buldog2
17.08.11, 20:58
To nie jest prowokacja.
Demokracja liczy sobie ok. 100 lat (okres grecki pomijam, a i tamta demokracja była dla obywateli, reszta ludności nie była nią objęta).
Całkiem niedawno utrzymywano, że jakkolwiek posiada wiele wad, niczego lepszego od niej ludzkość nie wynalazła. Podobnie mówiono o liberalnej gospodarce rynkowej.
Przeszło jeszcze parę dziesięcioleci (w skali rozwoju społeczeństw – chwilka) i okazało się, że klasyczny model demokracji zaczął buksować. Egzamin zdał tylko i wyłącznie w przypadku jednolitych, dobrze wykształconych i stosunkowo niewielkich (większych takich nie widać) społeczeństw – przede wszystkich państw skandynawskich. Wszędzie poza nimi (a i tam widać niepokojące tendencje) rośnie odsetek ogłupionych manipulacjami zdegenerowanych mas. Masy dokonują wyborów suwerennych, jeśli chodzi o prawo wyboru, a niesuwerennych, jeśli chodzi o intelektualne i moralne możliwości korzystania z tego prawa. Realizacja idei staje się jej wypaczeniem (nie mówię – zaprzeczeniem, ale wypaczeniem).
Niewiadome jest, czy społeczeństwa dojrzeją do tego, by dokonywać przemyślanych wyborów. Znaczy, czy znikną warunki dla uprawiania populizmu i manipulacji, czy idea demokracji stanie się
To nie jest prowokacja, to pytanie o ograniczenia i możliwości kondycji ludzkiej (intelektualnej, moralnej).
Pozdrowienia
buldog.