eva15
20.12.10, 08:57
Tym razem, dla odmiany, wybory na Białorusi były w demokratyczne, przebiegły prawidłowo, nie było fałszerstw. Tak ogłosiła autorytatywnie OECD i również niemieccy obserwatorzy:
www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,735565,00.html
Jak pisałam (do Waltera) - ulica może skutecznie podważać każde wybory tylko wówczas, jeśli będzie mieć poparcie Zachodu (vide "kolorowe reolucje"). Tym razem poparcie Zachodu zapewnił sobie całkiem jak widać zręcznie Łukaszenko. Poza tym przynajmniej na razie brak jest zamówień na kolejną "kolorową rewolucję", inny czas, inne metody, zresztą "opozycjoniści" jak już ułatwiono im dojście do władzy zupełnie się nie sprawdzili, taki Juszczenko czy Saaka bardzo zawiedli swoich rewolucyjnych reżyserów...
Tak więc - "opozycja" białoruska zostanie sumiennie wypałowana, podobnie jak ta najzupełniej prawdziwa w Azerbajdżanie i na tym fikołki się zakończą. Obecne wypadki przydadzą się jednak do nacisków na Łukaszenkę, o tyle więc rewolucyjny wysiłek białoruskich "opozycjonistów" nie pójdzie na marne. Pewnie również i w przyszłości mogą oni liczyć na delikatne poparcie tyle, że nie na tyle silne, by dorwać się do najwyższych stołków w państwie. Ich zadaniem (czy im się to podoba czy nie) jest gryzienie Łukaszenki w nogawkę, a nie zdobycie władzy.
I tylko zapóźniony w myśleniu Buzek nakrzyczał się z trybun EU o skandalicznych wyborach. Nie nadąża poczciwina za duchem czasu.