach o tym, jakoby miał pilnować w podziemiach łęczyckiego zamku skrzyń ze złotem, pozostawionych tam jeszcze przez mazowieckich książąt
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 23:47
      Wierzba wydaje się szczególnie mocno związana z dawnym duchem wód. W Polsce i na Białorusi uznana została, szczególnie gdy jest sucha i z dziuplą, za siedzibę czarta, m.in. Rokity, zwanego też Mikitą, co ma więcej wspólnego z wodnym Niksą, niż Nikitą (wschodniosłowiańskie imię od greckiego nicetas - "zwycięzca"). U Słowaków zachowało się zaś przekonanie, że najwyższa w okolicy wierzba stanowi siedzibę ducha wodnego. Odmiana wierzby, łozina wiąże się na Białorusi z legendą, według której po święcie Jordanu, czyli Chrztu Pańskiego, gdy święci się wodę (19 stycznia, według kalendarza juliańskiego – 6 stycznia, Trzech Króli) diabły wychodzą z niej i osiedlają się na łozinie. Wadzianok, czyli wodnik, diabeł wodny, zmieniając po święcie Jordanu siedzibę z wód na łozinę przyjmuje wówczas imię łazawika, co odpowiada ściśle naszemu łozińskiemu, alternatywnemu imieniu rokickiego, bagiennego diabła. Po Spasie (święto Przemienienia Pańskiego, 19 sierpnia w prawosławiu, 6 sierpnia według kalendarza gergoriańskiego) Wadzianok wraca ponownie do wód.[158] Jest to bardzo ciekawy i istotny zapis, sugeruje bowiem w wyraźny sposób, że wodny duch posiadał oboczne imię związane ze swoją siedzibą, stąd zapewne Boruta, Rokita i podobne miana polskich diabłów. Związki wierzby ze śmiercią przebijają się ponadto z wierzeń i zwyczajów serbskich, w których wierzbową gałązkę wkładano w dłoń lub do trumny zmarłemu. Wykorzystywana zresztą była i w obrzędach związanych ze sprowadzaniem deszczu. Trzecią ważną funkcję wierzby należy zaś łączyć z czarami, u Serbów przekazywanie mocy zaklinania, czyli inicjacja przekazująca moc czarowania drugiej osobie odbywała się najczęściej, jeśli nie przy drzewie rodzinnym, to właśnie wierzbie. Podobne przekonanie obecne było i wśród ludów germańskich, gdzie wierzba stała się drzewem czarownic i duchów.[159] Swoją alternatywę, jako siedziba dawnego pana zaświatów, posiada jednak wierzba w jeszcze jednym drzewie – olszy. U Słowian wschodnich uważa się nawet, że czerwone zabarwienie jej kory wzięło się od diabelskiej krwi, rozlanej gdy uciekał nań po ugryzieniu w piętę przez wilka. Mitologia białoruska podkreśla związki tego drzewa ze sferą śmierci, światem zmarłych, płaczem, niebezpieczeństwem. Podobnie u German, sok z jego drzewa pomagał czarownicom wskrzeszać umarłych, a w kręgu kultury włoskiej uważano je za pozostające pod opieką duchów wodnych.
    • madohora Re: Mity greckie 08.02.25, 23:50
      Zwróćmy tutaj uwagę na symbolikę tej rośliny, przede wszystkim powstania z martwych, odrodzenia, powrotu z chtonicznej krainy zaświatów – „co na dół, to ku górze”. W drugim fragmencie pojawia się nadto porównanie z młodą sosną – choiną. Nasuwa to na myśl Bożicza, kojarzonego z młodym drzewkiem, które rośnie do nieba, przeciwstawionego starcowi Badnjakowi, reprezentowanemu przez spalany pniak.
    • madohora Re: Mity greckie 12.02.25, 23:41
      "Płyń Marzaneczko do Pryski, przynieś nam bezrok szybki.
      Płyń Marzaneczko do Brzega bo cię tam Jaśkowi potrzeba."
    • madohora Re: Mity greckie 12.02.25, 23:44
      A wy dzieweczki wijcie wianeczki,
      z modrych fiołków i białej różeczki."
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 10:52
      Bóg Jasza
      Na powyższym nie koniec. Wybudowany na szczycie żnińskim kościół (jeden z najstarszych w Polsce), a w szczególności jego wezwanie - św. Jerzego - dostarcza kolejnych ważnych danych. Legendarna charakterystyka postaci tego świętego - tu badacze właściwie są zgodni - wskazuje na powiązanie z wcześniejszym indoeuropejskim bogiem gromowładnym (i zastępowaniem jego kultu). Wiązano więc wspomnienie św. Jerzego z wiosennym świętem wschodniosłowiańskiego Jaryły - boga o cechach gromowładcy[21], a ogólnie w krajach słowiańskich z nadejściem ciepłej życiodajnej pory roku. Dla przykładu na Morawach lokowano Jerzego wręcz w towarzystwie bóstw słowiańskich - tam klucze do wiosennego "otwarcia ziemi" powierza mu bogini Marzanna: "Dałam ci je, dałam świętemu Jerzemu, aby nam otworzył zieloną trawinę"[22]. Aleksander Gieysztor zauważa, że data wspomnienia św. Jerzego odpowiada dokładnie(!) rzymskim Vinaliom, kiedy to gromowładny Jowisz zstępował do rolników, proszony o dobrą pogodę.
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 10:54
      Z powyższymi danymi współgrają: "yasta" czyli uczta ofiarna w Persji (por. kaszubskie Jastrowe Jodo - wielkanocna święconka, Jastarnia i bóg Jaster), w Indiach uczta ofiarna to "iśta", gdzie bóg Śiwa w najstarszych tekstach zwany jest Iśaną, a "jaśas" (yaśas) to "blask/zaszczyt" i "sława/chwała" jeden z przejawów boga jako Bhagawany - w hinduizmie najwyższej i osobowej postaci Absolutu.
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 11:15
      Jednak najistotniejsze informacje zdaje się nieść struktura kultowa - wybudowanej w tym miejscu - Archikatedry Gnieźnieńskiej; tj. wezwanie Wniebowzięcia NMP (w tradycji polskiej Matka Boska Zielna, patronka żniw, często uważana wręcz za połowicznie pogańską) oraz szczególny kult św. Wojciecha - Patrona Polski. Wezwanie maryjne pierwszej katedry jest tu szczególnie istotne gdyż dopiero po stu latach od śmierci abp. Wojciecha (997r.) w dniu 1 maja 1097 r. w uroczystej konsekracji/dedykacji prezbiterium dodano świątyni gnieźnieńskiej wezwanie św. Wojciecha.
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 11:20
      O bogu Nyji wspominają: Koźmińczyk (1405, bóstwo Nija), Parkoszowic (1440, Nija), Długosz (1455, gnieźnieński bóg Nyja jako Pluton). Przypomnijmy, że Aleksander Brückner nie znał wspomnianej powyżej Postylli Koźmińczyka, przekazu starszego o niemal półwieku od wzmianki Parkoszowica. Czy uwzględniając o wiele starszą od traktatu Parkosza Postyllę (czy też jej kluczowy dla nas fragment) obszedłby się Brückner łaskawiej z panteonem prapolskim i kroniką Jana Długosza?
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 11:22
      Następnie św. Wojciech określa czas końca zimy: "Gdy przed Wojciechem grzmi, długo jeszcze zima śni", wreszcie uważany jest za władcę bocianów, w wierzeniach zachodniosłowiańskich nosicieli dusz ludzkich: "W dzień Wojciecha świętego ptaki przylatują jego", wreszcie same bociany w Polsce powszechnie zwane są "Wojtkami"[37]. Idąc dalej, "bocian-Wojtek" (nosiciel dusz ludzkich) na czas zimy rezyduje w zaświatowej krainie dusz - Wyraju, a przybywając na wiosnę przynosi ostatni śnieg. W legendach nie potrafi upilnować powierzonych mu przez Boga gadów (które rozchodzą się po świecie), za karę zostaje strącony na ziemię, w jednym z wariantów nawet pod most. Mało tego, bocian walczy z orłami (ptakami gromowładcy), posiada moc ukarania krzywdzących go ludzi podpaleniem domostwa ale i przysparza szanującym go ludziom wszelkiej pomyślności.
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 11:24
      Na uwagę zasługuje także powiązanie kultu Wojciecha z pomorskim bogiem Trzygłowem, który to w badaniach powszechnie wiązany jest (przede wszystkim) ze strefą zaświatową. W Szczecinie, na gruzach zniszczonej (w wyniku misji chrystianizacyjnej) świątyni Trygława pobudowano kościół właśnie pod wezwaniem świętego Wojciecha. Z jednej strony może to być odczytywane jako patronowanie piastowskiej misji chrystianizacyjnej na Pomorzu, jednak z drugiej zachodzi wyraźna zbieżność strukturalna. Ponadto głaz Trygław z pomorskiego Tychowa - otoczony cmentarzem - do dziś nosi inskrypcję przeciwstawiającą sobie wierzenia chrześcijańskie i rodzime w odniesieniu do wędrówki dusz[41]. Z obszaru Polski znane są podobne głazy lub „kamienie św. Wojciecha”, np. w wielkopolskim Budziejewku albo w kujawsko-pomorskim Strzelnie czy Leosi gdzie kamień wręcz zwie się zamiennie św. Wojciecha lub Diabelcem(!).
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 11:28
      Marzanna - niezwykle ważna bogini w wierzeniach polskich, czeskich i słowackich, równocześnie najbliższa pierwotnemu obrazowi Matki Ziemi. Co ważne, w Polsce nieprzerwanie pamiętana do dzisiaj, bezpośrednio lub pośrednio w unikatowo rozbudowanych kultach maryjnych. W ciągu ostatnich dwóch dekad temat ten doczekał się wielu solidnych i aktualnych opracowań naukowych. Niestety nie zawsze znane są one szerzej. Powoduje to częste i dość niefortunne postrzeganie Marzanny jako prostej personifikacji zimy i śmierci. W rzeczywistości liczne ślady kultu Marzanny lokują ją (szczególnie w wierzeniach zachodniosłowiańskich) jako Władczynię Życia i Śmierci, patronkę urodzaju, matkę bogów najbliższą obrazowi Matki Ziemi i pierwotnemu morzu (w którym przebywa niczym sumeryjska prabogini Tiamat). Czas więc na podsumowanie aktualnego stanu badań oraz próbę wskazania kolejnych istotnych powiązań. Zapraszamy do lektury artykułu Grzegorza Niedzielskiego "Marzanna – Cerera czy Hekate?".
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 11:31
      3. Marzanna eksponowana jest szczególnie w wierzeniach zachodniosłowiańskich (choć pojawia się u większości ludów słowiańskich). Jej najbardziej znane imiona to: Marzanna, Marzana, Marza również Marysia z pieśni obrzędowych i kaszubska Morzeczka Morska Panna (Polska), Mořena (Morżena*), Mařena (Marżena), Mařina (Marżina), Mařana (Marżana), Mařoska (Marżoska), Morana, Maréna, Marca, Mara (Czechy/Morawy), Morena, Marejna, Marmoriena, Muriena, Mumuriena, Mamuriena (Słowacja), Marena (Ukraina), Mara (Białoruś / Bułgaria / Chorwacja) i Marinka (Rosja). Z kolei na obszarze bałtyjskim znane są Morė, Māra, Marsza i Masza. Teonim, od którego utworzone zostało imię Marzanny, związany jest przede wszystkim z indoeuropejskim *mar-"mający związek z wodą“ czyli również z polskim "morze", poświadczonym w: hetyckim marmar(r)a-, mammarra-, mamara „błoto, toń“, litewskim márės, gockim marei, łotewskim märe, łacińskim mare „morze“, osetyńskim mal „głęboka, stojąca woda“, armeńskim mavr „błoto“, rosyjskim morie „morze“, staroislandzkim muir. W kulturze ludowej zwrot „za morzem” znaczy tyle co – w innym świecie, w zaświatach, za śmiertelnymi wodami i przywołuje obraz kosmicznych wód, którymi włada ludowa Matka Boska spoczywająca „na morzu, na kamieniu” niczym sumeryjska prabogini Tiamat (por. nasze ludowe: „Przed stworzeniem świata nie było nic, tylko niebo i morze”). Rdzeń *mar- / *mor-, poza związkami ze śmiercią (morem) i wodami - morzem (w kontekście mitycznym tożsamym z zaświatami) poszerzyć można o dalszy zakres skojarzeń. Przede wszystkim, należy do nich czas zimy, nocy i snu ("mróz", "mrok", "marzenie" i tym podobne). Odnotować można tu również zjawisko częstego upodabniania pojęć zima i ziemia (np. lit. żiema i żemē, prus. zema i zeme, łac. hiems i humus ). Interesującą analogię stanowi także bułgarska i serbska Baba Marta, w podaniach niezadowolona ze sprawności swojego partnera Lutego. Stanowi to zapewne echo dawnej pary zaświatowej (np. Marzanny i Nyji). Babę Martę i Lutego wyobrażano za pomocą kukiełek, podobnie jak na Śląsku Marzannę i Marzanioka.
    • madohora Re: Mity greckie 19.02.25, 11:36
      6. Na terenie Europy kulty ludowe zastępowano najczęściej stopniowo - inkulturowano je poprzez zestawienie z wybranymi postaciami kręgu wierzeń chrześcijańskich. Nie inaczej stało się z boginią Marzanną, gdzie skojarzono ją w pierwszym rzędzie z Matką Boską i świętą Barbarą (często zestawianą w parę z św. Mikołajem, zwykle zastępującym dawnego boga podziemi, np. Nyję). Co warte podkreślenia, echa kultu Marzanny trwają do dziś, albo bezpośrednio(!), albo w unikatowo rozbudowanych na terenie Polski kultach maryjnych. Może to świadczyć o dawnej, niezwykłej randze tej bogini. Przypomnijmy także liczne i barwne przydomki jakimi obdarzano u nas Matkę Boską: Gromniczna, Zagrzewna, Roztworna, Ożywiająca, Strumienna, Kwietna, Wiosenna, Siewna, Jagodna, Zielna, Zaśnięcia i Śmierci. Jako szczególnie związany z Marzanną jawi się przedostatni przytoczony tytuł - "Zielna" (obecnie przydomek ten często zastępuje się już w pełni katolickim pojęciem Wniebowzięcia NMP). Co szczególne, jak podaje Zygmunt Gloger, MB Zielna zwana również Dożynkową to w Polsce dawniej także Matka Boska Zaśnięcia i Śmierci. Właśnie pod wezwaniem MB Zielnej zbudowano kluczową Archikatedrę Gnieźnieńską, jak również kościół w świętokrzyskiej Świętomarzy, jeden z najstarszych w Polsce - oba te miejsca wiązane są przez kroniki jak i podania lokalne z pierwotnym kultem bogini Marzanny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka