Gość: Krzysiek
IP: *.239.192.162.Dial1.Philadelphia1.Level3.net
22.05.04, 01:29
A ja sie boje takich artykulow. Chinczycy sie asymiluja? Hmm wystarczy
pojechac do Chinatown w NYC albo SF. Meksykanie wcale nie mieszkaja glownie
na poludniu, tylko tam gdzie znajda prace (a tej niskoplatnej jest coraz
wiecej na polnocy). Jesli Clinton zrobil z Bialego Domu Holywood, to Bush go
przebil efektami specjalnymi ("mission accomplished"). Nieprawda jest brak
liberalnych republikanow (np. John McCain i Olympia Snowe) jak rowniez
konserwatywnych demokratow (jak np. Joe Liberman) - wystarczy spojrzec na
amerykanski senat, jak rowniez na poprzednia kampanie wyborcza.
Oczywiscie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Moze dla odmiany
przydaloby sie Wyborczej przeprowadzic wywiad z jakims "lewicujacym" (a moze
liberalnym, bo wedlug profesora nie ma w USA "lewej nogi") politologiem...